1
CZWARTEK
- Dzisiaj zaprosiliśmy do studia Josepha Carlinga. Nasz gość to syn dyplomaty, ma za sobą ponad pięćdziesiąt przeprowadzek i zdążył zobaczyć większość globu. Obecnie jest behawiorystą i mentorem czołowych przedstawicieli biznesu w całej Europie. Ostatnio występował z nową prezentacją na temat manipulacji. Posłuchajmy, jak rozmawia z naszymi prezenterami o psychopatach w świecie biznesu.
Zapowiedź została wcześniej nagrana i teraz odtworzona w studiu. Do tego przerwa reklamowa trwała trzy minuty. Carling przeprowadził kalkulację. Sto osiemdziesiąt sekund. Co chwilę rozlegała się ta sama melodia. Miał dość. Poza tym wcale nie przeprowadzał się "ponad pięćdziesiąt" razy. Co najwyżej dwadzieścia pięć, nie więcej.
- Dlaczego niektórzy ludzie stają się psychopatami? - Mocno umalowana prezenterka powtórzyła pytanie zadane przed reklamami. Jej włosy były tak jasne, że z bliska nie wyglądały na prawdziwe, raczej jak peruka manekina ze sklepowej wystawy.
Joseph Carling napotkał wzrok kobiety. Już czwarty raz zarejestrował, że ma ona jasnobrązowe oczy. Uważnie przyjrzał się też młodemu prezenterowi w wyjątkowo obcisłym ubraniu. Wystarczyłoby, by wciągnął zbyt gwałtownie powietrze, a już zwróciłby na siebie uwagę widzów. Carling pomyślał: jego oczy są ciemnoniebieskie.
Carling pojawił się w studiu, aby porozmawiać o powszechnym zjawisku - obecności psychopatów w biznesie. Zgodził się bez wahania. Uznał to za świetne wyzwanie, które może ukoić dręczący go wewnętrzny niepokój. Teraz, siedząc w świetle reflektorów, poczuł spływający pod koszulą pot. Zrobił teatralną przerwę na dokładnie dwie sekundy. Jeden, dwa. Gdyby czekał zbyt długo, prezenterka lub jej kolega mogliby zadać mu kolejne pytanie.
- Zasadniczo ludzie się z tym rodzą - odpowiedział. - U psychopatów ciało migdałowate nie reguluje negatywnych emocji w taki sam sposób jak u innych. W przeciwieństwie do nas psychopaci nie odczuwają stresu, niepokoju i strachu.
- W takim razie - przerwał mu prezenter najpopularniejszego programu śniadaniowego w kraju - jak można wyleczyć tę przypadłość?
Carling rozłożył ręce.
- W latach siedemdziesiątych próbowano leczyć takie osoby, ale trzeba było szybko zakończyć eksperyment.
Jasnowłosa Jenny zmarszczyła brwi.
- Dlaczego?
- Dzięki takim terapiom psychopaci tylko dowiedzieli się więcej o tym, jak wykorzystywać innych.
- Czy to znaczy, że psychologowie się mylili?
- Psychopatii nie można wyleczyć. Dlaczego wilk miałby chcieć, by spiłowano mu zęby? Dlaczego kot miałby pragnąć, aby obcięto mu pazury? Jeśli ktoś zauważy hienę na sawannie, nie może myśleć, że to pierwsze lepsze porośnięte sierścią zwierzę. Musi wiedzieć, jaki uzbrojony w śmiercionośne zęby drapieżnik się zbliża.
- A to prowadzi nas do kolejnego problemu z psychopatami, prawda? - zapytał prezenter i wysunął w kierunku Carlinga palec mówiący "cwaniak z ciebie".
- Właśnie. Psychopata nie wygląda jak Hannibal Lecter, znacznie częściej przypomina jednego z nas. Może wyglądać tak jak pan.
Carling uśmiechnął się w duchu. Rozbawił go zdziwiony wyraz twarzy prezentera.
- Przystojny, dobrze ubrany i uśmiechnięty. Z takim wyglądem może obracać się w dowolnym środowisku. - Zniżył głos i rozejrzał się konspiracyjnie. - Kto wie, co pan przed nami ukrywa?
Prezenter i jego studyjna koleżanka roześmiali się nerwowo. Carling powstrzymał się od uwagi, że media - a zwłaszcza telewizja, w której można zadbać o odpowiedni wizerunek - przyciągają znacznie więcej ludzi o cechach psychopatycznych i narcystycznych niż inne branże. We wszystkich stacjach telewizyjnych na świecie roiło się od osób z patologiczną potrzebą zaistnienia. Niektóre z nich były gotowe iść po trupach do celu.
- Słyszałam, że psychopaci są na ogół bardziej atrakcyjni niż... zwykli ludzie - powiedziała Jenny.
Carling powinien przyznać jej rację, w końcu byli w telewizji, ale ten komentarz rzeczywiście wydawał mu się dość głupi.
- Gdzie pani o tym słyszała? Jasne, umieją być uderzająco uroczy. Choć nie odczuwają tych samych emocji, co pozostali, potrafią nauczyć się tego, jak funkcjonujemy. I wykorzystać to. Zwykle wiedzą, kiedy należy na przykład się uśmiechnąć i tak dalej. Mogą jednak mieć trudności z tym, by naturalnie się śmiać, ponieważ śmiech jest mechanizmem, który trudniej kontrolować.
- A urok w połączeniu z pewnością siebie jest atrakcyjny - dodała kobieta.
Carling uśmiechnął się, uważając, żeby nie przesadzić.
- Każdym można manipulować.
- Po tym, co pan powiedział, myślę, że rozpoznałbym psychopatę - stwierdził pewnie gospodarz.
- Być może. Ale łatwiej jest kimś manipulować, niż przekonać go, że został zmanipulowany.
Prezenter i prezenterka spojrzeli po sobie, a Carling zdecydował się zakończyć rozmowę czymś mniej prowokującym.
- Należy szukać powtarzających się wzorców - dodał. - Warto zaobserwować, jak słowa danej osoby mają się do tego, co robi. Jeśli jest zbyt wiele nieścisłości, możliwe, że należy unikać tego człowieka. Jeśli czujecie, że coś nie gra, z pewnością nie jest to bezpodstawne.
- Ale jak to rozpoznać? - dopytywano go.
Carling zdecydował się na metaforyczną opowieść.
- Żaba stoi na brzegu rzeki. Z wody wyłania się skorpion i mówi: "Ja też muszę dostać się na drugą stronę. Pomożesz mi?". Po chwili wahania żaba zgadza się, ale pod warunkiem, że skorpion nie ugodzi jej kolcem. Skorpion przysięga, że tego nie zrobi. Żaba pozwala mu wejść na swój grzbiet i zaczyna płynąć. W połowie drogi skorpion żądli żabę, która zostaje sparaliżowana i nie może już się ruszać. Kiedy zaczynają tonąć, żaba pyta: "Dlaczego to zrobiłeś? Obiecałeś, że tego nie zrobisz. Teraz oboje utoniemy!". Jej towarzysz odpowiada: "Jestem skorpionem. A skorpiony żądlą. Wiedziałaś, kim jestem, kiedy zabrałaś mnie na swój grzbiet".
Prezenter uśmiechnął się z grzeczności, ale zmarszczone brwi zdradzały, że nie rozumie, o co chodzi.
- Jaki właściwie jest morał tej historii?
- Nie bądźcie naiwni. Jeśli coś brzmi zbyt pięknie, by mogło być prawdziwe, najprawdopodobniej jest w tym jakiś haczyk.