Kamila
Strój wciskał jej się w tyłek, do tego zalatywał stęchlizną, mimo że wyprała go już ze sto razy. Na domiar złego był za mały. Była przekonana, że złośliwie dano jej rozmiar mniejszy.
- Wyglądasz, jakby cię ktoś chciał wycisnąć. - Agnieszka, jej współlokatorka, spojrzała na nią z politowaniem. Lustro zrobiłoby to samo, gdyby mogło. Piersi były ściśnięte, przez co wyglądały, jakby zaraz miały wysadzić przód.
- Nie dobijaj mnie - mruknęła, próbując zapiąć kokardki. Agnieszka zachichotała i przekręciła się na łóżku.
- Wiesz, nie wygląda to źle. Gdybyś miała wziąć udział w nagraniach do filmu porno, powiedziałabym, że nawet genialnie - dodała i zrobiła unik, gdy Kamila rzuciła w nią butem. But był zielony, wysoki, sznurowany i miał dzwoneczki. Miał ich mnóstwo - gdy dziewczyna wyciągnęła je z kartonika, przez myśl przeszło jej, że ta praca nie była jednak tego warta. But zadźwięczał, gdy Aga go podniosła.
- Bardzo zabawne, nie każdemu rodzice opłacają stancję. Niektórzy muszą robić z siebie idiotów w centrum handlowym - powiedziała Kamila, przypinając ostatnią z kokard.
Czy wyglądała jak elf? Strój był zielony, miał też obowiązkowe białe, futerkowe obramowanie i czerwono-białe leginsy. Były również czerwone kokardki - przyczyna jej rosnącej frustracji. W pierwszym dniu pracy okazało się, że przez sposób przyczepienia drapią. Spędziła osiem godzin, walcząc z potrzebą oderwania ich, zrobiła to dopiero w domu, z wściekłością rzucając nimi na prawo i lewo. Potem spędziła trzy godziny na naprawie stroju, a ostatecznie i tak negocjowała z Agnieszką, by użyła odrobiny swojego talentu i zrobiła to za nią.
- Wolałabym się wcisnąć w ten strój niż odbębniać obowiązkowe święta w domu. - Aga zadźwięczała butem i usiadła na łóżku. - Pamiętasz, jak było rok temu? Matka miała focha, ojciec dojechał na ostatnią godzinę, a moje szanowne rodzeństwo znów przez cały dzień krytykowało moje studia.
To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.