WIELKI TURNIEJ
Jak kroniki powiadały,
Gdzieś na Dolnym Śląsku mieszkał
Rycerz młody, wielce śmiały,
Pod imieniem znany Mieszka.
Dnia pewnego w zamku Mieszka
Poseł księcia się pojawił
I obwieścić nie omieszkał
Woli władcy. Tako prawił:
pan nasz miłościwy,
Turniej chce zorganizować.
Niechaj rusza więc, kto żywy,
Aby sił swych tam spróbować".
Kiedy Mieszko się dowiedział
O turnieju tak wspaniałym,
Nie czekając, zapowiedział,
Że wyrusza szukać chwały.
Swego giermka więc zawołał,
By mu zaraz czyścił zbroję,
Tarczę oraz miecz szykował
I najlepsze jego stroje.
Konia na błysk wyczyszczono.
Ogon w warkocz zapleciono
I upięto modnie grzywę.
By był dumą swego pana,
Został Bystry Nurt odziany
W sprowadzony aż z Poznania
Kropierz pięknie haftowany.
W końcu Mieszko nasz wyruszył,
Marząc, aby tam zwyciężać.
Kopie wrogów w myślach kruszył,
Słyszał zgrzyt i szczęk oręża.
Kiedy dotarł na plac boju,
Własnym oczom nie mógł wierzyć.
Tylu było dzielnych wojów,
Z którymi mógłby się zmierzyć.
Na ich widok koń chłopaka
Wyrwał swemu panu lejce,
Bo tchórzliwy był on wielce.
Skończył Mieszko udział w boju,
Który wygrać miał ochotę.
Zamiast w szampańskim nastroju,
Smutny wrócił na piechotę.