Rozdział trzeci
Kod czerwony
Nowy Jork, grudzień 2017 roku, po imprezie świątecznej
Louisa
Obudziłam się z nieznanym mi uczuciem, sennym mrowieniem, a kiedy przypomniało mi się, co wydarzyło się poprzedniej nocy, rozejrzałam się po pokoju.
Znajdowałam się w przestronnej męskiej sypialni z dużym drewnianym łóżkiem z baldachimem. Prześcieradła, poduszki i kołdry były w kolorze granatu. Ponownie opadłam na miękką tkaninę. Leżałam sama, ale słyszałam niski głos Mike'a dochodzący spoza sypialni.
W końcu, po miesiącach flirtowania, nie byliśmy w stanie zaprzeczyć, że coś nas do siebie ciągnie, i poddaliśmy się temu uczuciu.
***
- Louisa! - Mike podszedł do mnie i podał mi cosmopolitan, mój ulubiony drink.
- Dziękuję - powiedziałam i uśmiechnęłam się do Mike'a. Przez całą noc dobrze się bawiliśmy, flirtowaliśmy i dużo się śmialiśmy. Razem z grupą współpracowników, ale także we dwoje, tak jak teraz. Gdzie się wszyscy podziali? Nigdzie nie było widać Indy ani Coopera. Rozejrzałam się, szukając ich znajomych twarzy.
- Jakie masz plany na sylwestra? - zapytał.
- Cóż, nie mam wtedy dziewczynek, więc może przyjmę zaproszenie Dani na imprezę. - Zerknęłam na niego, żeby sprawdzić jego reakcję. Chciałby, żebym wpadła, czy nie? Dani była jedną z naszych byłych klientek w Cooper's Lounge, obecnie pracowała u niej Indy. Dani prowadziła butikową firmę produkującą damską bieliznę i zmiatała z powierzchni ziemi całą konkurencję.
- Ja będę - powiedział. - Chciałbym, żebyś też wpadła. - Spojrzał na mnie swoimi szczerymi, przeszywającymi niebieskimi oczami.
- W takim razie przyjdę - stwierdziłam i zatrzymałam na nim wzrok nieco dłużej, niż było to konieczne. Teraz albo nigdy.
- A może masz ochotę się stąd zmyć? - spytał i kiwnął głową w stronę drzwi. Był bystry, więc dobrze odczytał mój niewypowiedziany na głos komunikat.
- A co proponujesz? - Odwzajemniłam się flirtem.
Co miał na myśli? Był seksownym i przystojnym facetem przed czterdziestką, a ja byłam czterdziestojednoletnią samotną matką z dwójką dzieci. Jednakże bardzo mnie pociągał i pożądałam go dłużej, niż miałam zamiar przyznać. Dokładnie od pięciu lat, czyli odkąd zaczęliśmy razem pracować. Mike zawsze był częścią mojego życia zawodowego, ale dopóki miałam męża, nie dopuszczałam do siebie myśli o innych mężczyznach.
Od mojego rozstania z ojcem Seleny i Hayley minęły trzy lata. Decyzję o rozwodzie podjęliśmy wspólnie, bo po prostu się od siebie oddaliliśmy, ale to i tak było trudne przeżycie, zwłaszcza że w grę wchodziły dzieci. Mieszkaliśmy razem przez ponad dziesięć lat, przyjaźniliśmy się, lecz ogień między nami się wypalił. Mój były mąż żył teraz ze swoją nową dziewczyną. Nie rozmawialiśmy tak często jak kiedyś, ale dzięki temu, że jakoś się dogadywaliśmy, o wiele łatwiej było nam ogarnąć kwestię opieki nad dziewczynkami.
Powoli dojrzewałam do randkowania, wtedy jednak zakochałam się w moim współpracowniku i mentorze. Był młodszy ode mnie o cztery lata i nieprzyzwoicie atrakcyjny. Niebieskie oczy, ciemne włosy - trochę dłuższe na górze i zawsze wpadające do oczu - muskularne ciało i... czy wspomniałam o jego wzroście? Był czarujący, zabawny i świetnie się dogadywaliśmy, a do tego potrafił sprawić, że czułam się, jakbym była najważniejsza na świecie. Każdy się tak czuł w jego towarzystwie. Tłumiłam swoje uczucia i zachowywałam zawodowy dystans, ponieważ na co dzień ściśle współpracujemy. Cały czas umawiał się na randki, kobiety nieustannie go podrywały. W jego towarzystwie zawsze czułam się niepewnie i nieswojo, bo to on skupiał na sobie całą uwagę. Wiedziałam, że to nie moja liga, i nie miałam zamiaru konkurować z modelkami, z którymi się umawiał. Miałam nadzieję na spędzenie z nim tylko tej jednej nocy. Aby, jak to się mówi, nakarmić zmysły.
Dziś wieczorem było mi już wszystko jedno. Wiosną tego roku i tak miałam wyjechać z dziewczynkami do Kalifornii. Cooper, mój szef, zaproponował mi awans na stanowisko kierowniczki firmy Cooper's Inc. na Zachodnim Wybrzeżu. Wiedział, że uda mi się dograć to z byłym mężem, ponieważ on również podróżował między San Francisco a Nowym Jorkiem.
- Jedziemy do mnie na drinka? - spojrzał na mnie pytająco.
Oboje wiedzieliśmy, co to oznacza. Dwoje dorosłych ludzi, którzy postanowili wreszcie dać się ponieść porywom serca.
- Chętnie. - Uśmiechnęłam się do niego uspokajająco.
Chociaż byliśmy sobie bliscy, nigdy nie przekroczył granicy i zawsze zachowywał się bardzo taktownie. Czułam jednak, że on też miał zamiar dzisiaj odpuścić.
Gdy wychodziliśmy z Ritz Carlton, gdzie odbywało się przyjęcie świąteczne, leciał utwór Take My Breath Away zespołu Berlin.
Czułam mrowienie na całym ciele, bo domyślałam się, w jaki sposób zakończy się ta noc.
Otworzył mi drzwi i weszłam do jego mieszkania. Natychmiast przycisnął mnie do ściany.
- Louisa, do cholery, chciałem działać powoli, ale nie mogę. Za bardzo cię pragnę. - Mocno mnie pocałował i wysunął język, żeby dostać się do wnętrza moich ust.
Rozchyliłam wargi. Nasze języki od razu rozpoczęły dziki taniec. Byliśmy bardzo głodni siebie. Zaczęłam lizać jego wargi, przygryzłam dolną. - Nie wierzę, że to się dzieje - powiedział, a następnie ponownie zaatakował moje usta.
- Mike, pragnęłam tego od tak dawna, że wydawało mi się to oczywiste dla wszystkich - wyznałam.
Zaśmiał się:
- Taka z ciebie była Królowa Śniegu, nabrałaś mnie. Myślałem, że to ja jestem tym zakochanym szczeniakiem. - Znów zaczął żarłocznie pochłaniać moje usta.
Wodziłam dłońmi po całym jego ciele, ściągnęłam z niego płaszcz, potem marynarkę, rozpięłam muchę, a następnie zabrałam się za guziki koszuli. Aby przyśpieszyć sprawę, poluzował spinki od mankietów. Wreszcie zdjęłam mu koszulę i zobaczyłam ciało greckiego boga, twarde mięśnie, pięknie wyrzeźbiony brzuch, prawdziwe V i... o rety - wydawał się taki szczęśliwy! Czułam, że jego penis bardzo chce się ze mną zabawić. Odnalazłam palcami rozporek, rozpaczliwie chciałam poczuć Mike'a w sobie. Pozwolił mi rozpiąć sobie spodnie, a jednocześnie zaczął całować mnie od ucha do szyi, lizał i ssał. Byłam pewna, że zostawi na mojej skórze malinkę, ale miałam to gdzieś.
Trzymałam w dłoniach jego uwolnionego, ciepłego kutasa. Był duży i skierowany prosto w jego brzuch.
- Nie robiłam tego od trzech lat. - Spojrzałam na niego. Gdy zaczęłam głaskać penisa w górę i w dół, Mike zmrużył oczy i spojrzał na mnie pożądliwie.
- Kochanie, nie musimy się spieszyć, tylko powiedz mi, czego chcesz. Teraz, kiedy wreszcie cię mam, mogę stracić panowanie nad sobą, ale tu chodzi tylko o ciebie. Obiecaj, że będziesz ze mną szczera. - Spojrzał na mnie z taką otwartością, że niemal roztopiłam się w jego ramionach. - Przejdźmy do sypialni. - Uniósł mnie, a ja oplotłam go nogami w pasie. Jego ubrania leżały na podłodze, ja jednak wciąż byłam ubrana.
W sypialni położył mnie na łóżku i ściągnął mi sukienkę przez głowę.
- Wow, skarbie, jesteś taka piękna! Masz absolutnie fantastyczne cycki. Mogę zostać tu na zawsze? - spytał z chłopięcym uśmiechem, rozpiął mój stanik z przodu i zaczął lizać i ssać jeden sutek, jednocześnie pieszcząc dłonią drugi.
Byłam doskonale świadoma swojego ciała. Po dwóch porodach moje piersi poddały się grawitacji, wyglądem przypominały dwie duże krople. Piękne i sterczące były tylko w staniku. Ale Michael wielbił je tak, jakby nigdy w życiu nie dotykał doskonalszych cycków.
Byłam szczupła, jednak na moim brzuchu pozostało trochę luźnej skóry, rozstępów i blizna po cesarskim cięciu, którym zakończył się poród Hayley.
Michael wodził palcem po jednym z rozstępów i pocałował moją bliznę.
- Jesteś cudowna, a twoje ciało opowiada twoją historię. Uwielbiam cię. Wcześniej też tak było, ale teraz, kiedy wreszcie cię mam, to... ja pierdolę, to najlepsza rzecz w życiu - powiedział chrapliwym głosem, jakby wyczuwając moją niepewność.
- Mikey, chodź tu i pocałuj mnie, mój przystojniaku. Dzięki tobie czuję się naprawdę wyjątkowo.
Przyciągnęłam go do siebie i znowu się pocałowaliśmy.
- Nie zrobimy nic, czego nie będziesz chciała, ale Boże, tak cię pragnę, że zaraz eksploduję - powiedział między pocałunkami.
Poczułam na udzie jego twardego penisa i rozchyliłam nogi, wciąż mając na sobie majtki. Dzięki Bogu tego wieczoru włożyłam ładny komplet bielizny, a nie zwykłe bawełniane majtki i stanik.
Jednym szybkim ruchem rozebrał mnie do końca i powoli poszukał palcami mojej rozpalonej cipki. Była mokra i gotowa, by go przyjąć. Powoli wszedł na nowy poziom, zanurzył jeden palec, rozsmarował moją wilgoć na łechtaczce, a następnie zaczął ją pocierać.
Całowaliśmy się, dyszałam coraz głośniej. Nie mogłam dłużej czekać.
- Dochodzę, nie powstrzymam tego - wyszeptałam, gdy moje ciało wypełniło powolne piekące mrowienie. Wreszcie rzuciłam się w przepaść. Mój cudowny współpracownik doprowadził mnie do orgazmu palcami. Włosy opadły mu na oczy, bardzo długo na mnie patrzył.
- Dziękuję - powiedział i mnie pocałował.
Nie mogliśmy się od siebie oderwać, cały czas badaliśmy swoje ciała.
- To ja dziękuję - odparłam. - Chcesz się ze mną kochać? Prawdopodobnie odrosła mi błona dziewicza i nie mogę obiecać, że nie jestem pokryta pajęczyną. - Zaśmiałam się i zaczęłam głaskać twarde mięśnie jego pleców.
- Szczerze w to wątpię. Jesteś mokra i gotowa na mnie. - Rozłożył moje nogi, a potem przechylił się, żeby otworzyć szufladę w stoliku nocnym i wyjąć z niego prezerwatywę. Rozerwał foliowe opakowanie i naciągnął gumkę na twardego penisa.
- Zrobię to powoli, ale kiedy już znajdę się w środku, nie będę w stanie się powstrzymać. Nie dam rady. Powiedz mi, że się zgadzasz. - Znalazł moje rozpalone wejście i zaczął się wsuwać centymetr po centymetrze. Kutas Mike'a był długi i gruby, proporcjonalny do jego wzrostu. - Ja pierdolę, Louisa, jesteś taka ciasna, cofam to, co powiedziałem, chyba rzeczywiście odrosła ci błona dziewicza. Wszystko dobrze, kochanie?
Nie byłam w stanie wydusić z siebie ani słowa, to ciepło, to doznanie, to uczucie całkowitego wypełnienia w połączeniu z moimi przytłaczającymi uczuciami do tego mężczyzny... to było dla mnie po prostu zbyt wiele.
- Mike, pieprz mnie. Proszę, mocno, teraz. Chcę, żebyś dał z siebie wszystko.
Nie wahał się ani chwili i zaczął na mnie napierać jak szalony, pot kapał mu z czoła.
- Znów dochodzę, Mike, dojdę bardzo mocno. Co ty ze mną robisz? - Zaplotłam nogi na jego plecach. Rzucił mi kolejny uśmiech, tak jakby doskonale wiedział, że jest bogiem seksu.
Doszłam. Moja cipka zaczęła się na nim zaciskać, doprowadzając go do szaleństwa. Po chwili z jego ust również wydobył się jęk. Wiedziałam, że do końca życia zapamiętam wyraz jego twarzy. Już nigdy tego nie zaznam, tego pragnienia drugiej osoby, która pragnie mnie w takim samym stopniu jak ja jej.
- Wszystko w porządku? - zapytał, gdy ze mnie wyszedł i położył się na boku.
- Lepiej niż w porządku - odpowiedziałam i ułożyłam się wygodnie na jego łóżku.
- Byłaś. Po prostu. Niesamowita. - Pocałował mnie w policzek, nos, a potem w usta. - Muszę się umyć, zaraz wracam.
Chyba się zdrzemnęłam, bo gdy się obudziłam, wokół panowała ciemność, a ja poczułam ciepło. Michael spał obok mnie na boku, prześcieradło zakrywało jego penisa, ale ręka znalazła drogę do mojej piersi. Poruszył się we śnie i wymamrotał coś, co brzmiało jak:
- Louisa, jest mi tak dobrze, tak bardzo cię pragnę, kochanie, weź mnie, tak jak chcesz.
Moje ręce zaczęły żyć własnym życiem, nie mogłam ich powstrzymać. Zjechały w dół, do jego kutasa, i zaczęły pieścić jego czubek. Wyciekła kropelka przezroczystego płynu, a ja się pochyliłam, żeby ją zlizać.
- Kochanie, nie przerywaj - mruknął zaspanym głosem.
Wzięłam go do ust jednym ruchem, aż do podstawy. Ssanie i lizanie jego twardego penisa sprawiało mi ogromną przyjemność. Moja cipka znów była mokra i spragniona. Otworzyłam szufladę, w której, jak już wiedziałam, trzymał prezerwatywy, założyłam mu jedną i na niego weszłam.
- Chcę cię ujeżdżać - wydyszałam.
Teraz już Michael się obudził, ale jego oczy nadal były zaspane i pociemniały z pożądania. Kiwnął głową i pomógł mi przysunąć penisa do mojego wejścia. Opuściłam się na niego. Oparłam się dłońmi o jego klatkę piersiową, a następnie pochyliłam się, by go pocałować. Ujeżdżanie go było nowym sposobem na znalezienie przyjemności. Szybko doszłam, a po chwili on podążył za mną i kilka razy wypchnął biodra.
- Szaleję za tobą - powiedział w ciemności. - Już od jakiegoś czasu. - Zdjął prezerwatywę, zawiązał ją i rzucił na podłogę.
- Nie tak bardzo jak ja za tobą. Nie mogę uwierzyć, że mnie pragniesz - powiedziałam z powagą.
- Co? - spytał zdumiony. - A dlaczego nie? Jesteś najbardziej niesamowitą, miłą i inteligentną kobietą, jaką kiedykolwiek spotkałem. - Pocałował mnie raz jeszcze. - Lepiej w to uwierz. Chcę ciebie. Żadnej innej kobiety.
- Jestem stara i mam dzieci. A ty powinieneś mieć kogoś młodszego. Kogoś, z kim będziesz mógł mieć własne dzieci - szepnęłam.
- Louiso, ale ja nie chcę nikogo innego i w ogóle nie myślę o dzieciach. Nie chodzi o to, że pewnego dnia nie będę ich chciał. Ale na razie pragnę tylko ciebie.
Przytuliłam się do niego i znów zasnęliśmy.