Miasto Wspomnień - Dominika Gągorowska

Kup ebooka

34.33 zł
28.49 zł (29,18 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Przystanek II. Park Z Dzieciństwa

Odnajdziemy jedne, z najmroczniejszych alejek, gdzie poupychał swoje złe i dobre wspomnienia..

- Witaj ponownie. Widzę, że noc miałeś spokojną - mówię, kiedy widzę cię z ciekawością wpatrującego się w drzwi. - W przedpokoju zauważyłam plecak, czy to oznacza, że jesteś gotowy do dalszej podróży? - Kiwasz głową niczym niecierpliwy nastolatek. - Więc chodźmy - mówię ruszając w Twoją stronę.

Zamykasz oczy i znów otacza cię tylko ciemność. Nie jesteś już tak przerażony, jak byłeś podczas ostatniej podróży. Jesteś ciekawy. Widocznie przespałeś się z problemem, i wszystko, co widziałeś, wydaje ci się nie prawdziwe.

Ale oboje doskonale wiemy, że w głębi ducha jesteś całkiem przerażony. A jednak, zdecydowałeś się kontynuować podróż. To dobrze.

Bez wahania wyciągasz rękę, ku zasnutym mgłą drzwiom i oboje wypadamy na szarą ulicę przed twoim obecnym blokiem. Ponownie skręcamy w lewo i mijamy szarobure, stare kamienice zapomnianego miasta. Idziesz, rozglądając się w każdą stronę, nasłuchując odgłosów szurania, z nadzieją w oczach na spotkanie tego, co spotkałeś wczoraj. Jesteś więcej niż zaciekawiony. Lekki podmuch śmierdzącego wiatru, przenosi ci pod nogami starą, pożółkłą gazetę. Kurier Szczeciński. Wpada ci do głowy myśl, o braku daty, kolorów, rozmazanej czcionce. Ale suniesz dalej za mną, zaciekawiony dzisiejszym celem podróży. Powolnym krokiem zbliżamy się do alejki, w którą wczoraj skręciliśmy, by dotrzeć do bloku, w którym spędziłeś dzieciństwo.

Przypominasz sobie, co tam widziałeś, zaglądając w półmrok mijanej alejki. Jesteś szczerze zaskoczony, kiedy Ja idę dalej, nawet nie zatrzymując się przy owej alejce. Przystaję na chwilę, czekając aż dotrzesz do mnie, przestając wlepiać gały w to, co przeżyłeś wczoraj. - Jeśli mamy odwiedzić dzisiaj drugi cel, drugi przystanek, musimy iść - mówię stanowczym tonem, a ty ruszasz ku mnie, wciąż odwracając głowę w stronę alejki, która zaprowadziła cię do małej blondyneczki i brudnego czterolatka. Idziemy w ciszy, kiedy z nieba zaczyna sypać lekki śnieg. Delikatne, lodowate płatki śniegu bezwiednie spadają z góry i osiadają na Twojej głowie i ramionach.

Mijamy teraz Twoją starą szkołę podstawową, gdzie zacząłeś się wykształcać na myślącego człowieka. Patrzysz na nią ze łzami w oczach, na wspomnienie tych beztroskich chwil, i znów zostajesz w tyle.

- to jest trzeci przystanek - mówię wskazując ręką na sypiący się budynek zapomnianej podstawówki, która w rzeczywistości również niszczeje, kiedy rok po Twoim jej zakończeniu, zdecydowano o jej zamknięciu - dzisiejszym celem jest to - mówię wskazując na nieduży park, niedaleko szkoły. Ruszasz zdumiony w moją stronę. Zbliżamy się powoli brudnym chodnikiem, do ułożonych z kostki brukowej, kiedyś kolorowej, dziś, jak wszystko tutaj, zielonej i klejącej od zaniedbania, głównej alejki parku. Kiedy stoimy na skrzyżowaniu przed skwerkiem, widzisz go jak kiedyś. Słyszysz śmiech dzieci, biegających po parku, szczekanie psów, cieszących się nawet z krótkiego spaceru ze swoimi panami. Wszystko lśni pięknem, ławki w głębi parku, błyszczą lakierem do drewna, ptaki ćwierkają, rudawe wiewiórki kradną im orzechy z karmników postawionych, pod co którymś drzewem.