Miasto na froncie wojny. Kraków 1914-1918 - Prof. Andrzej Chwalba

Kup ebooka

43.90 zł
35.56 zł (43,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Spis treści

Karta redakcyjna Dedykacja Prolog Rozdział 1. Jak Wielka Wojna zdegradowała Kraków Rozdział 2. Krakowski garnizon Rozdział 3. Zaczynamy! Rozdział 4. Idziemy na wojnę! Rozdział 5. Wojsko ma władzę Rozdział 6. Wyburzanie przedpola Rozdział 7. Ucieczka i powrót prezydenta Rozdział 8. Psychoza szpiegowska Rozdział 9. Podziemie przestępcze Rozdział 10. Profilaktyka Rozdział 11. Przeciwko chorobom zakaźnym Rozdział 12. Hiszpanka Rozdział 13. Problem szpitali Rozdział 14. Tułaczka. Obozy przesiedleńcze Rozdział 15. O zachowanie dziedzictwa Rozdział 16. Miasto jako koszary Rozdział 17. Wojenny garnizon Rozdział 18. Bitwa pod Krakowem Rozdział 19. (Nie)pamięć o bitwie Rozdział 20. Lotnictwo Rozdział 21. Marynarka wojenna Rozdział 22. Wojna z cywilnej perspektywy Rozdział 23. Ranni i chorzy Rozdział 24. Po bitwie Rozdział 25. Aprowizacja Rozdział 26. Na ratunek Rozdział 27. Rozruchy głodowe Rozdział 28. Pomoc obywatelska Rozdział 29. Schyłek twierdzy Rozdział 30. Finał z dobrym zakończeniem Słowo końcowe Polecana bibliografia

Punkty orientacyjne

Spis treści Okładka Strona tytułowa Początek tekstu

Lista stron

5 7 9 10 11 12 13 14 15 16 17

ROZDZIAŁ 1

Jak Wielka Wojnazdegradowała Kraków

"W Krakowie spokój i porządek, ale olbrzymie przeludnienie. Jest to bowiem jedyne w Polsce większe miasto, gdzie można liczyć na spokój i osobiste bezpieczeństwo. Bo w Warszawie ciągle wiece, pochody, starcia uliczne i mniej lub więcej krwawe demonstracje [...]. We Lwowie walki [...]. Tylko jeden Kraków spokojny, dlatego też chronią się tu uchodźcy z Ukrainy, Podola, Wołynia, Galicji Wschodniej i obawiający się bolszewizmu ziemianie z Galicji Zachodniej. Nie ma już całkiem w Krakowie pomieszczeń. O miejscu w hotelach nie ma mowy. Przyjezdni mieszczą się gromadami w jednym pokoju, po suterynach i nawet strychach, w opłakanych warunkach" - relacjonował 20 grudnia 1918 roku Jan Hupka, polityk konserwatywny. Nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni w dziejach Kraków pełnił funkcję tymczasowej przystani dla polskiej ludności szukającej spokoju i bezpieczeństwa. Natomiast tak dużego przeludnienia nie doświadczył dotąd nigdy. Pogorszyły się standardy w zakresie czystości oraz porządku. "Nieporządek na ulicach i placach Krakowa zdawał się dobrze wpisywać w obraz uwstecznienia i degeneracji miasta. [...] miasto brudne, nieposprzątane, dziczejemy z wolna, a ubożujemy, nędzniejemy z dnia na dzień" - pisała we wspomnieniach Elżbieta Ciechanowska.

Te nabrzmiałe problemy nie mogły być rozwiązane w pierwszych miesiącach po zakończeniu Wielkiej Wojny. Wymagały czasu, determinacji miejskich władz i społeczeństwa oraz pieniędzy, o które było najtrudniej. "Kraków jest [...] niewypowiedzianie przygnębiający swym brudem, brzydotą, karykaturalnością chodzących po nim ludzi, jakichś nieumytych, szarych, z twarzami z kurzu i łoju. Dusi zaduch, zaduch stęchłej podeszwy... Wąskie ulice [...] duszą swą ciasnotą, swą warstwą kurzu, papierów i śmieci. To wszystko jest tak przygnębiające, że jestem po prostu pozbawiony jakiejkolwiek energii do życia" - żalił się we wrześniu 1919 roku Ludwik Puget, rzeźbiarz, malarce Oldze Boznańskiej.

Temat zaniedbanych, szpetnych przestrzeni połączył wielu autorów dzienników, listów, wspomnień, co świadczyło o tym, że krakowskie elity doskonale znały i rozumiały standardy cywilizowanego miasta. Chyba najbardziej dzisiaj szokują opisy zapyziałego Rynku Głównego pokrytego błotem przemieszanym ze słomą, popiołem oraz ludzkimi, końskimi i bydlęcymi odchodami, ze smrodliwymi kramami usytuowanymi tuż przed Kościołem Mariackim.

Jak się okazało, wystarczyło kilka lat, aby obraz Krakowa diametralnie się zmienił, poziom życia mieszkańców bardzo obniżył, a zadłużone miasto nie było w stanie zapewnić usług komunalnych na poziomie z czasów przedwojennych. W znacznej mierze zmarnowano imponujący wysiłek władz samorządowych dążących do uczynienia z dawnej stolicy kraju miejsca przyjaznego mieszkańcom i gościom, zadbanego i stosunkowo czystego.

W przeddzień sierpnia 1914 roku pod względem standardów cywilizacyjnych Kraków już niewiele ustępował ośrodkom podobnej wielkości w monarchii, jak Brno, Praga, Linz czy Graz, dorównywał Triestowi, a w wypadku niektórych udogodnień, jak choćby opieki medycznej i liczby lekarzy, nawet je przewyższał. Dawny gród nabrał sznytu wielkomiejskiego, przyswoiwszy sobie stosunkowo szybko podstawowe standardy życia wiedeńskiego, co dostrzegli cudzoziemcy, austriaccy urzędnicy oraz oficerowie służący w mieście. Również przeciętny poziom życia nie odbiegał znacznie od warunków panujących w większych miejscowościach czeskich czy austriackich. Pod względem wskaźników cywilizacyjnych, w tym dostępności usług i urządzeń komunalnych, Kraków górował nad innymi miastami w Galicji, włącznie ze Lwowem, o którym nieraz Austriacy pisali - dodajmy: z przesadą i złośliwością - że stanowi przykład skrzyżowania Azji z Wiedniem.

Wybuch wojny zastał miasto nad Wisłą w trakcie przebudowy związanej z realizacją projektu Wielkiego Krakowa. Pracami kierował charyzmatyczny prezydent Juliusz Leo, strateg i wizjoner, jeden z najlepszych gospodarzy Krakowa w dziejach. Wizja Wielkiego Krakowa to jego dziecko. Leo był prawdziwym dyplomatą, zręcznie porozumiewał się nawet z politykami osobiście mu niechętnymi. Miał dobre relacje z czynnikami rządowymi. Nawiązane znajomości i przyjaźnie potrafił umiejętnie podtrzymywać. W Krakowie ceniono go i szanowano, pomimo że bywał szorstki i sarkastyczny.

"Usposobienie miał zimne, głos wysoko nastrojony, ale nie miły, mówca logiczny, ale bez momentów cieplejszych. Wzrostu wysokiego, przystojny, dostojny w ruchach, chodził szybko, lubił dużo jeść, był nawet łakomy, lubił kobiety" - charakteryzował go Karol Rolle, przyszły prezydent Krakowa, który podczas Wielkiej Wojny miał możliwość z nim współpracować, ale chemii między nimi nie było. Z kolei wielce ceniący swojego poprzednika na fotelu prezydenckim Jan Kanty Federowicz w mowie pogrzebowej wygłoszonej podczas posiedzenia Rady Miejskiej w 1918 roku mówił o nim: "[...] w pamięci naszej pozostanie typem najsilniejszego w rządzie i najbardziej twórczego i pracowitego w gospodarce prezydenta miasta od czasów autonomii naszej. Był nam wzorem, otwierał nam wrota na szerokie dziedziny nowoczesnych zagadnień, jakie miasto czekają".

Przed wybuchem wojny mieszkańcy przygotowywali się do wielkiego skoku - wspólnymi siłami mieli zrealizować projekt Lea. Władze miejskie planowały wykupienie kolejnych rejonów fortecznych, budowę osiedli mieszkaniowych, linii tramwajowych, sieci dróg, wodociągów, kanalizacji i szkół, założenie nowych terenów zielonych, utworzenie placów targowych, wydzielenie strefy przemysłowej i usługowej. Wiosną 1914 roku Kraków pracował na swój lepszy los. Wojna przerwała wdrażanie programu jego unowocześniania i dalszego rozwoju.

Kraków przedwojenny był nie tylko miejscem twórczej pracy, ale też miastem biesiadnym. Jego mieszkańcy potrafili się dobrze bawić. Elity spędzały wolny czas w kawiarniach, piwiarniach, restauracjach, na zakupach. Luksusowe sklepy i lokale gastronomiczne nie odbiegały znacznie poziomem usług od swoich wiedeńskich odpowiedników. Kraków stał się jednym z wielu miast monarchii wpatrzonych w Wiedeń, z jego ofertą handlową, kulturalną i kulinarną, cywilizował się w zgodzie z austriackim wzorcem i krok za krokiem, także z powodu obecności licznego garnizonu, wrastał w c.k. cywilizację.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Prolog

"Wielka Wojna trwała, co prawda, tylko - albo aż - pięćdziesiąt miesięcy, ale był to czas tak intrygujący i tak ciekawy poznawczo, że zasługuje na odrębną książkę, podobnie jak temat Krakowa podczas II wojny światowej" - pozwoliłem sobie napisać we wstępie książki Festung Krakau. Kraków w cieniu twierdzy, wydanej w 2022 roku. Należało spełnić powyższą zapowiedź.

Konflikt zbrojny z 1914 roku miał inne oblicze na wschodnich peryferiach przyszłej Polski, a inne na zachodnich. Inaczej toczył się we wsiach i w miasteczkach, inaczej zaś w wielkich miastach. Sytuacja mieszkańców miast galicyjskich zajętych przez wojska rosyjskie, takich jak Lwów, Przemyśl, Rzeszów, Tarnów, różniła się od panującej w miejscowościach, które tego uniknęły, jak Biała, Oświęcim, Jaworzno. W specyficzny sposób funkcjonowały w tym czasie ośrodki, w których znajdowały się potężne twierdze, jak Przemyśl czy Kraków. Dlatego doświadczenia mieszkańców Krakowa w jednych obszarach były tożsame z codziennym życiem na terytorium Austro-Węgier, ale w innych nie można ich porównać z przeżyciami ludności któregokolwiek z miast monarchii. Ta historia czyni go atrakcyjnym poznawczo i ciekawym z punktu widzenia Czytelnika.

Ówczesny Kraków należał do większych ośrodków miejskich Austro-Węgier. Nie licząc Wiednia, blisko dwumilionowej metropolii, i prawie milionowego Budapesztu, Kraków zajmował czwarte miejsce co do wielkości w c.k. monarchii - po Trieście, Pradze, Lwowie - i drugie w Galicji. Nie był ośrodkiem wielkiego przemysłu, ale stał się nieformalną stolicą polskiej kultury i sztuki oraz centrum polskiego ruchu niepodległościowego.

Festung Krakau (Twierdza Kraków) została powołana do życia podpisem cesarza Franciszka Józefa I w 1850 roku, a jej historia dobiegła kresu w roku 1917. Oznaczało to, że wspólne życie miasta i twierdzy, mieszkańców i żołnierzy również się skończyło. Czy spowodowało to eksplozję radości w mieście? Aby wyczerpująco odpowiedzieć na to pytanie, musimy się cofnąć w czasie.

Do mniej więcej końca XIX wieku Krakowianie i Krakowianki oceniali koegzystencję z wojskiem z reguły pozytywnie. Relacje miasta i twierdzy mimo różnych zakrętów były częściej dobre niż złe, zwłaszcza w pierwszym dziesięcioleciu jej dziejów. Wówczas to dzięki budowie fortyfikacji Kraków uzyskał silny impuls inwestycyjny i modernizacyjny. Dopiero pod koniec XIX wieku zaczęły się ujawniać negatywne skutki obecności twierdzy - jako gorsetu, który uwierał i ściskał miasto. Około 1900 roku rozpoczęła się ofensywa krakowskich elit, aby gorset rozerwać.

Pierwsza faza uwalniania się od wpływu wojska na codzienność cywili zakończyła się tuż przed wojną i doprowadziła do przejęcia przez miasto znacznych obszarów kontrolowanych dotychczas przez garnizon. Największym sukcesem było odzyskanie wzgórza wawelskiego. Dzięki temu rozpoczęto rewitalizację tamtejszych obiektów, z zamkiem królewskim na czele. Wybuch wojny osłabił tempo prac na Wawelu i nie pozwolił na przejęcie kolejnych hektarów terenów fortecznych. Negatywnych skutków działań zbrojnych było znacznie więcej.

Wielka Wojna lat 1914-1918 okazała się zupełnie nowym doświadczeniem dla Krakowianek i Krakowian. Nawet najstarsi wiekiem nie mieli, bo nie mogli mieć, traumatycznych doznań wojennych, gdyż ostatni raz pociski armatnie niszczyły w miasto podczas Wiosny Ludów, w kwietniu 1848 roku. Od tego momentu minęły już dziesięciolecia. Mieszkańcy nie mieli żadnego punktu odniesienia, aby lepiej zrozumieć to, z czym mają do czynienia i z czym będą się mierzyć. Dlatego na przykładzie wojennego Krakowa możemy śledzić prawie dzień za dniem, jak "nasze" wojsko współtworzyło wojenny czas. Jak "swoi", czyli "nasi" żołnierze zachowywali się wobec "swoich", czyli mieszkańców miasta.

Jesteśmy winni Czytelnikowi jeszcze wyjaśnienie. Przez tytułowy Kraków nie rozumiemy jedynie miasta w granicach z 1914 roku, ale również Podgórze, które zresztą od 1915 roku już formalnie stało się integralną częścią Wielkiego Krakowa, a także gminy rolnicze okalające Kraków, które wchodziły w skład twierdzy, czy też rejonu fortecznego.

Naszą opowieść zaczynamy latem 1914 roku po zabójstwie arcyksięcia Franciszka Ferdynanda Habsburga i jego małżonki. Jest to cezura początkowa. Cezurą końcową są ostatnie godziny 31 października 1918 roku, kiedy to Kraków opanowali polscy spiskowcy i wynegocjowano z komendantem garnizonu krakowskiego warunki kapitulacji - czas i sposób pożegnania się wojsk zaborczej armii.

W tekście książki przyjęliśmy tradycyjnie używany nawet w drukach oficjalnych tego czasu zapis nazwy monarchii: c.k., aczkolwiek powinno się już używać formy "c. i k." - ze względu na przekształcenie w 1867 roku monarchii austriackiej w nowe dualistyczne państwo: Austro-Węgry.

Kraków, Dobra k. Limanowej, sierpień 2026