Kobieta nie powinna iść przez życie sama
Kobieta nie powinna iść przez życie sama - powiedziała babcia na łożu śmierci. - Kobieta nie powinna być sama i powinna mieć dziecko. Dziecko scala kobietę i mężczyznę. Kobieta nie powinna być sama. Nie jest dobrze być samemu, a dziecko wiąże - przemawiała babcia z łoża śmierci, patrząc wnuczce w oczy. - Musi być mąż. I dziecko. Dziecko scala.
"Teraz to już koniec - pomyślała Tośka, słuchając tych słów. - Teraz to już koniec". Od teraz Tośka już nigdy nie zazna spokoju. Chyba że przyprowadzi męża.
Tośka jest starą panną. Fakt ten stał się najważniejszym tematem w doczesnym świecie. Poruszonym przez babcię w chwili ostatecznej.
Spoglądając na wnuczkę z łoża śmierci, babcia ostatkiem sił podsumowała to, co należało podsumować w życiu niemal trzydziestosiedmioletniej wnuczki.
Tośka nie ma męża i dziecka. Babcia odchodzi, dalibóg może tam u góry jest lepsze życie, w każdym razie dziadek już tam czeka, w każdym razie babcia już niczego nie pragnie dla siebie. Ale... ale byłoby jej łatwiej odejść, gdyby Tośka miała męża i dziecko. Jeszcze dzisiaj. Ewentualnie jutro. Najdalej za rok.
Na razie męża i dziecka nie ma. Tośka idzie przez życie sama.
Te smutne fakty przytoczyła babcia w chwili ostatecznej, z ciężkim sercem, o Jezu, sam wiesz.
Mimo to babcia ma nadzieję, ma nadzieję, że jej słowa nie pójdą na marne i Tośka wyciągnie z nich daleko idące wnioski. Nie można tracić nadziei, to znaczy babcia jej nie traci, chociaż, o Jezu, żebym Cię nie wzywała nadaremno, życie musi toczyć się dalej. Naturalny rytm to narodziny i śmierć, narodziny i śmierć, a męża należy znaleźć. Miliony kobiet znajdują męża, nie jest to nic wyjątkowego i nieosiągalnego. Zatem Tośce też powinno się udać. Babcia mocno w to wierzy, jakkolwiek oczekiwałaby od wnuczki deklaracji. Pytanie jest proste. Kiedy Tośka znajdzie męża? Babcia chciałaby, aby stało się to jak najszybciej. Babcia wyobrażała sobie, że będzie miała spokojną śmierć. Łoże śmierci otoczone przez córkę Danutę, już wdowę, oraz jedyną wnuczkę i jej męża. A może nawet po szpitalnym pokoju biegałyby prawnuczki? Ale jak może mieć spokojną śmierć, skoro Tośka nie ma ani męża, ani dziecka?!
Nie tak Tośka została wychowana.
Nie tak.
Babcia przeciąga chwilę, w której zamknie oczy, wciąż tli się w niej bowiem iskierka nadziei, że może jednak Tośka ma męża, a nawet i dziecko.
Niestety nic z tego.
Babcia nawet pożałowała na głos, że nie cierpi na miażdżycę i nie można jej oszukać, że wnuczka ma męża i dziecko. Wielka szkoda.
Tośka chciałaby, żeby w życiu było jak w bajce. Mogłaby wtedy wyjść ze szpitalnego pokoju i wrócić z mężem oraz dzieckiem-które-scala. Mogłaby śmiało spojrzeć babci w oczy i sprawić jej radość. Mogłaby spokojnie popatrzeć na mamusię, która połykając łzy nad babcinym łożem śmierci, od dłuższej chwili spoglądała z wyrzutem na swoją wyrodną córkę.
- Egoistka - gderała mamusia - zawsze myślała wyłącznie o sobie.
Tośce nie przyszło do głowy, że wszyscy chcieli tylko jej dobra i wszystko było dla jej dobra i że jako matka życzyłaby córce, żeby dorosła do życia. Czyli miała męża i dziecko. Ale nie. Zawsze po swojemu. Zawsze na przekór. Ale może teraz, kiedy babcia umiera, jej córka się opamięta. O Boże, zrób coś, rusz się!
Babcia pozwoliła trzymać się ułomnej życiowo wnuczce za rękę i kontynuowała przemowę:
- Miłość można spotkać wszędzie, i to niespodziewanie, moja kochana. Nie znasz dnia ani godziny. Masz pryszcza na twarzy albo nieumyte włosy, albo siatki z bazarku w obu rękach. Wtedy na pewno wpadniesz komuś w oko. Może się to stać na Poczcie Głównej lub na przystanku autobusowym, albo nawet tu, w szpitalu, w którym babcia zaraz umrze.
Niemniej w tej sytuacji, przynajmniej według babci, nie było szans na spotkanie męża właśnie w tym szpitalu. Lekarze, którzy ją leczyli, zwłaszcza kardiolodzy, wionęli alkoholem i, o zgrozo, podszczypywali pielęgniarki. Babcia widziała. Ale może nie trzeba tracić nadziei? Babcia popatrzyła z nadzieją na wnuczkę i poprosiła, żeby specjalnie dla niej Tośka jeszcze raz przeszła szpitalnym korytarzem i dobrze wytężyła wzrok. Nigdy nic nie wiadomo.
Mamusia, połykając dalsze łzy, zachęciła Tośkę do zrobienia ponownej rundki po szpitalu, dramatycznym szeptem każąc jej podźwignąć tyłek i chociaż raz w życiu zrobić coś dla rodziny.
- Nie masz serca - wysyczała mamusia w ucho Tośki i wypchnęła ją na korytarz. - Serca nie masz!
Tak oto w chwili ostatecznej, kiedy babcia powoli zamykała oczy, Tośka błąkała się po szpitalnych korytarzach, wodząc wzrokiem po personelu medycznym. W jej głowie rozpętała się istna gonitwa myśli. Krążyły one wokół twardych argumentów przytaczanych wielokrotnie przez bliższą i dalszą rodzinę oraz życzliwe koleżanki.
Kobieta bez mężczyzny dziczeje fizycznie oraz umysłowo.
We dwie pensje będzie łatwiej.
Dzięki zamążpójściu zyska moralne prawo do przebywania w lokalach gastronomicznych, kinach i teatrach bez wzbudzania sensacji i podejrzeń, które wzbudza kobieta samotna w wyżej wymienionych miejscach.
Dane jej będą rodzinne wczasy. Wyjazd wakacyjny dwoma samochodami lub spędzenie Bożego Ciała na działce teściów lub szwagra.
Prawo do zabrania głosu we wspólnej kuchni w firmie i opowiedzenia o remoncie mieszkania, rozwoju psychofizycznym dziecka-które-scala, zakupie za gotówkę sprzętu AGD oraz oryginalnej pasji męża (oglądanie piłki nożnej w gronie kumpli, kontynuowane od czasów technikum).
Tośka kilka razy przeszła przez szpitalny korytarz i wróciła do babcinego łóżka.
Babcia uśmiechnęła się blado i ostatkiem sił spytała:
- No dobrze, a może jednak ten Rycerz? Don Kichot, bo Don Kichot, jakby głupawy, ale w sumie dobry chłopak.
- On się ożenił, babciu - odpowiedziała ostrożnie Tośka.
- Aha, no trudno.
Babcia przeżyła jeszcze ten szok.
- A na korytarzu nikogo nie było?
- Nie było, babciu.
- To pora umierać - westchnęła babcia - a ty szukaj, kochana. Szukaj, szukaj, szukaj. Może przez rok byś znalazła co? Tosiu? Na rocznicę mojej śmierci. Byś babci przyjemność zrobiła. - I dodała jeszcze: - Nie ma co czekać, aż czterdziestka wybije. Będzie po ptokach. Że tak powiem.
Pogrzeb babci został zdominowany przez jeden temat: co jest z Tośką nie tak?
Wykształcona, całkiem ładna, nawet zarabia na siebie. I nic. Męża nie ma. Narzeczonego nie ma. Chłopaka nie ma. Oczywiście bliższa i dalsza rodzina rozumiała doskonale, że kiedyś, w wieku podlotka, Tośka mogła nie wykazywać zainteresowania płcią przeciwną. Powiedzmy nawet, że dobrze się złożyło, bo ani to wiek, ani czas na te sprawy. Lepiej było wzrok tracić na nauce i książkach. Spędzać czas z matką i dziadkami. Dorosnąć, dojrzeć do tego na co, a właściwie na kogo, miał przyjść czas. Na męża.
No, ale teraz to co innego. Tośka nie jest już małą dziewczynką. Teraz ma trzydzieści sześć, o matko, a nawet trzydzieści siedem lat. Doprawdy są powody do niepokoju. I zgadza się, lata liceum to nie był czas na przesiadywanie z chłopakami, ale studia to już naprawdę stracony czas! Bo jak inaczej określić pięć lat tracenia wzroku i zdobywania nieżyciowych umiejętności? Czy Tośka nie mogła zwrócić się do bliższej i dalszej rodziny z pytaniem, jak znaleźć męża? Teraz nikt nie podejmuje się pomóc Tośce. Nawet gdyby każdy chciał przychylić jej nieba, sama Tośka ma chyba świadomość, że jej szanse są dosyć znikome. Trzydzieści sześć? Siedem? Zgroza!
Nikt z bliższej i dalszej rodziny nie słyszał o przypadku staropanieństwa w bliższej i dalszej rodzinie. Doprawdy, Tośka pierwsza ma taki problem. Oczywiście bliższa i dalsza rodzina zawsze z nią chętnie porozmawia. W miarę możliwości doradzi. Chociaż łatwo nie będzie. Nie będzie.
A jak inne koleżanki Tośki? Jak one poznały swoich mężów? To jak to się stało, że wyszły za mąż już w czasie studiów??? To co ty wtedy robiłaś? W czym one były lepsze? Tośka, ale powiedz szczerze: czy to z tobą jest problem? Za duże wymagania? Fizyczny defekt? Nam możesz powiedzieć prawdę. Komu powiesz, jak nie bliższej i dalszej rodzinie? Matko Boska, dziewczyno. Co za nieszczęście! Co za nieszczęście! Może los się do ciebie uśmiechnie. Może trafisz na drugi rzut. Obserwuj panów po czterdziestce, jeśli będziesz miała szczęście, trafisz na rozwodnika. Tylko już nie śpij, dziewczyno!
- Tosiu - syknęła przez żałobną woalkę stryjenka - weź się w garść! Jak do czterdziestki nie znajdziesz męża, to nawet w grobie będziesz sama leżała. Przemyśl to.