Medycyna Życia - Bartek W Stefański

Kup ebooka

41.00 zł

-
Proszę czekać

Wstęp

.

Je­stem tu­taj, bo chcia­łbym Wam opo­wie­dzieć hi­sto­rię mo­jej Me­dy­cy­ny Ży­cia. Na­zy­wam się Bar­tek Ste­fa­ński i na­pi­sa­łem ksi­ęgę o tym wła­śnie ty­tu­le Me­dy­cy­na Ży­cia - Dro­ga do pe­łni. Ksi­ęga opo­wia­da o sze­ściu istot­nych prze­strze­niach dla ży­cia czło­wie­ka na zie­mi. Jak do tego do­szło? I o co w ogó­le cho­dzi? Po­zwól, że opo­wiem ci moją hi­sto­rię. To wa­żne.

Jako dziec­ko by­łem ab­so­lut­nym igno­ran­tem i wy­da­wa­ło mi się, że wszy­scy wo­kół mnie wie­dzą pra­wie wszyst­ko, a ja nic. Tak więc mu­sia­łem zwra­cać na wszyst­ko ogrom­ną uwa­gę, któ­ra tak się wy­ostrzy­ła, że kie­dy wi­dzia­łem pro­mień sło­ńca, to ga­pi­łem się na nie­go go­dzi­na­mi, sły­sząc, jak do mnie mówi. Ta uwa­ga przy­nio­sła zu­pe­łnie inny po­ziom za­an­ga­żo­wa­nia i in­te­rak­cji ze wszyst­kim wo­kół mnie, oży­wio­nym i nie­oży­wio­nym. Wy­da­wa­ło mi się, że INNI po pro­stu idą przez ży­cie za­jęci i szczęśli­wi. W pew­nym mo­men­cie zda­łem so­bie jed­nak spra­wę, że rów­nież nie­wie­le wie­dzą. Mie­li swo­je za­ło­że­nia i wie­rze­nia, pro­gra­my, któ­re prze­ka­zał im ktoś inny. Oka­za­ło się, że igno­ru­ją pod­sta­wo­we pra­wa wszech­świa­ta: ener­gii, ma­ni­fe­sta­cji, po­zy­tyw­ne­go my­śle­nia, re­la­cji, ener­gii pie­ni­ędzy, dro­gi do po­zna­nia sa­mych sie­bie. Więc po­sta­no­wi­łem się do­wie­dzieć, czym to jest. Tak bar­dzo mnie to in­try­go­wa­ło, że za­cząłem ob­ser­wo­wać ka­żde­go czło­wie­ka, szu­ka­jąc od­po­wie­dzi, jak to wszyst­ko dzia­ła. Po­wo­li sta­wa­łem się co­raz bar­dziej i bar­dziej scep­tycz­ny. Nie­uf­nie pod­cho­dzi­łem do spo­łe­cze­ństwa, po­li­ty­ki, re­li­gii oraz teo­rii na­uko­wych, po­nie­waż żad­na z nich nie pa­so­wa­ła do mo­je­go do­świad­cze­nia. Kie­dyś by­łem czło­wie­kiem, któ­ry żył nor­mal­nym ży­ciem. An­ga­żo­wa­ło mnie to, żeby za­ra­biać dużo pie­ni­ędzy, mieć ro­dzi­nę, ro­bić za­ku­py, je­ździć na wa­ka­cje - taki stan­dard. Tyl­ko że co ja­kiś czas za­da­wa­łem so­bie py­ta­nie: po co to wszyst­ko? W tle sły­sza­łem mój we­wnętrz­ny głos, któ­ry py­tał o sens, a przez ostat­nie 20 lat mo­je­go ży­cia zgłębia­łem sens in­ten­syw­nie. Sko­ńczy­łem stu­dia praw­ni­cze, wie­dząc, że to nie jest dla mnie, ale bu­du­je istot­ną struk­tu­rę dzia­ła­nia, oraz moją uko­cha­ną fi­lo­zo­fię, spe­łnia­jąc swo­je ma­rze­nie o po­zna­niu my­śli ludz­kiej i zro­zu­mie­niu jej sen­su. Kie­dy na­pe­łni­łem się in­te­lek­tu­al­nie, roz­po­cząłem pod­ró­że do in­nych miejsc na Zie­mi, w któ­rych lu­dzie roz­wi­ja­ją się du­cho­wo. I tak tra­fi­łem na Świ­ętą Górę Athos w re­pu­bli­ce mni­chów pra­wo­sław­nych w pó­łnoc­nej Gre­cji, gdzie przez 8 go­dzin dzien­nie od­da­wa­łem się głębo­kiej mo­dli­twie oraz nie­sko­ńczo­nej me­dy­ta­cji. Idąc za gło­sem ser­ca, od­by­łem po­nad 100 wy­praw wy­so­ko­gór­skich, na któ­rych często przy­szło mi mie­rzyć się ze śmier­cią i by­łem w mi­ędzy­sta­nie. I tak po 20 la­tach po­szu­ki­wań do­szło do prze­ło­mo­wej pod­ró­ży, tym ra­zem na Hel. Moja in­tu­icja we­zwa­ła mnie do sa­mot­ne­go spędze­nia cza­su w na­tu­rze ze wszyst­ki­mi ży­wio­ła­mi. Wsia­dłem w sa­mo­chód i ru­szy­łem w pi­ęk­ną pod­róż z Lu­bli­na nad mo­rze. Roz­bi­łem na­miot na pla­ży, tam, gdzie nie było lu­dzi. Roz­pa­li­łem ogień. Słu­cha­łem szu­mu fal i wia­tru. Po raz pierw­szy nie wie­dzia­łam, kim je­stem, a kim nie je­stem. Czas i prze­strzeń prze­sta­ły dla mnie ist­nieć. To był ma­je­sta­tycz­ny i pi­ęk­ny mo­ment po­łącze­nia z ener­gią wszech­świa­ta - to się dzia­ło samo. Tak jak­bym do­stał klucz do­stępu do wszyst­kie­go, a roz­wa­ża­nia, któ­re pro­wa­dzi­łem ze sobą oraz wie­lo­ma mądry­mi oso­ba­mi o tym, że jest coś wi­ęcej, na­gle sta­ły się oczy­wi­stą praw­dą. Je­śli cze­goś ta­kie­go mo­gła­by do­świad­czyć cała ludz­ko­ść, to zna­le­źli­by­śmy roz­wi­ąza­nia dla wszyst­kie­go.

I na­gle sta­łem się wszyst­kim: pia­skiem, na któ­rym sie­dzia­łem, po­wie­trzem, któ­rym od­dy­cha­łem i całą at­mos­fe­rą wo­kół mnie. Być może to brzmi jak ca­łko­wi­te sza­le­ństwo - trwa­ło to 10 mi­nut, ale kie­dy wró­ci­łem świa­do­mo­ścią do cia­ła, to zo­ba­czy­łem, że mi­nęły 2 go­dzi­ny. Po raz pierw­szy od daw­na po­pły­nęły mi łzy. By­łem za­nu­rzo­ny w zu­pe­łnie in­nym, bło­gim sta­nie, po­trząsa­łem gło­wą i pró­bo­wa­łem zna­le­źć ja­kieś lo­gicz­ne wy­ja­śnie­nie tego, co się ze mną dzie­je. MÓJ UMY­SŁ BYŁ POZA MOIM CIA­ŁEM. Zda­łem so­bie spra­wę, że czas jest po­jęciem fi­zycz­nym, ale kie­dy roz­sze­rza­my swo­ją świa­do­mo­ść, to czas nie ist­nie­je i dzie­je się ma­gia, któ­ra otwie­ra do­stęp do wszyst­kie­go. Zo­ba­czy­łem z per­spek­ty­wy, jak wie­le do­świad­cze­nia zdo­by­łem przez całe swo­je ży­cie. Uzbro­jo­ny w tę wie­dzę, za­cząłem two­rzyć me­to­dy, dzi­ęki któ­rym ka­żdy może uzy­skać do­stęp do tej świa­do­mo­ści. Ten pro­ces może się za­cząć w ka­żdym czło­wie­ku, ale po­zo­sta­je nie­wy­ko­rzy­sta­ny. To jest moja hi­sto­ria i chcę się z Wami po­dzie­lić tym, co z niej pły­nie, dla­te­go te­raz opo­wiem o:

1. Naj­wa­żniej­szym pra­wie rządzącym wszech­świa­tem - pra­wie ma­ni­fe­sta­cji i mocy po­zy­tyw­ne­go my­śle­nia.

2. Dro­dze do zbu­do­wa­nia świa­do­me­go zwi­ąz­ku i zbu­do­wa­nia pi­ęk­nej part­ner­skiej re­la­cji.

3. Na­tu­ro­pa­tii i zdro­wym odży­wia­niu cia­ła.

4. Dro­dze do roz­sze­rza­nia świa­do­mo­ści.

5. Ener­gii ob­fi­to­ści.

6. Pod­ró­ży jako dro­dze do wnętrza sie­bie.

Za­cznę od pra­wa ma­ni­fe­sta­cji i mocy po­zy­tyw­ne­go my­śle­nia.

Pra­wo ma­ni­fe­sta­cji to naj­wa­żniej­sze pra­wo, któ­re mówi, że ka­żda myśl wi­bru­je. Ka­żda myśl wy­sy­ła i przy­ci­ąga od­po­wied­ni sy­gnał, któ­ry jest od­po­wie­dzią na nią. Ten pro­ces na­zy­wa­my Pra­wem Przy­ci­ąga­nia lub Ma­ni­fe­sta­cji. Mo­żna przy­jąć, że sie­dzisz i my­ślisz o czy­mś, myśl się roz­wi­ja i za­czy­na się kre­acja przy­szłych zda­rzeń, a po­tem po­wsta­je de­cy­zja do dzia­ła­nia lub za­nie­cha­nia, i ten wła­śnie mo­ment ma ko­lo­sal­ny wpływ na to, co się wy­da­rzy - je­śli my­ślisz, czy ku­pić so­bie nowy sa­mo­chód, czy po­je­chać w pod­róż, czy prze­ło­żyć dzi­siej­sze spo­tka­nie, wy­sy­łasz myśl w prze­strzeń, któ­ra się ma­ni­fe­stu­je. Ka­żdy ma ja­kąś myśl w gło­wie, a myśl my­śli się pra­wie w ka­żdym mo­men­cie, na­wet te­raz pod­czas czy­ta­nia ksi­ążki i kie­dy ro­bisz za­ku­py i tak bez ko­ńca. Czy za­sta­na­wia­łeś się kie­dy­kol­wiek, że ta myśl dzia­ła i wpły­wa na Two­je dzia­ła­nie i to, co zro­bisz w ka­żdym jed­nym mo­men­cie Two­je­go ży­cia? Ta myśl po pro­stu jest obec­na i kie­dy za­czy­na­my do niej wra­cać i wra­cać, to bez względu na to, czy jest to coś po­zy­tyw­ne­go czy ne­ga­tyw­ne­go, to uru­cha­mia­my wiel­ki pro­ces dzia­ła­nia w tym wła­śnie kie­run­ku.

Za­uważ ka­żdą myśl sto­jącą na dro­dze mi­ędzy przy­szło­ścią a miej­scem, w któ­rym dziś je­steś. Ka­żdy na­wyk i za­cho­wa­nie, któ­re po­wstrzy­mu­je Cię przed by­ciem oso­bą zdro­wą, za­mo­żną lub wol­ną. A po­tem za­cznij roz­po­zna­wać emo­cje, któ­re utrzy­mu­ją Cię w tym sa­mym sta­nie ka­żde­go dnia, i stań się świa­do­mym my­śli, za­cho­wań i emo­cji. A po­tem po­czuj emo­cje, któ­re przy­szły­by do Cie­bie w sy­tu­acji, gdy­by taka Two­ja wspa­nia­ła przy­szło­ść się wy­da­rzy­ła, po­nie­waż mu­sisz emo­cjo­nal­nie uczyć swo­je cia­ło, jak tę przy­szło­ść się czu­je, za­nim ona się wy­da­rzy. Prak­ty­kuj to ka­żde­go dnia i po pro­stu stań się świa­do­my tego, kim chcesz być, i sta­le uświa­da­miaj to so­bie. Do­strze­gaj zmia­ny w swo­im ży­ciu. Je­śli Twój mózg za­pi­su­je tyl­ko prze­szło­ść i ży­jesz tymi sa­my­mi emo­cja­mi, któ­re de­fi­nio­wa­ły Cię przez ostat­nie dzie­si­ęć lat, i ci­ągle wspo­mi­nasz te same my­śli, to one spra­wia­ją, że na­dal sto­isz w tym sa­mym miej­scu i nie mo­żesz stwo­rzyć swo­jej no­wej przy­szło­ści. Więc sko­ro tak jest, to nie dziw się, że ci­ągle jest tak samo i je­śli ocze­ku­jesz zmia­ny, to za­cznij od zmia­ny swo­ich my­śli, czy­li tego, o czym my­ślisz. Mózg nie zna ró­żni­cy mi­ędzy rze­czy­wi­stym do­świad­cze­niem w Two­im ży­ciu, któ­re two­rzy emo­cję, a emo­cją, któ­rą wy­wo­łu­jesz samą my­ślą. Two­je cia­ło wie­rzy więc, że tkwi w nie­zmien­nym prze­szłym do­świad­cze­niu i jest za­pro­gra­mo­wa­ne na prze­szło­ść. I nie mo­żesz stwo­rzyć no­wej przy­szło­ści, bo trzy­masz się emo­cji, któ­re już prze­mi­nęły. Świa­do­mo­ść to roz­po­zna­nie i za­uwa­ża­nie miej­sca, w któ­rym je­steś, i do­ko­na­nie no­we­go wy­bo­ru. Po pro­stu zmień swo­je opro­gra­mo­wa­nie. I kie­dy tak zro­bisz, to za­czniesz two­rzyć ma­gię, po­czu­jesz moc kre­acji. Pa­mi­ętaj, że to Ty two­rzysz rze­czy­wi­sto­ść, w któ­rej ży­jesz, ale za ka­żdym ra­zem masz tyl­ko ten je­den mo­ment na pod­jęcie de­cy­zji, więc za­cho­waj uwa­żno­ści i de­cy­duj.

Ja wiem, że to jest trud­ne: opa­no­wać swój umy­sł i emo­cje, i wiem, że to jest dużo na­raz. Ja za­cząłem od ma­łych kro­ków i przede wszyst­kim od uwal­nia­nia emo­cji, czy­li pra­cy nad uwal­nia­niem wszyst­kich emo­cji, któ­re nas za­ha­cza­ją. Jest to nie­zwy­kle po­moc­ne w ma­ni­fe­sto­wa­niu wszyst­kie­go, cze­go tyl­ko za­pra­gniesz - rów­nież świa­do­me­go zwi­ąz­ku - i od­kry­ciu TA­JEM­NI­CY ZWI­ĄZ­KU: Ucie­ka­my od mi­ło­ści, po­nie­waż mi­ło­ść jest praw­dą, a na prze­by­wa­nie w obec­no­ści praw­dy go­to­wi są tyl­ko nie­licz­ni. To coś, co Cię ener­ge­tycz­nie roz­ry­wa, de­mon­tu­je wszyst­ko, za czym się cho­wasz, roz­dzie­ra Cię, aż umrze ka­żda część Cie­bie, któ­ra nie słu­ży bo­sko­ści. Lu­dzie ucie­ka­ją od zwi­ąz­ków, po­nie­waż na­tu­ral­ną ewo­lu­cją zwi­ąz­ku jest sta­nie się bez­po­śred­nim ucie­le­śnie­niem bo­sko­ści, a nie ka­żdy jest go­to­wy po­świ­ęcić swój cień. Po za­ko­ńcze­niu wie­lo­let­nie­go zwi­ąz­ku przy­szły do mnie ogrom­ne cier­pie­nie i ból. Nie­na­wi­dzi­łem ży­cia. Nie­na­wi­dzi­łem wsta­wa­nia. Nie­na­wi­dzi­łem cho­dze­nia. Nie­na­wi­dzi­łem wszyst­kie­go. Je­dy­ną uciecz­ką od mo­je­go nie­po­ko­ju był sen i spa­cer. Po­mi­mo mo­ich zna­czących wy­si­łków, aby się prze­bu­dzić, ca­łko­wi­cie stra­ci­łem uczci­wo­ść w moim rand­ko­wym ży­ciu. Nie mia­łem po­jęcia, jak za­cho­wać prze­strzeń dla ko­bie­co­ści i jak za­cho­wać prze­strzeń dla sie­bie. Kie­dy spo­ty­ka­łem in­te­re­su­jącą mnie ko­bie­tę, szczy­ci­łem się zdo­by­ciem jej nu­me­ru te­le­fo­nu. Otrzy­my­wa­łem kom­ple­men­ty za moją cha­ry­zmę, urok, spo­sób, w jaki mo­głem roz­ma­wiać z ko­bie­ta­mi, ale we­wnętrz­nie czu­łem pust­kę i wy­czer­pa­nie. Czu­łem, że to dro­ga do­ni­kąd i że musi być ja­kieś wy­jście z tej sy­tu­acji. W ko­ńcu po­sta­no­wi­łem ra­dy­kal­nie zmie­nić swo­je po­de­jście, jesz­cze za­nim spo­tkam ko­goś, z kim zbu­du­ję praw­dzi­wy zwi­ązek. Po­sta­no­wi­łem nie zwi­ązy­wać się przez ja­kiś czas i po­świ­ęcić uwa­gę tyl­ko so­bie. Stu­dio­wa­łem ró­żne ksi­ążki o świa­do­mej męsko­ści oraz dy­na­mi­ce ener­gii męskiej i że­ńskiej, i chęt­nie ko­rzy­sta­łem z tej świe­żo zdo­by­tej wie­dzy. By­łem zde­ter­mi­no­wa­ny, aby stwo­rzyć głębo­ką re­la­cję i chcia­łem pó­jść o krok da­lej. Stwo­rzy­łem so­bie mi­sję, aby mój in­tym­ny zwi­ązek był po­li­go­nem, któ­ry prze­kszta­łci mnie w du­cho­we­go wo­jow­ni­ka. Po­sta­no­wi­łem zo­stać mężczy­zną, za któ­rym za­wsze tęsk­ni­łem, i roz­pa­li­ło to we mnie nowy ogień. Sie­dząc w me­dy­ta­cji ze sku­pie­niem w ser­cu, po­łączy­łem się ze swo­ją mi­sją i ce­lem jak ni­g­dy do­tąd. Nowa świa­do­mo­ść chcia­ła prze­pły­nąć prze­ze mnie. Pod­jąłem się dłu­gich me­dy­ta­cji w domu i w na­tu­rze. Bu­dzi­łem się w środ­ku nocy i za­pi­sy­wa­łem prze­sła­nia. Pa­trzy­łem, jak pro­mie­nie sło­necz­ne do­ty­ka­ły de­li­kat­nych ra­mion wy­obra­żo­nej ko­bie­ty, co za­in­spi­ro­wa­ło mnie i po­ru­szy­ło do pi­sa­nia głębo­kiej po­ezji o ko­bie­co­ści. Mój umy­sł nie mógł zro­zu­mieć ko­biet, ale ser­ce było czy­ste. Na­tu­ra ko­bie­co­ści mia­ła dla mnie sens. Po­wód, dla któ­re­go ko­bie­ta za­cho­wu­je się w taki spo­sób, miał dla mnie sens. To tak, jak­by mój mózg zo­stał podłączo­ny do zro­zu­mie­nia dy­na­mi­ki in­tym­nych re­la­cji i wszyst­kich sub­tel­nych niu­an­sów, któ­re one ze sobą nio­są. Sta­łem po­kor­ny i pe­łen po­dzi­wu dla źró­dła, któ­re zro­zu­mia­łem. Naj­głęb­szym pra­gnie­niem ko­bie­ty jest upodob­nie­nie się do nie­okie­łzna­ne­go oce­anu i wy­bu­cha­jące­go wul­ka­nu, tak nie­prze­wi­dy­wal­ne­go, że tyl­ko otwar­to­ść męskie­go ser­ca może po­mie­ścić dla niej miej­sce. Bo­ska ko­bie­co­ść jest naj­su­row­szym, naj­dzik­szym, naj­bar­dziej szcze­rym lu­strem dla mężczy­zny, ja­kie on kie­dy­kol­wiek na­po­tka. Pod­czas gdy tchórz ucie­ka i cho­wa się za ilu­zja­mi, prze­bu­dzo­ny wo­jow­nik otwie­ra ser­ce i sta­je twa­rzą w twarz z wy­zwa­niem. Po­skro­mi smo­ki i zmie­rzy się ze swo­imi naj­głęb­szy­mi cie­nia­mi, po­nie­waż wie, że w głębi du­szy jej ser­ce za­pro­wa­dzi go do domu. Męsko­ść może za­jść tyl­ko tak da­le­ko, jak otwie­ra się ko­bie­co­ść, a ko­bie­co­ść może się otwo­rzyć tyl­ko tak da­le­ko, jak jest obec­na męsko­ść. Ka­żdy po­trze­bu­je dru­gie­go do uzdro­wie­nia i prze­bu­dze­nia. Ja wiem, że ła­two to po­wie­dzieć i że to trud­ne, kie­dy się wy­da­rza i kie­dy już je­ste­śmy w re­la­cji. I wiem, że to jest dużo na­raz, ale ja za­cząłem od ma­łych kro­ków. Za­cznij tę pod­róż do swo­jej męsko­ści od taty i za­cznij pod­róż do swo­jej ko­bie­co­ści od mamy. Do­bre re­la­cje i zwi­ązek są nie­sa­mo­wi­cie wa­żne, bo nas bu­du­ją, i oprócz tego, że do­brze jest je świa­do­mie roz­wi­jać, to ko­niecz­ne, aby zwi­ązek kwi­tł i aby­śmy się nim cie­szy­li, jest za­dba­nie o cia­ło fi­zycz­ne - Two­je i Two­je­go part­ne­ra czy part­ner­ki. Do­bra die­ta, na­tu­ral­ne le­cze­nie: to jest wła­śnie to, co mo­żesz zro­bić w tej spra­wie, a zaj­mu­je się tym na­tu­ro­pa­tia. Czło­wiek, aby żyć, po­trze­bu­je do­brej ener­gii za­war­tej w po­ży­wie­niu przy­no­szącym siłę, zdro­wie i ra­do­ść, a nie wy­czer­pa­nie i cho­ro­bę. Za­sa­dy dzia­ła­nia do­brej ener­gii po­wsta­ły w mądro­ściach miesz­ka­ńców Hi­ma­la­jów, In­dii oraz Chin, któ­re utrzy­mu­ją har­mo­nię mi­ędzy czło­wie­kiem a na­tu­rą. Wpływ na stan na­sze­go zdro­wia ma śro­do­wi­sko, w ja­kim ży­je­my oraz na­tu­ra po­ży­wie­nia od­no­sząca się do wy­chła­dza­nia lub roz­grze­wa­nia cia­ła. Nasz or­ga­nizm jest nie­zwy­kle mądry i sa­mo­wy­star­czal­ny, a nie­ska­żo­ny błęda­mi w die­cie oraz sty­lu ży­cia jest ob­da­ro­wa­ny in­tu­icją, któ­ra zna­ko­mi­cie nim kie­ru­je. Daw­niej czło­wiek żył w zgo­dzie ze sobą i na­tu­rą, a na­stęp­nie za­czął pod­ci­nać ga­łąź, na któ­rej sie­dział, pro­du­ku­jąc je­dze­nie co­raz gor­szej ja­ko­ści. A prze­cież po­ży­wie­nie po­win­no być le­kar­stwem lub jego prze­ci­wie­ństwem, bo może rów­nież pro­wa­dzić do cho­ro­by. Na­le­ży się obu­dzić i do­ce­nić to, co jest wo­kół nas, bo jest ab­so­lut­nie wszyst­ko - w na­szym ogród­ku znaj­du­je się ro­śli­na, któ­ra wes­prze po­ko­na­nie ci­ężkiej cho­ro­by. Nie znaj­dzie­my w la­bo­ra­to­riach roz­wi­ąza­nia na­szych cier­pień i cho­rób, po­nie­waż one się kry­ją w nas sa­mych, w na­szej otwar­to­ści, szcze­ro­ści, za­ufa­niu i pro­sto­cie. To nie wi­ru­sy i bak­te­rie nas nisz­czą, lecz na­sza igno­ran­cja i brak za­ufa­nia do tego, co zo­sta­ło nam ofia­ro­wa­ne, aby­śmy mo­gli żyć w zdro­wiu. Wy­obra­źmy so­bie czło­wie­ka o imie­niu Ja­cek (a je­śli jest tu ja­kiś Ja­cek, to nie jest o nim). Ja­cek bu­dzi się nie­wy­spa­ny i zry­wa się, żeby zdążyć do pra­cy. Wy­pa­da z domu, zja­da na sta­cji ben­zy­no­wej ape­tycz­nie wy­gląda­jące­go hot doga, czy­li glu­ten i prze­two­rzo­ne mi­ęso, pije pach­nącą kawę, któ­ra kawą nie jest, i leci do pra­cy pe­łnej wy­zwań, a w prze­rwie też zja­da coś na szyb­ko, bo prze­cież nie ma cza­su. Zja­dł po­si­łek o nie­wiel­kiej war­to­ści. Jego cia­ło jest nie­odży­wio­ne, szyb­ciej się męczy i ma dłu­ższy czas re­ge­ne­ra­cji, więc po­trze­bu­je wi­ęcej snu, któ­re­go nie do­sta­je, bo Ja­cek wie­czo­ry po­świ­ęca ro­dzi­nie lub roz­ryw­kom. Jak my­ślisz, co przy­nie­sie to w krót­kiej per­spek­ty­wie? Może nic, ale za 5 lat przyj­dą pierw­sze ozna­ki cho­ro­by, a za 10-15 cho­ro­ba. Po­tem u Jac­ka i jego zna­jo­mych po­ja­wi się py­ta­nie: skąd to się wzi­ęło? Taki zdro­wy chłop prze­cież. Chłop jak dąb. Moja bab­cia, kie­dy do­wie­dzia­ła, że zma­rł nasz sąsiad, po­wie­dzia­ła: "Je­zu­sie ko­cha­ny, uma­rł, a taki we­so­ły był prze­cież". Jak­by to tyl­ko od tego za­le­ża­ło. Cho­ro­by nie bio­rą się zni­kąd - to naj­częściej my je po­wo­du­je­my. Po­mi­jam sy­tu­acje, na któ­re nie mamy bez­po­śred­nie­go wpły­wu, jak np. ener­gie z po­przed­nich wcie­leń i kar­mę, ale to co in­ne­go. Ja te­raz mó­wię o tym, co ro­bi­my na co dzień sami so­bie i na­sze­mu ko­cha­ne­mu cia­łu. Szu­ka­my roz­wi­ązań na­szych pro­ble­mów w za­wi­łych ba­da­niach na­uko­wych, a tym­cza­sem te roz­wi­ąza­nia są bar­dzo pro­ste. Trze­ba tyl­ko całą na­szą wie­dzę, ener­gię skie­ro­wać do nas i do na­szych do­mów. Na­le­ży za­cząć bu­do­wać świat, w któ­rym pa­nu­je ład i har­mo­nia, i za­cząć ko­rzy­stać z jego do­bro­dziejstw ob­fi­to­ści. Ogrom­ny wpływ na to, co jemy, ma nasz ak­tu­al­ny stan świa­do­mo­ści. Gdy je­ste­śmy szczęśli­wi, si­ęga­my po świe­że pro­duk­ty, a gdy je­ste­śmy ze­stre­so­wa­ni i ży­je­my w po­śpie­chu, jemy da­nia go­to­we i prze­two­rzo­ne. Na­sze cia­ło ener­ge­tycz­ne na­pędza na­sze cia­ło fi­zycz­ne i łączy­my ener­gię spo­ży­wa­ne­go po­si­łku z na­szą ener­gią. Im bar­dziej na­tu­ral­ny pro­dukt spo­żyw­czy, tym le­piej dla nas. Naj­lep­sza za­sa­da to spo­ży­wa­nie su­ro­wych i nie­prze­two­rzo­nych pro­duk­tów. Tyl­ko odży­wia­nie we­ga­ńskie oraz jego po­głębio­na wer­sja: wi­ta­ria­nizm są je­dy­nym kie­run­kiem odży­wia­nia, jed­nak w in­ten­cji wy­ższej niż tyl­ko wła­sne zdro­wie, bo rów­nież w ta­kiej, że nie chcę za­bi­jać, chcę dbać o na­tu­rę i cały eko­sys­tem, w któ­rym żyję. To tyl­ko kil­ka su­ge­stii z mo­jej stro­ny, od któ­rych cza­sem ro­bię wy­jąt­ki i od­bie­gam od oso­bi­stych prze­ko­nań. Jed­nak im wi­ęcej spo­ży­wam na­tu­ral­nych pro­duk­tów, tym le­piej się czu­ję i tym rza­dziej mój or­ga­nizm do­ma­ga się po­ży­wie­nia, któ­re jest nie­ko­rzyst­ne. Wów­czas cia­ło na­praw­dę sta­je się in­stru­men­tem, któ­ry do­kład­nie po­ka­zu­je, cze­go po­trze­bu­je i co mu po­ma­ga. Ja wiem, że to trud­ne i że to dużo na­raz, ale pro­po­nu­ję za­cząć od ma­łych kro­ków. Chcę za­pro­sić do zmniej­sza­nia ilo­ści cu­kru, re­zy­gna­cji z glu­te­nu, re­zy­gna­cji ze sło­dy­czy, re­zy­gna­cji z na­bia­łu kro­wie­go oraz re­zy­gna­cji z mi­ęsa. To wszyst­ko otwo­rzy nam dro­gę do zwi­ęk­sze­nia świa­do­mo­ści i ro­zu­mie­nia ener­gii, a dro­ga do świa­do­mo­ści za­czy­na się od 4 kro­ków. Pro­wa­dząc wy­wiad z Alek­san­drą Gelo do od­cin­ka mo­je­go pod­ca­stu Bu­dzi­my się do ży­cia, za­uwa­ży­łem, że moja roz­mów­czy­ni na ba­zie swo­jej hi­sto­rii prze­bu­dze­nia pi­ęk­nie ilu­stru­je 4 pod­sta­wo­we, często uni­wer­sal­ne kro­ki na dro­dze roz­wo­ju świa­do­mo­ści: 1. UWIE­RA­NIE - kie­dy za­czy­nasz od­czu­wać, że coś jest nie tak, uwie­ra Cię ka­myk w bu­cie. Tych ka­mie­ni może być wie­le lub ten je­den tak bar­dzo uwie­ra, że szu­kasz roz­wi­ązań i to po­wo­du­je, że za­czy­nasz 2. SŁU­CHAĆ SIE­BIE i szu­ka­jąc roz­wi­ąza­nia, za­czy­nasz pa­trzeć na swo­je cia­ło, za­czy­nasz je czuć i sły­szeć to, co do Cie­bie mówi, a cia­ło mówi bez prze­rwy. I wte­dy za­czy­na się 3. PRA­CA Z CIA­ŁEM - na­szym ko­cha­nym, pi­ęk­nym cia­łem. A kie­dy to wszyst­ko się za­czy­na, to czu­je­my moc jego ogrom­nej ener­gii i pod­no­si się na­sza wi­bra­cja - roz­po­czy­na się dro­ga ku 4. DU­CHO­WO­ŚCI. W tym wszyst­kim wspie­ra nas me­dy­ta­cja, któ­ra nie ozna­cza, że mu­sisz mieć za­mkni­ęte oczy i sie­dzieć w jed­nym miej­scu. Me­dy­ta­cja jest na­rzędziem, któ­re uczy uwa­żno­ści i obec­no­ści w ka­żdym do­świad­cze­niu i dzi­ęki niej mo­żesz stać się mądrym ob­ser­wa­to­rem swo­je­go ży­cia.

Często mo­że­my się spo­tkać z me­dy­ta­cja­mi pro­wa­dzący­mi do ob­fi­to­ści, co jest nie­zwy­kle przy­dat­nym na­rzędziem i sam nie­raz ko­rzy­stam z ta­kich me­dy­ta­cji, bo to­ru­ją one dro­gę do ener­gii do­stat­ku. Często po­strze­ga­my pie­ni­ądze przed­mio­to­wo jako na­rzędzie do tego, aby coś ku­pić, sprze­dać, przede wszyst­kim, aby po­sia­dać. I oczy­wi­ście jest to jed­na z form ro­zu­mie­nia ob­fi­to­ści i po jed­nej stro­nie jest po­sia­da­nie, i będzie to ob­fi­to­ść ma­te­rial­na, i mo­że­my to za­ob­ser­wo­wać u lu­dzi biz­ne­su, ale po dru­giej stro­nie jest ob­fi­to­ść pe­łnej wol­no­ści, któ­ra przy­cho­dzi, kie­dy otwie­ra­my się na wszech­świat i podąża­my za otwar­tym ser­cem.

Na za­ko­ńcze­nie wstępu chcę po­wie­dzieć, że wiem, że to jest bar­dzo dużo spraw na­raz, ale jest jed­na ab­so­lut­nie wa­żna rzecz, któ­rą chcia­łbym pod­kre­ślić: naj­gor­sze, co mo­że­my zro­bić, to prze­jść przez ży­cie nie­świa­do­mie. Dla­te­go za­trzy­maj się i za­sta­nów, jak po­zy­tyw­nie my­śleć i ma­ni­fe­sto­wać swo­ją przy­szło­ść, aby zbu­do­wać po­zy­tyw­ne re­la­cje, w tym tę je­dy­ną naj­wa­żniej­szą, jak dbać o swo­je cia­ło i zdro­wie, aby spraw­nie przy­ci­ąga­ło ob­fi­to­ść i pie­ni­ądze, któ­re dają wol­no­ść oraz aby pod­ró­żo­wać po świe­cie ze­wnętrz­nym i do swo­je­go wnętrza, by od­kry­wać sie­bie.