Medycyna podczas krucjat - Piers D. Mitchell

Kup ebooka

64.99 zł
51.99 zł (50,05 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

Wyprawy krzyżowe można uznać za najbardziej fascynujące wydarzenia średniowiecznego świata. Masowa migracja dziesiątków tysięcy ludzi z Europy do wschodniego basenu Morza Śródziemnego, u której podłoża leżały bardzo różne przyczyny, doprowadziła do powstania złożonej i wyjątkowej społeczności. Armie łacinników składały się nie tylko z wyszkolonych żołnierzy, lecz także ze szlachty, biedoty, kleru, przestępców, ludzi interesów oraz oszustów1. Dla wielu krzyżowców, którzy nigdy przedtem nie zapędzili się dalej niż do sąsiedniej wsi, taka ekspedycja stanowiła ogromne wyzwanie2. Zagraniczne podróże - lądowe i morskie - mogły prowadzić do niedożywienia, odmrożeń, a także do rozprzestrzeniania się chorób zakaźnych - od infekcji przenoszonych między innymi przez pchły aż po gruźlicę. Ludzie charakteryzujący się obyczajami oraz systemem odpornościowym typowymi dla chłodniejszego klimatu migrując na Bliski Wschód, trafiali do strefy podwyższonego ryzyka. Po pierwsze, groziło im zarażenie się nieznanymi pasożytami i chorobami, takimi jak na przykład drakunkuloza czy schistosomatoza, z którymi ich organizm mógłby sobie nie poradzić3. Po drugie, przyzwyczajenia ukształtowane w odmiennych warunkach klimatycznych narażały krzyżowców na ryzyko udarów i zatruć pokarmowych.

Żołnierze zaangażowani w długotrwałe kampanie wojenne musieli stawić czoło licznym niebezpieczeństwom. Groziła im nie tylko śmierć lub kalectwo wskutek obrażeń na polu bitwy. Oblegając muzułmańskie twierdze, musieli też przez dłuższy czas przebywać w dużym zagęszczeniu w jednym miejscu, co narażało ich na problemy zdrowotne. W kronikach powtarzają się zapisy o dyzenterii4. Bez wątpienia ta i podobne dolegliwości żołądkowo-jelitowe mogły być skutkiem picia wody skażonej ściekami. Ci, którzy doświadczyli życia w obozach wojskowych, często wspominali o gorączce i masowych zachorowaniach5. W wielu przypadkach nigdy się nie dowiemy, co spowodowało daną epidemię i jakie choroby nękały krzyżowców, możemy tylko snuć przypuszczenia. W egipskich mumiach znaleziono zarodźce malarii6, co potwierdza występowanie tej choroby w Egipcie na długo przed krucjatami. Niektóre frankijskie teksty źródłowe wzmiankują, czy gorączka miała charakter cykliczny7. Jej nawroty w malarii (trzeciaczka/czwartaczka) stanowią klasyczny objaw tej choroby. Można domniemywać, że jeśli armia przez dłuższy czas obozowała blisko bagien, żołnierze byli wystawieni na ataki komarów, co stwarzało ryzyko zachorowania na malarię. Z kolei muchy roznosiły trachomę (inaczej: jaglicę), infekcję oczu znaną w przeszłości jako oftalmia. Choroba ta charakteryzuje się długotrwałym przebiegiem oraz nawrotami i może prowadzić do ślepoty. Uważa się również, że trachoma była obecna we wschodnim basenie Morza Śródziemnego na długo przed okresem krucjat, a w czasach starożytnego Egiptu miała prawdopodobnie charakter endemiczny8. Narażone na nią były ekspedycje wojskowe udające się do Lewantu jeszcze w XIX i XX wieku9. Pojawiała się miejscowo wśród żołnierzy armii krzyżowych i europejskich osadników, którzy zdecydowali się pozostać na Bliskim Wschodzie po zakończeniu kampanii. Krzyżowcom groził też szkorbut, występujący przy niedoborach witaminy C w diecie. Prawdopodobnie najbardziej znanym skutkiem ciężkiego przebiegu tego schorzenia jest wypadanie zębów. Jeśli brak witaminy C w organizmie utrzymuje się zbyt długo, chory może nawet umrzeć wskutek krwotoku. Ze świadectw wiemy, że szkorbut nękał oddziały łacinników oblegających arabskie twierdze10. Zapewne trudno było w armiach krzyżowców utrzymać higienę, zapewnić odpowiednio zbilansowaną dietę oraz zmusić ludzi do zmiany stylu życia na taki, który zminimalizowałby zagrożenia. Właśnie dlatego na łacińskim Wschodzie umarły tysiące chrześcijańskich żołnierzy.

Pierwsza krucjata wyruszyła do Jerozolimy w 1096 roku. Na zdobytych terenach najeźdźcy założyli państwa krzyżowe: na południu - Królestwo Jerozolimskie, w centrum - Hrabstwo Trypolisu, na północy zaś - Księstwo Antiochii oraz Hrabstwo Edessy, a podczas III krucjaty (1189-1192) do państw łacińskich przyłączono Cypr (rys. 1). W XII wieku król tych terytoriów urzędował w Jerozolimie, jednak po utracie frankijskich ziem w wyniku klęski pod Hittinem w 1187 roku siedzibę monarchy przeniesiono do nadmorskiej Akki. Zdobycie jej przez muzułmanów w 1291 roku - niemal 200 lat po pierwszym podboju przez łacinników - zapowiadało kres państw krzyżowych, aczkolwiek Cypr pozostał w rękach Franków. Walki o ziemię, władzę i królewską przychylność między poszczególnymi rywalami, stronnictwami wojskowymi czy organizacjami religijnymi, a także ich zwycięstwa i klęski sprawiają, że współczesnemu historykowi okres ten wydaje się niezwykle interesujący. Ówczesną sytuację komplikowały interakcje krzyżowców z lokalnymi chrześcijanami, żydami oraz muzułmanami żyjącymi pod ich zwierzchnictwem, a także relacje z mieszkańcami sąsiednich terytoriów - chrześcijanami z Armenii Cylicyjskiej i Bizancjum na północy oraz muzułmańskimi plemionami na obrzeżach państw krzyżowych. Nie trzeba dodawać, że zderzenie kultur z jednej strony musiało wywrzeć głęboki wpływ na rozprzestrzenianie się różnego rodzaju chorób, z drugiej zaś na opracowanie nowych metod ich leczenia.

Rys. 1. Mapa państw krzyżowych na łacińskim Wschodzie z ważnymi ośrodkami, o których mowa w tekście. Granice tych państewek przesuwały się, w związku z czym ich obszar pokazany na innych ilustracjach może się nie zgadzać z odwzorowaniem na tej mapie

Medycyna i choroby w czasie wypraw krzyżowych do Ziemi Świętej od lat wzbudzają zainteresowanie historyków, o czym świadczy mnogość poświęconych im publikacji11. Wydaje się, że to zaciekawienie wciąż rośnie, na co wskazuje dwukrotnie większa liczba artykułów opublikowanych w ostatniej dekadzie w porównaniu z okresem sprzed 1990 roku. Prace Susan Edgington, Benjamina Kedara, Anthony'ego Luttrella i innych autorów w ciekawy sposób przybliżają poszczególne aspekty związane z opieką medyczną epoki krucjat. W przeciwieństwie do badań nad rozwojem medycyny w okresach późniejszych badania nad lecznictwem czasów krucjat zmuszają do odwoływania się do odkryć z dziedziny archeologii, paleopatologii, kartografii, a także do studiowania manuskryptów pisanych w językach zarówno krzyżowców, jak i mieszkańców wschodniego basenu Morza Śródziemnego. Podejmowanie tego typu tematyki wymaga więc biegłej znajomości średniowiecznej łaciny, greki, języków arabskiego, ormiańskiego, perskiego, syryjskiego, a także wyrażeń gwarowych i żargonowych w językach zachodnioeuropejskich. Dotychczas nie spotkałem - i prawdopodobnie nigdy nie spotkam - tak wszechstronnego naukowca, który mógłby imponować jednocześnie ogromną wiedzą archeologiczną, medyczną oraz lingwistyczną. Mimo narzuconych sobie ograniczeń zgromadziłem do tej książki materiał na tyle obszerny, by w niej przedstawić tylko wybrane aspekty historii medycyny łacińskiego Wschodu. Postanowiłem więc skupić się na obrażeniach bitewnych i ich leczeniu z racji tego, że pole bitwy zwykle jako pierwsze przychodzi na myśl, gdy mówimy o krucjatach. W średniowieczu rany leczył cyrurgicus (cyrulik), a jego praktyka obejmowała domenę, którą dziś nazywamy medycyną wojskową. W niniejszej pracy badam pokrewne jej tematy, takie jak między innymi: obrażenia w wyniku tortur, środki opatrunkowe, opieka szpitalna, zabiegi chirurgiczne, prawo medyczne oraz międzykulturowa wymiana wiedzy medycznej w czasie krucjat. Inne równie fascynujące zagadnienia: niedożywienie, epidemie, pasożyty, choroby psychiczne, stosunek krzyżowców do chorób, rola religii i wiary w cuda w leczeniu, rozprzestrzenianie się chorób wskutek wypraw krzyżowych oraz makabryczne sposoby przewożenia na duże odległości szczątków osób zmarłych i poległych - zostaną przedstawione w następnym opracowaniu.

Pod pojęciem "średniowieczna chirurgia" kryje się znacznie szerszy obszar tematyczny niż w czasach współczesnych. Dzisiaj do chirurga pacjenci trafiają tylko wtedy, gdy wymagają operacji. Diagnozowaniem, przepisywaniem leków oraz leczeniem nieoperacyjnym zajmują się lekarze innych specjalności. W epoce wypraw krzyżowych chirurgia obejmowała zarówno choroby wymagające zabiegów chirurgicznych, jak i wszystkie inne, zwłaszcza takie, które wywoływały objawy zewnętrzne12. Oznaczało to, że chirurg musiał się znać na sporządzaniu leków, dietach, upuszczaniu krwi, a nawet na kąpielach leczniczych13. To wyjaśnia różnorodność chorób opisanych w tekstach dotyczących chirurgii powstałych od XII do XIV wieku. Z punktu widzenia dzisiejszej medycyny oczekiwalibyśmy, że znajdziemy w nich tylko sposoby leczenia obrażeń wojennych, złamań, ropni, kamieni żółciowych, hemoroidów oraz przetoki odbytu. W zakres typowych zadań średniowiecznego chirurga wchodziło również leczenie: schorzeń skórnych (np. trądu), wodobrzusza oraz chorób wenerycznych14. W celu zobrazowania roli chirurgii w czasie krucjat postanowiłem, że zamiast omawiać cały materiał zawarty w dokumentach z epoki poświęconych tej tematyce, skoncentruję się na rzeczywistym zastosowaniu technik chirurgicznych. Będę się opierał na dwóch rodzajach źródeł - tekstach oraz materiałach archeologicznych z wykopalisk. Dysponujemy licznymi kronikami opisującymi wyprawy krzyżowe15; ponad czterdzieści z nich posłużyło za materiał do niniejszej pracy. Niektóre zostały spisane przez żołnierzy lub duchownych biorących udział w krucjatach, część z nich zrobiła to już po powrocie do ojczyzny bądź klasztoru. Tacy autorzy często postrzegali rzeczywistość z perspektywy partykularnego interesu swojego środowiska lub regionu. W rezultacie mieli tendencję do przedstawiania w lepszym świetle grupy społecznej, z którą byli związani, i umniejszania znaczenia innych, na przykład poprzez powtarzanie pogłosek. Było to częste szczególnie w sytuacjach zadawnionych sporów między poszczególnymi środowiskami. Swoje wyprawy opisywali również pielgrzymi podróżujący do Ziemi Świętej w okresach pokoju na Bliskim Wschodzie. Ci najczęściej sporządzali zapiski na bieżąco. Mimo że część źródeł ma charakter świecki, wiele z nich wyszło spod pióra duchownych na użytek innych duchownych. Trzeba uwzględnić również to, że naoczni świadkowie byli tylko ludźmi i nie zawsze dokładnie zapamiętali, co zobaczyli. Zdarzało się również, że zapisywali przekazane im nieprawdziwe informacje.

Byli i tacy "kronikarze", którzy nigdy nie widzieli łacińskiego Wschodu, a w swoich pracach opierali się na ustnych bądź spisanych wspomnieniach innych świadków. Takie przekazy z drugiej ręki trzeba traktować z wyjątkową ostrożnością. Inni z kolei, opisując sceny bitewne, kopiowali całe akapity z klasyki literatury, na przykład z Eneidy Wergiliusza - dzisiejsi historycy medycyny rzadko jednak sięgają do takich źródeł. Już w czasach grecko-rzymskich, aby uczynić historię bardziej ekscytującą, opowiadano ją, mieszając fakty ze zmyślonymi wydarzeniami, i możliwe, że taką samą metodę stosowano również w średniowieczu. Ale wobec tego nawet te nieprawdziwe opowieści musiały wydawać się średniowiecznemu odbiorcy co najmniej wiarygodne, więc i dziś mogą stanowić swoisty przewodnik po epoce. Najwyraźniej potrzeba ubarwiania historii w o wiele mniejszym stopniu dotyczyła bezpośrednich świadectw oraz portretów postaci historycznych, z którymi autorzy mieli styczność, niż relacji z wydarzeń przywoływanych z perspektywy odległego czasu i miejsca. Porównując kroniki, widzimy, że niektóre barwne opisy musiały wyjść spod pióra ludzi, którzy nigdy nie wyjeżdżali poza Europę. Opierali się oni prawdopodobnie na ustnych przekazach naocznych świadków, więc mimo wszystko ich prace mogą być cennym źródłem informacji16. Zdarza się, że nawet w relacjach uczestników wydarzeń znajdujemy obszerne fragmenty skopiowane ze starszych źródeł17. Uciekano się do kopiowania, ponieważ pewne obszary świata były dla podróżujących pielgrzymów zbyt niebezpieczne, co uniemożliwiało pozyskiwanie informacji na miejscu, z niektórych źródeł z kolei czerpano, gdyż uważano je za absolutnie prawdziwe18.

Oczywiście średniowieczni autorzy i czytelnicy mieli inną niż my hierarchię ważności wydarzeń historycznych, a także inne oczekiwania wobec struktury narracyjnej. Głównym celem dokumentowania historii było pokazanie wpływu woli Bożej na dzieje ludzkości, krucjaty zaś były jego widomym przejawem. Wielu autorów nie zadawało sobie trudu weryfikowania informacji, gdyż w wiekach średnich nie rozumiano jeszcze znaczenia wiarygodnego i rzetelnego przekazu historycznego, tak samo jak nie przykładano wagi do różnicy między możliwością a prawdopodobieństwem - co dziś badaczom korzystającym z tych źródeł przysparza licznych problemów. Kiedy autor uznał daną opowieść za wiarygodną, zwykle włączał ją do swojego dzieła, nawet jeśli uważał przedstawiane fakty za niemożliwe lub trudne do potwierdzenia. Na ogół średniowieczni kronikarze byli bardzo tolerancyjni wobec opowieści o cudownych zdarzeniach, pod warunkiem że ani oni sami, ani ich czytelnicy nie znali miejsc, w których się rozgrywały. Takie fantastyczne historie nie mogły zawierać jedynie suchych faktów, miały bowiem zapewniać rozrywkę, a jednocześnie stanowić pożywkę dla wyobraźni. Piszący kroniki często byli stronniczy, nierzadko pokazywali w lepszym świetle środowisko lub miejsce, z którego pochodzili, albo patrona, któremu dedykowali dzieło, licząc na płynące z tego korzyści. Od autora świadectwa nie oczekiwano biegłości w podejmowanej tematyce. Duchowny pełniący funkcję kapelana szlachty mógł nie zdawać sobie sprawy z sensu zachowań żołnierzy piechurów albo innych ubogich uczestników krucjaty i wyciągać z nich pochopne wnioski. Z wielką ostrożnością należy podchodzić zwłaszcza do zamieszczonych w kronikach dialogów oraz wypowiedzi postaci historycznych, gdyż często zostały całkowicie zmyślone. Kronikarze opisujący historię na przestrzeni wielu lat, a nawet wieków musieli korzystać z tekstów wcześniejszych. Często wplatali w narrację fantastyczne zdarzenia, aby przesłanie wydawało się czytelniejsze bądź aby zreinterpretować przeszłość z punktu widzenia aktualnych z ich perspektywy wydarzeń19. Sposób myślenia w średniowieczu różnił się od dzisiejszego i musimy o tym pamiętać podczas analizy tekstów.

Kroniki chrześcijańskich osadników w państwach krzyżowych na ogół obejmują znacznie dłuższy przedział czasowy niż bardziej szczegółowe, za to dotyczące krótkich okresów zapiski krzyżowców. Autochtoniczne społeczności chrześcijan żyjące na obszarach łacińskiego Wschodu kontynuowały własne tradycje historyczne, dzięki czemu możemy dziś korzystać z kilku kronik w językach syryjskim i ormiańskim, w których opisano codzienność pod panowaniem łacinników. Również Bizantyńczycy na północy pozostawili po sobie źródła pisane, ciekawe o tyle, że ich stosunki z krzyżowcami układały się raz lepiej, raz gorzej. Początkowo Bizantyńczycy współpracowali z chrześcijańskimi osadnikami w państwach krzyżowych i chętnie zawierali małżeństwa mieszane, później jednak musieli stanąć do walki zbrojnej z krzyżowcami. Konflikt osiągnął apogeum podczas IV krucjaty, kiedy w 1204 roku wojska łacinników zdobyły i złupiły Konstantynopol. Sąsiadujące z państwami krzyżowców na północy, wschodzie i południu państwa islamskie również pielęgnowały tradycje dokumentowania wydarzeń historycznych. Niektóre z tych przekazów dotyczą interakcji z przybyszami z Europy zarówno w czasie wojny, jak i w latach pokoju. Arabskie źródła są jednak przez badaczy zainteresowanych tematem wypraw krzyżowych wyraźnie marginalizowane. Częściowo dlatego, że w odróżnieniu od piśmiennictwa łacińskiego opracowano i opublikowano stosunkowo niewiele takich tekstów, a jeszcze mniej przetłumaczono z arabskiego na inne języki, co znacznie ogranicza ich dostępność20. Być może przyczyna leży również w tym, iż w XII wieku krucjaty nie miały dla islamskiego świata takiego znaczenia jak dla Europy. Dla większości muzułmańskich pisarzy wyprawy krzyżowe mogły stanowić zaledwie niewarty odnotowania incydent na granicy ich uniwersum21.

Aby ułatwić korzystanie ze średniowiecznej historiografii arabskiej, podzielono ją na trzy grupy22. W pierwszej znalazły się chronografie (kroniki, dzienniki) opisujące wydarzenia bieżące dla autorów - wśród nich dzieła Ibn al-Furata oraz Ibn al-Asira. Do drugiej grupy należą biografie. W niniejszej publikacji korzystałem z tekstów autorstwa Usamy Ibn Munkiza oraz Antara Ibn Szaddada. Biografie oraz autobiografie spisywano z wielu powodów, podobnie jak dzisiaj. Niektóre były odpowiedzią na krytykę, inne świadectwem nawrócenia się na islam, miały bawić, wychowywać, być opowieściami dla potomków autora albo przypominać o losach wielkich postaci23. Część tekstów, nawet tych pisanych w pierwszej osobie, nie mieści się w kategoriach biografii w dzisiejszym tego słowa znaczeniu. Są one raczej obrazem epoki, gdyż zamiast na życiu głównego bohatera koncentrują się na wydarzeniach, które rozgrywały się wokół niego. Trzecia grupa arabskich tekstów historycznych obejmuje różnego rodzaju prozografie, na przykład słowniki biograficzne, będące kompendium wiedzy o przedstawicielach konkretnych grup społecznych. W niniejszej publikacji sięgałem do dzieła Ibn Abi Usajbiego. Pierwsze arabskie słowniki biograficzne traktowały o sędziach, znawcach prawa, mistykach i nauczycielach Koranu24. Już w X wieku w tego typu źródłach pojawiły się jednak biogramy członków niższych grup społecznych, a nawet postaci, których wkład w islam miał charakter świecki. Tak było w przypadku medyków. Średniowieczni arabscy historycy znajdowali się na peryferiach akademickiego establishmentu, gdyż za najważniejszą grupę zawodową uważano prawników. Większość autorów dzieł prozograficznych zajmowała się historią doraźnie, a swój majątek i status społeczny zawdzięczała innym profesjom. Popularną formą pisania o historii była literatura adabowa1*, wymagała jednak od autora połączenia talentu, umiejętności i wiedzy, co pozwalało odróżnić wybitnych twórców od prostackich ignorantów. Zadaniem takiej prozy było dokumentowanie wydarzeń oraz zapewnienie rozrywki odbiorcom, ale pełniła ona także funkcję dydaktyczną i moralizatorską. W ten sposób autorzy próbowali udzielać lekcji historii nawet władcom. Często jednak pozostawali na usługach tychże panujących i propagowali korzystne dla nich poglądy25. Musimy to mieć na uwadze, interpretując średniowieczne arabskie teksty.

Warto tu pokrótce omówić islamskie świadectwo z XII wieku - pamiętniki Usamy Ibn Munkiza, znane jako "Księga pouczających przykładów" (arab. Kitab al-itibar). Zawiera ono opisy praktyk medycznych w państwach krzyżowych, ale jednocześnie stanowi klasyczny przykład źródła, którego wiarygodność budzi kontrowersje badawcze. Usama Ibn Munkiz twierdził, że był uczonym lekarzem, a zarazem świadkiem wielu bitew i wydarzeń epoki krucjat. Jego pamiętniki nie są jednak typową autobiografią w dzisiejszym znaczeniu. Fakty historyczne przywołuje się w nich nie po to, by na ich tle podsumować życie autora. Bohater Księgi jest tu zaledwie pretekstem do przedstawienia wydarzeń historycznych w odpowiednim świetle. Dzieło wpisujące się w nurt literatury adabowej miało uczyć, wychowywać i bawić26. W tego typu tekstach w pełni akceptowano możliwość naginania prawdy historycznej w określonym celu. Stąd dziś możemy z nich czerpać wiedzę raczej o stereotypach niż o prawdziwym przebiegu wydarzeń27. W rezultacie stajemy przed dylematem. Czy przyjąć za prawdę wszystko, co napisał Usama Ibn Munkiz, mimo świadomości, że miesza on fakty z fikcją? Czy może zanegować wartość badawczą jego pamiętników w całości, ryzykując, że stracimy ciekawe źródło historyczne napisane przez naocznego świadka? A może spróbujemy oddzielić prawdę od fikcji, mimo że nawet badacze kultury adabowej nie zawsze czują się kompetentni w tej kwestii? A ja nie jestem specjalistą ani od literatury adabowej, ani od islamu. Jednak ci, którzy są, doceniają potencjał pracy Ibn Munkiza - zwłaszcza jeśli możemy wyjrzeć poza morał każdej jego opowieści i spróbować doszukać się bardziej rzetelnych informacji28.

Podobne problemy badawcze pojawiają się przy analizowaniu bardzo różnych kronik napisanych z różnych perspektyw i skrywających różne przesłania. Część z nich to relacje naocznych świadków, część - cudze wspomnienia zanotowane długo po opisywanych wydarzeniach. Niektóre napisano w sposób jasny i rzeczowy, inne miały po prostu wzbudzić ciekawość czytelnika. Dzięki zróżnicowaniu źródeł możemy spojrzeć na średniowiecze z wielu punktów widzenia i wysunąć ciekawsze wnioski. Zanim jednak zaczniemy wnioskować, musimy rozważyć mocne i słabe strony każdego przekazu.

Oprócz kronik i związanych z nimi problemów badawczych mamy do dyspozycji całe bogactwo innych tekstów źródłowych zawierających istotne informacje. Wiedzę o państwach krzyżowych możemy czerpać z: królewskich tekstów prawnych, listów pisanych przez krzyżowców do krewnych, testamentów, aktów notarialnych sprzedaży nieruchomości, kartularzy (ksiąg kancelaryjnych) zakonów rycerskich i innych. Z kolei źródła pisane z terenów Europy obejmują między innymi: królewskie akta sądowe, bulle papieskie, pisma medyczne oraz kroniki klasztorne. Każdy z tych dokumentów może nam dostarczyć wielu wskazówek, ale tylko nieliczne z nich okażą się istotne dla nauki. Pozyskanie informacji z tak różnych źródeł nie będzie łatwe, mimo to warto podjąć ten wysiłek, aby pogłębić rozumienie praktyk medycznych łacińskiego Wschodu.

Naszą wiedzę uzupełniają wykopaliska archeologiczne, odkrywając przed nami zarówno szczątki frankijskich osadników, jak i ruiny ich budynków. Pomocna okazuje się również bioarcheologiczna analiza właściwych lokalizacji. Paleopatologiczne badanie cmentarzysk krzyżowców może dostarczyć mocnych dowodów dotyczących obrażeń odniesionych w walce i chorób, które pozostawiły ślady na kościach. Prace archeologiczne prowadzone na terenie dawnych szpitali krzyżowców pomagają nam wyobrazić sobie miejsca, w których - co potwierdzają źródła pisane - praktykowano medycynę. Badając naczynia apteczne, da się stwierdzić, jakie medykamenty w nich sporządzano i jak nimi handlowano w basenie Morza Śródziemnego. Jeśli na stanowisku archeologicznym natrafiamy na ślady lekarstw w znacznych ilościach, można założyć, że gdzieś w pobliżu znajdowała się apteka. Sprzęt medyczny oraz narzędzia chirurgiczne pomagają nam uzmysłowić sobie, jak wyglądały konkretne zabiegi lecznicze. Bioarcheologiczna analiza próbek ziemi dostarcza dowodów w postaci fragmentów zwierzęcych kości, jaj pasożytów, pyłku roślin oraz nasion. Dzięki tego typu danym jesteśmy w stanie ustalić, jakie spożywano pokarmy, jakie stosowano leki oraz jakie były standardy higieny. Omawiane stanowiska archeologiczne obejmują te w Akce, Cezarei, Jerozolimie oraz Nablusie, a także zamki Belmont, Le Petit Gérin, Chastellet, w Pafos na Cyprze oraz Czerwoną Wieżę (al-Burj al-Ahmar).

W niniejszej pracy starałem się połączyć informacje pozyskane z tekstów źródłowych z wnioskami płynącymi z odkryć archeologicznych, dzięki temu skojarzeniu otrzymujemy bowiem pełniejszy obraz dziejów. Mam nadzieję, że udało mi się pogłębić nasze rozumienie tego, jak skutecznie krzyżowcy i łacińscy osadnicy radzili sobie z wyzwaniami życia na Bliskim Wschodzie w wiekach średnich.

1* Adab (arab.) - współcześnie termin oznacza literaturę piękną; historycznie literatura adabowa łączyła dydaktyczne przesłanie z rozrywkowym stylem. (Wszystkie przypisy dolne pochodzą od tłumacza).

Rozdział 1

Lekarze w państwach krzyżowych

W ciągu dwustuletniej historii państw krzyżowych z Europy do wschodniego basenu Morza Śródziemnego przemieściło się prawdopodobnie kilkaset tysięcy ludzi. Nie dziwi więc, że znajdowały się wśród nich setki, a może nawet tysiące medyków. Liczba ta nadal będzie znacząca, nawet jeśli pominiemy lekarzy, dla których głównym celem pobytu na Wschodzie była nie praktyka zawodowa, lecz pielgrzymka do Jerozolimy. Dla wielu z nich podróż do Ziemi Świętej wynikała z obowiązku, gdyż musieli towarzyszyć szlachcie biorącej udział w wyprawach krzyżowych. Z kolei inni byli zobligowani do opieki nad rannymi żołnierzami w związku z kontraktami zawieranymi z władzami miast, z których wyruszały armie krzyżowe. Kolejni udawali się z Europy na Wschód, by zacząć nowe życie bądź w celach zarobkowych - podobnie jak żołnierze, rolnicy czy prostytutki.

Mimo że w średniowiecznych kronikach znajduje się mnóstwo zapisów o działalności lekarzy na łacińskim Wschodzie, to oprócz opracowania Wickersheimera1 sprzed ponad pół wieku tylko w nielicznych pracach wymieniono ich nazwiska. Nic dziwnego, że źródła wspominają wyłącznie o najbardziej znanych osobach. Lekarze odbierali gruntowne wykształcenie i często kończyli studia medyczne w renomowanych ośrodkach, takich jak Salerno, Montpellier, Paryż, Bolonia czy Padwa2. Po kilku latach studiowania nauk wyzwolonych (gramatyka, retoryka, dialektyka, arytmetyka, astronomia, geometria i muzyka) otrzymywali tytuł mistrza (magister), dopiero dalszy etap, poświęcony teorii i praktyce medycznej, zapewniał im niezbędne kwalifikacje zawodowe. Nie oznacza to jednak, że grono lekarzy praktykujących podczas wypraw krzyżowych składało się wyłącznie z mistrzów. Wielu medyków nie zdobyło solidnego wykształcenia na uniwersytecie, lecz uczyło się rzemiosła w praktyce3.

Na szczęście terminy definiujące zawód lekarza w średniowieczu pozwalają nam rozróżnić stopnie kompetencji zarówno praktycznych, jak i teoretycznych, choć ich zakres zmieniał się na przestrzeni lat4. W wiekach średnich lekarzy powszechnie określano mianem medicus, miege lub mire1* - pojęciami o szerokim znaczeniu. Jedni badali puls i mocz5 i na podstawie wywiadu przepisywali pacjentowi lekarstwa, zalecali zmianę diety, a w razie konieczności upuszczanie krwi. Wielu zajmowało się chirurgią i leczeniem ran. Niektórzy medycy zdobywali tytuł mistrza dzięki studiom w ośrodkach naukowych. Jak pokazują przykłady z państw krzyżowych, niektórzy lekarze określani łacińskim terminem medicus byli mistrzami, lecz co ciekawe, w stosunku do żadnego nie użyto francuskich słów miege i mire. Czasem mire nabierało jeszcze szerszego znaczenia i mogło się odnosić do każdego praktyka medycyny, włącznie z balwierzami, aptekarzami i uzdrowicielami. Terminy physicus i fisicien6 były zarezerwowane dla lekarzy wyróżniających się rozległą wiedzą teoretyczną z dziedziny nauk przyrodniczych i medycznych oraz wykształceniem uniwersyteckim w zakresie nauk wyzwolonych. Jak się zdaje, w czasach wypraw krzyżowych większość physici należała do stanu duchownego.

Osoby zajmujące się chirurgią nazywano cyrulikami (cyrurgici). Termin ten upowszechnił się w XIII wieku, jednak posługiwano się nim już wcześniej. Cyrurgici byli gorzej wykształceni niż physici, więc ci drudzy niekiedy patrzyli na nich z góry, uważając chirurgię za zwyczajne rzemiosło. Mimo że w XII i na początku XIII wieku chirurgii nauczano zwykle w praktyce7, pod koniec XIII stulecia była już ona przedmiotem wykładanym na uniwersytetach w południowej Europie8. Można przyjąć, że wśród cyrulików (chirurgów), którzy wzięli udział w krucjatach lub osiedlili się na łacińskim Wschodzie, byli i tacy z uniwersyteckim tytułem mistrza (patrz tab. 1.1 oraz 1.2). Ponieważ praca wymagała od nich umiejętności manualnych większych niż od physici, niekiedy określano ich mianem praktyków (practici). Cyrulicy bandażowali i zszywali rany, nastawiali złamania i przeprowadzali operacje z użyciem narzędzi chirurgicznych. Z kolei balwierze (barberus, rasorius) nie posiadali teoretycznego wykształcenia i uczyli się fachu w praktyce. Upuszczali krew, wykonywali drobne zabiegi chirurgiczne, opatrywali rany oraz golili. Wśród ówczesnych zawodów medycznych byli jeszcze pomocnicy określani słowami: minutor, phlebotomus, sanguinator. Ci także nie kształcili się na uniwersytetach i znali się jedynie na upuszczaniu krwi. Mogli leczyć wyłącznie według wskazówek lekarza albo tylko asystować przy leczeniu pacjenta. Niekiedy owi pomocnicy najmowali się w szpitalach. W XIII wieku upuszczaniem krwi zajmowali się raczej balwierze niż lekarze. Terminami apothecarius, herbolarius i spicer określano osoby zajmujące się sporządzaniem leków według zaleceń lekarskich. Mogli je sprzedawać również bezpośrednio chorym i wszystkim potrzebującym. Aptekarstwo upowszechniło się w XIII wieku, kiedy lekarze coraz rzadziej zajmowali się przygotowywaniem leczniczych mikstur9.

Rys. 2. Naczynia apteczne z XIII wieku odkryte w Akce. Reprodukcja za zgodą Muzeum Izraela, Jerozolima

Mimo że w źródłach pisanych o aptekarzach wspomina się rzadziej niż o lepiej wykształconych medici i physici, z pewnością działali oni na całym łacińskim Wschodzie. Istnieją również wzmianki potwierdzające istnienie aptek w większych miastach, takich jak Antiochia, Tyr czy Famagusta10. Dowodem pośrednio świadczącym o funkcjonowaniu apteki jest ponadto kolekcja naczyń typu albarello, służących do przechowywania leków, odkryta w XIII-wiecznej budowli w Akce (rys. 2)11.

Różnorodność w nazewnictwie medycznych profesji potwierdzają dokumenty izby chorych szpitala św. Jana Chrzciciela w Jerozolimie. W tych datowanych na lata 1184-1185 znajdują się zapiski mówiące, że w placówce zatrudniano: czerech medici oraz czterech chirurgici12, a także czterech głównych mieges i jednego fisicien, który miał sprawować opiekę nad najsłabszymi pacjentami13. Zatrudniano również minutores - do upuszczania krwi chorym według zaleceń lekarza.

Średniowieczna Hiszpania często była postrzegana jako drugi łaciński Wschód, gdyż zamieszkiwali ją chrześcijanie, muzułmanie i żydzi. Ponadto zarówno Hiszpania, jak i łaciński Wschód nękane były wojnami religijnymi między państwami chrześcijańskimi a ich muzułmańskimi sąsiadami. Na tle modelu praktyki medycznej w państwach krzyżowych działalność lekarzy na Półwyspie Iberyjskim może się wydać interesująca, ponieważ jak się uważa żydzi i muzułmanie praktykowali tam obok chrześcijan14. Na początku XIV wieku królewską rodziną aragońską zajmowali się zarówno lekarze żydowscy, jak i chrześcijańscy15. Pod koniec XIII stulecia król Aragonii opłacał: osobistego lekarza (physicus), aptekarza, co najmniej dwóch balwierzy oraz trzech chirurgów, którzy mieszkali wprawdzie poza dworem, ale w każdej chwili byli gotowi stawić się na wezwanie16. Istnieją przekazy dotyczące specjalizacji medycznych z czasów wypraw krzyżowych, kiedy to państwa chrześcijańskie wojowały z muzułmańskimi sąsiadami. Znamy nawet tożsamość niektórych chirurgów, lekarzy, balwierzy i aptekarzy towarzyszących aragońskim żołnierzom oblegającym Almerię w emiracie Grenady w 1310 roku, za panowania króla Aragonii Jakuba II. Osobisty lekarz Jakuba II, Arnold de Villanova, napisał krótki tekst zawierający porady zdrowotne dla armii królewskiej biorącej udział w tej kampanii. Podjął w nim między innymi takie zagadnienia, jak: wybór najlepszego dla zdrowia miejsca do rozłożenia obozu wojskowego, sprawdzanie czystości wody pitnej, znaczenie natychmiastowego grzebania poległych w masowych grobach i leczenie obrażeń wojennych17.

Współcześnie nie ma zgody co do stosunku średniowiecznego Kościoła do zaangażowania duchownych w działalność leczniczą. W XII wieku do praktyki medycznej dopuszczono prawdopodobnie wszystkich księży, jednak podczas synodu w Tours w 1163 roku zakazano zakonnikom opuszczania klasztorów i opactw w celu studiowania medycyny lub prawa w świeckim środowisku18. Przy czym to nie medycyna stanowiła problem dla Kościoła, ale okres spędzany z dala od wspólnoty religijnej. Duchowni nienależący do zgromadzeń zakonnych mogli studiować medycynę bez ograniczeń, pozostali zaś - tylko w odpowiednim otoczeniu religijnym. W 1215 roku kanon 18. soboru laterańskiego IV zabraniał części duchowieństwa zakonnego (subdiakonom, diakonom i prezbitrom) praktykowania chirurgii obejmującej cięcie lub przyżeganie (kauteryzację)19, gdyż uważano, że po takim zabiegu kapłan nie jest godzien odprawiać mszy. Zakaz ten nie dotyczył jednak niższego kleru zakonnego (furtianów, akolitów, egzorcystów i lektorów) ani kleru świeckiego (tj. kapłanów spoza zgromadzeń zakonnych), a te dwie grupy obejmowały większość księży. Jeśli chodzi o praktyki chirurgiczne, które nie wymagały naruszania ciągłości tkanek, takie jak nastawianie kości lub leczenie ran za pomocą okładów, mogli je wykonywać wszyscy lekarze stanu duchownego. Wygląda na to, że stare powiedzenie Ecclesia abhorret a sanguine (Kościół brzydzi się krwią) nie pochodzi z żadnego średniowiecznego dokumentu20, mimo że pojawia się niemal w każdej książce dotyczącej historii medycyny.

Dochody lekarzy w Europie różniły się znacząco w zależności od stanowiska, umiejętności, wiedzy teoretycznej oraz pracodawcy21. Najlepiej opłacani byli medycy dworscy, którzy pobierali regularne wypłaty z królewskiego skarbca, a ponadto po przejściu na dworską emeryturę często otrzymywali lukratywne stanowiska kościelne22. Kolejni w hierarchii uposażeń byli zatrudnieni na dworze chirurdzy, którzy zarabiali trochę mniej, ale wciąż stosunkowo dużo. Na ogół formą zapłaty był pieniądz bezgotówkowy lub prawo do dochodu z nieruchomości bądź innego źródła. W manuskryptach często znajdujemy wzmianki o dodatkowych benefitach, jak na przykład kosztowne odzienie. Na dworach zatrudniano również mniej wykształconych praktyków medycyny, choćby balwierzy, ale ich zarobki nie były wysokie. Lekarze bez patronatu pracodawcy musieli natomiast polegać na zyskach z bieżących usług. Wykształceni na medyków duchowni otrzymywali regularną wypłatę za posługę kapłańską, a niektórzy mogli również liczyć na sporadyczne wynagrodzenie za leczenie chorych, choć było to wbrew zaleceniom23. Lekarze spoza środowiska duchownego, zwłaszcza chirurdzy i balwierze, zwykle pracowali w systemie zapłaty za usługę. Najkorzystniej było negocjować stawki i egzekwować zapłatę, kiedy pacjenci byli w największej potrzebie24.

Nie wydaje się, aby od początku istniały konkretne przepisy regulujące kwestię udziału lekarzy w wyprawach krzyżowych, dopiero po ustabilizowaniu się sytuacji krzyżowców w Ziemi Świętej zaczęły obowiązywać prawa państw łacińskich. W Królestwie Jerozolimskim takie kwestie, jak licencja i praktyka lekarska oraz błędy w sztuce lekarskiej, regulował zbiór praw Assises de la Cour des Bourgeois25. Ostatecznego kształtu nabrał ten dokument prawdopodobnie w Akce w latach 1240-1244, ale niektóre jego fragmenty na pewno pochodzą z okresów wcześniejszych26. Z kolei obowiązki chirurga opisane zostały w XIII-wiecznym Assises de la Haute Cour - kolejnym zbiorze z XIII wieku27. Z Księgi Assyz Jana z Ibelinu (Livre de Jean d'Ibelin) dowiadujemy się, że ten, kto nie mógł się stawić w sądzie, tłumacząc się chorobą, musiał się poddać badaniu, aby można było stwierdzić, czy mówi prawdę. Miało to zniechęcić potencjalnych oszustów do symulowania choroby w celu uniknięcia odpowiedzialności. Jeśli zgłaszane dolegliwości dotyczyły obrażeń wojennych lub urazów, badanie przeprowadzał selorgien (chirurg), w innych przypadkach stan zdrowia sprawdzał fisicien lub miege, który badał puls i mocz, następnie lekarze ci orzekali, czy wymówka danej osoby faktycznie jest uzasadniona.

Zdarza się, że łacińscy lekarze figurują jako świadkowie w dokumentach prawniczych dotyczących wypraw krzyżowych. Niektóre zostały napisane w zamęcie obozu wojskowego, gdzie - jak można sądzić - o poświadczenie faktów proszono osobę z wykształceniem uniwersyteckim. Na ogół jednak wiele tego typu świadectw sporządzano w spokojniejszych okolicznościach, w związku z czym niektórzy badacze zaproponowali tezę, że poświadczanie dokumentów przez lekarzy było normalną praktyką28. Czasem lekarzy określano również mianem notariuszy (notarius to ten, kto zawodowo zajmuje się sporządzaniem dokumentów). Rola medyków na łacińskim Wschodzie wydaje się więc interesująca. Nazwiska wielu z nich figurują w zapisach tylko jednokrotnie, co może sugerować, iż noszące je osoby znalazły się w danej okolicy w związku z wyprawą krzyżową albo pielgrzymką do Jerozolimy. Personalia innych z kolei powtarzają się w dokumentach datowanych na przestrzeni wielu lat, co każe przypuszczać, że opis dotyczy ludzi, którzy się w danym miejscu osiedlili.

Dzięki przekazom źródłowym wiadomo, że niektórzy lekarze na pewno uczestniczyli w wyprawach krzyżowych. Figurują jako świadkowie w dokumentach sporządzonych we frankijskich miastach i są wymieniani w innych świadectwach bądź w pracach autorów opisujących krucjatę, w której uczestniczyli. Niektórzy pisali prace medyczne w późniejszym etapie życia i opisywali choroby lub metody leczenia, z jakimi się zetknęli podczas wyprawy krzyżowej. Nierzadko uczestnictwo w krucjacie konkretnego medyka nie jest pewne, ale bardzo prawdopodobne - na przykład kiedy w źródłach natrafiamy na wzmiankę, że ów człowiek służył królowi lub szlachcicowi przed konkretną kampanią i po jej zakończeniu. W takich sytuacjach dowód przesądzający sprawę można czasem znaleźć w aktach papieskich dotyczących odpustów lub ochrony mienia szlachcica na czas jego pobytu za granicą. Wiadomo też, że nazwisko konkretnego rycerza figurujące na liście osób deklarujących chęć wzięcia udziału w krucjacie nie gwarantowało zrealizowania takiego zamiaru. Niektórzy dobrze urodzeni z czasem zmieniali zdanie i dzięki darowiźnie na rzecz Kościoła uzyskiwali zwolnienie z obowiązku udziału w krucjacie. Nie mógł tak jednak postąpić lekarz pozostający w służbie u szlachcica, jeśli więc patron wyruszył na Wschód, to udział jego medyka w wyprawie możemy uznać za bardzo prawdopodobny; zwłaszcza jeśli nazwisko tego lekarza pojawia się w dokumentach powstałych w roku wyruszenia szlachcica do Ziemi Świętej bądź rok lub dwa od tego momentu.

Każdy szlachcic, który miał w służbie lekarza, był zobowiązany dołączyć go do swojej świty, a zatem medyk musiał wziąć udział w krucjacie. Oczywiście możliwe było, że jakiś lekarz zmarł lub odszedł ze służby tuż przed wyruszeniem do Ziemi Świętej albo zaczął pracować dla szlachcica dopiero po jego powrocie z wyprawy. Mając to na uwadze, zawsze stoimy w obliczu wątpliwości co do udziału konkretnej osoby w wyprawie krzyżowej. Opierając się na poszlakach i przesłankach logicznych, powinniśmy traktować takie założenia z dużą ostrożnością.

Lekarze, o których będzie mowa w dalszej części rozdziału, zostaną opisani według kraju pochodzenia. Tych, których działalność na łacińskim Wschodzie została potwierdzona twardymi dowodami, omówię szczegółowo, natomiast nazwiska tych, którzy tylko prawdopodobnie brali w niej udział, zebrałem w tabeli 1.1. Dzięki temu rozdział zyska na przejrzystości. Aby naświetlić ewolucję praktyki medycznej na przestrzeni 200 lat istnienia państw krzyżowych, pogrupowałem lekarzy w porządku chronologicznym.

Lekarze francuscy

Zdaje się, że większość lekarzy biorących udział w wyprawach krzyżowych pochodziła z terenów obecnej Francji. Nic w tym dziwnego, skoro krzyżowców nazywano potocznie Frankami, a w państwach krzyżowych dominowała kultura francuska. Nazwiska francuskich lekarzy pojawiają się w świadectwach dotyczących krucjat począwszy od lat 80. XII wieku. Z wcześniejszego okresu pochodzi bardzo mało wzmianek, wiemy jednak, że w tym czasie na pewno praktykowano medycynę. Wydaje się więc możliwe, że brak nazwisk lekarzy świadczy raczej o charakterze wczesnych zachowanych źródeł oraz stylu językowego autorów opisujących wyprawy krzyżowe na początku XII wieku. Najwcześniejsza znana nam wzmianka dotyczy medicusa Gotfryda, który pochodził z Nantes. Poświadczył on testament spisany 28 maja 1102 roku w Jaffie przez hrabiego Herberta z Thouars29, który poważnie się rozchorował na wieść o śmierci swojego brata (nawiasem mówiąc, informacja okazała się nieprawdziwa).

Odon z Szampanii (Odo Campanus) był francuskim astrologiem, który żył w drugiej połowie XII wieku. Pod koniec tego stulecia udał się w podróż do Jaffy, o czym wspomina w swoim dziele Libellus de efficata artis astrologicae, datowanym na lata 1192-1202. Samo świadectwo się nie zachowało, jego obszerne fragmenty możemy jednak znaleźć w pracy innego francuskiego astrologa Hélinanda z Froidmont, który żył w latach 1160-1229. Hélinand przebywał w zakonie niedaleko Beauvais i tam między 1210 a 1216 rokiem napisał dzieło Chronica, znane szerzej jako Disputatio contra mathematicos30. Niektórzy badacze sugerują31, że Odon z Szampanii podróżował w towarzystwie Henryka II, hrabiego Szampanii, który udał się na Wschód w 1190 roku, by dołączyć do trzeciej krucjaty, a w latach 1192-1197 władał Królestwem Jerozolimskim32. W swoim traktacie Odon przedstawił zagadnienia z zakresu astrologii, włącznie z własnymi przekonaniami dotyczącymi wpływu planet na rozwój i narodziny płodu. Uważał, że każdy etap ciąży jest zależny od planet i innych ciał niebieskich. Saturn warunkował pierwszy miesiąc, Jowisz drugi, Mars trzeci, Słońce czwarty, Wenus piąty, Merkury szósty, Księżyc zaś - siódmy. W ostatnich dwóch miesiącach ciąży na płód i przygotowującą się do porodu macicę matki wpływały rzekomo siły Jowisza i Saturna. Na podstawie kilku takich fragmentów tekstu zasugerowano, że Odon był lekarzem i astrologiem33. Faktycznie wielu medyków żyjących w XII wieku studiowało również astrologię34, jest to więc prawdopodobna hipoteza. Zgodnie z powszechnymi przekonaniami uważano, że należy unikać upuszczania krwi podczas określonych faz Księżyca35, a niektórzy lekarze na podstawie pozycji planet rokowali co do stanu pacjenta36. W żadnym ze znanych nam źródeł Odon nie został jednak określony jako medicus, physicus ani magister, możliwe więc, że był przede wszystkim astrologiem, który po prostu interesował się medycyną.

Magister Bertrandus i magister Petrus Maurinus byli lekarzami (physici), którzy przebywali w Akce w 1221 roku i podpisali się jako świadkowie pod testamentem Henryka I, hrabiego Rodez. Dokument datowany jest na 18 października 1221 roku i został sporządzony, gdy hrabia leżał chory w domu zakonnym szpitalników37. Mistrz Bertrand został w nim określony jako notarius oraz physicus. Jedna z hipotez zakłada, że obaj lekarze służyli hrabiemu Rodez i ocaleli z nieszczęsnej piątej krucjaty, która w 1217 roku wyruszyła z Akki na podbój Egiptu, by w 1221 roku skapitulować przed wojskami sułtana; po podpisaniu rozejmu część krzyżowców wróciła do Akki38. Możliwe również, że obaj medycy już wcześniej działali w Akce, praktykując w szpitalu dla chorych i ubogich przy kościele św. Jana lub pracując w systemie zapłaty za usługę. Być może do szpitala wzywano ich, gdy pomocy potrzebowała ważna osoba. Co ciekawe, w dokumentach z 1226 roku mistrz Petrus figuruje jako medicus księżniczki Izabeli, córki Jana z Brienne39. W 1210 roku Jan z Brienne dzięki małżeństwu z królową Jerozolimy Marią z Montferratu został królem, a po śmierci żony w 1212 roku aż do 1225 roku rządził jako regent w imieniu ich córki Izabeli II. Ponieważ dwie wzmianki o mistrzu Petrusie znajdują się w dokumentach datowanych na niemal ten sam czas, można przyjąć, że dotyczą tej samej osoby.

Hersende była lekarką króla Ludwika IX Świętego i towarzyszyła mu podczas wyprawy krzyżowej do Egiptu w latach 1248-1250. Wspomniano o niej w dokumencie sporządzonym w Akce w sierpniu 1250 roku40. Dowiadujemy się z niego, że zarabiała 12 paryskich denarów dziennie. Skąd wzięła się w Akce w tamtym czasie? Prawdopodobnie wiosną 1250 roku wróciła z rycerzami krzyżowymi z Damietty - po wypuszczeniu ich z niewoli przez sułtana. W XIII wieku wykształcona kobieta lekarz musiała się wydawać kimś niezwykłym41. Wyjątkowe było również to, że cieszyła się tak wielkim szacunkiem, iż powierzono jej funkcję osobistej lekarki jednego z najważniejszych ówczesnych europejskich monarchów. Jej pozycja zawodowa oraz tytuł magistra physica sugerują, że mogła odebrać wykształcenie uniwersyteckie. W latach 50. XIII wieku wyszła za mąż za aptekarza Jakuba i wraz z nim zamieszkała w Paryżu42, co świadczy o tym, że w odróżnieniu od wielu ówczesnych mistrzów nie należała do stanu duchownego.

Innym lekarzem powiązanym z szóstą krucjatą był Robert de Duaco (physicus)43, który w 1249 roku wyruszył wraz z Ludwikiem IX do Egiptu. Ów duchowny z Douai, będąc w latach 40. XIII wieku kanonikiem w Saint-Quentin oraz Senlis, pełnił jednocześnie obowiązki medyka na dworze monarchy. Początkowo opiekował się żoną Ludwika IX Małgorzatą Prowansalską44, a około 1245 roku był również lekarzem króla. Podczas szóstej wyprawy krzyżowej królowa Małgorzata towarzyszyła mężowi w drodze do Egiptu, ale zatrzymała się w Damietcie zdobytej w 1249 roku przez krzyżowców. W tym czasie Ludwik IX pomaszerował wraz z wojskiem w kierunku Kairu. W tym momencie królewscy medycy musieli podzielić siły. Mistrz Robert pozostał w Damietcie z królową45, inni zaś lekarze wyruszyli z armią, by leczyć chorych i ratować rannych. Robert de Duaco przeżył krucjatę i zmarł we Francji 20 maja 1258 roku46.

Pierre de Soissons był chirurgiem Ludwika IX i wyruszył z królem do Egiptu w 1248 roku. Wspomina o nim dokument sporządzony w Jaffie w sierpniu 1252 roku47, z którego dowiadujemy się, że ów medyk otrzymał roczną pensję w wysokości 20 paryskich liwrów. Znaczące, że nie tytułowano go mistrzem, jak innych królewskich lekarzy, co może sugerować, że nie odebrał wykształcenia uniwersyteckiego. Pierre de Soissons jest jak dotąd pierwszym potwierdzonym przez świadectwa medykiem krzyżowców określanym mianem chirurga. Jak się wydaje, aż do połowy XIII wieku nie wyodrębniano takiej specjalności, a zabiegi chirurgiczne wykonywali lekarze zwani dzisiaj ogólnymi.

Kolejni dwaj lekarze, o których wiemy ze źródeł, wzięli udział w krucjacie w 1270 roku. To mistrz Dude de Laon oraz mistrz Marcin. Ten pierwszy pochodził z miasta Laon w północnej Francji i był lekarzem (physicus) i duchownym króla. Towarzyszył Ludwikowi IX w Tunisie (w Afryce Północnej) podczas siódmej krucjaty, która dla monarchy miała się okazać ostatnią48. Leczył Ludwika, kiedy ten zachorował na dyzenterię. Mimo największych wysiłków król zmarł, podobnie jak wielu jego żołnierzy49. Mistrz Marcin (określany jako domini regis phisicus, czyli lekarz królewski) był kolejnym medykiem towarzyszącym Ludwikowi w Tunisie latem 1270 roku50. Wzmianka o nim pojawia się w datowanym na 21 sierpnia 1270 roku liście Pierre'a de Condé wysłanym z Tunisu do Mateusza de Vendôme51.

Pierre de la Broce był jednym z trzech chirurgów pozostających w służbie króla Ludwika IX mniej więcej w czasie wyprawy krzyżowej w 1270 roku. Pełnił funkcję królewskiego cyrulika, odkąd przybył na dwór w 1261 roku52. Od tego momentu płacono mu stałą pensję w wysokości 2 solidów dziennie, a ponadto czerpał z posługi inne korzyści, na przykład otrzymywał odzienie. Gdy król był obecny na dworze, wynagrodzenie lekarza wzrastało do 6 denarów53. Pierre był żonaty, stąd można wnioskować, że nie należał do stanu duchownego. W 1266 roku powierzono mu stanowisko szambelana54, cztery lata później wyruszył na krucjatę wraz z królem. Po śmierci Ludwika IX służył jego synowi Filipowi III Śmiałemu, który również uczestniczył w wyprawie, o czym świadczy dokument młodszego z królów, sporządzony w Tunisie we wrześniu 1270 roku55.

Lekarze angielscy

Treść dostępna w pełnej wersji.

1* dwa ostatnie to starofrancuskie określenia zawodu lekarza

Przypisy

Wstęp

1 Setton 1955-1989; Mayer 1988; Riley-Smith 1991; Riley-Smith 1999a.

2 Hamilton 1999.

3 Adamson 1976; Adamson 1988.

4 Jan z Joinville 1874, s. 6; Jan z Joinville 1955, s. 24.

5 Jan z Joinville 1874, s. 164; Jan z Joinville 1955, s. 99; Ryszard de Templo 1864, s. 124; Ryszard de Templo 1997, s. 126.

6 Miller et al. 1994.

7 Assises de Jérusalem 1843, I, s. 167-169.

8 Feigenbaum 1957; Meyerhof 1936.

9 Vetch 1807; MacCallan 1913, s. 2; Cornand 1979.

10 Ambroży 1897, s. 114; Ambroży 1939, s. 65; Jan z Joinville 1874, s. 166; Jan z Joinville 1955, s. 100.

11 Walsh 1919; Ell 1996; Ficarra 1996; Dolev 1996.

12 Talbot 1967, s. 88-124; McVaugh 1998b.

13 Siraisi 1981, s. 109-110; Hunt 1990.

14 Teodoryk Borgognoni 1498; Teodoryk Borgognoni 1955-1960.

15 France, Zajac 1998.

16 Edgington 1998a; Gilo of Paris 1997, s. XIII-XXIV.

17 France 1998; Brefold 1994.

18 Wilkinson, Hill I Ryan 1988, s. 2-3.

19 Partner 1977.

20 Hillenbrand 1999, s. 9; Maalouf 1984; Atiya 1962, s. 2.

21 Watt 1991, s. 81.

22 Robinson 2003, s. 55-79.

23 Reynolds 2001, s. 89.

24 Auchterlonie 1987, s. 2.

25 Robinson 2003, s. 187-188.

26 Conrad 1999.

27 Irwin 1998.

28 Hillenbrand 1999, s. 262.

Rozdział 1

Lekarze w państwach krzyżowych

1 Wickersheimer 1951.

2 Bayon 1953; Morris 1992; Siraisi 1994a.

3 O'Boyle 1994.

4 Jacquart 1981.

5 McVaugh 1997; Wallis 2000.

6 Bylebyl 1990.

7 McVaugh 2000.

8 Sigerist 1943; Bullough 1960; Siraisi 1973, s. 165-171; Siraisi 1981, s. 51-52, s. 108-110.

9 Trease 1959; Matthews 1967.

10 Marsilio Zorzi 1991, s. 140; Le Cartulaire du Saint-Sépulchre 1984, s. 177; Lamberto di Sambuceto 1883, s. 67, 78.

11 Stern 1999.

12 Cartulaire general 1894-1906, 1, s. 458, k. 690.

13 Edgington 1998b; Kedar 1998.

14 Garcia-Ballester 1987; Garcia-Ballester 1994.

15 McVaugh 1994.

16 McVaugh 1993, s. 6-7.

17 McVaugh 1992.

18 Sacrorum Conciliorum 1776, XXI, col. 1179, kanon 8.

19 Disciplinary Decrees 1937, s. 258, kanon 18.

20 Talbot 1967, s. 55.

21 Hammond 1960; Rawcliffe 1988.

22 Rawcliffe 2000.

23 Getz 1998, s. 6-7; Rawcliffe 1988.

24 Jarcho 1944.

25 Assises de Jerusalem 1839, I, doc. 231 i 233; Grandclaude 1923.

26 Prawer 1951.

27 Assises de Jerusalem 1841, I, s. 338-340; Brittain 1966.

28 Brundage 1993.

29 Cartulaires du Bas-Poitou 1877, s. XV i 7-8; Wickersheimer 1936, s. 177.

30 Odon z Szampanii 1974.

31 D'Alverny 1967.

32 Kontynuacja kroniki Wilhelma z Tyru 1982, s. 143 i 193; Kontynuacja kroniki Wilhelma z Tyru 1996, s. 2, 47 i 168.

33 Malewicz 1974.

34 French 1994.

35 Voigts i McVaugh 1984.

36 Aggregationes 1991; Sigerist 1942.

37 Documents Historiques 1900, s. 19; Wickersheimer 1936, s. 649.

38 Oliver oz Paderborn 1894; Oliver z Paderborn 1948; Minstrel z Reims 1876; Minstrel z Reims 1939.

39 RegestaRegni 1893, 1, s. 256, doc. 975.

40 Daumet 1918; Wickersheimer 1936, s. 294-295.

41 Green 1994; Talbot i Hammond 1965; Wickersheimer 1936; Jacquart 1979.

42 Archives de L'Hotel Dieu 1894, s. 534-535.

43 Wickersheimer 1936, s. 709-710.

44 Riolan 1651, s. 92; Chartularum Universitatis 1889, 1, s. 372-375.

45 Berthaud 1907.

46 Obituaires 1902, s. 744.

47 Layettes de Trésor 1875, III, s. 166, doc. 4022; Wickersheimer 1936, s. 662.

48 Richard 1992, s. 325.

49 De vita et actibus, 1840 s. 39; Wickersheimer 1936, s. 123-124.

50 Wickersheimer 1936, s. 539.

51 Delisle 1890, s. 75; Brachet 1903, s. 402.

52 Baudouin d'Avensnes 1855, s. 180-181.

53 Chereau 1862.

54 Wilhelm z Nangis 1840, s. 494-495.

55 Langlois 1887, s. 15.