Media i poznanie. Pojęciowe dylematy teorii komunikacji społecznej z Toronto - Marcin Trybulec

Kup ebooka

14.00 zł
11.48 zł (10,00 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

Jeden z twórców teorii komunikacji społecznej z Toronto, opisując poznawcze funkcje mediów, wyraził frapującą myśl, iż wyższe formy myślenia ludzkiego są niemożliwe bez zewnętrznego, technologicznego wspomagania:

(...) jeśli filozofia zwraca się ku zgłębieniu własnej istoty, to co ma zrobić z faktem, że nie da się uprawiać myślenia filozoficznego umysłem niewspomaganym, że zdolny do tego jest jedynie umysł, w którym dokonała się pogłębiona interioryzacja technologii pisma. Co mówi ta w istocie intelektualna niezbędność technologii o związku świadomości ze światem zewnętrznym? [podkreślenie moje - M.T.]1.

Zadane przez Waltera Onga pytanie można rozumieć na różne sposoby. Można je interpretować jako pewną wersję problemu psychofizycznego, jako problem granic poznania i poznawczego dostępu do świata zewnętrznego czy wreszcie jako problem intersubiektywności i poznania innych jaźni. Przedstawionej tu intuicji można w końcu nadać szersze - antropologiczne - znaczenie, wyrażające się w pytaniu, kim jest człowiek jako istota posługująca narzędziami oraz - jak ważne dla formowania się najistotniejszych wymiarów naszej egzystencji i tożsamości są wykorzystywane przez nas narzędzia? Rozpoczynające się od starożytności, a trwające do obecnych czasów próby udzielenia odpowiedzi na to pytanie z grubsza podzielić można na dwa rodzaje. Pierwszy z nich podsuwa nam potoczny obraz świata i zharmonizowana z nim gramatyczna struktura języka. Zdrowy rozsądek skłania nas do przyjęcia opozycji między podmiotem a narzędziami, którymi podmiot ten steruje. W tym ujęciu stosowane przez człowieka narzędzia są prostymi środkami do osiągania wyznaczanych w sposób autonomiczny celów i jako takie nie mają istotnego związku z formowaniem się ludzkiej podmiotowości. Z drugiej strony, pośród zmagań z problemem techniki, rozpoznać można nawiedzający kulturową wyobraźnię ludzkości obraz hybrydy złożonej z biologicznego ciała, w które wszczepione zostały techniczne urządzenia. Metafora cyborga podważa opozycję między podmiotem a wykorzystywanymi przez niego narzędziami. Jej poważne potraktowanie prowadzi do niepokojącego pytania, czy protezy, składające się na fizyczną konstytucję cyborga, są jeszcze narzędziami, które on wykorzystuje, czy raczej stanowią już element składowy nowej i nieredukowalnej całości, której to należałoby przypisywać sprawczość i autonomię. Druga ze wskazanych odpowiedzi prowadzi do przekonania, że przynajmniej teoretycznie możliwe jest stworzenie człowieka dysponującego nadnaturalnymi zdolnościami do działania, percepcji, pamięci oraz przetwarzania informacji.

Nawet pobieżny przegląd publicystyki popularnonaukowej sugeruje, że zasygnalizowana właśnie możliwość, rodem z filmu science fiction, niepostrzeżenie stała się rzeczywistością współczesnej medycyny, biotechnologii czy informatyki. Wystarczy podać dwa jaskrawe przykłady. Jednym z nich jest Kevin Warwick, angielski cybernetyk z uniwersytetu w Reading, któremu w 1998 r. wszczepiono mikrochip kontaktujący się z siecią komputerową, rozpoznającą jego lokalizację i uruchamiającą znajdujące się w pobliżu urządzenia, tj. komputery, klimatyzacje lub automatycznie otwierane drzwi. Po kolejnych operacjach wszczepienia elektronicznych nadajników, umożliwiających operowanie zewnętrznymi urządzeniami bez widocznego ruchu, Kevina Warwicka nazwano pierwszym realnie istniejącym cyborgiem. Drugim głośnym w ostatnim czasie przykładem cyborga stał się Oscar Pistorius, lekkoatleta z amputowanymi do kolan nogami. Sława Pistoriusa rozpoczęła się z chwilą, kiedy wyposażony w wykonane z włókna węglowego protezy o nazwie "Gepard" zaczął w biegu na czterysta metrów osiągać wyniki zbliżone do wyników osób pełnosprawnych. Sprawa Pistoriusa wywołała szeroką dyskusję dotyczącą techno-dopingu.

Obraz bio-technologicznej hybrydy w sposób naturalny wywołuje szereg wątpliwości, lęków i niejasności o charakterze etycznym, prawnym, a także światopoglądowym. Współczesną popkulturę ożywiają różnego rodzaju technofobie bądź technoutopie, które w aurze nowości prezentują zagrożenia i nadzieje, jakie niesie ze sobą zespolenie człowieka z najnowszą techniką. Jednym z głównych zagadnień, dyskutowanych w obrębie teorii cyberkultury oraz rozwijanych w jej łonie teorii mediów i komunikacji, jest problem oceny zachodzących zmian technologicznych. Niezależnie od tego, czy teorie te wyrażają zachwyt możliwościami stwarzanymi przez najnowsze rozwiązania technologiczne, czy, przeciwnie, snują pesymistyczne scenariusze rozwoju technicznego, łączy je diagnoza radykalnego przełomu, dokonującego się na naszych oczach za sprawą coraz to nowszych osiągnięć nauki i inżynierii. Aura nowości i entuzjazmu, roztaczająca się wokół generowanych przez cyberkulturę metafor oraz idei transhumanizmu, jest do pewnego stopnia zrozumiała: wyobraźnia cyberkulturowa napędzana jest bowiem rozwojem technologicznym i nowinkami ze świata nauki, jednak świeżość prezentowanych koncepcji i metafor jest pozorna. Atmosferę rewolucji, którą otoczona jest twórczość cyberkulturowa, wywołuje błędne założenie dotyczące samego człowieka. Ta błędna koncepcja, manifestująca się zarówno w technofobicznych obawach, jak i w fantazjach technoentuzjastów, definiuje ludzkie zdolności poznawcze czy fizyczne jako wartości zasadniczo niezmienne, zyskujące wsparcie dopiero dzięki rozwojowi najnowszej techniki. Jeśli jednak przyjrzeć się historii gatunku ludzkiego, historii ludzkiej kultury czy nawet historii rozwojowej pojedynczego człowieka, okaże się, że założenie to jest fałszywe, bowiem z łatwością zauważyć można, że hybrydyzacja, która tak jaskrawie zaznacza się w wyobraźni twórców popkultury i doniesieniach mediów masowych, jest od samego początku nieodłącznym składnikiem ludzkiego życia. Pojawiające się diagnozy radykalnych przełomów, nowych zagrożeń i nowych możliwości, wynikających z zespolenia człowieka i technologii, nie są tak odkrywcze, a diagnozowane zmiany kulturowe nie muszą być tak rewolucyjne, jak się początkowo wydawało. Podsumowując, człowiek jako hybryda techno-biologiczna nie powstał w XX czy XXI w., na skutek rozwoju najnowszych technologii, lecz jest cyborgiem niejako ze swej natury. Nowoczesne technologie i przeprowadzane przez Warwicka spektakularne eksperymenty pomagają jedynie zobrazować ścisłe powiązania między człowiekiem a szeroko rozumianą technologią. Związek ten ma jednak charakter uniwersalny, można go analizować nie tylko na przykładzie zaawansowanej technologii cyfrowej, gdyż widoczny jest już w sposobach wykorzystania najprostszych form narzędzi, w funkcjonowaniu elementarnych interakcji społecznych, w prymitywnych sposobach komunikacji, a także - dzięki rozwiniętym formom języka mówionego - w normach społecznych i wartościach kulturowych, aż po wyspecjalizowane praktyki biurokratyczne, systemy notacji matematycznej itp. Romantyczna koncepcja języka Johanna G. Herdera i Wilhelma Humboldta, wywodząca się z niej hipoteza Sapira - Whorfa, badania prowadzone przez George'a Meada, Lwa Wygotskiego, wreszcie - filozoficzne rozważania Charlesa S. Peirce'a, Johna Deweya i Ludwiga Wittgensteina stanowią uzasadnienie tezy, że człowiek nigdy nie jest indywiduum odseparowanym od swojego technokulturowego środowiska. Podstawową cechą człowieka jest umiejętność wchodzenia w symbiotyczne związki z szeroko pojętą technologią, którą rozumieć należy zarówno jako zespół fizycznych artefaktów, jak też zbiór stosowanych metod działania.

Co jednak rozważania te mają wspólnego z przytoczoną na wstępie wypowiedzią Waltera Onga? Jakie jest powiązanie między przypadkiem wszczepiającego sobie silikonowe implanty ekscentrycznego naukowca czy imponującymi osiągnięciami sportowymi paraolimpijczyka z problematyką poruszaną w tej książce? Otóż "intelektualna niezbędność technologii", o której mówi Ong, wyraża doniosłą ideę, iż nie istnieje coś takiego jak czyste myślenie, dla którego akt ekspresji czy zapisu jest czynnością wtórną i nieistotną. Myślenie nie jest zjawiskiem autonomicznym w stosunku do zastosowanych środków wyrazu - w przypadku Onga chodzi oczywiście o pismo i mowę. Czynność zapisu nie jest czymś poznawczo wtórnym, nie jest jedynie cieniem prawdziwego myślenia, ale samo myślenie konstytuuje. Wyrażona tu myśl, stanowiąca podstawę dla badań prowadzonych w obrębie teorii komunikacji z Toronto, posiada daleko idące konsekwencje teoretyczne i światopoglądowe. Celem książki nie jest jednak wyliczenie filozoficznych czy światopoglądowych konsekwencji tez stawianych przez teoretyków wywodzących się ze szkoły z Toronto. Nie jest nim również rozwinięcie i uzasadnienie ogólnej antropologicznej koncepcji człowieka wynikającej z prac tej szkoły - przedsięwzięcie to byłoby zbyt ambitne. Celem książki nie jest w końcu syntetyczne przedstawienie tego, co przedstawiciele szkoły z Toronto mają do powiedzenia na temat historycznych przekształceń podmiotowości i poznania.

Jaki jest zatem cel prowadzonych tu rozważań? Aby odpowiedzieć na to pytanie, warto ponownie odwołać się do fragmentu zacytowanego na początku. Sygnalizowany przez Waltera Onga problem interpretuję jako zagadnienie o charakterze metodologiczno-teoretycz- nym, które w takiej interpretacji wyrażać się będzie w pytaniu o to, kim musi być człowiek, aby można było sensownie mówić o wspomnianej przez Onga "intelektualnej niezbędności technologii". Podstawowy problem dalszych rozważań można zatem wyrazić w pytaniu, jaką koncepcję podmiotu poznania przyjąć, aby właściwie rozumieć tezy formułowane w obrębie teorii komunikacji społecznej z Toronto. Natomiast celem prowadzonych tu analiz jest wskazanie takiego narzędzia analitycznego, które może posłużyć reinterpretacji i doprecyzowaniu podstawowych tez teorii komunikacji społecznej z Toronto. Cel pracy zostanie osiągnięty, jeśli, używając pojęcia umysłu rozszerzonego, uda się wykazać, że podstawowe tezy szkoły z Toronto można sformułować w sposób na tyle precyzyjny, aby uniknąć zarzutu wieloznaczności, a także - by tezy te mogły obronić się przed oskarżeniami o determinizm technologiczny. U podstaw tak sformułowanego celu leży przekonanie, iż część krytyki formułowanej pod adresem teorii komunikacji z Toronto (szczególnie oskarżenia o determinizm technologiczny) wynikają z niejasności dotyczącej stosowanego w jej obrębie pojęcia "podmiot poznania". Wydaje się, że szkoła z Toronto może uniknąć powtarzających się oskarżeń o determinizm technologiczny, jeśli zostanie jasno określone, jak należy rozumieć kategorię podmiotowości. Zamierzam więc uzasadnić tezę, iż w celu podania teoretycznie płodnej interpretacji szkoły z Toronto w punkcie wyjścia należałoby przyjąć koncepcję umysłu (podmiotu) rozszerzonego, rozwijaną na gruncie nauk kognitywnych m.in. przez Edwina Hutchinsa oraz Andy'ego Clarka2. Przyjmując pojęcie umysłu rozszerzonego jako schemat interpretacyjny dla teorii rozwijanej pod szyldem szkoły Toronto, można uchylić typowe, kierowane pod jej adresem oskarżenia o determinizm technologiczny. Wykorzystując pojęcie umysłu rozszerzonego, można w szczególności wykazać, że bezprzedmiotowe są także oskarżenia o monokauzalizm, zarzut pomijania współoddziaływania między podmiotem a mediami, a także zarzut natychmiastowego i koniecznego charakteru oddziaływania mediów na podmiot.

Szczegółowe pytania, stawiane w toku dalszych rozważań, oraz hipotezy badawcze, które należy uzasadnić, można uporządkować w postaci schematu:

H1: Szkoła z Toronto zmaga się z poważnymi problemami o charakterze filozoficznym i metodologicznym.

P1: Jakiego rodzaju są to problemy?

H2: Jedną z podstawowych trudności, przed którą stoi szkoła z Toronto, jest problem determinizmu technologicznego.

P2: Jakie jest źródło tego problemu?

H3: Kierowane pod adresem szkoły z Toronto oskarżenia o determinizm technologiczny generowane są przez poważne trudności związane z dookreśleniem znaczenia takich fundamentalnych pojęć jak "przyczynowość", "technologie komunikacji" (media), "podmiot poznania".

P3: Na które z wymienionych pojęć należy zwrócić szczególną uwagę?

H4: Szczególnie ważne dla rozważań dotyczących szkoły z Toronto jest pojęcie "podmiotu poznania".

P4: Jakie pojęcie "podmiotu poznania" zastosować, aby można było przezwyciężyć przynajmniej część trudności, przed którymi stoi szkoła z Toronto?

H5: Koncepcja umysłu rozszerzonego tworzy obiecujący schemat pojęciowy dla reinterpretacji i obrony teorii komunikacji społecznej z Toronto przed oskarżeniami o determinizm technologiczny.

Powyższy schemat obrazuje zasadę rządzącą układem treści zawartych w książce, a wyliczone hipotezy zdradzają, jakie założenia zostały przyjęte przy formułowaniu problemów szczegółowych. Z przedstawionego schematu nie musi jednak w sposób jednoznaczny wynikać, dlaczego dla sformułowania głównej hipotezy badawczej (H5) spośród wielu teorii podmiotowości wybrana została właśnie koncepcja umysłu rozszerzonego. Dlaczego zestawione zostały dwie tak oddalone od siebie tradycje badawcze: kognitywistyczna hipoteza o rozszerzonym umyśle z kulturoznawczą teorią mediów? Wydaje się, że istnieją co najmniej dwie odpowiedzi na to pytanie. Pierwsza odwołuje się do argumentacji pojęciowo-merytorycznej, druga - do kontekstu historycznego. Po pierwsze, istnieje wyraźna analogia między stosowanym przez Marshalla McLuhana terminem "ekstensja" a pojęciem ekstensji pojawiającym się w rozważaniach Andy'ego Clarka. Tytuł sztandarowego artykułu Andy'ego Clarka i Davida Chalmersa, Extended Mind, wyraźnie koresponduje z kanoniczną pracą McLuhana Understanding Media: The Extensions of Man. Analogia ta nie jest ani powierzchowna, ani marginalna czy przypadkowa. Pojęcie "ekstensji" jest bowiem centralną kategorią w rozwijaniu obu tradycji intelektualnych. Jest ono również definiowane w podobny sposób i w obu koncepcjach pełni podobne funkcje, jest bowiem wykorzystywane do wyjaśniania zmian zachodzących w działaniu poznawczym człowieka. Andy Clark pozostaje w zgodzie z przedstawicielami szkoły z Toronto, stwierdzając, że studia dotyczące człowieka, to studia nad jego przedłużeniami (ekstensjami), a w szczególności nad językiem jako najważniejszym ich rodzajem. Przy czym rozważania teoretyków z Toronto dają w pewnym sensie nieco lepszy wgląd w problematykę ekstensji, ponieważ zamiast mówić o języku w ogóle, mówią o jego różnych wcieleniach, czyli o mediach komunikacji.

Aby pokazać, w jaki sposób dokonuje się przejście od rozważań dotyczących samego języka do problematyki jego mediów, należy odwołać się do tradycji teoretycznych, z których wywodzą się obie koncepcje. Historyczne korzenie obu tradycji teoretycznych są kolejnym argumentem uzasadniającym ich zestawienie i co za tym idzie - sformułowanie głównej hipotezy badawczej tej książki. W obu przypadkach doniosłą inspirację i punkt odniesienia dla prowadzonych badań stanowiła hipoteza relatywizmu językowego Edwarda Sapira i Benjamina L. Whorfa oraz społeczno-kulturowa psychologia Lwa Wygotskiego. U podstaw głoszonej przez szkołę z Toronto tezy o doniosłości mediów dla zjawisk społeczno-poznawczych leży teza o istotnej roli języka w procesie formowania myśli, której źródła odnaleźć można u wspomnianych właśnie badaczy. Teza o doniosłości technologii komunikacyjnych dla poznania i kultury może być postrzegana jako rozszerzenie podstawowej intuicji dotyczącej relacji między językiem a poznaniem, wyrażonej w hipotezie Sapira - Whorfa. Szkoła z Toronto skupia swoją uwagę na znaczeniu mediów dla działań poznawczych, ponieważ przyjmuje, iż język, jako abstrakcyjny system znaków, nie mógłby zaistnieć bez ich materialnej manifestacji; warunkiem istnienia języka jest istnienie jego materialnego nośnika (mowy, pisma itp.). Powiązanie tej oczywistej tezy ze stwierdzeniem, że materialne środki reprezentacji nie stanowią neutralnego medium przekazu myśli, pozwala sformułować podstawowy problem tej orientacji badawczej: jaki wpływ na sposób myślenia mają media komunikacji? Używane środki komunikacji wpływają na to, jak język jest rozumiany, z kolei formy konceptualizacji języka przez jego użytkowników wpływają na sposób ich poznawczego funkcjonowania, stąd wniosek, że to właśnie media są szczególnie istotne dla kształtowania się dynamicznych i historycznie zmiennych procesów społecznych i poznawczych, a nie tylko język rozumiany jako statyczny i abstrakcyjny system znaków. W szkole z Toronto następuje istotne przesunięcie akcentów w stosunku do rozważań Sapira i Whorfa, co pozwala zwrócić uwagę na znaczenie historii środków komunikacji dla problematyki poznania.

Dwa podstawowe założenia metodologiczne wyznaczają kierunek i charakter zawartych w książce rozważań. Pierwszą przestrzeganą w dalszych rozważaniach dyrektywą interpretacyjną jest postulat życzliwej interpretacji. Postulat ten zabezpiecza przed zbyt pochopnym odrzuceniem kierowanej pod adresem szkoły z Toronto krytyki - jako nieracjonalnej, stronniczej, tendencyjnej czy ideologicznej3. Poważne potraktowanie głosów krytycznych odnoszących się do kanadyjskiej tradycji badania mediów pozwala dostrzec fundamentalne, a mimo to zwykle pomijane problemy tej orientacji badawczej. Drugie z przyjętych założeń głosi, że należy poszukiwać pojęciowych problemów leżących u podstaw trudności, z jakimi zmaga się szkoła z Toronto. Charakter problemów będących przedmiotem dociekań decyduje więc o tym, że nie można się spodziewać możliwości ich rozwiązania poprzez, na przykład, przeprowadzenie testów empirycznych. Jeśli źródłem nieporozumień związanych z relacją człowiek - media są sprzeczne intuicje znaczeniowe generowane przez język, którym się posługujemy, to główną metodą badawczą powinna być analiza kategorialno-pojęciowa. W książce dominuje zatem analiza pojęciowa oraz analiza historycznych zmian znaczeń kluczowych kategorii (podmiot poznania, media, technologia, przyczynowość), ponadto zastosowana jest również analiza krytyczno-oceniająca w odniesieniu zarówno do samej szkoły z Toronto, jak i oskarżeń kierowanych pod jej adresem. Synteza prowadzonych analiz ma na celu zidentyfikowanie problemów utrudniających formułowanie jednoznacznych wniosków na temat związków między człowiekiem a mediami.

Zanim zasygnalizowane wyżej zagadnienia zostaną rozwinięte, należy jeszcze zwrócić uwagę na terminologię zastosowaną do sformułowania problematyki książki. Wyjaśnienia domagają się dwie kategorie: "podmiot poznania" oraz "teoria komunikacji społecznej z Toronto". Co do pierwszego z określeń może pojawić się wątpliwość, czy zamiast terminu "podmiot poznania" nie lepiej byłoby użyć określenia "umysł". Można przy tym wnioskować, że skoro książka ma na celu uzasadnienie hipotezy, iż pojęcie umysłu rozszerzonego wprowadza użyteczny schemat analityczny dla interpretacji szkoły z Toronto, to nie ma sensu stosować zamiennika dla pojęcia umysłu. Jakkolwiek argument ten wydaje się słuszny, to należy zwrócić uwagę, że mówienie o podmiocie poznania, zamiast o umyśle, posiada istotne zalety. Wydaje się ono bardziej neutralne metafizycznie niż pojęcie umysłu czy duszy. Posiada również tę zaletę, że jest szersze zakresowo niż termin "umysł", dzięki czemu może oznaczać osobę czy człowieka pojmowanych jako psychofizyczną całość. Takie szerokie znaczenie podmiotu poznania pozwala łatwiej zastosować to pojęcie w roli narzędzia analitycznego dla interpretacji teorii budowanych w obrębie szkoły z Toronto.

Bardziej problematycznym niż pojęcie podmiotu może wydać się pojęcie szkoły z Toronto. W tym kontekście rodzą się dwa podstawowe pytania. Pierwsza, zasadnicza wątpliwość dotyczy tego, czy w ogóle szkoła z Toronto jest - bądź była - tworem realnie istniejącym. Należy wyraźnie podkreślić, że nigdy nie istniało coś takiego jak "szkoła z Toronto", rozumiana jako grupa teoretyków mediów i komunikacji pracujących w Toronto, mających jasno sprecyzowane cele oraz wspólne metody badawcze, a przy tym systematycznie badających określone zjawiska kulturowe i społeczne. Z drugiej strony w literaturze przedmiotu często spotyka się nazwę "szkoła z Toronto"4, wydaje się jednak, że określenie to stosowane jest raczej w znaczeniu pewnego ogólnego stylu myślenia o komunikacji i mediach, który jest wspólny zróżnicowanej grupie badaczy - taką linię interpretacji proponuje m.in. Derrick de Kerckhove. W związku z tym w dalszych rozważaniach określenie "szkoła z Toronto" będzie oznaczało szeroką tradycję intelektualną wywodzącą się z prac takich badaczy jak Harold Innis czy Marshall McLuhan i kontynuowaną przez Jacka Goody'ego, Erica Havelocka, Waltera J. Onga oraz Davida Olsona i Joshuę Meyrowitza. Jeśli przyjrzeć się życiorysom poszczególnych badaczy, to okaże się, że, ściśle rzecz ujmując, tylko czterech z nich pracowało w Toronto: Innis, McLuhan oraz Olson większą część swojej kariery naukowej rozwijali w Toronto, natomiast Havelock pracował tam jedynie przez krótki okres, po czym przeniósł się na Uniwersytet Yale. W tym kontekście nasuwa się pytanie dotyczące składu osobowego szkoły z Toronto. Zaliczenie Onga i Goody'ego do tej tradycji badawczej uzasadnione jest więc nie tylko względami merytorycznymi, ale również pewnymi faktami historycznymi, polegającymi na silnej zależności między pracami Onga i Goody'ego a badaniami Havelocka czy McLuhana. Lance Strate podaje, że to właśnie Goody był pierwszym, który użył określenia "szkoła z Toronto"5. Sam Goody przyznaje, że jego kluczowy artykuł z 1963 r.: The Concequences of Literacy, powstał pod silnym wpływem Havelocka i Innisa. Co do Onga, to zaliczenie go do szkoły z Toronto jest również uzasadnione, ponieważ nie tylko studiował on pod kierunkiem McLuhana, lecz także jego późniejsze prace pozostawały pod silnym wpływem mistrza, co więcej - dostarczały też inspiracji samemu McLuhanowi6. Skład osobowy szkoły z Toronto można, oczywiście, rozszerzać o inne nazwiska; jako współtwórców i kontynuatorów szkoły z Toronto wymienia się również Briana Stocka, Roberta K. Logana, Erica McLuhana oraz Derricka de Kerckhove'a, Franka Zignorego, Edmunda Carpentera i innych. Z oczywistych powodów za przedmiot badań obrano jedynie prace szczególnie wyróżniających się twórców7. Na koniec uwaga terminologiczna, dotycząca różnych sposobów określania tradycji badawczej wywodzącej się z Toronto. W literaturze przedmiotu można spotkać następujące określenia bliskoznaczne: ekologia mediów8, teoria medium9, teoria piśmienności, studia nad oralnością i piśmiennością10, antropologia słowa11 oraz historia mediów12. Nie wdając się w szczegółowe rozważania dotyczące zakresu wymienionych kategorii i wzajemnych między nimi relacji, należy jedynie zaznaczyć, że w dalszych rozważaniach określenie "teoria medium" stosowane będzie synonimicznie z określeniem "szkoła z Toronto". Inne wymienione tu nazwy wydają się bądź za szerokie, bądź za wąskie, by mogły być stosowane zamiennie z określeniem "szkoła z Toronto".

Prezentowana perspektywa teoretyczna wykorzystuje osiągnięcia nauk kognitywnych do reinterpretacji teorii komunikacji z Toronto. Takie sformułowanie problematyki nie posiada wielu wzorców w obrębie fachowej literatury polskojęzycznej, wyjątek stanowią prace autorstwa Jerzego Bobryka, w których autor wykorzystuje pojęcie systemu funkcjonalnego i zestawia je z analizami prowadzonymi przez teoretyków medium13. Angielski obszar językowy jest nieco bogatszy w publikacje tego rodzaju, bez trudu można wskazać kilka pozycji bibliograficznych, które cechuje podobna orientacja. Jest wśród nich kilka artykułów naukowych oraz dwie monografie14, przy czym wyróżnione monografie, mimo zachęcających do lektury tytułów, do problematyki pracy wnoszą niewiele poza inspirującymi, ale powierzchownymi analogiami między pojęciem umysłu rozszerzonego a badaniami prowadzonymi w szkole z Toronto. Większą wartość posiadają wspomniane artykuły, w których autorzy starają się pogłębić analizę i wyjść poza powierzchowne skojarzenia.

Inaczej przedstawia się sytuacja w zakresie publikacji związanych z teorią komunikacji z Toronto jako taką, w szczególności z jej najbardziej znanym przedstawicielem - Marshallem McLuhanem. Zagadnienia te są w Polsce szeroko dyskutowane i reprezentowane w obrębie kulturoznawstwa, antropologii, medioznawstwa, nauk filologicznych, estetyki czy filozofii kultury. Nie sposób wymienić tutaj wszystkich autorów zajmujących się tą problematyką, w istocie żadne poważne opracowanie dotyczące teorii komunikacji nie może pominąć szkoły z Toronto. Najistotniejsze dla zawartych w książce rozważań i najbardziej aktualne, syntetyczne badania teorii komunikacji z Toronto przeprowadzili Grzegorz Godlewski, Khosrow Jahandarie, Menahem Blondheim i Rita Watson, Robert Babe, Dennis McQuail, Martin Lister oraz teoretycy sami zaliczani do teorii medium - Joshua Meyrowitz oraz David Olson15.

Pojęcie umysłu rozszerzonego jest obecnie żywo dyskutowane w obrębie filozofii umysłu, filozofii języka i nauk kognitywnych. Temat ten porusza wydana niedawno w języku polskim praca pod redakcją Roberta Poczobuta i Marcina Miłkowskiego16 - antologia ta zawiera również sztandarowy artykuł Andy'ego Clarka i Davida Chalmersa, stanowiący punkt wyjścia dla rozważań prowadzonych w tej pracy17. Poza bogatą bibliografią prac Clarka ważna dla ustaleń poczynionych w niniejszej pracy jest książka Edwina Hutchinsa18 oraz nieco starsza, ale nie mniej istotna, monografia Zdzisława Cackowskiego19. Użytecznych materiałów, pozwalających wnikliwie przyjrzeć się problematyce umysłu rozszerzonego, dostarczają prace zbiorowe pod redakcją Richarda Menary'ego oraz Philipa Robbinsa i Murata Aydede20.

Przedstawiony powyżej schemat hipotez i problemów obrazuje zasadę rządzącą organizacją dalszych rozważań i jako taki stanowi punkt wyjścia dla prezentacji struktury książki. Składa się ona z czterech rozdziałów, z których każdy może stanowić odrębną całość. Rozdziały pierwszy i trzeci posiadają charakter referująco-porządkujący, natomiast rozdziały drugi i czwarty mają na celu wprowadzenie problemów badawczych oraz podjęcie próby ich rozwiązania.

Pracę rozpoczyna rozdział przedstawiający miejsce oraz charakter orientacji badawczej, zwanej "szkołą z Toronto", na tle innych teorii mediów i komunikacji. Rozdział ma więc charakter metodologiczny - część pierwsza diagnozuje trudności klasyfikacyjne związane ze szkołą z Toronto oraz zadaje pytania dotyczące podstawowych cech szkoły, decydujących o jej tożsamości teoretycznej. Ustalenie tożsamości szkoły z Toronto jest istotne ze względu na dalsze rozważania na temat determinizmu technologicznego - wszelkie próby redefiniowania podstawowych tez kanadyjskiej teorii mediów muszą brać pod uwagę zasadę decydującą o jej tożsamości. Dalsze rozważania mają charakter porządkujący różnorodne tezy formułowane w obrębie szkoły z Toronto. Tutaj również sformułowane zostaną wstępne intuicje dotyczące pojęcia medium. Ostatnia część rozdziału prezentuje wybrane tezy niektórych autorów zaliczanych do szkoły z Toronto: Harolda Innisa, Marshalla McLuhana, Jacka Goody'ego, Joshui Meyrowitza oraz Davida Olsona. Wybiórczy charakter zaprezentowanych tez oraz wybór takich, a nie innych autorów wynika nie tylko z faktu, iż w przypadku szkoły z Toronto mamy do czynienia z niezwykle rozległym polem badawczym, ale również z powodu braku zgody co do tego, kogo zaliczyć do tej tradycji teoretycznej. Celem tej części nie jest syntetyczne przedstawienie poglądów poszczególnych autorów, a jedynie naszkicowanie ewolucji idei w obrębie badanego nurtu teoretycznego. Zaprezentowany podział na teorie pierwszego i drugiego pokolenia ma na celu ukazanie kontrastu między powszechnie znanymi, ale niedopracowanymi wczesnymi teoriami mediów, a rozwiniętymi, lecz nie tak popularnymi, późnymi koncepcjami, które pojawiły się w szkole z Toronto w latach 80. i 90. XX w. Ustalenia pierwszego rozdziału, szczególnie te dotyczące tożsamości szkoły z Toronto, stanowią bazę dla wysiłków interpretacyjnych podejmowanych w kolejnych rozdziałach.

Rozdział drugi stanowi szczególnie istotną część rozważań. To tu zdefiniowane zostaną podstawowe problemy, przed jakimi stoi szkoła z Toronto, problemy, które rzadko dostrzegane są przez komentatorów, krytyków oraz samych przedstawicieli szkoły. Rozdział ten wprowadza pojęcie determinizmu technologicznego i poddaje je krytycznej analizie. Celem prowadzonych tu rozważań jest uporządkowanie zróżnicowanych znaczeń nadawanych determinizmowi technologicznemu oraz krytyczna ewaluacja powszechnie stosowanych definicji tego stanowiska. Początkowe partie drugiego rozdziału przygotowują grunt dla syntetycznego przedstawienia głównych linii krytyki, kierowanej pod adresem szkoły z Toronto, oraz wskazują podstawowe problemy pojęciowe, które wydają się generować krytykę kierowaną pod adresem tejże.

Z treści drugiego rozdziału wynika, że krytyka szkoły z Toronto, oscylująca wokół determinizmu technologicznego, dotyczy dwóch pojęć: technologii i przyczynowości. Zaskakujące jest to, że nie ma w nich mowy o kluczowej w refleksji humanistycznej kategorii podmiotowości - ustalenie sposobu rozumienia tej kategorii rzutuje przecież na znaczenie takich pojęć jak przyczynowość, media czy technologia. Głównym zadaniem, realizowanym w trzecim rozdziale, jest wykazanie, iż w celu dostarczenia owocnej interpretacji teorii komunikacji z Toronto należy zrezygnować ze zdroworozsądkowych schematów pojęciowych, powszechnie stosowanych do definiowania ludzkiej podmiotowości. Aby zrealizować tak określony cel, należy najpierw odpowiedzieć na pytanie, jakimi wadami obciążone są klasyczne (standardowe) koncepcje podmiotu poznania. Następnym krokiem jest scharakteryzowanie koncepcji umysłu (podmiotu) rozszerzonego i wykazanie, że dzięki niej można przezwyciężyć trudności generowane przez koncepcje klasyczne; w szczególności chodzi tu o wykazanie, że model umysłu rozszerzonego jest użyteczny jako narzędzie rozjaśniania skomplikowanych zależności między człowiekiem a mediami.

Jakich możliwości interpretacyjnych dostarcza koncepcja umysłu rozszerzonego? Na to pytanie można znaleźć odpowiedź w ostatnim, czwartym, rozdziale książki. Rozważania tam zawarte uzasadniają tezę głoszącą, że pojęcie umysłu rozszerzonego może być użyteczne dla rozjaśnienia metaforycznych i przez to niejasnych sformułowań, dotyczących wpływu mediów na człowieka. Badania prowadzone w ostatnim rozdziale podzielono na dwie części. Pierwsza z nich skupia się na krytycznej ocenie oskarżeń o determinizm technologiczny kierowanych pod adresem szkoły z Toronto. Szczególny akcent położono tu na pytaniu, czy determinizm technologiczny, jak zakładają krytycy szkoły z Toronto, jest z definicji determinizmem kauzalnym. Problem ten został rozwiązany przy wykorzystaniu danych dostarczanych przez historię i filozofię nauki. Ustalenia te stanowią punkt wyjścia dla wykazania, że pojęcie podmiotu rozszerzonego i wykorzystywana przy jego konstrukcji koncepcja determinowania wychodzą poza kauzalistyczne schematy interpretacji, dzięki czemu mogą posłużyć do dookreślenia deterministycznych zależności istniejących między człowiekiem a materialistycznie rozumianymi technologiami komunikacji. Druga część rozdziału dotyczy problemów konceptualnych związanych z pojęciem medium komunikacji. Okazuje się, że problemy definicyjne związane z pojęciem medium są szczególnym przypadkiem ogólniejszego zjawiska: dwoistej natury człowieka i jego wytworów. Przyrost danych empirycznych nie pomoże zatem w rozwiązaniu problemów szkoły z Toronto. Prawdziwym wyzwaniem dla tej tradycji intelektualnej są problemy natury filozoficznej, dlatego konieczna jest pogłębiona analiza pojęciowa dotycząca jej podstawowych założeń.

1 W.J. Ong, Oralność i piśmienność. Słowo poddane technologii, przeł. J. Japola, Lublin 1992, s. 226.

2 Por. A. Clark, Being There. Putting Brain, Body and World Together Again, Cambridge, MA - London 2001; A. Clark, D. Chalmers, Umysł rozszerzony, przeł. M. Miłkowski [w:] Analityczna metafizyka umysłu. Najnowsze kontrowersje, red. M. Miłkowski, R. Poczobut, Warszawa 2008, s. 342-357; E. Hutchins, Cognition in the Wild, Cambridge, MA 1995.

3 Taką linię obrony stosuje m.in. Robert K. Logan (Understanding New Media. Extending Marshall McLuhan, New York - Washington - Baltimore 2010).

4 Dobrym tego przykładem jest praca pod redakcją Menahema Blondheima i Rity Watson: The Toronto School of Communication Theory. Interpretations, Extensions, Applications (Toronto - Jerusalem 2007) oraz artykuł Derricka de Kerckhove'a: McLuhan and The "Toronto School of Communication" ('Canadian Journal of Communication' 1989, 14, 4, s. 73-79).

5 Por. L. Strate, A Media Ecology Review, 'Communication Research Trends' 2004, 2(23), s. 14. Określenie to pojawiło się we wstępie do klasycznej pracy Jacka Goody'ego: Literacy in Traditional Societies (Cambridge 1968, s. I).

6 Na temat silnego związku między myślą McLuhana a pracami Onga pisze m.in. Józef Japola we wstępie do wyboru artykułów tego ostatniego, por. J. Japola, Wstęp [w:] W.J. Ong, Osoba, świadomość, komunikacja. Antologia, Warszawa 2009, s. 7-12.

7 Podobny skład osobowy szkoły z Toronto proponuje de Kerckhove (McLuhan and "The Toronto School of Communication", op. cit., s. 73-79) oraz Dieter Mersch (Teorie mediów, przeł. E. Krauss, Warszawa 2010, s. 80-126).

8 L. Strate, A Media Ecology Review, op. cit.

9 J. Meyrowitz, Medium Theory [in:] Communication Theory Today, eds. D. Crowley, D. Mitchell, Stanford 1994, s. 50-77.

10 Por. K. Jahandarie, Spoken and Written Discourse. A Multi Disciplinary Perspective, Stanford 1999, s. 1-11; D.R. Olson, F. Oatley, Literacy and Thought: The Quotation Theory of Writing, 'Written Communication' 2014, 1(31), s. 4-26.

11 Por. G. Godlewski, Wstęp. Słowo o antropologii słowa [w:] Antropologia słowa. Zagadnienia i wybór tekstów, red. G. Godlewski, A. Mencwel, R. Sulima, Warszawa 2003, s. 7-17; idem, Słowo - pismo - sztuka słowa. Perspektywy antropologiczne, Warszawa 2008, s. 250-262.

12 J. Nerone, Approaches to Media History [in:] A Companion to Media Studies, ed. A.N. Valdivia, Cornwall 2006, s. 94-114.

13 J. Bobryk, Spadkobiercy Teuta. Ludzie i media, Warszawa 2001.

14 Por. R. Menary, Writing as Thinking, 'Language Sciences' 2007, 29, s. 621-632; G. Theiner, Res Cogitans Extensa. A Philosophical Defense of the Extended Mind Thesis, Frankfurt am Main 2011; idem, Writing in Mind, 'Avant' 2013, 4(2), s. 15-29; R.K. Logan, Extended Mind. The Emergence of Language the Human Mind and Culture, Toronto 2008; Z. Kondor, Embedded Thinking. Multimedia and the New Rationality, Frankfurt am Main 2008.

15 Por. G. Godlewski, Słowo - pismo - sztuka słowa, op. cit.; K. Jahandarie, Spoken and Written Discourse, op. cit.; The Toronto School of Communication Theory, op. cit.; R.E. Babe, Canadian Communication Thought: Ten Foundational Writers, Toronto 2000; D. McQuail, New Horizons for Communication Theory in the New Media Age [in:] A Companion to Media Studies, op. cit, s. 40-49; M. Lister, J. Dovey, S. Giddings, New Media: A Critical Introduction, London - New York 2003 (polskie wydanie: Nowe media. Wprowadzenie, przeł. M. Lorek, A. Sadza, K. Sawicka, Kraków 2009); J. Meyrowitz, Canonic Anti-Text: Marshall McLuhan's "Understanding Media" [in:] Canonic Texts in Media Research, eds. E. Katz, J.D. Peters, T. Liebes, A. Orloff, Cambridge 2003, s. 191-212; idem, Medium Theory, op. cit., s. 50-77; D.R. Olson, Papierowy świat. Pojęciowe i poznawcze implikacje pisania i czytania, przeł. M. Rakoczy, Warszawa 2010.

16 Analityczna metafizyka umysłu, op. cit.

17 A. Clark, D. Chalmers, Umysł rozszerzony, op. cit., s. 342-357.

18 E. Hutchins, Cognition in the Wild, op. cit.

19 Z. Cackowski, Człowiek jako podmiot działania praktycznego i poznawczego, Warszawa 1979.

20 The Extended Mind, ed. R. Menary, Cambridge, MA 2010; The Cambridge Handbook of Situated Cognition, eds. P. Robbins, M. Aydede, New York 2009.

Rozdział 1

Charakterystyka szkoły z Toronto

Pytając o tożsamość szkoły z Toronto należy, po pierwsze, określić, jakie cechy odróżniają ją od jej kontekstu teoretycznego. Po drugie, trzeba zastanowić się nad tym, jakie cechy decydują o jednorodności zjawiska będącego przedmiotem badań. Chodzi więc o wskazanie cech dystynktywnych oraz wspólnych dla wszystkich koncepcji mogących wejść w skład szkoły z Toronto. Odpowiadając na pytanie o różnicę między szkołą z Toronto a innymi orientacjami badawczymi, trzeba wpierw naszkicować obraz nauki o komunikowaniu. Jest to zadanie o tyle trudne, że komunikologię, jako jedną z młodszych dziedzin nauk społecznych, cechuje wysoki stopień nieuporządkowania w zakresie poruszanych problemów, stosowanych metod i rozwijanych teorii1. Skalę panującego tu zróżnicowania pokazuje Robert Craig, który na podstawie analizy siedmiu podręczników do komunikologii wyróżnił 249 różnych teorii komunikacji. Wrażenie różnorodności zwiększa się, jeśli wziąć pod uwagę, że tylko 18 spośród 249 teorii pojawia się w więcej niż trzech podręcznikach2. Zanim będzie można zaprezentować podstawowe twierdzenia teorii komunikacji rozwijane pod szyldem szkoły z Toronto, należy uporządkować pole dociekań. Mając do czynienia z tak wielowymiarowym zjawiskiem, jakim jest komunikacja, należy porzucić marzenie o jednolitej ramie klasyfikacyjnej, umożliwiającej włączenie w nią wszelkich możliwych nurtów teoretycznych oraz odróżnienie od siebie wszystkich ważnych orientacji, dlatego też zarysowanie szerszego kontekstu teoretycznego i przedstawienie wielu możliwych sposobów klasyfikacji pozwoli lepiej zrozumieć specyfikę szkoły z Toronto. Taka strategia badawcza pozwoli również lepiej zdefiniować podstawowe pojęcia tej orientacji oraz wskazać na kwestie interpretacyjne, których rozstrzygnięcie rzutować będzie na dalsze rozumienie podstawowych twierdzeń szkoły3. Ponadto uzasadniona zostanie teza, że "szkoła z Toronto" jest nazwą zbiorczą dla różnych teorii. Mimo względnej jednorodności dociekań, prowadzonych w obrębie szkoły, istnieje spore zróżnicowanie wśród jej twórców.

1.1. Szkoła z Toronto w kontekście nauki o komunikowaniu

W podręcznikowych schematach analitycznych, mających na celu klasyfikację różnych orientacji w nauce o komunikowaniu, zwykle nie ma miejsca dla szkoły z Toronto. Posługując się tymi schematami, szkołę z Toronto można byłoby zaliczyć bądź to do wielu różnych orientacji badawczych, bądź do żadnej z nich. Przykładowo: Judith N. Martin i Thomas K. Nakayama wymieniają cztery szerokie podejścia do zagadnienia komunikacji: funkcjonalistyczne, interpretatywne, krytyczno-humanistyczne, krytyczno-strukturalistyczne. Klasyfikacja ta jest niezadowalająca, ponieważ nie pozwala ukazać tych cech szkoły z Toronto, które decydują o jej tożsamości i odrębności w stosunku do innych teorii4. Nie oznacza to jednak, że teoria medium jest zupełnie pominięta lub traktowana jako nieważna odnoga komunikologii. Charakteryzując szkołę z Toronto, wymienia się ją zazwyczaj jako ciekawostkę lub pewnego rodzaju dodatek do wiodących teorii komunikacji, np. Bogusława Dobek-Ostrowska proponuje użyteczny i przejrzysty podział teorii komunikacji na nurty: amerykański (empiryczny) oraz europejski (humanistyczny)5. Podstawowe kryteria tego podziału to: stosowane metody badawcze, przedmiot analizy oraz historyczny zakres branych pod uwagę zjawisk. Amerykański nurt nauki o komunikowaniu używa przede wszystkim metod ilościowych, kładzie duży nacisk na wypracowanie adekwatnych narzędzi badawczych, bada poglądy oraz codzienne postawy użytkowników mediów w czasie teraźniejszym, dzięki czemu osiągnięcia poznawcze nurtu amerykańskiego mogą być zastosowane w praktyce przez instytucje medialne. Odmienną perspektywę badawczą przyjmuje się w nurcie europejskim, którego głównym narzędziem analizy jest interpretacja zastanych źródeł historycznych. Twórcy należący do tej orientacji nie konstruują narzędzi badawczych ani nie uczestniczą w wytworzeniu materiału, który podlega analizie, tak jak ma to miejsce w przypadku badań empirycznych. Przedmiotem zainteresowania są społeczne uwarunkowania myśli naukowej, filozoficznej czy religijnej, analizowane w długich okresach historycznych6. Stosowane metody oraz przedmiot badań uniemożliwiają jednoznaczne potwierdzenie tez formułowanych w ramach tej orientacji. Badaczy takich jak Marshall McLuhan czy Harold Innis nie można, oczywiście, zaliczyć do orientacji amerykańskiej, zwłaszcza jeśli pominąć kryterium geograficzne. Wstępne intuicje sugerują, że szkołę z Toronto można byłoby zatem zaliczyć do nurtu europejskiego. Przypuszczenie to uzasadnione jest podobieństwem stosowanych metod oraz zakresem branych pod uwagę zjawisk. Badacze należący do omawianej tu kanadyjskiej orientacji stosują bowiem metody interpretacyjne, badają długie okresy historyczne, skupieni są głównie na odległych w czasie przemianach kulturowych, a interesuje ich szeroko rozumiany społeczny kontekst poznania7. Opozycja między nurtem amerykańskim i europejskim pomija jednak szczególnie ważny dla szkoły z Toronto aspekt: przedmiotem analizy w szkole z Toronto jest medium używane w procesie komunikacji, a nie treść komunikacji, jak ma to miejsce w teorii krytycznej - z tego powodu szkoła z Toronto pozostaje poza wspomnianym modelem analitycznym. Dobek-Ostrowska nie ignoruje dorobku omawianej orientacji, ale wskazuje, że pozostaje ona na uboczu głównego nurtu komunikologii. Podobnie badacze kanadyjskiej myśli medioznawczej zwracają szczególną uwagę na fakt, iż teoria medium jest czymś w rodzaju zapomnianej odnogi nauki o komunikowaniu. Szkoła z Toronto nie jest zatem ani europejska, ani amerykańska. W opracowaniach poświęconych tej szkole wyraźnie zaznacza się świadomość pozostawania na marginesie głównych nurtów myślenia na temat komunikacji8.

1.1.1. Szkic historyczny

Poszukując specyfiki szkoły z Toronto, skupionej na analizie skutków oddziaływania mediów na społeczeństwo, kulturę i poznanie, warto krótko przyjrzeć się jej historii. Główny nurt badań nad komunikacją skupia się na analizie treści komunikatów; takie podejście posiada swoje źródła w sytuacji historycznej, w której kształtowała się nauka o komunikowaniu. Wczesne teorie komunikacji (lata 20. i 30. minionego stulecia), skupiając się na badaniu propagandy, przyjmowały założenie, że oddziałuje ona na wszystkie jednostki w społeczeństwie i z niekwestionowaną siłą realizuje cele twórców komunikatów perswazyjnych9. Badania propagandy nie zdołały jednak dowieść jej bezpośredniego i natychmiastowego wpływu na odbiorców, a brak wyraźnych świadectw potwierdzających tę teorię zmusił badaczy do jej porzucenia bądź przebudowy. Reorganizacja wiodącej teorii zmierzała w kierunku budowania dodatkowych hipotez na temat istnienia nieuwzględnionych wcześniej czynników modyfikujących reakcję publiczności, istniejących między bodźcem perswazyjnym (komunikatem) a reakcją odbiorcy. Tymi pośredniczącymi czynnikami były przede wszystkim grupy pierwotne, środowisko społeczne, stopnie rozwoju poznawczego, różnice indywidualne i grupowe. W ten sposób, pod kierunkiem Paula Lazarsfelda, powstał paradygmat dominujący w nauce o komunikowaniu10. Mimo pewnych zmian teorie powstające od lat 30. do 60. XX w. można traktować jako należące do tego samego rodzaju, ponieważ nadal oparte były na wzorcu bodźca rozumianego jako treść komunikatu i reakcji, choć modyfikowanej przez dodatkowe czynniki. Typowe problemy badawcze, pojawiające się w tym okresie, to pytania dotyczące tego, jak odbiorcy reagują na przekazy medialne, z jaką częstotliwością stykają się z danym typem przekazów oraz w jaki sposób rozumieją przekaz. Krótko mówiąc: przedmiotem zainteresowania jest treść, a nie wzory przepływu informacji, modyfikowane przez poszczególne media11.

Jak wskazuje Joshua Meyrowitz, nawet propozycje, mające w intencji autorów stanowić alternatywę dla badania zawartości komunikacji, stanowiły w istocie jeszcze jedną odmianę teorii nakierowanej na analizę treści. Tak było w przypadku teorii kultywacji George'a Gerbnera z lat 70. Gerbner posługuje się pojęciem "środowiska medialnego", co oznacza kreowane przez media symboliczne otoczenie odbiorców, organizujące ich światopogląd. Takie medialnie kształtowane obrazy rzeczywistości określają, w jaki sposób odbiorcy postrzegają i reagują na otaczającą ich rzeczywistość pozamedialną. W tym sensie media kreują rzeczywistość społeczną. W ujęciu Gerbnera technologie komunikacji nie stanowią okna na świat ani nie odzwierciedlają rzeczywistości. Media są samą rzeczywistością12. Narzuca się tutaj porównanie między koncepcją Gerbnera a teorią symulakrów Baudrillarda, opartą bezpośrednio na koncepcji McLuhana. Analogia między teorią kultywacji a szkołą z Toronto byłaby jednak nieuprawniona: Gerbner bada, w jaki sposób treści prezentowane w mediach tworzą rzeczywistość społeczną, natomiast celem analiz prowadzonych w szkole z Toronto jest zrekonstruowanie tych elementów obrazu świata, które powstały poprzez działanie samego medium, bez uwzględniania treści komunikacji. W tym sensie teorii Baudrillarda bliżej jest do teorii kultywacji niż do orientacji kanadyjskiej, Baurdrillard skupiony jest bowiem na treści przekazów medialnych i ich związku z rzeczywistością - dokładniej: na braku tego związku - niż na medium jako takim, i jego oddziaływaniu13.

Orientacja krytyczna, do której należą szkoła frankfurcka, ekonomia polityczna oraz semiologia i strukturalizm, stanowi wyraźną alternatywę wobec dominującego (empirycznego) nurtu badania mediów. Zdaniem badaczy należących do tego szerokiego nurtu media nie są i nie mogą być neutralnym środkiem informowania o rzeczywistości: pełnią przede wszystkim funkcję potwierdzania i utrzymywania relacji władzy w społeczeństwie14. Przywołana tutaj teza o nieprzezroczystości mediów kojarzy się z centralną ideą szkoły z Toronto, jednak poważne potraktowanie tej analogii po raz kolejny byłoby przedwczesne. Stosunki władzy, o których mówi orientacja krytyczna, podtrzymywane są przez treści prezentowane w mediach, a nie przez medium jako takie.

Jak widać z przedstawionego szkicowo przeglądu stanowisk z teorii komunikacji, większość badań dotycząca wpływu mediów nie bierze pod uwagę doniosłości samego środka przekazu w procesie komunikacji. Standardowe ujęcia komunikacji traktują media jako mniej lub bardziej neutralny nośnik zamierzonych przez nadawcę treści. Nawet przywołana wyżej orientacja krytyczna z jej tezą o nieprzezroczystości mediów bada nieprzezroczystość przekazu medialnego zanieczyszczonego treściami ideologicznymi. Medium jako takie jest tutaj rozumiane jako z gruntu neutralny nośnik znaczeń, którego jedynie używa się dla partykularnych celów. Samo medium nie modyfikuje zamierzonego przez nadawcę przekazu.

Ważniejsze jest jednak to, że dominujące teorie komunikacji traktują każdorazowe wprowadzenie nowego medium jako stworzenie nowych połączeń w starej strukturze społecznej. Odmienną perspektywę proponują teorie wywodzące się ze szkoły z Toronto: wprowadzenie nowego kanału komunikacji nie jest tylko stworzeniem nowego łącznika między niezależnie od niego istniejącymi środowiskami społecznymi - wprowadzenie nowego medium samo tworzy nowe środowiska społeczne. Według Meyrowitza przyjęcie takiego punktu widzenia prowadzi do istotnej reorganizacji pola badawczego. Dla przykładu, zamiast badać, jak pełne przemocy komunikaty wpływają na młodych odbiorców, należy zadać pytanie, jak medium zmienia samą definicję młodego odbiorcy; zamiast badać, jak władza manipuluje obywatelami, należy zwrócić uwagę, jak na skutek zmiany technologii komunikacyjnej zmianie ulega sama relacja między rządzącymi a rządzonymi15. Biorąc pod uwagę sugestie Meyrowitza, dotyczące modelu społeczeństwa i komunikacji, mogłoby się wydawać, że cechę dystynktywną szkoły z Toronto stanowią założenia dotyczące sposobu istnienia społeczeństwa. Meyrowitz twierdzi, że społeczeństwo składa się z sieci relacji komunikacyjnych i gdy któreś połączenie ulega zmianie, to zmianie ulega również cała sieć, a zakres tych zmian zależeć będzie od miejsca danego połączenia w całości sieci komunikacyjnej. Z tego punktu widzenia nie można utrzymywać, że instytucje społeczne są niezależne od przekształceń zachodzących w kanałach komunikacji, a nowe kanały komunikacji tworzą jedynie nowe połączenia w starej strukturze - taka argumentacja zdradza wyraźne inspiracje interakcjonizmem symbolicznym. Nie jest tajemnicą, że twórcy interakcjonizmu symbolicznego w znaczny sposób oddziaływali na badaczy pracujących w Toronto16, jednakże podobną wizję społeczeństwa przyjmują również nurty semiologiczne, strukturalne oraz kulturowe teorie komunikacji17. Reasumując: interakcjonistyczna koncepcja społeczeństwa nie może zostać uznana za cechę odróżniającą orientację z Toronto od innych teorii komunikacji.

Z przedstawionej szkicowo sytuacji w nauce o komunikowaniu wynika, że typowe klasyfikacje odwołujące się do metody, przedmiotu i zakresu badań nie są wystarczające, aby umiejscowić szkołę z Toronto w szerszym kontekście teoretycznym medioznawstwa. Ujęcie historyczne, samo w sobie, nie może również posłużyć jako kryterium wyróżnienia jakiejkolwiek orientacji teoretycznej, ponieważ sama analiza historyczna zakłada uprzednie istnienie pierwotnych (w sensie logicznym) kryteriów, pozwalających spośród różnorodności zjawisk historycznych wydobyć pewien porządek. Taka sytuacja wskazuje na potrzebę poszukiwania dodatkowych kryteriów klasyfikacyjnych.

1.1.2. Alternatywny schemat klasyfikacyjny

Z przeprowadzonych analiz wyłania się opozycja między badaniem treści komunikacji a analizą medium, za pośrednictwem którego odbywa się komunikacja. Klasyfikacja posługująca się takim rozróżnieniem również nie jest zadowalająca, okazuje się bowiem, że opozycyjne w stosunku do badania treści komunikacji są np. orientacje analizujące systemy organizacyjne mediów w danym kontekście politycznym. Taki profil badawczy jest jednak obcy szkole z Toronto, należy więc zadać dodatkowe pytania dotyczące pojęcia medium. Czy medium należy rozumieć jako instytucję, materialny kanał komunikacji, czy jeszcze inaczej? Czy media jako materialne kanały komunikacji posiadają autonomię w kształtowaniu instytucji społecznych? Czy raczej wszelkie skutki mediów sprowadzają się do ich użycia, wyznaczonego przez kulturę i społeczeństwo?

Skorzystanie z modelu analitycznego zaproponowanego przez Denisa McQuaila ułatwi udzielenie odpowiedzi na zadane pytania. McQuail twierdzi, że alternatywną (w stosunku do przedstawionych wcześniej) klasyfikację można ugruntować w opozycji między orientacją socjocentryczną a nurtem mediocentrycznym. Zdaje sobie przy tym sprawę, że taka dychotomia nie jest wystarczająca i dlatego proponuje skrzyżowanie jej z rozróżnieniem między orientacją kulturalistyczną i materialistyczną. W ten sposób powstaje układ odniesienia wyznaczony przez dwie osie. Oś pionowa rozciąga się od teorii mediocentrycznych do teorii socjocentrycznych, oś pozioma od orientacji kulturalistycznych do materialistycznych. W nurcie socjocentrycznym media są rozumiane jako narzędzia sterowane siłami społecznymi, takimi jak wartości kulturowe (nurt kulturalistyczny), bądź czynnikami ekonomiczno-politycznymi (nurt materialistyczny). Natomiast orientacja mediocentryczna kładzie większy nacisk na nośnik znaczeń jako czynnik organizujący komunikację. McQuail sugeruje, że specyfika podejścia kanadyjskiego leży w materialistycznej orientacji medialnej: media są tu postrzegane jako podstawowy czynnik zmiany społecznej, który aktywizowany jest przez materialne przekształcenia w obrębie technologii komunikacyjnych18.

Tab. 1. Klasyfikacja orientacji badawczych w nauce o mediach

Typy teorii mediów

Kulturalistyczne

Materialistyczne

Socjocentryczne

szkoła frankfurcka, funkcjonalizm

ekonomia polityczna

Mediocentryczne

teoria agenda-setting, teoria kultywacji, teoria użycia i korzyści

szkoła z Toronto

Źródło: opracowanie własne na podstawie: D. McQuail, Teoria komunikowania masowego, przeł. M. Bucholc, A. Szulżycka, Warszawa 2007, s. 30-33.

Materialistyczno-medialna orientacja umożliwia mówienie o względnie jednolitym nurcie badawczym oraz decyduje o szczególnym charakterze szkoły z Toronto na tle reszty orientacji w nauce o komunikowaniu. Aby podkreślić zainteresowanie szkoły z Toronto konkretnymi mediami komunikacji, Meyrowitz proponuje, aby mówić w tym przypadku o "teorii medium", a nie - "teorii mediów". Sformułowanie "teoria medium" zwraca uwagę na fakt, że szkoła z Toronto nie bada skutków stosowania mediów w ogóle, ale ma na celu ustalenie skutków wykorzystania konkretnych mediów, ponieważ szczególnie istotna dla ich oddziaływania jest właśnie materialna forma19. Mimo że w dalszych rozważaniach zostanie wykazane, iż teoretycy z Toronto nie ograniczają się jedynie do wąskiego, materialistycznego rozumienia medium20, zaproponowana przez McQuaila interpretacja zostaje tymczasowo przyjęta w celach heurystycznych.

Po wskazaniu podstawowej cechy dystynktywnej szkoły z Toronto można przejść do scharakteryzowania jej wewnętrznej struktury. Użycie określenia "szkoła z Toronto" sugerować może, że w dalszej argumentacji zastosowane zostanie kryterium geograficzne bądź instytucjonalne. Przypuszczenie to należy odrzucić z dwóch powodów. Po pierwsze, zastosowanie kryteriów geograficzno-instytucjonalnych poważnie ograniczyłoby zakres koncepcji branych pod uwagę do dwóch filarów: Harolda Innisa i Marshalla McLuhana21. Po drugie, zastosowanie takich kryteriów prowadziłoby do zafałszowania faktycznego charakteru szkoły z Toronto; orientację tę należy rozumieć raczej jako szeroką tradycję intelektualną, przekraczającą bariery czasu i przestrzeni, niż jako centralnie sterowaną i administracyjnie ograniczoną instytucję. W dalszych rozważaniach określenie "szkoła z Toronto" stosowane będzie w takim właśnie szerokim znaczeniu zaproponowanym przez Jacka Goody'ego22.

Aby mówić o tożsamości omawianej szkoły, nie wystarczy odróżnić ją od otoczenia teoretycznego, w którym funkcjonuje. Tożsamość jest możliwa, o ile badany nurt teoretyczny nie rozpada się na różnorodne, niepowiązane ze sobą koncepcje, ale posiada wewnętrzną jedność. Użycie terminu "szkoła" sugeruje więc, że omawiany nurt cechuje minimalna spójność pod względem poruszanych problemów, stawianych hipotez, przyjmowanych założeń teoretycznych oraz stosowanych metod badawczych. Należy więc omówić przynajmniej niektóre ze wspomnianych kategorii.

1.2. Media i dziedziny ich oddziaływania

Podstawowy i zarazem najogólniejszy problem, stawiany przez badaczy z kręgu kanadyjskiego, można sformułować w pytaniu: jak media wpływają na człowieka? Problem pozostawiony w takiej formie jest, oczywiście, niejednoznaczny i dopuszcza różnorodne, czasem niezgodne, interpretacje. Próby zmierzające do sprecyzowania postawionego pytania będą jednocześnie stanowić wyliczenie szczegółowych tematów badawczych pojawiających się w ramach omawianej orientacji. Na tym etapie wystarczy wskazać kilka wstępnych intuicji, służących doprecyzowaniu sformułowanego wyżej problemu. Z formalnego punktu widzenia przedmiotem postawionego pytania jest relacja istniejąca między dwoma elementami o niesprecyzowanych charakterystykach ontologicznych. W związku z tym można wskazać na trzy grupy problemów. Po pierwsze, zagadnienia dotyczące pierwszego członu relacji, czyli kategorii medium, skupiają się wokół pytania, jakie cechy mediów mają szczególne znaczenie dla funkcjonowania człowieka i kultury. Kolejna grupa problemów dotyczy drugiego członu omawianej relacji i zawiera się w pytaniu o to, co właściwie jest przedmiotem oddziaływania mediów. Czy określenie "człowiek" należy tu rozumieć jako konkretną jednostkę, czy może chodzi o człowieczeństwo jako ideę bądź też całościowe konfiguracje społeczno-kulturowe? Jak można się spodziewać, trzecia grupa problemowa dotyczy domniemanej relacji, istniejącej między mediami a człowiekiem. Kluczowe w tym kontekście jest pytanie o to, jakie konkretnie skutki niesie ze sobą wynalezienie i powszechne użycie określonego rodzaju medium. W tym miejscu narzuca się jeszcze jedno pytanie, którego przedstawiciele szkoły z Toronto nie zadają, a które zdaje się być przyczyną wielu nieporozumień i krytyk kierowanych pod adresem szkoły; pytanie to dotyczy charakteru samej relacji będącej przedmiotem dociekań. Należy wyraźnie odróżnić obecne w teorii medium pytania o konkretne skutki oddziaływania środków przekazu, od nieobecnych tam pytań dotyczących formalnych charakterystyk relacji między mediami a przedmiotem, na który wywierają wpływ. Chodzi mianowicie o to, jakiego rodzaju relację analizują teoretycy z Toronto. Czy diagnozowana przez teoretyków medium relacja jest np. symetryczna i przechodnia? Czy faktycznie, tzn. zgodnie ze wstępnymi intuicjami, jest to relacja dwuelementowa i czy można wskazać więcej niż dwa elementy w nią zaangażowane? Na wstępnym etapie badań nie można jeszcze rozstrzygnąć tych szczegółowych pytań. Wymienione zagadnienia, z wyjątkiem ostatniego, stanowią trzon problemów poruszanych w obrębie szkoły z Toronto. Sformułowanie odpowiedzi na powyższe pytania będzie jednocześnie stanowiło charakterystykę podstawowych twierdzeń formułowanych w obrębie szkoły.

1.2.1. Jak wyróżnić podstawowe cechy mediów?

Omawiając problematykę mediów komunikacji, należy na samym początku zaznaczyć, że szkoła z Toronto niewiele miejsca poświęca systematycznej analizie natury tego podstawowego dla niej zjawiska. Brak zdyscyplinowanej refleksji na temat pojęcia medium wydaje się wynikać z wątpliwego założenia, że pojęcie to jest zrozumiałe samo przez się. Kategoria medium jest jednak wieloznaczna i jej użycie nastręcza poważnych kłopotów23. Na przykład Menahem Blondheim i Rita Watson, redaktorzy opracowania dotyczącego szkoły z Toronto, we wstępie do niego stwierdzają, że najbardziej charakterystyczną cechą, odróżniającą teorię medium od innych teorii komunikacji, jest skupienie uwagi na "technologii lub medium"24. Sugerują, że medium w kontekście szkoły z Toronto powinno być rozumiane jako każde narzędzie pośredniczące w komunikacji, co obejmuje zarówno techniczne (np. telefon), jak i pozatechniczne (język, gest, mowa) środki przekazu myśli. Podkreślają również, że należy pamiętać o rozróżnieniu między technologią komunikacji a innymi rodzajami technologii. Wspomniana różnica jest szczególnie ważna w kontekście poznawczego oddziaływania mediów. Technologia komunikacyjna ma tę ważną cechę, że jest w szczególny sposób zintegrowana z wykorzystującym ją podmiotem i jako taka ma dla niego o wiele większe znaczenie niż innego rodzaju urządzenia techniczne. Mimo ważnego rozróżnienia między technologią produkcji a technologią komunikacji rozważania Blondheima i Watson obciążone są znacznymi niedociągnięciami analitycznymi. Na przykład samo określenie "technologia komunikacji" jest problematyczne, mimo że na pierwszy rzut oka wydaje się ono zrozumiałe. Nie wiadomo, czy oznacza ono urządzenia techniczne w znaczeniu nadajników bądź odbiorników, czy też kanały przekazu informacji (kable, światłowody), czy może sam sygnał przesyłany tymi kanałami. Określenie "pozatechniczne środki komunikacji" również nie jest jasne, ponieważ, pisząc o nich, Blondheim i Watson wymiennie używają terminów: "mowa", "gesty", oraz "język"25. Już powierzchowna refleksja pozwala spostrzec, że język jako abstrakcyjny system symboli nie jest tym samym co mowa, rozumiana jako konkretny akt użycia języka. Należałoby więc w tym kontekście wskazać co najmniej dwa znaczenia terminu "medium". Raz używanego w odniesieniu do rozumianego abstrakcyjnie języka, innym razem do konkretnych zachowań symbolicznych. Potrzeba tych rozróżnień nie jest podyktowana jedynie zamiłowaniem do drobiazgowych analiz. Konieczność wprowadzenia porządku pośród różnych sposobów wykorzystania terminu "medium" podyktowana jest potrzebą ustalenia, co faktycznie stanowi czynnik wpływający na kulturę i poznanie. Co więcej, analiza pojęcia medium pozwoli rzetelnie ocenić krytyczne argumenty wysuwane pod adresem szkoły z Toronto.

Rozważania na temat ukrytych założeń teorii komunikacji z Toronto zostaną omówione w dalszych częściach książki, natomiast celem obecnych analiz jest odpowiedź na pytanie, jakie są, zdaniem teoretyków skupionych wokół szkoły z Toronto, względnie stałe i bezpośrednio obserwowalne cechy danego środka przekazu, posiadające kluczowe znaczenie dla środowiska społeczno-kulturowego.

Samo sformułowanie pytania w takiej postaci wyznacza pewien sposób rozumienia terminu "medium". Wyrażenie "względnie stałe cechy" zakłada, że istnieją określone charakterystyki danego środka komunikacji, niezależne od społecznie określonych sposobów jego wykorzystania. Stwierdzenie to jest szczególnie istotne, ponieważ stanowi uzasadnienie dla badania mediów jako rzeczywistości względnie niezależnej od innych wymiarów kultury. Taka autonomiczna dziedzina może być rozważana jako odrębny czynnik organizujący funkcjonowanie zjawisk kulturowych i poznawczych. Zwrot "cechy bezpośrednio obserwowalne" oznacza, że zwykła obserwacja wystarcza, aby wskazać istotne cechy przedmiotu, jakim jest konkretne medium. Takie rozumienie środków przekazu pokrywa się z sugestiami komentatorów, twierdzących, że charakterystycznym rysem szkoły z Toronto jest szczególne wyróżnienie materialnego wymiaru medium26. Materialistyczne pojmowanie medium stosowane było na długo przed powstaniem jakichkolwiek teorii komunikacji. Pojawia się ono w kontekstach artystyczno-architektonicznych, gdzie terminu "medium" używano dla określenia materiału, w którym się pracuje. Zdroworozsądkowa i materialistyczna interpretacja może prowadzić do wniosku, że środek przekazu, podobnie jak każda rzecz materialna, posiada wymiary przestrzenno-czasowe i może zostać wyczerpująco scharakteryzowany w sposób ilościowy27 - dla celów analitycznych warto przyjąć taki właśnie kierunek rozważań. Tymczasowe przyjęcie modelu komunikacji zbudowanego przez Claude'a Shannona i Warrena Weavera również ułatwi proces prezentowania tych cech mediów, które mają istotne znaczenie dla społeczeństwa, kultury i indywiduów28. Odwołując się do tego modelu, rozumiany materialistycznie środek przekazu może zostać utożsamiony zarówno z kanałem, sygnałem, nadajnikiem, jak i odbiornikiem. Możliwa jest również dowolna konfiguracja wszystkich wymienionych elementów (por. rysunek 1).

Dla orientacji kanadyjskiej paradygmatycznymi przykładami mediów są dwa rodzaje środków przekazu: mowa i pismo. Omówienie podstawowych cech różnych mediów opierać się więc będzie na opozycji między oralnym a piśmiennym sposobem komunikacji. Używając terminologii Shannona, można powiedzieć, że nadajnikiem (koderem) w procesie komunikacji oralnej jest biologiczny aparat mowy, a sygnałem są fale akustyczne, rozchodzące się w obrębie kanału, którym jest powietrze. Tak rozprzestrzeniający się sygnał trafia do odbiornika, którym jest biologiczny aparat słuchu. Należy przy tym podkreślić, że komunikacja mówiona nie obejmuje jedynie sygnałów akustycznych. Ważnymi elementami tego rodzaju komunikacji są sygnały odbierane za pomocą wzroku lub dotyku. Komunikacja oralna oznacza tutaj zarówno komunikację za pomocą słów, jak też komunikację bezpośrednią. Warto zwrócić uwagę na te oczywiste elementy komunikacji oralnej, aby odróżnić ją z jednej strony od komunikacji bezpośredniej, ale niewerbalnej, z drugiej strony - od komunikacji werbalnej, ale technologicznie zapośredniczonej. Rozróżnienie to jest potrzebne ponieważ, po pierwsze, komunikacja niewerbalna stanowi oczywiście istotny, ale nie jedyny element oralnej sytuacji komunikacyjnej, po drugie, komunikacja werbalna stanowi element nie tylko bezpośrednich relacji komunikacyjnych (np. komunikacja przy użyciu urządzeń typu telefon, radio itp.). Oralna sytuacja komunikacyjna stanowi więc całość, w której istotną rolę odgrywają wszystkie trzy wymienione elementy: bezpośredni kontakt, informacja werbalna i niewerbalny kontekst29.

Rys. 1. Schemat procesu komunikacji

Źródło: C. Shannon, W. Weaver, The Mathematical Theory of Communication, Urbana 1949, s. 2.

Pisemną sytuację komunikacyjną można scharakteryzować stosując metodę użytą do charakterystyki sytuacji oralnej. Jednak w przypadku komunikacji pisemnej już w punkcie wyjścia napotyka się pewne trudności. O ile w przypadku komunikacji oralnej można jednoznacznie stwierdzić, że aparatem kodującym sygnał jest zespół organów biologicznych, to nie jest jasne, jak wyznaczyć granice aparatu kodującego w przypadku pisma. Może nim być po prostu ręka pisząca na piasku lub dłoń wyposażona w różnego rodzaju narzędzia o mniejszym lub większym stopniu złożoności: takim narzędziem może być zarówno dłuto wykorzystywane do inskrypcji w kamieniu, gęsie pióro, prasa drukarska czy komputer osobisty. Decyzja podjęta w tej sprawie ma oczywiste konsekwencje, jeśli chodzi o to, co uznamy za nośnik sygnału: czy będzie to piasek, kamień, pergamin itp. Niezależnie jednak od tego, jakiego rodzaju narzędzie uznamy za nadajnik i kanał komunikacji pisemnej, można jednoznacznie stwierdzić, że sygnał w komunikacji pisemnej ma zasadniczo naturę optyczną i w związku z tym odbierany jest przez aparat wzrokowy30. Na bazie takich elementarnych charakterystyk mowy i pisma można dopiero przedstawić istotne z punktu widzenia ich wpływu na kulturę cechy omawianych środków przekazu.

Biorąc pod uwagę wymiar czasowy, można wyróżnić podstawową cechę sygnału używanego w komunikacji oralnej, którą jest jego nietrwałość. Charakterystyczna ulotność sygnału akustycznego wyraźnie kontrastuje z rozciągniętym w czasie trwaniem graficznego zapisu, niezależnie od tego, czy będzie się on znajdował na piasku, papierze lub na ekranie komputera. W przypadku pisma chodzi oczywiście o potencjalną trwałość sygnału. Istnieje bowiem możliwość, że notatka sporządzona na papierze zostanie natychmiast zniszczona, a wówczas trwałość sygnału będzie porównywalna z trwałością sygnału akustycznego. Przedstawiona sytuacja jest jednak sztuczna i nie posiada większego znaczenia dla społecznego czy poznawczego oddziaływania pisma31.

Zwracając uwagę na przestrzenną charakterystykę przesyłanego sygnału, można wyróżnić kolejną cechę medium. Wyraźna przestrzenna lokalizacja sygnału pisanego odróżnia go od przestrzennie niedookreślonego sygnału akustycznego. W przypadku słowa pisanego z łatwością i jednoznacznie można wskazać jego położenie. Inaczej jest w przypadku komunikacji oralnej, gdzie potoczne doświadczenie sugeruje, że sygnał akustyczny funkcjonuje raczej jako zdarzenie, mające wymiar czasowy, ale bez wyraźnych granic przestrzennych32.

Wspomniana niedookreśloność przestrzenna sygnału akustycznego ma związek z rodzajem zmysłów zaangażowanych w odbiór tego sygnału. Wzrok, służący rejestracji i dekodowaniu sygnałów graficznych, jest podstawowym zmysłem umożliwiającym orientację w przestrzeni. Nie dziwi więc fakt, że sygnał odbierany za pomocą wzroku można w tej przestrzeni jednoznacznie zlokalizować. Prowadzi to do wyróżnienia kolejnej istotnej cechy oralnej formy komunikacji w przeciwieństwie do medium pisma: chodzi o rodzaj i ilość zmysłów zaangażowanych w dekodowanie informacji zawartej w danym sygnale. Pismo wymaga dysponowania wzrokowym aparatem dekodującym, natomiast do zdekodowania mowy potrzebny jest aparat słuchu. Takie rozróżnienie nie wyczerpuje jednak charakterystyki aparatu sensorycznego zaangażowanego w dekodowanie informacji w przypadku komunikacji oralnej. Zwrócenie uwagi na tylko jeden rodzaj zmysłów biorących udział w procesie komunikacji wynika prawdopodobnie z ograniczeń przyjętego modelu komunikacji Shannona i Weavera. Model ten sugeruje bowiem, że w akcie komunikacji istnieje jeden rodzaj aparatu dekodującego np. wzrok bądź słuch. Tak jednak nie jest. W komunikacji oralnej szczególną rolę odgrywa kontekst, w którym pojawiają się sygnały akustyczne. Bez tego niewerbalnego kontekstu duża część wysyłanych w trakcie komunikacji oralnej sygnałów byłaby niezrozumiała. Kontekst, o którym mowa, dostępny jest z kolei poprzez sygnały docierające do uczestników różnymi kanałami i dekodowany jest przez różne zmysły, wśród których istotną rolę odgrywa zmysł wzroku. Biorąc to pod uwagę, można powiedzieć, że ważną cechą mowy - jako medium komunikacji - jest swoista multimedialność, wyrażająca się w wykorzystywaniu kilku rodzajów kanałów, sygnałów i aparatów dekodujących. W przeciwieństwie do tego pismo, jako angażujące tylko jeden typ odbiornika, cechuje swoista redukcja medialnej różnorodności33.

Wśród podstawowych, czyli względnie niezależnych od użycia, cech medium należy jeszcze wyróżnić kategorię dostępności kanału oraz aparatu kodującego bądź dekodującego sygnały. Aparat kodujący i dekodujący mowę jest powszechnym wyposażeniem zdrowych przedstawicieli gatunku homo, natomiast nie wszyscy ludzie dysponują aparatem kodującym pismo. Jego dostępność ściśle wiąże się z okresem nabywania umiejętności kodowania i dekodowania informacji, wyrażonej za pomocą danego środka komunikacji. W pewnym uproszczeniu można powiedzieć, że nabycie oralnej kompetencji komunikacyjnej kształtuje się w okresie socjalizacji pierwotnej, natomiast za zdobycie piśmiennej kompetencji komunikacyjnej odpowiadają instytucje socjalizacji wtórnej. Z tego też względu niektórzy uznają, że medium pisma jest sztuczne, natomiast mowa pozostaje naturalna34.

Wydaje się, że lista podstawowych i bezpośrednio obserwowalnych cech medium oralnego i pisemnego wyczerpuje się na wyróżnionych czterech charakterystykach. Inne cechy medium, podawane jako istotne dla ich społecznego oddziaływania, wydają się być silnie uzależnione od sposobów ich społecznego użycia, nie mogą więc zostać potraktowane jako względnie autonomiczna dziedzina, oddziałująca na zjawiska społeczne i poznawcze. Można tutaj wyróżnić możliwy zakres przestrzenny komunikacji uzyskiwany z pomocą danego środka przekazu, prędkość rozchodzenia się sygnału w przestrzeni, jednokierunkowy bądź sprzężony i zwrotny przepływ sygnałów, liczba uczestników komunikacji w danym czasie, pojemność informacyjną kanału komunikacji itd.35

Aby zilustrować tezę, że wymienione cechy nie należą do podstawowych charakterystyk medium, warto przyjrzeć się czasowo-przestrzennej charakterystyce przepływu sygnałów między uczestnikami komunikacji. Wydaje się, że przepływ sygnałów w komunikacji pisemnej charakteryzuje się swego rodzaju jednokierunkowością. Oznacza to, że komunikat pisemny przekazywany jest w jednym kierunku, od nadawcy do odbiorcy, przy czym rola odbiorcy wyczerpuje się w odebraniu i odpowiedniej reakcji na otrzymany sygnał. Odbiorca w zasadzie nie wysyła informacji zwrotnej do nadawcy. W przeciwieństwie do pisma, oralną sytuację komunikacyjną cechuje ciągłe sprzężenie i wymienność ról nadawcy i odbiorcy. Biorąc to pod uwagę, krążenie sygnałów w komunikacji oralnej może zostać określone jako zwrotne, w odróżnieniu od zasadniczo jednokierunkowego przekazu pisemnego. Jednak, mimo że medium ułatwia określony sposób krążenia komunikatu, cecha ta nie tyle zależy od charakterystyki medium jako takiego, co od sposobu jego wykorzystania. Oznacza to, że jednokierunkowości bądź zwrotności krążenia komunikatu nie można zaliczyć do podstawowych cech danego środka komunikacji. Podstawowych w tym samym znaczeniu, w jakim można mówić o trwałości pisma.

Podobne problemy powstają, jeśli wziąć pod uwagę przestrzenny zakres komunikacji przy użyciu danego medium. Zakres przestrzennej dyfuzji sygnałów graficznych wydaje się być szerszy niż zakres przestrzenny sygnałów nadawanych w komunikacji oralnej, naturalnie ograniczonej przez fizyczne możliwości aparatu głosowego człowieka i jej zasadniczą nietrwałość. Okazuje się jednak, że jest to cecha względna, np. Innis pokazuje, że pismo może być zarówno technologią statycznie utrwalającą informacje - jak w przypadku inskrypcji w kamieniu, ale jeśli zapisane jest na lekkim nośniku, może służyć do zarządzania wielkimi terytoriami, jak miało to miejsce w starożytnym Rzymie36. W związku z tym pojawia się pytanie, czy pismo wyryte w kamieniu, a pismo zapisane na papirusie, to już inny rodzaj medium? Wspomniana wątpliwość jest istotna, ponieważ wiąże się z szerokim zakresem znaczeniowym terminu "medium". W zależności od tego, czy medium utożsamimy z kanałem, czy raczej z systemem zapisu bądź z samym sygnałem, otrzymamy odmienne cechy tego samego środka przekazu37.

Przyjęta zgodnie z sugestiami niektórych komentatorów hipoteza robocza dotycząca znaczenia materialnego charakteru technologii komunikacyjnych, pozwoliła wskazać zasadnicze cechy medium pisma i mowy. Powstała w ten sposób lista trzech podstawowych opozycji, odpowiadających przeciwstawieniu piśmienność - oralność: trwałe - nietrwałe, zlokalizowane - niezlokalizowane, monomedialne - multimedialne. Lista ta jest jednak wyraźnie okrojona w stosunku do tych cech środków przekazu, które wyróżnione zostały przez samych twórców działających w szkole z Toronto. Na przykład, według McLuhana, głównym kryterium rozróżnienia między mediami gorącymi a zimnymi jest stopień zaangażowania, jakiego wymagają one od użytkowników. Kategorii zaangażowania nie można jednak bezpośrednio wywnioskować z obserwowalnych charakterystyk samej materialnej formy medium. Podobne problemy pojawiają się w przypadku wyróżnianych przez teoretyków medium takich cech pisma jak stopień trudności w zdobywaniu kompetencji posługiwania się danym medium, system kodowania czy precyzja przekazu. Dobrym przykładem będzie tu Eric Havelock, który pisze o stopniu trudności w opanowaniu danego medium zależnym od rodzaju kodu użytego do nadania sygnału. Havelock wprowadza rozróżnienie między łatwiejszym w opanowaniu i posługiwaniu się alfabetem fonetycznym, a o wiele bardziej skomplikowanym pismem piktograficznym czy ideograficznym, wprowadzającym o wiele większą liczbę znaków niż pismo alfabetyczne38. Przykład ten pozwala zauważyć, że stopień trudności nie może być uznany za cechę przynależną medium w jego wymiarze materialnym. Empiryczna analiza sygnału, kanału, nadajnika czy odbiornika nie dostarcza informacji na temat stopnia trudności w posługiwaniu się danym systemem znaków, ponieważ określenie "stopień trudności" odnosi się do nabywania i posługiwania się kodem określonego rodzaju. Kod, jako abstrakcyjna zasada przekształcania znaków, nie może zostać zredukowany do materialnego, empirycznie dostępnego i przestrzennie zlokalizowanego aspektu technologii komunikacyjnej39.

Twierdzenie, że szkoła z Toronto posługuje się tylko i wyłącznie materialistyczną czy technologiczną interpretacją medium byłoby jednak nieprawdziwe40. Zwrócenie uwagi na technologiczny bądź materialny wymiar medium jest specyficzną cechą orientacji kanadyjskiej, ośrodkiem wokół którego skupiają się rozważania teoretyków medium. Badania ich nie ograniczają się jednak tylko i wyłącznie do technologiczno-materialnego aspektu medium.

1.2.2. Jak uporządkować dziedziny oddziaływania mediów?

Przedstawienie podstawowych cech technologii komunikacji pozwala przejść do pytania o to, jakie dziedziny rzeczywistości ulegają jej oddziaływaniu. Już pobieżna analiza tytułów prac powstających w obrębie szkoły z Toronto pozwala zorientować się, jak szerokie jest spektrum zjawisk branych pod uwagę41. W ujęciu szkoły z Toronto media wpływają więc na tak różnorodne zjawiska jak role i instytucje społeczne, formy uspołecznienia, rodzaje więzi międzyludzkich, modele aktywności ekonomicznej, formy rządzenia, funkcje instytucji (tradycja, religia, sztuka, moralność), mentalne reprezentacje rzeczywistości, tożsamość osobową, sposoby doświadczania czasu i przestrzeni, procedury myślenia i sposoby przeżywania emocji, a w końcu - na całościowe typy kultury42.

Aby uporządkować ten kalejdoskopowy przegląd dziedzin podlegających oddziaływaniu mediów, można posłużyć się schematem zaproponowanym przez Denisa McQuaila. Wyróżnia on sześć poziomów, na których może odbywać się badanie komunikacji43. Poziom najwyższy stanowią ogólnospołeczne zjawiska komunikacyjne, takie jak komunikacja masowa. Najlepszym przykładem rozważań prowadzonych na tym poziomie są rozważania McLuhana na temat globalizacji, jak również ogólne rozważania Goody'ego dotyczące komunikacyjnego funkcjonowania systemów kulturowych44.

Na niższych szczeblach klasyfikacji znajdują się kolejno: poziomy komunikacji instytucjonalnej i organizacyjnej (np. przepływ informacji w obrębie systemu politycznego), komunikacja międzygrupowa (np. w ramach wspólnoty lokalnej), jeszcze niżej - komunikacja wewnątrzgrupowa (np. przepływ informacji w rodzinie) oraz komunikacja interpersonalna. Przykład analizy przeprowadzonej na poziomie instytucjonalnym stanowi praca Goody'ego: Logika pisma a organizacja społeczeństwa, w której rozważa on wpływ pisma na funkcjonowanie instytucji religijnych, gospodarczych i państwowych45. Podobnie Innis w pracy Nachylenie komunikacyjne analizuje znaczenie papirusu dla możliwości ukonstytuowania się i funkcjonowania Imperium Rzymskiego46. Warto dodać, że analizując prace szkoły z Toronto, trudno jest niekiedy oddzielić rozważania dotyczące znaczenia mediów w komunikacji międzygrupowej od analiz skupionych na komunikacji w obrębie samych grup. Chodzi tu bowiem o dwa nierozerwalnie ze sobą powiązane aspekty oddziaływania mediów. Jeśli ukonstytuowanie się grupy potraktować jako wynik stosowania pewnego rodzaju technologii komunikacyjnych, to technologie te również określają relacje grupy z otoczeniem. Kategoria monopolu wiedzy, opisująca mechanizmy kształtowania się elit intelektualnych (np. w grupie średniowiecznych mnichów), jest przykładem pojęcia opisującego zjawiska komunikacji na obu wyróżnionych poziomach. Za pomocą tej kategorii Innis opisuje zarówno przepływ informacji wewnątrz grupy, jak też między grupą tworzącą dany monopol a grupami z ograniczonym bądź zerowym dostępem do danego środka komunikacji47.

Ostatni z wyróżnionych przez McQuaila poziomów analizy to komunikacja intrapersonalna. Z uwagi na epistemologiczny kontekst tych rozważań szczególnie doniosła będzie właśnie intrapersonalna płaszczyzna komunikacji, obejmująca takie zjawiska jak: przetwarzanie informacji przez jednostkę, percepcja, kształtowanie postaw, schematy rozumowania, zapamiętywanie, uczenie się. Wydaje się, że zjawiska te można określić wspólnym mianem "przestrzeni mentalnej danej kultury". Szerokie pojęcie mentalności oznacza całościowe konfiguracje oraz wzajemne relacje między umysłem, zmysłami oraz uczuciami uczestników życia społecznego. Relacje te wyznaczane są przez dominujące w danej kulturze środki komunikacji48. Z kolei zasadnicze znaczenie dla treści kulturowych obrazów świata mają relacje między wymienionymi władzami poznawczymi. Każdy z przedstawicieli szkoły z Toronto miał coś do powiedzenia na temat skutków oddziaływania mediów na poziomie mentalności uczestników kultury. Sporo miejsca poświęcił temu zagadnieniu McLuhan, pisząc o zmieniających się relacjach między zmysłami w zależności od używanych w danej kulturze mediów49. Ważne z perspektywy intrapersonalnej rozważania prowadzili również Eric Havelock oraz Walter J. Ong. Obaj autorzy badali, w jaki sposób pismo przyczyniło się do powstania podstawowej dla umysłowości nowożytnej opozycji między myślą a światem. Pierwszy poświęca dużo miejsca analizie wyłaniania się idei duszy jako autonomicznej substancji i poznawczych skutków stosowania pisma w starożytności, drugi bada psychodynamikę kulturowego funkcjonowania człowieka, a więc jak używany i rozumiany jest język, jakie stosuje się strategie argumentacyjne, metody zapamiętywania i uczenia się itp.50

1.3. Skutki oddziaływania mediów

Biorąc pod uwagę cel prowadzonych rozważań, wystarczające będzie wyróżnienie dwóch podstawowych dziedzin oddziaływania mediów. Dalsze analizy korzystają z odróżnienia między dziedziną szeroko rozumianych zjawisk społecznych a dziedziną zjawisk psychiczno-poznawczych51. Innis oraz Meyrowitz przedstawieni zostaną jako teoretycy, szczególnie zainteresowani społecznym wymiarem oddziaływania mediów, co nie znaczy, oczywiście, że inni badacze z tradycji kanadyjskiej stronili od tych tematów. Innis i Meyrowitz wybrani zostali jako przypadki paradygmatyczne, służące zasygnalizowaniu pewnych problemów pojawiających się w kontekście badania społecznych funkcji mediów. Druga, liczniejsza grupa badaczy, której przewodzi Marshall McLuhan, skupia się na analizie poznawczych funkcji mediów. Przedstawienie należących do tego obszaru rozważań również wiąże się ze wskazaniem typowych problemów pojawiających się w obrębie tego podejścia52.

1.3.1. Skutki oddziaływania mediów na płaszczyźnie społecznej

Harold Innis jest prekursorem myślenia w kategoriach medium i jego oddziaływania na społeczeństwo. Kontekst, w którym ukształtowała się jego koncepcja, ma silny związek z treścią jego poglądów: jako ekonomista i politolog, Innis badał wpływ transportu na rozwój ekonomiczny państw. Analiza przemysłu papierniczego w kontekście rozwoju gospodarczego nasunęła mu myśl, że istnieje ścisły związek pomiędzy materiałem, dzięki któremu przenoszone są znaczenia, a sposobem komunikacji. Innis, spoglądając na transport z perspektywy makroekonomicznej, nie zwracał uwagi na to, jakiego rodzaju towary przewożone są z miejsca na miejsce, ale badał sposób, w jaki funkcjonują poszczególne systemy transportu i jakie znaczenie mają dla gospodarki. Idea, że dla gospodarki najistotniejsze są systemy transportowania towarów, bez uwzględniania rodzaju transportowanych dóbr, oraz analogia między transportem a komunikacją symboliczną doprowadziły go do tezy, że w komunikacji nieistotna jest treść, lecz sam materialny środek transportu, czyli medium53. Ekonomiczno-politologiczna orientacja Innisa powoduje, że podstawowymi jednostkami analitycznymi stają się państwo i cywilizacja.

Innis dzieli media na ciężkie - i w związku z tym trudne do przeniesienia - oraz lekkie i łatwe w transporcie, za to mniej trwałe. Podstawowe skutki oddziaływania mediów na poziomie państwowym i cywilizacyjnym wiążą się właśnie z tymi fizycznymi charakterystykami środków komunikacji. Czas i przestrzeń są podstawowymi wymiarami istnienia przedmiotów fizycznych, a media są postrzegane przez Innisa jako takie właśnie przedmioty materialne. Biorąc pod uwagę te charakterystyki, Innis wyróżnia czasową bądź przestrzenną "inklinację komunikacyjną"54. Wspomniane zmienne

(...) mogą predysponować medium do szerzenia wiedzy raczej w czasie niż w przestrzeni, zwłaszcza jeśli jest ono środkiem ciężkim, trwałym i nieprzystosowanym do transportu, albo też odwrotnie, raczej w przestrzeni niż w czasie, jeśli jest lekkie i łatwe w transporcie55.

Dla przykładu: wyryte w kamieniu znaki posiadają inklinację temporalną, ponieważ ułatwiają magazynowanie informacji i zapewniają ich przetrwanie w czasie. Inaczej sytuacja przedstawia się w przypadku papirusu, który umożliwia łatwiejszą dyfuzję informacji w przestrzeni. Różne rodzaje inklinacji mediów ułatwiają bądź utrudniają tworzenie się różnych struktur społecznych. Czasowa inklinacja medium sprzyja tworzeniu małych, konserwatywnych i osiadłych społeczności. Z drugiej strony inklinacja przestrzenna umożliwia ekspansję terytorialną i powstanie większych społeczności o scentralizowanej władzy, bardziej dynamicznych, ale mniej stabilnych. Na przykład, Innis pokazuje jakie problemy pojawiły się w zarządzaniu Starożytnym Rzymem w oparciu o papirus. O ile papirus był skutecznym środkiem opanowania przestrzeni, to jego kruchość nie zapewniała panowania nad czasem, co wpływało negatywnie na stabilność Imperium. Wprowadzenie pergaminu, który zachował zalety papirusu i jednocześnie zapewniał lepsze utrwalenie informacji, wspomagało przetrwanie Cesarstwa w czasie56. Ważnym zjawiskiem analizowanym przez Innisa jest wytwarzanie się tzw. monopoli wiedzy, czyli grup ograniczających dostęp do określonego środka komunikacji. Zdaniem Innisa istnieją media ułatwiające lub utrudniające tworzenie się takich monopoli, np. żywa mowa jest demokratyczna i nie sprzyja tworzeniu monopoli komunikacyjnych, ponieważ aparat kodujący i dekodujący są podstawowym wyposażeniem biologicznym każdego zdrowego człowieka i nabywane są spontanicznie w procesie socjalizacji pierwotnej. Trudno byłoby pozbawić osoby komunikujące się dostępu do kanału komunikacji oralnej. Z drugiej strony, z perspektywy klas panujących, relatywnie łatwo jest pozbawić ludzi dostępu do kanałów komunikacji oraz aparatów kodujących, gdy w grę wchodzą mniej lub bardziej złożone narzędzia techniczne. Z tego punktu widzenia mowa stanowi medium wyjątkowe, ponieważ utrudnia, czy wręcz uniemożliwia, tworzenie się monopoli wiedzy57. Przykładem monopolu wiedzy mogą być restrykcje wprowadzone przez średniowieczny Kościół dotyczące kopiowania i interpretacji Biblii. Jak pokazuje Innis, monopol ten przełamany został dzięki wynalezieniu prasy drukarskiej58. Z tej pespektywy można wyróżnić kolejne dwie inklinacje komunikacyjne: inklinację elitarną (np. pisma), sprzyjającą wytwarzaniu monopoli, oraz inklinację egalitarną (np. mowy), prowadzącą do przełamywania monopoli wiedzy. Według Innisa istnieje ciągłe napięcie między mediami o opozycyjnych inklinacjach, stanowiące źródło zmiany społecznej. Innymi słowy, zdaniem Innisa dzieje ludzkości można analizować jako historię powstawania i obalania monopoli komunikacyjnych. Każdy monopol jest stanem niekorzystnym dla społeczeństwa i powinien zostać obalony. Sytuacją najkorzystniejszą z punktu widzenia funkcjonowania społeczeństwa jako całości jest równowaga między elitarystyczną a egalitarystyczną inklinacją funkcjonujących w danym społeczeństwie mediów. W opinii Innisa w społeczeństwach połowy XX w. ta równowaga została zachwiana59.

Z tego, co zostało powiedziane, można byłoby wyciągnąć wniosek, że teoria Innisa jednoznacznie pozytywnie wartościuje oralny sposób komunikacji. Dieter Mersch uważa to za oczywiste i wskazuje jako jedną z cech charakterystycznych dla teorii Innisa60. Sytuacja jest jednak bardziej złożona. Khosrow Jahandarie61 wskazuje, że pozycja słowa mówionego w koncepcji Innisa jest dwuznaczna: z jednej strony traktuje on słowo mówione jako jedno z wielu mediów komunikacji, bez szczególnego wyróżniania medium oralnego, z drugiej - przypisuje mu szczególną moc w obalaniu monopoli wiedzy, traktując je tak, jak gdyby oralny sposób komunikacji nie mógł wytwarzać żadnej formy monopolu. Wydaje się jednak, że obie interpretacje (Merscha i Jahandariego) są wynikiem pewnego nieporozumienia. Nieporozumienie to polega na "atomizującym" podejściu do omawiania mediów. Z perspektywy Innisa jednoznaczna ocena danego środka komunikacji w oderwaniu od kontekstu nie jest możliwa, ponieważ media zawsze występują w szerszym systemie kulturowym lub w kontekście innych środków komunikacji i dopiero jako takie mogą być wartościowane. Innymi słowy: przedmiotem wartościowania może być określona relacja (równowaga bądź jej brak) między mediami o opozycyjnych inklinacjach. Nie należy natomiast jednoznacznie oceniać danego medium w oderwaniu od jego otoczenia komunikacyjnego.

Inny ważny dla szkoły z Toronto autor krytycznie ustosunkowuje się do niektórych aspektów teorii Innisa: Meyrowitz wskazuje, że klasyczne prace, powstające w ramach szkoły z Toronto (np. Innisa), zbytnio skupiają się na badaniu makrostruktur społecznych. Z perspektywy makro problematyzuje się to, w jaki sposób dana technologia komunikacyjna, funkcjonująca w środowisku już istniejących mediów, zmienia całościowy porządek kulturowy. Pomija się jednak pytania dotyczące sposobu powiązania zjawisk makrostrukturalnych ze zjawiskami mikrostrukturalnymi. Zdaniem Meyrowitza brakiem teorii Innisa jest to, że nie próbuje ona łączyć analizy oddziaływania mediów na poziomie makro z oddziaływaniem mediów na poziomie zwykłej codziennej interakcji62. Najwięcej głosów krytycznych pod adresem szkoły z Toronto pojawia się właśnie w odniesieniu do analiz makrostrukturalnych, które zakreślają zbyt szerokie pole badań i zbyt ambitnie stawiają sobie cel wyjaśnienia całości zjawisk społecznych. Inni komentatorzy formułują podobne wnioski, sugerując, że przyjęcie skromniejszego zakresu badań i skupienie na szczególe byłoby korzystne dla całej szkoły i pozwoliłoby jej odegrać ważniejszą rolę w nauce o komunikowaniu63.

Podejście makrostrukturalne i brak ścisłego związku między codzienną interakcją a funkcjonowaniem instytucji społecznych wydaje się częściowo wynikać z założeń dotyczących przedmiotu badań. Przedmiotem zainteresowania teoretyków z Toronto nie jest bowiem jakakolwiek komunikacja, ale właśnie komunikacja społeczna. Oczywiście, w trywialnym sensie, każda komunikacja musi być społeczna, jednak w kontekście szkoły z Toronto sformułowanie "komunikacja społeczna" oznacza, że badaczy nie interesują jakiekolwiek skutki dowolnej komunikacji: uwzględnia się przede wszystkim skutki ważne dla funkcjonowania instytucji społecznych. Takie stanowisko metodologiczne szczególnie wyraźnie deklaruje Havelock, pisząc, że interesuje go przede wszystkim pojęcie komunikacji społecznej, czyli "nie doraźnej i przypadkowej, ale historycznie, etycznie, politycznie znaczącej"64. Podobną sugestię formułuje Olson, dodając, że najwyraźniejsze różnice poznawcze zaznaczają się w społecznych sposobach utrwalania ważnych dla kultury informacji, natomiast mniejsze zmiany zachodzą na poziomie codziennej interakcji65. Zorientowanie na komunikację społeczną nie musi jednak oznaczać, że nie uwzględnia się poziomu społecznych interakcji, np. Havelock, mimo silnej orientacji w kierunku badania komunikacji społecznej, prowadzi analizy zjawisk z poziomu codziennych interakcji społecznych66.

Zdaniem Meyrowitza strategia analityczna, stosowana przez Innisa, powinna zostać uzupełniona rozważaniami prowadzonymi na poziomie codziennych interakcji i konkretnych procesów poznawczych67. Meyrowitz rozwija koncepcję zmierzającą do uzupełnienia brakującego ogniwa między zachowaniem jednostek a funkcjonowaniem instytucji społecznych. Jego koncepcja systemu informacyjnego ma na celu dokładną rekonstrukcję mechanizmu oddziaływania mediów na interakcje społeczne. O ile McLuhan czy Innis rozpoznają ogólne wzory przemian kulturowych i instytucjonalnych, to Meyrowitz poszukuje konkretnych zmian zachodzących na poziomie mikrostrukturalnym. Proponuje on przekształcenie teorii ról społecznych tak, aby mogła ona wyjaśnić wpływ mediów na dynamikę społecznych interakcji. Tradycyjnie przyjmuje się, że role społeczne kształtowane są przez treść komunikacji społecznej, jednak Meyrowitz proponuje alternatywne podejście do kwestii konstytuowania się roli. Autor rozumie role społeczne jako sieci informacyjne, w których zanurzone są indywidua. W tworzeniu się tych sieci informacyjnych, oprócz treści komunikacji, istotną rolę odgrywają reguły dostępu do informacji społecznej. Proponowana przez Meyrowitza interpretacja roli społecznej jako sieci informacyjnej jest ugruntowana w tezie, którą można przyjąć bez większych zastrzeżeń, że role społeczne nierozerwalnie związane są z komunikacją społeczną. Oznacza to, że rola społeczna nie wynika z indywidualnych cech danego podmiotu, ale konstruowana jest przez sieć relacji społecznych (komunikacyjnych), w które dane indywiduum jest zaangażowane. Wynika z tego również, że zmianie relacji komunikacyjnych towarzyszyć muszą zmiany ról i tożsamości społecznych jednostek.

W konstruowaniu roli ważny jest przede wszystkim dostęp do informacji społecznej68. Informacja społeczna oznacza nie tylko treść wiedzy posiadanej przez jednostkę, ale również to, co jednostka wie na temat innych, oraz to, co wie w porównaniu z innymi. Oznacza to, że w kształtowaniu ról ważna jest nie tylko treść wiedzy indywiduum, ale również treść wiedzy w relacji do treści wiedzy innych. Co więcej, dostęp do wiedzy o wiedzy innych ludzi jest ściśle związany z regułami dostępu do sytuacji społecznych. Te same role społeczne posiadają dostęp do podobnych informacji, ponieważ uczestniczą w podobnych sytuacjach społecznych, i odwrotnie - różne role mają dostęp do różnych informacji, ponieważ uczestniczą w różnych sytuacjach społecznych. Wynika stąd, że różnice w zachowaniu, tożsamości i statusie są wytwarzane i wspierane przez uczestnictwo ludzi w różnych środowiskach informacyjnych. Meyrowitz podaje zaczerpnięte z analiz Ervinga Goffmana, następujące przykłady reguł dostępu do sytuacji społecznej: niedopuszczanie pacjentów do zebrań lekarzy, studentów do zebrań pracowników naukowych, klientów restauracji do kuchennego zaplecza. Oczywiście, role społeczne nie są tworzone przez jednorazowe wykluczenie lub zaproszenie kogoś do uczestnictwa w sytuacji społecznej, ale przez rozciągnięty w czasie, kumulatywny proces wykluczenia lub uczestnictwa. Ostre restrykcje co do uczestnictwa w sytuacjach społecznych wytwarzają wyraźne zróżnicowanie ról, ponieważ dostarczają różnym jednostkom odmiennych doświadczeń. I odwrotnie: im więcej sytuacji społecznych na siebie zachodzi, tym mniejsze zróżnicowanie społeczne w statusie i zachowaniu69.

Jaki jednak związek mają te ogólne rozważania socjologiczne z kwestią wpływu mediów? Meyrowitz dostarcza stosownej odpowiedzi. Sugeruje, że pozorny brak związku między problematyką mediów a zagadnieniem konstruowania ról społecznych wynika z potocznego rozumienia terminu "sytuacja", w potocznym użyciu "sytuacja" kojarzy się bowiem ze zdarzeniem zachodzącym w przestrzeni, przestrzeni ograniczonej fizycznymi barierami w postaci ścian (np. wykład)70. Granice uczestnictwa lub wykluczenia są więc wyznaczone w tym przypadku przez bariery fizyczne. Sytuacja społeczna jest jednak pojęciem abstrakcyjnym i nie oznacza jedynie fizycznego kontaktu jednostek w przestrzeni. Granice uczestnictwa bądź wykluczenia mogą być zatem wytwarzane innymi niż fizyczne środkami i w tym znaczeniu media są istotnym czynnikiem wyznaczającym granice sytuacji społecznych. Aby zobrazować tę funkcję mediów, Meyrowitz posługuje się przykładem książki z poradami dla rodziców: treść takiego poradnika nie jest dostępna dzieciom, ponieważ nie posiadają one niezbędnych kompetencji komunikacyjnych, aby zdekodować zawarte tam znaczenie. Odwrotnie działa telewizja, w której rozmowy dorosłych stają się dostępne dla dzieci. W tym sensie medium może ograniczać bądź udostępniać dzieciom informacje i sytuacje społeczne, w których uczestniczą dorośli, co skutkuje redefinicją ról dorosłego i dziecka. Meyrowitz używa metafory pomieszczenia, aby wyjaśnić, jak technologie komunikacji wpływają na zmianę społeczną. Różne media to, jak gdyby, różne pomieszczenia, w których dochodzi do spotkań między ludźmi. Te pomieszczenia są większe bądź mniejsze, mają przezroczyste lub nieprzezroczyste ściany itp., przez co w różny sposób ułatwiają lub utrudniają uczestnictwo w spotkaniu. Meyrowitz podsumowuje to w następujący sposób: "Wprowadzenie nowych mediów do kultury przekształca świat społeczny w ten sam sposób, w jaki budynki (...) mogą zarówno dzielić ludzi w różne grupy bądź jednoczyć ich w obrębie tego samego środowiska"71.

Koncepcja Meyrowitza jest użytecznym narzędziem do reinterpretacji ogólnych stwierdzeń Innisa, np. ogólne rozważania Innisa na temat monopoli wiedzy można sprowadzić do zjawisk zachodzących na niższym poziomie organizacji społecznej. U podstaw tworzenia się instytucji makrospołecznych, ograniczających dostęp do informacji, znajdują się więc konkretne procesy interakcji realizujących się za pośrednictwem mediów ułatwiających bądź utrudniających dostęp do sytuacji społecznych. Dynamiczne sieci informacyjne, w których zanurzone są jednostki, zmieniają się wraz ze wzorami przepływu informacji, a wzorce te zależą nie tylko od świadomie podejmowanych decyzji, lecz także od procesów przebiegających poza świadomością. Jednym z czynników organizujących nieświadome przekształcenia wzorców przepływu informacji są właśnie technologie komunikacji. Media, ułatwiające dostęp do sytuacji społecznych, wpływają również na zamazywanie różnic między rolami społecznymi, przez co utrudniają tworzenie się monopoli wiedzy.

1.3.2. Skutki oddziaływania mediów na płaszczyźnie psychiczno-poznawczej

Sztandarowym przykładem badania zmierzającego do ustalenia psychologicznych konsekwencji stosowania mediów jest koncepcja Marshalla McLuhana72. O ile u Harolda Innisa media oddziałują na globalne instytucje społeczne i za ich pośrednictwem wpływają na świadomość użytkowników, to w koncepcji McLuhana dominuje odwrócony model oddziaływania: media wpływają przede wszystkim na mentalność indywiduów, a struktura instytucji zmienia się jako wynik zmian w indywidualnych postawach aktorów społecznych. Podejście McLuhana można nazwać oddolnym, w przeciwieństwie do odgórnego podejścia Innisa.

Na tak zarysowanym tle można przyjrzeć się sformułowanej przez McLuhana diagnozie oddziaływania mediów na psychikę ich użytkowników73. McLuhan używa pojęcia "medium" w bardzo szerokim znaczeniu. Synonimem dla terminu "medium" jest termin "ekstensja", oznaczający wszelkie wzmocnienie naturalnego wyposażenia i zdolności człowieka74. Z tej perspektywy zaciera się różnica między mediami, jako środkami przekazu treści symbolicznych, a techniką, jako środkami realizacji celów praktycznych, ponieważ technika tak samo jak media pełni funkcję pośredniczenia między człowiekiem a jego otoczeniem. Zaciera się również różnica między tzw. naturalnymi środkami komunikacji a mediami, których podstawę stanowią wynalazki techniczne. Użycie kategorii ekstensji pozwala McLuhanowi traktować dowolne wytwory człowieka jako media, od mowy i pisma, poprzez druk, komiksy, fotografię, aż po samochód, mieszkanie czy broń. W tym znaczeniu koncepcja McLuchana może nie tylko zostać zaliczona do teorii mediów czy teorii komunikacji, ale może być także postrzegana szerzej, jako filozofia techniki75. Proces technicznego zapośredniczenia nie jest jednak neutralny. Zarówno technika, jak i media nie są jedynie przezroczystymi środkami, służącymi realizacji z góry zaplanowanych celów. Media jako środki komunikacji bądź udostępniania świata same modyfikują treści, które w zamierzeniu miały jedynie przenosić. Nie ma więc sensu zwracać uwagi na zamierzone przez nadawcę i przenoszone przez media treści. Należy raczej przyjrzeć się temu, w jaki sposób media same modyfikują przenoszoną treść, jak zmieniają sposób postrzegania rzeczywistości, jak wpływają na relacje między zmysłami, których są przedłużeniami. W tym sensie konkretne cechy medium modyfikują poznawcze funkcjonowanie człowieka.

McLuhan posługuje się koncepcją równowagi sensorycznej, aby opisać zmiany wywołane stosowaniem określonych mediów. Doświadczenie człowieka przedpiśmiennego jest przykładem funkcjonalnej równowagi między zmysłami; oznacza to, że w trakcie bezpośredniej interakcji informacje docierają do niego za pośrednictwem różnorodnych kanałów i dekodowane są za pośrednictwem różnych zmysłów, słuchu, wzroku, powonienia, dotyku76. Ta różnorodność doświadczenia komunikacyjnego zostaje wyraźnie zredukowana, kiedy pojawia się i upowszechnia pismo, a w szczególności druk. Wskazane media w miejsce naturalnej równowagi między zmysłami wprowadzają większą lub mniejszą dominację jednego z nich. Ewolucja mediów układa się w ogólny wzór, od multimodalnego medium komunikacji oralnej, przez redukcję różnorodności kanałów komunikacji w medium pisma i druku, w kierunku powrotu do wielokanałowej komunikacji zapośredniczonej nowoczesnymi środkami łączności, np. pismo powoduje, że dominującym odbiornikiem informacji jest wzrok - inne modalności zmysłowe zostają zmarginalizowane77. Taka zmiana relacji między zmysłami nie może pozostać bez wpływu na indywidualne i kulturowe wzory postrzegania i rozumienia otaczającego świata. McLuhan w Galaktyce Gutenberga śledzi zmiany wzorów zachowania i poznawania związane z pojawieniem się druku. Posługuje się przy tym analogią między regułami myślenia a graficznym przedstawieniem myśli w postaci drukowanej. Twierdzi, że myślenie człowieka nowożytnego posiada cechy podobne do cech wizualnych druku. Podobnie jak druk, wzory myślenia i argumentacji są linearne, sekwencyjne, schematyczne i mechanicystyczne. Przejawem tej tendencji jest nauka nowożytna posługująca się pojęciem jednokierunkowej przyczynowości, opartej na porządku następstwa przyczyny i skutku. Kolejnymi wskazywanymi przez McLuhana konsekwencjami oddziaływania druku i alfabetu fonetycznego są: ujednolicenie światopoglądu, powstanie ideologii indywidualistycznych, fragmentaryzacja doświadczenia. Omawiany badacz wywodzi cechy nowożytnego obrazu świata z obserwowalnych cech drukowanego tekstu, np. ujednolicenie światopoglądu wiąże z homegenicznością zadrukowanej kartki papieru, a rozwój indywidualizmu z pojawieniem się formy taniej książki, którą można nabyć na własność i czytać w odosobnieniu. Fragmentaryzację obrazu świata wywodzi natomiast, z jednej strony, z zachwiania równowagi sensorycznej i zdominowania kultury przez jeden rodzaj doświadczenia zmysłowego, z drugiej strony - fragmentaryzacja jako metoda poznania i zasada budowania wiedzy ma wynikać z wewnętrznych cech alfabetu fonetycznego, który opiera się na wydzieleniu abstrakcyjnych jednostek oznaczających pojedyncze dźwięki mowy. Masowa produkcja tekstów drukowanych dodatkowo wzmacnia tendencję do fragmentaryzacji doświadczenia78.

Ogólne rozważania McLuhana należy uzupełnić o syntetycznie przedstawione sugestie innych autorów działających w obrębie szkoły z Toronto, śledzących psychologiczne konsekwencje piśmienności: Goody'ego, Havelocka czy Onga. Typowym zabiegiem interpretacyjnym tych autorów jest stosowanie opozycji między kulturami oralnymi (przedpiśmiennymi) a kulturami pisma. Jak wskazuje Grzegorz Godlewski, w literaturze antropologicznej zamiast sformułowania "szkoła z Toronto" stosuje się określenie "Orality / Literacy Theory". Opozycja pojęciowa między pismem a mową jest kluczowa dla rozróżnienia tej tradycji intelektualnej79. Teoretycy z Toronto twierdzą, iż w celu zrozumienia zmian następujących w myśleniu europejskim trzeba przede wszystkim zestawić sposoby myślenia w społeczeństwach oralnych ze wzorami rozumowania wypracowanymi w społeczeństwach piśmiennych oraz wyjaśnić, jakie były przyczyny tych przekształceń. Zdaniem wspomnianych autorów jedną z głównych przyczyn ewolucji struktur poznawczych są zmiany stosowanych środków komunikacji. Członkowie kultur tradycyjnych (oralnych) są przywiązani do tradycji i cechuje ich niechętny stosunek do zmian. Taki szczególny konserwatyzm niepiśmiennych staje się zrozumiały, biorąc pod uwagę dwie okoliczności: po pierwsze, trwanie kultury zależy od sprawnego mechanizmu transmisji wiedzy z pokolenia na pokolenie, a zachwianie ciągłości transmisji powoduje, że kultura po prostu przestaje istnieć. Po drugie, nie istnieje zewnętrzny system magazynowania wiedzy, stąd wszelkie ważne kulturowo informacje muszą być przekazywane w procesie bezpośredniej komunikacji, a przetrwanie kultury zależy od trwałości pamięci pojedynczych osób. Stąd brak zewnętrznego systemu magazynowania wiedzy połączony z potrzebą przetrwania rodzi konieczność ciągłego powtarzania i utrwalania wiedzy już zdobytej, co pociąga za sobą swoiste "konserwatywne" nastawienie członków kultury oralnej. Proces ten nazwany został przez Goody'ego "zasadą homeostazy"80. Aby jej sprostać, przekaz wiedzy uporządkowany zostaje według wzorów ułatwiających jej zapamiętywanie. Komunikacja jest addytywna, redundantna, uczestnicząca, dialogiczna, rytmiczna, rymowana, wymaga dużego osobistego zaangażowania w przekazywane treści, a słowa ściśle związane są z kontekstem wypowiedzi81. Podsumowując: treści komunikacji w kulturze oralnej ułożone są na wzór wielobarwnego i bogatego obrazu opowiadającego jakąś historię, w przeciwieństwie do komunikacji dominującej w społeczeństwach nowożytnych, mającej za zadanie przekazać abstrakcyjną strukturę oderwanych od życia idei82.

Wraz z pojawieniem i rozpowszechnieniem pisma zmianie ulegają modele komunikowania i argumentacji. Pismo, jako zewnętrzny system magazynowania wiedzy, nie wymaga od jego użytkowników ciągłej uwagi i reprodukowania tradycji. Treści raz zapisane mogą być przekazywane z pokolenia na pokolenie w sposób bezosobowy. Kultura staje się bardziej twórcza nie tylko dlatego, że następuje szybki przyrost wiedzy, ale również dlatego, że jej uczestnicy zwolnieni zostają z wymogu ciągłego zapamiętywania i przekazywania tradycji. Uwolniona zostaje energia mentalna, która do tej pory wykorzystywana była do zapamiętywania treści kulturowych, a uwaga uczestników kultury może zostać poświęcona innym rodzajom aktywności. Zmieniają się więc modele komunikowania. Znacząca kulturowo komunikacja zostaje oderwana od kontekstu, staje się niezależna od emocji mówiącego, bezosobowa. Możliwe staje się zdystansowanie do wypowiadanych treści i ich opóźniona w czasie, spokojna analiza i krytyka. Pojawia się linearna i oszczędna argumentacja. Dzięki uwolnieniu podmiotu spod presji zapamiętywania istotnych dla kultury treści możliwy staje się krytycyzm nakierowany na własną tradycję, tak charakterystyczny dla nowoczesnej Europy. Postawa krytyczna umożliwiona zostaje również dzięki statycznemu charakterowi pisma, które, w przeciwieństwie do mowy, przedstawia myśli w trwałej i niezmiennej formie, co umożliwia świadome operowanie pojęciami oraz ukształtowanie się wyobrażenia myślenia jako operowania jasnymi i wyraźnymi ideami83. Z kolei ustatycznienie myśli i utrwalenie ich w piśmie pozwala poddać je dokładnemu badaniu i krytycznej analizie. Opisany tutaj proces prowadzi do narodzin nowożytnego ideału racjonalności jako myślenia krytycznego, czyli samoświadomego, systematyzującego idee i zdystansowanego do przekazywanych treści84.

Wymienione konsekwencje oddziaływania druku i pisma na psychikę jednostki stanowią dobre tło dla przedstawienia kilku krytycznych uwag. Biorąc pod uwagę rozważania McLuhana, należy zauważyć, że proponowana przez niego metoda myślenia analogicznego prowadzi do formułowania sprzecznych wniosków na bazie tych samych przesłanek, np. Khosrow Jahandarie pokazuje, że w niektórych kontekstach McLuhan traktuje kategorie indywidualizmu i społecznej homogenizacji jako opozycyjne. Z drugiej strony ten sam McLuhan argumentuje, że konsekwencją zastosowania druku jest zarówno wytworzenie się postaw indywidualistycznych, jak również ujednolicone masowe społeczeństwo85. Olson także krytykuje McLuhana, jednak głównie za orientację metodologiczną, odznaczającą się nadużywaniem metafor oraz analogii. Taka strategia badawcza jest źródłem popularności McLuhana, stanowiąc jednocześnie pożywkę dla ostrej krytyki86. Pamiętając, że dobry wynik może zostać osiągnięty złą metodą, nie należy jednak zbyt pochopnie odrzucać koncepcji kanadyjskiego badacza. Jak stwierdza Olson, koncepcja ta posiada ograniczone znaczenie teoretyczne nie dlatego, że jest fałszywa, ale dlatego, że zatrzymując się na poziomie myślenia obrazowego, nie pokazuje w sposób szczegółowy, jak faktycznie dokonuje się zmiana poznawcza za sprawą określonego rodzaju medium. Stosowane przez McLuhana metafory (np. metafora oka, które analizuje, w przeciwieństwie do ucha, które syntetyzuje) mogą być trafne i pobudzające do myślenia, jednak nie są użyteczne dla wskazania, w jaki właściwie sposób zachodzi oddziaływanie między mediami a historycznie zmiennymi sposobami poznawania świata. Zdaniem Olsona podobne uwagi wystosować można także pod adresem innych autorów należących do kręgu z Toronto87, np. obecne u Havelocka czy Goody'ego odwołanie się do zasady homeostatycznego przekazu tradycji nie wyjaśnia zasadniczych cech myślenia zachodniego. Zręby zachodnich struktur myślowych ukształtowały się już w starożytnej Grecji, podczas gdy większość dociekań filozoficznych, aż do późnego średniowiecza, odbywała się według reguł komunikacji oralnej. Przyjmując wyjaśnienie odwołujące się do mechanizmu homeostazy, należałoby się raczej spodziewać, że specyficzne kategorie myślenia zachodniego wytworzone zostaną dopiero w renesansie88. Olson zgadza się z tezami Onga i Goody'ego, dotyczącymi najważniejszych cech pisma, takich jak trwałość, niezmienność oraz możliwość magazynowania informacji bez konieczności obciążania indywidualnej pamięci. Jednakże fakt, iż pismo pozwala magazynować słowa w niezmienionej formie i przenosić je w czasie i przestrzeni, nie daje gwarancji, że razem ze słowami zmagazynowane i przeniesione zostanie znaczenie. Zapisane słowa nie są zrozumiałe same przez się, a znaczenie nie jest sztywno związane z graficznymi znakami. Aby przypisać im znaczenie, należy je zinterpretować. Zdaniem Olsona Goody, Ong i Havelock pomijają ten istotny fakt, przez co nie zwracają dostatecznej uwagi na to, w jaki sposób praktyki interpretacyjne zależą od stosowanych mediów komunikacji89.

Scharakteryzowane wyżej poznawcze konsekwencje piśmienności uzupełnić należy bardziej szczegółowym ujęciem proponowanym przez Olsona. Olson twierdzi, że nie tyle mechanizm homeostazy kulturowej rządzi zmianami poznawczymi, co uświadomienie sobie przez użytkowników języka istnienia określonych aspektów mowy. Podobne analizy przeprowadzał m.in. Ong; jego teza, że "pismo rozdziela słowo od dźwięku, sprowadzając oralno-audialne znikanie do pozornego bezruchu widzialnej przestrzeni"90, obrazuje jak zmienia się rozumienie języka w kulturze pisma. Analiza Onga opiera się na opozycji między statycznym i przestrzennie zlokalizowanym słowem pisanym a dynamiczną i ulotną wypowiedzią ustną. Zmiana w doświadczaniu języka polega na wytworzeniu się przekonania o statycznym i niezmiennym charakterze słów i znaczeń. Wnioskowanie Onga opiera się jednak na wątpliwej poznawczo zasadzie: "podobne wywołuje podobne". Ong zdaje się rozumować w sposób następujący: statyczne pismo wytwarza wyobrażenie o statycznym charakterze języka. Metafora ta, choć trafna, nie wyjaśnia realnego mechanizmu zmiany. W celu dokładniejszej charakterystyki tego procesu Olson używa teorii aktów mowy Johna Austina.

Rozważania Austina na temat mocy illokucyjnej wynikają z jego krytyki tradycyjnych filozoficznych ujęć języka, obciążonych "błędem opisowości". Błąd ten polega, zdaniem autora, na przyjęciu założenia, iż jedyną funkcją twierdzenia jest opis faktów, a główną funkcją języka jest funkcja referencyjna91. Wypowiadając jakieś zdanie (np. "Ala ma kota"), dokonujemy czynności lokucyjnej, tzn. wypowiadamy zdanie "z pewnym sensem i odniesieniem, co z kolei jest z grubsza równoważne "znaczeniu" w tradycyjnym sensie"92. Ważniejsza jest jednak teza, że każda wypowiedź (tutaj: "Ala ma kota") oprócz aspektu lokucyjnego obdarzona jest również mocą illokucyjną. Oznacza to, że każde zdanie jest wypowiadane w jakiś określony sposób. Zdanie "Ala ma kota" może być wypowiedziane jako zdanie stwierdzające fakt bądź ostrzeżenie dla alergika. Możliwe są, oczywiście, jeszcze inne formy mocy illokucyjnej. Sam Austin ujmuje to w ten sposób: "Może być całkowicie jasne, co rozumiem przez "Zanosi się na atak", lub przez "Zamknij drzwi", ale zupełnie niejasne, czy jest to pomyślane jako twierdzenie, czy jako ostrzeżenie, itd."93. To samo zdanie (chodzi tu o tożsamość lokucji) może posiadać różną moc illokucyjną. Może więc być ostrzeżeniem lub po prostu poinformowaniem o jakimś fakcie, może być poradą, sugestią bądź rozkazem itp.

Na bazie koncepcji Austina Olson drobiazgowo przedstawia mechanizm przejścia od oralnego do piśmiennego sposobu myślenia. Okazuje się, że w kulturze oralnej rzadko zdarza się sytuacja, w której nie wiadomo, jaka jest moc illokucyjna wypowiedzi. W społeczeństwach niepiśmiennych słowa funkcjonują zawsze w szerszym niewerbalnym kontekście. To właśnie ten kontekst pozwala zadecydować, jaką moc illokucyjną im przypisać. Zreferowane wyżej rozważania na temat funkcji poznawczych pisma opierały się na założeniu, że wpływ pisma na sposoby argumentacji wynika z nowych możliwości stwarzanych przez ten środek komunikacji: trwałości, konkretności, przestrzennej lokalizacji oraz stabilizacji znaczenia. Jak wskazuje Olson, wpływ pisma na procesy poznawcze nie ogranicza się tylko do tego, co zostało przez pismo umożliwione, ale wynika również z tego, co zostało przez pismo utrudnione lub wręcz uniemożliwione. Dekontekstualizacja komunikacji pisemnej sprzyja precyzyjnemu i krytycznemu myśleniu nie tylko dlatego, że stwarza możliwość zapisania myśli, powrotu do niej i dokonania spokojnej analizy; jednak żaden system pisma nie może przedstawić wszystkich aspektów wypowiedzi oralnej. Pismo skutecznie przenosi aspekt lokucyjny wypowiedzi, ale, odrywając mowę od żywego kontekstu94, sprawia, że jej zapis pozbawiony jest mocy illokucyjnej. W komunikacji mówionej, inaczej niż w piśmie, znaczenie dookreślane jest przez gesty, spojrzenie, ton głosu itp. W momencie zapisania danej wypowiedzi zostaje ona niejako wyjęta z jej naturalnego środowiska, traci te cechy, które dotychczas dookreślały jej znaczenie. Brak takiego żywego kontekstu sprawia, że znaczenie zapisanych zdań musi zostać dodatkowo sprecyzowane, aby było właściwie zrozumiane. Skłania to uczestników kultury pisma do poświęcania szczególnej uwagi precyzyjnemu rekonstruowaniu skomplikowanych, pozajęzykowych kontekstów, które wcześniej (w kulturze oralnej) były po prostu dane. W komunikacji oralnej moc illokucyjna wypowiedzi odczytywana jest intuicyjnie i bez zastanowienia, np. z tonu głosu, który informuje o stopniu zaangażowania w wypowiadane treści. Informacja na temat mocy illokucyjnej z reguły nadawana jest bez świadomości samego nadawcy, natomiast, zastosowanie pisma zmusza do przełożenia tonu głosu na terminy językowe, oznaczające różne czynności illokucyjne, takie jak przypuszczenie, domyślanie się, wnioskowanie itp. Zgrabnie ujmuje to sam autor:

Skoro pismo nie może utrwalić postawy mówiącego, spojrzenia, tonu głosu, akcentu i intonacji, czytanie tekstów wymaga nowego świata dyskursu interpretacyjnego, komentarzy i dowodzenia mających na celu dotarcie do właściwego sposobu traktowania zapisanych wypowiedzi95.

Szczególnie ważne cechy kultury zachodniej wynikają właśnie z tendencji, aby, formułując myśli na piśmie, tak je przedstawić, by odtworzyć to, co utracone zostało w procesie przepisywania wypowiedzi96. W szczególności chodzi tu o drobiazgowe przedstawienie różnych typów aktów mowy i czasowników odnoszących się do stanów mentalnych podmiotu, dzięki czemu umysłowość europejska zyskuje stopień samoświadomości niedostępny dla kultur przedpiśmiennych.

W stosunku do rozważań Olsona można sformułować pewne uwagi krytyczne. Po pierwsze, w kontekście rozważań Olsona dotyczących mentalności nowożytnej, można argumentować, że "diagnoza nie stwarza choroby", tzn. samo nazwanie jakiejś rzeczy nie powołuje jej do istnienia - w tym sensie pojawienie się nowych terminów oznaczających stany mentalne nie wytwarza tych stanów. Druga obiekcja dotyczy tego, że nawet w kulturach niepiśmiennych istnieją czasowniki na oznaczenie mocy illokucyjnej wypowiedzi. Olson bierze pod uwagę te wątpliwości, argumentując, że w kulturach oralnych, mimo istnienia czasowników oznaczających moc illokucyjną, precyzja i wyrazistość tych terminów jest o wiele mniejsza niż w kulturach piśmiennych97. Natomiast zasada: "diagnoza nie stwarza choroby" ma ograniczone zastosowanie na gruncie nauk społecznych. W przypadkach opisywanych przez Olsona to właśnie ujawnienie nieświadomie używanych kategorii leksykalnych i stosowanych praktyk społecznych zmienia do nich stosunek i powoduje, że stają się one czymś innym, niż były dotychczas. Jedną z głównych zasad interpretacyjnych wykorzystywanych przez Olsona i Goody'ego można wyrazić w stwierdzeniu, że ujawnienie ukrytego jest źródłem zmiany98.

Mimo iż szkoła z Toronto stanowi odrębną tradycję badawczą, to jest ona wyraźnie wewnętrznie zróżnicowana. Zróżnicowanie to można uporządkować używając dwóch kryteriów. Pierwsze kryterium podziału to dziedzina oddziaływania mediów. Denis McQuail wyróżnia dwie zasadnicze dziedziny, na które media wywierają wpływ: dziedzinę życia społecznego i dziedzinę życia psychiczno-poznawczego indywiduum - każdy z przedstawicieli szkoły z Toronto może być uznany za badacza w sposób szczególny skupiającego się na jednej z tych dwóch dziedzin. Drugie kryterium podziału to poziom, na którym przeprowadzane są analizy: w obrębie badań oddziaływania mediów można wyróżnić analizy makro- i mikrostrukturalne. Krzyżując te dwa kryteria podziału, uzyskuje się matrycę analityczną, pozwalającą wprowadzić względny porządek w obrębie dorobku szkoły z Toronto. Tabela nr 2 ilustruje cztery zasadnicze orientacje badawcze, występujące w obrębie szkoły z Toronto oraz wybranych przedstawicieli tychże. Dla dalszych rozważań szczególnie ważne będą analizy dotyczące struktur psychicznych, prowadzone na poziomie mikroanalitycznym.

Tab. 2. Matryca orientacji badawczych w ramach szkoły z Toronto

Badanie

struktur społecznych

Badanie

struktur psychologicznych

Podejście makro

H. Innis,

Nachylenie komunikacyjne

(1951/2007)

M. McLuhan,

Galaktyka Gutenberga (1962/2001)

Podejście mikro

J. Meyrowitz,

No Sense of Place (1985)

D.R. Olson,

Papierowy świat (1994/2010)

Źródło: opracowanie własne.

Próbując ustalić tożsamość szkoły z Toronto, należy stwierdzić, że jest to grupa teorii skupiających się na badaniu szeroko rozumianej zmiany kulturowej w długich okresach historycznych. Przekształcenia struktur poznawczych oraz ewolucja instytucji i interakcji społecznych traktowane są jako wynik zmian w sferze technologii komunikacyjnych, przy czym analizy dotyczące materialnego wymiaru technologii komunikacyjnych decydują o specyfice szkoły z Toronto na tle innych orientacji w komunikologii. Paradygmatycznym przykładem mediów kulturowych są pismo i mowa, które stanowią kluczową opozycję pojęciową, pozwalającą śledzić historycznie zróżnicowane formy organizacji kulturowych. Jednakże wyraźne wyakcentowanie badań dotyczących skutków oddziaływania mediów stało się powodem, dla którego szkoła z Toronto została oskarżona o determinizm technologiczny. Kolejny rozdział jest poświęcony zagadnieniom pojawiającym się właśnie w kontekście tego rodzaju krytyki.

1 Por. McQuail's Reader in Mass Communication Theory, ed. D. McQuail, London 2002, s. 5-6; B. Dobek-Ostrowska, Nauka o komunikowaniu [w:] Nauka o komunikowaniu, red. B. Dobek-Ostrowska, Wrocław 2001, s. 13. Względna świeżość nauki o komunikowaniu nie jest oczywiście jedyną przyczyną braku uporządkowania wśród tworzonych w jej obrębie teorii. Denis McQuail wskazuje, że istnieją ważniejsze powody tej sytuacji, takie jak wieloaspektowość zjawiska komunikacji, dynamika i zmienność komunikacji, różnice w orientacjach badawczych, z których wywodzą się twórcy komunikologii, brak jednolitej ramy normatywnej dla teorii krytycznych czy, w końcu, merkantylizm badań, powodujący ograniczenie zainteresowania problemami czysto teoretycznymi na rzecz badań stosowanych; por. D. McQuail, New Horizons for Communication Theory in the New Media Age, op. cit., s. 40-41.

2 T.R. Craig, Communication Theory as a Field, 'Communication Theory' 1999, 2(9), s. 120.

3 Chodzi tu w szczególności o problem interpretacji determinizmu technologicznego.

4 Por. J.N. Martin, T.K. Nakayama, Thinking Dialectically about Culture and Communication, 'Communication Theory' 1999, 1(9), s. 5; T.J. Smith III, Diversity and Order in Communication Theory: The Uses of Philosophical Analysis, 'Communication Quarterly' 1988, 1(36), s. 28-40.

5 Denis McQuail proponuje inną terminologię dla określenia tych samych zjawisk: orientację amerykańską nazywa pragmatyczną, natomiast orientację europejską określa mianem krytycznej; por. D. McQuail, Teoria komunikowania masowego, przeł. M. Bucholc, A. Szulżycka, Warszawa 2007, s. 32.

6 Najbardziej wyrazistym przykładem tego typu teorii jest szkoła frankfurcka; por. Nauka o komunikowaniu, op. cit.

7 Por. M. Blondheim, R. Watson, Introduction [in:] The Toronto School of Communication Theory, op. cit., s. 7-26; J. Nerone, Approaches to Media History, op. cit., s. 94-102; J. Meyrowitz, Medium Theory, op. cit., s. 50-57.

8 Por. A. Kroker, Technology and the Canadian Mind - Innis, McLuhan, Grant, New York 1984, s. 7-20; R.E. Babe, Canadian Communication Thought, op. cit., s. 3-38.

9 J. Meyrowitz, No Sense of Place. The Impact of Electronic Media on Social Behavior, New York 1985, s. 13-15.

10 Por. E. Katz, The Toronto School and Communication Research [in:] The Toronto School of Communication Theory, op. cit., s. 1-2; D. McQuail, Teoria komunikowania masowego, op. cit., s. 447-454; B. Dobek-Ostrowska, Nauka o komunikowaniu, op. cit., s. 18-20.

11 J. Meyrowitz, Medium Theory, op. cit., s. 50.

12 Por. D. McQuail, Teoria komunikowania masowego, op. cit., s. 486-487; J. Meyrowitz, No Sense of Place, op. cit., s. 13-14.

13 J. Baudrillard, Symulakry i symulacja, przeł. S. Królak, Warszawa 2005, s. 8-12, 42-43.

14 McQuail's Reader in Mass Communication Theory, op. cit., s. 6-8.

15 J. Meyrowitz, No Sense of Place, op. cit., s. 14-16.

16 R.E. Babe, Canadian Communication Thought, op. cit., s. 19-22.

17 Można tutaj wskazać Rolanda Barthes'a, Umberto Eco (orientacja semiologiczna), Stuarta Halla (orientacja neomarksistowska z Birmingham) i Jamesa Careya (orientacja kulturowa); por. D. McQuail, General Introduction [in:] McQuail's Reader in Mass Communication Theory, op. cit., s. 10-14.

18 Por. McQuail's Reader in Mass Communication Theory, op. cit., s. 5-6; D. McQuail, Teoria komunikowania masowego, op. cit., s. 32.

19 J. Meyrowitz, Medium Theory, op. cit., s. 50-52.

20 Sporo miejsca sprawie antropologiczno-kulturowego rozumienia me- dium poświęcił Grzegorz Godlewski w pracy Słowo - pismo - sztuka słowa, w paragrafie Media kulturowe (op. cit., s. 44-52). W celu dookreślenia pojęcia medium autor proponuje zastosowanie teorii form symbolicznych Ernsta Cassirera. W podobnym duchu wypowiada się David R. Olson w artykule Mind and Media, Epistemic Functions of Literacy ('Journal of Communication' 1988, 3, 38, s. 27-36). Rozważania te dotyczą jednak ogólnych metafizycznych założeń związanych z kategorią medium, natomiast celem rozważań prowadzonych w tym rozdziale jest charakterystyka medium, tak jak przedstawia się ono bezpośrednio po lekturze prac teoretyków z Toronto.

21 Do wymienionych autorów, z pewnymi zastrzeżeniami, można byłoby zaliczyć również Erica Havelocka, który mimo iż przez pewien czas pracował na Uniwersytecie w Toronto, to nie współpracował z Haroldem Innisem. Przeniósł się na Uniwersytet Yale mniej więcej w tym samym czasie, kiedy McLuhan pojawił się w Toronto. Por. L. Strate, A Media Ecology Review, op. cit., s. 13.

22 W artykule Następstwa piśmienności, w przypisie nr 99, Jack Goody pisze o kierunku badań wyznaczonym przez Harolda Innisa i kontynuowanym w czasopiśmie "Explorations"; por. J. Goody, I. Watt, Następstwa piśmienności, przeł. J. Jaworska [w:] Communicare. Almanach Antropologiczny, t. 2: Oralność / piśmienność, red. G. Godlewski, A. Karpowicz, I. Kurz, Warszawa 2007, s. 62.

23 Por. J.W. Chesebro, D.A. Bertelsen, Analyzing Media. Communication Technologies as Symbolic and Cognitive Systems, New York - London 1996, s. 183-188; W. Pisarek, Wstęp do nauki o komunikowaniu, Warszawa 2008, s. 29, 77-85; U. Eco, Semiologia życia codziennego, przeł. J. Ugniewska, P. Salwa, Warszawa 1996, s. 158-162; W.J. Ong, Pismo - technologia przekształcająca myśl [w:] idem, Osoba, świadomość, komunikacja, op. cit., s. 160-161.

24 M. Blondheim, R. Watson, Introduction, op. cit., s. 10.

25 Ibidem, s. 10-12.

26 Por. J. Nerone, Approaches to Media History, op. cit., s. 95-100; E. Katz, The Toronto School and Communication Research, op. cit., s. 1-4. Należy zauważyć, że nie ma powszechnej zgody co do przypisywania szkole z Toronto materialistycznej koncepcji mediów. Niektórzy komentatorzy, jak np. Lance Starte, mówią o materialistycznej koncepcji mediów jedynie w odniesieniu do Harolda Innisa, choć nawet w jego przypadku jest to kwalifikacja problematyczna (L. Strate, A Media Ecology Review, op. cit., s. 8-9). Szersze omówienie koncepcji medium jako formy symbolicznej można odnaleźć u Grzegorza Godlewskiego (Słowo - pismo - sztuka słowa, op. cit., s. 44-52) oraz Davida R. Olsona (Papierowy świat, op. cit., s. 393-402).

27 Taką materialistyczną interpretację explicite krytykuje jeden z przedstawicieli szkoły z Toronto, David R. Olson (Mind and Media, op. cit., s. 27-28).

28 C. Shannon, W. Weaver, The Mathematical Theory of Communication, Urbana 1949, s. 3-6.

29 Przy takim inkluzywnym rozumieniu komunikacji mówionej należy, oczywiście, rozszerzyć charakterystyki poszczególnych sygnałów, odpowiadających im kanałów oraz zmysłów uczestniczących w odbiorze sygnału. Jednak dla celów prowadzonych tu rozważań przeprowadzenie takiej drobiazgowej charakterystyki wydaje się zbędne.

30 Pomijam ciekawe, ale skrajne przypadki systemów komunikacji służących do komunikowania się osób z dysfunkcjami sensorycznymi. Oczywistym przykładem będzie alfabet Braille'a. System znaków dotykowych, wykorzystywany w komunikacji z osobami głuchoniemymi i zarazem niewidomymi, stanowi również interesujący przykład komunikacji niemieszczącej się w ramach wyznaczonych przez opozycję między komunikacją oralną i piśmienną. Wydaje się, że tego typu systemy komunikacji nie odegrały istotnej roli w procesie historycznego rozwoju kultury, dlatego też nie są uwzględniane przez teoretyków medium. Z tego samego powodu zostają tutaj pominięte.

31 Por. H. Innis, Nachylenie komunikacyjne, przeł. J. Melon-Rogulska [w:] Communicare. Almanach antropologiczny, t. 2, op. cit., s. 9-13; J. Goody, Poskromienie myśli nieoswojonej, przeł. M. Szuster, Warszawa 2011, s. 57-67.

32 W.J. Ong, Oralność i piśmienność, op. cit., s. 119-122.

33 Por. M. McLuhan, Zrozumieć media. Przedłużenia człowieka, przeł. N. Szczucka, Warszawa 2004, s. 57-67, 123-137; W.J. Ong, Oralność i piśmienność, op. cit., s. 160-167.

34 Uprzedzając możliwą krytykę, należy poświęcić kilka słów opozycji naturalne - sztuczne, wokół której toczą się szerokie dyskusje dotyczące jej prawomocności. Nie warto jednak wchodzić w szczegóły tych sporów, ponieważ przeciwstawienie to użyte zostało jako etykieta dla oznaczenia wyróżnionych wcześniej cech omawianych środków przekazu, a jej użycie nie wiąże się z przyjmowaniem mocnych założeń dotyczących absolutnego rozdzielenia tego, co sztuczne bądź naturalne, czy też normatywnego zabarwienia członów tego przeciwstawienia.

35 M. McLuhan, T.W. Abrams, Technika i środki przekazu, "Zagadnienia Naukoznawstwa" 1978, nr 4(56), s. 579-588; J. Meyrowitz, Medium Theory, op. cit., s. 50-51; J. Mikułowski-Pomorski, Informacja i komunikacja. Pojęcia, wzajemne relacje, Wrocław - Warszawa - Kraków 1988, s. 84-90.

36 H. Innis, Nachylenie komunikacyjne, op. cit., s. 11.

37 Rozważane tutaj trudności nie mają na celu podważenia sensowności samej opozycji między oralnym a piśmiennym sposobem komunikacji. Opisywane sytuacje komunikacyjne powinny być rozumiane jako typy idealne, służące uporządkowaniu różnorodności zjawisk, a nie jako opis wszystkich możliwych sposobów komunikowania się za pomocą słowa mówionego i pisanego. W związku z tym istnienie takich sposobów komunikacji oralnej jak wykład czy komunikat, w których mechanizm sprzężenia między nadawcą a odbiorcą jest poważnie ograniczony, nie podważa sensowności używania opozycji oralne - piśmienne, traktowanej jako użyteczne narzędzie analityczne. Szersza dyskusja na ten temat w: G. Godlewski, Słowo - pismo - sztuka słowa, op. cit., s. 149-198 (rozdz. Lęk przed wielkimi literami).

38 E. Havelock, Muza uczy się pisać. Rozważania o oralności i piśmienności w kulturze Zachodu, przeł. P. Majewski, Warszawa 2006, s. 75-82; idem, Przedmowa do Platona, przeł. P. Majewski, Warszawa 2007, s. 70-72, 82-85.

39 Aby wyrazić niematerialny wymiar mediów, McLuhan rozróżnia software i hardware; por. M. McLuhan, T.W. Abrams, Technika i środki przekazu, op. cit., s. 581.

40 Por. J. Nerone, Approaches to Media History, op. cit., s. 95-100; E. Katz, The Toronto School and Communication Research, op. cit., s. 1-7.

41 Dla przykładu wymienię po jednej pracy każdego z przedstawicieli szkoły: H. Innis, Empire and Communications, Toronto 1972; M. McLuhan, The Gutenberg Galaxy. The Making of Typographic Man, Toronto 1962; E. Havelock, The Literate Revolution in Greece and its Cultural Consequences, Princeton 1982; W.J. Ong, Interfaces of the Word: Studies in the Evolution of Consciousness and Culture, Ithaca 1977; J. Goody, Logika pisma a organizacja społeczeństwa, przeł. G. Godlewski, Warszawa 2006; D.R. Olson, Papierowy świat, op. cit.

42 G. Godlewski, Wstęp. Słowo o antropologii słowa, op. cit., s. 7-17.

43 D. McQuail, Teoria komunikowania masowego, op. cit., s. 36-38.

44 Por. M. McLuhan, Galaktyka Gutenberga [w:] idem, Wybór tekstów, red. E. McLuhan, F. Zignore, przeł. E. Różalska, J.M. Stokłosa, Poznań 2001, s. 136-208; J. Goody, I. Watt, Następstwa piśmienności, op. cit., s. 33-73.

45 J. Goody, Logika pisma a organizacja społeczeństwa, op. cit.

46 H. Innis, Nachylenie komunikacyjne, op. cit., s. 9-32.

47 Ibidem, s. 25.

48 Por. A. Mencwel, Antropologia słowa i historia kultury [w:] Narracja i tożsamość, red. W. Bolecki, R. Nycz, Warszawa 2004, s. 60-66.

49 M. McLuhan, Zrozumieć media, op. cit., s. 129-137.

50 Por. E. Havelock, Muza uczy się pisać, op. cit., s. 115-142; idem, Przedmowa do Platona, op. cit., s. 231-266; W.J. Ong, Oralnośc i piśmienność, op. cit., s. 55-159; idem, Pismo a ewolucja świadomości oraz Pismo - technologia przekształcająca myśl, op. cit., s. 123-174.

51 Niektórzy autorzy wyróżniają jeszcze trzecią, silnie powiązaną z poprzednimi, dziedzinę oddziaływania mediów, tj. dziedzinę praktyk komunikacyjnych; por. G. Godlewski, Wstęp [w:] J. Goody, Logika pisma a organizacja społeczeństwa, op. cit., s. 8. Omówienie tego wymiaru nie jest konieczne dla zrealizowania celu niniejszego rozdziału.

52 Należy dodatkowo podkreślić, że przyjęty schemat przedstawienia treści badań prowadzonych w obrębie szkoły z Toronto może prowadzić do mylnego wrażenia, jakoby w rozważaniach wspomnianych badaczy istniało jednoznaczne i jasne rozgraniczenie między wyróżnionymi poziomami analizy. Przeciwnie, z reguły badacze stosują podejście syntetyczne, swobodnie przechodząc od rozważań skupionych na mentalności do rozważań dotyczących poziomu instytucjonalnego i na odwrót: od wymiarów ogólnospołecznych do wymiaru intrapersonalnego. Podejście takie jest uzasadnione specyfiką badanych zjawisk, stanowiących ściśle powiązaną sieć i nie można ich zrozumieć w oderwaniu od powiązań, w których funkcjonują.

53 M. Blondheim, R. Watson, Introduction, op. cit., s. 12-15.

54 Wyrażenie bias of communication tłumaczyć można rozmaicie: jako "nastawienie", "tendencje", "skłonności", "ukierunkowanie". Wymienione propozycje są jednak z różnych względów niezadowalające. Polskie tłumaczenie sztandarowego artykułu Innisa o tym właśnie tytule mogłoby być tutaj miarodajne, jednak posługuje się ono sformułowaniem "nachylenie komunikacyjne", które odznacza się pewną sztucznością językową, dlatego też w dalszych rozważaniach stosowane będzie określenie "inklinacja komunikacyjna", które zdaje się dobrze oddawać intuicje związane ze słowem bias i jednocześnie pozbawione jest typowych dla różnego rodzaju tłumaczeń niedoskonałości, takich jak np. osobowe konotacje terminów "skłonność" czy "nastawienie". Inklinacja może, oczywiście, oznaczać nastawienie osoby, jednak termin ten używany jest również w fizyce dla oznaczenia nachylenia orbity w stosunku do układu odniesienia, dzięki czemu inklinacja posiada też konotacje nieosobowe.

55 H. Innis, Nachylenie komunikacyjne, op. cit., s. 9.

56 Ibidem, s. 21-23.

57 K. Jahandarie, Spoken and Written Discourse, op. cit., s. 35-40.

58 H. Innis, Nachylenie komunikacyjne, op. cit., s. 21-25.

59 Ten wartościujący aspekt myśli Innisa zbliża jego koncepcję do krytyki rozumu instrumentalnego, prowadzonej z pozycji szkoły frankfurckiej. Por. D. Mersch, Teorie mediów, op. cit., s. 99-101.

60 Ibidem.

61 K. Jahandarie, Spoken and Written Discourse, op. cit., s. 44.

62 J. Meyrowitz, Medium Theory, op. cit., s. 50-62.

63 Por. D.R. Olson, Afterword [in:] The Toronto School of Communication Theory, op. cit., s. 354-358.

64 E. Havelock, Muza uczy się pisać, op. cit., s. 111. W podobnym duchu wypowiada się też Jack Goody, pisząc, że zajmuje się komunikacją jako narzędziem przekazu tradycji. Por. J. Goody, I. Watt, Następstwa piśmienności, op. cit., s. 34-40.

65 D.R. Olson, Mind and Media, op. cit., s. 28.

66 J. Meyrowitz, Medium Theory, op. cit., s. 50-54.

67 Meyrowitz po części usprawiedliwia ujęcie makrostrukturalne McLuhana, posługując się metaforą mozaiki: argumentuje, że prace McLuhana mają strukturę mozaiki, którą należy oglądać z daleka, aby lepiej rozpoznać interesujący nas wzór. Podobnie jak oglądanie mozaiki z bliska nie pozwala dostrzec nic interesującego, tak skrupulatna analiza poszczególnych twierdzeń McLuhana nie pozwala dostrzec ich wartości. Por. tenże, Canonic Anti-Text, op. cit., s. 191-192.

68 W celu rozjaśnienia zasadniczych intuicji związanych z tworzeniem się roli społecznej Meyrowitz korzysta z dramaturgicznej koncepcji społeczeństwa Ervinga Goffmana.

69 Por. J. Meyrowitz, Medium Theory, op. cit., s. 58-60; idem, No Sense of Place, op. cit., s. 13-23; E. Goffman, Człowiek w teatrze życia codziennego, oprac. J. Szacki, przeł. H. Datner-Śpiewak, P. Śpiewak, Warszawa 1981.

70 Por. D. Laughey, Key Themes in Media Theory, Glasgow 2010, s. 84.

71 J. Meyrowitz, Medium Theory, op. cit., s. 62.

72 K. Jahandarie, Spoken and Written Discourse, op. cit., s. 66-67.

73 Poniżej scharakteryzowana zostanie jedynie drobna część koncepcji McLuhana jako przykład relacji między mediami a indywiduum. Z pełną świadomością jej doniosłości pominięta zostanie ważna w koncepcji McLuhana teza: "medium jest przekazem", oraz klasyczne, choć niezwykle problematyczne rozróżnienie między gorącymi a zimnymi środkami komunikacji. Oba wskazane aspekty koncepcji McLuhana są istotne ze względu na ich psychologiczne znaczenie dla indywiduum. Szczegółowy opis tych aspektów koncepcji McLuhana nie wydaje się jednak w tym momencie potrzebny. Ze względu na cel książki ważniejsze jest raczej zasygnalizowanie metody stosowanej przez tego autora oraz sposobu, w jaki postrzega on relację między człowiekiem a mediami.

74 McLuhana rozumienie medium wyraźnie koresponduje z wcześniejszą koncepcją ekstensji sformułowaną przez E.T. Halla. Medium, według McLuhana, posiada te same charakterystyki co ekstensja, która jest rozumiana jako uzewnętrznienie określonych zdolności, możliwości i dyspozycji organizmu ludzkiego, prowadzące do jej wyspecjalizowania i oddzielenia od innych funkcji. Zmiany w dziedzinie ekstensji są niezależne od biologicznej organizacji indywiduum. Por. E.T. Hall, Poza kulturą, przeł. E. Goździak, Warszawa 2001, s. 64-80; M. McLuhan, Galaktyka Gutenberga, op. cit., s. 141-142; E.M. Rogers, The Extensions of Men: The Correspondence of Marshall McLuhan and Edward T. Hall, 'Mass Communication and Society' 2000, 1(3), s. 117-135.

75 G. Harman, McLuhan and Metaphysics [in:] New Waves in Philosophy of Technology, eds. J.K. Berg Olsen, E. Selinger, S. Riss, Stanford 2009, s. 100-122.

76 Por. M. McLuhan, Zrozumieć media, op. cit., s. 125-137; idem, Od kliszy do archetypu [w:] idem, Wybór tekstów, op. cit., s. 479-486.

77 "Cywilizacja daje barbarzyńcy, czyli człowiekowi plemiennemu, oko za ucho" (M. McLuhan, Galaktyka Gutenberga, op. cit., s. 170).

78 Wymienione efekty syntetycznie charakteryzuje Khosrow Jahandarie (Spoken and Written Discourse, op. cit., s. 54-59).

79 G. Godlewski, Słowo - pismo - sztuka słowa, op. cit., s. 151.

80 J. Goody, Następstwa piśmienności, op. cit., s. 36.

81 W.J. Ong, Oralność i piśmienność, op. cit., s. 61-87.

82 E. Havelock, The Literate Revolution in Greece and its Cultural Concequences, op. cit., s. 223.

83 Por. J. Goody, Poskromienie myśli nieoswojonej, Warszawa 2011, s. 57-60, 66-69, 71-72. Goody stwierdza m.in.: "pismo (...) nadając komunikacji ustnej na poły trwałą postać, umożliwiło nowy sposób analizy wypowiedzi. Ta analiza sprzyja poszerzaniu pola aktywności krytycznej, a więc racjonalności, sceptycyzmowi i logice" (ibidem, s. 58).

84 Z. Kondor, Embedded Thinking, op. cit., s. 69-79.

85 K. Jahandarie, Spoken and Written Discourse, op. cit., s. 56.

86 Syntetyczne przedstawienie krytyki kierowanej pod adresem McLuhana można znaleźć w artykule Joshui Meyrowitza: Canonic Anti-Text, op. cit., s. 191-212.

87 D.R. Olson, Papierowy świat, op. cit., s. 82-85.

88 Ibidem, s. 352-354.

89 Idem, Mind and Media, op. cit., s. 28-29.

90 W.J. Ong, Pismo - technologia przekształcająca myśl, op. cit., s. 161.

91 J.L. Austin, Jak działać słowami [w:] idem, Mówienie i poznawanie. Rozprawy i wykłady filozoficzne, przeł. B. Chwedeńczuk, Warszawa 1993, s. 550-552, 561-562.

92 Ibidem, s. 654.

93 Ibidem, s. 644.

94 Ten żywy kontekst celnie nazwany został przez Onga "infrastrukturą wypowiedzi oralnej" (W.J. Ong, Pismo - technologia przekształcająca myśl, op. cit., s. 162).

95 D.R. Olson, Papierowy świat, op. cit., s. 386-387.

96 Ibidem, s. 385-386.

97 Idem, Mind and Media, op. cit., s. 30.

98 Por. J. Goody, Logika pisma a organizacja społeczeństwa, op. cit.; D.R. Olson, Afterword, op. cit., s. 354-358.

Spis treści

Wstęp

Rozdział 1. Charakterystyka szkoły z Toronto

1.1. Szkoła z Toronto w kontekście nauki o komunikowaniu

1.1.1. Szkic historyczny

1.1.2. Alternatywny schemat klasyfikacyjny

1.2. Media i dziedziny ich oddziaływania

1.2.1. Jak wyróżnić podstawowe cechy mediów?

1.2.2. Jak uporządkować dziedziny oddziaływania mediów?

1.3. Skutki oddziaływania mediów

1.3.1. Skutki oddziaływania mediów na płaszczyźnie społecznej

1.3.2. Skutki oddziaływania mediów na płaszczyźnie psychiczno-poznawczej

Rozdział 2. Problemy determinizmu technologicznego

2.1. Wstępna charakterystyka determinizmu technologicznego

2.1.1. Twardy determinizm technologiczny

2.1.2. Miękki determinizm technologiczny

2.1.3. Inne rodzaje determinizmu technologicznego

2.2. Krytyka klasyfikacji determinizmu technologicznego

2.2.1. Ocena opozycji między twardym i miękkim determinizmem

2.2.2. Czym nie jest determinizm technologiczny?

2.3. Oskarżenia o determinizm technologiczny

2.3.1. Rodzaje krytyki: merytoryczna, metodologiczna, pojęciowa

2.3.2. Dylematy teorii medium

Rozdział 3. Alternatywne modele podmiotowości

3.1. Standardowe modele podmiotu poznania

3.1.1. Podstawowe warstwy znaczeniowe pojęcia podmiotowości

3.1.2. Braki standardowych ujęć podmiotowości

3.2. Podmiot poznania jako rozszerzony system poznawczy

3.2.1. Tło teoretyczne koncepcji poznania usytuowanego

3.2.2. Typy poznawczego usytuowania podmiotu

3.2.3. Umysł rozszerzony jako rama interpretacyjna dla teorii medium

Rozdział 4. Przyczynowość i media w perspektywie umysłu rozszerzonego

4.1. Pojęcia przyczynowości i determinowania

4.1.1. Determinizm a kauzalizm

4.1.2. Umysł rozszerzony i rodzaje determinowania

4.2. Media jako materialny nośnik znaczeń, technologia i forma symboliczna

4.2.1. Wieloznaczność terminu "medium"

4.2.2. Dwoista natura mediów

4.2.3. Media jako integralny element podmiotu poznania

Zakończenie

Bibliografia

Indeks nazwisk

Wykaz tabel i rysunków