?
Był sobie chłopiec, który w obawie przed tym, że księżyc skradnie jego święte sny, niewiele sypiał, a noce spędzał na wpatrywaniu się w roziskrzoną przestrzeń. Zastanawiał się jak by to było opuścić planetę i spacerować po nocnym niebie, po ścieżce zbudowanej z gwiazd, które oświetlałyby jego drogę. Bał się ciemności i nie zdawał sobie sprawy, że są na tym świecie ludzie, którzy widzą tylko ciemność. Niektórzy po prostu śpią i ani trochę nie martwią się o księżyc. Bał się ciemności, więc polegał na gwiazdach, które oświetlały jego noce. Nie wiedział jednak, że życie w kosmosie wcale nie jest łatwiejsze od życia na Ziemi.
Nadeszły szalone lata dwudzieste i nadszedł dzień, w którym chłopiec, zbuntowany gatunek zamieszkujący błękitną planetę, stał się kosmicznym mężczyzną. Nosił w sobie odłamek kosmosu. Jego umysł wirował jak planety przez co zawsze miał zawroty głowy, a gwiazdy pulsowały w jego żyłach, dlatego czasem musiał je podcinać by wypuścić trochę gwiezdnego pyłu. Niewiele więcej o nim wiedziano, ponieważ przez jego myśli nie mógł przeniknąć żaden teleskop. Wiedziano, że znów dryfował wśród gwiazd, jak to robił, będąc chłopcem, lecz teraz w złym kierunku bo prosto do punktu dezorientacji absolutnej. Wszystkie konstelacje zaczynały się rozmywać, tworząc katastrofalne wzory. Tej nocy kosmiczny mężczyzna zrozumiał, że przedawkował rzeczywistość. Zaczynał myśleć, że prosi świat o zbyt dużo. Było tak wiele do odkrycia, ale przestrzeń między nim a jego najskrytszymi pragnieniami wydawała się być oddalona od siebie o dwanaście wszechświatów. Wydawało mu się, że utknął w przestrzeni pomiędzy tym, co prawdziwe a tym, co jest wymysłem, pomiędzy tym, co się unosi a tym, co tonie, pomiędzy tym, co znaleziono, a tym, co zostało utracone. Zanim zaczniesz poznawać wszechświat, musisz poznać siebie, o czym kosmiczny mężczyzna nie wiedział. Pamiętał kim jest, kiedy śnił. Kiedy się budził znów zapominał. Wszystko, co się dzieje czasem jest prawdziwe, czasem to sen, a czasem wspomnienie ale czy my jesteśmy prawdziwi, czy to science-fiction?
Mam szczerą nadzieję, że słowa, które tu znajdziecie, staną się dla was źródłem inspiracji, wzruszą, rozbawią, poruszą lub wpłyną na was w jakikolwiek inny sposób. Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do powstania tej książki, jesteście wspaniali. W tym miejscu rozpoczyna się podróż dzielnicą międzyplanetarną. Podróż sekretnymi uliczkami przepełnionymi tekstami, poruszającymi problematykę egzystencjalną i filozoficzną w kosmicznej metaforyce.
? 2
- Kim jesteś?
- Rzeczywistość rozmydla się z czasem, zostaje plama. Mnóstwo kwiatów, które więdną w wazonie, kruche kości, które wyławiam z kosmicznej zupy, czyszczę je z sumiennością starej mniszki, kawałek po kawałeczku; z góry w dół, prawie jak na prastarej czotce, różańcu z jarzębiny albo gwiazd. To wszystko zaczyna pulsować i pracować, jak nowo postawiony pomnik, w którym jestem schowana, pięknie marmurowa, z delikatnymi przebłyskami komet, ich warkoczy, które trzymam w dłoniach. To tylko szkielet, szablon, który odciskam ciężką i zmęczoną stopą na piasku, woda zmywa ten obolały grunt. Woda z elementami wiotkich wodorostów. Słowa. Słowa. Mówią do mnie różne istoty, że jestem, że zakwitam w ich głowach. A być to coś przepięknie strasznego. Przecedzam myśli ciepłym, białym bandażem. Boję się być. To wszystko jest gwiezdną iluzją. Jestem wtedy, kiedy sarna wpatruje się w nadjeżdżające reflektory-oczy samochodów, tuż przed uderzeniem. To ja, każda sarna. Wyłuskuję się z czasoprzestrzeni, bywam Anną w długich sukniach z welurowymi rękawiczkami, aby nie zniszczyć nikogo. Wącham kwiaty z czułością, szepczę trzmielom swoje sekrety, wtedy kiedy jestem. Jestem, nie mam nie, jestem. Bywam. To ja, Anna. Dobry wieczór. Dzień dobry.
- Co Twoim zdaniem jest najpiękniejsze w życiu?
Co daje Ci największe szczęście?
- Najpiękniejsze w życiu jest czytanie literatury w towarzystwie futerkowych przyjaciół. Pisanie, ścieranie się rzeczywistości; tworzenie w wielkim słowa tego znaczeniu. Tworzenie listów, listów z pocałunkami, kosmykami włosów, zebranymi ziołami, chowanie siebie w słowach, urywkach myśli, w papierze, który absorbuje ruchy dłoni, czy to pisaniem ręką czy wystukiwaniem na klawiaturze. Tworzenie ciast, czasopism, ogródków, tworzenie emocji i uczuć, relacji, poezji, nowych, szalonych budowli choćby z drewnianych kloców pod pierzyną, gdzie czuję się najbezpieczniej. Mogłabym wymieniać i wymieniać - podoba mi się, że mogę tworzyć; siebie, rzeczywistość dookoła, lepić ją, niekiedy cerować, łatać, choć nierzadko robię również dziury, jak każda czarownica. Kosmitka. Największym szczęściem jest dla mnie na dzisiejszy dzień: mój Edward - świnka morska, która towarzyszy mi w złych chwilach, ale również w tych dobrych. Poezja, trochę herbaty, morze i noc. Szampan kosmosu, który dziurawię papierową słomką.
- Za czym tęsknisz? Czego brakuje Ci najbardziej?
- Nigdy nie doznałam siostrzanych wieczorków poetyckich, oprószonych papierosami o smaku musującego wina, delikatnej muzyki, która wprowadzałaby nas w trans poezji, przejścia z bycia pół-poetką do w pełni świadomej siebie i słów pisarką. Brakuje mi mojego najdroższego Teodora, który zmarł z nieznanych powodów, pamiętam do dziś, jak przy nim byłam i głaskałam go po jego rudawym futerku, a on wydał ostatnie, ciężkie tchnienie. Brakuje mi radości z życia i w życiu, brakuje mi niewinności i dziecięcości, takiej krystalicznej.
- Jak wyobrażasz sobie przyszłość?
- Rozmydlona bańka, coś kruchego.
- Jak wyglądałaby Twoja planeta?
- Ziarenko cukru z pierścieniami mąki, coś małego.
- Gdybyś mogła nazwać konstelację gwiazd jak tylko byś chciała to jak by się nazywała?
- Cmentarna konstelacja popękanych ptaków.
- Czym pachnie kosmos?
- Anyżkowymi landrynkami, dusznym, ciepłym, fermentującym kompotem z jabłek, urojeniami młodocianej kobiety, oczyszczającym nas deszczem po długiej podróży, ciastem z rabarbarem, pomarańczami z goździkami, cynamonem o świcie, mchem, praniem z dużą ilością płynu do płukania, kosmos pachnie różowymi tabletkami na uspokojenie i gorzkim, zepsutym mlekiem.
- O co poprosiłabyś spadającą gwiazdę?
- Poprosiłabym o spokój, tak bardzo mi go brak.
- Gdyby mógł usłyszeć Cię cały wszechświat, co byś mu powiedziała?
- Echo? Echo! Spokój. Spokój tam proszę, proszę. Jesteś tylko pyłem, pyłem.
- Ostatnie pytanie jest dla Ciebie, wykorzystaj je jak tylko chcesz.
- Słów, słów mam wiele, mogę je lać, jak wodę, lecz boję się ich, boję się słów, ich wagi, ich mocy. Są cichymi zaklęciami, których używamy codziennie, to one tworzą kosmos. Pęka Księżyc, pękamy my, dusze zamieszkujące te kruche ciała, na jeszcze bardziej delikatniejszej planecie, czasoprzestrzeni. Kosmos jest wentylem bezpieczeństwa.
Anna Verwelkte Knochen
? 3
- Kim jesteś?
- Jestem przede wszystkim muzykiem wpatrzonym we własne buty i entuzjastą przeszłości. Jestem każdą epoką niewpisaną w podręczniki - niczym rzymscy homoseksualiści. A poza tym jestem jeszcze kompanią na wynajęcie.
- Co Twoim zdaniem jest najpiękniejsze w życiu?
Co daje Ci największe szczęście?
- Miłość w każdej postaci i zarazem jej cała tragedia, z której zawsze rodzą się najpiękniejsze rzeczy na świecie. Widzę piękno w zatracie ludzkości, kiedy krzywdzi się nie tylko pojedyncze osoby, a też całe masy. Coś jest w Tedzie Bundym i jego ofiarach, które były duszone nie jakimś tam sznurem a rajstopami. Fascynują mnie skryte zachcianki i fantazje ludzi, z którymi walczą na co dzień, jedni skutecznie, inni mniej. Najbardziej mnie podziwia teoria śmierci, która ma być najlepszym orgazmem na świecie. Największe szczęście czuję, żyjąc beztroskie życie Lolity, żony nazistowskiego oficera, Luli z "Dzikości serca" Lyncha, ogólnie, będąc Księżycem całego społeczeństwa, kto nie wpada w żadne granice i nie ma żadnych ludzkich cech, takich jak obowiązki, troski, tylko i wyłącznie zabawa. Jak człowiek, który tylko odwiedza tę planetę, a potem jedzie dalej.
- Za czym tęsknisz? Czego brakuje Ci najbardziej?
- Tęsknię za ciepłem w środku i uczuciem szczęścia, beztroski, takich melodii, przez które czuje się powiew wiatru na twarzy, mimo że wszystkie okna są zamknięte. Brakuje mi kogoś, z kim zwiedzę świat, nie budząc się.
- Jak wyobrażasz sobie przyszłość?
- Przyszłości nie będzie, ale jeśli będzie, to mam nadzieję, że bezstresowa, ale niespokojna. O, i mam nadzieję, że dożyję pierwszych ludzkich kroków na Marsie.
- Jak wyglądałaby Twoja planeta?
- Ulana kwiatami maku i we mgle jak z teledysku Nirvany. A czas ciągle stałby w 4 nad ranem.
- Gdybyś mogła nazwać konstelację gwiazd jak tylko byś chciała to jak by się nazywała?
- TJB, tego skrótu używała moja pierwsza miłość. Nadal nie wiem, co przedstawiają te inicjały, ale mają oznaczać miejsce. Skoro to konstelacja gwiazd, a gwiazdom towarzyszą księżyce (czy coś takiego) to niech wie, że nadal go kocham "to the moon and back".
- Czym pachnie kosmos?
- Pierwsze, co mi wpadło do głowy to zapach klimatyzowanego biura.
- O co poprosiłabyś spadającą gwiazdę?
- O jego.
- Gdyby mógł usłyszeć Cię cały wszechświat, co byś mu powiedziała?
- Chciałabym prześpiewać piosenkę Formacji Nieżywych Schabów "Chciałabym, chciała" i powiedzieć: laif is brutal.
- Ostatnie pytanie jest dla Ciebie, wykorzystaj je jak tylko chcesz.
- Uważam, że najpiękniejsze galaktyki mamy w swoich siniakach. A o kosmosie zawsze mi przypomina piosenka Franco Battiato "Centro di gravita permanente" zachęcam do jej posłuchania.
Luftschloss
? 4
- Kim jesteś?
- Ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie, gdyż żadna odpowiedź nie będzie dostatecznie wyczerpująca i pominie większość mojego zawiłego życiorysu. W dużym jednak skrócie jestem osobą niebinarną, uciekającym od lat w świat fantazji radykalnym lewicowcem, amatorem malarstwa i fanatyczką kotów. Urodziłam się na wschodzie i w tym roku udało mi się ukończyć liceum plastyczne na specjalizacji intermedia. Zawsze jednak w pierwszej kolejności widziałam w sobie człowieka.
- Co Twoim zdaniem jest najpiękniejsze w życiu?
Co daje Ci największe szczęście?
- Za najważniejsze w życiu uznaję kontakt z twórczością innych ludzi. Nie potrafię funkcjonować bez możliwości zagłębienia się w świat fikcji, który jest dla mnie równie ważny, co otaczające mnie realia. Malarstwo, muzyka, rzeźba, książki, filmy i seriale są nierozłączną częścią mojego funkcjonowania, a moja rzeczywistość nie byłaby bez nich pełna. Nie wyobrażam sobie również istnienia bez wymiany poglądów czy spostrzeżeń z przyjaciółmi. Szczera rozmowa z kimś bliskim jest jedną z najprzyjemniejszych czynności na tej planecie.
- Za czym tęsknisz? Czego brakuje Ci najbardziej?
- Tęsknię za utraconym czasem, niedoświadczonymi przeżyciami, miejscami, których nie odwiedzę i nie odwiedziłam, technologią lat minionych i za syntetyczną rzeczywistością bez podziałów na rasę, płeć i klasę. Aktualnie brakuje mi styczności z pewną historią zamkniętą w trzynastu tomach przez pewnego Japończyka i bardzo chcę przeczytać sequel wraz z pobocznymi publikacjami. Czekam też na koniec pandemii, by w końcu swobodnie rozpocząć wymarzoną pracę jako tancerka w klubie.
- Jak wyobrażasz sobie przyszłość?
- Traktuję przyszłe lata jak nieuniknioną katastrofę. Postępujące zmiany klimatyczne jak i popularyzacja teorii spiskowych, idących ramię w ramię z faszystami nie napawają mnie zbytnim optymizmem, przez co przyszłość widzę jako zbliżający się wielkimi krokami chaos. Pragnę jednak wykorzystać pozostały mi czas na spędzenie jak najwięcej czasu z bliskimi mi ludźmi i zatopieniu się jak najgłębiej w niezbadane mi historie.
- Jak wyglądałaby Twoja planeta?
- Byłaby wielkim, neonowym klubem ze striptizem, prowadzonym i zarządzanym przez tancerki. Pracujące tam osoby będą miały pełną kontrolę nad tym jak wygląda ich czas, w jaki sposób się prezentują i z którym z klientów chciałyby spędzać swój czas. Na tej planecie nie istniałaby stygmatyzacja ze względu na pracę, nierówne traktowanie ze względu na pochodzenie czy ekspresję płciową. Zatrudniane byłyby nie tylko kobiety, ale też mężczyźni i osoby niemieszczące się w binarnych kategoriach, a wśród klientów można byłoby spotkać nie tylko eleganckich mężczyzn z planety biznesu, ale też aktywistów społecznych, osoby LGBTQ+ czy nawet postacie fikcyjne, z gier, komiksów czy książek. Każdy byłby tam mile widziany, o ile odnosiłby się do każdego z szacunkiem i nie obawiałby się zostawić ładną sumę pieniędzy dla pracowniczek i pracowników klubu.
- Gdybyś mogła nazwać konstelację gwiazd jak tylko byś chciała to jak by się nazywała?
- Najchętniej nazwałabym ją "Konstelacją Tańczącego Buta", na cześć wyjątkowo wysokich szpilek noszonych przez tancerki. Drugą opcją byłoby nazwanie konstelacji na cześć piegów dziewczyny, w której podkochiwałam się w drugiej klasie liceum.
- Czym pachnie kosmos?
- Zależy, w jakim punkcie kosmosu się aktualnie znajdujesz. Jedne mgławice będą pachniały cytrusami z nutą cynamonu i goździków, inne zaś przypominać będą polne bukiety. Rozproszone, chłodne galaktyki eliptyczne będą pobudzać swym zapachem niczym czyste powietrze w zimowy poranek, niebezpieczne pulsary przypominałyby o swojej niebezpiecznej aurze wonią topionego metalu, a niektóre galaktyki swoją gracją owijałyby się w woń najpopularniejszych i najdroższych perfum, maskując tym samym zapach etanotiolu wydobywający się z czarnej dziury.
- O co poprosiłabyś spadającą gwiazdę?
- Personalnie od dziecka marzy mi się podróż między kartami książek, jakaś maszyna, która mogłaby zmaterializować moją osobę w tych wszystkich pięknych powieściach, pozwalając mi na nawiązanie relacji z fikcyjnymi postaciami i przeżycie z nimi tych wszystkich niezapomnianych przygód. Z bardziej realnych opcji poprosiłabym najpewniej o dekryminalizację pracy seksualnej. Przez ostatnie lata czytałam, szukałam i rozmawiałam z tyloma wspaniałymi osobami pracującymi w branży dla dorosłych, że nie wyobrażam sobie nie wspierania ich w walce o destygmatyzację i równe prawa. Dziewczyny pracujące na kamerkach, striptizerki, performerki burleski i w szczególności escortki zmagają się z wyjątkowo dużą ilością problemów w związku ze swoją pracą, a ich widoczność w mediach jest najczęściej albo negatywna, albo zerowa. Gdyby jedna spadająca gwiazda mogła poprawić byt milionów osób na świecie, to myślę, że wybrałabym właśnie pracownice seksualne.
- Gdyby mógł usłyszeć Cię cały wszechświat, co byś mu powiedziała?
- Chciałabym oddać taką możliwość grupom marginalizowanym, myślicielom i filozofom. Obawiam się, że z moich ust wypłynęłyby co najwyżej truizmy, słowa które za wiele by nie zmieniły i równie mało przekazały dlatego rozsądniejszym byłoby odstąpienie miejsca komuś, kto na co dzień ma go mniej ode mnie. Mogłaby to być nastoletnia lesbijka z małego miasta, anarchista mieszkający na skłocie, nauczyciel próbujący rozpalić w uczniach ciekawość i zainteresowanie swoim przedmiotem, aktywista klimatyczny - ktokolwiek, kto ma więcej doświadczenia i przemyśleń na temat współczesnego świata niż ja, ktoś, kogo praca daje pozytywne dla setek, tysięcy osób efekty i kto potrafiłby lepiej ubrać moje uczucia i myśli w słowa.
- Ostatnie pytanie jest dla Ciebie, wykorzystaj je jak tylko chcesz.
- Chciałam serdecznie pozdrowić parę kolektywów, w szczególności Sex Work Polska, za inkluzywność, ciepło i wsparcie, Stop Bzdurom za poczucie humoru i niezłomną wolę walki o prawa osób Queer w tym kraju, Aborcyjny Dream Team za pomoc tysiącom kobiet w uzyskaniu podstawowego prawa do decydowania o swoim ciele. Bez waszej pracy i wysiłku ta planeta byłaby o wiele smutniejszym miejscem, a życie na niej nie jest całkiem stracone. Jeśli kiedykolwiek człowiek podbije kosmos i zbuduje pierwsze kolonie na Marsie, to pragnę, by egzystencja wyglądała tak, jak wymarzyliście wy - jako inkluzywne, pozytywne miejsce bez niepotrzebnego cierpienia i uprzedzeń. Wszechświat zasługuje na lepszą planetę Ziemię.
Fiviness
? 5
- Kim jesteś?
- Jestem dzieckiem natury, cząstką kosmosu, z robakami w głowie i pod cienką warstwą skóry, wiedźmą z lasu, z bagien, błędnym ognikiem, hieną cmentarną, Gwiazdką i Kaczuszką. Każdym i nikim, staram się być przede wszystkim najlepszą wersją siebie.
- Co Twoim zdaniem jest najpiękniejsze w życiu?
Co daje Ci największe szczęście?
- Drobnostki. Kot przeciągający się w promieniach słońca, najładniejsza wiśnia na drzewie, potknięcie się tylko po to, żeby znaleźć dwa złote, buziaczki w czółko i hermetyczne żarty.
- Za czym tęsknisz? Czego brakuje Ci najbardziej?
- Lekkości w tworzeniu, zatracaniu się w tym do momentu, kiedy wszystko robię mechanicznie i wybudzam się z gotową sztuką w dłoniach.
- Jak wyobrażasz sobie przyszłość?
- Nie chcę jej sobie wyobrażać tak, jak najprawdopodobniej będzie wyglądała. Chcę widzieć w niej dużo roślin, szczęśliwych zwierząt i migoczących gwiazd. Bez ludzi. Bez wojen, nienawiści i toksyczności.
- Jak wyglądałaby Twoja planeta?
- Byłaby fioletowa a zamiast słońca oświetlałyby ją błędne ogniki i świetlikowe dupki. Byłoby na niej dużo przeróżnych grzybów, robaczków i żabek, mgła byłaby różowa, wszystkie drzewa smakowałyby lukrecją a woda z bagien wiśniową coca-colą, miałaby trzy księżyce, każdy wschodzący o innej godzinie tak, że zawsze któryś byłby widoczny.
- Gdybyś mogła nazwać konstelację gwiazd jak tylko byś chciała to jak by się nazywała?
- Małe kotki
- Czym pachnie kosmos?
- Lawendą, psami, pustym powietrzem, gnijącymi resztkami, ogniem, kolorami tęczy, perfumami sprzed wieków, krwią zabitych, zasysanym powietrzem i zimną wodą.
- O co poprosiłabyś spadającą gwiazdę?
- Wciąż proszę je wszystkie o to samo, ale nie mogę zdradzić, bo się nie spełni.
- Gdyby mógł usłyszeć Cię cały wszechświat, co byś mu powiedziała?
- HONK
- Ostatnie pytanie jest dla Ciebie, wykorzystaj je jak tylko chcesz.
"His radiance in the dark
Mysterious shape or beauty mark
As if it were Minerva
Breastplate of Jupiter
The hovering deep, as he spoke the word
The light, the virgin creature
All dreams of all disease are fantasy features, first conceived
Illusions worth remembering
Our father late at night, forbidding death, he kissed the light
As Jupiter transfigured"
"Jupiter" Sufjan Stevens, Bryce Dessner, Nico Muhly, James McAlister
Blodigrodion
? 6
- Kim jesteś?
- Mam prawo zachować milczenie, ponieważ wszystko co powiem prawdopodobnie będzie głupie. A tak na poważnie - nie wiem kim jestem, zawsze się nad tym zastanawiałam. To chyba nie było aż tak głupie, prawda? Jestem naprawdę zagubionym człowiekiem. Jestem różową perfumowaną duszą opancerzoną chaosem.
- Co Twoim zdaniem jest najpiękniejsze w życiu?
Co daje Ci największe szczęście?
- Nie bójcie się, żyjcie niedoskonale, bo doskonały jest absurd. W życiu piękne są najdrobniejsze sprawy jak spacery wąskimi zapomnianymi uliczkami miasta, oczekiwanie na wywołanie kliszy z aparatu, pikniki pod nocnym niebem, wieczorne przejażdżki samochodowe w upalne letnie dni, mgliste poranki, pocałunki w sali kinowej, kwiaty wyrastające z pęknięć w chodnikach, pijackie rozmowy, bycie zakochanym tak bardzo, że aż boli Cię serce, domowa hodowla błękitnych grzybów, tańczenie w miejscach publicznych, zapach waty cukrowej w wesołym miasteczku, pokazy w planetariach, obserwowanie ważek z niebieskimi skrzydełkami, łapanie świetlików, picie mleka w kieliszkach od martini (jak w "Śniadaniu u Tiffany'ego") i nadawanie rzeczywistości niepowtarzalnego klimatu jak ze starego czarno-białego hollywoodzkiego filmu, pełnego sennych ujęć i spowolnionych obrazów.
- Za czym tęsknisz? Czego brakuje Ci najbardziej?
- Tęsknię za szaleństwem, odmiennymi stanami świadomości, wzruszeniami, łzami szczęścia, moim królikiem i beztroską. U wielu osób zauważyłam ujemny poziom beztroski, zastanawiam się, czy cały ten świat kompletnie oszalał a bardzo często się nad tym zastanawiam. "Dziś żarty powoli się kończą. Coraz poważniejsi ludzie poważnie zajmują się śmiesznymi sprawami" - Agnieszka Osiecka
- Jak wyobrażasz sobie przyszłość?
- Wyobrażam sobie scenę jak z filmu Tarantino, gdzie kosmiczny srebrzysty cadillac z zawrotną prędkością płynie po autostradzie Moonoute 66 a z kasety zaczyna lecieć piosenka "thank the lord for the night time" Neila Diamonda. Myślę, że ludzie utkną w tej strefie retro dlatego kasety to coś, co nigdy nie będzie dostępne tylko w sklepie z antykami. Wyobrażam sobie gospodynie przyszłości, które mówią do swoich dwunastoletnich synów "nie dostaniesz deseru, dopóki nie skończysz swojego owadoburgera z lokalnych świerszczy!". Wyobrażam sobie, że nadejdą czasy, gdy pytanie "z jakiego miasta jesteś?" zostanie zastąpione przez "z jakiej planety jesteś?"
- Jak wyglądałaby Twoja planeta?
- Zamieszkiwałyby ją wiosenne żuki, to te o błyszczących niebieskich ciałach. Wszędzie unosiłaby się gęsta błękitna mgła i byłoby zimno. Jak w zamrażarce, która stoi w lodziarni.
- Gdybyś mogła nazwać konstelację gwiazd jak tylko byś chciała to jak by się nazywała?
- Gwiazdozbiór szklarnika (szklarnik to gatunek ważki).
- Czym pachnie kosmos?
- Pachnie jak waniliowy shake i spalone tosty.
- O co poprosiłabyś spadającą gwiazdę?
- Nie spełnią się żadne życzenia, jeśli wypowiem je na głos!
- Gdyby mógł usłyszeć Cię cały wszechświat, co byś mu powiedziała?
- Chciałabym, żebyśmy zwolnili a w zasadzie zatrzymali się na moment i posłuchali "Some Velvet Morning" w wykonaniu N. Sinatry i L. Hazlewooda. Wspaniale byłoby móc usłyszeć ten tajemniczy klasyk ze świadomością, że słyszy go cały wszechświat w tej chwili.
- Ostatnie pytanie jest dla Ciebie, wykorzystaj je jak tylko chcesz.
- Lista rzeczy, które istnieją, ale nie możesz ich zobaczyć: piękna przyszłość zapisana w gwiazdach.
R.R.
? 7
- Kim jesteś?
- Jestem czystą, nieskalaną brudem świata duszą. Pod powłoką człowieczej biologii oddycham światłem prawdziwego istnienia, białego jak stokrotki, ciepłego jak popołudniowe słońce, nikt nie może mnie dosięgnąć. Jestem niezniszczalnym konceptem.
- Co Twoim zdaniem jest najpiękniejsze w życiu?
Co daje Ci największe szczęście?
- Uszczęśliwia mnie tworzenie i dokumentowanie. Daje mi ono pewność, że choćbym pewnego dnia miała zniknąć, będę zawsze żyła w moich zapiskach - w świecie liter, którego sensu nie można podważyć, nie można go unicestwić.
- Za czym tęsknisz? Czego brakuje Ci najbardziej?
- Szalenie tęsknię za wolnością, której nigdy nie doświadczyłam a na którą czekam całym swoim ludzkim, zakrzywionym jestestwem. Przecież uciśnienie nie może być wieczne.
- Jak wyobrażasz sobie przyszłość?
- Ziemska przyszłość będzie szara, a przyszłość odleglejsza niż gwiazdy będzie różowa i słodka jak wata cukrowa.
- Jak wyglądałaby Twoja planeta?
- Wszystko byłoby dmuchane, każdy mógłby skakać dokąd by chciał, jak najdalej, trzymając za rękę miłość swojego życia.
- Gdybyś mogła nazwać konstelację gwiazd jak tylko byś chciała to jak by się nazywała?
- Ochrzciłabym ją,,aju" - mój młodszy brat nazwał tak samego siebie, gdy był bardzo mały. Czy kiedykolwiek doświadczyliście miłości do dziecka? Oddałabym mu moje ręce i nogi, oddałabym mu moje serce i duszę. Maleństwo cierpiące tak jak ja cierpiałam i zawsze byłam za słaba, żeby zapewnić mu bezpieczeństwo. Gdybym mogła cofnąć czas, nie umiałabym niczego zmienić, moje ręce nie miały siły, żeby odsunąć od niego straszne rzeczy, które sprowadziły na niego niewyobrażalny ból. Pewnego dnia zabiorę nas do domu - do kosmosu - i wtedy wszystko się skończy.
- Czym pachnie kosmos?
- Lawendą a lawenda pachnie spokojem i harmonią.
- O co poprosiłabyś spadającą gwiazdę?
- Błagałabym o sens - na kolanach, mocząc włosy w brudzie wszystkiego, co mnie niszczy.
- Gdyby mógł usłyszeć Cię cały wszechświat, co byś mu powiedziała?
- Bądźcie dobrzy a dobro do was wróci; bądźcie źli a dosięgnie was jedynie zło.
- Ostatnie pytanie jest dla Ciebie, wykorzystaj je jak tylko chcesz.
,,latające łóżko"
na moim latającym łóżku zawsze jest noc
w górze widać błyszczące domem gwiazdy a w dole komfort bycia wysoko
wiatr jest lekki i przyjemnie chłodzi twoją rozgrzaną kąpielą twarz
zawsze przed chwilą się myłeś
masz jeszcze mokre włosy
ale nie przeziębisz się bo podobno moje nocne podróże są kompletnie urojone
w wyobraźni można wszystko powiedzieć i wszystko zrobić
na moim latającym łóżku nie ma strachu ani bólu
szybujesz przez wirujący świat i huczy ci w głowie melodią piosenek z innego życia
latarnie daleko pod tobą uśmiechają się i są spokojne jak ty
panuje cisza
zasypiasz
masz ładne sny
a rano budzisz się w swoim pokoju zastanawiając się czy naprawdę latałeś
świadomość wydaje mi się rzeczą względną.
Gabriela Bień
? 9
- Kim jesteś?
- Jestem dziewczyną księżyca, uwielbiam nocne spacery, przejażdżki i szeptanie życzeń spadającym gwiazdom. Piszę pamiętnik i prowadzę dziennik snów.
- Co Twoim zdaniem jest najpiękniejsze w życiu?
Co daje Ci największe szczęście?
- Najpiękniejsze w życiu jest postrzeganie drobnych rzeczy jako coś wyjątkowego i niepowtarzalnego, kreacja, samospełnienie się, bycie swoją najlepszą wersją, bratnia dusza przy boku, podziwianie natury i samego siebie. Moim szczęściem jestem ja sama. To ode mnie zależy jak będę się czuć ze sobą i to czy zauważę i dopuszczę do siebie cudne osoby i miejsce na szczęście, gdy wyrzucę z życia osoby, które w najmniejszym stopniu na to miejsce nie zasługują.
- Za czym tęsknisz? Czego brakuje Ci najbardziej?
- Tęsknie za byciem beztroską dziewczynką, wesołym miasteczkiem i watą cukrową.
- Jak wyobrażasz sobie przyszłość?
- Jeśli chodzi o przyszłość ludzi to nie wiem czy chcę wiedzieć, ale warto zacząć od siebie i dążyć do spełnienia nie krzywdząc nikogo i kierując się swoim dobrem. Moja przyszłość to jeśli mogę aż tak bardzo się uzewnętrznić i nie podpisać prawdziwym imieniem to chciałabym, żeby była wieczną sielanką zbudowaną z pewnym chłopcem (w którym na razie się podkochuję, ale jeśli wyjdzie ta książka to mam nadzieje, że z nim będę), ale nie ma co okładać całych nadziei w chłopcach. Dlatego na razie skupiam się na sobie. Chcę wyglądać jak milion, czytać książki, lubić siebie i robić dla siebie dobre rzeczy. Przyszłość będzie wymarzona, gdy będę mieć 21 lat.
- Jak wyglądałaby Twoja planeta?
- Moja planeta byłaby różową kulą waty cukrowej a nad nią unosiłyby się chmury na których można byłoby latać bo halo, przecież grawitacja nie musi na niej istnieć!
- Gdybyś mogła nazwać konstelację gwiazd jak tylko byś chciała to jak by się nazywała?
- Konstelację gwiazd nazwałabym "różane iskierki"
- Czym pachnie kosmos?
- Kosmos pachnie zapachem kojącego ciepła, marcepanem albo babeczką ze zbyt dużą ilością sody oczyszczonej.
- O co poprosiłabyś spadającą gwiazdę?
- Uwaga, wiadomość do spadającej gwiazdy! Chciałabym mieć życie jak z niekończącego się filmu o miłości, czuć się znakomicie i wyglądać jak milion dolców.
- Gdyby mógł usłyszeć Cię cały wszechświat, co byś mu powiedziała?
- Wszechświatowi opowiedziałabym wiersz o miłości.
- Ostatnie pytanie jest dla Ciebie, wykorzystaj je jak tylko chcesz.
- Kosmos kojarzy mi się ze świadomymi snami, podróżami i lataniem w snach, wilkami w świetle księżyca, oglądaniem gwiazd z ukochanym, magią i wróżeniem podczas pełni.
Julia D.