Mazepa - Juliusz Słowacki
3.49 zł
2.86 zł
(1,90 zł najniższa cena z 30 dni)

Reflow text when sidebars are open.
ZBIGNIEW, KASZTELANOWA, PAN CHRZĄSTKA
wchodzący innymi drzwiamiCHRZĄSTKA
Gdzie wojewoda?KASZTELANOWA
Chciej nas wać zainformować, Co to za krzyk?CHRZĄSTKA
Zdarzenie, mościa dobrodziéjko, Bardzo smutne.KASZTELANOWA
A powiedzże?CHRZĄSTKA
Bryka za bryką Wjechała na dziedziniec, mościa dobrodziko. Z tych bryk wysiadło szlachty, panów co niemiara. Jednych prowadził pan marszałek ziemski Szczara, Lubomirszczyk zajadły, rokoszanin, śmiałek; Drugim pan Olgopolski przywodził marszałek, Babińcowym nazwany, bo trzyma z królową. Zeszli się, mościa pani, przed bramą zamkową Owi dwaj marszałkowie, a każdy jak patron Caudy swej przyjacielskiej, amicos i matron.KASZTELANOWA
Proszę waćpana, nie leź w łacinę jak w błoto.CHRZĄSTKA
Obu więc tym marszałkom przeciwnym szło o to, Który z nich krok najpierwszy ma mieć do przedsienia; Lecz jako oba grzeczni, więc bez ubliżenia Jeden drugiemu, oba, mając czapki w rękach, Nuż się kłaniać, we dwoje giąć się jak na mękach; Próżno obu łysiny mroził księżyc chłodny, Jeden krzyczał: "Niegodny!" - i drugi: "Niegodny!" I byłyby na wieki trwały te respekta, Gdyby jeden z baczących na te kontrefekta Jezuickiej grzeczności nie był krzyknął z brzucha: "A weźże, panie Szczara, krok i nakryj ucha". Co słysząc Olgopolski, jak piorun z obłoku W bramę - co widząc, równie accelerans kroku I pan Szczara uczynił. - Waćpani się spytasz, Co się stało? - Jak razem wstąpili w korytarz, Tak i razem ugrzęźli, brzuch z brzuchem, nos z nosem; Próżno ich szlachta częstym szturchańcem i głosem Podżega i na dalsze zaprasza pokoje - Nie mogą - więc myśl wzięto secare na dwoje Zaciętych inimicos, więc błysnęły szable. Jako więc w ciasnym porcie dwa wielkie korable, Które fortunam niosą, przed burzliwym gromem...WOJEWODA za sceną
Rozbić mur, niechaj wejdą ichmoście wyłomem. Panie Chmara! rozwalić mur!KASZTELANOWA
O! krotochwila.Chrząstka wychodzi.
Ciż sami, MAZEPA włazi oknem nie widziany przez aktorów.
KASZTELANOWA
Wystaw ty sobie, co to za sowizdrzał! co to Za urwis ten Mazepa!MAZEPA na stronie
Ba, tu o mnie mowa.KASZTELANOWA
Wystaw sobie, co to jest za przewrótna głowa! Co to za wróg niewieści! Węża wziął za godło... Raz kochanek włosami kazał wypchać siodło...MAZEPA kłaniając się kasztelanowej nagle
Fałsz, mościa dobrodziejko - proszę nie dać wiary.KASZTELANOWA
Jakże tu pan przyszedłeś?MAZEPA
Z księżycem przez szpary. Lecz w czas przychodzę bronić własnego honoru.KASZTELANOWA
Lecz jak tu pan przyszedłeś?MAZEPA
Jak motylek dworu Przez okno, mościa pani.KASZTELANOWA
Ba, kłamcy masz minę; Okno wysokie.MAZEPA
Z włosów mam różnych drabinę.KASZTELANOWA
Z włosów kochanek?MAZEPA
Tak jest.KASZTELANOWA
Lecz czemuż przez szyby, Nie przeze drzwi?MAZEPA
Bo we drzwiach jest pan Pasek, niby Cerber z trzema głowami - krew się w żyłach ścina, Co jedna skończy mówić, to druga zaczyna... Myśląc, że to się nigdy nie skończy - uciekłem.KASZTELANOWA
Już ja widzę, że waćpan ten dom zrobisz piekłem, Że tu waćpan przez okno wniesiesz niepokoje.MAZEPA
Skądże tak zła opinia?KASZTELANOWA
Ja bardzo się boję Waszej niestateczności. - Niech nas Bóg ochrania, Waszeć nigdy nie możesz być bez zakochania. Lecz tutaj warto by się rozkochać ze skruchą... Jak się zakochasz, to mi powiesz w kim - na ucho - Ja stara cię nie zdradzę...MAZEPA z ręką na sercu
Paź aśćkę przekona...ZBIGNIEW, KASZTELANOWA, wchodzi AMELIA.
KASZTELANOWA
Cóż to jest za dzieweczka? Ze skrzydeł motyla Trzewiczki ma; na głowie bez żadnego fiocha.ZBIGNIEW
To, mościa dobrodziejko, jest moja macocha.KASZTELANOWA
Ta młodziutka? To jeszcze dziecko!do Amelii
A proszę cię, Bądźże mi przyjaciółką, moje piękne dziecię. Uważaj mię jak swoją. - Cóż? jaka ty ładna! A to, panie Zbigniewie, cud! - z sąsiadek żadna nie wyrówna. - Nie płoń się, starej wolno mówić. Trzeba ci było muszek wiosennych nałowić, Oberwać im skrzydełka i upstrzyć twarzyczkę. Nadto białą we włosach zatknęłaś różyczkę, Nadto białą. - To jeszcze dzieciątko niewinne. - Panie Zbigniewie, czy masz respekta powinne Dla takiej młodej matki? jakże wy z nią razem? To dziwnie, waszeć mi się zdajesz zimnym głazem, Atentujże się wasze tej młodziutkiej matce.do Amelii
Tobie tu jak białemu gołębiowi w klatce; Ten zamek bardzo smutny, tobie trzeba słońca. Cóż - czy cię nudzi starej gawęda bez końca? Powiem ci coś miłego: tu z królem przybywa Pan Mazepa.AMELIA
Któż to jest?KASZTELANOWA
Jak to, nieszczęśliwa! Ty nigdy nie słyszałaś o panu Mazepie?AMELIA
Nie, mościa dobrodziejko.KASZTELANOWA
Ja ciebie oślepię, Jak ci zacznę o złotym mówić sowizdrzale, A może twoje czyste serduszko rozpalę Ogniem nieugaszonym. - Obaczysz go sama. Serce jego otwarte jak przejezdna brama: Jedna wjeżdża, a druga wyjeżdża za wrota... Spojrzenia jego na kształt kowalskiego młota Ciągle w biedne serduszka uderzają, tłuką Ta miazgę. - Niech to będzie asińdźce nauką.Walą z dział.
AMELIA
O Boże, król!KASZTELANOWA
Nim wejdzie, mamy czasu dużo, Tam na ganku pan Pasek, z powagą papużą I z wielkim stał papierem - ba! to mówca śliczny Przygotował dla króla wiersz makaroniczny. O czymże ja mówiła, mościa dobrodziéjko?... Ha! - Otóż paź Mazepa... jeszcze mu czuć mléko Pod nosem, a już o nim tyle rzeczy plotą.Sala oświecona jak na bal.WOJEWODA, ZBIGNIEW, potem KASZTELANOWA
WOJEWODA
A przy moździerzach trzymać zapalone lonty. - Waść mi, panie Zbigniewie synu, zajrzyj w kąty, Czy wszystko jak potrzeba na królewskie gody.do wchodzącej KASZTELANOWEJ
Mościa kasztelanowo, mam wielkie powody Cieszyć się, że cię widzę w zdrowiu i w świeżości.KASZTELANOWA
Jakże mi pięknie zamek wygląda waszmości. Co lamp! co pozłotowin! - A gdzie aści żona?WOJEWODA
Dotychczas niegotowa i nieprzystrojona - A to mój syn zastąpi ją tu przy asińdźce. Pójdę tymczasem z wieży zajrzeć na gościńce, Czy się już król nie toczy po drodze lipowej. Zbigniewie, atentuj się waść kasztelanowej I baw jaśnie wielmożną.KASZTELANOWA do Zbigniewa
Waść przyjeżdżasz z Padwy?ZBIGNIEW
Nie, mościa dobrodziejko, już z wojska.KASZTELANOWA
Doprawdy? Waść w wojsku?ZBIGNIEW
Tak, rotmistrzem zostałem pancernym.KASZTELANOWA
Strzeż mi się waść, bo zaraz zostaniesz niewiernym, Płochym, uwodzicielem, jak wszyscy rotmistrze.ZBIGNIEW
Broń Boże!KASZTELANOWA
Masz oczęta, co się błyszczą bystrze, Ale coś trochę mgliste i afekcjonalne. I cóż to jest waćpanu?... ot, w pancerz cię palnę Wachlarzykiem i wszystko serduszko wyśpiewa. - Mówże mi co o Włoszech asińdziej.Słychać zgiełk za sceną.
WOJEWODA
Cholewa! Panie Cholewa, co tam za wrzask? Panie Chmara! Mości Chrząstko! czy wszystkich diabli wzięli? - Wiara! Szablice dzwonią, trzeba iść pacyfikować.Wychodzi.