ROZDZIAŁ 1
Co to za miejsce?
Cavendish na Wyspie Księcia Edwarda leżącej w Zatoce Świętego Wawrzyńca zarówno pobudzało, jak i łagodziło gorączkową wyobraźnię Lucy Maud Montgomery. Ląd spotykał się tam z morzem, a krajobrazy były pełne skrajności - tak samo jak pogoda, wierzenia i ludzkie namiętności. Była to jedna z najpiękniejszych scenerii na świecie. Ta ziemia doskonale pasowała do kontrastów w osobowości Maud. Pełna pasji młoda kobieta wtłoczona w gorset surowego prezbiterianizmu tak siebie charakteryzowała:
Mam w sobie bardzo niewygodną mieszankę: namiętną krew Montgomerych i purytańskie sumienie Macneillów. Żaden z tych elementów nie jest na tyle silny, by w pełni zapanować nad drugim. Purytańskie sumienie nie potrafi pohamować gorącej krwi - przynajmniej nie całkowicie - lecz m o ż e zatruć całą przyjemność szaleństwa, i robi to. Namiętność mówi: "Naprzód! Zbieraj okruchy szczęścia, które znalazły się na twej drodze". Sumienie powiada: "Zrób to, jeśli chcesz. Nakarm duszę tymi plewami czerwonymi jak krew; lecz później wysmagam cię za to rzetelnie" (8 kwietnia 1898).
Krajobraz jej dzieciństwa był kapryśny, subtelny, a przy tym pełen dramatyzmu. W bezchmurny letni dzień w Cavendish białe plaże, wydmy, klify z czerwonego piaskowca i samo morze ciągnęły się daleko jak okiem sięgnąć. O zachodzie słońca na niebie rozmazywały się przepiękne, subtelne, fioletoworóżowe, łososiowe i szafranowe smugi, odciągając spojrzenie od ciemniejących zielonych pól, niebieskiego nieba i czerwonawej gleby. Od morza nadpływały kłęby mgły, wywołując niesamowite poczucie, że świat jest wieczny. Kształty traciły ostre kontury, wydawały się samotne i tajemnicze, nawet upiorne. Jednak szare, chłodne mgły potrafiły raptownie się rozproszyć, spalone porannym słońcem, i wówczas powracały oślepiające kolory. Maud, która zawsze żywo reagowała nastrojem na otaczający świat, wręcz pałała miłością do krajobrazu Wyspy6:
(...) tam, gdzie czerwone drogi wiją się jak wesołe atłasowe wstążki pośród zielonych pól i lasów, i gdzie zawsze wpatrywałam się we wspaniałe widowisko morza - wspaniałe dzięki zmiennej urodzie świtu, południa i północy, sztormu i ciszy, wiatru i deszczu, blasku gwiazd, poświaty księżyca, zachodu słońca (...) Kochałam drzewa rosnące wokół mojego dawnego domu osobistą miłością; kochałam małe paprociowe zakątki przy leśnych ścieżynach; kochałam czerwone drogi wspinające się pośród ciemnych świerków; kochałam pola przy farmach, każde zindywidualizowane przez jakąś wyjątkowość kształtu płotu albo kępę drzew. Przemawiały do mnie tysiącem głosów, a każde miało do opowiedzenia jakąś fantastyczną historię7.
Spokojną wieś Cavendish, założoną w roku 1790 przez szkockich prezbiteriańskich przodków Maud Montgomery, zamieszkiwało czterdzieści rodzin. Gospodarstwa z zadbanymi domami o drewnianej konstrukcji i ogrodami pełnymi kwiatów leżały przy krętych drogach biegnących równolegle do morza. Pola były odgrodzone płotami ze sztachet albo kamiennymi murkami, ale panowało silne poczucie wspólnoty. Ludzie zbierali się w kościołach, na poczcie (w kuchni Macneillów), w jednoizbowej szkole położonej obok zadbanego cmentarza i świetlicy. To poczucie wspólnoty brało się z więzów krwi, miłości do ziemi i morza, wspólnej religii i potrzeby wspólnej pracy po to, by przetrwać.
Ludzie z Cavendish byli samowystarczalni. Latem uprawiali pola, pielęgnowali sady, na łagodnie pofalowanych zboczach pasły się zwierzęta. W tartakach przygotowywano drewno na domy i stodoły. Mężczyźni karczowali i uprawiali ziemię, dbali o kamienne murki i stodoły, łowili ryby. Homarów było mnóstwo, a jedli je tylko najbiedniejsi. W Cavendish (albo w pobliskim Rustico) mieszkało wielu rzemieślników: garbarze i szewcy, postrzygacze owiec i rzeźnicy, kowale, szwaczki. Siostry Jack strzygły wszystkie owce w okolicy, a gospodynie z farm gręplowały wełnę, przędły ją i dziergały.
Kobiety miały mnóstwo obowiązków. Produkowały żywność, którą zapełniały spiżarnie i piwnice, robiły wina, dżemy, sery, hodowały kury, sprzedawały masło i jajka. Rodziły i wychowywały liczne dzieci, pielęgnowały chorych, przygotowywały zmarłych do pochówku. Od dzieci oczekiwano, że będą pomocne przy zbiorze jabłek, ziemniaków, opiece nad zwierzętami, w pracach ogrodowych, że będą zanosić pracującym mężczyznom jedzenie. Opinia "dobrego pracownika" była bardzo ważna, a krewni Maud ciężko pracowali. Jej dziadek Macneill miał jeden z najbardziej zadbanych sadów jabłoniowych na wyspie, a także dobrze prosperującą firmę rybną.
Życiem w Cavendish rządziły pory roku i rytmy natury. Gdy nadchodziły sztormy, społeczność szykowała się na najgorsze. Zimowe wiatry potrafiły nawiać roziskrzonego śniegu na wysokość okien, ale mieszkańcy domów siedzieli wtedy w przytulnych kuchniach obok pieców, w których trzaskały bierwiona, czytali albo snuli opowieści. Zapasy na zimę czekały w kredensach i piwnicach. W nocy odkładano gazety i zdmuchiwano knoty lamp. Dzień kończono modlitwą lub odczytywaniem fragmentu Biblii, po czym członkowie rodziny rozchodzili się do nieogrzewanych sypialni, gdzie spali pod pierzynami albo pikowanymi kołdrami w łóżkach ocieplonych uprzednio szkandelami albo nagrzanymi kamieniami. Naturalne wiatrochrony ze świerków zabezpieczały wiele domów przed morskimi wichrami.
Od kwietnia do grudnia dzieci przebywały głównie na dworze. Maud opisuje wędkowanie w potokach, zbieranie żywicy w świerkowych zagajnikach, zbieranie jagód na wyrębach i włóczenie się nad brzegiem morza. Po letnich sztormach dzieci szukały na brzegu wyrzuconych przez fale skarbów. Gdy morze podmywało wciąż przylądek, rytmiczny chlupot fal, mimo ich erozyjnej siły, był uspokajający i kojący.
W długie zimowe popołudnia i wczesne wieczory dzieci z Cavendish siedziały z dorosłymi w ciepłych kuchniach. Osoby obdarzone wyobraźnią, gdy poniosła je wena, opowiadały o istotach z zaświatów, które wyłaniały się z morza albo z nocnej mgły, o chochlikach i duszkach drzewnych mieszkających na ziemi, o szkockich bohaterach walczących z opresją, o rywalizacji pomiędzy klanami i nikczemnych zdradach, o utraconej miłości i morskich przygodach. Te legendy mówiły dzieciom, kim są i co ceni ich klan. Opowieści były wciąż powtarzane, bo samo ich opowiadanie sprawiało wszystkim przyjemność. Dobry gawędziarz, jak dziadek Maud, Macneill, potrafił sprawić, że znane opowieści były wciąż urzekające.
Najbliższa stacja kolejowa znajdowała się w odległości siedemnastu kilometrów, ale towary dostarczano też drogą morską albo lądową - Mayfield Road - z Charlottetown, położonego trzydzieści dwa kilometry na południowy wschód. W latach osiemdziesiątych dziewiętnastego wieku było to jedenaste pod względem wielkości miasto dominium Kanady. O pilnych sprawach zewnętrznego świata Charlottetown dowiadywało się przez telegraf albo za pośrednictwem statków. Gazety - większość o zagorzałych sympatiach politycznych - były wydawane w Charlottetown i innych, mniejszych miastach. Żony farmerów prenumerowały czasopisma dla kobiet wydawane w Bostonie i Nowym Jorku, by nadążać za bieżącą modą. Domokrążcy przychodzili pod drzwi z różnymi przedmiotami z cynkowanej blachy, medykamentami, artykułami gospodarstwa domowego, książkami i innymi towarami (łącznie z farbami, które mogą przemalować dziewczynie włosy na zielono, jak zdarzyło się Ani z Zielonego Wzgórza).
W chwili gdy Maud przyszła na świat, Wyspa Księcia Edwarda była w przełomowym momencie rozwoju technologicznego i kulturalnego. W roku 1852 kable telegraficzne połączyły wyspę z lądem stałym. Charlottetown, które uzyskało samorząd w roku 1855, w roku 1859 zastąpiło oświetlenie gazowe elektrycznym. W roku 1866 pierwszy pojazd niekonny, a mianowicie samochód z silnikiem na parę, został przywieziony z Filadelfii przez ojca Belcourta z Rustico, "pierwszego kanadyjskiego kierowcę samochodowego, pierwszego importera [samochodu] (...) i pierwszego Kanadyjczyka, który miał wypadek samochodowy"8. W roku 1873, czyli rok przed narodzinami Maud, Wyspa Księcia Edwarda przyłączyła się do dominium Kanady, częściowo po to, by zdobyć fundusze na budowę miejscowej linii kolejowej. Chociaż czas w Cavendish nadal płynął w rytmie codzienności i pór roku, za sprawą nowych technologii świat się skurczył, a mieszkańcy Cavendish angażowali się w intelektualne dyskusje tych czasów.
Wielu mówców i artystów przybywało, by dawać występy w miejscowej świetlicy. Pomiędzy takimi wydarzeniami elokwentni i inteligentni farmerzy z Cavendish organizowali oficjalne debaty na aktualne tematy, takie jak: "Czy powinien istnieć wolny handel pomiędzy Kanadą a Stanami Zjednoczonymi?", "Niewolnictwo" i "Federacja Imperialna". 19 marca 1886 roku temat brzmiał: "Czy kobiety powinny otrzymać prawo do głosowania?"(Pierwszy przemawiający dowodził, że skoro kobiety płacą podatki, to powinny móc głosować; drugi z przemawiających twierdził, że skoro nie noszą broni, to nie powinny. Przekonanie, że kobiety są gorsze od mężczyzn, zostało dawno podważone, twierdził kolejny przemawiający. Jednak - dodał - mężczyzna i jego żona są jednością przed Bogiem, więc powinni mieć tylko jeden głos). Cavendish za czasów Maud było środowiskiem stymulującym pod względem kulturalnym i intelektualnym9.
Umysły tych silnych, pracowitych imigrantów ze Szkocji potrafiły hulać jak morze. Łatwo rozjuszały je różne zdarzenia, prawdziwe albo zmyślone. Ostre słowa czasem zastępowały pradawne szkockie miecze obusieczne, średniowieczną broń klanów. Szkocki zwyczaj flyting, czyli szermierki słownej, był wciąż żywy, rzucanie obelg dla zabawy stanowiło część tradycji mówionej celtyckiego dziedzictwa10. Czasem kogoś poniosło, ale zazwyczaj turnieje słowne kończyły się śmiechem. Krewni Maud Montgomery byli to zadziorni i oczytani Kanadyjczycy o szkockich korzeniach, szczególnie obdarzeni dowcipem i umiejący szermować słowem. Słowa bardzo liczyły się w ich kulturze: najpierw boskie, a potem ludzkie. Surowa religia, która wymagała ciągłego rachunku sumienia, utrzymywała tę wybuchową mieszankę w ryzach. Kiedy wzniecano spory, pastorzy byli rozjemcami studzącymi nastroje.
Istniały jednak prawdziwe teologiczne schizmy. Budynek kościoła prezbiteriańskiego stał pośrodku miejscowości, na ziemi darowanej przez klan Macneillów, rodziny Maud. Kościół prezbiteriański był zorganizowany demokratycznie, władza pozostawała na poziomie lokalnym: historycznie rzecz biorąc, w Szkocji był wylęgarnią gwałtownych wewnętrznych sporów. Jednakże w Cavendish znajdował się również kościół baptystów - założony przez niezadowolonych prezbiterian - na drugim końcu wioski. Kościoły dzieliły poważne różnice doktrynalne. Baptyści wierzyli w odkupienie grzechów poprzez rytualne zanurzenie i spowiedź publiczną. Prezbiterianie uważali, że grzeszny człowiek nie może tak łatwo osiągnąć zbawienia: wielu nadal wierzyło w predestynację, doktrynę utrzymującą, że człowiek jest z natury grzeszny i jedynie Bóg określa, kto będzie zbawiony. Wierzono, że ci wybrańcy są arbitralnie wskazywani przez wszechmocnego Boga - zgodnie z Jego wolą i upodobaniem - a niekoniecznie za sprawą ich dobrych uczynków. Jednak dzieci i tak uczono, by zachowywały się przyzwoicie, na wszelki wypadek. Złe zachowanie sugerowało wykluczenie z grona "wybrańców".
Pod koniec dziewiętnastego wieku gorzkie rozłamy religijne na wiele lat zepsuły nastroje w Cavendish. Oczywiście to zjawisko było wszechobecne: ludzie z głęboką podejrzliwością odnosili się do innych wyznań i osób o innej tożsamości etnicznej. Jednak młodzi prezbiterianie i baptyści potrafili odłożyć na bok spory, kiedy pojawiał się interesujący mówca albo zapowiadała się jakaś impreza: wydarzenia dziejące się w kościele były w centrum życia towarzyskiego wsi.
Po niemal stuletnim zawieraniu małżeństw w obrębie tej samej społeczności dosłownie wszyscy w Cavendish byli ze sobą spokrewnieni. Z czterdziestu zamieszkałych tam rodzin dziesięć nosiło nazwisko Macneill. Inne rodziny mieszkające w Cavendish od czasu założenia miejscowości - Simpsonowie i Clarkowie - wchodzili w związki małżeńskie z Macneillami. Śluby kuzynostwa były powszechne, co zaczynało budzić niepokój. Dziadek Maud rozsądnie sprzeciwiał się tej praktyce. Obserwował zarówno dobre, jak i złe cechy zintensyfikowane przez małżeństwo w obrębie rodziny, co czasami skutkowało rodzeniem się niezwykle uzdolnionych osób, ale bywało również, że osobników niezrównoważonych umysłowo. Czasami jedno i drugie występowało u tej samej osoby.
Jako dziecko Maud obserwowała naturę ludzką w najbardziej żywiołowej formie - w zwartej wiejskiej miejscowości, której mieszkańców łączyła wspólnota doświadczeń i wspomnień. Sprzeczki pomiędzy klanami i różnymi gałęziami rodziny były przenoszone do szkoły przez dzieci, podsycane, po czym zabierane z powrotem do domu. Opowieści wędrowały z domu do domu. Ludzka obawa przed "obmową" była skutecznym środkiem kontroli społecznej. Tak jak inne dzieci Maud była wciąż upominana powiedzonkiem "Co ludzie powiedzą?". Ciągła czujność sprawiała, że w Cavendish często wrzało od plotek - przebogate pole obserwacji dla przyszłej pisarki.
Co to za nazwisko?
W Cavendish pochodzenie określały trzy czynniki. Po pierwsze, jak długo dana rodzina mieszkała na Wyspie Księcia Edwarda? Po drugie, czy ludzie ci mieli "koligacje" w "Starym Kraju"? A wreszcie, czy byli zamożni, prawi i liczyli się jako siła polityczna? Z punktu widzenia tych trzech czynników Maud Montgomery urodziła się z wysoką pozycją i dorastała, zdając sobie z tego sprawę. Nosiła nazwisko Montgomery i miała za sobą dziedzictwo Macneillów i Woolnerów.
Do najwcześniejszych brytyjskich osadników na Wyspie Księcia Edwarda należeli przedstawiciele rodziny Montgomerych. Przybyli do Kanady z własnego wyboru na początku lat siedemdziesiątych XVIII wieku jako dobrze sytuowani Szkoci z obszarów nizinnych, którzy otrzymali nadanie ziemi w Kanadzie w nagrodę za służbę wojskową. (Po roku 1800 szkoccy emigranci, głównie z regionów wyżynnych i górskich, wywodzili się z niższej klasy społecznej, a Szkocję opuścili pod przymusem, uciekając przed "rugami", ekonomiczną zmianą spowodowaną rozpoczęciem hodowli owiec, zmuszającą ludzi do opuszczenia Szkocji, gdy załamał się feudalny system klanowy). Rodzina Montgomerych z Wyspy Księcia Edwarda mówiła po angielsku, a nie w języku gaelickim, jak Szkoci z obszarów wyżynnych i górskich. Przodkowie Maud Montgomery, którzy osiedli w Kanadzie kilkadziesiąt lat przed napływem szkockich górali, twierdzili, że wywodzą się od "kadeta" z domu hrabiego Eglinton, z siedzibą w Ayrshire w Szkocji, i mieli poczucie, że pochodzą z o wiele wyższej klasy.
Szkoccy Montgomerie twierdzili nawet, że należą do najstarszych szkockich klanów, które pojawiły się w Zjednoczonym Królestwie wraz z Wilhelmem Zdobywcą w roku 1066. Prześledzili swoich przodków aż do francuskiego rycerza, który zwał się "Mundegumbri" i w dwunastym wieku osiadł w miejscowości zwanej obecnie Ayrshire. Z zapisów historycznych wynika, że klan Montgomerie dobrze prosperował na przestrzeni wieków, zdobywając tytuły szlacheckie. W roku 1388 sir John Montgomerie został uwieczniony w szkockiej balladzie o pojmaniu legendarnego Harry'ego Hotspura. Warto podkreślić, że klan Montgomerych z Wyspy Księcia Edwarda nie miał żadnego pisemnego dowodu tych koligacji rodzinnych, a jednak Maud dorastała w poczuciu dumy ze swego odziedziczonego po ojcu nazwiska.
Zgodnie z rodzinną legendą trzej bracia Montgomery pożeglowali do Górnej Kanady. Jeden z nich zatrzymał się na Wyspie Księcia Edwarda, bo uparła się na to jego cierpiąca na chorobę morską żona, Mary McShannon Montgomery - ponoć za pomocą whisky przekupiła kapitana statku, by pozwolił jej wyjść na brzeg, a potem odmówiła ponownego wejścia na pokład. W późniejszym okresie życia Maud miała usłyszeć historię o tym, co stało się z pozostałymi dwoma braćmi, którzy pożeglowali do Górnej Kanady: jeden tam został i ponoć nadał nazwę Eglinton Avenue w Toronto; drugi rzekomo wrócił do Szkocji i słuch o nim zaginął. (Maud opowiadała te legendy podczas prelekcji i włączyła je do swoich książek, pisząc, że zemstą męża Mary McShannon Montgomery było wypisanie na jej nagrobku "Tu zostaję!").
Dokumenty ze statku nie potwierdzają tych legend. Na odkrytej niedawno liście pasażerów z brygantyny Edinburgh - która wypłynęła w lipcu 1771 roku z Campbelltown, Kintyre, w Szkocji do Malpeque na Wyspie Księcia Edwarda - figuruje tylko jeden Hugh Montgomery z rodziną i jednym dalszym krewnym. Z dokumentu wynika, że zapłacili za podróż tylko do Wyspy Księcia Edwarda11. Jednak kolejna legenda, którą słyszała dorastająca Maud, zdaje się prawdziwa - że szkocki klan Montgomerie uważał Mary McShannon i jej krewnych za zawodowych "bajarzy" z powodu talentu do snucia opowieści i gry na instrumentach muzycznych12.
Możliwe, że kanadyjski klan Montgomerych idealizował swoje koligacje; jednak z archiwalnych dokumentów wynika, że szkoccy Montgomerie byli wyjątkowym, barwnym i ekscytującym klanem. Mówiono o nich, że to "krąg ludzi, którzy ostro żyją i ostro jeżdżą" i "nie cieszą się długim życiem"13. Dziadek Maud, Donald Montgomery (urodzony w 1808 roku), opowiadał, że raz został zatrzymany na ulicy przez obcego człowieka, który wziął go omyłkowo za ówczesną głowę szkockiego klanu Montgomerie, Archibalda Williama, trzynastego hrabiego Eglinton (1819-1861). Rzeczywiście dziadek Maud i jego szkocki rówieśnik byli do siebie podobni, więc historia może być prawdziwa14.
Trzynasty hrabia Eglinton był niezwykle dziarskim, romantycznym mężczyzną. Uwielbiał hazard, a także żywił ogromną - i fatalną - namiętność do rycerskości i romantyzmu. W roku 1839 dwudziestoletni hrabia zorganizował największy i ostatni średniowieczny turniej w dziewiętnastym wieku. W ciągu dwóch lat przygotowań ten pseudoturniej pochłonął większość jego fortuny, a za sprawą nieprzewidywalnej szkockiej pogody okazał się kompletną klapą. Kilkaset tysięcy widzów oglądało niepowodzenia pochylonych w siodle pseudośredniowiecznych rycerzy, którzy nacierali na siebie konno w śliskim błocie, próbując jednocześnie trzymać nad głowami anachroniczne parasole, by chronić elegancko wyszywane ubrania i broń przed deszczem15. Jeden z historyków mówi, że ten turniej "był punktem zwrotnym" dla lorda Eglintona, który "przestał spędzać większość czasu na zabawach i stał się wzorowym wiktoriańskim dżentelmenem, niezmordowanym urzędnikiem państwowym, wiernym mężem, nieustająco taktownym i uprzejmym dla wszystkich, szczerze kochanym przez przedstawicieli wszystkich klas, dobrym we wszystkim poza zarządzaniem pieniędzmi. Po jego śmierci "Blackwood Magazine" napisał: "O nim można stanowczo powiedzieć, że honor był jego Gwiazdą Polarną"16.
Dziadek Maud, senator Donald Montgomery, był wybitnym członkiem legislatury Wyspy Księcia Edwarda w latach 1832-1874. Kiedy Wyspa przyłączyła się do Konfederacji Kanady w roku 1873, przez dwadzieścia lat pracował w senacie Kanady, aż do swej śmierci w wieku osiemdziesięciu sześciu lat w roku 1893. W społeczeństwie, w którym majątek był wyznacznikiem statusu, senator Montgomery posiadał dziewięćdziesiąt jeden hektarów pierwszorzędnej ziemi w Park Corner, dwadzieścia kilometrów na zachód od Cavendish. Miał dziewięcioro dzieci z pierwszą żoną, Ann Murray; a jego druga żona, niezbyt urodziwa Louisa Cundall Gall, miała własny dochód i wspaniałe koneksje towarzyskie na Wyspie.
Jeden z synów senatora, Hugh John (ojciec Maud, urodzony w roku 1841), miał wiele cech wspólnych z mężczyznami z legendarnego szkockiego klanu Montgomerie: byli pełni uroku osobistego, mieli indywidualny styl, zamiłowanie do romantycznej rycerskości, byli energiczni i ekstrawaganccy, potrafili zarabiać pieniądze, ale mieli trudności z ich utrzymaniem, wyróżniały ich podobne cechy fizyczne, takie jak oczy o ciężkich powiekach, wyjątkowo drobne dłonie i małe usta. Maud odziedziczyła taki wygląd. Najwyraźniej nie wiedziała, że wielu przodków z klanu Montgomerie również pisało wiersze i prywatnie je publikowało17.
Prapradziadek Maud ze strony matki, John Macneill (urodzony ok.1750 roku), przybył do Charlottetown z półwyspu Kintyre w Argyllshire w Szkocji około roku 1772. Z dwanaściorga dzieci z małżeństwa z Margaret Simpson dziewięciu synów miało reputację "mądrych, żywotnych i dominujących". (O córkach archiwa milczą). Około roku 1790 John Macneill otrzymał farmę na północnym wybrzeżu Wyspy i przeniósł się tam wraz z dwiema innymi szkockimi rodzinami, Simpsonami i Clarkami, po czym założył miejscowość Cavendish18.
Klan Macneillów również mógł się poszczycić szlacheckim rodowodem. W "Starym Kraju" Hector Macneill (kuzyn wspomnianego wcześniej Johna Macneilla) regularnie publikował tomiki poetyckie w Szkocji od roku 1795 aż do śmierci, jest wspomniany w English Bards and Scotch Reviewers Lorda Byrona. Według Maud wieść niosła, że wiele ballad przypisywanych jego przyjacielowi z Ayrshire, słynnemu Robertowi Burnsowi, zostało napisanych przez Hectora (z Come under my Plaidie i I lo'e ne'er a laddie but ane włącznie). Maud pieczołowicie przechowywała tomik The Poetical works of Hector Macneill (1856) i zawsze mówiła o żyłce literackiej w klanie Macneill, co wpływało na jej poczucie tożsamości i przekonanie o własnych możliwościach. Tak naprawdę oba klany miały smykałkę literacką i artystyczną.
W Kanadzie najstarszy syn Johna Macneilla, William Simpson Macneill (1781-1870), praktykował u słynnego kolonialnego prawnika i pisarza Thomasa McCullocha z Nowej Szkocji. W.S. Macneill mieszkał w Cavendish i pracował jako farmer, przedsiębiorca, inspektor robót publicznych oraz sędzia pokoju (co wiązało się ze spisywaniem testamentów, udzielaniem ślubów oraz ułatwianiem edukacji i postępu w innych dziedzinach). Dla swojej młodej żony, Elizy Townsend z Park Corner, wybudował dom, w którym miała się później wychowywać jego praprawnuczka Lucy Maud Montgomery. Do naszych czasów przetrwały jedynie fundamenty, odnowione przez praprawnuka Macneilla, Johna Macneilla (urodzonego w roku 1930), na farmie, którą odziedziczył i utrzymuje jako miejsce o znaczeniu historycznym wraz z żoną, Jennie Moore Macneill, oraz z ich synem. W parlamencie Wyspy Księcia Edwarda w latach 1814-1838 William Simpson Macneill pełnił funkcję przewodniczącego Izby Reprezentantów tak dobrze, że przywarło do niego miano "Przewodniczącego Macneilla". Jego pełen powagi portret wiszący w sali parlamentarnej w Charlottetown ponoć tak deprymował sto lat później kolejnego przewodniczącego, że kazał usunąć obraz sprzed swoich oczu. Przewodniczący Macneill miał to, co Maud opisała później jako "zalety" Macneillów: intelekt, konsekwencję w dążeniu do celu, wspaniałą pamięć. Dodała, że uosabiał również wady klanu: wybuchowość, tendencję do klanowej zazdrości, zaciekłą dumę. Przewodniczący Macneill i jego żona mieli jedenaścioro dzieci. Ponoć w swoich najlepszych latach znał imiona wszystkich mężczyzn, kobiet i dzieci na Wyspie19.
Dziadek Maud, Alexander Marquis Macneill, był człowiekiem zamożnym, zajmował wysoką pozycję w miejscowej społeczności. Odziedziczył majątek ojca, był sędzią pokoju, starszym zboru w Kościele prezbiteriańskim, naczelnikiem poczty w Cavendish i dobrym biznesmenem. Jego sady jabłoniowe wzbudzały powszechną zazdrość, a do tego jeszcze miał firmę prowadzącą połów makreli, co zapewniało mu stały dopływ gotówki, rzadki luksus w dziewiętnastowiecznej wiejskiej społeczności. To, że dorastał w cieniu budzącego postrach silnego ojca, Przewodniczącego Macneilla, i nie osiągnął politycznej pozycji ani swego ojca, ani brata (Williama S. Macneilla, deputowanego z North Rustico do parlamentu), mogło stać się przyczyną jego wybuchowości. Alexander Macneill, choć trudny i chimeryczny, był porządnym, szanowanym obywatelem. A także znanym ze swego talentu gawędziarzem. Macneillowie z jego pokolenia byli zasadniczy, przeważnie błyskotliwi, gorliwi, pracowici, krytyczni i szorstcy w obyciu. Szczycili się też ciętą ripostą. Może i nie mieli łagodnego uroku klanu Montgomerych, ale robili wrażenie i byli szanowani jako przywódcy społeczności.
Maud była też dumna ze swego dziedzictwa ze strony babki. Jej smukła i stylowa babcia ze strony matki również pochodziła ze znakomitej rodziny. Lucy Woolner Macneill (1824-1911) twierdziła, że jest spokrewniona z sir Thomasem Woolnerem, angielskim rzeźbiarzem, który rzekomo opowiedział historię "Enocha Ardena" swemu przyjacielowi, angielskiemu poecie laureatowi Alfredowi Lordowi Tennysonowi. Jej matka, Sarah Kemp Woolner, była prawdopodobnie spokrewniona z sir Robertem Kempem, wielkim posiadaczem ziemskim w Anglii Wschodniej, w miejscowości Dunwich; Sarah Kemp wyszła za Roberta Woolnera, "pracującego rolnika", który dzierżawił dużą farmę tuż za Dunwich20. Miejscowości na wschodnim wybrzeżu Anglii były zamieszkane przez wysokich, smukłych i pełnych wdzięku ludzi, którzy przypisywali te cechy fizyczne pochodzeniu od jedenasto- i dwunastowiecznych skandynawskich kupców i najeźdźców, a Woolnerowie byli na ogół urodziwi, utalentowani i rozsądni.
Dunwich w Anglii - miejsce urodzenia babci Maud - jest znane ze swej starożytnej i wybitnej historii. Było miastem portowym, kiedy Rzymianie najechali na Brytanię w roku 43. W roku 631 pierwszy tamtejszy biskup ufundował tam szkołę, podobno była to piąta szkoła założona w Anglii. Ze spisu Domesday Survey w roku 1086 wynika, że Dunwich miało trzy tysiące mieszkańców. Jednak miasteczko było zbudowane na klifach podlegających erozji. W 1585 roku piaszczysty przylądek, na którym znajdowało się siedemnaście kościołów, przyległe do nich cmentarze oraz większość starego miasta, wszystko zostało zmyte do morza. Nazwano je "Miastem w Morzu".
W roku 1824, roku urodzenia Lucy Woolner, populacja Dunwich skurczyła się do dwustu osób. Zgodnie z miejscową legendą dzwony zatopionych kościołów dzwonią pod wodą, wydając niesamowite, nieziemskie dźwięki. Po sztormach jeszcze pod koniec dwudziestego wieku fale wymywały czasem stare czaszki z zatopionych cmentarzy. Aż do czasu reformy brytyjskiej ordynacji wyborczej w 1832 roku (która rozprawiła się ze "zgniłymi miasteczkami") Dunwich - siedziba możnej rodziny Downing - od której nazwiska pochodzi nazwa londyńskiej Downing Street - z powodów politycznych wciąż było dostatnim miasteczkiem o długiej tradycji.
Jednak gdy opuszczali je przodkowie Maud, miasteczko chyliło się ku upadkowi. Pod koniec dziewiętnastego wieku romantyczne i historyczne Dunwich pozostało ulubionym miejscem artystów, poetów i pisarzy. Pochodzenie ze "Starego Kraju" było źródłem dumy kolonialnych Kanadyjczyków. Alexander Macneill poznał historię Dunwich od ojca swej żony i wyidealizował je we własnych opowieściach. Choć było to miejsce urodzenia Lucy, to on ożywił miasteczko w swych gawędach. Maud tyle się nasłuchała o romantyczności Dunwich, że pojechała je odwiedzić w trakcie swojego miesiąca miodowego.
W 1836 roku pradziadkowie Maud, Robert i Sarah Woolnerowie, urządzili się w Rustico (w pobliżu Cavendish) wskutek niezwykle precyzyjnego i metodycznego planowania. Kiedy Lucy, babcia Maud, miała jedenaście lat, jej ojciec wysłał jej starszego brata (siedemnastoletniego), by zbadał Wyspę Księcia Edwarda jako potencjalne miejsce emigracji. Chester nabył posiadłość i przygotował dom na przybycie rodziny w następnym roku. W maju 1836 roku Robert Woolner i jego żona przybyli wraz z młodszymi dziećmi, końmi, bydłem, sprzętem rolniczym i nasionami akurat na czas siewu. Przyjechali do wykończonego domu - dobre planowanie, zważywszy na to, że Sarah miała w kilka tygodni później urodzić ósme dziecko. Chester powrócił następnie na farmę w Anglii, by pracować na niej do końca dzierżawy; dochody z tej farmy pomogły w spłacie kosztownej przeprowadzki całej rodziny. Ta precyzja organizacyjna charakteryzuje styl Woolnerów. Większość imigrantów przybywała ze skromnym dobytkiem, a ich podróż opłacały organizacje emigracyjne. Pełni godności, kulturalni Woolnerowie byli inteligentnymi, dobrymi zarządcami, ceniącymi samodzielność, słowem, zaradnymi ludźmi o wspaniałych możliwościach21.
Farma Woolnerów w North Rustico przylegała do majątku Williama S. Macneilla, z którym stykała się poprzez las. W wieku dziewiętnastu lat, w roku 1843, Lucy Ann Woolner wyszła za Alexandra Marquisa Macneilla, przynosząc ze sobą dumę z własnego rodzinnego dziedzictwa. Lucy była anglikanką, ale przeszła na wyznawany przez męża prezbiterianizm, jak zwykły czynić w tej sytuacji ówczesne żony. Zaraz po ślubie wprowadziła się do domu, który był własnością silnego, starzejącego się już Przewodniczącego Macneilla i jego żony Elizy. Nim jej teściowie zmarli, odpowiednio w 1870 i 1869 roku, Lucy Woolner Macneill i jej mąż zdążyli wychować i doprowadzić do dorosłości sześcioro dzieci.
Alexander i Lucy Macneillowie ustanowili dla swoich dzieci wysokie standardy. Najstarszy syn, Leander, zdobył dyplom na University of Edinburgh w Szkocji, jednym z najbardziej prestiżowych uniwersytetów na świecie, i został odnoszącym sukcesy pastorem. Drugi syn, John Franklin, nabył dużą farmę przylegającą do ziem rodziców. Trzeci syn, Chester, robił karierę prawniczą, a potem przeniósł się do Kolumbii Brytyjskiej. Córka Annie wyszła za Johna Campbella z Park Corner, oddalonego o dwadzieścia kilometrów od Cavendish, gdzie mieściła się jedna z dobrych farm na North Shore. Następną córką była Clara (urodzona w roku 1853), która po wyjściu za syna senatora Montgomery'ego została matką Lucy Maud. Ostatnia córka Macneillów, Emily, ciemnowłosa piękność, wyszła za Johna Malcolma Montgomery'ego, jednego z najbardziej znaczących i lubianych mężczyzn w Malpeque, położonego dalej na zachód, wzdłuż North Shore.
Choć wydarzenia rodzinne były szeroko omawiane w domu Macneillów, o jednej nieszczęśliwej historii milczano: o smutnym, krótkim małżeństwie rodziców Maud, Clary i Johna Hugh Montgomery'ego. Macneillowie raczej nie byli zadowoleni, gdy dowiedzieli się, że ich piękna, utalentowana córka Clara zamierza wyjść za Hugh Johna Montgomery' ego, pomimo jego statusu rodzinnego. Ich obiekcje mogły być natury politycznej, teologicznej i osobistej22.
Macneillowie byli zagorzałymi liberałami, mającymi w głębokiej pogardzie konserwatystów, a na Wyspie politykę traktowano bardzo serio. Senator Donald Montgomery (ojciec Hugh i dziadek Maud), nie dość, że był konserwatystą, to jeszcze ponoć kumplem od kieliszka sir Johna A. Macdonalda, pierwszego premiera Kanady i bardzo zdolnego polityka. Krytycy sir Johna A. Macdonalda twierdzili, że rządził, w jednej ręce trzymając butelkę whisky, a w drugiej kiełbasę wyborczą. Surowi prezbiteriańscy Macneillowie uważali luzackich Montgomerych za niewiele lepszych niż "głownia wyciągnięta z pożogi"23 (2 czerwca, 1931).
Co gorsza, Hugh John był kiepskim biznesmenem. Po wielu nieudanych przedsięwzięciach przed ślubem otworzył sklep wraz ze swoim szwagrem, Duncanem McIntyre'em, rozwiązłym mężczyzną, który prawdopodobnie fałszował księgi rachunkowe i go oszukiwał. Szkoccy przedsiębiorcy zbijali fortuny w całej Ameryce Północnej, ale Hugh John Montgomery nie potrafił nawet zadbać o rentowność jednego wiejskiego sklepiku. W dodatku nie zapowiadało się, że dostanie duży spadek, chociaż był najstarszym synem. Ojciec wybrał na spadkobiercę majątku w Park Corner młodszego, bardziej obiecującego syna, a Hugh Johnowi w testamencie zapisał jedynie sto dolarów, taką samą symboliczną kwotę, jaką zostawił córkom. (Najmłodszy syn senatora, Cuthbert, który miał przejąć farmę, zmarł na krótko przed ojcem, więc majątek przeszedł ostatecznie w ręce średniego syna, Jamesa Townsenda Montgomery'ego). Tak więc choć Hugh John był obdarzony charyzmą i pochodził z zacnej rodziny, a przekonania o strukturze klasowej ze starego świata nadal przenikały kolonialne myślenie, raczej dobrze nie rokował jako żywiciel rodziny.
Maud dorastała, wyczuwając napięcie pomiędzy odmiennymi rodzinami, stanowiącymi jej dziedzictwo - "namiętna krew Montgomerych" i "purytańskie sumienie Macneillów" były utrzymywane w kruchej równowadze dzięki zdrowemu rozsądkowi, samokontroli i charakterowi Woolnerów.
CIĄG DALSZY DOSTĘPNY W PEŁNEJ, PŁATNEJ WERSJI
6 Maud dostała imię "Lucy" po swojej babci, a "Maud" po córce królowej Wiktorii. W dzieciństwie wołano na nią "Maudie", by nie mylić jej z babcią. W 1896 Maud podpisała się na swoim egzemplarzu poezji Whittiera jako "Lucy M. Montgomery", ale będąc dorosła, używała już tylko imienia "Maud"; wolała je od imion "Lucy" i "Lucy Maud". Imię "Maud" kojarzyło się z przyjemnością, jaką dawało czytanie poezji na kolonialnej Wyspie Księcia Edwarda, przywodziło na pamięć wiersz Tennysona z 1855 roku pod tytułem Maud oraz wiersz Johna Greenleafa Whittiera zatytułowany Maud Miller (napisany około 1856 roku), balladę o miłości biednej wiejskiej dziewczyny i znanego sędziego, która nie mogła się zrealizować z powodu nierówności społecznej. Maud podkreśliła w swoim egzemplarzu wiele wersów (A szczególnie: Ze wszystkich słów języka, nie ma co tu kryć / Najsmutniejsze są bowiem: "Wszak mogło tak być" [Przełożyła Anna Bańkowska]). Zawsze wydawała swoje utwory jako L.M. Montgomery, zgodnie z wydawniczą konwencją, mającą na celu ukrycie płci, gdyż na ogół uznawano, że właściwsza dla autora jest płeć męska. W kulturze popularnej nazywana jest powszechnie "Lucy Maud".
7 The Gay Days of Old: A Well-known Author's Reminiscences of Her Girlhood on a Canadian Farm, "Farmers' Magazine", około 1920, znalezione na s. 176. Scrapbook of Reviews [Albumu z recenzjami].
8 Walter C. Ault, s. 198.
9 Tematy prezentowane przez mieszkańców wsi w programach organizowanych przez Cavendish Literary Society [Towarzystwo Literackie Cavendish] między dwunastym a siedemnastym rokiem życia Maud sugerują zakres zainteresowań owej wiejskiej społeczności: "Kto jest większym poetą: Byron czy Burns?", "Czy kara śmieci powinna zostać zniesiona?", "Co ma większą moc: pióro czy miecz?, "Co miało większy wpływ na ludzkość: oratorstwo czy muzyka?", "Jaka forma rządów jest lepsza: monarchia czy republika?". Prezentowano również programy na tematy: "Chwalebna rewolucja 1688 roku", "Życie i twórczość sir Waltera Scotta", "Twórczość George Eliot", "Epoka elżbietańska" oraz "Główne wydarzenia za panowania królowej Wiktorii". Wieczorne programy często zaczynały się od formalnej debaty albo referatu, a potem prowadzono otwartą dyskusję.
10 Patrz: The Flyting Betwix Montgomery and Polwart, The Poems of Alexander Montgomerie, s. 99-132, napisane około 1629 roku w Szkocji, jako przykład tradycyjnego szkockiego flyting w formie wierszowanej.
11 Patrz: Michael Kennedy, "The Island Magazine", tom 39 (1996), s. 39. Patrz również: hasło "Montgomery" w książce Malpeque and Its People. Rodzina Montgomerych przybyła około roku 1770, ale odkrycie dziennika pokładowego statku Edinburgh zdaje się potwierdzać rok 1771.
12 Patrz: Michael Kennedy, "The Island Magazine", tom 39 (1996), s. 42. McShannon zapisywano również inaczej, na przykład O'Senog, MacShenaig, McShinnocht, etc.
13 Patrz: Mark Girouard, s. 110.
14 James W. Wilson, oficer Orderu Imperium Brytyjskiego, obecny właściciel zamku Montgomery w Skelmorlie w Szkocji, rodowej siedziby klanu Montgomerie, znalazł w szopie, podczas remontu posiadłości, duży portret olejny 13. hrabiego Eglinton. Według niego portret został namalowany około roku 1852 przez Cattersona Smitha, jednego z najlepszych irlandzkich portrecistów, kiedy lord Eglinton był przedstawicielem Korony w hrabstwie, to jest gubernatorem Irlandii. Po renowacji portretu pan Wilson zaprezentował go w Prestwick Golf Club, który 13. hrabia założył w roku 1851. Chociaż kobiety nie mają wstępu do tego przeznaczonego wyłącznie dla mężczyzn klubu, pan Wilson umożliwił mojej córce Jennie i mnie obejrzenie i sfotografowanie portretu. Stwierdziłyśmy wyraźne podobieństwo pomiędzy Donaldem Montgomerym a 13. hrabią Eglinton.
15 Ten turniej kosztował około 40 000 funtów (około dziesięciu milionów dolarów w przeliczeniu na dolary w roku 2007). Patrz: Ian Anstruther, The Knight and the Umbrella: An Account of the Eglinton Tournament, 1839. Patrz również: Mark Girouard, The Return to Camelot: Chivalry and the English Gentleman, rozdział 7, o turnieju Eglinton, s. 87-110 i Alan Young, s. 186-187.
16 Girouard, s. 108, 110.
17 Niejaki Alexander Montgomerie był nadwornym poetą za panowania Jakuba VI. Nawet ojciec Maud pisał wiersze, a jeden z nich jest przechowywany w L.M. Montgomery Collection na University of Guelph. Scottish Collection w Guelph zawiera inne materiały na temat klanu Montgomerie. Męscy przedstawiciele wielu pokoleń szkockiego rodu Montgomerie ulegali romantycznym porywom i szybko przepuszczali swoje fortuny, ale byli również utalentowani i pełni energii, więc nadrabiali straty finansowe w drugiej połowie życia, jak opisano w The Knight and the Umbrella. Lady Eglinton przypisuje się zasługę zainicjowania przemysłu koronkarskiego w Ayrshire po tym, jak przywiozła z Francji dziecięcą sukieneczkę do chrztu w roku 1814. Maud wspomina, że szesnastowieczna lady Eglinton była z kolei inicjatorką powstania manufaktur tkackich w Irlandii, gdzie wytwarzano tkaniny lniane i wełniane, produkowano tartany. Sama Maud była wyjątkowo zręczną szwaczką.
18 W poszukiwaniu informacji na temat klanu Macneillów patrz: Harold H. Simpson, Cavendish: Its History, Its People. Nazwisko Macneill zapisywano również jako McNeill, McNeil, McNeal i MacNeill.
19 W roku 1783, kiedy przewodniczący Izby Reprezentantów Macneill miał dwa lata, populacja na Wyspie wynosiła 1200 osób. W roku 1820, gdy miał trzydzieści pięć lat i działał w legislaturze, populacja Wyspy dochodziła do 15 000 osób. Kiedy zmarł w roku 1870, na cztery lata przed narodzinami Maud, wyspa miała prawie 100 000 mieszkańców. Od tego czasu Wyspa "eksportowała" dobrze wykształconych młodych ludzi do Kanady i Stanów Zjednoczonych. Dopiero w połowie dwudziestego wieku Wyspa odzyskała populację, jaką miała w dzieciństwie Maud.
20 Według dr. Ormanda Pickarda, miejscowego historyka i kuratora muzeum w Dunwich w Anglii, w sztywnym angielskim systemie klasowym "pracujący rolnicy" stali niżej od "ziemiaństwa".
21 Woolnerowie byli długowieczną rodziną, której potomkowie rozproszyli się po całej Ameryce Północnej, a wielu z nich w dwudziestym wieku osiągnęło sukcesy w różnych wolnych zawodach.
22 W roku 1913 L.M. Montgomery wydała Złoty gościniec, wykorzystując w książce opowieści swojej stryjecznej babki Mary Macneill Lawson. Pierwsza opowieść dotyczy pary kochanków, Ursuli Townley i Kennetha MacNaira, którzy uciekli z domów, by się potajemnie pobrać, ku przerażeniu swego klanu. Ojciec Ursuli, tak jak pradziadek Maud, przewodniczący Macneill, przechwalał się, że zna "wszystkich mężczyzn oraz wszystkie kobiety i dzieci" na Wyspie. Sprzeciwiał się małżeństwu młodych, bo rodziny były poróżnione z powodu sympatii politycznych, tak jak w przypadku Montgomerych i Macneillów. Kenneth był młodym kapitanem statku z sąsiedniej osady; a Hugh John też spędził jakiś czas na morzu. Ursula, tak jak Clara Macneill, brała ślub w sukni z "morskozielonego jedwabiu".
23 Księga Zachariasza 3,2, za Biblią Tysiąclecia.