Gdy Kaisa zawołała, że nie potrafię zrobić salta na trampolinie, odpowiedziałem jej prędko, że sama nie potrafi. Ale ona, słysząc to, rozłożyła szeroko ręce, mocno się odbiła i zrobiła najpiękniejsze salto, jakie kiedykolwiek widziałem na naszym podwórku!
Pomyślałem, że pójdę i ją spiorę, ale nie mogłem tego zrobić, bo mama Kaisy - która chyba kupiła tę trampolinę, choć sama na niej nigdy nie skakała, i dobrze, bo na pewno jest na nią za ciężka - powiedziała kiedyś wyraźnie nam wszystkim: Kaisie, Joosepowi i mnie, że na trampolinie wolno skakać tylko w pojedynkę.
I raczej nie uwierzyłaby mi, że nie wchodziłem na trampolinę, by na niej skakać, lecz by sprać jej córkę.
Przypomniała mi się za to moja mama, która mówiła, że gdy dokucza jakiś palant, najmądrzej jest nie zwracać na niego uwagi, zrobiłem więc minę, jakbym w ogóle nie słyszał, co wykrzyczała Kaisa.
Ale to było trudne, a nawet niemożliwe, bo przecież słyszałem, co krzyczała, i jak bym się nie starał powstrzymywać, zadrżała mi broda, a do oczu napłynęły mi łzy.
Postanowiłem więc, że muszę Kaisie odpłacić tym samym, i zacząłem się zastanawiać, w czym na pewno jestem od niej lepszy. Dam głowę, że będzie tego z tysiąc rzeczy! Zawołałem więc:
- A ty za to nie umiesz zaśpiewać hymnu!
Ja hymn Estonii znam na pamięć, bo oglądam z Joosepem rozgrywki naszej reprezentacji, a tam na początku każdego meczu śpiewają go piłkarze. Jestem pewny, że Kaisa nie ogląda meczów, a może nawet nie wie, co to w ogóle jest hymn, i że teraz to jej zacznie drżeć broda i już nie przyjdzie jej do głowy, by mi więcej dokuczać.
Ale Kaisa odparła szybko:
- Ha! Co z tego, nie zależy mi! - I zrobiła jeszcze jedno salto, tak samo idealne jak poprzednie.
Wtedy ogarnęła mnie złość, bo było widać, że Kaisa nie zamierza przestać mi dokuczać. Zasłoniłem uszy rękami i zacząłem z całej siły śpiewać hymn Estonii:
- Ojczyzno ma, radości ma, jak pięknaś, szczęście me! - wydzierałem się, bo znałem wszystkie słowa.
Lecz zaraz po: "Niech Bóg ma cię w opiece swej!" było miejsce, którego jednak tak dobrze nie pamiętałem, i musiałem przerwać. A gdy zdjąłem dłonie z uszu, okazało się, że Kaisa wcale nie krzyczy: "Mati nie umie skoczyć salta!", ale wymyśliła wierszyk: "Matik kapusta to głowa pusta, z matematyki ma dwa pierniki!".
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki