Rozdział 3
Sąd Rejonowy
26 września 2013 roku, czwartek
15:50
- Jakie było twoje pierwsze odczucie, gdy weszłaś do sypialni państwa Quinlanów? - zapytał Garrett, wciąż stojąc na podium.
- Zobaczyłam trzy ofiary i uzbrojoną podejrzaną.
- Jak opisałabyś atmosferę w pokoju?
- Była napięta. Wszyscy mieliśmy wyciągnięte pistolety, ja byłam mocno zdenerwowana. W pierwszej chwili pomyślałam, że Alexandra zastrzeliła rodziców i brata i że stanowiła zagrożenie dla siebie oraz mojego zespołu.
- Dlatego ją rozbroiliście?
- Tak. Postępowaliśmy zgodnie z protokołem rozbrojenia strzelca.
- A potem skuliście Alexandrę?
- Tak.
- Czy zgodzisz się, że te pierwsze chwile, gdy przeszłaś nad ciałem Raymonda Quinna, weszłaś do głównej sypialni, gdzie zobaczyłaś ciała Dennisa oraz Helen Quinnów, zakrwawioną pościel, krew rozbryźniętą na ścianie i nastolatkę, która siedziała na podłodze z shotgunem na kolanach, można uznać za dezorientujące?
- Tak.
- Funkcjonariusz Diaz - powiedział Garrett, przerzucając strony notesu - który pojawił się na miejscu zbrodni jako drugi, opisał ten widok jako "przerażający". Czy zgodziłabyś się z tym określeniem?
- Tak, wszyscy bardzo się baliśmy.
- Sprzeciw - powiedział Bill Bradley. - Funkcjonariuszka Koppel nie może stwierdzać w swoim zeznaniu tego, jak czuli się jej współpracownicy.
- Podtrzymany.
- Wysoki Sądzie, rozumiem, że funkcjonariuszka Koppel nie może się wypowiadać za swoich współpracowników, ale oni już złożyli zeznania i zostało to odnotowane. Każdy z nich mówił o swoim zagubieniu, przerażeniu, smutku i poczuciu przytłoczenia tym, co zastali w domu Quinlanów. Ja tylko pytam funkcjonariuszkę Koppel, czy czuła to samo.
- Sprzeciw został podtrzymany, panie Lancaster - odpowiedział sędzia. - Proszę mówić dalej.
Garrett odczekał chwilę, po czym kiwnął głową i ponownie zwrócił się do Donny.
- Funkcjonariuszko Koppel, po wejściu do sypialni Quinlanów czułaś bardzo silne emocje. Czy odczuwałaś też dezorientację?
- Tak.
- Przerażenie i szok?
- Tak.
- Smutek?
- Tak.
- Czy miałaś poczucie, że to wszystko było przytłaczające?
W oczach Donny pojawiły się łzy.
- Tak.
- Skoro odczuwałaś to wszystko naraz, to czy istnieje taka możliwość, że na widok nastolatki siedzącej w nogach łóżka jej zabitych rodziców mogłaś źle zinterpretować to, co widziałaś?
- Tak. To oczywiste, że wszyscy tak zrobiliśmy.
- Przy tak rozchwianych emocjach założyłaś, że Alexandra Quinlan zamordowała swoją rodzinę. Prawda?
- Tak, tak założyłam.
- Czy podczas pobytu w domu Quinlanów choć raz założyłaś, że istnieje inne wyjaśnienie tego, co tam zastaliście?
- Nie, nie na miejscu zbrodni.
- Czy rozmawiałaś z którymkolwiek z towarzyszących ci oficerów o scenariuszach, które mogłyby wyjaśnić to, co zastaliście na miejscu?
Donna pokręciła głową.
- Nie podczas pobytu tam.
- Ale była taka chwila, funkcjonariuszko Koppel, gdy dotarło do ciebie, że źle zinterpretowaliście zdarzenia, do których doszło na miejscu zbrodni?
- Tak. Gdy wróciliśmy na komendę i obserwowałam przesłuchanie Alexandry. Wtedy zaczęłam podejrzewać, że źle na to wszystko spojrzeliśmy.
- Ile czasu minęło od chwili, gdy weszłaś na miejsce zbrodni i przeżyłaś wszystkie te przytłaczające emocje, aż do momentu, gdy zrozumiałaś, że coś jest nie tak? Kiedy dotarło do ciebie, że mogliście postąpić niewłaściwie?
- Mogły minąć jakieś dwie godziny.
Garrett sprawdził notatki.
- Odpowiedziałaś na wezwanie do domu Quinlanów czterdzieści sześć minut po północy. Dwanaście minut później poprosiłaś o wsparcie. Detektyw Alvarez zaczął przesłuchanie Alexandry Quinlan o trzeciej dwadzieścia rano. Czyli minęły niemal trzy godziny od chwili odpowiedzi na zgłoszenie do momentu, gdy obserwowałaś przesłuchanie Alexandry. Czy dobrze mówię?
- Tak.
- Czyli po wejściu do sypialni Quinlanów potrzebowałaś trzech godzin, żeby przetworzyć obrazy i emocje, których w swojej karierze doświadczyło niewielu funkcjonariuszy. Potrzebowałaś trzech godzin, by te przytłaczające emocje przestały cię kontrolować. Minęły trzy godziny, zanim zrozumiałaś i podeszłaś logicznie do dezorientujących wydarzeń, zanim zdrowy rozsądek wziął górę. Czy mam rację, jeśli chodzi o przekrój czasowy?
Donna przytaknęła i otarła łzy.
- Tak.
Garrett milczał przez chwilę dla lepszego efektu. Stał w ciszy na tyle długo, by ta wprawiła ławę przysięgłych w dyskomfort. By byli uważni i mocno skupieni.
- Funkcjonariuszko Koppel, gdy zapanowałaś nad emocjami, gdy zaczęłaś myśleć logicznie i rozsądnie, co zauważyłaś?
Donna odchrząknęła.
- Obserwowałam przesłuchanie Alexandry, które odbywało się w sali przesłuchań, i dotarło do mnie, że już nie była zszokowana, tak jak wtedy, gdy znaleźliśmy ją w sypialni. Właśnie wtedy zobaczyłam dziewczynę zagubioną i zdezorientowaną tym, o co była posądzana.
- Dostrzegłaś to po trzech godzinach. Tyle czasu potrzebowała Alexandra, by przetworzyć, co się wydarzyło. To właśnie wtedy w końcu zrozumiała, że posądzano ją o zamordowanie rodziny. A gdy to do niej dotarło, co się zmieniło w zachowaniu Alexandry?
- Już nie była w transie. Według mnie wyglądała, jakby wreszcie zrozumiała, że jest przesłuchiwana. Wyglądała, jakby była przerażona i zagubiona, jakby potrzebowała pomocy.
- Czyli siedemnastolatka, która jako jedyna przetrwała tamtą noc, gdy zamordowano jej rodzinę, potrzebowała pomocy od otaczających ją dorosłych. Czy tak właśnie myślałaś?
- Tak.
Garrett zszedł z podium i stanął przed ławą przysięgłych.
- To, że młoda dziewczyna w takiej sytuacji potrzebowała ochrony od dorosłych, wydawało się rozsądne, prawda?
- Sprzeciw. Pytanie sugerujące odpowiedź.
- Podtrzymany.
- Wydaje się, że pierwsze, co dorośli powinni zrobić, to chronić dziewczynę, która właśnie straciła matkę, ojca oraz brata. Ale zamiast pomóc Alexandrze Quinlan funkcjonariusze źle zinterpretowali miejsce zbrodni i wyciągnęli pochopne wnioski, zgadza się?
- Sprzeciw! Pytanie sugerujące odpowiedź.
- Podtrzymany.
- Zamiast otrzymać pomoc, Alexandra Quinlan musiała zmierzyć się z agresywnym detektywem podczas nielegalnego przesłuchania nieletniej o trzeciej trzydzieści rano, gdy posądzono ją o zamordowanie rodziny. Zamiast otrzymać pomoc, Alexandra Quinlan w nagrodę za przetrwanie dostała dwumiesięczny pobyt w ośrodku poprawczym dla nieletnich. Zamiast otrzymać pomoc, Alexandra Quinlan została wywleczona z domu w kajdankach, podczas gdy reporterzy nagrywali i emitowali każdą sekundę i pokazywali ją światu. Zamiast otrzymać pomoc, Alexandra Quinlan musiała mierzyć się z tygodniami, w czasie których w nagłówkach artykułów osądzano ją o zamordowanie rodziny... bo wszyscy wiemy, że krew przyciąga uwagę mediów. Wiemy też, że szybko się kogoś osądza, ale wycofanie się z tego zajmuje bardzo dużo czasu. Wszystko zakończyło się tym, że Alexandra Quinlan zmierzyła się z naznaczeniem i pomówieniami. Otrzymała nadane przez nadgorliwą reporterkę obrzydliwe przezwisko "Martwooka", które bardzo chętnie podchwyciły później wszelkie media w Wirginii i w całym kraju. A wszystko to, bo nastolatka miała czelność wyglądać na zagubioną i zdezorientowaną tuż po tym, jak odnalazła swoją zamordowaną rodzinę. Wszystko, co spotkało Alexandrę Quinlan, było przeciwieństwem tego, co cywilizowane społeczeństwo, a także etyczny i bezstronny wymiar sprawiedliwości powinni jej zaoferować.
- Sprzeciw! - Bill Bradley zerwał się z miejsca, wściekły. - Wysoki Sądzie, pan Lancaster wygłasza przemowę końcową, choć powinien przesłuchiwać świadka.
- Panie Lancaster - powiedział sędzia - testuje pan moją cierpliwość. Czy ma pan jeszcze jakieś pytania do funkcjonariuszki Koppel?
- Tak. - Głos Garretta złagodniał, gdy przeniósł wzrok z ławy przysięgłych na Donnę. - Rodzina Alexandry została zamordowana w nocy piętnastego stycznia. Alexandra przetrwała. Funkcjonariuszko Koppel, czy zgadzasz się, że źle przeprowadzona akcja policji miasta McIntosh oraz działania podjęte w następujących tygodniach już do końca życia będą miały negatywny wpływ na życie Alexandry?
- Sprzeciw!
Garrett patrzył, jak Donna zaczyna płakać. Wykorzystanie roli swojej żony w tej sytuacji niemal go zniszczyło.
- Wycofuję pytanie, Wysoki Sądzie. Nie mam więcej pytań.
- Panie Bradley - powiedział sędzia - świadek należy do pana.
Bill Bradley zamknął tylko oczy i pokręcił głową na sędziego. Nie zamierzał porywać się na przesłuchanie krzyżowe. Nie, gdy było widać, jak rozemocjonowana jest ława przysięgłych.
- Funkcjonariuszko Koppel - powiedział sędzia - jest pani wolna.
Gdy Donna opuściła miejsce dla świadków i ruszyła środkiem sali, dookoła panowała cisza. Garrett dostrzegł, że tym razem nie nawiązała z nim kontaktu wzrokowego, a z galerii nie dochodziły żadne szepty.
- Panie Lancaster, ma pan jeszcze jakichś świadków? - zapytał sędzia.
- Tylko jednego, Wysoki Sądzie. Ostatniego. Alexandrę Quinlan.
Sędzia spojrzał na zegarek. Było po szesnastej.
- Biorąc pod uwagę późną godzinę i zgadując, że przesłuchanie Alexandry Quinlan z pewnością zajmie dużo czasu, wznowimy rozprawę jutro o dziewiątej rano.
Sędzia uderzył młotkiem. Ława przysięgłych opustoszała, a na galerii zrobiło się głośno od szeptów, gdy widzowie i reporterzy dyskutowali o tym, co widzieli podczas rozprawy. Obrońcy spakowali się i wyszli. Garrett zebrał notatki z podium i usiadł przy stole dla oskarżyciela. Wziął kilka głębokich oddechów, bo wiedział, że został mu już tylko jeden dzień, by wszystko naprawić.