Rozdział I
RODZICE
Rodzicami Amparo byli Maria Krystyna Burbon (1806-1878) oraz gwardzista Agustín Fernando Mu?oz y Sánchez (1808-1873). Maria Krystyna przyszła na świat w Palermo na Sycylii jako córka Franciszka I, króla Obojga Sycylii i infantki Marii Izabeli Burbon, córki Karola IV i Marii Ludwiki Parmeńskiej. Istnieje nawet przypuszczenie, że Maria Izabela narodziła się w rezultacie romansu Marii Ludwiki z jej faworytem, premierem Hiszpanii, Manuelem Godoyem. Zakładając, że jest to prawdą, Maria Krystyna byłaby wnuczką Godoya1 (zaś Amparo jego prawnuczką). Mając dwadzieścia trzy lata poślubiła starszego od niej o ponad dwadzieścia lat kuzyna, Ferdynanda VII, króla Hiszpanii. Małżonkowie doczekali się dwóch córek: Izabeli (późniejszej królowej Izabeli II) i Ludwiki Fernandy (późniejszej księżnej de Montpensier). Jednak 29 września 1833 r. schorowany Ferdynand VII zmarł. Maria Krystyna została wdową i regentką małoletniej Izabeli. W ciągu niespełna czterech lat wiernego stania u boku męża zaskarbiła sobie sympatię i szacunek poddanych. Oceniano ją nie tylko przez pryzmat niekwestionowanej urody, ale brano także pod uwagę przymioty charakteru i wrażliwość na sprawy publiczne. Uchodziła za kobietę sympatyczną i zwolenniczkę korzystnych dla kraju reform wewnętrznych w duchu liberalizmu2.
Natomiast Agustín Fernando Mu?oz pochodził z bardzo skromnej rodziny. Jego ojciec Juan Antonio Mu?oz był sprzedawcą tytoniu, zaś matka Eusebia Sánchez dozorczynią stawów w wiosce Tarancón w prowincji Cuenca. Wprawdzie ojciec Agustína Fernanda nosił tytuł hrabiego de Retamoso, ale było to wyróżnienie honorowe odziedziczone po jego matce, Euge?ii Fuentes, mamce Carloty Joaquiny, córki późniejszego króla Karola IV i Marii Ludwiki. Karol III miał bowiem zwyczaj nadawania szlachectwa wszystkim mamkom dzieci zrodzonych z książąt Asturii (następców tronu) oraz ich mężom i potomkom. Tak więc rodzina Mu?ozów formalnie należała do utytułowanej szlachty, lecz nie miało to pokrycia natury ekonomicznej. Mu?ozowie wiedli prosty żywot, pewne zyski czerpiąc z posiadłości ziemskich i z dzierżawy wspomnianych stawów w Tarancón, gdzie urodził się Agustín Fernando i jego liczne rodzeństwo3. Według dokumentów archiwalnych poświęconych jego biografii, państwo Mu?oz pomimo niewielkich dochodów mieli ambicje dać swym synom solidne wykształcenie, otwierające drogę do intratnej kariery. Pragnieniem Euzebii było, aby Agustín Fernando został w przyszłości duchownym. Z tą myślą już w Tarancón pobierał on lekcje łaciny, kontynuując je w Madrycie lub w Alcalá de Henares. Jednak powołaniem młodzieńca było wojsko i matka, przedkładając dobro syna ponad swoje osobiste plany, nie stawiała temu sprzeciwu. Korzystając z faktu, że pochodził z rodziny mającej powiązania z dworem królewskim, oraz z pomocy dwóch przyjaciół gwardzistów, w wieku siedemnastu lat, czyli rok wcześniej, niż to było w zwyczaju, został członkiem gwardii Ferdynanda VII. W krótkim czasie zdobył umiejętności konieczne w tym zawodzie i z zapałem oddał się służbie królowi oraz polowaniu, jedynej prawdziwej pasji monarchy4. Pomimo sumiennej pracy i awansu na kadeta status materialny Agustína Fernanda nie ulegał znaczącej poprawie. Jak czytamy w anonimowej relacji osoby z najbliższego otoczenia Marii Krystyny, zatytułowanej Casamiento de la Reina Cristina con Fernando Mu?oz, gdy Mu?oz pierwszy raz przybył do Madrytu był tak biedny, że musiał prosić o wsparcie swego przyjaciela, kolegę szkolnego i krajana zatrudnionego w charakterze pomocnika we fryzjerni lub w sklepie jednego z chirurgów madryckich. Kolega ten przez długi czas udzielał mu noclegu w swym skromnym pokoju. Następnie zamieszkał w koszarach Korpusu Gwardii Królewskiej, ale nadal żył niezwykle skromnie. Najlepszy dowód, że gdy w związku ze wspomnianym awansem przyszło mu stawić się przed obliczem królowej, wystąpił wtedy w modnym surducie, ale nie swoim, lecz pożyczonym od innego gwardzisty5.
Amparo narodziła się zatem ze związku morganatycznego. Fakt tego niezwykłego pod wieloma względami (negatywnym i pozytywnym) małżeństwa miał zaciążyć na przyszłych losach zarówno Amparo (zwłaszcza na jej dzieciństwie), jak całej rodziny Mu?ozów oraz na losach Hiszpanii. Można powiedzieć, że historia bohaterki niniejszej biografii zaczyna się jeszcze przed jej przyjściem na świat, w okresie, kiedy wdowa po Ferdynandzie VII zaczęła kierować swoją uwagę ku przystojnemu gwardziście. Dokumenty z epoki utrwalają kilka wersji tego ważnego wydarzenia. Przykładowo autorka monografii poświęconej Izabeli II, Isabel Burdiel, na podstawie rękopisów z archiwum Real Academia de la Historia podaje, że królowa matka obserwując swoich gwardzistów osobiście dokonała wyboru tego, który jej zdaniem najbardziej się wśród nich wyróżniał6. W podobnym duchu utrzymana jest wspomniana już anonimowa relacja. Dowiadujemy się z niej, że pod koniec listopada 1833 r. Maria Krystyna poleciła swej powiernicy i modystce, do?i Teresie Valcarcel zaaranżowanie spotkań z Mu?ozem. Przebiegła Teresa, która nieformalnie decydowała o składzie osobowym gwardii, miała do tego wykorzystać innego gwardzistę, Nicolasa Franco, przyjaciela Mu?oza. Za jej namową Franco zaczął przyprowadzać Mu?oza do pałacu, umożliwiając mu widywanie się z królową7.
Ze swej strony Eulalia, córka Izabeli II, a więc wnuczka Marii Krystyny, w Pamiętnikach opublikowanych we Francji w 1911 r. przytacza ujmujący epizod z okoliczności pierwszego zbliżenia pary kochanków. Twierdzi, że nastąpiło to przypadkowo, zaledwie dwa miesiące po śmierci Ferdynanda VII, gdy regentka opuszczała pałac w Madrycie, kierując się ku królewskiej rezydencji w San Ildefonso de la Granja (zwanej w skrócie La Granja). Podczas podróży dostała nagłego krwotoku z nosa. Kiedy do tamowania krwi zużyła wszystkie chusteczki, jakimi dysponowały ona i jej służąca, musiała prosić o pomoc jednego z żołnierzy eskortujących karocę. Wybór padł na Agustína Fernanda, ponieważ ten znajdował się najbliżej pojazdu. Natychmiast wyciągnął swoją chusteczkę i szarmanckim gestem podał ją zdesperowanej królowej wdowie. Po krótkim czasie, gdy krwotok ustał, Maria Krystyna wysunęła przez okno swoją delikatną, białą dłoń, aby podziękować młodzieńcowi, który w odpowiedzi na ten gest z szacunkiem i czułością złożył na niej pocałunek. Według Eulalii pocałunek ten zadecydował o losie regentki i uprzejmego gwardzisty. Po przyjeździe do pałacu Maria Krystyna wezwała gwardzistę do siebie. Ten był przekonany, że karze mu drogo zapłacić za to rzekome zuchwalstwo. Tymczasem tak się nie stało. Królowa miała dwadzieścia siedem lat, była piękną, sentymentalną Włoszką, która nigdy jeszcze nie kochała naprawdę. Mu?oz był pierwszą i miał pozostać jedyną miłością jej życia8.
Chociaż przytoczony fragment może robić wrażenie nazbyt romantycznego i baśniowego niż w rzeczywistości, to jednak wydaje się być najbardziej wiarygodny. Po pierwsze dlatego, że cały Pamiętnik Eulalii cechuje realizm. Po drugie, autorka zaznacza, że spisała relację, jaką sama usłyszała od swej ukochanej babki. Podobno Maria Krystyna często do niej wracała i chętnie powtarzała w obecności męża, który pod wpływem dawnych wspomnień uśmiechał się, gładząc rękami swe szpakowate wąsiki i bynajmniej nie podawał jej w wątpliwość9. Po trzecie, podane wersje nie wykluczają się, a raczej uzupełniają. Sugerują one, że królowa najpierw zetknęła się Mu?ozem w pałacu, a kiedy się jej spodobał, dołączyła go do grona najbardziej zaufanych gwardzistów, aby wkrótce, podczas podróży mieć go w eskorcie najbliżej karocy.
Według Casamiento Maria Krystyna nie miała odwagi oświadczyć się swemu wybrańcowi w sposób raptowny i w prozaicznych warunkach. Zgodnie ze zwyczajem epoki, w jakiej przyszło im żyć, postanowiła dopełnić tego aktu w zagadkowych okolicznościach i w plenerze. Nie zważając na zimową porę, zadysponowała romantyczną podróż. Wykorzystując tydzień, w którym Mu?oz pełnił służbę w pałacu, uparła się udać do folwarku we wsi Quitapesares, położonego pomiędzy Segowią a San Ildefonso de la Granja. Wyruszyła w drogę 17 grudnia 1833 r. o świcie, podczas bardzo niesprzyjających warunków atmosferycznych. Po krótkim czasie musiała zawrócić z powodu defektu powozu, który zderzył się z kilkoma wozami transportującymi drewno, oraz zasp uniemożliwiających przejazd.
Mimo to, dzielna królowa nie popadła w zniechęcenie. Wydała rozkaz, aby jeszcze tego samego dnia po południu i wieczorem mieszkańcy okolicznych wsi udrożnili trakt prowadzący przez zasypaną przełęcz. Następnego dnia, tj. 18 grudnia, widziano ją ponownie opuszczającą pałac. Nagły wyjazd królowej wywołał zdumienie osób znających doskonale teren i zdających sobie sprawę z zagrożeń, jakie niosła zła pogoda. Zdziwienie potęgować musiał fakt, że Marii Krystynie nie towarzyszyła żadna kobieta, a wyłącznie trzech mężczyzn, tj. naczelny adiutant gwardii don Francisco Arteaga y Palafox, dworzanin Carbonell oraz Agustín Fernando Mu?oz. Tego ostatniego widziano siedzącego naprzeciwko królowej.
Po przybyciu do Quitapesares Maria Krystyna wyszła z powozu i udała się na przechadzkę z Arteagą i Mu?ozem. Niebawem pod błahym pretekstem posłała Arteagę do folwarku. Don Francisco musiał opuścić parę kochanków, która pozostała sam na sam, a o to przecież szło przebiegłej wdówce. Właśnie ten moment, zdaniem autorów przytaczanej relacji, był momentem deklaracji miłosnej.
W tym miejscu warto zaznaczyć, że chociaż sympatia, a następnie żarliwa miłość królowej była odwzajemniana, to od momentu, gdy zwrócili na siebie uwagę, aż do oświadczyn Mu?oz wciąż nie brał na serio możliwości poślubienia Marii Krystyny. Najlepszy dowód, że jeszcze przed epizodem z chusteczką prowadził starania o rękę pewnej młodej panny z okolic rodzinnego Tarancón. Jednak, jako że owa wieśniaczka dała mu kosza, wrócił do stolicy, aby doświadczać coraz więcej względów i wyróżnień ze strony regentki.
Po oświadczynach narzeczeni wrócili pospiesznie do Madrytu. Zaledwie królowa weszła do swego pokoju, najbliższe jej otoczenie zauważyło gwałtowną zmianę w traktowaniu Mu?oza. Na każdym kroku okazywała młodemu faworytowi całkowite zaufanie i obsypywała rozmaitymi zaszczytami. Poleciła mu zamieszkanie w pałacu w osobnym pokoju, w charakterze członka jej wewnętrznej służby. Decyzja ta zaskoczyła wszystkich, ponieważ dotychczas w skład prywatnej służby Marii Krystyny wchodziły wyłącznie kobiety. Przystojny gwardzista otrzymał luksusową berlinkę, solidny ekwipunek i dom z pełnym wyposażeniem. Dom ten znajdował się na ulicy Bola i pełnił rolę znakomitego punktu widokowego, ponieważ wychodził na pokój pięknej wdowy. Królowa wybrała właśnie ten, a nie inny budynek, aby mogła widzieć się ze swym wybrańcem w sposób niezauważalny dla przypadkowych lub umyślnych widzów, tzn. ciekawskiej służby i przechodniów. Ponadto Mu?oz nagle zaczął ubierać się bardzo elegancko, spożywał posiłki z królową, towarzyszył jej niemal na każdym kroku. We dwójkę wsiadali do powozu i wyjeżdżali dokąd chcieli. Nawet podczas ceremonii przeglądu gwardii narodowej na Paseo del Prado pokazali się publicznie, stojąc jedno obok drugiego, niczym równi sobie.
Każdego popołudnia członkowie najbliższego otoczenia regentki mogli obserwować, jak oboje udawali się na spacer konny do lasu położonego w pobliżu pałacu (Casa del Campo) w towarzystwie księcia de Alagón. Agustín Fernando pomagał Marii Krystynie dosiąść konia, a po zakończeniu spaceru zsiąść z niego. Wtedy królowa, chociaż miała do pomocy specjalne schodki, wspierała się na ramionach narzeczonego w ten sposób, że ten chwytał ją swymi dłońmi pod barki i niemal unosił w powietrzu. Niekiedy brał ją na ręce niczym dziecko i wsadzał do dwuosobowego siodła, aby w towarzystwie księcia de Alagón mogła odbyć spacer konny. Autor prezentowanej relacji poręcza wiarygodność opisywanych scen, jako że sam wielokrotnie był ich świadkiem, gdy przypadkowo w tych momentach znajdował się w domu Don Luisa Veldorf, kwatermistrza pałacu, u którego zakochana para odbywała swe spotkania.
Intencją narzeczonych było zachowanie maksymalnej dyskrecji ich zalotów miłosnych i w tym celu przedsiębrali rozmaite środki ostrożności. Przykładowo w miejscu, przez które przechodzili z pałacu do Casa del Campo, rozkazali postawić gwardzistę zabraniającego zwykłym ludziom dostępu do tego miejsca. Punkt ten był strzeżony jeszcze kilka lat potem, przynajmniej do roku opublikowania Casamiento (1840 r.), gdzie czytamy, że wspomniany gwardzista nadal pełnił tam wartę.
Jednak wiadomość o uczuciu miłosnym młodej wdowy do chłopaka z ludu była niemożliwa do utrzymania w tajemnicy. O sprawie wiedział cały dwór i była ona zbyt podniecająca, aby dworzanie i służba potrafili ją zachować wyłącznie dla siebie. Postępowanie regentki, która zamiast pełnić obowiązki opiekunki nieletniej następczyni tronu, Izabeli II i zajmować się sprawami państwa, spędzała czas ze swym kochankiem, powodowało narastanie skandalu publicznego. Nawet w periodykach pojawiały się uszczypliwe aluzje na temat amorów Marii Krystyny. Przykładowo "La Cronica" z 4 lutego 1834 r. zamieściła na swych łamach ten oto fragment: Ayer se presentó S.M. la reina gobernadora en char-avant carruage abierto, cuyos caballos dirigia uno de sus criados, y en el asiento del respaldo iba el capitan de guardias, duque de Alagón. (Wczoraj Jej Wysokość zaprezentowała się w przedniej części otwartej karocy, zaprzężonej w konie, którymi powoził jeden z jej służących, zaś tylne siedzenie zajął kapitan gwardii, książę Alagón). Wiadomość ta wzbudziła u mieszkańców Madrytu niebywałą sensację, zwłaszcza że jednym ze wspomnianych criados (służących) był nikt inny jak sam Mu?oz, który, zdaniem autora analizowanego źródła, prawdopodobnie obraził się, że zaliczono go do służących jego narzeczonej10.
Królowa żądała satysfakcji za bezczelny artykuł. W tej sprawie zwróciła się o pomoc do zaufanego ministra Martíneza de la Rosy oraz do szefa policji Latre'a. Periodyk wkrótce został zawieszony, zaś jego edytor don Pedro Jiménez de Haro wypędzony, podobnie jak redaktor don Ángel Iznardi.
Świadkami scen potwierdzających bliskie relacje pomiędzy Marią Krystyną i Mu?ozem byli także uczestnicy balów maskowych organizowanych w pałacu hrabiego de Altamira. Można tam było przyjść wyłącznie za okazaniem specjalnego pisemnego zaproszenia ze strony królowej. Wśród tak wyselekcjonowanych gości jeden raz znalazł się autor Casamiento, dzięki czemu po raz kolejny miał okazję naocznie przekonać się o autentyzmie uczucia Marii Krystyny do Agustína Fernanda. Zauważył wtedy, że gorąca miłość regentki do jej faworyta była szczera. Dodatkowo sprzyjał jej fakt, że odkąd Mu?oz poprawił swój status materialny zyskał bardzo na aparycji, stał się elegancki i pociągający. Jego ciemne, arabskie oczy, czarne, zmarszczone brwi, czarne włosy z agatu i jego ubiór stylizowany na bardzo wtedy modny strój Majo11 bez reszty podbiły serce królowej, która nie spuszczała z niego oczu.
Bystry wzrok tego, który pozostawił nam omawianą relację, dostrzegł to, co uchodziło uwadze większości gości zapatrzonych w czarujące oblicze urodziwej Sycylijki. Otóż spostrzegł on, że surowa etykieta oraz wszechobecny przepych męczyły skromnego eksgwardzistę. W otoczeniu dostojnych książąt i hrabiów wyraźnie zdradzał objawy znużenia i chęć rozerwania się z osobami z niższej sfery, którzy znajdowali się w pałacu.
Podczas balu autor Casamiento spożywał kolacje przy stole przylegającym bezpośrednio do tego, przy którym jadł Mu?oz ze swymi przyjaciółmi i znajomymi. W tym czasie królowa tańczyła i ze strony biesiadujących dało się słyszeć opinie o tym, że jest ona mocno poirytowana uszczypliwymi komentarzami krążącymi w trakcie balu pod adresem jej osoby oraz Agustína Fernanda. Następnie autor analizowanego tekstu tańczył z Marią Krystyną, obserwując, jak jej wzrok biegł w stronę faworyta przechadzającego się po salonie w towarzystwie osób zabiegających o jego względy. Kiedy ucichła muzyka, wtedy ku osłupieniu wszystkich z tłumu zastygłych w tańcu par wyskoczył Mu?oz, niczym daniel, aby zaznaczyć swą obecność stęsknionej za nim narzeczonej.
Z przytoczonych faktów wynika niezbicie, że miłość wdowy po Ferdynandzie VII do jej faworyta cechowała wielka namiętność. Z drugiej strony, królowa jako chrześcijanka nie chciała przedłużać trwania tego intymnego i wciąż nieformalnego związku. Dlatego wyraziła ukochanemu pragnienie połączenia się z nim węzłem małżeńskim. Mu?oz słysząc to wyznanie, był oszołomiony ze szczęścia i odnosił wrażenie, że śni. Po chwili euforii zrozumiał, że fortuna sama uśmiecha się do niego, i zaczął rozmyślać o sposobach urzeczywistnienia tego planu.
Maria Krystyna miała świadomość przeszkód stojących na drodze planowanego małżeństwa, a mimo to nie chciała rezygnować z powziętego zamiaru. Pierwszą przeszkodą były prokarlistowskie sympatie narzeczonego. Oznaczało to, iż był karlistą, czyli zwolennikiem odsunięcia od tronu Izabeli II na rzecz jej stryja, don Carlosa, co w razie ujawnienia planów matrymonialnych regentki stawiałoby ją w bardzo niezręcznej sytuacji. Z powodu swych zapatrywań Mu?oz w 1832 r. znalazł się nawet na liście osób przeznaczonych do banicji z korpusu. Zdołał jednak uniknąć wygnania dzięki temu, że był wtedy nieobecny w Madrycie (przebywał na urlopie w Tarancón) oraz dzięki mediacji Nicolasa Franca z Teresą Valcarcel. Po drugie, królowa decydowała się na mezalians. W omawianych czasach w przypadku głów koronowanych małżeństwo z osobą nierównego stanu było wręcz niedopuszczalne i skazane na potępienie, zaś potomstwu zrodzonemu z takiego związku zamykano drogę do tytułów, funkcji i dóbr dziedziczonych w rodzinie małżonka wyższego stanem. Jednak najważniejsza przeszkoda tkwiła w testamencie Ferdynanda VII, który zakładał, że w wypadku ponownego zamążpójścia żony traci ona prawo do sprawowania regencji nad Izabelą II.
Sprawa była więc niezwykle delikatna i jej sformalizowanie wymagało dużej zręczności i dyskrecji. Tymczasem Mu?oz nie miał odpowiednich zdolności ani doświadczenia w załatwianiu tak skomplikowanych kwestii, ani stosownych kontaktów personalnych. Nieopatrznie zwierzył się z problemu swemu krajanowi, niejakiemu Marcosowi Aniano Gonzálezowi, który tymczasowo przebywał w Madrycie, świeżo wyświęcony na księdza. Zaoferował mu kapelanię honorową, pod warunkiem, że znajdzie sposób na udzielenie mu ślubu z Marią Krystyną i na wyspowiadanie królowej, która nie miała zaufania do spowiedników z kaplicy królewskiej. Nawiązał także kontakt z patriarchą Indii, czyli terytoriów zamorskich Hiszpanii, prosząc go o udzielenie Gonzálezowi pozwolenia na spowiadanie i wygłaszanie kazań. Do patriarchy jednak doszły wieści o złym prowadzeniu się księdza, a ściślej o jego intymnych kontaktach z kobietami. Przezorny hierarcha, podejrzewając zmowę ze strony osób pośredniczących w zabiegach i zaaranżowanych przez Mu?oza, kategorycznie odmówił. Podobnie zachował się biskup Cuenki, do którego wtajemniczeni skierowali się z tej racji, że był biskupem diecezjalnym Gonzáleza. Jako że sprawa była bardzo nagląca, udano się również do nuncjusza papieskiego, kardynała Tiberi. Z początku ten wymawiał się, argumentując z typowo włoską przebiegłością, że wnoszący prośbę jest zbyt młody. Jednak po ponowieniu prośby, tym razem przez samą królową, udzielił pozwolenia. Opisywane zabiegi podejmowano od 25 do 27 grudnia 1833 r.
Sposób, w jaki Maria Krystyna i jej narzeczony chcieli doprowadzić do ślubu, szybko wyszedł na jaw - wiadomość przyjęto z powszechnym oburzeniem. Stała się ona tematem niemal wszystkich rozmów prowadzonych w miejscach publicznych i w gronie prywatnym. Dla uzmysłowienia, do jakiego stopnia wysocy funkcjonariusze zatrudnieni w pałacu i poza nim usiłowali za wszelką cenę ukryć zabiegi matrymonialne Marii Krystyny, Casamiento cytuje tekst pewnego dokumentu. Jest nim nota nieznanej osoby z bliskiego otoczenia regentki, podpisującej się inicjałami R.S., skierowana do generała Vicente Quesady, ówczesnego kapitana generalnego de Castilla la Vieja, rezydującego tymczasowo w Burgos. Zawiera ona kopię listu tego samego, anonimowego autora zaadresowanego do królowej. R.S. obarcza w nim Marię Krystynę winą za powstały skandal i zauważa, że takie postępowanie sprzyja sukcesywnemu upadkowi jej autorytetu oraz wizerunku osób przez nią protegowanych. González dokonał bowiem publicznego ujawnienia sprawy, demaskując z właściwą sobie arogancją powierzenie mu prestiżowej misji i nie ukrywał, że łączyła się ona z sowitą korzyścią materialną. R.S. zwraca także uwagę na nieprzestrzeganie przez Gonzáleza wymagań celibatu, co w szczególny sposób bulwersowało opinię publiczną. W zakończeniu radzi regentce i jej kochankowi większą dyskrecję i ostrożność.
Nie znamy daty zredagowania wspomnianego listu, ani kiedy dotarł on do rąk królowej matki. Natomiast pewne jest, że Maria Krystyna i Agustín Fernando Mu?oz nie zlekceważyli rad R.S. Tuż po zawarciu związku małżeńskiego pozbyli się osób, które poprzednio darzyli największym zaufaniem. Teresę Valcarcel wysłano do Bajonny, Nicolas Franco podniesiony do rangi podpułkownika otrzymał namiestnictwo w Jaca, zaś dworzaninowi Carbonell nakazano wyjazd do Andaluzji.
Ostatecznie, jak czytamy w Casamiento, morganatyczne małżeństwo królowej z byłym gwardzistą zostało sfinalizowane o siódmej rano 28 listopada 1833 r. (dokładnie trzy miesiące od śmierci Ferdynanda VII), czyli zaledwie dziesięć dni po oświadczynach zakochanych i na drugi dzień po uzyskaniu przez Gonzáleza pozwolenia na przygotowanie młodej pary do sakramentów i na udzielenie ślubu. Ceremonia ślubna odbyła się w ścisłej tajemnicy i była nadzwyczaj skromna. Poza księdzem Gonzálezem nowożeńcom towarzyszyli jedynie markiz de Herrera i Don Miguel López de Acevedo w roli świadków oraz prezbiter don Acisclo Ballesteros, jako asystent. O wydarzeniu wiedzieli także Teresa Valcarcel i służąca z alkowy królowej, niejaka Antonia. Skądinąd wiemy, że miejscem ślubu był pałac królewski w Madrycie (Palacio de Oriente)12.
Maria Krystyna, która po ślubie myślała wyłącznie o tym jak nacieszyć się swym nowym mężem, nazywanym przez mieszkańców pałacu Ferdynandem VIII, szukała samotności, odosobnienia i odpoczynku poza stolicą. 15 marca 1834 r. wyjechała do Aranjuezu, skąd 11 czerwca wobec głoszenia cholery w Cardina przybyła do Carabanchel. 28 czerwca pospiesznie wyjechała do San Ildefonso de la Granja, ponieważ cholera dotarła do Mora. Na wycofanie się z życia publicznego, nawet tylko czasowe, nie pozwalały jej obowiązki regentki. 24 lipca z La Granja dokonała otwarcia Kortezów i świadkowie tego aktu bardzo się dziwili z jej nadzwyczajnej tuszy. Tego samego dnia wróciła na nocleg do Riofrío. Tam odbyła kwarantannę do 16 sierpnia, kiedy to powróciła do La Granja, gdzie wówczas przebywały jej córki (Izabela II i Ludwika Fernanda). Wiadomość o nasileniu się cholery w Segowii spowodowała jej natychmiastowy wyjazd 29 sierpnia do rezydencji królewskiej w Pardo, gdzie wykorzystując reżim sanitarny pozostawała w zamknięciu. Tym samym nie była widziana w ostatnich miesiącach swej ciąży.
1 Przypuszczenie to jest wprawdzie nieudokumentowane, ale o dużym stopniu prawdopodobieństwa - zważywszy na burzliwe życie prywatne Marii Ludwiki. Szczegóły zob. B. Obtułowicz, Książę Pokoju księciem wojny. Polityka Manuela Godoya wobec Francji w latach 1792-1808, Kraków 1999, s. 46-47.
2 F. González Doria, Las reinas de Espa?a, Madrid 1989, s. 437-444.
4 AHN, D.T. y F., 3392, leg. 99, Sobre unos apuntes biográficos relativos al Sr. Duque de Riánsares que ha pedido para aprovecharlos en su próxima publicación el autor de "Noticias conquenses", 1878.
5 Casamiento de la Reina Cristina, con Fernando Mu?oz. Adiccionado con un documento interesante y otros pormenores, Sevilla 1840, przypis nr 1, s. 1-2. Część przedstawianych tu informacji na temat służby Mu?oza w roli gwardzisty oraz narzeczeństwa i pierwszych lat małżeństwa Marii Krystyny z jej drugim mężem znajduje się w artykule: B. Obtułowicz, Morganatyczny ślub Marii Krystyny de Borbón w świetle anonimowej relacji z 1840 r., "Rocznik Biblioteki Naukowej PAU i PAN w Krakowie", Rok LIV (2009), Kraków 2009, s. 217-238.
6 I. Burdiel, No se puede reinar inocentemente, Madrid 2004, s. 69. Cytowane źródło pochodzi z ARAH, Colección Fermín Caballero. Papeles inéditos, 9/4714.
7 Casamiento de la Reina Cristina..., s. 1-2.
8 E. de Borbón, Memorias, Madrid 1991, s. 63-81.
10 Redaktorzy "La Cronica" pisząc o Marii Krystynie i Mu?ozie jako o kochankach, nie wiedzieli, że w lutym 1834 r. od dwóch miesięcy byli oni małżonkami. Fakt ślubu młoda para skrzętnie ukrywała, o czym szerzej w dalszej części niniejszej książki.
11 Majo (Maja) - mężczyzna (kobieta) pochodzący z niższych warstw społecznych, którzy mieszkając w mieście, przyjęli specyficzny sposób zachowania, ubierania się i mówienia, chcąc w ten sposób zamanifestować przywiązanie do wolności, niezależności i rodzimej tradycji oraz wrogie nastawienie do cudzoziemszczyzny. Więcej na ten temat zob. B. Obtułowicz, Kobieta hiszpańska w dobie kształtowania się społeczeństwa liberalnego, Kraków 2004, s. 95-96 i in.
12 F. González Doria, op. cit., s. 446.