Manifest motywacji - Brendon Burchard

Reflow text when sidebars are open.
W życiu ludzi predestynowanych do wielkości przychodzi taki moment, w którym należy stanąć przed zwierciadłem sensu i zadać sobie pytanie: Dlaczego żyję jak mysz, skoro los dał mi serce lwa?
Musimy spojrzeć sobie prosto w te zmęczone oczy i zastanowić się, dlaczego marnujemy tak wiele czasu na to wszystko, co stale nas rozprasza, dlaczego nie znajdujemy w sobie dość odwagi, aby pokazać światu nasze prawdziwe oblicze, dlaczego za wszelką cenę unikamy konfliktów i dlaczego godzimy się na grę o tak małą stawkę. Musimy spróbować odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego pokornie bierzemy udział w tym szaleńczym biegu społeczeństwa, dlaczego błąkamy się po labiryntach przeciętności i dlaczego zadowalamy się ochłapami, skoro tak naprawdę moglibyśmy swobodnie korzystać z nieograniczonej wolności, siły i obfitości, z bezmiaru śmiałości, determinacji, kreatywności i niezależności - z samych siebie. Musimy się zastanowić, czy pragnienie poczucia bezpieczeństwa i akceptacji przypadkiem nie czyni nas niewolnikami opinii większości, a zarazem nudy. Powinniśmy poszukać odpowiedzi na pytanie: Kiedy będę gotowy osiągnąć kolejny poziom egzystencji?
Gdy za sprawą wydarzeń rozgrywających się w życiu człowieka staje on nagle w obliczu konieczności poszukiwania odpowiedzi na tego typu pytania, uwolnienia się od ograniczających go przekonań i zachowań, a tym samym ponownego odkrycia w sobie całokształtu sił, którymi obdarzyli nas Bóg oraz Matka Natura, w imię zwykłego szacunku dla ludzkości powinien jasno określić pobudki skłaniające go do odwołania się do własnych mocy i odgraniczenia od wszystkich tych, którzy stoją mu na drodze do większej witalności, rozwoju i szczęścia.
Pora więc na deklarację naszej osobistej siły i wolności.
Poniższe prawdy należy uznać za oczywiste. Że wszyscy ludzie, mężczyźni i kobiety, zostali stworzeni równymi, nawet jeśli na skutek różnic co do siły woli, poziomu motywacji, skali podejmowanego wysiłku oraz indywidualnych nawyków nie prowadzą jednakowego życia. Że Stwórca obdarzył nas pewnymi niezbywalnymi prawami, w tym w szczególności prawem do życia w wolności oraz dążenia do szczęścia, sami jednak musimy wykazać się czujnością i dyscypliną, jeśli chcemy w pełni z tej witalności, swobody i radości życia korzystać. Należy uznać, że największa siła człowieka tkwi w jego zdolności do niezależnego myślenia, a także do wyznaczania własnych celów i rozstrzygania o własnych upodobaniach i działaniach. Każdy przedstawiciel rodzaju ludzkiego instynktownie pragnie wolności i niezależności, wykazuje psychologiczne predyspozycje do kierowania własnym losem i odczuwa biologiczny imperatyw rozwoju, a przy tym czerpie duchową radość z dokonywania wyborów i doskonalenia własnego życia. Główne źródło motywacji wszystkich ludzi stanowi pragnienie wolności, wyrażania swojego jestestwa i swobodnej realizacji marzeń - a więc doświadczania czegoś, co można by określić mianem wolności osobistej.
Aby zagwarantować sobie wszystkie te prawa, a także korzystać z wolności osobistej, ludzie muszą świadomie odrzucić strach, konwencję i wolę mas jako czynniki kontrolujące ich życie. Musimy zacząć sami panować nad własnym życiem, gdy zaś nasze myśli bądź działania okazują się destrukcyjne, naszym obowiązkiem jest je zmienić lub całkowicie ich zaprzestać, a następnie wypracować nowe nawyki, które mogłyby stać się fundamentem swobodniejszego, szczęśliwszego życia. Musimy korzystać z siły, którą posiadamy, aby doskonalić własne myśli i wchodzić ze światem w lepsze interakcje.
Jeśli w wyniku oddziaływania wielu czynników, za sprawą których sami siebie ograniczamy lub ogranicza nas społeczeństwo, dochodzi do ograniczenia naszych możliwości lub naszej niezależności, mamy prawo - a wręcz obowiązek - odrzucić takie życie, powstać na nowo i bez skrępowania przekroczyć bramy wielkości.
Aż nadto długo cierpieliśmy w milczeniu, licząc na to, że pewnego dnia ktoś lub coś szczęśliwym trafem roztoczy przed nami nowe możliwości i da nam szczęście. Żaden zewnętrzny czynnik nie może nas jednak zbawić, a nasz los rozstrzyga się w momencie, gdy bądź pozwalamy uwięzić się na bieżącym poziomie życia, bądź podejmujemy decyzję o wspięciu się na wyższy poziom świadomości i radości. W tym naszym świecie boleści i chaosu spokój musimy znaleźć we własnym wnętrzu. Tym samym w procesie tworzenia życia, jakim pragniemy żyć, powinniśmy zacząć w większym stopniu polegać na sobie.
Stoi przed nami niełatwe zadanie. Historia naszych dotychczasowych poczynań to długie pasmo nieszczęść i krzywd, które sami na siebie sprowadzamy wiedzeni ślepym pragnieniem przypodobania się innym, zdobycia zewnętrznej akceptacji i zaskarbienia sobie miłości ludzi zupełnie nieświadomych naszej prawdziwej natury i mocy. Podejmując wszystkie te działania, sami siebie ograniczaliśmy. Zapomnieliśmy o konieczności precyzyjnego określenia zamiarów i standardów. Nazbyt często ulegaliśmy pragnieniom i marzeniom. Naszym życiem w zbyt dużym stopniu rządziły przypadek i przeciętność. Zbyt często pozwalaliśmy, aby ludzie głośni i roszczeniowi kształtowali naszą tożsamość i narzucali nam pewne działania - niepotrzebnie podporządkowywaliśmy swoje życie tyranii głupców. Powinniśmy zdobyć się na odwagę, by się do tych błędów przyznać, w ten sposób bowiem zyskamy szansę dostrzeżenia własnego niewykorzystanego potencjału, a wraz z nim również obiecującej nowej drogi.
Zacznijmy więc naprawiać swoje życie. Stańmy przed lustrem i spójrzmy prawdzie w oczy. Bez względu na to, co tam zobaczymy, odwołajmy się do ogólnoludzkich prawd i do osobistych deklaracji - i dopomnijmy się o własną wolność.
Nazbyt często gubimy się w otchłani nieświadomości. Raz za razem lekceważymy błogosławieństwa, nie korzystamy z dostępnej energii, ignorujemy znaczenie chwili obecnej. Zachowujemy się trochę tak, jakbyśmy w danym momencie pragnęli być gdzie indziej i robić coś innego, jakbyśmy funkcjonowali w odległej strefie czasowej - o kilka godzin rozmijając się z radością i rozkoszą tego, co się dzieje teraz. Najwyraźniej zapomnieliśmy, że naturalnym wrogiem życia nie jest wcale odległa śmierć, lecz oderwanie od rzeczywistości, od tu i teraz. Jeśli więc pragniemy korzystać z wolności i w pełni robić użytek z własnego potencjału, powinniśmy podjąć świadomy wysiłek całkowitego zanurzenia umysłu w doświadczeniu chwili bieżącej. Powinniśmy zadecydować, że oto pragniemy ponownie czuć. Musimy skupić się na własnej tożsamości, na upragnionych rolach i naszych relacjach ze światem. Tylko mocą aktywnej świadomości możemy nawiązać kontakt z innymi i z samym sobą, bez niej nie zdołamy z lekkością i łatwością spełnić oczekiwań, które stawia przed nami rzeczywistość. Dlatego też niniejszym deklarujemy: ZAMIERZAMY IŚĆ PRZEZ ŻYCIE W PEŁNI OBECNI I SILNI.
Wyrzekliśmy się kontroli nad własnym codziennym życiem. Pod wpływem oddziaływania licznych czynników rozpraszających naszą uwagę zatraciliśmy gdzieś dążenie do wyższych celów. Pusta przestrzeń wolnego dnia wydaje nam się rzeczą nieosiągalną, ulegliśmy bowiem niezwykle przekonującemu, choć fałszywemu przekonaniu, że powinniśmy reagować na wszystkie potrzeby innych ludzi. Co chwila ktoś czegoś od nas oczekuje i w rezultacie przeróżne błahostki i rzekome sytuacje awaryjne co rusz odrywają nas od spraw naprawdę istotnych. Wiele osób nie potrafi wypracować właściwej równowagi między potrzebami własnymi i potrzebami swoich bliskich. Nazbyt często tracimy z oczu to, o co naprawdę warto walczyć. Kolejne codzienne zadania wypełniają nam czas od świtu do zmierzchu, mimo że to bynajmniej nie one stanowią istotę naszej egzystencji. Większości z nas brakuje jasnej i inspirującej definicji sensu naszego życia. Większość ludzi nie budzi się rano z żarliwym pragnieniem jego realizacji, nie podporządkowuje mu całego swojego dnia. Życie pod znakiem wielkiej radości, mocy i satysfakcji czeka na tych, którzy podchodzą do kształtowania swojego życia świadomie. Dlatego też niniejszym deklarujemy: ZAMIERZAMY ODZYSKAĆ KONTROLĘ NAD WŁASNYMI PLANAMI.
Drzemie w nas coś, co tłumi nasze naturalne dążenie do wolności. Jęczy i warczy na nas, żeby powstrzymać nas przed podejmowaniem nowych wyzwań, przed dążeniem do autentyzmu i miłości w tym przerażającym świecie, przed próbami narażania własnej pozycji w imię wyższych celów, przed uleganiem pokusie narażania się na trudy i ciężką pracę w celu osiągnięcia czegoś niesamowitego. Nasze wewnętrzne demony trują nas jadem troski i strachu, bezwzględnie wykorzystując chwile słabości, hamując nasz wzrost i pozbawiając nas sił życiowych. Nasz los zależy od tego, na ile dobrze znamy demony zwątpienia i lenistwa, na ile dobrze potrafimy się przed nimi bronić i jak wiele bitew udaje nam się stoczyć z nimi zwycięsko każdego dnia. Musimy panować nad sobą, w przeciwnym bowiem razie zostaniemy więźniami strachu. Panowanie nad sobą otwiera nam drogę do wielkości i pozwala przekroczyć granice własnego jestestwa. Dlatego też niniejszym deklarujemy: ZAMIERZAMY POKONAĆ NASZE DEMONY.
Większość z nas dojrzewa wolniej, niżbyśmy mogli. Trwamy niejako w stanie ciągłego zawieszenia. Czekamy i czekamy - żeby poznać własną tożsamość, jasno sprecyzować swoje marzenia, zawalczyć o realizację naszych pragnień i otworzyć się w pełni na życie i miłość. Czekamy na moment, w którym uda nam się zebrać na odwagę albo w którym społeczeństwo przyzna nam jakąś mylnie pojętą zgodę na realizację naszego potencjału. Najwyraźniej zapomnieliśmy, że odwaga to kwestia wyboru i że bojaźliwe masy nigdy nie wydadzą nam zgody na śmiałe dążenie przed siebie. Większość ludzi zdaje się nie pamiętać, że dążenie do zmiany wymaga odrobiny szaleństwa. Jeśli podjęcie jakichkolwiek działań przed nastaniem idealnych okoliczności bądź przed uzyskaniem pozwolenia stanowi przejaw braku rozsądku bądź niefrasobliwości, to właśnie brakiem rozsądku i niefrasobliwością powinniśmy się wykazywać. Trzeba bowiem pamiętać, że każdy z nas jest sumą swoich działań, nie zaś sumą swoich zamiarów. Zbawić nas mogą tylko śmiałość i dyscyplina. To dzięki nim możemy wstać, skakać i wznieść się na wyżyny prawdziwej wielkości. Nie możemy zapomnieć o tym, jak pilnie należy zajmować się chwilą obecną - i że ta wymaga od nas podjęcia działań wielkich i ważkich. Dlatego też niniejszym deklarujemy: ZAMIERZAMY KONSEKWENTNIE KROCZYĆ NAPRZÓD.
Jesteśmy wyczerpani. Zewsząd otaczają nas zmaltretowane, pozbawione życia i ponure twarze. Wokół nas ludzie rozmawiają coraz ciszej, z coraz większą rezygnacją. Ich rozmowy przypominają szepty udręczonego, rozpadającego się plemienia. Świat zdaje się tracić energię emocjonalną. Majątek stał się ważniejszy niż dobre samopoczucie. Sukces wziął górę nad zdrowiem psychicznym. W rezultacie ludzie nabrali chłodnego stosunku do życia i do siebie nawzajem. Gdzie się podziali ci wszyscy utalentowani wybrańcy losu, którzy niegdyś tryskali energią i z entuzjazmem pracowali na wysokich obrotach? Dlaczego już nie rozbrzmiewa wokół nas śmiech, dlaczego zniknęło umiłowanie życia? Gdzie szukać szalonej determinacji i żywej pasji ludzi, którym kiedyś na czymś naprawdę zależało? Gdzie zniknęli ludzie z charyzmą, porywający innych swoją radością? Co się stało z docenianiem żaru życia? Czas ponownie pochylić się nad kwestią naszego stosunku do życia. Naszym najważniejszym obowiązkiem jest na nowo rozbudzić w sobie jego magię. Dlatego też niniejszym deklarujemy: ZAMIERZAMY ODCZUWAĆ RADOŚĆ I WDZIĘCZNOŚĆ.
W obliczu życiowych trudności nazbyt łatwo godzimy się na kompromisy. Większość z nas bez walki wyrzeka się indywidualizmu i prawości, nie zważając na to, że arogancja zamknie nam oczy na prawdę. Ludziom się często wydaje, że są silni. Gdyby jednak dobrze się przyjrzeli swojemu życiu, ich oczom ukazałby się ciąg przedwczesnych kapitulacji. Poddajemy się często pochopnie nawet wówczas, gdy nasi bliscy potrzebują siły naszego wsparcia, albo na krok przed urzeczywistnieniem naszych marzeń. Dla wygody lub po to, by przypodobać się większości, wycofujemy się ze świata i wyrzekamy się tego, co dla nas ważne. Należy tymczasem dostrzec coś szlachetnego w postępowaniu tych, którzy nie wyrzekają się siebie w obliczu roszczeniowości i rozpaczy. Absolutnie nie powinniśmy ulegać pokusie słabości i odmawiać potrzebom serca. Powinniśmy stanowczo sprzeciwiać się wszelkim zaniechaniom, postawić na potężną moc odwagi, na uwznioślające wyzwanie miłości oraz na wzlot w krainę siły charakteru oraz wartości bliskich naszemu sercu. Dlatego też niniejszym deklarujemy: ZAMIERZAMY DOCHOWAĆ WIERNOŚCI ZASADOM.
Nie przekazujemy innym, ale też nie odbieramy od nich całej miłości, która zgodnie z boskim zamysłem powinna krążyć między ludźmi. Zamiast miłość w pełni odczuwać, pozwalamy jej się powoli sączyć. Ulegliśmy powszechnej histerii, która nakazuje nam "chronić własne serce". Nabraliśmy przekonania, że sama miłość ma wielu wrogów i w związku z tym wymaga ochrony. Wydaje nam się, że ból w jakiś sposób umniejsza tę naszą miłość lub jej szkodzi. Tymczasem krzywda nie ma nic wspólnego z miłością, miłość istnieje całkowicie niezależnie od bólu, nie ma on na nią żadnego wpływu. To ego doznało krzywdy, nie miłość. Miłość jest boska - jest wszędzie i zawsze, w swoim bezmiarze korzystając z pełnej swobody. Miłość to duchowa energia, która - właśnie w tym momencie - płynie przez wszystko we wszechświecie: przez nas, przez naszych wrogów, przez nasze rodziny i przez miliardy dusz. Była w naszym życiu zawsze. Nie ogranicza się wyłącznie do naszych serc czy związków, a tym samym nie możemy jej ani posiąść, ani stracić. Problem polega jedynie na tym, że zgodziliśmy się przyjąć węższą definicję miłości, a przez to sami sprowadziliśmy na siebie cierpienie. Teraz musimy dojrzeć i uświadomić sobie, że wyzwolenie umysłu od zadawnionych bolączek i otwarcie się w większym stopniu na miłość może nam zapewnić dostęp do boskiej siły. Emocjonalne otwarcie się na świat i dar serc wolnych od lęku przed krzywdą oraz oczekiwania wzajemności - oto jest akt najwyższej odwagi, na jaki może się zdobyć człowiek. Dlatego też niniejszym deklarujemy: ZAMIERZAMY WZMOCNIĆ MIŁOŚĆ.
Kolejne pokolenia zmagają się z wyzwaniem utrzymania granicy humanistycznych ideałów i wartości. Cichy poszum przeciętności i paskudny kwik narcyzmu zajęły miejsce dawnej społecznej pieśni na cześć cnoty, postępu i bezinteresowności. Przestaliśmy skupiać nasze talenty i uwagę ogółu na indywidualnej doskonałości i pracy na rzecz społeczeństwa, trwonimy je na podglądactwo i zaspokajanie podstawowych potrzeb zmysłowych. Nazbyt często zdarza nam się przejść obojętnie obok zła, zbyt mało prawości, doskonałości i miłości wymagamy od siebie i od innych. Światu brakuje przywództwa, nasileniu ulegają więc zjawiska takie jak społeczna apatia, nieuzasadniona bieda i nieposkromiona zachłanność, a kolejne kraje pogrążają się w niszczycielskich wojnach. Ludzie nie mają odwagi, aby oczekiwać czegoś więcej, aby wzorem niegdysiejszych przywódców odważnie rzucić wyzwanie do uniesienia w górę głowy i aktywnego działania na rzecz innych. Musimy - my musimy - się bardziej postarać. Z nędzy świata upadłych wartości wyłonić się musi kilku szlachetnych, którzy odważnie zakwestionują obecny kształt naszej rzeczywistości. Swoimi działaniami piszemy historię, róbmy więc rzeczy ważkie i aspirujmy do wielkości. Dlatego też niniejszym deklarujemy: ZAMIERZAMY ZACHĘCAĆ DO WYBITNYCH OSIĄGNIĘĆ.
Naszym światem rządzi pośpiech. Nie potrafimy już wczuwać się w bezruch ani podziwiać zdumiewającej pełni i piękna chwili stanowiącej uosobienie boskiej doskonałości. Większość ludzi toczy się przez życie, zupełnie nie zwracając uwagi na doświadczenia zmysłów i otaczający ich świat, głucha i ślepa na magiczne właściwości... tu...i...teraz. To wszystko - czyli życie - nie powinno nas omijać, a jednak tak się właśnie dzieje. Z powodu zmęczenia i stresu odrywamy się od chwili obecnej. Płacimy za to ogromną cenę - w postaci tych wszystkich chwil, które z powodu pędu, trosk i paniki nigdy nie nabierają ostrości, a tylko gromadzą się jedna za drugą w postaci chaotycznych dni, sprowadzają na nas katastrofę pozbawionego radości życia, którego tak naprawdę nie przeżywamy. Wielu z nas z trudem sobie przypomina, kiedy się ostatni raz śmiało do rozpuku, kochało bez opamiętania i kibicowało komuś aż do utraty tchu. Mało kto potrafi powiedzieć, kiedy się ostatnio bawił tak dobrze, że do dzisiaj to wspomina - kiedy ostatnio naprawdę coś przeżył. Stanowczo więc musimy z-w-o-l-n-i-ć, nie tylko po to, aby bardziej świadomie przeżywać każdą kolejną chwilę, ale również po to, aby ten moment wydłużyć i w pełni go doświadczyć mocą naszych zmysłów. Życie powinno być żywym doświadczeniem, które zapisuje się mocno w pamięci jako zbiór długich chwil pełnych głębokiego sensu. Każdym dniem powinniśmy cieszyć się tak, jak chwilą wytchnienia nad chłodnym strumieniem pośród letniego upału. Dlatego też niniejszym deklarujemy: ZAMIERZAMY SPOWOLNIĆ CZAS.
Większość tych problemów, z którymi się w życiu zmagamy, sprowadziliśmy na siebie sami. W pewnym momencie zaczęliśmy zdawać sobie sprawę z ich istnienia i wówczas podjęliśmy pokorną próbę ich rozwiązania - wyznaczyliśmy sobie realistyczne cele i podjęliśmy wysiłek ich urzeczywistnienia. Ponieważ jednak wizja uwolnienia całego tkwiącego w nas potencjału napawa nas niepokojem, nie stawialiśmy sobie celów zbyt ambitnych, a nawet największe wysiłki na niewiele się zdawały w obliczu licznych czynników rozpraszających naszą uwagę i w ogniu krytyki ze strony konformistycznej kultury. Owładnięci gniewem i niepokojem narzekaliśmy na trudy, jak gdyby zapominając, że negatywna energia przesycająca naszą egzystencję w dużej mierze bierze się właśnie z niechęci wobec wyzwań nieodłącznie związanych ze zmianą.
Warto sobie przypomnieć dwa wątki, które przewijają się w historii ludzkości od zarania jej dziejów. Chodzi mianowicie o walkę i postęp. Nie wolno nam życzyć sobie, aby walka się kiedykolwiek skończyła, wraz z nią bowiem złożymy do grobu również postęp. Powiedzmy więc sobie jasno, że ta część naszego jestestwa, która w swej małości ciągle tylko narzeka i nie potrafi się zdyscyplinować - ten rozkojarzony byt, który pragnie tylko wygody i spokoju - nie może już dłużej decydować o naszym przeznaczeniu.
Tak samo zresztą nie możemy pozwolić na to, aby naszą przyszłość zaprzepaszczali apatyczni ludzie bez ambicji. Presja społeczna nie może tłamsić naszego potencjału. Owszem, od czasu do czasu zdarza nam się powiedzieć komuś, że jego zdanie nas nie interesuje i że nie będziemy brać sobie do serca jego ocen. Nieraz narzekaliśmy, formułowaliśmy prośby i przypominaliśmy innym, że z uwagi na pewne określone okoliczności pragniemy coś w swoim życiu zmienić. Odwoływaliśmy się do cudzej wielkoduszności, zabiegając o bardziej życzliwe traktowanie i większe wsparcie. Dopominaliśmy się o pomoc, gdy przyszło nam stawić czoła opozycji. Wielokrotnie jednak te nasze prośby pozostawały zupełnie bez echa. Ich adresaci nie okazywali nam wiary w nas, nie zapewniali nam wsparcia i w najważniejszych dla nas chwilach nie zdobyli się na słowa zachęty. W związku z tym nie możemy już dłużej liczyć na ich aprobatę i wsparcie. Jeśli staną nam na drodze do realizacji naszych marzeń, musimy uznać ich za wrogów, choć w stanie pokoju i o ile służą nam wsparciem, powinniśmy traktować ich jak przyjaciół.
Nadeszła pora, by się przebudzić i przyjąć do wiadomości, że każdy z nas może zaznać pełniejszego życia oraz większej radości i wolności. Czeka na nas więcej odczuć, więcej siły, więcej miłości i więcej obfitości. Tylko od nas zależy, czy zaczniemy z tego korzystać, ponieważ w naszym życiu zmienić się mogą tylko dwie rzeczy: może zaistnieć w nim coś z zewnątrz albo coś może się wziąć z naszego wnętrza. Nie powinniśmy liczyć na to, że nasze życie zmieni się za sprawą szczęśliwego przypadku. Powinniśmy odnaleźć w sobie odwagę, żeby zmienić je mocą własnego działania. Z pewnością znajdą się ludzie, którzy spróbują nas przed tym powstrzymać, mimo to już dłużej nie powinniśmy się kryć, nie powinniśmy się umniejszać. Musimy uwierzyć, że nasze marzenia zasługują na to, aby walczyć o nie z całych sił - i że oto nadeszła chwila wyzwolenia i chwały.
W ZWIĄZKU Z TYM jako ludzie wolni, odważni i świadomi zwracamy się do naszego Stwórcy o siłę niezbędną do tego, aby realizować w życiu nasze zamiary. W imię Przeznaczenia uroczyście i publicznie oświadczamy, że - mocą przysługującego nam prawa - jesteśmy w swoim życiu wolni i niezależni. Wypowiadamy posłuszeństwo wszystkim tym, którzy nas uciskają i krzywdzą. Uwalniamy się od wszelkich więzi społecznych, które nas z nimi łączą. Jako ludzie wolni i niezależni dysponujemy pełnią możliwości w zakresie wykorzystywania własnych atutów, realizacji marzeń, dążenia do pokoju, gromadzenia majątku, okazywania miłości ludziom bliskim naszemu sercu, działania bez strachu i konieczności zabiegania o zgodę, dążenia do osobistej wielkości, służenia dobru wspólnemu i wszelkich innych poczynań, do których ma prawo niezależny i odpowiednio zmotywowany człowiek. Deklarację niniejszą składamy na nasze życie, nasze szczęście i nasz święty honor, zawierzając się boskiej Opatrzności.
Pragnę wolności wyrażania w pełni własnej osobowości.
Mahatma Gandhi
Każdy przedstawiciel rodzaju ludzkiego ma prawo do fascynującego, prawdziwego życia pełnego sensu. Większość z nas takiego życia jednak nie doświadcza. Jesteśmy jak lwy i lwice, które prowadzą żywot myszy. Zamiast swobodnie przemierzać sawannę, skupiamy się na rzeczach mało istotnych i pozwalamy się bez przerwy rozpraszać. Każdy człowiek - każdy mężczyzna i każda kobieta - powołany został do snucia ambitnych życiowych wizji i do urzeczywistniania tych wizji w całej ich rozciągłości absolutnie każdego dnia. Zamiast jednak konsekwentnie dążyć do realizacji marzeń, ludzie często po prostu siedzą i gnuśnieją, ciągle poszukując wymówek i narzekając. Zabiegamy o rzeczy błahe, które podważają świetność naszego istnienia. Czy faktycznie taka już jest nasza natura?
Oczywiście, że nie. Wszyscy zostaliśmy stworzeni do szalonego, niezależnego życia zgodnie z duchem wolności. Nasze serca przepełnia dzika pasja życia. Powinniśmy stać się panami własnych dni, sens naszego istnienia stanowi bowiem urzeczywistnianie naszej prawdziwej natury i korzystanie w pełni z wolności życia w poszukiwaniu sensu i celu, w budowaniu własnego dziedzictwa. Aby tak żyć, musimy uwolnić się od ograniczeń o charakterze społecznym. To pozwoli nam wykonać skok do przodu i dokonać czegoś niezwykłego, pozwoli nam w pełni wykorzystać swoją moc. Będziemy mogli wówczas z zapałem ruszyć w pogoń za naszymi marzeniami, wzbudzając swoją determinacją podziw więźniów jałowej krainy stresu i smutku.
Przede wszystkim powinniśmy więc pamiętać, na czym nam zależy.
Przedstawicieli rodzaju ludzkiego motywuje do działania przede wszystkim pragnienie wolności osobistej.
Nie należy się w tym dopatrywać sensu politycznego, deklaracja ta wykracza też poza ramy filozofii Zachodu. Nikt chyba nie zaprzeczy, że ludzie na całym świecie całym sercem pragną szeroko rozumianej wolności - wolności społecznej, emocjonalnej, finansowej i duchowej, wolności tworzenia i wolnego czasu. Wszyscy ludzie, bez względu na wyznanie, przynależność do tradycji duchowej czy wyznawaną filozofię życia, pragną cieszyć się wolnością. Możemy więc śmiało powiedzieć, że czegokolwiek człowiek pragnie w życiu zaznać, pragnie również wolności przeżywania tego doświadczenia; cokolwiek pragnie tworzyć i w czymkolwiek pragnie uczestniczyć, zależy mu na swobodzie realizacji tego pragnienia; jakiekolwiek marzenia snuje w odniesieniu do swojej pracy zawodowej czy czasu wolnego, chce mieć możliwość podjęcia stosownych działań i urzeczywistnienia tych marzeń; jakiekolwiek idee polityczne są bliskie jego sercu, doceni możliwość ich wyrażania i popierania. Fundament wszelkich naszych pragnień stanowi zatem myśl o wolności wyboru i urzeczywistniania tych oczekiwań.
Wybór własnych celów i dążenie do ich realizacji stanowi źródło poczucia witalności i życiowej motywacji. Zaprzepaścić nasze wysiłki mogą tylko strach i ucisk.
Do tego sprowadza się w ostatecznym rozrachunku istota wolności osobistej - do wolności od ograniczeń w postaci ucisku społecznego oraz od tragicznej formy ucisku wewnętrznego, czyli strachu. Z chwilą wyzwolenia się od tych dwóch form ucisku zyskujemy możliwość wyrażania naszej prawdziwej natury i swobodnej realizacji naszych najgłębszych pragnień. Nic nas już nie ogranicza - ani inni, ani my sami.
Doświadczenie osobistej wolności przekłada się na wzmocnione odczuwanie autentyzmu i radości własnego istnienia. Człowiek czuje się wolny od więzów, niezależny, odpowiedzialny sam za siebie. Jego relacje z innymi ludźmi i ze światem charakteryzuje namacalny autentyzm. Na pierwszy rzut oka widać, że człowiek żyje pełnią życia.
Osobista wolność - taka, jaką stawiamy sobie za cel - to:
życie pod znakiem wolności, czyli życie ukształtowane wedle własnego upodobania, wolność od ucisku w chwili obecnej, ale także wolność od krzywd przeszłości i lęków o przyszłość, swoboda i spontaniczność wolnego ducha, odwaga wyrażania swoich myśli, uczuć i ambicji w rozmowach z ludźmi z najbliższego otoczenia - bez obaw o ich akceptację, korzystanie z wolnej woli w dążeniu do jak największego szczęścia, majątku, zdrowia, sukcesu i wkładu na rzecz świata, możliwość obdarzenia miłością i bezgraniczną pasją zupełnie dowolnej osoby, swoboda własnych przekonań, prawo do wyrażania i ochrony własnych poglądów oraz zasad, realizacja wybranej misji, walka o zapewnienie dzieciom podobnych fundamentów wolności, zaszczepianie w ich sercach pragnienia życia zgodnie z własnymi wyborami oraz odwagi w walce z uciskiem i szczerej chęci wykorzystywania nadarzających się szans.Czy ktokolwiek ma prawo odmówić człowiekowi któregokolwiek z tych pragnień, czy ktokolwiek może mu zabronić dążyć do realizacji któregokolwiek z tych celów?
Pragnienie wolności osobistej stanowi potężny czynnik motywujący człowieka do działania. Od wieków wyrażali je rewolucjoniści, humaniści, filozofowie i przywódcy duchowi. Jego istota zawiera się w deklaracji niezbywalnych praw człowieka, takich jak prawo do samodzielnego myślenia, wyrażania swojego zdania, dążenia do szczęścia i zabiegania o pokój oraz dobrobyt, a także prawo do dowolnego definiowania boskości - bez konieczności podporządkowywania się czyimkolwiek, w tym własnym, ograniczonym wyobrażeniom.
Pomijając tyranów uciskających podległych im ludzi, przedstawiciele większości współczesnych kultur, ruchów politycznych i dziedzin humanistycznych formułują podobne deklaracje: każdy z nas, każdy człowiek powinien mieć prawo do życia w szczęściu i spokoju, bez strachu i bez krzywdy, bez zniewolenia i bez ograniczeń w postaci arbitralnych norm społecznych.
Gdzieś w głębi duszy wszyscy wiemy, że życie pod cudze dyktando traci swój urok, a człowiek na takie życie skazany pogrąża się w melancholii przeciętności. Cóż z nas zostaje, gdy przestajemy zabiegać o wolność osobistą? Wyrzekamy się wolnej woli na rzecz społeczeństwa złożonego z obcych nam ludzi, którzy zamiast mówić o wolności i odwadze, głoszą hasła konformizmu i ostrożności. Nasze prawdziwe jestestwo zostaje zepchnięte w niebyt, jego miejsce zajmuje zaś pseudoja, stanowiące odzwierciedlenie oczekiwań zagubionego w swoich dążeniach społeczeństwa. Naszym życiem sterują odtąd "oni" i wkrótce "nas" już nie ma. Zostają tylko zombie, które ślepo realizują cudze preferencje i oczekiwania. Dołączamy do rzeszy dusz kryjących swe twarze za maską i całymi dniami szwendamy się po dzikim świecie jednakowości i smutku. Ogarnia nas zmęczenie, opadamy z sił. Nasza prawdziwa natura ulega zatraceniu. Zaczynamy doświadczać najgorszego z ludzkich zachowań - jak wielu innych przestajemy bronić interesów własnych i cudzych, a jedynie wypełniamy ślepo polecenia.
Taki stan rzeczy wielokrotnie stawał się w przeszłości źródłem najstraszniejszych historycznych koszmarów: masowych mordów na tle rasowym czy klasowym, dokonywanych pod dyktando rządzącej elity lub ludzi Kościoła, którzy zamyślili sobie spalić ziemię albo oczyszczać dusze; Holokaustu, który pochłonął miliony ludzkich istnień, zanim świat zechciał zareagować; powszechnej społecznej obojętności wobec głodu i trudów życia oraz różnych innych podłych poczynań mas czy jednostek pozbawionych elementarnego szacunku dla wolności i praw drugiego człowieka. Gdzie nie ma wolności, tam wszyscy doznają cierpienia.
Dlaczego nasze serce tak bardzo pragnie wolności?
Otóż dlatego, że idea wolności pozostaje w ścisłym związku z typowym dla człowieka pędem ku górze, z naszym naturalnym dążeniem do poprawy własnego losu, urzeczywistniania celów i jak najpełniejszego wykorzystania własnego potencjału, do samorealizacji.
Cały sens życia wybitnych ludzi, wybitnych mężczyzn i kobiet - ich dążenie do szczęścia, gotowość do podejmowania wyzwań, postęp, aktywność twórcza, działalność na rzecz świata, z trudem zdobywana wolność i oświecenie - wszystko to rodzi się z pragnienia bycia i dawania w coraz większej skali.
Każdy człowiek odczuwa naturalne pragnienie wspinania się na coraz to nowe wyżyny egzystencji - i tylko od niego zależy, czy pragnienie to znajdzie przełożenie na konkretne działania. Powinniśmy pamiętać, że osiągnięcie wolności wymaga silnej woli i szczerych chęci. Aby wspinać się w życiu na coraz to nowe poziomy, potrzeba hartu ducha i determinacji, gotowości do walki i odwagi. Chwałą okrywają się ci, którzy ten wysiłek podejmują. To oni zapisują się na kartach historii. Dość wspomnieć wybitnych mistrzów i przywódców, którzy zdołali w imponującym stopniu uwolnić się od wszelkich form ucisku, zarówno zewnętrznego, jak i wewnętrznego. Wymagało to od nich dużego wysiłku, w końcu jednak nauczyli się żyć chwilą jak ludzie wolni, to znaczy wyrażać swoje prawdziwe jestestwo i bez lęku podejmować kreatywne działania na rzecz świata. Nie próbowali się nikomu podporządkowywać. Służyli światu, żyjąc niezależnym, wyjątkowym i autentycznym życiem, nawet jeśli spotykała ich z tego powodu krytyka albo trafiali przez to do więzienia. Tak pojętą osobistą wolnością kierowało się wiele wybitnych postaci naszej historii. Gandhi, Frankl, King czy Mandela byli wolni, nawet kiedy przebywali w więzieniach.
Wystarczy krótkie spojrzenie na naszą historię, aby stwierdzić, że wolność stanowi jej motyw przewodni.
Dzielny rewolucjonista, który stoi samotnie na szafocie, ponieważ nie chce się wyrzec swoich przekonań i zaprzestać walki o niezawisłość.
Wielkie rewolucje, które zapisują się w naszej pamięci dlatego, że grupka ludzi podejmuje beznadziejną walkę z przeważającymi liczebnie i lepiej uzbrojonymi oddziałami, aby zapewnić swoim dzieciom choćby cień szansy na ujrzenie pewnego dnia światła wolności.
Nowe narody, które powstają pośród wybuchów bomb, i odważni ludzie, którzy wznoszą swoje domy na fundamentach wolności.
Wyprawy na nowe ziemie, podczas których szaleńczo odważni ludzie dosiadali dzikich koni i ruszali pędem na zachód, aby zapewnić sobie szansę na nowe życie.
Wojna secesyjna, podczas której sąsiedzi - jedni w szarych, drudzy w niebieskich mundurach - zabijali się nawzajem, zlewając ojczyznę krwią, ale ostatecznie wspólnie podnieśli się ze zgliszczy i postanowili, że już nigdy jeden człowiek nie będzie zniewalać drugiego.
Pragnienie oderwania się od ziemi, które skłoniło dwóch braci do zbudowania machiny umożliwiającej wyzwolenie się od ograniczeń paskudnej grawitacji.
Pierwsza wojna światowa, podczas której żołnierze w oliwkowych mundurach, z twarzami umazanymi błotem i krwią, wyposażeni tylko w nóż, karabin i menażkę, w poczuciu obowiązku walczyli tysiące mil od swoich domów o honor i swój kraj.
Walka z Hitlerem - niepozornej postury tyranem, wściekłym wcieleniem zła, który sprowadził strach i śmierć na miliony ludzi - ostatecznie zakończona triumfem sojuszu narodów pod wodzą wolnego człowieka na wózku inwalidzkim.
Najpiękniejsze marzenie, o jakim ktokolwiek kiedykolwiek opowiedział - które skłoniło tysiące ludzi do wyjścia na ulice pogrążonych w strachu, świętoszkowatych miasteczek naprzeciw kilofom, psom i wężom strażackim i za którego sprawą dziesiątki tysięcy ludzi zgromadziło się na wzgórzu, by słuchać, jak pewien człowiek roztacza przed nimi marzenie o wolności.
Wielki krok, który ludzkość zrobiła po tym, jak mała metalowa kapsuła wyniosła ludzi w pękatych białych kombinezonach poza granice błękitu nieba w czarny bezkres. Ci ludzie przekroczyli ziemskie granice, wylądowali na Księżycu, a potem wrócili do domu - do świata, dla którego odtąd nie było już rzeczy niemożliwych.
Upadek berlińskiego muru, fizycznej i symbolicznej bariery rozmontowanej przez miliony ludzi spragnionych wolności. Tysiące kilometrów od tego miejsca znajduje się inny kraj, w którym stoi inny mur. W tym innym kraju mały człowiek stał niewzruszenie na wielkim placu, na drodze pędzącego w jego stronę czołgu - i domagał się wolności.
Wszystkie te obrazy zapisały się na kartach naszej historii krwią, łzami i potem ludzi, którzy zabiegali i walczyli o wolność w takiej lub innej postaci. Raz po raz miliony ludzi podejmowały marsz, chwytały za broń, poświęcały swoje życie i podejmowały wysiłek rozwoju - właśnie w imię wolności.
Dążenie do poszerzania granic wolności stanowi główny motyw historii rodzaju ludzkiego. W jego tle pobrzmiewa cały czas walka o wyższe standardy życia i lepsze więzi z innymi.
Boskie pragnienie przezwyciężenia tyranii i ucisku, pragnienie przekroczenia granic mroku i ciasnoty umysłu stanowi nieodmiennie źródło nadziei dla ludzkości.
Aby się tej nadziei uchwycić, aby żyć życiem wolnym i szczęśliwym nawet w chwilach największej grozy i ciemności, potrzeba nie tyle szczęścia, fartu czy sławy, ile raczej świadomości i odwagi. Udaje się to ludziom, którzy rozumieją, na co muszą się zdobyć oraz że ich przeznaczenie realizuje się za sprawą otaczających ich ludzi, a w związku z tym muszą odnaleźć w sobie wolę przezwyciężenia nie tylko własnych wewnętrznych demonów, ale również społecznej tyranii świata. Wyruszają w długą podróż, która wymaga wysiłku, wytrwałości i światłej postawy. Bez skrupułów walczą o własną niezależność, o swoje prawa i swoje cele. Kierują się w swoim życiu wyłącznie wskazaniami wewnętrznego głosu, wewnętrznego manifestu wierności samemu sobie i konsekwentnego dążenia do realizacji wyższych celów.
To dzięki takim ludziom możemy dziś korzystać z wielu różnych wolności społecznych. W skali świata poszerzeniu ulega również skala wolności politycznych i związanych z nimi aspiracji. W coraz to nowych zakątkach świata ludzie zaczynają cieszyć się wolnością finansową. W działalności handlowej coraz częściej do głosu dochodzą wyjątkowość i indywidualizm. Wszelkie formy wolności, które przedstawicielom bardziej liberalnych i bogatszych krajów wydają się czymś zupełnie oczywistym - sklep na każdym rogu, wolność od fizycznego niebezpieczeństwa oraz szeroki dostęp do edukacji i opieki zdrowotnej - zawdzięczamy ludziom, którzy się w ich imię poświęcali.
Zabiegając o własną współczesną wolność osobistą, nie powinniśmy zatem zapominać o tym, co jesteśmy winni poprzednim pokoleniom - a w pewnym sensie również i tym następnym. Każdy dzień powinniśmy witać z pełną świadomością, że oto przychodzi nam przeżywać głęboko znamienne chwile naszego życia. Staniemy bowiem przed wyborem, czy uchylić się od wielkości i zabiegać o aprobatę maluczkich, czy kontynuować dzieło szlachetnych i wolnych ludzi, którzy nie akceptowali swojej bieżącej rzeczywistości. Każdy z nas powinien we własny sposób, własnym głosem dać wyraz podobnej odwadze i złożyć deklarację wolności. Przystępując do walki, opowiadając się za sprawą i podejmując wyzwanie, otwieramy się na nowe doświadczenie i osiągnięcie.
Czasami mówi się, że wolności może być za dużo, że zbyt daleko idąca swoboda szkodzi. W złotym blasku długiej epoki pokoju i pomyślnego rozwoju świat zmienił się na lepsze, ale niektórzy poparzyli sobie przy tym dusze. Za sprawą nadmiaru dobrobytu zapadli na indolencję, zachłanność, narcyzm albo roszczeniowość.
Tacy ludzie nie są jednak prawdziwie wolni, nawet jeśli żyją w tych regionach świata, które są rządzone zgodnie z zasadami liberalizmu. Zniewalają ich własne, potężne wady. Mężczyzna zabiegający o władzę i pieniądze dla samej ich idei cierpi z powodu swojej żądzy. Dręczy go niezaspokojone pragnienie poszerzenia własnego stanu posiadania, nie towarzyszy mu bowiem żadne poczucie sensu. Taki człowiek przywdziewa na ogół społeczne maski sukcesu, w rzeczywistości jednak stale zmaga się z wątpliwościami dotyczącymi własnej tożsamości i swojego życia. To wewnętrzne rozdarcie podsyca tylko jego obsesję i każe mu się zastanawiać, dlaczego nie ma więcej, niż ma, i kogo jeszcze będzie musiał zadowolić albo kim się będzie musiał stać, aby ten swój stan posiadania powiększyć. Kobieta owładnięta pragnieniem wzbudzania podziwu nie jest w stanie zaznać ani chwili prawdziwej radości, nie może się bowiem wyzwolić od obsesji na własnym punkcie. Wiecznie goni za młodością, pięknem i akceptacją społeczną. Cały czas skupia się na swoim niezaspokojonym pragnieniu, przez co nie dostrzega różnych życiowych szans i alienuje się od ludzi. Sama siebie pozbawia możliwości autentycznego wyrażania własnego ja i odczuwania prawdziwej miłości, na którą przecież zasługuje. Ludzie roszczeniowi nigdy nie zaznają nic poza smutkiem i nieszczęściem. Ktoś, kto wierzy, że wszystko mu się należy i że sam nic nie musi dać nikomu w zamian, nigdy nie wyzwoli się od dziecięcej zazdrości i pogardy dla ludzi, którzy mają więcej. Roszczeniowość to chyba najstraszliwsza forma zniewolenia, wzbudza bowiem w człowieku nieodparte przekonanie, że wszystko mu się od świata należy.
Nawet przedstawiciele zamożnych i politycznie "wolnych" społeczeństw padają często ofiarą tyranii konformizmu, której dodatkowo towarzyszy wewnętrzny niepokój.
W ten sposób ponownie wracamy do kwestii wolności osobistej. Przyczyny zniewolenia nie znikną ot tak, po prostu wraz z pojawieniem się wolności politycznej czy finansowej.
Człowiek zawsze będzie odczuwać pewnego rodzaju presję społeczną, zawsze będzie musiał uciekać przed próżnością współczesnego świata. Będzie musiał podejmować świadomy wysiłek, aby nie dołączyć do grona leniwych, zachłannych i narcystycznych przedstawicieli współczesnej odmiany gatunku ludzkiego. Potrzeba pracy nad sobą nigdy nie ustaje. Zawsze będziemy musieli dążyć do doskonalenia kompetencji społecznych, które umożliwiałyby nam autentyczne wyrażanie własnego jestestwa i radosne zabieganie o to, na czym nam w życiu zależy. Na tym właśnie powinniśmy skupić się w swoich wysiłkach.
Człowiek może zapewnić sobie prawdziwą wolność tylko poprzez aktywne wyrażanie samego siebie i dążenie do realizacji własnych celów.
Tylko te nasze myśli, odczucia, słowa i zachowania, które wyrażają nasze prawdziwe "ja", stanowią źródło prawości i mogą stać się fundamentem szczęścia. Jakże moglibyśmy choć na chwilę stracić je z oczu?
Poszukiwanie prawdziwego szczęścia rozpoczyna się już w młodości, kiedy zaczynamy wyrabiać sobie pewne przekonania i kształtować własne zachowania w sposób niezależny od woli dotychczasowych opiekunów. Pierwsze kroki w tym kierunku podejmuje już dziecko, które oddala się od matki, samodzielnie przechodzi przez ulicę albo upiera się przy konkretnym posiłku, stroju czy temacie rysunku. Ten zapał stanowi przejaw naturalnej skłonności do niezależności, pragnienia wyrażania własnego jestestwa. W miarę upływu lat ten impuls zarysowuje się coraz mocniej, z coraz większą siłą. Przybiera też bardziej intelektualny charakter. Człowiek nabiera świadomego przekonania, że pragnie sam o sobie decydować, samodzielnie wytyczać sobie życiową ścieżkę, gonić za własnymi marzeniami i przełamywać własne granice, że pragnie kochać bez zabiegania o zgodę i zupełnie swobodnie wnosić swój wkład na rzecz świata. Człowiek postanawia rzucić szkołę, zakończyć związek, podjąć ryzyko albo zmienić pracę, dołączyć do jakiegoś ruchu albo zwiedzać świat. Jego poglądy zaczynają się konkretyzować, ponieważ odczuwa coraz silniejsze pragnienie odciśnięcia własnego piętna. To naturalne pragnienie, które pozostaje w nas na zawsze.
Cały problem polega na tym, że na każdym kroku coś nas próbuje od tego oderwać. Ludzie wokół próbują nas tego pragnienia pozbawić, niekiedy też czynimy to sami.
Tak przedstawia się rzeczywistość, z którą teraz przychodzi nam się mierzyć.
Aby dołączyć do grona wolnych dusz, które kochają życie i mogą przewodzić innym, musimy przezwyciężyć ucisk społeczny i wewnętrzny.
Przezwyciężenie ucisku społecznego to najtrudniejsze zadanie, jakie przed nami stoi. Ucisk społeczny to forma zniewolenia ducha, forma tłamszenia naszego potencjału przez innych ludzi. Chodzi tu o wszystkie sytuacje, w których ktoś mocą swojej oceny, autorytetu bądź władzy nakłada na nas ciężar, wyrządza nam krzywdę, próbuje nami manipulować lub traktuje nas niesprawiedliwie. Z uciskiem społecznym mamy do czynienia wtedy, gdy przez rodziców dziecko nie może być sobą, gdy partner życiowy szantażuje swoją drugą połowę, gdy szef kłamie i groźbą usiłuje zmusić nas do mówienia nieprawdy, gdy pragniemy realizować własne przekonania duchowe, ale kultura próbuje narzucić nam jakieś dogmaty. Z uciskiem społecznym mamy do czynienia w przypadku małostkowych ocen, surowej krytyki, poniżających komentarzy, krzywdy i nierozsądnych oczekiwań, a także pośrednich i bezpośrednich działań o charakterze ograniczającym. Z uciskiem zmagamy się zawsze wtedy, gdy ktoś próbuje odebrać nam poczucie ważności, siły czy własnej wartości. Przejawem ucisku są wszelkie bariery wznoszone przez społeczeństwo, które pragnie nas w ten sposób kontrolować - wszelkie absurdalne nieformalne zasady i formalne procedury biurokratyczne, które nakładają na ludzi pewne ograniczenia z uwagi na ich pochodzenie, przynależność klasową czy religijną, rasę lub pochodzenie etniczne, preferencje seksualne, wiek albo wygląd.
Niektórzy z nas pamiętają zapewne dramatyczne czasy, gdy inność wyśmiewano, a przestrzeganie norm społecznych wymuszano za pomocą manipulacji. Pamiętamy niejedną sytuację, w której decydowaliśmy się na kompromis, aby uniknąć konfliktu. W pewnym stopniu wyrzekaliśmy się siebie, żeby dogadać się z innymi. W szkole czy w biurze często zachowywaliśmy się tak samo jak "inni". Udawaliśmy, nakładaliśmy na twarz sztuczny uśmiech i robiliśmy to, czego się od nas oczekiwało. Staraliśmy się za wszelką cenę uniknąć ostracyzmu i zjadliwej krytyki. Zależało nam przede wszystkim na poczuciu bezpieczeństwa, akceptacji i przynależności.
Z uciskiem społecznym mamy do czynienia wtedy, gdy inni ludzie tłumią nasz potencjał samorealizacji lub stają nam na drodze do naszych celów. Istota tego procesu umyka w największym stopniu ludziom, którzy najlepiej przystosowują się do okoliczności. Tym ludziom często dotkliwie doskwiera brak społecznych sukcesów i autentyzmu. Przyjmują pewną z góry zdefiniowaną rolę, całkowicie pozbawiając się spontaniczności i prawdziwości. Spoglądają w lustro i nie poznają sami siebie. Wyrzekają się indywidualizmu, stają się karykaturą zbiorowych preferencji. Żaden człowiek ceniący sobie wolność myśli nie chciałby dla siebie takiego losu, w związku z tym musimy nieustannie zachowywać czujność i opierać się wszelkim pokusom konformizmu.
Z drugiej strony nie sposób przecenić poczucia bezpieczeństwa, jakie daje konformizm. Należy ono do największych wrogów wolności osobistej. Społeczeństwo ze swoimi strukturami i nagrodami wydaje jednostce konkretne polecenia. Żaden tytuł zawodowy, żadna podwyżka, żadne szacowne "pan" i "pani", żadne stanowisko w radzie nadzorczej i żadne zaszczyty nigdy nie staną się jednak dla człowieka źródłem głębszego sensu, nawet jeśli dzięki nim umacnia się on w swoim przeświadczeniu o poprawności obranego kierunku. Podążając udeptaną ścieżką, na każdym kroku odbieramy sygnały, że dokonaliśmy właściwego wyboru i że w ten sposób zapewnimy sobie społeczną akceptację. Pytanie tylko, co się stanie, jeśli w to faktycznie uwierzymy i będziemy konsekwentnie podążać tą dróżką, a potem pewnego dnia stwierdzimy, że nie prowadzi nas ona do upragnionych celów.
Zadając sobie to pytanie, podważmy istotę idei konformizmu i otwórzmy się na życiowe ryzyko. Zwierzę, które uwolniło się z klatki, nagle jest zdane tylko na siebie. Nie wie, co ma robić. Dawne życie i wszystkie dobrze znane rzeczy nagle należą do przeszłości. Ta niepewność może nas paraliżować. Co konkretnie byśmy zrobili, gdybyśmy nagle mogli korzystać w życiu z pełni wolności? Dokąd byśmy poszli? Jak byśmy się na co dzień zachowywali? Skąd czerpalibyśmy poczucie sensu? Te pytania mogą napawać przerażeniem.
Temu poczuciu niepewności towarzyszy również ryzyko samotności i krzywdy. Otwieramy się na krzywdę, ponieważ pręty klatki co prawda nas ograniczają, ale jednocześnie zapewniają nam poczucie bezpieczeństwa. Ludzie nadal pozostający w środku nie zaliczają tych, którzy się wyzwolili, do swojego grona. Niespełnienie cudzych oczekiwań wyzwala w człowieku jeden z najpotężniejszych lęków, a mianowicie lęk przed izolacją i opuszczeniem, przed poczuciem niższości i poczuciem niezasługiwania na miłość.
Z drugiej strony trwanie w niewoli cudzych zasad również pociąga za sobą pewne niebezpieczeństwo. Zabiegając o te nagrody, które społeczeństwo wskazuje nam jako pożądane, oddalamy się od własnego prawdziwego jestestwa. Ilu artystów zrezygnowało ze swojej wizji sztuki, ponieważ ktoś im powiedział, że mogą zarabiać w sposób bardziej tradycyjny? Ile różnych talentów się zmarnowało, ponieważ ich posiadacze zdecydowali się przyjąć może bardziej potrzebne społecznie, ale mniej satysfakcjonujące role? Ilu ludzi zrezygnowało ze swoich marzeń, aby podążać bezpieczniejszą, intratniejszą i bardziej akceptowaną społecznie ścieżką? Musimy zachować czujność, w przeciwnym bowiem razie inni - rodzice, nauczyciele, partnerzy życiowi, fani - mogą nam narzucić swoje cele. Ich niezachwiane przekonanie może zagłuszyć nasze pragnienie czegoś nowego. Ich kolektywny sens może stłamsić w nas dążenie do odkrycia sensu indywidualnego. Strzeżmy się więc! Jakże łatwo można zatracić siebie w innych albo w kulturze! Jakże łatwo utracić wolność i autentyzm, jakże łatwo stać się niewolnikiem opinii!
Nie ma większego nieszczęścia niż życie nieswoim życiem.
Stoimy zatem przed trudnym wyborem między wygodą, jaką daje przystosowanie się i dążenie do zaspokajania cudzych oczekiwań, a naszym ambitnym dążeniem do wolności osobistej.
Wybór staje się łatwiejszy w chwili osiągnięcia poziomu dojrzałości i oświecenia, na którym zaczynamy dostrzegać, że wolność indywidualna nie musi oznaczać całkowitego braku uczestnictwa w kulturze i kontaktu z bliskimi, że niezależność i współzależność wzajemnie się nie wykluczają, że indywidualizm nie jest równoznaczny z wykluczeniem społecznym i dystansem duchowym. Przekonujemy się, że wierność samemu sobie pozwala wręcz wzmocnić kontakt ze światem i wnosić większy wkład w jego funkcjonowanie. Dochodzimy do wniosku, że im bardziej będziemy wolni, spontaniczni i autentyczni, tym większą będziemy odczuwać motywację i witalność, z tym większą siłą ludzie będą do nas lgnąć i tym bardziej będą pragnąć naszego towarzystwa.
Niestety ucisk ma nie tylko charakter zewnętrzny. Co zaskakujące, jego największe źródło stanowimy my sami.
Ucisk wewnętrzny polega na dopuszczaniu do głosu ograniczających myśli i podejmowaniu ograniczających działań. Sami to sobie robimy, stale zadręczając się wątpliwościami, zmartwieniami, lękami i nieistotnymi bodźcami.
Nikt z nas świadomie nie chce sprowadzać na siebie życiowej porażki, a jednak bardzo często to czynimy. Podsycając niekorzystne myśli i niewłaściwe nawyki, sami pozbawiamy się sił witalnych. Nikt inny w takim stopniu nie stoi nam na drodze do szczęścia jak my sami.
Uciskamy sami siebie w każdej dziedzinie, w której sami siebie ograniczamy. Zamiast wychodzić, zostajemy w domu, ponieważ obawiamy się nowych przygód. Ważne zadania lub ciekawe nowe przedsięwzięcia odkładamy na później, ponieważ nie potrafimy sobie poradzić z poczuciem niepewności. Wmawiamy sobie, że dzieło sztuki musimy dopracować do perfekcji, zanim je pokażemy światu, podczas gdy w rzeczywistości po prostu brakuje nam samodyscypliny, żeby dokończyć pracę. Okłamujemy sami siebie, łamiemy własne postanowienia, pozwalamy marzeniom bezowocnie wybrzmieć. Czyżbyśmy nie zdawali sobie sprawy, że niekiedy sami jesteśmy swoim najgorszym wrogiem? Z drugiej strony możemy też przynieść sobie sami wybawienie. Dając jasny wyraz naszej prawdziwej naturze, podejmując konsekwentny wysiłek panowania nad własnym umysłem i krocząc naprzód ścieżką życia, możemy wreszcie doświadczyć zasłużonej wolności i radości.
Właśnie dlatego zabiegamy o to, żeby się rozwijać. Chcemy się w ten sposób uwolnić od bólu, który sami sobie zadajemy. Chcemy dokonywać lepszych wyborów i lepiej oceniać sami siebie. Chcemy zachowywać się pewniej w sytuacjach społecznych, w pełni realizować swój potencjał i jak najskuteczniej zmieniać świat na lepsze. W tym sensie wolność osobistą należy rozumieć jako wyzwolenie się od wątpliwości i niechęci do samego siebie, jako wyrażone wobec samego siebie przyzwolenie na wyjątkowość, siłę i autentyzm.
Zwracając sobie wolność rozumianą jako przeżywanie chwili obecnej i bycie sobą, zaczynamy darzyć sami siebie większym zaufaniem i zyskujemy większą pewność siebie. Dzięki temu możemy się rozwijać, doskonalić i w pełni realizować swój potencjał. Dzięki temu możemy czerpać autentyczną radość z kontaktów z innymi i ze światem. W ten sposób zyskujemy motywację i poczucie wyzwolenia.
Człowieka wolnego i zdrowego można rozpoznać właśnie po tym, że jest autentyczny i się rozwija.
Mając to na uwadze, powinniśmy wziąć na siebie odpowiedzialność za samodzielne myślenie. Powinniśmy znaleźć w sobie odwagę, by zapytać: "Czy faktycznie sam decyduję o tym, do czego dążę, czemu poświęcam uwagę i jakie podejmuję działania? Czy pokazuję światu swoje prawdziwe oblicze? Czy zabiegam o rzeczy, na których mi faktycznie zależy? Czy otwieram się na zmianę i wyzwania, aby w ten sposób poszerzać horyzonty i pełniej wykorzystywać swój potencjał?".
Poprzez takie dociekania przypominamy sobie, że wraz z osobistą siłą pojawia się również osobista odpowiedzialność - o czym niestety większość ludzi zdaje się nie pamiętać. Niektórzy po cichu liczą na to, że wolność to możliwość wyrzeczenia się obowiązków i wyzwolenia się od życiowej odpowiedzialności. Rzeczywistość przedstawia się tymczasem zgoła inaczej. Ludzie zdają się myśleć: "Skoro jestem wolny, to dlaczego nie mogę być też wolny od wszelkich zobowiązań?". Trzeba pamiętać, że wolność osobista nie polega na tym, że możemy w końcu robić cokolwiek, co tylko dusza zapragnie i co nam w danym momencie przyjdzie do głowy. Nie polega na zaspokajaniu przelotnych zachcianek. Wcale nie chodzi o to, że będziemy mieć zawsze to, co nam się tylko zamarzy, i że możemy zachowywać się jak nieodpowiedzialne gbury tylko dlatego, że taki mamy właśnie kaprys. Postępując w ten sposób, stajemy się niewolnikami podświadomych impulsów i pragnień.
Wolność to kwestia odpowiedzialnego wyboru. Kim jesteśmy, gdy się pominie wszystkie chwilowe impulsy, zachcianki i naciski społeczne? Chodzi o to, abyśmy mogli w autentyczny sposób wyrażać tę naszą upragnioną tożsamość, prowadzić życie zgodnie z naszymi założeniami i pozostawić po sobie wymarzone, wspaniałe dziedzictwo.
Dopóki nie mamy możliwości decydowania o własnym charakterze, własnym zachowaniu i własnym dziedzictwie, dopóty o naszym życiu decydują jakieś inne czynniki - a więc nie jesteśmy wolni. Jeśli sami nie odpowiadamy za własne przekonania i własne postępowanie, odpowiedzialność tę ponosi ktoś inny lub coś innego - a to nas czyni niewolnikami. Jasno można więc zdefiniować największe stojące przed nami wyzwanie:
Jeśli mamy kiedykolwiek zyskać wolność, musimy świadomie i odpowiedzialnie podchodzić do naszych przekonań i zachowań.
Wolność nie oznacza braku odpowiedzialności, nie zawsze też można jej doświadczać bez walki. Wszyscy oczywiście pragnęlibyśmy cieszyć się wolnością bez odczuwania bólu i zmagania się z ograniczeniami. Poszukiwanie wolności to jednak proces bardziej skomplikowany. Owszem, pragniemy wyzwolić się od bólu, paradoksalnie jednak z własnej woli zwiększamy poziom dyskomfortu, ponieważ chcemy przełamywać własne ograniczenia, rozwijać się i zmieniać świat. Jesteśmy skłonni zaakceptować ból w imię pewnych korzyści i dlatego w dążeniu do większej siły i szybkości narażamy nasze ciało na trudy. Dlatego pomimo zmęczenia wstajemy o świcie, żeby troszczyć się o kogoś bliskiego i dlatego poświęcamy swój czas na niesienie pomocy potrzebującym. Jesteśmy skłonni przez pewien czas znosić niedogodności, żeby przyspieszyć moment nastania oczekiwanego przez nas stanu rzeczy.
Wolność osobista to zatem coś więcej niż wolność od bólu - to możliwość swobodnego życia, czerpania radości garściami i ciągłego doskonalenia się. To nie tylko wolność od rzeczy złych, które nas ograniczają, ale również wolność rozumiana jako prawo do dobrych doświadczeń, które niosą nam przebudzenie.
Człowiek jako gatunek już dawno wzniósł się ponad zwierzęce instynkty. Stało się to w momencie, gdy zaczęliśmy posługiwać się rozumem, osądem i inteligencją. Odtąd mogliśmy już dokonywać wyborów niezależnie od fizycznych impulsów, które nakazywały nam unikać bólu i zabiegać o przyjemność. Nauczyliśmy się wtedy przedkładać poczucie sensu nad chwilowe przyjemności. Czego innego uczymy się od naszych mentorów, bohaterów, nauczycieli, świadków straszliwych wydarzeń, przywódców, świętych i legendarnych postaci, jeśli nie tego, że w godzinie próby jesteśmy w stanie w imię wolności, sensu, miłości i wyższych wartości zapomnieć o przyjemności i wytrwać mimo bólu?
Pragniemy więc wolności od bólu, ale potrafimy też docenić sens walki i trudów, ponieważ wiemy, że dzięki nim możemy wznieść się na wyższy poziom życia. Zdajemy sobie sprawę, że ból bywa niezbędny i ma w sobie coś heroicznego, że trudności nie są z gruntu złe, ponieważ często stanowią element rytuału przejścia, który otwiera nam drzwi do wielkości. Wolność osobista staje się tym samym pewnego rodzaju oświeconą, romantyczną ideą, heroiczną i poetycką, lecz zarazem też niezwykle realną. Jej istota zasadza się na właściwym człowiekowi dążeniu do transcendencji.
Czy można by przyjąć, że tak rozumiana wolność osobista stanowi główną motywację przedstawicieli rodzaju ludzkiego, ponieważ to właśnie do niej sprowadzają się wszelkie oczekiwania i założenia dotyczące ludzkich doświadczeń? Staramy się zapewnić sobie w życiu jak największą swobodę wyboru i jak największy dobrobyt, aby móc wyrażać samych siebie w sposób autentyczny i aby zapewnić naszym bliskim jak najlepsze możliwości. Wraz z naszym ostatnim tchnieniem całe nasze cierpienie razem z całym jego sensem uleci jako dusza w krainę Boskości, czyli bezkresu wolności. Do tego się to wszystko sprowadza. Za życia zabiegamy o wolność, a w chwili śmierci przenosimy się w sferę bezkresu.
Aby osiągnąć i zachować wolność osobistą, musimy podjąć wysiłek samodoskonalenia. Musimy odpowiednio ukształtować i jasno określić własne zamiary - wyrazić pragnienie wierności własnej tożsamości i konsekwentnego dążenia obraną ścieżką.
Dzięki świadomości celów nigdy nie zwątpimy w sens podejmowania określonych działań. Raz jeszcze przytoczmy myśl, którą warto sobie mocno zapisać w pamięci, bo dzięki niej żadne działanie nie będzie nam się nigdy wydawać przypadkowe ani frustrująco niezrozumiałe: każda decyzja i każde działanie człowieka stanowi wyraz nadziei na osiągnięcie wolności osobistej. Ludzie pragną uwolnić się od trudów, bólu, strachu, lęków oraz pragnień. Chcą być wolni od ucisku. Chcą bez przeszkód być sobą. Pragną wolności przeżywania kolejnych chwil, bo chcą doświadczać zaskoczenia, spontaniczności i własnego ducha. Chcą mieć swobodę decydowania o przebiegu własnej życiowej drogi. Pragną otwarcie okazywać miłość - w sposób wolny od krytycznych ocen, bez żalu, bezwarunkowo. Chcą mieć prawo poświęcać czas, energię i zasoby sprawom, w które wierzą. Chcą korzystać z wolności doświadczenia i w przyszłości realizować swoje pasje w atmosferze pokoju i dobrobytu. We wszystkich naszych dążeniach przewija się ten sam motyw przewodni: pragniemy wolności!
Pamiętajmy, że tak naprawdę zależy nam na wolności osobistej. To wystarczy, żeby się zorganizować, ukierunkować i spełnić. Spróbujmy w pełni uświadomić sobie, że główną siłą napędową naszych poczynań jest wolność osobista. Starajmy się dostrzegać ten czynnik w naszych codziennych działaniach i zamiarach. Niech idea wolności jeszcze raz rozbrzmi nam w uszach, tym razem głośniej, wyraźniej, w sposób bardziej osobisty. Wyrażajmy sami siebie z większą śmiałością. Z większą determinacją budujmy nasze idealne życie.
Nie oszukujmy się, że ten nadzwyczajny wysiłek zdobycia wolności przyjdzie nam bez trudu. Wyzwolenie się od konformizmu i dążenie do realizacji własnych marzeń na pewno trochę zmąci nasze życie. Będziemy się musieli wysilić, czekają nas zatem walka i poświęcenie, strach i nieszczęście. Pełne zaangażowanie w imię własnej prawdziwej tożsamości i marzeń na pewno wzbudzi w innych ludziach irytację, być może nawet gniew. Swoim działaniem zranimy ich ego, nadepniemy im na odcisk. Pewne relacje trzeba będzie zerwać, musimy się też liczyć z próbami zagrodzenia nam drogi lub ograniczenia naszych możliwości. Możemy spotkać się z agresją i głupimi zagrywkami, możemy stanąć w obliczu konieczności uwolnienia się od toksycznego miejsca pracy. Konieczne może się okazać wyznaczenie innym wyższych standardów.
Owszem, czeka nas ciężka praca. Dlatego też koniecznie powinniśmy skupić się na tym, co nas czeka. W końcu nadejdzie moment, by jasno określić własną tożsamość i własne oczekiwania. Będziemy musieli na nowo spojrzeć na kwestię własnej obecności, zakresu naszych wpływów oraz odpowiedzialności związanej z pełnieniem przez nas pewnych ważnych życiowych ról. Będziemy musieli wywrócić do góry nogami całą strukturę naszych dni i w końcu odzyskać kontrolę nad własnym planem na życie. Będziemy musieli odważnie stawić czoła wewnętrznym demonom, które stoją nam na drodze do wielkości. Będziemy musieli zapamiętale dążyć do przełamywania własnych granic i wypracowania nowych praktyk przeżywania radości i wdzięczności. Będziemy musieli konsekwentnie znosić wszelkie trudy i dochować wierności zasadom. Będziemy musieli odnaleźć w sobie nowe pokłady miłości, by nasza dusza mogła wznieść się wysoko ku niebu. Będziemy musieli wspiąć się na wyżyny, aby służyć i przewodzić innym, aby pozostawić po sobie ślad. Będziemy wreszcie musieli zmienić nasze spojrzenie na czas i zacząć doświadczać bezkresu i wolności każdej kolejnej chwili. Aby ten wysiłek podjąć, potrzeba nam nowych, śmiałych deklaracji dotyczących naszego życia.
Ze wszystkich sił wspierać samego siebie w dążeniu do osiągnięcia wolności osobistej, czyli życia pełnego energii i sensu - taki właśnie cel powinniśmy sobie wyznaczyć. Skupmy więc swoje zamiary na tej szczytnej i cennej idei. Przedstawmy nowe deklaracje i wypracujmy nową dyscyplinę życia. Niech głos wolności pobrzmiewa w każdym zwoju naszego mózgu, we wszystkich naszych myślach i w każdym podejmowanym działaniu, w każdym budowanym przez nas związku, w każdym długim dniu i w każdej wyprawie wiodącej na szczyty naszych możliwości i szczyty zaangażowania na rzecz świata, w każdym marzeniu zrodzonym z nadziei wyzwolonej duszy.