Maltańczycy za wodą i murami
- Większość budynków wykonana jest z wapienia lub piaskowca -
Ludzie zamieszkali na Wyspach Maltańskich, żeby uciec przed groźniejszymi od siebie. Obronność to pierwsza cecha mieszkańców Malty, a mury to główny element architektury.
To było w pobliżu klifów Dingli - miejsca, które odwiedza chyba każdy turysta przybywający na Maltę. Para Koreańczyków, dziewczyna i chłopak, robiła zdjęcia zachodzącego słońca, jak wielu spośród sporej grupy obecnych tam wówczas turystów. Szukali dobrego ujęcia. Pozowali, robili zbliżenia, stawali na ławce, żeby idealnie ukazać majestatyczność klifów. Nie byli zadowoleni z rezultatów. W poszukiwaniu miejsca, które byłoby idealne, posunęli się o kilka kroków za daleko. Weszli na polną drogę prowadzącą w dół. Na teren niedostępny dla turystów. Mieli świadomość, że tak nie wolno. Wiedzieli o tym, bo minęli kilka tabliczek z napisem "Private". Nic się nie wydarzyło. Nikt na nich nie nakrzyczał, nikt nie wyskoczył z budynku stojącego kilkanaście metrów za ogrodzeniem, nikt ich chyba nawet nie zauważył. Zrobili jednak coś, czego Maltańczycy nie znoszą. Naruszyli prywatność. Weszli na teren zarezerwowany tylko dla tubylców.
Anna - Polka mieszkająca na Malcie - powiedziała mi, że Maltańczycy wymagają, aby respektować ich prawo do prywatności. Była świadkiem, jak krzyczeli na turystów, którzy - tak jak ci Koreańczycy - weszli tam, gdzie nie powinni wchodzić. Tłumaczyła to tym, że wyspa jest mała, turystów mnóstwo, więc to zrozumiałe, że miejscowi chcą bronić prywatnych enklaw. Polacy mieszkający na wyspie zgodnie twierdzą, że choć mili, otwarci i uśmiechnięci, wyspiarze każą długo pracować na swoje zaufanie.
- Fort Saint Angelo, w którym znajduje się siedziba Zakonu Maltańskiego -
Po wielu obserwacjach i wędrówkach po tej cudownej wyspie, a także poznaniu jej niezwykłej historii, pojąłem, że w głowach Maltańczyków ciągle jest mur oddzielający ich od tych, którzy nie są wyspiarzami. Nie znaczy to wcale, że są niemili dla turystów. Nic z tych rzeczy. Uwielbiają ludzi. Są wobec nich życzliwi i otwarci. Przyglądając się jednak coraz dokładniej Maltańczykom, nie mogłem pozbyć się wrażenia, że ktoś, kto nie urodził się na Malcie, zawsze będzie tu traktowany jak obcy.
Między Europą a Afryką
Mur jest znaną metaforą, która powtarza się w wielu opowiadaniach i historiach. Jest elementem architektury fotografowanym przez turystów, zdarza się, że staje się symbolem jakiegoś miejsca, jak żydowska Ściana Płaczu, czyli pozostałości Świątyni Jerozolimskiej, albo Wielki Mur Chiński, mający bronić Chińczyków przez najazdami plemion mongolskich. Był także mur w Berlinie, symbol podziału na Wschód i Zachód. Watykan prawie cały jest otoczony murem z kilkoma bramami, które codziennie są zamykane i otwierane.
Malta, choć niewielka, ma dużo murów. Tych fizycznych - to przecież wyspa, którą wiele mocarstw próbowało zdobyć, więc fortyfikacje są nieodłączną częścią krajobrazu maltańskiego, ale i tych mentalnych - oddzielających Maltańczyków od dwóch kontynentów, pomiędzy którymi leży wyspa: Europy i Afryki. Mury tak bardzo wrosły w psychikę wyspiarzy, że gdy pod koniec XX wieku heraldycy tworzyli nowy herb Malty, postanowili umieścić na nim właśnie mury obronne.
Najpierw trochę o murach fizycznych, gdyż istnienie tych wojskowych zabezpieczeń było przecież głównym powodem powstania murów mentalnych. Maltańskie mury to cytadele, forty, reduty, nadszańce, wieże obserwacyjne, a także zwyczajne wykusze, które są tutaj nie tylko prostym poszerzeniem części mieszkalnej. Wszystkie te obiekty, różnie nazywane, są po prostu murami. Miały odgradzać ludzi, chronić ich, umożliwiać dokładną obserwację. Sprawiać, żeby człowiek w obrębie muru czuł się w miarę bezpieczny. Mury najczęściej dzielą. Bywa jednak, że łączą. Na Malcie, chroniąc przed zewnętrznymi wrogami, jednocześnie zbliżały do siebie mieszkańców.
- Wyspa przez wieki pełniła funkcje obronne. Po prawej stronie: Dolne Ogrody Barrakka -
Wyspiarze musieli się bardzo napracować i sporo wydać, żeby wznieść te wszystkie obiekty. Turyści dzisiaj je podziwiają lub ze względu na ich mnogość po kilku dniach zwiedzania przechodzą obok nich obojętnie. Są teraz atrakcjami turystycznymi, a kiedyś umożliwiały mieszkańcom przetrwanie. Nie ma szans, żeby zwiedzając Maltę, nie zobaczyć murów. To obowiązkowy element każdej wycieczki, również dla tych turystów, którzy nie interesują się historią, militariami i bitwami. Są miejsca, że zachwycamy się jakimś budynkiem, nie mając pojęcia, że to mur powstały w celach militarnych.
A oto kilka najważniejszych murów - symboli Malty.
Forty
Forty to kompleksy budowli pomyślanych jako miejsca długiej i wyczerpującej obrony, w których mimo walk musiało toczyć się życie. To właściwie malutkie miasteczka. Malta ma kilka wielkich fortów, ale można też spojrzeć na wyspę jak na jeden wielki fort. Samo ukształtowanie terenu, położenie, morze, które można uznać za ogromną fosę - to wszystko elementy obronne.
Fort Saint Angelo w Birgu. Potężna budowla, na szczycie której powiewa flaga Malty (białe i czerwone pasy w pozycji pionowej z krzyżem św. Jerzego) oraz flaga Zakonu Maltańskiego (biały krzyż na czerwonym tle). Dlaczego dwie flagi? Władze dzierżawią fort zakonowi, doceniając jego wielowiekowe zasługi dla rozwoju wyspy. Fort ten był wszak główną siedzibą wielkiego mistrza. Czasami przewodnicy, chcąc spotęgować ciekawość u turystów, z ekscytacją opowiadają, że na terenie fortu nie obowiązuje prawo maltańskie, ponieważ Zakon Maltański, który obiekt wynajmuje, jest tak naprawdę minipaństwem, a fort jest jednym z dwóch jego miniaturowych posiadłości. Prawdą jest, że zakon to podmiot prawa międzynarodowego: ma swoje znaczki, paszporty, ambasadorów. Jednak to, że posiada na Malcie własne terytorium, to nieprawda. Fort jest jedynie dzierżawiony i cieszy się tylko częściową eksterytorialnością. Nie ulega jednak wątpliwości, że sam Zakon Maltański jest swoistym fenomenem, czymś oryginalnym i niepowtarzalnym. Joannici (jego członkowie) odegrali fundamentalną rolę w rozwoju wyspy. Władali nią przez 268 lat, od XVI do końca XVIII wieku; większość budzących w nas zachwyt zabytków pochodzi właśnie z tego okresu.
- Wyspą władali Fenicjanie, Kartagińczycy, Rzymianie, Arabowie, Anglicy, Francuzi -
Jako że joannici byli rycerzami-zakonnikami, a pozostali mieszkańcy osobami świeckimi, powstawały nietypowe podziały. Habity, które nosili gospodarze fortu Saint Angelo, odgradzały ich od Maltańczyków. Tych pierwszych wywyższały, tych drugich spychały na dalszy plan. Choć bywało i tak, że te dwa, wydawać by się mogło, obce sobie światy, w różny sposób, czasem grzeszny, łączyły się.
Cytadela
Cytadela na wyspie Gozo. Archipelag Wysp Maltańskich obejmuje trzy zamieszkane wyspy: największą Maltę, na której żyje prawie pół miliona osób, średnią Gozo z 37 tysiącami mieszkańców, i niewielką Comino, którą zamieszkuje kilka osób. Jest też parę wysepek bezludnych. Gozo to w zasadzie cytadela. Góruje nad wyspą i przypomina dumną, a chwilami krwawą historię tego miejsca. W XVI i XVII wieku mieszkańcy ze względów bezpieczeństwa mieli obowiązek udawać się przed zmrokiem do cytadeli i nocować w jej murach.
Ludność była bowiem narażona na ataki nieprzyjaciół: piratów i Turków osmańskich. Cytadela ze swoimi potężnymi umocnieniami chroniła przed tymi atakami, ale nie zawsze. W 1551 roku zdobyli ją Turcy i ponad 5 tysięcy osób, które wierzyły, że wysokie mury ich obronią, zostało zakutych w kajdany, wsadzonych na statki i wywiezionych z wyspy w charakterze niewolników. Gozo dzieli od Malty niecałe 5 kilometrów morza, ale różnica między mieszkańcami obu wysp jest dostrzegalna. Choć Malta i Gozo to jedno państwo, Gozończycy czują się niezależną, indywidualną wspólnotą.
Kiedyś - na przełomie XVIII i XIX wieku - Gozo było nawet krótko niepodległym państewkiem. Obecnie z autonomii pozostała odrębna diecezja (z własną katedrą, biskupem i kurią) oraz niezależna od Malty reprezentacja w piłce nożnej (niestety nie należy do FIFA i UEFA, więc może rozgrywać tylko mecze towarzyskie). "Na Gozo żyje się trochę inaczej niż na Malcie. Jest tutaj spokojnie, sielsko i przepięknie. Sporo Maltańczyków udaje się na Gozo podczas długich weekendów, aby odpocząć od zgiełku miast Malty i się zrelaksować" - opowiada Dominika, która mieszka na Gozo.
Wieże obserwacyjne
Jest ich bardzo dużo. Są niewielkie, lecz o wielkim znaczeniu. Strażnicy, którzy pełnili w nich wartę, wypatrywali wrogich statków, dlatego stoją głównie na wybrzeżu, tuż przy morzu. W nadmiarze innych, bardziej okazałych budowli, wieże nie są jakimiś wyjątkowymi atrakcjami turystycznymi. Są jednak symbolami Malty. Dużo o niej mówią.
Pewnego popołudnia, odwiedzając po raz kolejny plażę G?ajn Tuffie?a, przez kilka godzin siedziałem oparty o mur stojącej na wzniesieniu wieży. Patrzyłem na morze i zastanawiałem się, co mogli czuć strażnicy, których praca polegała na nieustannym wypatrywaniu wroga. Z tego miejsca doskonale widać, że wyspa jest niewielka, a otaczające ją morze ogromne. To wpływało i wciąż wpływa na mentalność Maltańczyków. Morze to mur broniący wyspiarzy przed nieprzyjacielem, dający czas na zebranie sił i wzmocnienie obrony. Morze to też mur, który nie pozwala uciec z wyspy, zmuszający do cofnięcia się w głąb siebie i szukania w samym sobie wieży ostatecznej obrony.
Przez położenie archipelagu Maltańczycy zostali zepchnięci na bok wielkich wydarzeń, które dzieją się w Europie. Jeśli wielka historia dociera do wyspy, to najczęściej ta najokrutniejsza. Jak w czasie drugiej wojny światowej, gdy ten mały fragment ziemi na Morzu Śródziemnym stał się areną walk między hitlerowcami i aliantami.
O Malcie przypomnieli sobie wielcy po obu stronach konfliktu. Była to idealna baza wypadowa do Afryki, dlatego Churchill zaszczycił wyspę barwnym porównaniem do "niezatapialnego lotniskowca". Dla Maltańczyków był to jednak wątpliwy zaszczyt. Samoloty nazistów dzień i noc zrzucały z furią na Maltę niszczycielskie bomby. Przerażeni Maltańczycy, tak jak Polacy w czasie drugiej wojny światowej, chronili się wtedy w kościołach. Duchowo i fizycznie. Gospodarka, zabytki i infrastruktura Malty legły w gruzach.
Wykusze
Wykusz to fragment wystający ze ściany, z oknami, przypominający zabudowany balkon. Na Malcie ma je prawie każdy dom. Ich zadaniem jest rozszerzyć obszar mieszkaniowy oraz wpuścić do środka więcej światła. Tutaj pełniły jeszcze jedną funkcję: dawały możliwość zobaczenia, co dzieje się na ulicy. Na całej jej długości, po jednej i po drugiej stronie. A zatem maltańskie wykusze stały się domowymi wieżami strażniczymi. Chroniły - dawały możliwość obserwowania, czy nie zbliża się agresor. Informowały również o tym, co się dzieje na ulicy, co robią sąsiad i jego żona, jak bawią się dzieci. To według mnie najbardziej intrygujący element obronny Malty. Wykusze wymuszały na wszystkich mieszkańcach czujność i gotowość do obrony. Scalały wspólnotę i podtrzymywały konserwatyzm. Każda zmiana, każde odstępstwo od tradycji, były szybko zauważane przez życzliwego sąsiada.
- Prawie na każdym domu zobaczyć można wykusze -
Mury budowano na Malcie w każdym momencie historii. Nietypowym zabytkiem jest Victoria Lines, linia fortyfikacji nazywana też Wielkim Murem. Liczy tylko 12 kilometrów, ale w niektórych miejscach łudząco przypomina słynny mur z Państwa Środka. Chcesz zrobić psikusa znajomym? Zrób sobie zdjęcie na tle Victoria Lines, wyślij im i napisz, że jednak zmieniłeś plany i poleciałeś na urlop do Chin. Nie zorientują się.
Victoria Lines (nazwa nadana na cześć królowej Wiktorii) to pamiątka po Brytyjczykach. Pochodzi z XIX stulecia. Zadaniem muru było oddzielenie północy wyspy (mniej zaludnionej) od południa. Gdyby wrogowie chcieli zdobyć Maltę, jako miejsce cumowania statków wybraliby północ, bo była mniej zaludniona i pełna zatok, w których można się ukryć. Mur miał odgradzać wyspę i chronić jej najcenniejszą, portową część. Miał, ale nigdy nie chronił, bo dotąd nie musiał być wykorzystany.
- Victoria Lines, potocznie nazywane Wielkim Murem, liczy 12 kilometrów -
Forty, cytadele, wieże, wykusze. Chroniły i oddzielały. Kształtowały mentalność mieszkańców archipelagu. Za ich budową stały konkretne powody, wydarzenia, historie, które miały decydujący wpływ na to, jacy są mieszkańcy tych pięknych wysp.
-Flaga Malty to białe i czerwone pasy w pozycji pionowej z krzyżem św. Jerzego.
-Zakon Maltański władał wyspą przez 268 lat.
-Archipelag Wysp Maltańskich obejmuje trzy zamieszkane wyspy (Maltę, Gozo i Comino) oraz kilka bezludnych.