PYTANIA PRZY JAJECZNICY
Kiedy Ada wspominała smak gnieciuchów, Władysław Anders również myślał głównie o jedzeniu. Realizował mianowicie trawiące go od blisko dwóch lat marzenie kulinarne. Władze sowieckie wynajęły mu w Moskwie duże czteropokojowe mieszkanie, a do dyspozycji miał kucharza i pokojówkę. W tym momencie zupełnie nie przeszkadzało mu to, że - nie miał wątpliwości - byli na usługach NKWD. "Duży stół w jadalni zastawiony butelkami i zakąskami. Szampan, koniak, wino czerwone i białe - brakuje chyba tylko whisky. Za to dużo rosyjskiej wódki. Zakąski wspaniałe, jak za dobrych, przedwojennych czasów, z kawiorem na przedzie. Kucharz pyta, co przygotować na kolację. Przypomniałem sobie, jak to niejednokrotnie w celi więziennej, kiedy było bardzo głodno i kiedy współtowarzysze niedoli wiecznie poruszali temat jedzenia i każdy zwierzał się głośno, co by zjadł, gdyby wyszedł na swobodę, ja zawsze opowiadałem się za jajecznicą z szynką. Teraz podziękowałem za wszystkie przysmaki i poprosiłem o jajecznicę z jednego jajka i kawałek szynki" - wspominał swój pierwszy wieczór na wolności.
Na wolności, którą odzyskał niemal natychmiast po rozmowie z Berią i Mierkułowem, choć nie bez przygód. Co prawda wręczono mu od razu sporą kwotę na bieżące wydatki, jego walizkę niósł za nim sam naczelnik więzienia, a Beria udostępnił mu nawet służbową limuzynę, ale po otwarciu walizki okazało się, że wszystkie rzeczy osobiste generała gdzieś zniknęły i znalazł w niej jedynie... kostium kąpielowy, w dodatku mocno już zużyty i z pewnością nienależący do niego - generał raczej nie nosił biustonoszy. Nie robił jednak awantur. "Opuściłem więzienie bez skarpetek, w koszuli i kalesonach z pieczęcią "Więzienie wewnętrzne NKWD", ale za to wyjechałem limuzyną samego szefa NKWD" - wspominał później już z uśmiechem. Ale tak naprawdę nie za bardzo się chyba tym wszystkim przejmował. Był urodzonym żołnierzem, w armii rosyjskiej służył jeszcze pod zaborami, podczas I wojny światowej i rewolucji przyzwyczaił się do nomadycznego życia, skromnych warunków i ascetycznej diety. Kiedy już zjadł jajecznicę, najbardziej zajmowały go informacje, które otrzymał od szefów NKWD.
Siedząc w więzieniu, nie wiedział tak naprawdę nic. Znał tylko jakieś mało wiarygodne dane, przekazywane mu podczas przesłuchań, plotki, pogłoski... Ostatnie zaś siedem miesięcy przesiedział w celi sam, więc nie docierały do niego nawet spekulacje współwięźniów. Wiedział, że Niemcy zaatakowały Rosję, bo widział to przez okno. Nie wiedział jednak, że jedną z konsekwencji tego był zawarty zaledwie tydzień wcześniej układ Sikorski-Majski. Oprócz unieważnienia traktatów między Rosją i Niemcami, podjęcia wspólnej walki przeciwko tym ostatnim, a także nawiązania oficjalnych stosunków dyplomatycznych dokument zakładał "utworzenie na terytorium Związku Socjalistycznych Republik Rad armii polskiej, której dowódca będzie mianowany przez Rząd Rzeczypospolitej Polskiej w porozumieniu z rządem Związku Socjalistycznych Republik Rad".
Rzecz ciekawa, że i ten układ miał swój "tajny protokół". Trochę tak, jakby Stalin obawiał się oficjalnego potwierdzenia jego treści. A nie była ona długa - tajny protokół miał zaledwie jeden istotny paragraf: "Z chwilą przywrócenia stosunków dyplomatycznych rząd Związku Socjalistycznych Republik Rad udzieli amnestii wszystkim obywatelom polskim, którzy są obecnie pozbawieni swobody na terytorium Związku Socjalistycznych Republik Rad bądź jako jeńcy wojenni, bądź z innych odpowiednich powodów".
Kiedy generał zapoznał się z dokumentem, uderzyły go zapewne dwa zwroty: "amnestia" i "odpowiednie powody", ale nie rozmyślał o nich za wiele - był człowiekiem czynu i do czynu chciał przystąpić jak najszybciej. Miał oczywiście świadomość, że na terytorium Rosji muszą znajdować się jeńcy z polskiej armii, nie miał jednak pojęcia, o jakich liczbach może być tu mowa. Jedyna, jaką znał, to jedenaście tysięcy oficerów osadzonych w Starobielsku, Kozielsku i Ostaszkowie. On sam tylko dlatego nie znalazł się w jednym z tych miejsc, bo był poważnie ranny i na dłuższy czas trafił po prostu do szpitala. Ilu jednak było szeregowców, ilu podoficerów? Pierwsze liczby, jakie podali mu po kilku dniach Rosjanie, były niewiarygodnie wręcz niskie. "Byłem przerażony znikomą liczbą byłych jeńców, którą podał gen. Panfiłow [Iwan - W.L.), w dwóch obozach razem dwadzieścia tysięcy szeregowych, a w Griazowcu ponad tysiąc oficerów. Co się stało z resztą?" - zachodził w głowę.
Zupełnie nie miał też pojęcia o skali wywózek ludności cywilnej. Dochodziły go jakieś słuchy, ale nie wiedział, że podczas czterech kolejnych fal wywieziono z terenów przygranicznych około trzystu pięćdziesięciu tysięcy ludzi3. W lutym 1940 roku ofiarami padli różnego rodzaju funkcjonariusze państwowi oraz osoby szczególnie istotne dla lokalnych społeczności. Ta grupa trafiła tam, gdzie Ada i Stefan - na północ europejskiej części Rosji, zazwyczaj do posiołków. Dwa miesiące później do wagonów załadowano właścicieli ziemskich, bogatszych chłopów, ale też po prostu ludność z pasa przygranicznego, a przy okazji rodziny aresztowanych wcześniej i jeńców wojennych. Ta grupa pojechała w przeciwnym kierunku, do Azji Środkowej, głównie do Kazachstanu. Wreszcie po dwóch spokojniejszych miesiącach w czerwcu aresztowano wszystkich, o których z jakichś powodów zapomniano wcześniej: inteligencję, kupców, a także uciekinierów spod okupacji niemieckiej. Te transporty powędrowały znów na północ. Ostatnia, czwarta, grupa wciąż jeszcze zapewne jechała w głąb Rosji, gdy było już jasne, że wkrótce zostanie zwolniona. Transporty ruszyły w czerwcu 1941 roku.
Oczywiście nie była to pełna liczba Polaków w ówczesnej Rosji. Część mieszkających na pograniczu deportowano na kazachskie stepy jeszcze w latach trzydziestych, do mniejszych wywózek dochodziło też pomiędzy czterema falami. Bardzo często zapomina się również o ponadstutysięcznej grupie polskich poborowych, których powołano do służby w Armii Czerwonej, a którą w większości odbywali w tak zwanych strojbatach, czyli - jak pisał Paweł Wieczorkiewicz - "odznaczających się surowym reżimem" batalionach budowlanych. No i oczywiście doliczyć trzeba jeńców.
Teraz w przyspieszonym tempie generał odrabiał zaległości. W meandry działalności wiecznie skłóconego rządu londyńskiego - który układ Sikorski-Majski skłócił jeszcze bardziej - wprowadzali go generał Zygmunt Bohusz-Szyszko i przybyły do Moskwy w zastępstwie ambasadora Józef Retinger. Pierwszy z nich - oficer o podobnych do Andersa doświadczeniach - został przysłany bezpośrednio przez premiera Sikorskiego w celu nadzorowania realizacji warunków układu, a przy okazji do pomocy w tworzeniu sił zbrojnych. Podobnie jak Anders, służył on już w armii rosyjskiej, doskonale znał język i orientował się w lokalnych stosunkach - był więc odpowiednim człowiekiem na odpowiednim miejscu. Będzie od tej pory przyjacielem i prawą ręką Andersa, szefem sztabu jego armii, z którą przejdzie całą wojenną tułaczkę.
Generała Anders znał już wcześniej, ale Retingera poznał dopiero teraz i jego niezwykła postać urzekła go natychmiast. "Osobisty przyjaciel gen. Sikorskiego, znający doskonale cały świat, człowiek niezwykle inteligentny i ujmujący" - ocenił go krótko, po żołniersku. A Retinger rzeczywiście znał cały świat, w dodatku z wielu stron. Doktorat z literatury otrzymał już jako dwudziestolatek. Mniej więcej w tym wieku zaprzyjaźnił się z Josephem Conradem, układy towarzyskie łączyły go z Winstonem Churchillem i Georges'em Clemenceau, znał dobrze takich artystów jak André Gide czy Maurice Ravel. O sile jego osobowości wiele mówi też to, że kiedy na żądanie Rosji wydalono go z Francji, wyjechał do zupełnie nieznanego sobie Meksyku i natychmiast został tam doradcą kolejnych prezydentów okresu rewolucji. Nigdy nie pełnił oficjalnych funkcji, był jednak szarą eminencją dyplomacji europejskiej. No i prawdopodobnie także brytyjskim tajnym agentem. Według legendy miał go w te kręgi wprowadzić Conrad - to jednak nigdy nie kolidowało z zaangażowaniem w działalność na rzecz Polski. Trzy lata później zostanie najstarszym cichociemnym i przekaże polskiemu podziemiu ustalenia konferencji w Teheranie, a także stanowisko rządu londyńskiego w tej sprawie. A niespełna dwadzieścia lat po spotkaniu z Andersem będzie nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla jako jeden z pomysłodawców i inicjatorów Unii Europejskiej.
Retinger z pewnością był geniuszem i wiedział niemal wszystko. Ale nawet on nie potrafił odpowiedzieć na najważniejsze, kłębiące się w głowie Andersa pytania. "Na razie byłem sam jeden, dowódca bez armii (...). Chodziło mi przede wszystkim o to, by jak najszybciej rozpocząć tworzenie wojska i wydostać jak najwięcej ludzi z więzień i obozów. Nie wiedziałem, jakimi zasobami rozporządzamy. Nie wiedziałem, gdzie są oficerowie, których liczbę określali zwolnieni [z więzień - W.L.] koledzy na ok. 11000. Co się stało z szeregowymi? Znane mi było oświadczenie Mołotowa (...), w którym twierdził, że wzięto do niewoli ponad 300 000 żołnierzy. Spodziewałem się, że władze udzielą mi odpowiedzi" - skarżył się.
Nie rozumiał, że władze nie mogły udzielić odpowiedzi, a już na pewno nie pełnej - tej o oficerach. W tym momencie dziesięć tysięcy z nich od blisko półtora roku już nie żyło, gdyż zostali zastrzeleni w lasach nieopodal Katynia. Anders cudem uniknął ich losu. Nie uniknął go jednak tata Ady, który był dowódcą obrony Lwowa i właśnie tam - podobnie zresztą jak Anders - został aresztowany. Ale ani Anders, ani Ada nie mieli jeszcze o tym najmniejszego pojęcia. "Przy Wigilii było bardzo smutno. Gdzie jest nasz tatusiek?" - zapytała w pamiętniku. Kiedy już nacieszyła się lalką.
CIĄG DALSZY DOSTĘPNY W PEŁNEJ, PŁATNEJ WERSJI
PEŁNY SPIS TREŚCI:
TAM...
PIEKŁO I RZECZY PIĘKNE
1. SLALOMEM PRZEZ PIEKŁO
HERBATA I PAPIEROSY
PROBLEMY Z LALKAMI
PYTANIA PRZY JAJECZNICY
GRZECZNI BARBARZYŃCY
LUDZIE O ZIELONYCH TWARZACH
W KRAINIE MORDERCZEGO PIĘKNA
POCIĄGI BEZ ŻADNEGO NADZORU
GROTESKOWO WIELKIE BUTY
DŻINY W KOLOROWYM STEPIE
BURAN, SŁONECZNE PSY I ZAGUBIONE KRÓLESTWO
WIELKA ROLA ORDONKI
SUPERMOCE INSEKTÓW
2. DZIECI ISFAHANU
SEN SZACHA
PROBLEMY Z WIZERUNKIEM
WAKACYJNY ROMANS
DRUGI ROZBIÓR PERSJI
Z WIZYTĄ W ŚNIE SZACHA
POŻYTKI Z POGAN
ISFAHAN PŁONIE!
ZAIMKI NA PIASKU
3. W KRAINIE DOBREGO MAHARADŻY
HOTEL KOŁCHOŹNY
BIEGUNKA I EGZOTYCZNE DEMONY
POTĘGA ROZPUSTNEGO BOGA
CZTERDZIESTU ROZBÓJNIKÓW
TRĄBKA I GREGORY PECK
MORSKI ROMANS
MORSKI ROMANS II
NAJWIĘKSZY LUDOBÓJCA W DZIEJACH
W SCENERII BOLLYWOOD
GANDHI I BOGOWIE Z TRĄBAMI
4. NA POLANIE I W PUSZCZY
SAMOTNOŚĆ CYKLISTY
W CIENIU KILIMANDŻARO
PRZYSTAWKI DLA LUDOŻERCÓW
KOSMICZNE JOJO
AGONIA PRAWDZIWYCH LUDZI
PEJZAŻ Z GALOPUJĄCYM NOSOROŻCEM
NA POŁUDNIE OD WOJNY
DZIURY W DŻUNGLI
WSZECHŚWIAT GADAJĄCYCH BĘBNÓW
ŻYJĄC W ZOO
5. DŁUGIE POŻEGNANIA
DOROSŁE DZIECI
GROZA EUROPY
...I Z POWROTEM
BEZ PORTEK DO AFRYKI
3 Dawniejsze opracowania znacznie zawyżały tę liczbę, pisano nawet o milionie osób. Dziś na podstawie danych NKWD historycy powszechnie przyjmują w przybliżeniu taką właśnie liczbę. Nawet przy założeniu, że jest nieco zaniżona - do czego jednak nie ma podstaw - to właśnie ona oddaje rzeczywistą skalę wywózek.