Fandomowy glosariusz
Fandom Harry'ego Pottera to zjawisko niezwykłe zarówno pod względem skali, długowieczności, jak i nieograniczonej pomysłowości jego członków. Ta książka jest od fana dla fanów. W związku z tym korzystałem z licznych określeń wypracowanych przez społeczność na przestrzeni ostatnich 25 lat, w tym skrótów i przezwisk. Choć większość z nich powinna być dość intuicyjna, to poniżej znajdziecie listę najczęściej używanych terminów wraz z ich definicjami.
Z pewnością wielu czytelników jest już zaznajomionych z tymi określeniami. Jak powiedział kiedyś sam Albus Dumbledore: "[...] mam nadzieję, że ci, którzy wiedzą, wybaczą mi to krótkie wyjaśnienie, pozwalając swoim myślom błąkać się swobodnie" (CO 200).
Możecie też od razu przejść do pierwszego rozdziału.
Książki
Harry Potter i Kamień Filozoficzny
kf - tom I, 1991-1992, pierwszy rok
Harry Potter i Komnata Tajemnic
kt - tom II, 1992-1993, drugi rok
Harry Potter i więzień Azkabanu
wa - tom III, 1993-1994, trzeci rok
Harry Potter i Czara Ognia
co - tom IV, 1994-1995, czwarty rok
Harry Potter i Zakon Feniksa
zf - tom V, 1995-1996, piąty rok
Harry Potter i Książę Półkrwi
kp - tom VI, 1996-1997, szósty rok
Harry Potter i Insygnia Śmierci
iś - tom VII, 1997-1998, siódmy rok
Baśnie barda Beedle'a
bbb
Harry Potter (w znaczeniu całej serii, a nie postaci)
hp
Uwaga do źródeł: ta książka jest poświęcona siedmiu powieściom z serii Harry Potter. Kiedy przywołuję fragmenty z książek, posługuję się skrótami tytułów i numerami stron, np. "[...] A ja nazywam się Malfoy, Draco Malfoy" (KF 116)1. Nie będę tutaj jednak nawiązywał do innych źródeł potencjalnego kanonu (niezależnie od tego, czy je uznajecie czy nie), takich jak WizardingWorld.com, Przeklęte Dziecko czy filmy z serii Fantastyczne zwierzęta.
Jednocześnie często korzystam z wypowiedzi autorki z wywiadów oraz jej stron internetowych, żeby doprecyzować fragmenty, które bez tego pozostałyby niejasne. Szczególnie często odwołuję się do wywiadu przeprowadzonego przez Melissę Anelli z The Leaky Cauldron oraz Emersona Spartza z MuggleNetu tuż po premierze Księcia Półkrwi2. Aby uniknąć powtórzeń, w całym tekście będę oznaczał go skrótem (LC/MN).
Fandomowa terminologia
Na samym początku trzeba było wybrać, jak w całym tekście nazywać autorkę Harry'ego Pottera. Joanne Rowling miała ze swoimi czytelnikami relację bliższą niż większość autorów przed nią, a także sami fani angażowali się w jej twórczość bardziej niż większość fanów wcześniej. Biorąc pod uwagę, jak często o niej mówiono, fandom dość szybko musiał zdecydować, jak ją nazywać - "Rowling", "JKR" czy jeszcze inaczej. Problem został rozwiązany w połowie maja 2004 roku, kiedy autorka uruchomiła swoją oficjalną stronę internetową i podpisała wiadomość powitalną słowami "Z wyrazami miłości, J.K. Rowling (dla Was Jo)"3. Fani z MuggleNetu
natychmiast to podchwycili i zaczęli nazywać ją właśnie Jo, skoro sama użyła tego skrótu4. Cały fandom szybko poszedł w ich ślady i to skrót używany do dziś. Ja również będę stosował go w tej książce - bo kimże jestem, żeby kwestionować wybór autorki?
A poza tym całkiem miło być na "ty" z kimś takim jak Jo!
Ogólne
Trio
Harry, Ron i Hermiona razem, w fandomie często nazywani "Złotym Trio".
Diarykruks
Horkruks w postaci dziennika Toma Riddle'a.
Cupkruks
Horkruks w postaci pucharu Helgi Hufflepuff.
Ship
Skrót od "relationship" [związek], używany w odniesieniu do relacji romantycznych, którym kibicują fani ("shipperzy").
Bitwy
Bitwa w Departamencie Tajemnic
Punkt kulminacyjny Zakonu Feniksa.
Bitwa na Wieży Astronomicznej
Punkt kulminacyjny Księcia Półkrwi.
Bitwa Siedmiu Potterów
Toczona w powietrzu walka, która ma na celu bezpieczną ewakuację Harry'ego z Privet Drive w Insygniach Śmierci.
Starcie na Tottenham Court Road
Potyczka, która ma miejsce, gdy Trio szuka schronienia w kawiarni po ślubie Billa i Fleur, lecz zostaje wytropione przez śmierciożerców w Insygniach Śmierci.
Starcie w Dworze Malfoyów
Kiedy Trio zostaje porwane i przewiezione do dworu Malfoyów, a następnie ucieka w Insygniach Śmierci.
Bitwa o Hogwart
Finałowa bitwa w Insygniach Śmierci.
Wydarzenia jako tytuły rozdziałów
Szlamy i szepty (KT)
Draco po raz pierwszy nazywa Hermionę "szlamą" przed zawodnikami quidditcha Gryffindoru i Slytherinu.
Najgorsze wspomnienie Snape'a (ZF)
Wspomnienie Snape'a, które Harry ogląda w myślodsiewni po lekcji oklumencji; moment, gdy nastoletni Severus nazwał Lily "szlamą".
Z płomieni (ZF)
Draco jako członek Brygady Inkwizycyjnej stoi obok Umbridge, gdy ta przyłapuje Harry'ego i jego przyjaciół na używaniu jej kominka do podróży siecią Fiuu na Grimmauld Place.
Spinner's End (KP)
Bellatriks i Narcyza odwiedzają Snape'a, a ich rozmowa kończy się złożeniem przez niego Przysięgi Wieczystej.
Samotna przechadzka Dracona (KP)
Draco i Trio spotykają się w sklepie madame Malkin, po czym Malfoy wymyka się do Borgina i Burkesa, śledzony przez Trio.
Wieża rozjarzona błyskawicami (KP)
Draco i bezbronny Dumbledore rozmawiają na szczycie Wieży Astronomicznej, po czym pojawia się Snape i zabija dyrektora.
Ucieczka Księcia (KP)
Po śmierci Dumbledore'a podczas Bitwy na Wieży Astronomicznej Snape ucieka z Hogwartu razem z Draconem, ścigany przez Harry'ego.
Czarny Pan rośnie w siłę (IŚ)
Spotkanie Voldemorta ze wszystkimi śmierciożercami, rozpoczynające siódmy tom.
Opowieść Księcia (IŚ)
20 wspomnień Snape'a, które Harry ogląda w myślodsiewni.
King's Cross (IŚ)
Rozmowa Harry'ego z Dumbledore'em w Insygniach Śmierci po tym, jak Harry zostaje trafiony przez Voldemorta Morderczym Zaklęciem.
Źródła online
Poniżej znajdują się strony internetowe o Harrym Potterze, często wymieniane w tekście jako źródła cytatów lub pomysłów, wraz z krótkim opisem każdej z nich.
Strona J.K. Rowling (jkrowling.com)
Oficjalna strona Jo w latach 2004-2012, na której publikowała zagadki dla fanów, odpowiadała na najczęściej zadawane pytania, dementowała plotki i ujawniała takie informacje jak tytuły kolejnych książek. Było to jedno z najlepszych źródeł "okołokanonicznych", ponieważ informacje pochodziły z okresu, gdy książki wciąż powstawały, a Jo bardzo pilnowała, co pokazuje światu.
MuggleNet (mugglenet.com)
Założony w 1999 roku przez Emersona Spartza MuggleNet to jeden z najważniejszych serwisów fandomu Harry'ego Pottera. Jest najbardziej znany z artykułów, o których wspomniała nawet sama Jo, przyznając serwisowi specjalne wyróżnienie za: "wspaniałe artykuły (więcej w nich wnikliwości niż w niektórych książkach pobocznych, których tytułów tutaj nie wymienię)". Niektórzy z częściej piszących otrzymali później własne kolumny.
The Leaky Cauldron (the-leaky-cauldron.org, czyli Leaky)
Druga duża strona fanowska z czasów świetności fandomu, Leaky, została uruchomiona w 2000 roku. W 2006 roku wystartowała z własną inicjatywą eseistyczną o nazwie "Scribbulus", w ramach której co miesiąc publikowano "wydania" z kilkoma esejami, często skupionymi wokół jednego tematu czy zagadnienia.
The Harry Potter Lexicon (hp-lexicon.org, czyli Lexicon)
Lexicon to najlepsze internetowe źródło odniesień do kanonu Harry'ego Pottera. Założony w 2000 roku przez Steve'a Vandera Arka serwis był szczególnie chwalony za skrupulatnie opracowaną oś czasu (która później została wykorzystana przez Warner Bros. na jednym z wydań filmów na DVD). Zawiera również sekcję esejów - nawet te pierwsze dobrze się zestarzały, ponieważ bardziej skupiały się na analizie tekstów niż przewidywaniu wydarzeń w kolejnych tomach.
Wszystkie klikalne linki wymienione w tej książce znajdziecie na stronie https://irvinkhaytman.com/malfoy/links-in-the-text/.
Rok, w którym ojciec Dracona się o tym dowie
Pierwsze wrażenia
Draco to pierwszy czarodziejski rówieśnik Harry'ego, którego poznajemy w serii - i od razu nie robi najlepszego wrażenia. Gdy się upewnia, że Potter będzie jego kolegą w Hogwarcie, nawet nie pyta o jego imię. Zamiast tego zaczyna mówić o przemycaniu mioteł do szkoły i znaczeniu czarodziejskich rodów. Na zaledwie dwóch pierwszych stronach z udziałem Dracona poznajemy sześć istotnych cech jego charakteru, które będą odgrywać ważną rolę na przestrzeni siedmiu tomów:
1. Oczekuje, że dostanie to, czego chce, i bez zawahania zastraszy innych, żeby to osiągnąć.
2. Uważa się za dobrego gracza w quidditcha i zamierza grać w drużynie Slytherinu - "Ojciec uważa, że byłoby hańbą, gdyby mnie nie wybrano do drużyny, a ja się z nim zgadzam" (KF 85).
3. Jest Ślizgonem i wyraźnie się tym szczyci - "[...] ja na pewno będę w Slytherinie. Jak wszyscy z naszej rodziny" (KF 85).
4. Jest wrogo nastawiony do Hagrida.
5. Brakuje mu empatii i nie do końca rozumie, jak straszna jest śmierć.
6. Nie ukrywa uprzedzeń wobec osób mugolskiego pochodzenia.
Wszystkie te wątki będziemy analizować w niniejszej książce. Oczywiście trzeba pamiętać, że dzieci są w dużej mierze kształtowane przez środowisko, w którym dorastają. Tak jak Dumbledore potępia Dursleyów za "dotkliwe trwałe krzywdy, jakie wyrządzili temu nieszczęsnemu chłopcu [Dudleyowi]" (KP 64-65), tak większość nagannych zachowań Dracona w tej scenie to zasługa jego rodziców. Udowadnia to spotkanie Lucjusza Malfoya na początku Komnaty Tajemnic - od razu widzimy, po kim Draco odziedziczył te cechy. Zasadniczo w scenach, w których obserwujemy Dracona i Lucjusza, obaj Malfoyowie poruszają wiele tych samych tematów.
Drugą rzeczą, którą Draco mówi po zapytaniu, czy Harry też wybiera się do Hogwartu, jest stwierdzenie, że spodziewa się dostać miotłę w prezencie:
- Ojciec kupuje mi książki w sąsiedniej księgarni, a matka szuka różdżki - oznajmił chłopiec. Miał nudny głos i pretensjonalnie przeciągał sylaby. - A potem namówię starych, żebyśmy odwiedzili sklep z miotłami wyścigowymi. Nie rozumiem, dlaczego na pierwszym roku nie można mieć własnych mioteł. Będę musiał naciągnąć ojca na któryś z najnowszych modeli, a potem jakoś ją przemycę do Hogwartu. (KF 84-85)
Innym zdaniem, które słyszymy od Lucjusza podczas jego pierwszego pojawienia się, tuż po upomnieniu syna, by ten niczego nie dotykał, jest: "Powiedziałem, że kupię ci wyścigową miotłę" (KT 57).
Przedostatnia kwestia, którą porusza Draco - mając tylko jedenaście lat i ledwie kilka minut po spotkaniu chłopca, o którego imię jeszcze nie zapytał - to tyrada o czystości krwi:
- Bo ja uważam, że obcych nie powinni w ogóle wpuszczać do Hogwartu, a ty? Oni są zupełnie inni i nigdy nie staną się tacy jak my. Niektórzy z nich nie wiedzą nic o Hogwarcie, dopóki nie dostaną listu, masz pojęcie? Uważam, że te sprawy powinny być zarezerwowane tylko dla starych czarodziejskich rodów. (KF 86)
Oczywiście Draco papuguje to, co słyszy w domu od rodziców. Gdybyśmy mieli co do tego jakiekolwiek wątpliwości, to widzimy również podobne zachowanie Lucjusza. Pod koniec swojej pierwszej sceny wymienia on z Borginem uwagi na dokładnie ten sam temat:
- Wszędzie to samo - przemówił pan Borgin swoim oleistym głosem. - Czysta krew coraz mniej się liczy...
- Nie dla mnie - oświadczył sucho pan Malfoy, a nozdrza mu poczerwieniały. (KT 60)
Te dwie sytuacje po zestawieniu ze sobą ukazują siódmą bardzo ważną prawdę o Draconie: wiele z tego, co jest w nim odpychające, wynika z jego prób upodobnienia się do ojca. W miarę rozwoju serii ich drogi zaczynają się rozchodzić, ale na początku Draco to właściwie miniaturowa wersja Lucjusza. Jason Isaacs, który znakomicie wcielił się w Lucjusza w filmach, potwierdza takie rozumienie tej relacji: "Początkowo uważałem, że moim zadaniem jest wyjaśnienie widzom, dlaczego Draco jest takim małym gnojkiem"1.
Ale wróćmy do pierwszego wrażenia, jakie robi Draco - w jego krótkiej przemowie uderzające jest to, jak zwięźle obnaża swoje elitarystyczne spojrzenie na świat. Chłopak w tej samej chwili wyraża zarówno niedowierzanie, że może nie dostać tego, czego chce, jak i przekonanie, że zasady go nie obowiązują. To również postawa przejęta od ojca. W debiutanckiej scenie Lucjusza Borgin mówi: "[...] Ale chyba ministerstwo nie zamierza pana niepokoić, sir?" (KT 58). Skoro nawet Ministerstwo Magii nie ośmieliłoby się niepokoić Lucjusza, to dlaczego Draco miałby oczekiwać, że zakaz posiadania mioteł obejmuje również jego?
Właśnie tak wygląda życie, gdy dorasta się w otoczeniu wyłącznie czarodziejów czystej krwi, i to głównie dzieci śmierciożerców. Każdy, z kim Draco miał do czynienia do tej pory, podlizywał mu się tylko dlatego, że ten jest Malfoyem - służalczość Borgina w Komnacie Tajemnic to dobry przykład. Wspomniała o tym nawet Jo, opisując usuniętą scenę wizyty Nottów w dworze Malfoyów:
Jednak w tej scenie [...] widzimy Dracona i Teodora samych w ogrodzie, ucinających sobie pogawędkę. Bardzo lubiłam ten fragment [...], ponieważ rzadko mamy okazję zobaczyć Dracona rozmawiającego z kimś, kogo uważa za naprawdę równego sobie - a tutaj jest do tego zmuszony, bo Teodor jest tak samo czystej krwi jak on, a na dodatek nieco bystrzejszy. Dwaj synowie śmierciożerców dyskutują o rządach Dumbledore'a w Hogwarcie i o Harrym Potterze, powtarzając różne historie, które śmierciożercy opowiadają o tym, jak niemowlę przetrwało atak Czarnego Pana2.
Draco czuje się lepszy od tych, którzy nie są tak czystej krwi jak Malfoyowie, oraz od tych, którzy nie są równie bystrzy (tak, Crabbe i Goyle...). Wizyta kogoś "równego" Draconowi byłaby tak rzadka, że aż warta uwagi. I to wyjaśnia, dlaczego Draco jest tak bardzo nietaktowny, gdy poznaje Harry'ego.
A skoro większość osób, z którymi Draco się zadaje, pochodzi z rodzin śmierciożerców, nic dziwnego, że gardzi Puchonami: "Wyobraź sobie, że trafiasz do Hufflepuffu... ja bym chyba rzucił budę, a ty?" (KF 85). Jest całkiem prawdopodobne, że chłopiec, którego Draco właśnie poznał, pochodzi z rodziny Puchonów, ale młody Malfoy wypowiada się tak, jakby powszechnie uznawano, że Hufflepuff to fatalny wybór.
Kiedy Harry i Draco widzą Hagrida przed sklepem madame Malkin, Draco również dzieli się swoją uszczypliwą opinią:
- [...] Jest czymś w rodzaju służącego, no nie? [...] Słyszałem, że jest... no, dzikusem... mieszka w chacie na skraju parku i wciąż się zalewa w trupa, próbuje coś wyczarować, ale zwykle udaje mu się tylko podpalić własne łóżko. (KF 85-86)
Choć Lucjusz, gdy widzimy go po raz pierwszy, nie wspomina o Hagridzie, to nie mamy wątpliwości, że Draco powtarza jego słowa. Wrogość Malfoyów do Hagrida zostaje zarysowana bardzo wcześnie - i wydaje się w pełni wzajemna. Jak mówi Hagrid w Komnacie Tajemnic: "[...] To parszywe zgniłki, wszyscy o tym wiedzą. Pamiętaj, jak któryś z Malfoyów coś do ciebie mówi, to go nawet nie słuchaj. Zła krew, ot co" (KT 71). Konflikt widzimy więc już w pierwszej scenie z Draconem.
Ostatnią rzeczą, na którą należy zwrócić uwagę w krótkim, ale bardzo wymownym wprowadzeniu tego bohatera, jest jego całkowity brak empatii. Widzimy to, gdy dowiaduje się, że rodzice Harry'ego nie żyją:
- Och, bardzo mi przykro - powiedział chłopiec, choć ton jego głosu wcale na to nie wskazywał. - Ale byli jednymi z nas, prawda? (KF 86)
Dostrzegamy to również w scenie u Borgina i Burkesa w kolejnym tomie, gdy Draco "z głupim uśmiechem odczytał kartkę przywiązaną do wspaniałego naszyjnika z opali: Ostrożnie! Nie dotykać. Na kamieniach ciąży przekleństwo. Dotychczasowa liczba ofiar: dziewiętnastu mugoli" (KT 60). Fakt, że chłopak reaguje głupim uśmiechem na śmierć mugoli, zapowiada jego pogardę dla życia innych, która będzie mu towarzyszyć w późniejszych latach nauki. Oduczenie się przekonania, że nie warto dbać o życie mugoli, mugolaków czy Gryfonów, będzie jednym z największych wyzwań dla Dracona - i tak naprawdę w trakcie serii nie widzimy, żeby zmienił zdanie w tej kwestii.
Co kryje się w nazwisku?
Draco przedstawia się, zaczynając od nazwiska: "[...] A ja nazywam się Malfoy, Draco Malfoy" (KF 116). To mówi o nim znacznie więcej niż samo imię. Inne osoby przedstawia w ten sam sposób, jak na przykład swoich pomagierów: "[...] Och, to jest Crabbe, a to Goyle" (KF 116). Pięć lat później zwraca się do kolegi ze Slytherinu po nazwisku: "[...] Ej, Zabini" (KP 165).
To wyraźny kontrast w stosunku do poznawanych przez nas Gryfonów - oni przedstawiają się albo imieniem, albo imieniem i nazwiskiem.
- Cholibka, przecież ja się nie przedstawiłem. Rubeus Hagrid, strażnik kluczy i gajowy w Hogwarcie. (KF 54)
- Harry, czy my się przedstawiliśmy? - zapytał drugi bliźniak. - Fred i George Weasleyowie. A to jest Ron, nasz brat. (KF 106)
- [...] Aha, przy okazji, jestem Hermiona Granger, a wy? (KF 114)
- Jestem Ron Weasley - wymamrotał Ron. (KF 114)
- Harry Potter - powiedział Harry. (KF 114)
- Harry, prawda? Ja jestem... jestem Colin Creevey - wypalił nagle, robiąc nieśmiało krok w ich stronę. (KT 104)
- Cormac McLaggen, obrońca. (KP 243)
To samo widzimy u Puchonów:
- Justyn Finch-Fletchley - przedstawił się dziarsko, ściskając Harry'emu rękę. (KT 102)
- Jestem Zachariasz Smith [...]. (ZF 380)
- Jestem Susan Bones. (ZF 382)
Gryfoni, Puchoni i Krukoni zwracają się do siebie po imieniu. W obrębie domów jest to niemal ujednolicone w całej serii - z jednym wyjątkiem: wszyscy w Gryffindorze, nie wykazując chęci do spoufalania się z gburowatym sportowcem, mówią o Cormacu McLaggenie jako "McLaggen".
Co ciekawe, nawet Ślizgoni nie zawsze używają między sobą nazwisk - Marcus Flint mówi o Draconie3, a Pansy Parkinson zwraca się do kolegów per "Draco" (WA 132) i "Blaise" (KP 166).
Nazewnictwo między domami jest mniej jednolite, ale w dużej mierze nadal spójne. Ślizgoni zwracają się do uczniów z innych domów po nazwisku i odwrotnie4. Natomiast Gryfoni, Puchoni i Krukoni domyślnie używają imion. Jeśli zdarzają się wyjątki, zazwyczaj jest ku temu powód. Na przykład irytujący Zachariasz Smith, do którego Harry i reszta zwracają się po nazwisku, to przypadek podobny do Cormaca McLaggena. Z kolei Cedric, gdy rywalizuje z Gryfonami, staje się dla nich "Diggorym". Z tego wnioskujemy, że Gryfoni (i zapewne także uczniowie z pozostałych domów) używają nazwisk tylko wtedy, gdy chcą zachować dystans - wobec rywali lub osób, których po prostu nie lubią.
W świetle tych wszystkich zasad Draco jest bardzo nietypowy ze swoją tendencją do ciągłego używania nazwisk. To mówi nam o jego spojrzeniu na świat: wierzy, że nazwisko - a więc i pochodzenie - to najważniejsza rzecz, którą należy wiedzieć o człowieku. Zaczynając od "Malfoy", od razu przywołuje prestiż swojego rodu, i dokładnie na tym mu zależy, gdy rozmawia z innymi.
Narodziny rywalizacji
Gdy widzimy Dracona po raz drugi, jego rola w serii zostaje wyraźnie ustalona - to rywal głównego bohatera i jego nowo poznanego przyjaciela, czyli Rona. Scena w ekspresie do Hogwartu spełnia dwie odrębne i bardzo ważne funkcje: pokazuje wrogość między Draconem a duetem Harry i Ron, a także przedstawia kolejne nieprzyjemne cechy młodego Malfoya.
"Teraz wpatrywał się w Harry'ego z o wiele większym zainteresowaniem niż to, które mu okazał na ulicy Pokątnej" (KF 116). Draco jest bardzo zaintrygowany Harrym - sława Pottera czyni go kimś wartym zaprzyjaźnienia się - więc Malfoy uruchamia swój urok osobisty, aby mu zaimponować. Bezskutecznie.
Jak już wspomniano, Draco się przedstawia: "[...] A ja nazywam się Malfoy, Draco Malfoy" (KF 116). To deklaracja zarówno tego, kim jest, jak i tego, co ceni. Zanim Harry zdąży cokolwiek powiedzieć, Ron lekceważy nazwisko Malfoyów, czym natychmiast ściąga na siebie niechęć Dracona. Chłopak reaguje błyskawicznie, gdy ktoś uderza w jego nazwisko, i od razu widzimy, jak szybko sięga do arsenału ciętych ripost.
Ron lekko zakasłał, co mogło być próbą zamaskowania śmiechu.
- Śmieszy cię moje imię, tak? W każdym razie ty nie musisz mi mówić, kim jesteś. Ojciec mi powiedział, że wszyscy Weasleyowie są rudzi, piegowaci i mają więcej dzieci niż ich na to stać. (KF 117)
Choć Draco najwyraźniej ani trochę nie przejmuje się Ronem, jest jednak zaniepokojony, gdy Harry odrzuca jego propozycję przyjaźni.
- Dzięki, ale chyba sam potrafię ocenić, kto jest gorszy - powiedział chłodno.
Draco Malfoy nie spłonął rumieńcem, ale jego blade policzki lekko poróżowiały. (KF 117)
Można przypuszczać, że ta sytuacja była bezprecedensowa w dotychczasowym życiu Dracona. Nie ma mowy, żeby dzieci śmierciożerców odważyły się go zlekceważyć, niezależnie od tego, za jak uciążliwego go uważały. I nie wygląda też na to, żeby Draco obracał się szerzej poza tym środowiskiem. Gdy Harry go spławia, zostaje przypieczętowana rywalizacja, która będzie im towarzyszyć przez wszystkie lata nauki w Hogwarcie.
Pierwsze sceny Dracona i Lucjusza nawiązują do siebie, by pokazać, skąd Draco bierze swoje najmniej godne podziwu cechy i poglądy - to samo ma miejsce w drugich scenach. Draco wyśmiewa Weasleyów jako "tych gorszych", twierdząc, że "pewne rodziny czarodziejów są o wiele lepsze od innych", i kpi z ich ubóstwa, mówiąc, że "mają więcej dzieci niż ich na to stać" (KF 117).
Lucjusz Malfoy w swojej drugiej scenie (w księgarni Esy i Floresy) mówi dokładnie to samo, tylko bardziej elokwentnie: "[...] Powiedz mi, Weasley, jaką masz korzyść z hańbienia tytułu czarodzieja, skoro nawet ci za to dobrze nie płacą?" (KT 70).
Następnie Draco wyśmiewa towarzystwo Harry'ego: "[...] Zadajesz się z hołotą, jak Weasleyowie albo ten Hagrid, i możesz mieć kłopoty" (KF 117). Obelga Lucjusza skierowana do Artura jest w tym samym duchu: "To towarzystwo, w którym przebywasz, Weasley... A ja myślałem, że twoja rodzina nie może już stoczyć się niżej..." (KT 70).
Oprócz tego Draco po zaledwie kwadransie znajomości grozi Harry'emu śmiercią: "[...] Na twoim miejscu trochę bym uważał - wycedził. - Jak nie będziesz troszkę bardziej uprzejmy, może cię spotkać taki sam los jak twoich rodziców. Oni też nie wiedzieli, kto jest dobry, a kto zły" (KF 117). To brzmi absurdalnie, zwłaszcza w ustach jedenastolatka! Dobitnie pokazuje też, jak bardzo Draco lekceważy ludzkie życie.
Abyśmy nie mieli wątpliwości, skąd biorą się wszystkie najgorsze cechy Dracona, tę konkretną groźbę Lucjusz powtarza pod koniec Komnaty Tajemnic: "[...] Kiedyś skończysz tak nędznie jak twoi rodzice, Harry Potterze - wycedził. - Oni też byli wścibskimi głupcami" (KT 352).
Wiele kwestii wypowiedzianych w czasie konfrontacji Dracona i Harry'ego powróci w późniejszych wydarzeniach w całej serii, ponieważ ta scena w ogromnym stopniu kształtuje dalszy przebieg historii.
Sprzymierzeńcy u władzy
Historia Dracona Malfoya składa się z trzech głównych etapów, które będziemy śledzić w tej książce. Dość ściśle pokrywają się one z serią Harry Potter: pierwszymi dwoma książkami, środkowymi trzema i ostatnimi dwoma. Zacznijmy więc od aktu pierwszego, w którym Draco oczekuje, że świat zawsze będzie mu sprzyjał na każdym kroku... jednak świat nie zawsze ma na to ochotę.
Draco trafia do Hogwartu po dzieciństwie, które spędził jak pączek w maśle - niemal każdy, z kim miał kontakt, okazywał mu szacunek ze względu na jego nazwisko. Jego rodzina dysponuje bogactwem i wszystkim, co się z nim wiąże - od skrzatów domowych po pawie albinosy. Draco widział też, jak Lucjusz funkcjonuje w świecie, ofiarowując hojne datki, które zaskarbiały mu szacunek.
A jednak w Hogwarcie pojawiają się pewne zgrzyty. Na przykład podczas pierwszej lekcji latania "pani Hooch pokazała im, jak dosiąść miotły, żeby się z niej nie ześliznąć, a następnie przeszła wzdłuż szeregów, poprawiając pozycje i chwyty. Harry i Ron ucieszyli się, kiedy powiedziała Malfoyowi, że źle to robi" (KF 155). Odmówienie podania mu ręki przez Harry'ego było pierwszą rysą na jego wizerunku. Ale Draco najwyraźniej cieszy się szacunkiem kolegów Ślizgonów, a jego wizja świata początkowo pozostaje w dużej mierze nienaruszona.
Co nietypowe dla dręczyciela, Draco traktuje osoby stojące wyżej w hierarchii nie jako przeszkody do uniknięcia, lecz jako broń. Widzimy, jak wykorzystuje Filcha, by wpakować Harry'ego i Rona w kłopoty (KF 167-168), jak "szybko" donosi, że "Potterowi przysłano miotłę, panie profesorze", w momencie pojawienia się Flitwicka (KF 174), oraz jak prowokuje Rona, aby Snape mógł go ukarać za bójkę (KF 204). To, że w oczach nauczycieli Draco jest skarżypytą, a Harry mąciwodą, pozwala nam lepiej zrozumieć, jakie wartości wynieśli z domu.
Draco obserwował, jak wszystkie wpływowe osoby - od Ministra Magii poczynając - podporządkowywały się woli jego ojca. Dzięki odpowiednim datkom wszelkie przepisy sprzyjały Lucjuszowi Malfoyowi, a organy władzy patrzyły na jego działania przez palce. Borgin pyta wręcz: "Ale chyba ministerstwo nie zamierza pana niepokoić, sir?" (KT 58). Artur Weasley, który ani trochę nie cieszy się zaufaniem Lucjusza, wyjaśnia to jeszcze dobitniej:
- Założę się, że złoto - odpowiedział ze złością pan Weasley. - Malfoy od dawna udziela szczodrych darowizn na różne cele... W ten sposób poznaje ludzi, na których mu zależy... potem może prosić o różne przysługi... na przykład o opóźnienie ustaw, które są dla niego niewygodne... O, tak, Lucjusz Malfoy ma szerokie znajomości... (ZF 177)
Z kolei Harry ma zupełnie odwrotne doświadczenia z osobami stojącymi "nad nim". Do tej pory jego życiem zawiadywali Vernon i Petunia, którzy się nad nim znęcali i zawsze faworyzowali Dudleya. Co więcej, dorośli mający coś do powiedzenia nigdy nie wierzą Harry'emu.
Za karę przesiedział przez tydzień w komórce, chociaż próbował im wytłumaczyć, że nie potrafi wyjaśnić, w jaki sposób [włosy] tak szybko odrosły.
[...]
Państwo Dursleyowie otrzymali bardzo niemiły list od dyrektorki szkoły, w którym żaliła się, że Harry łazi po dachach. A próbował tylko (jak krzyczał do wuja Vernona przez zamknięte drzwi komórki) wskoczyć za wielki zbiornik na śmieci tuż obok drzwi do kuchni. (KF 29-30)
Zatem nic dziwnego, że Draco bez skrupułów donosi nauczycielom - jest pewny, że staną po jego stronie. Z kolei Harry w osobach nad sobą widzi tylko wrogów. Zaledwie dwa tygodnie po rozpoczęciu roku szkolnego Draco napuszcza Argusa Filcha na innych uczniów (KF 168), podczas gdy Harry zastanawia się, czy profesor McGonagall nie użyje "narzędzia do chłosty", by ukarać go za latanie (KF 159).
Jednak Minerwa McGonagall ma zbyt silny charakter, by traktować Dracona w sposób, do którego przywykł. Pierwszym tego sygnałem jest moment, gdy nagradza Harry'ego miotłą i miejscem w drużynie quidditcha, zamiast ukarać chłopaka za złamanie zasad. To prawdopodobnie pierwszy raz w życiu Dracona, gdy to ktoś inny, a nie on sam, został obdarzony przywilejami. Nowe doświadczenie okazuje się wyjątkowo frustrujące, a reakcją chłopaka jest zaostrzenie konfliktu z Harrym i Ronem oraz zastawienie na nich pułapki.
Wzorowy Ślizgon
Następnie wystąpił dumny i blady Malfoy i natychmiast spełniło się jego życzenie: zaledwie tiara dotknęła jego głowy, wrzasnęła:
- SLYTHERIN! (KF 129)
Tiara Przydziału twierdzi, że nigdy się nie myli, i w tym przypadku ma rację jak nigdy dotąd: Draco Malfoy jest wzorowym Ślizgonem w każdym calu. Jak mówi Tiara: "A jeśli chcecie zdobyć / Druhów gotowych na wiele, / To czeka was Slytherin, / Gdzie cenią sobie fortele" (KF 127). Draco w istocie korzysta ze wszystkich dostępnych metod, nie zważając na honor czy moralność (lub ich brak).
Pod tym względem ma wyraźną przewagę nad rywalami z Gryffindoru. Harry i Ron są porywczy oraz brawurowi (szczególnie zanim zaprzyjaźnią się z Hermioną) i stawiają czoła każdemu wyzwaniu. Draco nie ma żadnego problemu z tym, że rywale mają go za tchórza, i nie waha się przed zagraniami nie fair, próbując wpędzić Harry'ego w kłopoty (albo jeszcze lepiej - doprowadzić do jego wyrzucenia ze szkoły).
Po raz pierwszy widzimy to podczas nocnego pojedynku. Dzieje się to dwunastego września, niecałe dwa tygodnie od rozpoczęcia rywalizacji Dracona i Harry'ego5. To wystarczająco wiele czasu, by Draco poczuł do Harry'ego na tyle silną niechęć, żeby spróbować się go pozbyć, i by zarazem poznał go na tyle dobrze, żeby opracować plan, który to umożliwi.
Obserwowanie to jedna z największych taktycznych zalet Dracona. Rozumie, że Harry i Ron nigdy nie cofną się przed wyzwaniem. "Z drugiej strony, widział wciąż w ciemności drwiący uśmiech Malfoya, a nadarzała się rzadka szansa, by zmierzyć się z nim twarzą w twarz. Nie mógł jej zmarnować" (KF 164). Tak więc Draco rzuca wyzwanie, które ma wciągnąć ich w pułapkę.
- Mogę w każdej chwili sam się z tobą zmierzyć - powiedział Malfoy. - Dziś w nocy, jeśli chcesz. Pojedynek czarodziejów. Tylko różdżki, bez kontaktu. Co jest? Nigdy nie słyszałeś o pojedynku czarodziejów? [...] O północy, pasuje wam? Spotkamy się w Izbie Pamięci, zawsze jest otwarta. (KF 162)
Draco udaje się, prawdopodobnie bez skrępowania, do Argusa Filcha i ostrzega go, że Harry i Ron złamią ciszę nocną - to idealny pretekst do ukarania, a może nawet i wydalenia. Hermiona, która (zaledwie po dwunastu dniach) rozumie Dracona lepiej niż Harry i Ron, natychmiast łączy kropki.
- Malfoy zrobił z ciebie balona. - Hermiona zwróciła się do Harry'ego. - Chyba to do ciebie dotarło, co? W ogóle nie miał zamiaru pojedynkować się z tobą... Filch wiedział, że coś ma być w Izbie Pamięci... To Malfoy musiał dać mu cynk. (KF 168)
Zwrócenie się do Filcha, żeby wpędzić innego ucznia w kłopoty, to cios poniżej pasa - według narracji "wszyscy uczniowie go nie znosili" (KF 142). Potwierdza się to w całej serii - choć szkolne konflikty, które obserwujemy, są liczne, to jest to jedyny przypadek, gdy uczeń Hogwartu donosi Filchowi. Są granice, których nie przekracza nikt... poza Draconem Malfoyem. Ponieważ on naprawdę ceni sobie fortele.
Nieprzemyślane posunięcie Malfoya
Największymi atutami Dracona - zarówno w jego wczesnych próbach kopania dołków pod Harrym, jak i w późniejszych misjach - są spostrzegawczość i gotowość do zrobienia wszystkiego, co uzna za konieczne. Ma jednak jedną poważną słabość: skłonność do powtarzania się.
Kiedy Draco odkryje coś, co uzna za skuteczne - czy to obelgę, czy strategię - będzie sięgał po nie tak długo, aż przestaną działać. Widać to w jego drwinach: gdy znajdzie dobry punkt zaczepienia, powtarza to jak katarynka, aż w końcu wszyscy mają tego dość: "Oczywiście Draco Malfoy nadal cytował przy lada okazji co bardziej jadowite kawałki z artykułu Rity Skeeter, ale coraz mniej osób to śmieszyło" (CO 408).
Chociaż Harry i Ron uniknęli nieprzyjemności po akcji z nocnym pojedynkiem, to kiedy Draco widzi kolejną okazję do przyłapania ich na łamaniu zasad, natychmiast ją wykorzystuje. Niestety dla niego, tym razem srogo się przeliczył, sądząc, że Minerwa McGonagall stanie się jego wspólniczką równie chętnie jak Filch.
Kolejnym błędem w planie Dracona jest moment działania - idzie do McGonagall dopiero o północy, gdy przenoszenie Norberta już trwa, zamiast ostrzec ją wcześniej, jak Filcha. Pytanie, dlaczego to zrobił, pozostaje otwarte, ale istnieją trzy możliwe oraz niewykluczające się wyjaśnienia.
Po pierwsze mógł być sfrustrowany porażką Filcha podczas nocnego pojedynku i chciał osobiście się upewnić, że Harry zostanie złapany. Bez wątpienia nie jest jedynym pewnym siebie jedenastolatkiem w szkole, który uważa, że potrafi radzić sobie lepiej niż dorośli; McGonagall gani Harry'ego i Rona za identyczne podejście (KF 277).
Po drugie mógł założyć, że jeśli ostrzeże McGonagall wcześniej, nauczycielka priorytetowo potraktuje ściganie nielegalnego smoka, a nie wymykanie się z dormitoriów w środku nocy. Wtedy kłopoty miałby Hagrid, a Potter by się wywinął. W tamtej chwili Hagrid nie obchodził Dracona - ten całą uwagę skupiał na Harrym i Ronie, co widać w wyborze celu. Mógłby łatwo wpędzić Hagrida w poważne kłopoty z prawem, gdyby ujawnił obecność zakazanego smoka w jego chatce. Ale wolał poczekać i wykorzystać Norberta w swojej zemście na Harrym, zamiast zadowolić się łatwym zwycięstwem nad Hagridem.
Po trzecie Draco mógł nawet nie wiedzieć o planie aż do sobotniego wieczoru. Książkę z listem od Charliego dostał od Rona w czwartek wieczorem, ale nie miał wielu powodów, żeby ją przeglądać - pożyczenie podręcznika miało być tylko pretekstem do wyszydzenia Rona. Zatem możliwe, że Draco nie odkrył listu od Charliego ani całego planu przeniesienia Norberta aż do sobotniego wieczora. Więc zamiast planu knutego przez dwa dni mamy pospieszne udanie się do Minerwy McGonagall dokładnie w chwili, gdy Draco o wszystkim się dowiedział - zdesperowany, by oskarżyć Harry'ego, zanim okazja przepadnie6.
Cokolwiek zmusiło chłopaka do wizyty w gabinecie McGonagall w środku nocy, nie wyszło mu na dobre. Pochodzenie Dracona nie robi na nauczycielce wrażenia. Kiedy Malfoy przychodzi do niej z opowieścią o przeniesieniu Norberta, ta mu nie wierzy - a co gorsza, sam Draco sprowadza na siebie kłopoty za zmyślanie!
Profesor McGonagall, w kraciastym szlafroku i z mokrymi włosami, trzymała za ucho Malfoya.
- Areszt! - krzyknęła. - Areszt i minus dwadzieścia punktów dla Ślizgonów! Wałęsanie się po zamku o północy... Jak śmiesz...
- Pani profesor nic nie rozumie! Zaraz tu będzie Harry Potter... on ma smoka!
- Co za bzdury! Jak śmiesz opowiadać mi takie dyrdymałki! Jeszcze mi tu będzie łgać w żywe oczy! Za mną, Malfoy. Idziemy do profesora Snape'a! (KF 249-250)
Areszt staje się dla niego kolejnym pasmem upokorzeń i sypania soli na świeże rany. Draco zostaje brutalnie wyrwany ze swojego bezpiecznego życia i zmuszony do błąkania się po Zakazanym Lesie w środku nocy w poszukiwaniu zabójcy jednorożców. Za towarzystwo ma tylko szkolnych rywali, opiekuna, którego uważa za pijanego dzikusa, oraz psa, który podobno jest "strasznym tchórzem" (KF 260).
- Nie mam zamiaru wchodzić do lasu - oświadczył, a Harry z zadowoleniem stwierdził, że w jego głosie brzmi prawdziwe przerażenie.
- Ale wejdziesz, jeśli chcesz zostać w Hogwarcie - burknął Hagrid. - Narobiłeś niezłego bigosu i teraz musisz za to zapłacić.
- To robota dla służby, nie dla uczniów. Myślałem, że będziemy za karę coś przepisywać... Gdyby dowiedział się o tym mój ojciec, to...
- ...to by ci powiedział, że tak to już jest w Hogwarcie - warknął Hagrid. - Przepisywać! A to sobie wymyślił! A co komu z tego? Musisz zrobić coś pożytecznego albo jutro wyleją cię na zbity pysk. Skoro myślisz, że twój ojciec woli, żeby cię wywalili ze szkoły, to wracaj do zamku i pakuj manatki. No, ruszaj się!
Malfoy ani drgnął. Wpatrywał się w Hagrida wściekłym wzrokiem, ale po chwili spuścił oczy. (KF 259)
Po raz pierwszy Draco powołuje się na ojca, próbując postawić na swoim, i mu się nie udaje. To dla niego bolesne otrzeźwienie - ze wszystkich ludzi to akurat Hagrid nie daje się zastraszyć Lucjuszem Malfoyem! Draco nigdy nie darzył go szacunkiem, co było widać już w czasie ich pierwszego spotkania, ale po tym incydencie niechęć nabiera osobistego charakteru. Dla Dracona to szczególnie upokarzające, bo zwykle to on nie ponosi konsekwencji, gdy kary dostają inni. Tymczasem to Hagridowi wykroczenie uchodzi na sucho, Draco zostaje ukarany, a samą karę wymierza Rubeus, i to jeszcze w świętoszkowaty sposób!
Gdy Draco traci panowanie nad sobą, jego słabości wychodzą na jaw. Po pierwsze to wymowne, że nie sięga po argument, iż to dorośli, a nie dzieci, powinni ścigać zabójców jednorożców. O nie, mówi wręcz, że to zajęcie dla służby, nie uczniów. Problem widzi nie w wieku, lecz w statusie.
Po drugie kiedy obie grupy się rozdzieliły, Malfoy zakrada się za Neville'a i "dla żartu łapie go nagle za szyję" (KF 264). Choć nie możemy mieć pewności, prawdopodobnie w ten sposób chciał zademonstrować swoją wyższość nad kimś innym, szczególnie po tym, jak Hagrid utarł mu nosa. Ten instynkt wziął u niego górę nad zdrowym rozsądkiem - Draco właśnie znajdował się w środku Zakazanego Lasu, i to w nocy.
Dalsza część w wersji pełnej