Mała księga życia według Kahlila Gibrana - Neil Douglas-Klotz


Reflow text when sidebars are open.
Przez ostatnie osiemdziesiąt lat piękne strofy Kahlila Gibrana, amerykańskiego poety libańskiego pochodzenia, ozdabiały prawie wszystko, od kartek z życzeniami i zaproszeń ślubnych po inspirujące cytaty ścienne i teksty motywujące pracowników korporacji. Według jednego źródła Gibran jest najlepiej sprzedającym się poetą wszech czasów po Shakespearze i Laozim. Dzięki różnym urywkom, przeważnie pochodzącym ze słynnego Proroka, większość z nas zna go jako wizjonerski głos swobody, miłości i tolerancji.
To wspaniałe, ale w twórczości Gibrana kryje się o wiele więcej.
Nowe zbiory w postaci "małych ksiąg" to świeże spojrzenie na dzieło i mądrość Gibrana, uwzględniające główne zjawiska, które miały wpływ na jego życie, a którymi są kultura Bliskiego Wschodu, mistyka przyrody i duchowość. Można dowodzić, że na samym początku przeciętnego czytelnika pociągał w twórczości Gibrana egzotyczny i zarazem klarowny sposób przedstawiania regionu świata będącego zagadką dla większości odbiorców. Sto lat później zrozumienie tej zagadki przestało być rozrywką, a stało się kwestią przetrwania.
Książka, którą trzymasz w dłoniach, to zbiór przemyśleń Gibrana na temat "życia". Kolejne "małe księgi" będą zawierały jego twórczość o miłości i związkach międzyludzkich, tajemnicach ścieżki duchowej i mądrości życia codziennego.
Dla świata zachodniego słowo "życie" pozostaje dość abstrakcyjne. Kiedy go używamy, to czy na myśli mamy długość życia człowieka, bieg codzienności, czy filozoficznie ujętą egzystencję? Czym jest życie?
W kulturze Bliskiego Wschodu słowo "życie" ma bardzo konkretny sens. Bez względu na to, czy wyrażone w biblijnej hebrajszczyźnie, w aramejskim używanym przez Jezusa, czy w literackim arabskim, w którym Gibran napisał sporo swoich wcześniejszych dzieł, "życie" znaczy "energia życiowa", "witalność". Ważne jest to, jak ktoś lub coś wyraża to życie. "Życie" (arab. hayy) jest powiązane z potocznym słowem w językach semickich oznaczającym "tchnienie" - tchnienie życia, które znajdujemy w całej naturze i wszechświecie.
Ze słowem tym łączy się "niewymawiane Imię" Boga w starożytnej tradycji hebrajskiej, podobnie jak jedno z "dziewięćdziesięciu dziewięciu Pięknych Imion" Boga w tradycji islamu. Bez względu na to, czy ziemskie, czy niebiańskie, doczesne czy wieczne, wewnętrzne czy zewnętrzne - dla bliskowschodniego poety i mistyka pokroju Gibrana to jedna energia życiowa przesycająca wszystko, co widzimy i czujemy, jak również to, co może wyczarować nasza wyobraźnia.
Gibran celowo łączy kategorie, które większość z nas postrzega jako przeciwieństwa, dlatego część krytyków zarzuca mu przesadne eksploatowanie prostego zabiegu literackiego, jakim jest paradoks, aby w sposób powierzchowny zaintrygować lub omamić czytelnika. Lecz postrzeganie światła i mroku, tego, co wewnętrzne i zewnętrzne, dobra i zła jako dwóch stron tego samego medalu, a nie przeciwieństw, leży w samym sercu kultury i filozofii bliskowschodniej. Jeśli we wszystkim tętni jedno życie, to wzajemne powiązania pozostają, by tak rzec, na wyciągnięcie ręki.
Zdaniem Suheila Bushrui, jednego z biografów poety, Gibran pozostawał pod silnym wpływem mistycyzmu dwunastowiecznego sufiego z Andaluzji Ibn Arabiego. U Ibn Arabiego idea "jedności Bytu", boskiej rzeczywistości, przesyca wszelkie istnienie, zarazem jest większa niż wszystko, czego możemy doświadczyć lub co możemy odkryć. Mało tego, Ibn Arabi daje do zrozumienia, że to, co nazywamy życiem, jest w istocie toczącym się procesem, za pomocą którego Większa Rzeczywistość (pokrewna temu, co Gibran nazywa "Większą Duszą") dokonuje coraz głębszego samopoznania poprzez cykl życia każdej rośliny, zwierzęcia, istoty ludzkiej, gwiazdy i galaktyki, jak również nieprzebranej rzeszy niewidzialnych bytów.
Kolejny istotny wpływ: Gibran został wychowany jako maronita, członek odłamu chrześcijaństwa bliskowschodniego powiązanego z rzymskim katolicyzmem. Do XVIII wieku w Kościele maronickim mówiono i odprawiano liturgię w języku syryjskim, spokrewnionym z aramejskim Jezusa. Zdaniem Walida Pharesa, sekretarza generalnego Światowego Związku Maronickiego, "historyczna tożsamość ludu maronickiego jest syryjska, aramejska i wschodnia (...). Maronici, zwłaszcza narodowa wspólnota, która przez trzynaście stuleci żyła w paśmie górskim Liban i na jego obrzeżach, zachowali swoją historyczną tożsamość pomimo starań regionalnych mocarstw, w tym imperium arabskiego i osmańskiego, aby ich wynarodowić".
To wychowanie odcisnęło na Gibranie podwójne piętno.
Po pierwsze, kościoły aramejskie przez wieki postrzegały Jezusa, proroka z Nazaretu, jako istotę ludzką, "syna Bożego" pisanego przez małe "s", który wypełnił swoje przeznaczenie i wyraził boskość w sposób wyjątkowy, ale osiągalny dla nas wszystkich. W tym sensie wszyscy możemy być "dziećmi" Boga, to jest dziećmi "Świętej Jedności" (tak w dosłownym tłumaczeniu brzmi alaha, aramejskie słowo znaczące "Bóg"). W książce Jezus Syn Człowieczy Gibran prezentuje podobny pogląd. W nowoczesny sposób opowiada historię proroka z punktu widzenia różnych ludzi, którzy go znali - także tych niewymienionych w Piśmie Świętym (stary pasterz, astrolog oraz sąsiadka i przyjaciółka Marii). Ten - czasem sprzeczny - wielogłos pokazuje nam, zdaniem Gibrana, że Jezus nie był postacią, którą można zamknąć w jednym wyznaniu czy murach jednego kościoła.
Jak pisze w tekście wybranym do tego zbioru:
Co sto lat Jezus z Nazaretu
spotyka Jezusa chrześcijaństwa
w ogrodzie pośród gór Liban.
Rozmawiają długo
i za każdym razem Jezus z Nazaretu odchodzi,
tymi słowy żegnając Jezusa chrześcijaństwa:
"Przyjacielu, obawiam się, że nigdy, przenigdy nie będzie między nami zgody".
Po drugie, jak pisze doktor Phares, maronici, także Gibran, stanowczo opowiadali się za samostanowieniem narodu syryjskiego. W tym kontekście "syryjski" stosowany jest w rozumieniu kulturowym, albowiem granice państwa syryjskiego ustanowiono dopiero po pierwszej wojnie światowej. Przed końcem wojny Gibran działał na rzecz szeroko pojmowanej "sprawy syryjskiej", co postrzegał jako sposób oswobodzenia swojego narodu spod władzy skorumpowanego Imperium Osmańskiego. Jak wielu jemu współczesnych czuł się zdradzony przez układ Sykes-Picot, na mocy którego zwycięskie mocarstwa zachodnie podzieliły postosmański Bliski Wschód na poszczególne państwa narodowe, kierując się własną korzyścią i wygodą polityczną. Dziś, sto lat później, wciąż żyjemy w obliczu następstw tego układu.
Głęboka miłość Gibrana do ojczyzny, jego wiara w fundamentalną dobroć swego narodu, więź z ziemią i przyrodą biją z wielu słów zawartych w tym zbiorku. W jednym wierszu, pierwotnie zatytułowanym Do młodych Amerykanów syryjskiego pochodzenia, wydanym w 1926 roku, pisze:
"Wierzę, że do Emersona, Whitmana i Jamesa możecie powiedzieć: "W moich żyłach płynie krew poetów i mędrców dawnych czasów, a moim pragnieniem jest przybyć i czerpać, nie przybędę jednak z pustymi rękami"".
Nie ulega wątpliwości, że w kwestiach gramatyki i interpunkcji Gibranowi pomagało wielu ludzi, zwłaszcza jego wieloletnia muza Mary Haskell. Przez ostatnie sto lat zmienił się sposób czytania, podobnie jak gramatyka, dlatego poprawiłem interpunkcję i wersyfikację wielu strof, aby wydobyć właściwy rytm Gibranowego głosu z korzyścią dla ucha współczesnego czytelnika.
Wybierając teksty do tego zbioru, dobrze znane strofy umieściłem obok znanych o wiele mniej, a zasadą porządkującą były rozmaite poglądy poety na "życie". Niektóre strofy niosą pociechę i są łatwo zrozumiałe, inne brzmią zagadkowo, a nawet niepokojąco. Podobnie jak wielu mistyków bliskowschodnich Gibran najwyraźniej uważał, że chwile zagubienia i dezorientacji ważne są tak samo jak chwile ukojenia, bo też wnoszą w jego nieco chaotyczne życie - oraz w życie czytelników - uzdrowienie i równowagę. Być może to właśnie gotowość do akceptacji pełnego wachlarza ludzkich przeżyć przesądza o nieprzemijającym uroku jego twórczości.
Neil Douglas-Klotz
Fife, Szkocja
czerwiec 2017 r.