Mała księga przebudzenia. Przesłania na każdy tydzień roku - Mark Nepo


Reflow text when sidebars are open.
Zrzucanie skóry
Od samego początku
kluczem do odnowy było zrzucanie starej skóry.
Polinezyjczycy mówią, że świat powstał wtedy, gdy Taaora - tak nazywają Stwórcę - przebudził się i odkrył, że znajduje się w skorupie. Wówczas rozciągnął się i ją rozbił. Tak powstała Ziemia. Taaora rósł nadal i po pewnym czasie odkrył, że znajduje się w kolejnej skorupie. Rozciągając się, znowu ją rozbił i tak powstał Księżyc. Niemniej Taaora wciąż rósł i wkrótce odkrył, że ogranicza go jeszcze jedna skorupa. Kiedy ją rozbił, powstały gwiazdy.
Ta starożytna opowieść Polinezyjczyków ukazuje nam proces nabywania mądrości, zachodzący poprzez rozbijanie kolejnych, ograniczających nas skorup. Cząsteczka Boga rozwija się w nas, aż zaczyna jej brakować miejsca, a wtedy znany nam świat ulega zniszczeniu, byśmy mogli narodzić się na nowo.
Tak oto życie okazuje się niczym innym jak byciem sobą, aż przestaniemy się mieścić w naszej jaźni i, podobnie jak Taaora w swojej skorupie, musimy przełamać swoje ograniczenia, po to, by mogła narodzić się nasza kolejna jaźń. W ten sposób pozbywamy się swoich poglądów na temat świata - nie dlatego, że są one fałszywe, ale dlatego, że każdy z nich spełnia swoje zadanie do czasu, aż się rozwiniemy i przestaniemy go potrzebować.
Ja sam wielokrotnie zmieniałem osobowość. Pierwsza wersja mnie chciała być kimś wspaniałym i rozpalać ludzkie dusze. Stroniła od wszystkiego co zwyczajne. Fascynowała mnie pasja mistrzów: chciałem zostać wielkim muzykiem - być kimś sławnym i wyjątkowym. Lecz w miarę jak dorastałem, moje pragnienie sławy sprawiało, że w nocy odczuwałem coraz większą samotność. Tron - nieważne jak piękny - może pomieścić tylko jedną osobę.
Druga wersja mnie chciała pokryć się falami, pochłaniać gwiazdy i poruszać się jak pieśń. Tym razem pragnąłem być samą muzyką. Niemniej bycie wspaniałą rzeczą okazało się zarówno wspaniałe, jak i samotne.
Trzecia wersja mnie zrezygnowała ze wspaniałości. W ten sposób pozwoliłem innym ludziom zbliżyć się do siebie. Zadawałem więcej pytań, chociaż interesowały mnie nie tyle odpowiedzi, ile wnętrze osoby, z którą rozmawiałem.
Potem, gdy zachorowałem na raka, pojawiła się moja kolejna jaźń - połamana i zniekształcona. Leżałem w szpitalnym łóżku, a popołudniowe słońce oświetlało poduszkę. Moje ciało wydawało się martwe, ale mój umysł był żywy - cichy oddech pomiędzy życiem a śmiercią przywrócił mnie do życia. Co ciekawe, nie przerażało mnie to - czułem puls życia w cichym oddechu i doświadczyłem transcendencji, która sprowadziła mnie z powrotem tam, gdzie było moje właściwe miejsce.
Otarłem się o śmierć i w ten sposób rozbiłem kolejną skorupę. Zrozumiałem wówczas, że każda jaźń łączy się z następną we wspólnym łonie koncentrycznych kół ułożonych tak, że każde kolejne obejmuje poprzednie. Wierzyłbym w dotarcie do ostatecznego celu, gdyby nie to, że rozbijałem się w trakcie wszystkich podróży do różnych celów.
Oddychaj powoli z zamkniętymi oczami i poczuj jeden aspekt swojego obecnego świata, który wydaje ci się ograniczający. Zamiast koncentrować się na związanych z nim ludziach lub okolicznościach, spróbuj poczuć to ograniczenie jako przejście do kolejnego etapu rozwoju. Wyobraź sobie, że cząsteczka Boga w tobie rozwija się i przyjmuje coraz bardziej wyprostowaną postawę, a dzięki byciu sobą rozbijasz ograniczającą cię skorupę. Pomódl się o zrozumienie, że jest to konieczne dla rozwoju twojej duszy i nie ma w tym nic złego.Sztuka mierzenia się z przeciwnościami
Ludzie zapomnieli o tym,
o czym wie każdy łosoś.
- ROBERT CLARK
Łosoś może nas wiele nauczyć na temat sztuki mierzenia się z różnymi przeciwnościami losu. Ta niezwykła ryba, płynąc pod prąd rzek o bystrym nurcie, przedostaje się nawet przez wodospady, jakby pokonywała siły natury. To niesamowite. Wszyscy ludzie, którzy pragną żyć naprawdę, mogą czerpać z tego głęboką mądrość.
Jakimś cudem łosoś wie, w jaki sposób odwrócić spodnią część ciała - od środka aż po ogon - w mocnym nurcie rzeki, który w niego uderza. Siła uderzenia sprawia, że łosoś przedostaje się w górę wodospadu, gdzie ponownie odwraca spodnią część ciała tak jak poprzednio, a nurt oczywiście znowu nieubłaganie w niego uderza. Kolejne uderzenia sprawiają, że łosoś wyskakuje coraz wyżej w górę wodospadu. Nie ucieka od tego, co napotyka, i dzięki temu dociera coraz dalej w swojej jakże nieprawdopodobnej podróży.
Gdy przyglądamy się temu z daleka, możemy odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z magią. Wydaje się, że te niezwykłe ryby latają i pokonują swój żywioł, lecz w rzeczywistości są z nim niezmiernie głęboko zjednoczone, całkowicie i dogłębnie zaangażowane w fascynujący taniec uderzeń i skoków. Pokonują wodę i powietrze, aż docierają do miejsca swoich narodzin.
Jeśli chodzi o życie duchowe, łosoś pokazuje nam, jak należy wytrwale i z pełnym zaufaniem odsłaniać się przed silnym nurtem. W tajemniczy sposób to właśnie fizyka jego odwagi umożliwia mu tak swobodne przemieszczanie się. Możemy czerpać inspirację z tego żywego paradoksu, ponieważ życie wymaga od nas otwartości, jeśli chcemy zachować autentyczność w obliczu codziennych doświadczeń. Musimy odnaleźć sposób na wykorzystanie tych sił, które w nas uderzają, i nie pozwolić się zmieść codziennym wydarzeniom.
Łosoś pokazuje nam, jak sprostać prawdzie i nie zamykać się w życiu. Uczy nas, że nie możemy uciekać od swoich doświadczeń, a wtedy będziemy mogli podążać naprzód mimo nieprzyjemnych uderzeń. Chociaż czasem wolelibyśmy się schować, musimy wciąż od nowa odsłaniać swoją wrażliwość, dzięki czemu doświadczymy tajemnicy i łaski.
Usiądź w ciszy i medytuj nad ostatnią sytuacją, w której otworzyłeś się na to, co niesie ci życie. Przypominając ją sobie, spróbuj zastanowić się nad trzema aspektami: nad tym, jak rozwinąłeś się dzięki swojemu otwarciu, jak przeciwności wpłynęły na twoją sytuację życiową oraz nad tym, gdzie się znalazłeś, gdy wyskoczyłeś w powietrze jak łosoś. Oddychaj miarowo i otwórz serce na nauki związane z otwieraniem się, zmienianiem i lądowaniem. Oddychaj powoli i uświadom sobie, że przechodzisz teraz przez ten proces. Zrelaksuj się i zwróć sercem ku swojemu życiu.Współczucie
Mam do przekazania trzy cnoty:
prostotę, cierpliwość, współczucie.
To najwspanialsze z twoich skarbów.
Okazując współczucie samemu sobie,
godzisz wszystkie istoty na świecie.
- LAO-TSY
Na początku możemy się zdziwić: "Jak to możliwe, że za sprawą współczucia wobec samego siebie możemy pogodzić ze sobą wszystkie istoty na tym świecie?".
Aby to zrozumieć, musimy przypomnieć sobie o kole szprychowym jako o metaforze naszego życia. Każda istota jest osobną i wyjątkową szprychą, lecz wszystkie zbiegają się ze sobą we wspólnym centrum - w piaście. To dlatego, dbając o swój najgłębszy rdzeń, troszczymy się o wszystkie dusze.
Rosnące przy rzece osiki, które możemy porównać do ludzkiej rodziny, również mogą nam pomóc zrozumieć charakter więzi międzyludzkich. Każde drzewo wydaje się rosnąć niezależnie od innych, a jednak pod powierzchnią ziemi i poza zasięgiem wzroku ich korzenie łączą się ze sobą w jeden wielki korzeń. Podobnie jest z duszą, która z pozoru rozwija się w sposób zupełnie niezależny, niemniej jest ściśle połączona z innymi pokrewnymi duszami. Nasze dusze są ze sobą splecione w swoim centrum, poza zasięgiem naszego wzroku.
Uświadamiając to sobie, zaczynamy rozumieć, że nie mamy innego wyboru, niż troszczyć się o zdrowie naszych sąsiadów, jakby było ono naszym własnym. Poczułem to głęboko w wielu różnych pomieszczeniach szpitalnych w trakcie terapii nowotworowej. Wiem, że to prawda: gdy izolujemy się od ludzi, izolujemy się od samych siebie; zagłuszając swoje korzenie, tłumimy swój własny rozwój; a kochając innych, kochamy samych siebie.
Wierzę, że trzeci nakaz Lao-Tsy przypomina nam o tym, iż gdy uświadomimy sobie swoje cierpienie i zaczniemy dążyć do jego złagodzenia, pokonamy nieufność i odnowimy głęboką relację ze wszystkimi innymi przejawami życia. Uzdrawiając samych siebie, w głęboki i trwały sposób uzdrawiamy również świat. Ciało bowiem może być zdrowe na tyle, na ile zdrowe są jego pojedyncze komórki, a świat może być zdrowy na tyle, na ile zdrowe są nasze dusze.
Poprzez stulecia otrzymujemy więc to ponadczasowe lekarstwo: Żyj w sposób autentyczny, czekaj i dbaj o swoją duszę tak, jak gdyby była ona całym światem.
Oddychaj powoli i poczuj, jak twoje serce kurczy się i rozszerza jak źrenica. Oddychaj powoli i z każdym oddechem okaż swojej duszy troskę. Poczuj, jak twoje serce się poszerza. Poczuj, jak otwiera się twoja jaźń. Oddychaj powoli i poczuj, jak otwierasz się na odczuwanie świata, troszcząc się o swoją duszę.