A
AAA (1)
To samogłoski najczęściej używane przez żonę podczas małżeńskiego orgazmu. Mogą się nasilać, od piano aż do krzyku, a potem zostać wzbogacone przez słowa, sapanie, jęki, okrzyki, śmiech lub łkanie z rozkoszy, wulgaryzmy; co kto lubi, tego używa, to są tajemnice alkowy. Po długim "aaaaaa" często pojawia się przywoływanie imienia boskiego: "o Jezu!" albo też jego matki, co jest chyba grzechem.
Patrz też:ALKOWA, ORGAZM MAŁŻEŃSKI
AAA (2)
Od tych samogłosek zaczynają się zwykle ogłoszenia drobne, których autorzy chcą, by pojawiły się na początku kolumny. Często spotykane to "Aaaaaaaaaby wywołać miesiączkę, zadzwoń", i tu podaje się numer telefonu. W taki mało wyszukany sposób ogłaszają się gabinety ginekologiczne, proponujące wykonanie zabiegu potrzebnego, by menstruacja powróciła. Może to mieć związek z aborcją, choć nie zawsze o nią chodzi, dwuznaczność takiego anonsu sprzyja obu zainteresowanym stronom.
Patrz też:ABORCJA, WYCHOWANIE SEKSUALNE
ABORCJA
Nie ma na świecie "zwolenników aborcji". Od tego trzeba zacząć. To określenie wymyślili wrogowie wolności kobiet. Aborcja jest kobiecą traumą. Także w legalnym związku małżeńskim. Prawie zawsze na kobiecie spoczywa odpowiedzialność, obciąża się ją "winą" moralną. Gdy żona nie chce mieć kolejnego dziecka, bo nie jest w stanie wychować żyjącej czwórki, a została zgwałcona przez męża pijaka, przechodzi piekło. Zwłaszcza gdy nie stać ją na cichy zabieg za pieniądze. Doktorzy ze względu na swoje sumienie odmawiają wykonania tego, co do nich należy. Bywa zresztą, że ci sami po godzinach w szpitalu przeprowadzają zabiegi w gabinecie. Starzy ludzie z wiadomych kręgów, którzy dawno zapomnieli o seksie, a nawet o prokreacji, księża, którzy nie mają o tym zielonego pojęcia albo tylko mieć nie powinni, oraz prawicowa młodzież broniąca życia poczętego jak niepodległości, wołają w marszach o zabijaniu itd. Politycy chcieli jeszcze zaostrzyć i tak restrykcyjną ustawę antyaborcyjną, rozszerzyć zakaz, tak by wykluczyć możliwość aborcji nawet przy zagrożeniu życia kobiety. Jest to wyraz braku szacunku do kobiecego życia, a nawet nienawiści do kobiet. Ponieważ parlamentarzyści są ludźmi zamożnymi, stać ich na to, by żony wyjechały na zabieg. Pokazują ludowi surową twarz obrońców życia poczętego, a grzeszą na potęgę, mają kochanki, stosują środki antykoncepcyjne, rozwodzą się, nie płacą alimentów itd. Normalna para, jeśli nie ma dojścia do prywatnego lekarza, szuka ogłoszeń w gazecie. Jeżeli małżonkowie mają trochę grosza, nie ma żadnego problemu. Można zrobić zabieg na miejscu, w swoim mieście, można wyjechać na wycieczkę aborcyjną do innego kraju. Tak robią małżeństwa, które mają już dzieci a trudno im je wyżywić, albo po prostu nie chcą mieć kolejnego. W dobrym związku mąż wspiera żonę, jest przy niej w trudnych chwilach. Czuje się za nią odpowiedzialny. W kiepskim związku on woli nie wiedzieć. I udaje, że nie ma pojęcia, dlaczego żona źle się czuje. W prymitywnych środowiskach bywa tak, że kobieta rodzi, a potem dusi dzieci i zakopuje je w beczkach po kapuście, bo mąż nie chciał więcej bachorów. Mieliśmy okazję śledzić podobne sprawy w mediach. Antykoncepcja i aborcja to dla takiej kobiety czarna magia, jest nie do przyjęcia, bo ludzie, bo ksiądz, bo brak kasy. Była taka historia. Całą winą obarczono kobietę, ponieważ sąd nie miał dowodów, że "mąż wiedział". Sprawa aborcji jest grubo pokryta pleśnią hipokryzji właśnie dlatego, że Kościół miesza się do ustaw. Polak katolik i Polka katoliczka zawierający związek małżeński przed ołtarzem powinni przestrzegać zasad narzuconych przez religię. Tak nie jest, bo małżeństwa żyją według własnych zasad, a księża mają niewielki wpływ na sposób ich życia, także seksualnego, oraz na prokreację. Trudno wyobrazić sobie małżeństwo stosujące wyłącznie kalendarzyk małżeński, chyba jedyny sposób dozwolony przez kapłanów, które nie miałoby kilkunastu pociech. Wynika z tego, że zasady kościelne rozjechały się z rzeczywistością.
Patrz też:WYCHOWANIE SEKSUALNE,
RODZENIE DZIECI, PLANOWANIE CIĄŻY
ALIMENTY
Wejście do Europy prawie nic nie zmieniło u nas w kwestii alimentów. Facet niepłacący świadczeń na dzieci sprowadza siebie samego do roli dawcy spermy. Łaskawie umieścił swoje nasienie, gdzie trzeba, a potem się ulotnił. Kobiety Siłaczki często odpuszczają walkę o pieniądze, są ambitne, nie potrzebują łaski itd., co dodatkowo napędza arogancję "tatusiów". Dochodzi do tego zmowa mężczyzn, którzy pracują na czarno, w szarej strefie albo w normalnych firmach. Ci pracodawcy, którzy ich kryją, są tacy sami. Uważają, że "baby chcą oskubać biedaka". Dlatego w Polsce ściągalność alimentów wynosi w porywach 12 procent, i to tylko dlatego, że można teraz zająć emerytury i renty zadłużonym tatusiom. Dla Matki Polki, wychwalanej pod niebiosa, symbolicznej postaci, wydobycie alimentów na dzieci od chronionego trutnia jest w praktyce nieosiągalne. W Wielkiej Brytanii ściągalność wynosi 80 procent, bo jeśli tatko nie płaci, zabiera mu się prawo jazdy. U nas nie wolno biedakom zabierać prawa jazdy, bo to niekonstytucyjne. Niepłacenie alimentów natomiast jest konstytucyjne, mieści się w naszym prawie! Ciekawe, w czym prawo brytyjskie jest gorsze. Polski tatko ukrywa majątek, przepisuje go na swoją rodzinę, na brata albo matkę, potem odchodzi z nową kobietą, a "stara" żona zostaje z niczym. Mimo że taki facet okrada własne dzieciaki z poprzedniego małżeństwa, nie uchodzi za przestępcę. Zwykle o tym się nie mówi, bo to "prywatna" sprawa. Nawet politycy nie płacą, co czasami wychodzi na jaw, ale ponieważ to cecha ponadpartyjna, więc na ogół sprawa przysycha. Bywało, że prominentny polityk, prawnik, nie płacił na dziecko, co było o tyle śmieszne i tragiczne, że należał do partii chwalącej się respektowaniem wartości rodzinnych, sam miał gębę pełną prorodzinnych frazesów, dopóki dziennikarze nie wykryli prawdy. Oczywiście zdarzają się kobiety, które wymuszają nieprawdopodobnie wysokie alimenty od bogatych mężów, ale jest to promil w porównaniu z odsetkiem facetów niepłacących świadczeń na własne dzieciaki. W tej sytuacji zdziwienie, że mamy w Polsce tak niski przyrost naturalny, wydaje się hipokryzją do potęgi. Córka, która przez całe lata widziała matkę padającą na nos, żeby utrzymać trójkę pociech po zmyciu się tatki, będzie się długo zastanawiała, zanim wejdzie w ślubny związek.
Zjawisko singielek jest stosunkowo nowe, ale nie wzięło się znikąd. Syn natomiast, który bierze przykład z ojca, wie, że może się ulotnić i nie płacić grosza. I tak kręci się ta ruletka, ale wygrywają w niej faceci. Mężczyźni zawsze zachowywali więcej wolności nawet w małżeństwie. Może kiedyś, gdy musieli utrzymać rodzinę i sami zarabiali na dom, było inaczej. Teraz mają rozwiązane ręce. Alimenty płacą z łaski, zależy to tylko od ich dobrej woli. Mało kto wie, że donieść na niepłacącego może każdy, nie tylko żona i matka, ale też babcia, gmina, komornik. Zwłaszcza instytucje, które o tym wiedzą, powinny ścigać uporczywie migających się trutni. Również nowe prawo, które weszło w życie w 2010 roku, daje możliwość wpisania niesolidnego alimenciarza, zalegającego z opłatą wyższą niż 200 złotych, na czarną listę Krajowego Rejestru Długów. Trzeba jedynie pamiętać, by wcześniej wezwać go listem poleconym do zapłaty. Także starosta, mimo orzeczenia TK, w różnych przypadkach może spowodować zatrzymanie prawa jazdy ojcu, który notorycznie nie płaci na dzieci. Jeśli alimenty odzyskuje komornik, koszty ponosi migający się alimenciarz. Jeżeli matki zyskają świadomość swoich praw i będą korzystały z tych wszystkich możliwości, ściągalność wzrośnie z pożytkiem dla wszystkich.
Patrz też:ŚWIADOME OJCOSTWO
ALKOWA
Alkowa znana jest głównie z tajemnic. "Tajemnice alkowy" to najczęściej występująca obecnie zbitka z tym słowem, określającym wydzielone miejsce, w którym stało łoże. Alkowa współcześnie zdarza się w tzw. kawalerce, której właścicielką bywa obecnie również panna, czyli dziewczyna. Widocznie kiedyś jedynie kawalerowie mieli małe, własne mieszkanka, dziewczęta, ze względu na ochronę cnoty, musiały mieszkać z rodziną. Teraz zamiast łoża kładzie się materac albo łóżko wodne, idealnie nadające się do różnych wesołych akcji seksualnych. To miejsce bywa oddzielone ścianką działową lub tylko kotarą. Tak jak w czasach Mickiewicza, który w balladzie Czaty opisuje pilnie strzeżone tajemnice pewnej alkowy. Po jakimś donosie, "Z ogrodowej altany wojewoda zdyszany/ Bieży w zamek z wściekłością i trwogą./ Odchyliwszy zasłony, spojrzał w łoże swej żony,/ Pojrzał, zadrżał, nie znalazł nikogo", żona bowiem figlowała z kochankiem. Łoże stało właśnie w alkowie. Jak się skończyła ta historia, można się dowiedzieć, czytając Mickiewicza.
W dzisiejszych czasach ściany mają uszy i oczy. Mała kamera ukryta przy lampie pod sufitem może spowodować niezłe zamieszanie, gdy porzucony czy znudzony kochanek umieści filmik na Facebooku. Kochanka dwoi się i troi, by spełnić oczekiwania rozkochanego, jak się jej wydawało, mężczyzny. Jeśli chce się uprawiać seks pozamałżeński, lepiej nie brać sobie faceta uzależnionego od internetu, bo taki za trochę zainteresowania w sieci sprzeda wszystko.
Patrz też:FACEBOOK A MAŁŻEŃSTWO
ANALIZA ZWIĄZKU
Rozsądna analiza jest potrzebna, niekiedy bardzo się przydaje, jednak czasami zmienia się w nieznośne dzielenie włosa na czworo albo jeszcze bardziej. Lepiej własne niedole oraz traumy roztrząsać z terapeutą, przyjaciółką, spowiednikiem, kochankiem niż ze ślubnym mężem. Nie opłaca się też samotne cierpienie, roztrząsanie tego, co on miał na myśli, mówiąc to czy tamto, podczas gdy on nie miał nic na myśli, tylko coś chlapnął, albo zastanawianie się nad tym, co ja takiego zrobiłam? Poczucie zdeptanej godności, cierpienie za niewinność, a także łzy w poduszkę nic nie zmienią, kołowrót myśli powoduje ogłupienie. Trzeba nauczyć się technik oddzielania spraw ważnych od całkowicie błahych, które należy olewać. Można także pójść do psychologa, poszukać grupy wsparcia czy terapii.
Patrz też:PORADY MAŁŻEŃSKIE
ROZSĄDNA ANA LIZA JEST POTRZEBNA
ANATOMIA MAŁŻEŃSTWA
Anatomię najlepiej się poznaje podczas sekcji po śmiertelnym zejściu osobnika. Na leczenie jest wówczas zbyt późno, dowiadujemy się jednak szczegółów o prowadzeniu się, chorobach oraz wszelkich ułomnościach nieboszczyka. Sekcję małżeńską przeprowadzamy również po śmierci małżeństwa, czyli po rozwodzie. Wtedy dostrzegamy w nieboszczyku to, czego nie widzieliśmy, gdy jeszcze dychał. Gdy zgłębiamy toczącą związek chorobę wcześniej, gdy związek jeszcze dyszy, możliwa jest interwencja, zmiana sposobów działania, danie sobie większej swobody, okazanie uczuć, zreformowanie nudnego seksu, wyjaśnienie problemów i tym podobne rzeczy. Porządny wstrząs może zdziałać cuda. Żeby jednak do tego doszło, potrzebna jest rzetelna, bezlitosna analiza, która pokaże nam nie tylko wady partnera, ale również nasze własne. Gdy już dokona się takiej autoanalizy, można przystąpić do prób ratowania małżeństwa, do wspólnej z partnerem analizy tego, co tli się na zgliszczach. Trzeba ostrożnie dmuchać, żeby tego nie wygasić.
Patrz też:ATROFIA, PIELĘGNOWANIE ZWIĄZKU
ANORGAZMIA MAŁŻEŃSKA
To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.