Rozdział 1
- Łap ją, King! - Sandra rzuciła piłkę, która wysokim łukiem poleciała nad trawnikiem.
Czarny labrador ruszył pędem. Piłka uderzyła o ziemię i zaczęła podskakiwać. King ją pochwycił. Potem zawrócił i położył zaślinioną przed dwójką dzieci.
- Bystry pies! - pochwalił Sigurd, klepiąc go po łbie. Ponownie rzucił piłkę i wytarł wilgotne dłonie o spodnie.
King znowu pogonił za piłką.
- Gdyby tak Carvallo tu był - rozmarzyła się Sandra. - Przekonałby się, jaki King jest bystry. Moglibyśmy gdzieś wyruszyć razem z nim. Jak myślisz, kiedy się tu pojawi?
- Nie wiem - odparł Sigurd. - Mam nadzieję, że wkrótce.
Tym razem Kingowi nie udało się złapać piłki. Biegał w kółko, popiskując i szukał jej w trawie. Przy żywopłocie graniczącym z sąsiednim ogrodem siedział kot, wygrzewając się w słońcu. Przez chwilę zerkał na psa. Potem otworzył szeroko pysk, ziewając, jakby chciał wyrazić dezaprobatę: "Ach, te psy! Że też im się chce!".
- Pomyśl, gdybyśmy tak odnaleźli Xintrę następnym razem - zaczął snuć plany Sigurd. - Świat Carvalla. To byłoby interesujące, prawda?
- Nieee - wymamrotała Sandra.
- Dlaczego nie?
- Kiedy Carvallo odnajdzie dom, nie będzie potrzebował naszej pomocy - wyjaśniła Sandra. - Nie będziemy już mogli latać do obcych światów.
"W sumie ma rację" - przyznał Sigurd. Niejednokrotnie młodsza siostra potrafiła go zaskoczyć.
W końcu pojawił się King z piłką.
- Zobaczcie, co tutaj mam! - krzyknęła Monika z sąsiedniego domu. Przedostała się przez dziurę w żywopłocie, trzymając jakiś przedmiot w dłoni.
- Mój nowy iPod. Co na to powiecie? - zapytała.
- Uau, ale fajny! - westchnęła Sandra.
- Wygląda jak wata cukrowa - roześmiał się Sigurd.
- Przestań, ty wariacie! - zirytowała się Monika. - Jest różowy, ale nie dziecinnie różowiutki!
King zaczął szczekać.
- Nie teraz, King - upomniała go Sandra. - Za chwilę się znowu pobawimy, OK?
- Ile ma megabajtów? Coś mu załadowałaś? - badał Sigurd.
- Pewnie, wszystkie kawałki z "Teenage Dance Queens" - pospieszyła z odpowiedzią Monika. Chodziło o muzyczno-taneczny film, na punkcie którego zupełnie zwariowała. Pogłośniła dźwięk. Muzyka zaczęła pulsować. Cztery dziewczęce głosy ćwierkały na wyścigi: "Dance, dance! Take your chance".