Rozdział 1
- Nuuudzę się! - ziewnęła Sandra.
Umościła się na sofie z pilotem w ręce. Na zewnątrz siąpił deszcz. Poskakała przez chwilę po kanałach. Ponownie ziewnęła. Kolejny raz przejrzała programy.
- Nudzę się, Sigurd - powtórzyła. Tym razem nieco głośniej.
- Mmm - zamruczał Sigurd znad komputera. Serfował w sieci, żeby znaleźć jakieś informacje o Xintrze. Nie spodziewał się, żeby udało mu się coś odkryć. Świat Carvalla leżał niezmiernie daleko. Nikt na Ziemi o nim nie słyszał. Naturalnie poza nim samym, Sandrą i Moniką, jego sąsiadką. Ale właśnie na poszukiwaniach mijał mu czas.
- Potwornie się nudzę - zaznaczyła kolejny raz Sandra.
Sigurda dopadły złe przeczucia. Gdy jego młodsza siostra zaczynała się nudzić, mogło jej wpaść do głowy cokolwiek.
Wtedy zadzwoniła jego komórka.
- On jest tutaj! - zakomunikowała radośnie Monika. - Wrócił! Właśnie siedziałam na naszym tarasie, gdy przyfrunął ogromny ptak...
- Sokół - wtrącił Sigurd.
- ...a on już wtedy tam stał. - ciągnęła Monika. - Książę Carvallo! I pyta o was.
- Naprawdę? - odparł zachwycony Sigurd. - Natychmiast przychodzimy!
Sandra wszystko słyszała. Już była w drodze do sąsiedniego domu. Sigurd puścił się za nią biegiem.
Monika machała do nich z zadaszonego tarasu. Stał tam Carvallo. Wydawał się równie wytworny jak ostatnio. Skłonił się przed nimi i powiedział:
- To dla mnie wielka przyjemność, móc was ponownie spotkać. Nie spodziewałem się, że w najbliższym czasie znowu pojawię się na Ziemi. Jednak stało się coś strasznego. Zaginął mój miecz - Promyk Słońca. Czy mogłem go gdzieś tutaj zgubić?
- Jest tutaj! - odezwała się Sandra. Podała mu złocistą ozdobną szpilkę, która potrafiła zamienić się w miecz.
- Co za szczęście! - ucieszył się Carvallo. - Bez mojego Promyka Słońca czuję się niemal nagi. Wiele razy uratował mi życie. Ale jak...?
- Szpilka leżała na ziemi. Musiałeś ją upuścić - odparła Sandra swoim najbardziej niewinnym tonem.
- Na to wygląda - zgodził się Carvallo. - Chociaż zawsze solidnie ją przypinam.
- Rzeczywiście trudno było ją odpiąć. Musia...
Sandra zamilkła i zrobiła przestraszoną minę.
- Po prostu się przyznaj, Sandra - przekonywał surowym tonem Sigurd. - Buchnęłaś ją.