Do środka nieśmiało wsunął się mały zajączek.
Stanął tuż za progiem i zapytał cicho:
- Co cię boli?
Niedźwiedź poderwał się gwałtownie, a echo jego głosu
odbiło się od ścian:
- Kto tu wszedł?! - ryknął groźnie. - Zjem cię, mały pyszałku!
Ale Skoczek nie drgnął nawet na moment.
Stał spokojnie, patrząc Szaremu prosto w oczy.
I odparł łagodnie:
- Niedźwiedzie nie jedzą zajączków.
Szary aż zamilkł, zaskoczony.
- No... faktycznie... - mruknął zmieszany, spuszczając wzrok.
- To co cię boli? - powtórzył Skoczek, robiąc kilka kroków w
stronę niedźwiedzia.
Niedźwiedź westchnął głęboko.
- W stopę wbił mi się kolec... - przyznał cicho. - Mam za grube
łapy, żeby go wyjąć. A boli okropnie.
Zajączek podszedł jeszcze bliżej i spojrzał na wielką łapę.
Rzeczywiście, z miękkiej poduszki wystawał długi, ostry kolec.
- Spokojnie - powiedział Skoczek, kiwając głową. - Mam
małe łapki, więc dam radę.
Tylko może trochę zaboleć.
Szary usiadł i zamknął oczy.
W jego sercu pojawiło się dziwne ukłucie...
Nie tylko w łapie, ale także głęboko, gdzieś w środku.
"Jeśli inni bali się mnie tak, jak ja teraz się boję..." - pomyślał ze
smutkiem. - "Już nigdy więcej nie będę ich straszyć."
Nagle usłyszał radosny głosik:
- Już! - powiedział Skoczek wesoło. - Kolec wyjęty!