Madzia i jej kredki -- Przepraszam - Kamila Lesiak

Reflow text when sidebars are open.
Dzień zaczął się dość niezwykle. W końcu Madzia wróciła wczoraj z wakacji. Od rana była bardzo podekscytowana. Szybko pościeliła łóżko, zjadła śniadanie i umyła po sobie talerzyk. Zaraz też pędem pobiegła do biurka, przy którym zwykle odrabiała lekcje, by z pierwszej szufladki wyjąć ulubiony ołówek. Na biurku leżały kartki, więc Madzia bez zastanowienia wzięła się do pracy. Przez kilkanaście minut z ogromnym skupieniem kreśliła kółka i kreski. W pewnej chwili do pokoju weszła mama.
- Co robisz Madziu? - zapytała mama.
- Rysuje. - odparła Madzia.
Zupełnie tak, jakby nie chciała, by jej przeszkadzano w artystycznym szale.
- A co rysujesz? - zapytała mama.
- Babcię i dziadka. - powiedziała Madzia.
Czy naprawdę musi odpowiadać na takie pytania? Przecież od razu widać, że to babcia i dziadek. Madzia nie rozumiała, czemu mama tego nie zauważyła. Odłożyła ołówek i wyciągnęła z szuflady w biurku piórnik z kredkami. Wysypała wszystkie i złapała za różowy kolor. Przymierzyła kredkę do ust babci na rysunku i zapytała:
- Mamo, czy ten kolor pasuje do babci?
Mama dalej stała za Madzią i usilnie próbowała znaleźć podobieństwo pomiędzy babcią a rysunkiem.
- Babcia maluje usta szminką. To elegancka staruszka. Może czerwony? - powiedziała miło mama.
Madzia przyjrzała się czerwonej kredce, westchnęła głęboko i zaczęła malować babcine usta.
- A wiesz Madziu, nawet podobna ta babcia na rysunku. - odparła z entuzjazmem mama.
- Wiem. - odparła pewna swego Madzia.