Łzy w deszczu - Witold Meszuge

Reflow text when sidebars are open.
"Łzy w deszczu" jest to książka o duchowości (nie mylić z religijnością!), o rozwoju osobistym, o rzeczywistości, o Bogu - jakkolwiek Go rozumiemy - o miłości, wreszcie o przebudzaniu (to jest proces!) duchowym, emocjonalnym, a dokładniej o tej szczególnej, rozwojowej, jakby edukacyjnej ich formie, która - jestem o tym przekonany - dostępna jest wielu, a nie wyłącznie wybranym, wyjątkowym ludziom. Choć jednak nie wszystkim.
Akurat sięgał po stare sandały, gdy w tym właśnie momencie został przebudzony - to jest przebudzenie dokładnie w stylu Anthony'ego de Mello SJ. Wielu mistyków i świętych mężów doznawało przebudzenia w efekcie wieloletniego pustelnictwa oraz konsumpcji szarańczy z miodem i... nie ma co kpić, to też bywało skuteczne. Jeśli jednak kogoś takie pomysły nie pociągają, nie chce bezczynnie czekać, aż samo coś tam się zdarzy, nie nosi sandałów albo nie lubi miodu, to proponuję tu inne rozwiązania - na pewno mniej spektakularne, wymagające więcej wysiłku, pracy, cierpienia i wyrzeczeń, ale też niosące realną szansę na dużo bardziej świadome życie, na znacznie pełniejsze doświadczanie rzeczywistości. Może nawet na pozbawiony infantylności kontakt z Bogiem...
Praca, zakupy, dom, dzieci, telewizor, sen, praca, zakupy, dom, dzieci, telewizor, sen, praca, zakupy, dom, dzieci, telewizor, sen, praca, zakupy, dom, dzieci, telewizor, sen, praca, zakupy, dom, dzieci, telewizor, sen, praca, zakupy, dom, dzieci, telewizor, sen, praca, zakupy, dom, dzieci, telewizor, sen, praca, zakupy, dom, dzieci, telewizor, sen, praca, zakupy, dom, dzieci, telewizor, trzy piwa, sen, praca, zakupy, dom, dzieci, telewizor, sen, praca, zakupy, dom, dzieci, telewizor, sen, praca, zakupy, dom, dzieci, telewizor, sen, praca, zakupy, dom, pół litra, telewizor, sen, praca, zakupy, dom, dzieci, telewizor, sen, praca, zakupy, dom, dzieci, telewizor, sen, praca, zakupy, dom, dzieci, telewizor, sen, praca, zakupy, dom, dzieci, cztery piwa, sen, praca, zakupy, dom, dzieci, telewizor, sen, praca, zakupy, dom, dzieci, telewizor, seks, sen, praca, zakupy, dom, dzieci, telewizor, sen, praca, zakupy, dom, dzieci, telewizor, sen... Czy jest to książka dla kogoś, kto żyje w ten sposób? Być może. Natomiast na pewno nie jest dla kogoś, komu się takie właśnie życie podoba i kogo w pełni satysfakcjonuje. Nie ma sensu naprawiać czegoś, co nie jest popsute. O ile naprawdę nie jest.
Łzy w deszczu składają się z czterech części (Kim jesteś... kim jestem? to coś więcej niż tylko kilka zdań o autorze) napisanych w różnym stylu i w odmiennej konwencji. Nigdy nie ma pewności, co i jak na konkretnego odbiorcę podziała, to po pierwsze, a po drugie - wzrost poziomu świadomości, znacząca poprawa kontaktu z rzeczywistością, wreszcie oświecenie czy przebudzenie, jeśli ktoś takie określenia preferuje, odbywać się mogą na płaszczyźnie emocjonalnej, duchowej, intelektualnej, lub religijnej, bo nie jest prawdą, że musi tu działać zasada: wszystko albo nic; owszem, może, ale nie musi. Często bywa, że rozwój duchowy, stymuluje korzystne zmiany w pozostałych sferach.
Nikomu nie jestem w stanie obiecać żadnego oświecenia czy przebudzenia (bardzo nie lubię tych bombastycznych określeń, ale do tego jeszcze wrócę), ale chyba warto podjąć wyzwanie, polegające na uważnej lekturze jednej książki, choćby po to tylko, aby zyskać szansę na świadomą obecność we własnym życiu, a tym samym lepszą jego jakość.
W Łzach w deszczu prędzej czy później czytelnik natknie się zapewne na treści, które wydadzą mu się jakby znajome, gdzieś już czytane albo zasłyszane. To najzupełniej normalne, a nawet oczywiste. Niemniej dobrze jeszcze pamiętam, jak się czułem, kiedy pierwszy raz w życiu znalazłem w jakiejś książce swoje własne słowa i myśli: była to mieszanka dumy - widać to, co wymyśliłem, nie jest aż takie głupie, jeśli ktoś jeszcze to potwierdza, poprzez obawę - a co będzie, jeśli ktoś posądzi mnie o plagiat? - do złości na samego siebie - przecież ja to wszystko sam, sam naprawdę! - i zniechęcenia, bo okazywało się, że wpakowałem mnóstwo czasu i energii w odkrywanie czegoś, co już jest znane i opisane.
Trochę czasu musiało minąć, zanim zrozumiałem to, co Emerson najwyraźniej wiedział już dość dawno temu: Jutro ktoś obcy będzie miał absolutną słuszność, mówiąc to, cośmy myśleli i czuli przez cały czas[1]. Jeszcze trochę później przyszła świadomość oczywistości: przecież rzeczywistość jest jedna! Cóż więc dziwnego w tym, że ludzie ją opisujący robią to podobnie? Jeśli teraz znajduję swoje przekonania u Prentice'a Mulforda, Eckharta Tolle, Ignacego Loyoli, Thomasa Hämerkena, Anthony'ego de Mello i wielu, wielu innych, czuję szacunek, zrozumienie i bliskość.
Jestem absolutnie przekonany, że gdybym przeczytał jeszcze z dziesięć razy więcej książek, niż do tej pory przeczytałem, to znalazłbym w nich, po kawałku, wszystkie te swoje wielkie odkrycia. Tylko czy wtedy byłyby one tak bardzo moje?
Czym jeszcze, a może czym przede wszystkim, są Łzy w deszczu? Przypomnieniem, że tym, co tak naprawdę liczy się w życiu, jest: otwarty umysł, gorące serce, czyste intencje, wiara i miłość. I zapewniam, z pełną odpowiedzialnością, że nie potrzeba już nic więcej, bo istotą satysfakcjonującego, spełnionego, świadomego życia człowieka jest nieustający proces rozpoznawania oraz doświadczania rzeczywistości, poznawania samego siebie, nieuchronnie związane z procesami poznawania cierpienia, i nieustająca zmiana.
[1] Dag Hammarskjöld - szwedzki polityk i dyplomata, sekretarz generalny ONZ, laureat Pokojowej Nagrody Nobla (jedyny, któremu przyznano ją pośmiertnie), zginął w 1961 roku, w niewyjaśnionej do dnia dzisiejszego katastrofie lotniczej.
[2] Wiktor Osiatyński, Grzech czy choroba?, wyd. Akuracik 1997, s. 83-84.
[3] Pierwszy dwunastostopniowy program powstał prawdopodobnie w latach trzydziestych dwudziestego wieku - było to 12 Kroków Anonimowych Alkoholików. Od tamtego czasu wiele wspólnot przyjęło ten program, modyfikując go i dostosowując do swoich specyficznych potrzeb. Na przykład Wspólnota Trudnych Małżeństw korzysta z programu 12 Kroków dla Chrześcijan, którego Krok Czwarty zaleca dokonanie (w głębi duszy) radykalnego i odważnego obrachunku moralnego.
[4] Stephen Levine, Kto umiera?, Wydawnictwo szaFA, Warszawa 1999, przeł. Beata Kuchta, strona 81-82. Tytuł oryginalny: Who Dies? An Investigation of Conscious Living and Conscious Dying.
[5] Prokrastynacja (z łac. procrastinatio - odroczenie, zwłoka) - termin psychologiczny oznaczający tendencję do odkładania ważnych spraw na później, zwlekania; niechęć, nawet opór i wyraźny spadek motywacji w związku z zadaniami wymagającymi wysiłku; podejmowanie niejako zamiennie innych prac, pozornie usprawiedliwiających brak zaangażowania tam, gdzie faktycznie jest ono potrzebne. Prokrastynacja przybiera formy od łagodnych do patologicznych i diagnozowana jest zwykle już w wieku szkolnym.
[6] Nagrody Darwina (ang. Darwin Awards) - symboliczna nagroda przyznawana corocznie w wyniku internetowego głosowania. Warunkiem nominacji do Nagrody Darwina jest śmierć kandydata wynikająca z jego własnej głupoty, braku wyobraźni i bezmyślności albo, ostatecznie, okaleczenie się pozbawiające go możliwości reprodukcji.
[7] Stephen Levine - ur. w 1937 amerykański poeta i prozaik. Kto umiera?, Wydawnictwo szaFA, Warszawa 1999, przeł. Beata Kuchta, strona 110.