Łzy Feniksa - Magdalena Kulesza

Reflow text when sidebars are open.
Jest to niekontrolowany rozrost nieprawidłowych, genetycznie zmienionych komórek wywodzących się z prawidłowych tkanek organizmu. Przyczyny powstania nowotworów nie są dotychczas poznane, ale są wynikiem wielu mutacji genetycznych. Mogą mieć na nie wpływ różne czynniki fizyczne, chemiczne, infekcje wirusowe, rodzaj diety, używki. Rozwój nowotworu jest procesem wieloetapowym, przebiegającym w wolnym tempie (kilka lat) lub agresywnie szybko (miesiąc). Najprostsze wyjaśnienie słowa "nowotwór" to nowy twór, które mówi wiele o naturze samej choroby. Nowotwór (rak) nie jest ciałem obcym, lecz powstaje na skutek przekształcenia się normalnych, prawidłowych komórek ustroju w komórki nienormalne czyli nowotworowe.. Najwcześniejsza faza kancerogenezy czyli powstawania choroby to okres pojawienia się pierwszej komórki nowotworowej w organizmie, która "zadomowi się" w miejscu powstania i zacznie rozwijać - dając w konsekwencji dwie nowotworowe komórki potomne. Ta faza ma charakter utajony i nie wywołuje żadnych objawów. Tym samym część komórek w organizmie człowieka zwyczajnie wymyka się spod kontroli. Komórki chorobowe są nastawione na ekspansję oraz walkę przeciw całemu zdrowemu organizmowi. Nowa tkanka zaczyna kierować się własnymi zasadami. Najważniejszą z nich jest masywne i szybkie dzielenie się komórek raka, tak aby powstała ich jak największa liczba (wzrost guza). Drugą zasadą charakteryzującą raka, jest migracja komórek poza obręb guza pierwotnego do innych tkanek w organizmie, która prowadzi do powstania przerzutów - najczęściej w płucach, wątrobie, mózgu i kościach. Na samym początku choroby autonomia rozwoju raka jest niewielka. Układ odpornościowy organizmu i jego mechanizm obronne hamują jego rozwój i ograniczają ekspansję, a zdrowy i silny organizm sam stara się zniszczyć powstałe komórki nowotworowe. Na tym etapie rak - choroba nowotworowa nie jest groźna i łatwa do zwalczenia. Niestety ludzkie zmysły - pacjenta i lekarza - rozpoznają nowotwór dopiero w bardziej zaawansowanym stadium, kiedy jest on już zbudowany z miliardów komórek.
Uważa się, że musi dojść do namnożenia się co najmniej miliarda komórek rakowych, aby w ogóle dały one o sobie znać. Oznacza to, że rak w czasie kilkudziesięciu komórkowych pokoleń zwyczajnie się ukrywa się, a nasz organizm nie jest w stanie zareagować.
Istnieją dwa rodzaje nowotworów - nowotwory złośliwe i łagodne, które różnią się istotnie przebiegiem klinicznym. Między rakiem złośliwym a nowotworem łagodnym istnieją fundamentalne różnice na poziomie morfologicznym, immunocytochemicznym, molekularnym i czynnościowym. Do najważniejszych cech nowotworu złośliwego należą naciekanie i niszczenie okolicznych tkanek oraz zdolność do dawania przerzutów do węzłów chłonnych lub przerzutów odległych narządów gdzie komórki nowotworowe zagnieżdżają się i rozrastają. Te dwie główne cechy raka złośliwego - naciekanie i przerzuty, ostatecznie decydują o losie chorego. Nowotwór łagodny natomiast z reguły nie nacieka okolicznych tkanek i nie daje przerzutów - rokowanie dla pacjenta w przypadku wykrycia nowotworu łagodnego są najczęściej pomyślne.
Nowotwór złośliwy cechuje szybki destrukcyjny rozrost, duża angiogeneza i heterogeniczność na poziomie molekularnym i morfologicznym. Dynamicznie rozrastający się rak złośliwy wywołuje uciskanie otoczenia, niszczenie narządów, krwawienia, zakrzepy, nowotwory złośliwe osłabiają i wyniszczają odporność organizmu, wywołują również zakażenia i wydzielają hormony. Zewnętrzny obrys nowotworów złośliwych i kształt całego guza jest najczęściej nieregularny (w przeciwieństwie do okrągłych, dobrze odgraniczonych od otoczenia guzów łagodnych). Na przekroju guzów towarzyszących rakowi złośliwemu widoczne są często zmiany martwicze i krwotoczne. Należą one do rzadkości w nowotworach łagodnych.
Nowotwór łagodny, w odróżnieniu od raka złośliwego cechuje powolny wzrost, choć istnieją wyjątki. Nowotwory łagodne rosną miejscowo w sposób rozprężający, czasem ich wzrost może zatrzymać się na pewien czas, często mają włóknistą torebkę, nie dają wznów miejscowych, mają zróżnicowaną budowę histologiczną, cechuje je niewielka angiogeneza i małą heterogenność na poziomie molekularnym i morfologicznym. Nowotwory łagodne są dobrze odgraniczone od okolicznych tkanek - podczas zabiegu wystarczy wycięcie guza z niewielkim marginesem zdrowej tkanki. W ich przypadku nawroty nie powstają. Nowotwór łagodny rośnie powoli, dlatego z reguły zawierają odpowiednią liczbę naczyń koniecznych do ich odżywiania. Nowotwory łagodne, mają z reguły dużo lepsze rokowania aniżeli rak złośliwy. Cechy makroskopowe mogą jedynie sugerować złośliwy lub łagodny charakter zmiany. Wszystkie rodzaje nowotworów i podejrzanych zmian nowotworowych wymagają wykonania badań mikroskopowych. Metodą o fundamentalnym znaczeniu w przeprowadzaniu rozpoznania nowotworu jest patomorfologia, a jej podstawowym narzędziem diagnostycznym jest badanie histopatologiczne guza.
JAK POWSTAJE RAK ZŁOŚLIWY? Podłożem rozwoju nowotworów, zarówno łagodnych, jak i złośliwych są zaburzenia genetyczne, które mogą pojawiać się w różnych okresach rozwoju osobniczego człowieka. Na komórki w każdej chwili naszego życia oddziałują różnorodne czynniki (mutageny), które powodują zaburzenia (mutacje) informacji genetycznej zawartej w komórkowym DNA, mogące przyczyniać się do powstania i rozrostu nowotworu. Dzięki sprawności wewnątrzkomórkowych mechanizmów ochronnych udaje się zapobiec zdecydowanej większości procesu prowadzącego do rozwoju raka złośliwego.. Warunkiem koniecznym do transformacji nowotworowej jest zadziałanie czynnika uszkadzającego o takiej sile, które nie doprowadzi do śmierci komórki, a jednocześnie spowoduje mutację genu/genów istotnych dla procesów proliferacji, apoptozy czy dojrzewania komórkowego. Aby rozwinął się pełnoobjawowy rak złośliwy, potrzeba kolejnych mutacji genetycznych, których efektem będzie stopniowe powiększanie populacji komórek nowotworowych. Proces uzyskiwania wszystkich cech określa się mianem progresji nowotworu. Proces rozwoju raka złośliwego jest wieloetapowy i trwa wiele lat (nawet dziesiątki lat).
Nowotwory złośliwe są grupą schorzeń, która stanowi w Polsce jedną z najpoważniejszych przyczyn zgonów, po chorobach układu krążenia. U mężczyzn nowotwory złośliwe stanowią około 26% zgonów ogółem, a u kobiet odsetek ten wynosi około 23%. W Polsce należy liczyć się z rosnącą liczbą zachorowań i zgonów na raka głównie ze względów demograficznych. W ciągu ostatnich 4 dekad liczba zachorowań na nowotwory gwałtownie rosła. Chociaż początek lat 90 XX wieku przyniósł zmniejszenie tempa wzrostu liczby zgonów z powodu raka złośliwego, to niewielki spadek odsetka umieralności widoczny jest dopiero do początku XXI wieku. Choroby nowotworowe są przyczyną około 7-8% wszystkich zgonów u dzieci. Umieralność z powodu nowotworów u dzieci spada, przy utrzymującym się poziomie z wskaźnika zachorowań. Wśród nowotworów dziecięcych najczęściej występują w Polsce białaczki i nowotwory mózgu. W grupie młodych dorosłych (20-44 lata) rak złośliwy występuje częściej u kobiet niż mężczyzn. Wśród młodych mężczyzn dominuje zachorowanie na nowotwór jądra, a także na nowotwory płuca, nowotwory jelita. Wśród młodych kobiet najczęstsze nowotwory to nowotwory piersi, szyjki macicy i jajnika. W grupie osób w wieku 45-64 lata nowotwory są już od ponad 30 lat drugą przyczyną zgonów, zaraz po chorobach układu krążenia. Wśród mężczyzn w średnim wieku dominują nowotwory płuca, jelita grubego i prostaty. Wśród kobiet w średnim wieku dominuje nowotwór piersi, a także nowotwory płuca i jelita grubego. W najstarszej grupie wiekowej (powyżej 65 roku życia) notuje się stały przyrost zachorowalności i liczby zgonów na raka złośliwego. Wśród mężczyzn w najstarszej grupie wiekowej najczęściej występują nowotwory płuca, rak jelita grubego i prostaty, zaś u kobiet dominują nowotwory piersi, płuca i jelita grubego.
Naukowcy wciąż próbują odpowiedzieć na pytanie o czynniki ryzyka rozwoju raka i przyczyny powstawania nowotworów. Wiadomo, że w kancerogenezie, czyli procesie powstawania nowotworu w organizmie uczestniczy co najmniej kilka czynników sprawczych. Jedne z nich należą do świata zewnętrznego - np. palenie papierosów, a drugie pochodzą z samego ustroju - np. osłabienie odporności przeciwnowotworowej. Dopiero ich wspólne działanie może doprowadzić do powstania ogniska choroby onkologicznej. Tak właśnie powstaje rak czyli zaawansowany nowotwór, którego terapia niestety nadal stanowi duże wyzwanie dla współczesnej medycyny.
Około jeden na pięć przypadków raka płuc to rak drobnokomórkowy płuc. Jego komórki obserwowane pod mikroskopem mają małe rozmiary i są w znacznym stopniu wypełnione znajdującymi się w nich jądrami komórkowymi. Przyczyną powstawania prawie wszystkich postaci raka drobnokomórkowego płuc jest palenie tytoniu. Do jego rozwoju rzadko dochodzi u kogoś kto nie palił i sam nie był biernym palaczem. Niestety jest to bardzo agresywny typ raka płuc i w większości przypadków w momencie jego wykrycia stwierdza się już istniejące przerzuty do węzłów chłonnych lub innych obszarów ciała. Leczenie raka drobnokomórkowego płuc (DRP) opiera się głównie na stosowaniu skojarzonego leczenia chemioterapią i radioterapią, gdyż ten typ histologiczny raka cechuje się wrażliwością na cytostatyki i promieniowanie jonizujące. Po pierwszym podaniu cytostatyków osiąga się całkowitą lub częściową remisję w 70-90% wszystkich przypadków raka drobnokomórkowego płuc. Niestety, u większości chorych następuje nawrót choroby i zgon w ciągu 2 lat. Mediana czasu przeżycia dla leczonego DRP w stadium ograniczonym (stopnie I-III) wynosi 18 miesięcy, a w stadium rozległym (IV stopień) - 9 miesięcy. Przeżycie 5-letnie w postaci ograniczonej po leczeniu skojarzonym dotyczy 20-25% chorych, natomiast w stadium choroby rozległej zdarza się wyjątkowo rzadko.
25 lipca 2013 roku, czwartek. Byłby to dzień zwykły, jak każdy inny, gdyby nie wiadomość jaką usłyszałam. Wtedy ten owy czwartek stał się najgorszym dniem mojego życia.
Godziny popołudniowe, ojczym wrócił z kilkudniowego pobytu w szpitalu. Ponieważ tego dnia wypadały jego imieniny, pomyślałam, że posiedzimy przy grillu i się pośmiejemy. Jednak gdy weszłam do salonu rodziców, Krzysiek siedział na kanapie za stołem, wpatrując się w szpitalne dokumenty. Nie był w stanie oderwać od nich oczu. Podeszłam więc do niego jak zwykle, z uśmiechem i pytam:
- No i jak? Co tam, czy wszystko w porządku?
Nie miałam pojęcia co za chwilę usłyszę.
- Nie! Nie jest w porządku. Jest do dupy... mam raka.
Drżącym głosem, lecz z twardą miną wykrztusił te zdania.
Zapadła cisza.
Ja usiadłam, nie wiedziałam, co mam powiedzieć. Poczułam jakby ktoś wbił mi nóż w serce. Po dłuższej chwili zaczęłam nerwowo przeglądać te dokumenty z nadzieją, że to nie prawda, że lekarze popełnili błąd. W końcu to się zdarza - tłumaczyłam sobie.
Dziadek jednak szybko sprowadził mnie na ziemię.
- To rak, najgorszy, nie operacyjny, drobnokomórkowy na płucu. Nic się nie da zrobić. Ewentualnie chemia - powiedział.
Ale ja go nie słuchałam i nadal wpatrywałam się w te szpitalne papiery. Gdy się ocknęłam, powiedziałam:
- Dziadek damy radę, wygramy, poszukamy dobrych lekarzy, najlepszych, jakoś się uda, zobaczysz!
Ale On tylko kiwnął głową na potwierdzenie moich słów.
Ponieważ czułam, że łzy cisnął mi się do oczu, pod pretekstem dzieci pobiegłam do swojego domu. Gdy usiadłam na kanapie emocje wzięły górę, pękłam.
Nie mogłam pogodzić się z tym, że stracę drugiego i tak kochanego ojca. Nagle człowiek jest bezradny i bezsilny, chcesz coś zrobić, a nie wiesz co. Tego dnia już do rodziców nie poszłam. Walczyłam z myślami, szukałam informacji w internecie, u rodziny i znajomych. Szukałam ratunku.
Kto to był Krzysiek? Był on "wiecznym narzeczonym mojej mamy". Tak o sobie mówił. Był przede wszystkim moim i mojej siostry Ani ojczymem. Mój biologiczny tata zginał porażony przez prąd, gdy moja mama była ze mną w ósmym miesiącu ciąży. Znam go tylko z krótkich opowieści. Gdy zginął byli świeżym małżeństwem i tak na prawdę dopiero się docierali. No bo pięć lat razem to nie jest dużo. Do Krzyśka, od dłuższego już czasu zwracaliśmy się DZIADEK, bo miał wnuczki i tak się utarło.
Gdy Pan Krzysztof pojawił się w moim życiu, miałam kilka lat, coś około dziesięciu. Czyli jak sięgnę pamięcią wstecz to był On od ZAWSZE.