ŁZY duszy - Sylwia Jaworska-Tomaszewska

Kup ebooka

20.19 zł
16.76 zł (17,16 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Podstępna godzina

Nasze <wczoraj> uleciało zgliszczem

Żaru ognia podstępnej godziny

Dusze olśnione pięknem chwili

Zawstydził wyrzut adrenaliny

Czas pędził nieubłaganie do przodu

? Gnany obowiązkiem mijania

Szczęście zalśniło łzą w oczach

Lecz dzień minął bez pożegnania

Namiętność gaszona przyzwoitością

Ogarniała nasze niespokojne ciała

Nieznany dreszcz kradł nas powoli

Uciekłam -choć uciec nie chciałam

Nieśmiałe dotyki warg... żywe tętna

Ach, jednej godziny tyle wzruszenia

Pośród drzew romantyczna sceneria

Ty i ja -za wachlarzem zaprzeczenia

<Dziś> dzieli już nas tylko czas

Cierpliwość z miłością się gania

Twoje usta i moje wciąż cierpią

Gdyż chcą poznać też nasze ciała

Lawina pragnień

-

Przemijają bezkresy pragnień wieczności

W nurcie miłości od pierwszego wejrzenia

Mijają sny odkrytej nieprzyzwoitości

W odmęcie odwiecznego braku spełnienia

Zarys twej twarzy krainą niezdobytą

Wspólny poranek skrytym marzeniem

W natłoku emocji połączeni tęsknotą

Żal w sercu otulamy westchnieniem

Inicjatywę wciąż tłumi głosu rozsądek

Pozostawiając w nieładzie odczucia

Ostudza eksplozji zmysłów wrzątek

Entuzjazm zastyga u progu wyklucia

Rozwiane nadzieje doznań eskalacji

Brak proporcjonalności naszych uczuć

Pragniemy dusz i ciał synchronizacji

Złoża fizyczności maksymalnie poczuć

Wciąż ostrożni w swej spontaniczności

W hierarchii potrzeb ziemskiego istnienia

Pragniemy zatrzymać czas -dla miłości

Bez słodko-gorzkich wyrzutów sumienia

Koniec początku

W miejskim parku

Się poznali

Na ławeczce

Pośród drzew

I się w sobie

Zakochali

Przekonani

Że to grzech

Gdy na pamięć

Już się znali

To zabrakło

Tylko słów

Więc przed sobą

Uciekali

Zaglądając

Do swych snów

Życie czasem

Za nos wodzi

Na swą miłość

Wciąż zbyt młodzi

I choć zgodnie

Im się żyło

Nim zaczęło

Już skończyło

? ?

A gdy dorośli -

Z siebie wyrośli

Amplituda bliskości

Przywiał wiatr pieszczące wonności twojej skóry

Dotyk ciepłych dłoni rozgonił tęsknoty chmury

Wilgotne muśnięcie na plecach twojego języka

Jeszcze nikt przedtem mnie tak nie dotykał

Rozchylam wargi, udami wokół twych bioder się wiję

Zatracam w czułości czując, że tej nocy nie przeżyję

Rozpływam w doznań mroku, endorfiny chłonę

Nie wiem w którą świata uciec ciałem stronę

Oślepiona łuną rozkoszy ma dusza zadrżała

Zagłuszona biciem serc oddałam ci się dziś cała

I zastał ranek szczęśliwą w twe ramiona wtuloną

Wykorzystał promyk pocałunkami czujność zmąconą

Wśliznął się pod kołdrę i osuszył strugę potu z czoła

Miotam się w objęciach, chcę na brzeg łóżka schować

- Lecz uciec nie potrafię targana sprzecznymi emocjami

Kochamy się, kochamy w noc bez początku, końca i granic

Dialog tęsknoty

Co czuję siedząc w samym środku nocy

Patrząc przed siebie w szarzyznę ścian?

Od łzy się zaczęło i w łzach się kończy

Radość i uśmiech przepadły w otchłań

Co czuję siedząc w czterech ścianach

Patrząc w zegar i aksamit bieli sufitu?

Niekompetentność, klęczę na kolanach

Tęsknota boli, byle dotrwać do świtu

Co czuję siedząc ze wzrokiem w oknie

Patrząc na gwiazdy i czarne sklepienie?

Potworny smutek, od łez twarz moknie

Nadwrażliwa dusza przytula cierpienie

Co czuję siedząc tak sama w pokoju

Patrząc na puste miejsce w pościeli?

Wewnętrzne napięcie, spadek nastroju

- Był naturalnym źródłem energii

Lęk czuję przed stratą mojego szczęścia

Patrząc na mokre od łez prześcieradło

Wyczekuję mężczyzny mojego nadejścia

Subtelnie czas pcha podwójne wahadło