- Zagramy w "prawdę czy wyzwanie"?
- Nie, daj spokój, Emmo! - Gapię się na scenę przede mną - na dywan, szklaną butelkę i dwie dziewczyny, które mrużąc oczy, patrzą na mnie zamglonym, alkoholowym wzrokiem. - Coś takiego robiło się w wieku dwunastu lat.
- E tam. - Emma klepie miejsce obok siebie. - Siadaj, wszystko przygotowałyśmy.
- Boże, byłam w łazience jakąś minutę...
Emma czka.
- Jesteśmy szybkie.
Siadam na dywanie między Emmą a Gabriellą, biorę łyka jasnoniebieskiego drinka i śmieję się, gdy Emma natychmiast zaczyna kręcić butelką.
Jesteśmy u Gabrielli na Kungsholmen. Kawalerka jest niewielka, lecz przytulna - w pokoju wiszą kolorowe dzieła sztuki w postaci obrazów, które sama stworzyła, natomiast meble są w ciemnych odcieniach i odznaczają się na tle całej tej bieli ścian. Wszędzie leżą bluzki i skarpetki - nawet stanik dynda na klamce do drzwi toalety, co zdradza, w jakim stanie jest teraz Gabriella. Stan: świeżo porzucona. Wymaga to oczywiście babskiego wieczoru z nieprzyzwoitą ilością wódki, Smirnoff Ice i niezliczonymi czekoladami Marabou. Trzeba do tego dodać kilka obsypanych cukrem pączków, chipsy z dipem i parę ciast czekoladowych, a będziemy w domu. Jasne jest chyba, że większość stoi nietknięta na stole w salonie z powodu naszego przejedzenia.
- Alvo... - bełkocze Gabriella i lekko mnie popycha. Jej blond włosy zaczęły się wymykać z ciasnego końskiego ogona, a oddech czuć alkoholem. - Twoja kolej. Prawda czy wyzwanie.
Przewracam oczami.
- Pewnie, że wyzwanie.
- To było odważne. Chcę, żebyś otworzyła okno i...
- Nie, nie, nie! Wiem! - Emma podskakuje i gestykuluje wokół siebie. - Powinnyśmy zrobić edycję dla dorosłych. Nie "Krzyknij coś żenującego przez okno", ale coś bardziej dla dorosłych.
- Jak co na przykład? - pyta Gabriella.
- Jak na przykład iść do ICA i kogoś uwieść.
- O Boże! Nie można przecież tego zrobić!
- Jesteśmy przecież singielkami czy nie?
Wypijam drinka jednym haustem. Płyn piecze, spływając do gardła.
- To... ICA? Wchodzę w to.