LUST. Wigilijna noc - opowiadanie erotyczne - Camille Bech

Kup ebooka

12.99 zł
10.38 zł (3,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Jasmin dopinała właśnie ostatnią walizkę, kiedy rozległo się pukanie do drzwi jej hotelowego pokoju. Cieszyła się na myśl o powrocie do domu na święta, mimo że ostanie trzy tygodnie spędzone w słonecznym Dubaju trudno było uznać za nieudane.

Gdy Henrik kończył swoje spotkania, udawali się na wspólny posiłek i to właśnie z nim spędziła większość wolnego czasu. Nie znali tutaj prawie nikogo. Kiedy więc Henrik nie obradował akurat z biznesowymi partnerami, wychodzili oboje na miasto lub po prostu cieszyli się słońcem, siedząc razem na tarasie.

- Czy możemy już jechać na lotnisko? - spytał.

Spojrzała mu w oczy i po raz kolejny dostrzegła w jego spojrzeniu jakiś wyraz nieokreślonej tęsknoty.

- Tak, właśnie skończyłam się pakować. A ty jesteś gotowy?

Henrik był managerem w dużej firmie zajmującej się systemami alarmowymi i innego rodzaju technologią. Jasmin pełniła rolę tłumaczki, a ich współpraca układała się pomyślnie.

Pracowała dla niego już wcześniej, w Kopenhadze, gdzie zdarzało jej się tłumaczyć korespondencję z jego arabskojęzycznymi partnerami.

- Tak. Myślę, że powinniśmy się zbierać - powiedział. - W końcu będziesz mogła od tego odpocząć - dodał z uśmiechem, wskazując na jej czarną tunikę.

Przez cały pobyt nosiła lokalne kobiece stroje - łatwo tu przecież o skandal, który byłby ostatnią rzeczą, na jaką miała ochotę.

- Tak, na szczęście.

- I tak ci do twarzy.

Spuściła wzrok. Słyszała, że tego typu strój budzi fantazje u co poniektórych Europejczyków, nie przypuszczała jednak, że Henrik też się do nich zalicza.

Jasmin była wysoka i szczupła, jej długie ciemne włosy były jej największą dumą. Cieszyła się na myśl o tym, ze znów będą mogły swobodnie powiewać się na wietrze.

Jej ojciec pochodził z Emiratów Arabskich, łatwo więc przyszło jej wtopienie się w tłum, choć nie została wychowana w duchu islamu. Poznała jednak podstawowe założenia religii, gdy wspólnie z rodzicami odwiedzała dziadków i dalszą część rodziny.

Jej oczy były niemal zupełnie czarne. Kiedy spacerowała po ulicach ubrana w swoją czarną abaję, nikt nie podejrzewał, że była nowoczesną kobietą z Zachodu.

- Ty w kandurze też wyglądałbyś całkiem nieźle - zaśmiała się, wyobrażając go sobie w tradycyjnym ubiorze arabskich mężczyzn.

Henrik pomógł jej z walizkami, które potem trafiły w ręce boja hotelowego.

Na lotnisko dotarli taksówką. Lecieli przez Moskwę, skąd po kilkugodzinnej przerwie mieli wyruszyć dalej, do Kopenhagi.

To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.