CHŁOPAK OD BASENU
To było wyjątkowo ciepłe lato, które zdawało się trwać od zawsze. Lato, którego sierpień wydawał się nie mieć końca, i w którym trudno było sobie przypomnieć, kiedy miało się na nogach inne obuwie niż sandały. Lato, podczas którego chodziłam wyłącznie w zwiewnych sukienkach, a drobne kropelki potu gromadziły się na włosach i między piersiami.
Tego lata pomieszkiwałam w domu na wsi. Wynajęłam go od znajomego. Mieszkałam tam sama, a do najbliższego sąsiada miałam kilkaset metrów. Ale nie czułam się samotna. Upał wysysał energię z otoczenia, więc ludzie, których spotykałam podczas zakupów czy spacerów, zachowywali się powściągliwie i uprzejmie. Spokój tego miejsca był obezwładniający, więc próbowałam odpoczywać i skupiać się na stosie książek, które ze sobą przytaszczyłam.
Miałam opiekować się domem i dbać o ogród, aby nie zarósł zielskiem. Całkowicie wykonalne. Ale musiałam również troszczyć się o czystość wody w basenie, a zatem o to, żeby filtry się nie zatkały. A ja nie miałam najmniejszego pojęcia, jak należy dbać o basen. Po upływie niespełna tygodnia dotarło do mnie, że trzeba będzie usunąć z wody opadłe liście i martwe chrząszcze. Jednak odsuwałam od siebie tę myśl. Znalezienie odpowiedniego sprzętu i zapoznanie się z działaniem pompy wydawało się niewykonalne.
Pewnego dnia, wychodząc z supermarketu, znalazłam za wycieraczką samochodu ulotkę. Moje ramiona uginały się od siatek z zakupami, więc najpierw poczułam irytację, że będę musiała jeszcze usunąć ten skrawek papieru z przedniej szyby. Już zamierzałam go wyrzucić, ale instynktownie wrzuciłam kartkę do torebki. Kilka dni później, szukając kluczy, natknęłam się na ulotkę ponownie. Trzymałam ją w dłoni w samo południe upalnego dnia i przeczytałam:
Zadzwoń, jeżeli chcesz wyczyścić basen. Jestem przyjemny w kontaktach, uprzejmy i zawsze napalony.
Nie było żadnego nazwiska, tylko numer telefonu.
Najpierw próbowałam sobie wmówić, że nie zrozumiałam przekazu. Chociaż dobrze wiedziałam, co tam było napisane. Wiedziałam również, co oznaczały te słowa. Miałam też pewne podejrzenia co do tego, kto mógł wsunąć ulotkę za wycieraczkę samochodu.
Widziałam go z pewnej odległości u sąsiadów, mieszkających nieco dalej, wzdłuż tej samej żwirowej drogi, przy której stał mój dom. Ten mężczyzna kręcił się przy basenie, czyszcząc wodę za pomocą siatki zawieszonej na długim drzewcu. Tego dnia słońce świeciło mi prosto w oczy, więc zdołałam dostrzec tylko zarys sylwetki. Ale co to było za ciało... szerokie ramiona, wąskie biodra i umięśnione uda.
Miał na sobie tylko spodnie, więc bez trudu zauważyłam jego umięśniony tors i wspaniale wyrzeźbione ramiona. Westchnęłam na ten widok. Tutaj na wsi nie było zbyt wielu mężczyzn, więc ten nieznajomy pracujący w oddali rozpalił we mnie tęsknotę. Chciałam ponownie przyjrzeć się jego półnagiemu, silnemu ciału. A jednocześnie potrzebowałam profesjonalnej pomocy w wyczyszczeniu basenu.
Poczułam się nieco niezręcznie podczas pierwszej rozmowy telefonicznej.
- Halo...
To było jego jedyne słowo, gdy odebrał połączenie. Dukając, przedstawiłam się i zapytałam, czy mógłby mi pomóc usunąć liście z basenu i wyczyścić filtr. To wszystko.
- Jutro? - zapytał.
Umówiliśmy się, że pojawi się następnego dnia w południe.
Gdy się rozłączyłam, przeklinałam sama siebie, bo w południe było przecież za gorąco, a słońce - zbyt ostre. O tej porze zwykle marzyłam tylko o tym, aby wylegiwać się nago w cieniu na tarasie ze szklanką wody z lodem w zasięgu ręki. Gdy panował upał, nie miałam najmniejszej ochoty na rozmowę. Jednak żar lejący się z nieba sprawił, że się rozleniwiłam i nie miałam siły, żeby przełożyć nasze spotkanie.
Następnego dnia przyłapałam się na tym, że wybrałam najbardziej twarzową z moich sukienek. Zastanawiałam się, czy pominąć majtki i biustonosz. - Jest za ciepło na bieliznę - przekonywałam sama siebie. Mimo to wyjęłam swoje najcieńsze koronkowe majteczki, ledwo zakrywające cienki pasek włosów, który prowadził do mojej waginy. Uważnie przyjrzałam się swojej twarzy w lustrze, rozczesałam długie, ciemne włosy i pomalowałam paznokcie. Dopiero wtedy położyłam się w cieniu z książką.
Krótko po pierwszej po południu usłyszałam na żwirze przed domem chrzęst opon. Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam go. Był młody, wyglądał na nie więcej niż dwadzieścia lat, zatem mógł być nieco młodszy ode mnie. Gdy się zbliżył, dostrzegłam, że miał gładką skórę i śmiałe spojrzenie, jakby był osobą, która jeszcze nie dostała od życia w kość.
Wyjął sprzęt ze swojego pick-upa, a ja pokazałam mu basen. Nie mówił zbyt wiele, ale uśmiechał się uprzejmie, zdjął buty i zabrał się do pracy. To był spokojny, upalny dzień i cały świat wyglądał jakby został rozpalony przez słońce. Słyszałam cykady i szczekanie psów w pobliżu. Stałam przez kilka minut w milczeniu, niepewna, jak należy się zachować podczas czyszczenia basenu. Letnia bryza uniosła moją sukienkę, wpuszczając łaskoczące powietrze między uda. Ten ruch wzbudził we mnie nieokreśloną tęsknotę i spowodował, że westchnęłam.
Zakłopotana cofnęłam się i weszłam do domu. Przez szybę przyglądałam się temu młodemu mężczyźnie, mając nadzieję, że odbicie światła wystarczająco mnie skrywa, podczas gdy ja śledziłam wzrokiem każdy ruch czyściciela basenu. Wszystkie jego ruchu były powolne i precyzyjne, a ja mogłam napawać się tym widokiem. Jego długie palce zacisnęły się na drzewcu, a ścięgna na ramionach wiły się niczym liny, gdy sięgał po liść, który znajdował się daleko. Przez materiał jego spodni wyczuwałam jędrne, zaokrąglone pośladki. Po pięciu minutach zrzucił T-shirt, a po jego klatce piersiowej zaczęły spływać kropelki potu, zbierając się przy pasku spodni.
Nadal pozostawałam w chłodnym budynku, ale widok tego mężczyzny sprawiał, że byłam niespokojna i rozkojarzona. Pod wpływem nagłego impulsu zdjęłam sukienkę przez głowę i rzuciłam na podłogę. Moje majtki były wilgotne od potu i pożądania, więc je również zsunęłam, odrzucając na pomiętą sukienkę. Okienne szyby chłodziły moje nagie piersi, a w moim wnętrzu rosło napięcie. Wszystkie myśli zaczęły krążyć wokół ciała młodego mężczyzny, jego ruchów i mocnych mięśni.
Przedramieniem otarł pot z czoła i spojrzał prosto na mnie. Nie mogłam już sobie dłużej wmawiać, że byłam w ukryciu. Widział mnie, moją nagość, moje krągłe piersi z dużymi, jasnobrązowymi sutkami. Nie odwrócił wzroku.
Zagryzłam wargę i spojrzałam mu prosto w oczy. Poczułam, że się pocę. Drobne kropelki spływały po moich plecach. Pot rozlewał się po czole, między piersiami i udami. Mężczyzna komunikował się ze mną bez słów mimo dzielącej nas odległości. Dzień okazał się zbyt gorący, a światło zbyt ostre, żeby przeciwstawiać się temu żarowi pożądania, które to popołudnie rozpaliło w nas obojgu.
Ciągnęło mnie do ciała tego młodego mężczyzny. Zanim jeszcze zdążyłam podjąć decyzję, nogi same zaniosły mnie w kierunku drzwi tarasowych, a potem w jego stronę. Poruszałam się niemal bezwiednie wokół basenu, kierując się do miejsca, w którym stał.
Gdy się zbliżyłam, otworzyłam usta, aby zapytać jak się nazywa. Ale zanim zdążyłam się odezwać, on położył miękko palec na moich ustach. W milczeniu podniosłam na niego wzrok. Przez kilka sekund staliśmy w bezruchu. Te kilka centymetrów powietrza między nami drżało i elektryzowało nasze ciała. Potem moje dłonie prześlizgnęły się po jego ciele, muskając skórę brzucha i kierując się do guzika spodni. Niemal jednym ruchem jego spodnie zostały rozpięte, zsunięte i rzucone na bok. Ten młody mężczyzna stał przede mną w całej swojej okazałości, z nieskazitelną skórą, pozbawioną owłosienia, blizn czy tatuaży. Miał na sobie tylko obcisłe białe slipy. Dzięki białej bieliźnie wyglądał jeszcze młodziej - dziewiczy i niewinny. Ostrożnie odłożył na bok trzymaną w dłoni siatkę, a ja podeszłam jeszcze bliżej.
Ocieraliśmy się o siebie, badając się wzajemnie dłońmi. Potem się pocałowaliśmy. W żadnym razie nie grzeszył brakiem doświadczenia. Wygłodniali i przepełnieni pożądaniem, smakowaliśmy swoje usta. Moje pożądanie było tak chciwe, jakbym nie całowała nikogo od lat. A mimo to zachowywaliśmy się wobec siebie powściągliwie. Ostrożnie odkrywaliśmy swoje ciała. Smakował solą i wanilią. Ten smak przywodził mi na myśl ciepłe lata spędzone na plaży, gdy byłam jeszcze dzieckiem
Obok basenu właściciele domu zbudowali niewielką altankę, w której można było się przebrać albo uciąć sobie drzemkę. Drzwi były otwarte, a on zaprowadził mnie do kanapy, ustawionej w cieniu. Długie zasłony dygotały na wietrze, dając złudzenie chłodu. Ułożyłam się na posłaniu, zamknęłam oczy i czekałam. Nie trwało długo, zanim poczułam silne dłonie na swoim ciele. Znalazł buteleczkę z olejkiem do opalania i wylał kilka kropel na moją skórę. Potem zaczął masować mnie dłońmi. Przesuwał je od lędźwi w górę do wysokości ramion. Mocne, spokojne ruchy rozluźniały moje ciało, a jednocześnie rozpalały pożądanie - ono przenikało przeze mnie niczym fale wzbierające na niespokojnych wodach oceanu.
Od czasu do czasu otwierałam na chwilę oczy i przyglądałam mu się spod zmrużonych powiek. Nawet nie zauważyłam, kiedy zrzucił swoje białe slipy i był teraz zupełnie nagi. Jego blada skóra połyskiwała w cieniu panującym w altance. Miał krótko obcięte włosy, a zmarszczka pojawiająca się między brwiami, nadawała jego twarzy surowego wyrazu. Cała jego koncentracja skupiała się na masażu i długich, płynnych ruchach dłoni. Dopasowywał swoje ruchy do mojej reakcji i oddechu. Gdy masował moje pośladki i wyczuł przyspieszony oddech, ostrożnie i nieznacznie rozsunął moje nogi - nie na tyle, aby odsłonić moje intymne miejsce, ale wystarczająco, aby pojawiła się zapowiedź tego, co miało się wydarzyć. Uklęknął na jedno kolano między moimi udami, a ja powoli zaczęłam otwierać się pod wpływem jego dotyku. Dłonie mężczyzny nadal pracowały spokojnie, bez podniecenia, ale ich ruchy powoli rozpalały we mnie coraz większy żar. Przymknęłam oczy i przez na wpół otwarte powieki nie widziałam niczego innego poza swoimi polakierowanymi paznokciami, wbijającymi się w materac, na którym leżałam.
To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.