LUST. Nauczycielka pianina - opowiadanie erotyczne - Vanessa Salt

Kup ebooka

3.99 zł
3.19 zł (0,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Nauczycielka pianina

Opowiadanie erotyczne

- Natasha Romanova...

- Musisz się przedstawiać? - wybucha Gustaf po drugiej stronie telefonu. - To przecież ja!

Natasha wpatruje się w ekran telefonu. Twarz Gustafa o ostrych rysach świeci w jej stronę. Usta, które ledwo się uśmiechają, i cienkie wargi. Dlaczego wybrała akurat to zdjęcie?

- Ja... Jest przecież środek nocy...

- Tak, to nie ma znaczenia, koch... Nat. Poszło dobrze. To znaczy występ. Gdybyś się zastanawiała.

- Dlaczego miałabym mieć jakieś wątpli...?

- W komunikacie prasowym napisali o mnie jako o "wirtuozie z Północy". Pierwszy z zimnej Szwecji w Carnegie Hall.

- Wspaniale.

- Ale słuchaj, muszę lecieć, to znaczy muszę iść spać. Jutro Boston calling, cha, cha.

- Symphony Hall?

- Taaak, właśnie, tak to się nazywa. No, to tymczasem, tęsknię za tobą, buziaki i śpij dobrze.

Jest piąta rano, a Natasha Romanova rzuca swojego iPhone'a Xs tak daleko na dużym łóżku, jak tylko ma odwagę. Nie wie, czy śni czy głos Gustafa nadal brzmi w telefonie.

Nie obchodzi jej to ani trochę. Zawsze tak było? Prawdopodobnie. Ale z początku było chyba inaczej? Przestań się oszukiwać.

Kręci się w łóżku. Zastanawia się, czy nie wstać, ale zmienia zdanie. Jest zimno. Lutowe słońce, jeśli w ogóle się pokazuje, nie daje rady ogrzać ogromnego mieszkania. Chłód przedostaje się przez ładne, ale słabo izolowane okna. Zawsze znajdzie się wymówka, by nadal mieszkać w apartamencie. Ładnie, ale niepraktycznie.

- A przecież wolimy to, co ładne, prawda, Nat? - jak zawsze mówi Gustaf, gdy ktoś komentuje zdecydowanie za dużą powierzchnię albo zimne podłogi.

- Secesja! - dodaje najczęściej dramatycznie. Zamaszystym ruchem dłoni pokazuje łukowate okna ze szczebliną w górnej części, półokrągły, biały piec kaflowy z motywem winorośli i sztukaterię nad drzwiami kasetonowymi, żeby na koniec wskazać fortepian marki Steinway stojący pośrodku jednego z salonów. Gustaf ma w zwyczaju mlaskać językiem i teatralnie wykrzykiwać:

- Tutaj człowiek wpada we właściwy nastrój, tutaj człowiek może tworzyć i się rozwijać. Dusza potrzebuje piękna. - Na koniec obejmuje Natashę i basowym głosem oznajmia: - W tym mieszkaniu będziemy żyć i tu umrzemy.

Nie jest przecież tak, że nie jestem już martwa. Czy w każdym razie półmartwa.

Inaczej było w Wilnie. Tam, gdzie dorastała. Oczywiście, że jako dziecko Rosjan była uprzywilejowana. Otrzymała najlepsze wykształcenie, chodziła do konserwatorium i rozkoszowała się życiem jako wielbiona celebrytka.

W zasadzie nie było tak trudno w małym Wilnie. Ale jednak. Lata były gorące, a zimny chłodne. Nie jak tutaj, w jeszcze mniejszej Uppsali, pobawionej charakteru i szarej.

Byłam co najmniej równie dobrą wirtuozką, co Gustaf. Nikt nie opanował utworów fortepianowych Franza Liszta tak jak ona. Na wszystkich pięciu koncertach, które dała w starej sali koncertowej w Wilnie, widownia była pełna.

Nie jest szczególnie duża... może siedemset miejsc. Potem rozpadł się Związek Radziecki. Jej rodzice wypadli z głównego nurtu i ciułali, udzielając prywatnych lekcji rosyjskiego, a ona musiała sprzedać swoje ukochane pianino. Trochę zbyt butnie oświadczyła wszystkim, którzy nadal dawali radę się z nimi zadawać, że doprawdy sam Liszt musiał tak zrobić. Taka to była pieprzona nędza.

Natasha obraca się w łóżku po za kolejny. Zimny pot pokrywa całe jej ciało jak ciasno przylegająca powłoka. Jej faliste włosy koloru lodowego blondu leżą splątane i rozrzucone na wszystkie strony po tym, jak warkocz został rozdzielony na części składowe. Ileż to razy nie wałkowała tego wszystkiego? Wie, jak to się zwykle kończy.

Gustaf miał występ w Wilnie w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym piątym, cztery lata po odzyskaniu przez Litwę niepodległości. Miała napisać recenzję do słabnącego rosyjskojęzycznego szmatławca, który miał trudności z wypłacaniem wynagrodzeń, a ona mogła nawet przeprowadzić wywiad z nową szwedzką gwiazdą nazajutrz po koncercie.

Najwyraźniej zrobiła na nim niezatarte wrażenie, ponieważ nalegał z zaproszeniem jej na kolację już tego samego wieczoru. Potem odwołał rezerwację podróży do domu i złożył wizytę rodzinie. Zobaczył ich ciasne mieszkanie i pił z ich poobtłukiwanych filiżanek do kawy.

To było takie uczucie, jakby mama i tata mnie sprzedawali. Ze smutnymi uśmiechami na wargach. Chociaż usłużnie wdzięczni. Ich córka będzie miała lepsze życie.

To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.