Masażysta
-Wiesz, właściwie nie mogę o tym mówić, ale...-Zamilkła i wzięła łyk kawy.
-O czym?-spytałam.
-Eee, o niczym.-Chrząknęła i otrzepała płaszcz. Uderzyła obcasem o wykafelkowaną podłogę, zakładając nogę na nogę. I ściągnęła wargi tak, że stały się jedną kreską, jakby w ostatniej desperackiej próbie powstrzymania słów, które już cisnęły się na usta.
-No mów!
-Dobra!-Westchnęła głośno.-Okej. Ale nie myśl od razu, że jestem dziwna.
-Eva, kochanie, nie będę myśleć, że jesteś dziwna. O co chodzi? O czym chcesz powiedzieć?
Przeczesała palcami włosy i przygryzła wargę.
-Nieee no, po prostu nie wiem, jak to wytłumaczyć.
Rozejrzała się po stołówce. Odruchowo zrobiłam to samo. W rogu po przeciwnej stronie siedziało trzech młodych chłopaków. Byli wynajętymi elektrykami. Jeden, cały w tatuażach, wyciągnął się niedbale na stoliku i kręcił leżącym na blacie śrubokrętem. Dwaj pozostali siedzieli z założonymi rękami i rozmawiali półgłosem. Zawsze robili rekordowo długie przerwy na lunch albo spotkania planistyczne czy jak to tam teraz nazywali. Najczęściej pili kawę i rzucali sprośne żarty. W każdym razie przyjemnie było na nich popatrzeć. Nie mogłyśmy ich słyszeć ze swoich miejsc, więc oni oczywiście nie mogli słyszeć nas, ale i tak Eva pochyliła się nad stołem i zniżyła głos, tak że prawie wyszeptała:
-Kojarzysz to nowe miejsce, gdzie chodzę na masaż?
Skinęłam głową.
-A tego sexy kolesia z Czech?
Skinęłam ponownie i też odruchowo pochyliłam się nad stołem.
-No, my...-zaczęła, po czym zassała wargę.-Posunęliśmy się wczoraj trochę dalej.-Uśmiechnęła się z pociemniałym i głębokim spojrzeniem bywalczyni, tak cudownie pewnej i tak prowokująco zadowolonej z siebie, że wprost emanowała szczęściem. Czułam ekscytację od samego siedzenia przy niej.