Ludzie z taksydermii - Krzysztof Siwczyk

Kup ebooka

19.90 zł
15.52 zł (8,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Ryt

Zna­czona mor­fina, sześć kom­ple­tów

gazy, para pie­lu­cho­maj­tek, pod­kłady

chłonne, pa­ko­wane po cztery, igły,

cho­dzik ra­zem z in­struk­cją, pu­dło, całe,

ory­gi­nalne, pod­wieszka dwu­sta­wowa,

nie­uży­wana, we­nflony, port do wlewu,

brudny, użyty bez wiary, wart mszy.

Za to sło­wom nie było końca.

.

To się wi­dzi

Chu­tor w lipcu

Łzy w po­le­pie

Li­czone od końca lata

Do te­raz pro­wa­dzą tam da­lej

Świeżo zżęte ścieżki i to ba­gno

Su­szy się i opada

Sła­nia się na dru­gim brzegu

Czło­wiek jak się wi­dzi

Z każ­dej szcze­liny wy­łazi ciało

Choć ko­pa­łem głę­boko

To się wie

To we mnie pa­trzy

Mó­wię ci synu je­dyny

Proch w proch toczka w toczkę

Czasy zna­la­zły mnie same

Nie­ist­nie­nia

.

Z no­wych wier­szy

Nie zo­stało nic co można by

Nic co da­łoby się

Do­dać

Do sta­rych spraw

Do dawno za­mknię­tych

Urn

Pod­cho­dzą stare wier­sze

Raz za ra­zem bolą

Mniej wię­cej tak samo

Z no­wych wier­szy

Wy­cho­dzą urny ze zmar­łych

Wier­szy

Ale bez nich

Nie ra­dzą so­bie szcze­gól­nie

Nie śmie­szą

A mo­głyby

Da­łyby radę jak nic

Pa­trzą i cze­kają

.

Sztuczna in­te­li­gen­cja

Dyma Bu­czę pa­pież

Raz jesz­cze

Nie lęka się

Kry­tyka

Wła­dzy

Są­dze­nia

.

Dzien­nik księgi ro­dza­jów

Pierw­szego dnia nic nie za­po­wia­dało

dal­szego roz­woju wy­pad­ków.

Naj­bar­dziej za­ja­dłe ist­nie­nia

wal­czyły da­lej.

Na­gle na­stała ci­sza.

Na ho­ry­zon­cie za­ję­tym nie­mym ogniem

po­ja­wił się kształt cie­nia

po­pio­łów.

Ko­niec koń­ców zro­dził dwa ro­dzaje

ulgi: hi­sto­rię i roz­kosz.

Skalpy i opiłki wpa­dały w oko.

Przez ekran po­wtó­rze­nia

wę­glone skóry się­gały nie da­lej

niż ju­tro po wszyst­kim.

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki