II. KOMEDJA LUDZKA.
Kiedy, po wielu i tak różnorodnych niepowodzeniach Balzac osiągnął wreszcie pierwsze tryumfy autorskie, rzucił się z istną furją w twórczość literacką. Bibljografja Spoelbercha de Lovenjoul [
] notuje w latach 1830 - 1832 około
dwustu
większych i mniejszych utworów jego pióra, powieści, nowel, artykułów etc. Wiele z drobnych szkiców rozsypanych po perjodycznej prasie paryskiej weszło później, w zmienionej częściowo formie, w większe utwory Balzaka.
Otóż, pewnego dnia (było to w r. 1833) siostra Balzaka, Laura, opowiada, że pisarz wpadł do niej jak bomba, promieniejący, i zawołał radośnie: "Pokłońcie mi się; ni mniej ni więcej, zostaję genjuszem!" I roztoczył swój plan, którym była przyszła
Komedja ludzka
.
Dotychczas, mniejsze i większe opowiadania Balzaka składały się - jak gdyby bez jego intencji - w obraz współczesnego społeczeństwa; otóż, w tej chwili, w nagłym błysku, powziął on myśl powiązania wszystkich tych części w jedną wielką całość, ustosunkowania do siebie osób, grup społecznych, środowisk - słowem objęcia jednym olbrzymim
eposem
całej nowoczesnej Francji, będącej zarazem odbiciem społeczeństwa wogóle.
"
Dzieło moje - pisze Balzac do przyjaciółki swojej, pani Carraud w r. 1834 - musi mieścić wszystkie typy i wszystkie stany, musi malować wszystkie zjawiska społeczne, tak aby nie pominąć ani jednej sytuacji życiowej, ani jednej fizjognomji, charakteru mężczyzny lub kobiety, sposobu życia, zawodu, perspektywy społecznej; ani jednej prowincji francuskiej, ani też najmniejszego rysu dzieciństwa, starości, wieku dojrzałego, polityki, sądownictwa, wojny".
Mimo iż ten plan jest najoczywiściej programem
Komedji ludzkiej
, tytuł ten, obejmujący wszystkie utwory Balzaca, urodził się dopiero później, w r. 1841; na razie, w r. 1833, Balzac miał na myśli ujęcie swoich powieści w poszczególne grupy. Grupy te zachował i później jako poddziały
Komedji ludzkiej
, a mianowicie:
Studja obyczajowe
, rozpadające się na: Sceny z życia prywatnego, Sceny z życia prowincji, Sceny z życia Paryża, Sceny z życia politycznego, Sceny z życia wojskowego. Dalej:
Studja filozoficzne
, a wreszcie
Studja analityczne
.
Podział ten, który zresztą Balzac wielokrotnie zmieniał, przerzucając dany utwór z jednej grupy do drugiej, jest nieco sztuczny i nie odgrywa w pojmowaniu całości
Komedji ludzkiej
zasadniczej roli. Bardziej interesujące są tytuły
nieznanych
, a zamierzonych utworów, które miały wypełnić ramy tego olbrzymiego planu: są wśród nich np. trzy nienapisane powieści z życia dzieci i długi szereg utworów z życia wojskowego, które
Komedja ludzka
, ta którą Balzac napisał, potrąca jedynie mimochodem. Toż samo z pięciu zamierzonych
Studjów analitycznych
istnieje napisana jedynie
Fizjologja małżeństwa
. Zważmy, iż śmierć zaskoczyła pisarza w pełni lat i twórczości.
Olbrzymi ten plan potroił niejako siły Balzaka, i on to, obok innych wspomnianych przyczyn, był podnietą jego gorączkowej twórczości. W wyobraźni poety wyłaniał się cały świat, rysował się coraz wyraźniej, szczegółowiej, coraz jaśniejsze stawały mu się wszystkie związki.
Widział
całe swoje dzieło naraz; ta lub owa powieść, która miał czas napisać aż znacznie później, poczęta była w jego mózgu już od lat. Postać, która odgrywa jedynie epizodyczną rolę w jednej powieści staje się bohaterem w drugiej. Większość ważniejszych figur Balzakowskich
powtarza się
tedy w całym szeregu powieści, tworząc niejako idealne społeczeństwo, obdarzone samoistnem życiem, rozwijające się, dające samemu twórcy złudzenie rzeczywistości. Stąd niejedna postać nakreślona jest paroma rysami lub nawet poprostu wspomniana tylko nazwiskiem, jak ktoś dobrze znajomy, ponieważ autor pogłębił ją w innej powieści.
Liczba osób, tworzących owo społeczeństwo Balzaka, które, wedle jego wyrażenia, "czyni konkurencję rejestrom ludności", sięga paru tysięcy. Czytając
Komedję ludzką
po raz pierwszy, trudno zorjentować się w tym lesie: co zrodziło w dwóch zagorzałych balzakistach pomysł jedynego w swoim rodzaju wydawnictwa [
]. Jestto skorowidz do pism Balzaka, w którym, pod nazwiskiem każdej postaci, możemy znaleźć daty jej biografji, wydobyte z utworów, gdzie o tej postaci jest mowa. Weźmy, dla przykładu, jakąś postać, np.
Finot:
oto, co znajdziemy pod tem nazwiskiem:
FINOT
(Andoche), właściciel kilku dzienników i przeglądów za Restauracji i Ludwika Filipa. Syn kapelusznika z ulicy du Coq, Finot rozpoczął życie w nędzy, opuszczony przez ojca, twardego kupca. Zredagował olśniewający prospekt na olejek na porost włosów Popinota, krzątał się około anonsów i reklamowania go w prasie: toteż, zaproszono go na słynny bal, wydany przez Cezara Birotteau, w grudniu 1818. Andoche Finot był już wówczas w stosunkach z Feliksem Gaudissart, który właśnie zalecił go młodemu Anzelmowi jako pośrednika i reklamistę pierwszej klasy. Wszedł w skład redakcji Kurjera teatralnego i uzyskał wystawienie sztuki w Gaité (Cezar Birotteau). W 1820 wydawał mały dzienniczek teatralny, którego redakcja mieściła się przy ul. du Sentier, i t. d.
I Balzac nie gubi się w tem nigdy; zaledwie czasem zdarza mu się jakaś drobna nieścisłość w ubocznym szczególe.
Bo też od tej chwili pisarz żyje jak w halucynacji. Wciela się tak w swoje postacie, że stają się dlań rzeczywistsze, niż samo życie. Dziesiątki anegdot świadczą o tem. "Czy wiesz z kim żeni się Feliks de Vandenesse? - mówi z ożywieniem Balzac wpadając do siostry. - Z panną de Granville; robi wyborną partję, Granvillowie są bogaci, mimo że panna de Bellefeuille szarpnęła mocno tę rodzinę". Jednego dnia, Juljusz Sandeau, wróciwszy z podróży, mówił mu o chorobie swej siostry; Balzac słuchał go jakiś czas, poczem przerwał:"Wszystko to pięknie, drogi przyjacielu, ale
wróćmy do rzeczywistości
; mówmy o Eugenji Grandet".
Akcja utworów składających się na
Komedję ludzką
rozgrywa się między rokiem 1815 a 1848, czyli obejmuje epokę Restauracji i Ludwika Filipa, epokę, na którą pisarz patrzał własnemi oczami. Parę zaledwie powieści sięga dalej wstecz (np.
Szuanie, Ciemna sprawa
). Ale, opowiadając przeszłość bohaterów i wywodząc ich genealogię - a robi to zawsze - Balzac raz po raz czyni wypady poprzez Rewolucję i Napoleona aż w dobę dawnej monarchji.
Lata 1815-1848, po ukończeniu okresu wojen, są epoką tworzącej się nowoczesnej Francji, szybko postępującego amalgamatu wszystkich warstw: przeżytków dawnej monarchji, powracających z Restauracją Burbonów, nowego legitymizmu, frondy orleańskiej, rewolucji, Napoleonizmu, rozbitków wielkiej armji i rodzącej się epoki mieszczaństwa wraz z kształtującą się masą ludową. Trzeba przyznać, że, jak dla obserwatora i
naturalisty
społeczeństwa, Balzac zjawił się w szczęśliwej chwili! Urodzony z samym końcem XVIII wieku, mający jeszcze - przez zetknięcie z naocznymi świadkami - czucie z tradycją dawnej monarchicznej Francji, chłonący uchem pacholęcia echa fanfar Napoleońskich, patrzący na Restaurację, na rewolucję lipcową, wreszcie na tryumfalne apogeum epoki mieszczańskiej uosobionej w rządach Ludwika Filipa, Balzac czuł i rozumiał wszystkie współczesne prądy, mógł śledzić niejako
in statu nascendi
wszystkie te połączenia chemiczne z których wytworzyło się nowożytne społeczeństwo. Toteż, dzieło jego jest wiernem odbiciem tego rodzącego się nowego świata: tego rozpętania wszystkich sił, ambicji, otwarcia szranków dla wszystkich zapaśników, bez ograniczeń i hamulca; tego wyścigu do władzy, znaczenia, dobrobytu: wyścigu, w którym wszystkie środki są równie dobre, a raczej, w którym, wśród załamania się dawnych wierzeń i świętości, i środki i cele streszczają się w jednem słowie: PIENIĄDZ.
Balzac staje się poetą
pieniądza
; możnaby powiedzieć, że on go wymyślił, stworzył. Balzac widzi w nim to, czem jest w istocie w życiu, czem stał się zwłaszcza w nowożytnem społeczeństwie: przemożną, symboliczną niemal siłę, fluid przenikający wszystko, wciskający się wszędzie, czynnik kształtujący największe i najdrobniejsze sprawy, niezbędny do zrozumienia życia i ludzi. Stąd ta drobiazgowa troska, z jaką notuje co do centyma
stan posiadania
swoich bohaterów; stąd ten zawrotny taniec miljonów, stanowiący konkluzję każdej niemal jego powieści. Pieniądz jest dla Balzaka nicią Arjadny: prowadzi go nieomylnie w labiryncie zawiłego gmachu nowożytnego społeczeństwa, daje mu wyczuć związki pomiędzy pałacem a rynsztokiem, Paryżem a prowincją. Pieniądz, jako motyw artystyczny, to jeden z tysiąca szczegółów, dziś tak spospolitowanych iż wogóle nie przychodzi na myśl że ktoś je pierwszy zaobserwował, a będących niepodzielną prawie zdobyczą Balzaka.
Nie znaczy to, aby pieniądz nie odgrywał roli w dawnej literaturze. W iluż komedjach Moliera wszystko kręci się koło niego! Ale dotąd był on abstrakcją, "złotem". Tu mamy pieniądz w całym drobiazgowym realizmie jego materjału, jego powstawania, krążenia. Pieniądz bankiera, lichwiarza, rolnika, aferzysty, kupca, - tysiąc sposobów zdobywania go, tysiąc sposobów wydawania.
Ile stanów, ile odcieni! Dwaj starzy "poczciwcy": ex-jakobin Goriot, spekulujący niegdyś na żywności i wierny rojalista Ragon, właściciel handlu z perfumami; następca Ragona, Birotteau, ginący typ skromnego jeszcze mieszczaństwa wzrosłego w dawnych tradycjach, i następca Cezara Birotteau, parwenjusz Crevel, symbol tryumfującego mieszczaństwa z epoki Ludwika Filipa. Armja Napoleońska od bohaterów do szumowin; a jak mistrzowską ręką narysowane przejścia od jednej do drugiej roli! Toż samo wszystkie profesje, zawody, artyści, finanse, polityka etc. Do dziś - mimo iż Zola w swoich
Rougon-Macartach
podjął niejako "zmodernizowanie" dzieła Balzaka - nie ma lepszego przewodnika w wielkiej puszczy życia!
Toż samo przemysł, rolnictwo. Ten człowiek o wzroku czarownika widzi w każdym najdrobniejszym fakcie nieskończone perspektywy uogólnień, zależności. Widzi związki pomiędzy upadkiem Napoleona a przesileniem w przemyśle szmuklerskim; między szczęśliwą miłością a wzrostem rachunku praczki.[
] Nic go nie omami, nie gardzi żadnym płaskim napozór szczegółem!
Ale pieniądz, to, ostatecznie, środek, narzędzie. Dwie prawdziwe dźwignie nowoczesnego świata to inteligencja i wola. Dzieło Balzaka kipi inteligencją, wszelkiemi jej odmianami; od inteligencji uczonego, zmagającego się ze swą myślą na zimnem poddaszu, aż do inteligencji zbrodniarza idącego na przełaj poprzez prawa i barjery społeczne. Możnaby rzec, że czasem aż za wiele tej inteligencji spala się w jego epopei, że zbyt hojnie obdzielił swoje społeczeństwo bogactwem własnego mózgu!
Myśl
u niego przenika wszystko, wyziera ku nam z każdej fizjognomji, z każdego sprzętu. Oglądane pod pewnym kątem, dzieło Balzaka nabiera jakgdyby
mitologicznego
charakteru; stwarza większe i mniejsze, złe i dobre bóstwa, personifikujące każdy rys życia społecznego, tak jak Grecy stwarzali je dla każdej rzeki i każdego źródła.