Lucky Kunst. Rozkwit i upadek Young British Art - Gregor Muir

-
Proszę czekać

Rok zerowy: narodziny white cube

Urodzony w Bristolu 7 czerwca 1965 roku Damien Hirst pochodził tak naprawdę z Leeds. Jego matka, Mary Brennan, niezamężna stenotypistka, zaszła w ciążę z mężczyzną, którego Hirstowi nie dane było poznać. Wkrótce po urodzeniu Damiena wróciła do Leeds, gdzie wyszła za mąż za pracownika branży samochodowej Williama Hirsta, z którym się później rozwiodła. Dorastając w Leeds, Hirst dokonał niepokojącego odkrycia w domu sąsiada. Pan Barnes był dziwnym człowiekiem, który wyróżniał się tym, że codziennie wychodził z domu z pustym wózkiem sklepowym. Hirst słyszał przez ścianę jego telewizor - kiedy pewnego dnia w domu zapanowała cisza, zaniepokojeni sąsiedzi postanowili włamać się do środka, by sprawdzić, czy wszystko w porządku.

Okazało się, że władze samorządowe przekwaterowały pana Barnesa, który pozostawił po sobie zadziwiający magazyn osobliwości - jego odkrycie prześladuje Hirsta do dzisiaj. W ciągu sześćdziesięciu lat pan Barnes zdołał zgromadzić kolekcję, w skład której wchodziły wszystkie zużyte przez niego tubki po paście do zębów, wyciśnięte do ostatka, pieczołowicie zrolowane i umieszczone w torbach. Pan Barnes gromadził też literki oraz głowy z rzeźb nagrobnych. Wśród jego skarbów były paczuszki z pieniędzmi, jak również kolekcje budzików, czasopism, gazet codziennych, fajek, długopisów oraz narzędzi. Całe pokoje były wypełnione po brzegi różnymi przedmiotami, często całkiem przedpotopowymi. Po kilku wyprawach do jego domu Hirst zaczął odtwarzać biografię mężczyzny, którego naprawdę nigdy nie znał. Cztery tygodnie później dom odwiedzili dwaj panowie z zarządu budynków komunalnych, wybili szyby w oknach i wygarnęli wszystko na ulicę. Pan Barnes zainspiruje później cykl wczesnych kolaży, w których Hirst połączył z sobą rozmaite przedmioty z drewna i bibeloty na modłę asamblaży Schwittersa.

W 1986 roku Hirst przeprowadził się do Londynu. Gdy nie przyjęto go do St Martins, pracował na budowach do czasu, aż załapał się na studia artystyczne w Goldsmiths College. Na drugim roku dwudziestotrzyletni Hirst został kuratorem trzyczęściowej wystawy grupowej pod tytułem "Freeze", która odbyła się latem 1988 roku w starym budynku Zarządu Portu Londyńskiego w Surrey Docks. "Freeze" zapisze się w historii jako przełomowa wystawa, na której po raz pierwszy zaprezentowało się nowe pokolenie artystów spod znaku Goldsmiths.

Mało kto pamięta, że "Freeze" odbyła się niedługo po ekspozycji zorganizowanej na początku 1988 roku przez innego studenta Goldsmiths, Angusa Fairhursta, w Bloomsbury Gallery w Instytucie Edukacji w Bedford Way, tuż przy Russell Square. Ta niemal zapomniana wystawa zbiorowa obejmowała dzieła Mata Collishawa oraz Abigail Lane, jak również Hirsta i samego Fairhursta. Przygotowała grunt pod to, co nastąpiło później - zwłaszcza że lista uczestników "Freeze" stanowiła dalszy ciąg przyjaźni już istniejących lub zawiązanych w konsekwencji inicjatywy Fairhursta. Kończąca rok akademicki wystawa dyplomowa licencjatów w Goldsmiths, zorganizowana tamtego lata w Millard Building w Camberwell, została później doceniona za nadzwyczaj wysoki standard prezentacji. Znalazły się na niej dzieła między innymi Iana Davenporta, Gary'ego Hume'a i Michaela Landy'ego, trzech artystów, którzy jeszcze w tym samym roku wystawiali w Karsten Schubert Ltd.

A potem nadszedł czas "Freeze". W miarę jak wiadomość o zbliżającej się wystawie zbiorowej rozchodziła się po uczelni, wśród studentów narastał niepokój - zastanawiano się, kto weźmie w niej udział, przy czym ogólnie panował pogląd, że lepiej zostać uwzględnionym niż pominiętym. Część pierwszą "Freeze" zainaugurowano niedługo po wystawie dyplomowej absolwentów Goldsmiths. Trwała od 6 do 22 sierpnia. Część drugą można było oglądać od 27 sierpnia do 12 września, natomiast część trzecia zakończyła całą wystawę 29 września. Wzięli w niej udział artyści tacy jak: Angela Bulloch, Mat Collishaw, Ian Davenport, Angus Fairhurst, Anya Gallaccio, Damien Hirst, Gary Hume, Abigail Lane, Michael Landy, Sarah Lucas, Richard Patterson, Simon Patterson oraz Fiona Rae. Nie wszyscy oni ukończyli studia w tym samym czasie - Sarah Lucas, na przykład, odebrała dyplom już w 1987 roku, gdy tymczasem Mat Collishaw miał to zrobić dopiero w roku 1989. Hirst twierdził później, że gdyby się lepiej przyjrzeć, można było zobaczyć różnicę między tymi, którzy wzięli udział we "Freeze" jako studenci drugiego roku, a tymi, którzy zrobili to na trzecim: studenci drugiego roku, wśród nich sam Hirst, Fairhurst i Lane, byli swobodniejsi i bardziej niezdecydowani w swoim podejściu do sztuki aniżeli studenci trzeciego roku, między innymi Bulloch, Davenport, Hume i Rae.

Pod wieloma względami "Freeze" czerpała inspirację z dynamicznie się rozwijającej Saatchi Gallery, usytuowanej w dość przytulnej dzielnicy mieszkalnej St John's Wood. Jedna z pierwszych przestrzeni poprzemysłowych, jakie przekształcono w galerię sztuki, Saatchi Gallery kryła się za imponującymi szarymi bramami na Boundary Road. Szło się po asfaltowej ścieżce, skręcało za róg, po czym wchodziło do rozległej białej szopy. Saatchi Gallery słynęła z prezentowania nowatorskich prac artystów takich jak Jeff Koons; jego piłki do koszykówki zawieszone w akwariach oraz odlew dmuchanego królika ze stali nierdzewnej miały wpływ na całe pokolenie studentów uczelni artystycznych, którzy uczęszczali na każdy wernisaż z iście misjonarskim zapałem, mimo że przestrzeń wystawiennicza była położona daleko na uboczu. Trudno przecenić wpływ Saatchi Gallery oraz wrażenie, jakie robiła na tych wszystkich, którzy oglądali wystawy w rodzaju "NY Art Now", ukazującej wybranych młodych, cieszących się ogromnym powodzeniem artystów z Nowego Jorku, takich jak Ashley Bickerton, Peter Halley czy Haim Steinbach. Wielu z nich skupiało się pod szyldem "Neo-Geo", jednego z ostatnich tego rodzaju ugrupowań wywodzących się z Ameryki. Jeszcze większej niezwykłości przydawało Saatchi Gallery to, że była w swoich działaniach całkowicie odosobniona.

Saatchi Gallery była żywym przeciwieństwem nudnych instytucji sztuki. Zapewniała doskonałą przestrzeń do prezentacji młodych talentów, będąc jednocześnie przedsięwzięciem na tak zdumiewającą skalę, że dosłownie zapierało dech w piersiach. Niemal od samego początku można było opisać sporą część prezentowanych prac jako sensacyjne - między innymi stałą instalację brytyjskiego rzeźbiarza Richarda Wilsona, zatytułowaną 20:50 (1987), która zapraszała odwiedzających do przejścia wąskim, centralnie umieszczonym korytarzykiem do pomieszczenia wypełnionego do wysokości pasa opalizującą masą czarnego zużytego oleju silnikowego. Saatchi był wizjonerem, który - na długo, zanim reszta świata była na to gotowa - pokazał Londynowi, jak prezentować współczesną sztukę w najlepszym możliwym otoczeniu. Hirst, wraz z jemu podobnymi, traktował Saatchi Gallery jako idealną przestrzeń do powielenia: cała sztuka polegała na tym, aby zlokalizować podobne miejsce, które można by pomalować białą farbą i przekształcić w przestrzeń wystawienniczą.

To, że budynek Zarządu Portu Londyńskiego (PLA) zaistniał jako potencjalne miejsce dla "Freeze", było w dużej mierze konsekwencją śmierci dzielnicy portowej. W 1980 roku powołano do życia London Docklands Development Corporation (LDDC), aby zrewitalizowała osiem i pół mili kwadratowej opuszczonych terenów poprzemysłowych w gminach miejskich Southwark, Tower Hamlets oraz Newham. LDDC, założona przez rząd Margaret Thatcher i zorganizowana przez ministra Michaela Heseltine'a i jemu podobnych, była finansowana z grantów rządowych, jak również z dochodów ze sprzedaży ziemi pod budowę osiedli mieszkalnych oraz pod inwestycje przemysłowe i komercyjne. W ciągu siedemnastu lat swojego istnienia LDDC sprzedała 1066 akrów ziemi, zebrała 9,56 miliardów funtów dzięki inwestycjom w sektorze publicznym i prywatnym, wybudowała 24 tysiące nowych domów oraz skonstruowała Docklands Light Railway, kolejkę miejską w dzielnicy portowej. W tym okresie wystawiono na sprzedaż ponad siedem i pół miliona metrów kwadratowych przestrzeni biurowej.

Dzięki natchnionym projektom LDDC, której segregatory pękały w szwach od ofert nieruchomości na sprzedaż, Hirst zdołał pozyskać lokal na swoją wystawę. W kolejnych tygodniach artyści, wraz z szerokim gronem przyjaciół, przystąpili do renowacji przestrzeni, którą w dużej części pozostawiono w stanie surowym - ściany były pomalowane na biało aż po krokwie. Przestrzeń wystawowa przekazana przez Heseltine'a Hirstowi była gotowa.

"Freeze" przypominała wówczas wielu zwiedzającym prezentację zbliżoną do tych, które można było zobaczyć w eleganckiej europejskiej Kunsthalle. Tak prestiżowa ekspozycja dzieł sztuki wykonanych przez studentów sztuk pięknych była zjawiskiem zupełnie bezprecedensowym. Przestrzeń wystawową wypełniały migoczące światła oraz minimalistyczne malowidła ścienne, sporo miejsca poświęcono także konceptualnym rzeźbom oraz malarstwu. W ramach wkładu własnego Hirst pokazał jedno ze swoich najwcześniejszych dzieł "w kropki" - namalowane bezpośrednio na ścianie, ułożone w równych odstępach kolorowe kropki. Zaprezentował również umieszczone wysoko pod krokwiami, połączone z sobą wielobarwne kartony, którym wielokrotnie zdarzyło się spaść na podłogę.

Angela Bulloch wystawiła jedną ze swoich charakterystycznych instalacji, w której umieszczone na ścianie elementy świetlne były tak zaprogramowane, aby pulsować i migotać, tworząc hipnotyzujące, generowane z pozoru na chybił trafił sekwencje. Bulloch już wcześniej fascynowała się systemami oraz tym, jak określone z góry algorytmy mogą wpłynąć na odbiór dzieła sztuki. Ta prawdziwa seksbomba, wychowana w Anglii, choć urodzona w Kanadzie, była wówczas partnerką życiową Hirsta. Ian Davenport przedstawił pierwszy ze swoich obrazów tworzonych poprzez wylanie farby z puszek na leżące płótno, które następnie podnoszono do pozycji pionowej, żeby farba ściekała po nim smugami gęstego, soczystego koloru. Pozbawione jakiejkolwiek funkcji przedstawiającej obrazy Davenporta powstawały bez użycia pędzla i podejmowały temat materialnej jakości farby, jednocześnie puszczając oko w kierunku prowadzonej ze znacznie większą powagą autorefleksji abstrakcyjnego ekspresjonizmu lat pięćdziesiątych XX wieku. Angus Fairhurst zaprezentował obraz, który spełniał również funkcję naściennej rzeźby: wywiercił otworki w rozrysowanej ołówkiem siatce na kartonowej płycie - tę otępiającą procedurę wykonywał samodzielnie, najwyraźniej zafascynowany ideą mechanicznej repetycji.

W trakcie przygotowywania swojej instalacji Anya Gallaccio oparzyła się w stopę, gdy wylewała na podłogę tonę gorącego ołowiu. Rozprowadzony w obrębie wyraźnie oznaczonego kwadratu rozgrzany ołów tężał, tworząc na powierzchni plamy i rozbryzgi a la Pollock. Gary Hume wystawił trzy duże płótna pokryte jasnozieloną emalią, Mint Green Doors I-III (Jasnozielone drzwi I-III, 1988). Zainspirowane drzwiami wahadłowymi w rodzaju tych spotykanych w szpitalach oraz urzędach, dzieła te składały się z grubsza z dwóch okręgów i dzielącej je spoiny. "Obrazy-drzwi", jak je później nazywano, były charakterystyczne dla wczesnego stadium kariery Hume'a. Abigail Lane zaprezentowała widzom trzy rzeźby wykonane z bawełnianych płacht, wykrochmalonych, nieskazitelnie czystych i udrapowanych na krzesłach. Filigranowa, a przy tym tryskająca energią Lane odegrała ważną rolę jako druga obok Hirsta współorganizatorka wystawy.

Sarah Lucas pokazała stojącą rzeźbę wykonaną z dużego arkusza zgniecionego aluminium - niepodobną do tych, którymi zasłynęła później. Zobaczywszy swoje dzieła na "Freeze", Lucas wkrótce potem zmieniła taktykę i przyjęła model pracy, który pozwalał jej wykorzystywać artystycznie obiekty budzące seksualne skojarzenia, takie jak ogórki i melony, jajka i kebaby. Znacząca zmiana zaszła później również w pracach Michaela Landy'ego, który na razie prezentował płachty poskładanego materiału - oryginalne pokrowce na samochody - przypięte do ściany w taki sposób, aby przywoływały na myśl "miękkie rzeźby" konceptualistów z lat siedemdziesiątych XX wieku. Jego prace przedstawione w ramach tego wydarzenia niedługo potem straciły na znaczeniu i zapamiętano przede wszystkim to, że stojąc za barem na wernisażu "Freeze", upił się w sztok i resztę wieczoru przesiedział w ustronnym miejscu, wymiotując.

Obrazy olejne Fiony Rae były skomponowane z serii pociągnięć pędzlem przywołujących na myśl jakąś prywatną notację albo hieroglify - mobilizowały widzów do łączenia różnych elementów i rozkodowywania znaczenia całości. Rae posługiwała się niezwykle wyszukanym językiem, starannie formułowała swoje wypowiedzi i wykazywała znacznie mniejsze zamiłowanie do anglosaskich popijaw niż jej rówieśnicy.

Pochodzący z Leatherhead w hrabstwie Surrey Richard i Simon Pattersonowie eksponowali radykalnie odmienne prace. W tamtym okresie Richard używał środków wyrazu artystycznego, których początków łatwo można się doszukać w abstrakcji, natomiast Simon podjął się już stworzenia cyklu prac opartych na tekście, które miały zdominować jego twórczość w latach dziewięćdziesiątych. Podczas gdy Richard zyskał sławę dzięki roli, jaką odegrał na wystawie "Sensation" w Royal Academy zorganizowanej kilka lat później, Simon zwrócił na siebie większą uwagę na "Freeze" za sprawą dwóch płócien ustawionych obok siebie - jedno z nich miało nadrukowany napis "Richard Burton", drugie - "Elizabeth Taylor". Ta konkretna praca nosiła wszelkie znamiona standardów wyznaczanych przez Goldsmiths; z jednej strony odwoływała się do konceptualnej "sztuki wysokiej", z drugiej pozostawała poniekąd kpiarska i przyziemna.

Choć większość prac była ewidentnie tania w produkcji, to jednak artyści starali się maksymalizować wizualną siłę wyrazu swoich ograniczonych materiałów. Wiele z ich dzieł - biorąc pod uwagę bardzo podstawowe składniki użyte do ich opracowania - wyrabiało ponad sto procent normy. Nie było tam instalacji wideo, malarstwa figuratywnego ani rzeźb, lecz jedynie wyjątkowa wrażliwość plastyczna, która pozwalała interpretować obrazy oraz tekst w czystych kategoriach. Próżno było tam szukać rzeczy wykoncypowanych, surrealistycznych czy pełnych przepychu; materiały prezentowano nieprzetworzone, stąd rzadko zdawały się one reprezentować coś innego. Ołów przedstawiano jako ołów, farbę jako farbę. I chociaż wiele prac eksponowanych na "Freeze" powstało pod wpływem sztuki konceptualnej lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych minionego wieku, zdradzały one także ukrytą fascynację materializmem, procesem oraz autorefleksją.

Jedną z prac budzących największe emocje była Bullet Hole (1988-1993) Mata Collishawa. Na przemian odpychająca i pociągająca, Bullet Hole (Otwór po kuli) ukazuje w dużym fotograficznym zbliżeniu ziejącą ranę w głowie - włosy ofiary zostały odgarnięte na boki, odsłaniając ranę wlotową. Obraz robi piorunujące wrażenie. Zaczerpnięta bezpośrednio z A Colour Atlas of Forensic Pathology (Kolorowego atlasu medycyny sądowej) autorstwa Geoffreya Austina Greshama, rana reprodukowana w ogromnej skali wydaje się na pierwszy rzut oka tak makabryczna, że odruchowo odwracamy spojrzenie. Wbrew temu, co sugeruje tytuł dzieła, w rzeczywistości została zadana szpikulcem do lodu. Spoglądając na nią ponownie, jesteśmy zaintrygowani otworem w czaszce, głębokością rany oraz lśniącym, przypominającym z wyglądu waginę punktem wlotowym. Trudno się oprzeć temu dziełu, a jednocześnie nie kwestionować moralności decyzji o zaprezentowaniu tak groteskowego obrazu z wykorzystaniem całego bogactwa Technicoloru - powiększonego i ujętego w ramy eleganckich podświetlonych paneli. Dorobek artystyczny Collishawa wywarł znaczący wpływ na estetykę całego pokolenia.

Tego rodzaju obrazowanie, zaprezentowane swobodnie w minimalistycznym białym sześcianie, z czasem stało się typowym przykładem wykorzystania przez YBAs strategii wstrząsowej oraz sensacyjności. Bullet Hole często jest przywoływana nie tylko jako jedna z najbardziej pamiętnych prac przedstawionych na "Freeze"; jej wpływ widać już w tytule samej wystawy, co podkreślono w pierwszym zdaniu towarzyszącego jej katalogu, imponującej publikacji w stylowej, nowatorskiej szacie graficznej projektu legendarnego dzisiaj grafika Tony'ego Arefina, który zmarł niespodziewanie w 2000 roku: "FREEZE, tytuł wystawy, wziął się od lightboxa Mata Collishawa, poświęconego chwili uderzenia, zamrożonej teraźniejszości, freeze-frame (zatrzymanej w kadrze)". Istnieje jednak również alternatywna wersja, wedle której wystawa miałaby zawdzięczać swoją nazwę odmianie sałaty - ściślej mówiąc, tej, która leżała na stole w kuchni Abigail Lane podczas spotkania w trakcie przygotowań do wystawy.

"Freeze" reprezentuje w kalendarzu YBA rok zerowy - wielki wybuch, który dał początek wszelkim późniejszym sukcesom. Krytycy często bagatelizują jakość dzieł zaprezentowanych na "Freeze" - a była ona wyjątkowo wysoka, zwłaszcza gdy porównać je z tym, co działo się wokół. Prace przedstawione na tej wystawie różniły się od dorobku innych szkół artystycznych, na przykład St Martins czy Royal College of Art, gdzie studenci wciąż jeszcze uczyli się "obchodzenia z gliną"; inspirację czerpały z niemieckiego ekspresjonizmu połączonego z wpływem artystów London School, takich jak Frank Auerbach i Leon Kossoff, których obrazy pokrywały skorupy gęstej, zakrzepłej farby. W college'ach takich jak mój roiło się od wielkich, ociekających farbą płócien, których twórcy dążyli do uzyskania jakiejś formy ciężkiego monumentalizmu - jakby nikt nie słyszał o Anselmie Kieferze.

Były to jednak dopiero początki. Okres ten obfitował również w inne trendy i nie było wcale pewne, że typ artystycznej wrażliwości promowany na "Freeze" przeważy. Artyści, młodzi i nikomu bliżej nieznani, nie zdążyli zdobyć sobie renomy, a sama siła charakteru żadną miarą nie gwarantowała sukcesu. Co gorsza, publika nie uczęszczała na wernisaże - jak czyni to teraz - tłumnie i przy każdej nadarzającej się okazji. Londyn był w tamtym okresie ciągle jeszcze owładnięty artystycznym paraliżem; pokazywane prace musiały mieć jakiś mocno dramatyczny aspekt, inaczej nie sposób było liczyć na frekwencję. Chociaż "Freeze" nie stała się oszałamiającym przebojem kasowym, na który ustawiałyby się kilometrowe kolejki, to jednak powoli zaczynało docierać do świadomości ludzi, że tego lata, gdzieś w portowej dzielnicy Surrey Docks, wydarzyło się coś ważnego.