CZWARTEK, 30 MARCA
7.22
Wczoraj w nocy śniło mi się, że wystartowałam w igrzyskach olimpijskich! Byłam najmłodszą zawodniczką w finale narciarskiego freestyle'u.
Czułam ogromną presję, ale dałam radę! To był mój najlepszy przejazd w życiu i całe szczęście, że tak świetnie się spisałam, bo trasa okazała się ULTRAniebezpieczna. Szanse na przeżycie były minimalne - grubo!
Najpierw przedzieraliśmy się przez las pełen niedźwiedzi grizzly i trzy razy o mało nie zostałam pożarta.
Każdy, kto zdołał pokonać ten odcinek, mógł zrobić sobie krótką przerwę na gorącą czekoladę i pyszniutkie churrosy!
Potem była DUŻA HOPA. Musiałam rozpędzić się na ogromnym stoku, a następnie przeskoczyć nad szeroką na sto metrów przepaścią z wściekłymi krokodylami (ale nie takimi dmuchanymi, tylko prawdziwymi) na dnie (wiem, że krokodyle i śnieg nie bardzo trzymają się kupy, ale to był sen, okej?).
W każdym razie, krótko mówiąc, wygrałam. A przy okazji pobiłam kolejny rekord -przejechałam tę trasę najszybciej W HISTORII!
Trafiłam do wiadomości na CAŁYM ŚWIECIE. Udzielałam wywiadów we wszystkich serwisach informacyjnych i musiałam zatrudnić agenta do kontaktów z mediami. Studio Universal chciało, żebym wystąpiła w filmie u boku Toma Hollanda, który akurat zerwał z Zendayą i został singlem - ale super. Sorki, Daniel.
To był chyba jeden z najlepszych snów, jakie miałam, i zrobiło mi się bardzo smutno, gdy się obudziłam i odkryłam, że nic z tego nie było prawdą. Zastanawiałam się, czy mogłabym go urzeczywistnić, ale ponieważ nigdy w życiu nie jeździłam na nartach... no cóż, mogę sobie tylko pomarzyć.
7.42
Właśnie uruchomiłam swój mózg i przypomniałam sobie, że przyśniło mi się to w związku z tym, że Amber i ja się pogodziłyśmy, a ona zaprosiła mnie na wyjazd na ferie. Nadal nie do końca mogę w to uwierzyć!
No wiecie, ulżyło mi, jestem szczęśliwa i w ogóle... Ale za chwilę muszę wyjść do szkoły, a teraz zastanawiam się, jak wyjaśnię dziewczynom ten OGROMNY zwrot akcji!!!
7.49
Postanowiłam najpierw napisać do nich na WhatsAppie. Nie miałam żadnej strategii poza tym, żeby od razu przejść do rzeczy:
JA: Nie zgadniecie... Pogodziłyśmy się z Amber!
JESS: CO?!?!?!
POPPY: HA! Jasne, bo uwierzę...
MOLLY: To żart, prawda???
JA: Serio, dziewczyny!
POPPY: Lottie, to nie jest zabawne...
JA: Nie próbuję być zabawna i przysięgam, że nie żartuję. Wczoraj wieczorem przyszła do mnie do domu i przeprosiła.
MOLLY: Przeprosiła?!?!
JA: Tak.
JESS: A Ty tak po prostu... jej wybaczyłaś????
JA: Nooo, tak.
MOLLY: Po tym wszystkim, co Ci zrobiła???
JESS: Lottie, ona się z Ciebie nabijała, wkręciła Cię paskudnie z tym zastrzykiem i sztuczną krwią I JESZCZE próbowała upokorzyć Cię publicznie podczas bitwy rapowej!
POPPY: Rzeczywiście, to trochę zaskakujące
JA: Wiem, wiem, ale wyjaśnię to później. Obiecuję, że wszystko nabierze sensu. Widzimy się niedługo!
JESS: Skoro tak mówisz...
MOLLY: Chętnie usłyszę więcej (chyba).
POPPY: To brzmi jak kolejny dzień w szalonym życiu Lottie, ale miejmy nadzieję, że to dobra wiadomość
16.23
Dziewczyny dopadły mnie w drodze do szkoły. Podbiegły i ZGRILLOWAŁY mnie w związku z tym, co się wydarzyło ostatniego wieczoru z Amber.
Opowiedziałam im, co mówiła, o płaczu, o przeprosinach, o tym, że przyznała, że przeżywa rozwód rodziców bardziej, niż to okazuje, i że wyznała, że... mi zazdrości (co nadal wydaje się przedziwne!).
Najłatwiej było przekonać Poppy - wydawała się niemal podekscytowana, kiedy skończyłam. Molly z początku się wahała, a potem jakby jej ulżyło. Jess natomiast pozostała dość podejrzliwa.
- Jesteś pewna, że tym razem Amber mówi serio, Lottie? - zapytała stanowczo Jess. - Nie pierwszy raz nas zawiodła, prawda? I nie pierwszy raz przeprosiła i obiecała, że będzie lepszą przyjaciółką...
Przygryzłam wargę. Jess miała rację, a ja nie mogłam się powstrzymać i znów lekko się zawahałam. Potem jednak przypomniałam sobie wczorajszy wieczór i bezbronność, na jaką Amber wreszcie sobie pozwoliła.
- Jestem pewna, serio - odparłam - i chciałabym dać jej drugą szansę...
- Chyba chciałaś powiedzieć: trzecią?
- Przysięgam, że teraz jest inaczej. Myślę, że kiedy z nią pogadasz, przekonasz się, że mówi szczerze.
Jess uniosła brwi.
- Hmmm - mruknęła tylko.
Nie musiałyśmy długo czekać, bo gdy w czasie przerwy szłyśmy na szkolne boisko, Amber podbiegła do nas i mnie objęła.
- Hej, bestie! - zawołała z szerokim uśmiechem.
Molly i Poppy wydawały się jakby zszokowane i zmieszane jednocześnie, a Jess spojrzała na nią trochę wrednie, co jest zupełnie nie w jej stylu. Amber to zauważyła i jej pewność siebie natychmiast przygasła.
- Dziewczyny, muszę was wszystkie przeprosić - powiedziała. - Wiem, że przeprosiny nie zmienią tego, co już się wydarzyło i co przeze mnie przeżyłyście, ale... Naprawdę bardzo, bardzo mi z tym źle. I chcę wam to wszystkim wynagrodzić... Jeśli mi pozwolicie.
Poppy objęła Amber.
- Oczywiście, że pozwolimy, głuptasie! - zapewniła ją i otarła prawdziwą łzę spływającą po policzku Amber.
Molly obgryzała paznokieć (co rzadko jej się zdarza, bo jest bardzo dumna ze swojego bladoróżowego manikiuru - nauczyciele przymykają na niego oko, a zwykle bardzo pilnują przestrzegania szkolnego regulaminu).
- To, co zrobiłaś Lottie, było okropne - oznajmiła spokojnie. - Wiem, że jest ci ciężko z rodzicami i w ogóle, ale to nie jest żadne usprawiedliwienie, żeby tak potraktować przyjaciółki.
Amber wbiła wzrok w ziemię. Widać było, że naprawdę się wstydzi, i nawet nie próbowała tego ukryć.
- Wiem... Wiem, że nie jest. Nawet nie mogę uwierzyć, że ja... Że my to zrobiłyśmy. Chyba trochę się zapędziłam przy Izzy i Candice... Nie żebym je winiła. Przecież mogłam się wycofać.
Molly westchnęła.
- I tak trzeba było zrobić, ale w sumie wykazałaś się odwagą, gdy przyznałaś się do wszystkiego przed panią McCluskey.
Amber odetchnęła z ulgą.
- Dzięki, Molly.
Jess nadal milczała. Patrzyłyśmy na nią wyczekująco.
- Nie wiem, co o tym myśleć - odezwała się w końcu, krzyżując ramiona. - Cieszę się, że jest ci przykro, bo to właściwy odruch. Ale tak łatwo się tego nie naprawi. Gadanie nie wystarczy.
- Masz rację, Jess, i rozumiem, że chronisz przyjaciółki, ale udowodnię ci, że mówię szczerze, przysięgam. - Amber położyła dłoń na sercu.
Jess wzruszyła ramionami.
- No okej... Trzymam cię za słowo.
Potem Amber opowiedziała o tym, co działo się u niej w domu: o okropnej nowej dziewczynie swojego taty, o tym, jak jej rodzice nie chcą się ze sobą komunikować i jak ciężko jest tkwić pośrodku tego wszystkiego. Dobrze było zobaczyć, jak się otwiera, i myślę, że dziewczyny zaczęły trochę lepiej rozumieć jej zachowanie.
- Czy to oznacza, że wróciłam do Królowych Ósmej Zielonej? - zapytała z nadzieją Amber.
Jess zmarszczyła czoło, a Molly od razu wtrąciła:
- Może... Ale nie wszystko naraz. Małymi kroczkami, dobrze?
Amber się uśmiechnęła.
- Jasne!
Wydawało się, że powoli zbliżamy się do rozejmu, w każdym razie chwilowo, bo sprawy trochę się skomplikowały podczas lunchu.
Siedziałyśmy w stołówce i rozmawiałyśmy o naszych planach na ferie wielkanocne, gdy Amber powiedziała:
- Lottie nie przekazała wam ekscytujących wieści?
- Jakich ekscytujących wieści? - zapytała Poppy.
Głośno przełknęłam ślinę.
- Eee, no cóż...
Zanim zdążyłam dokończyć zdanie, Amber po prostu WYPALIŁA... i od razu trzy głowy zwróciły się w moją stronę tak szybko, że aż się zaniepokoiłam, czy dziewczyny nie zwichnęły sobie kręgów szyjnych:
Słuchajcie, po prostu nie było jeszcze okazji, żeby im o tym wspomnieć, okej? Przecież to wszystko wydarzyło się zaledwie wczoraj.
Z ich min od razu wywnioskowałam, że dziewczyny nie są zachwycone. Jess wyglądała na zszokowaną, Molly wydawała się zdezorientowana, a Poppy, no cóż, była jakby smutna. Nie mogłam uwierzyć, że Amber tak szybko i w taki sposób się wygadała - musi jeszcze popracować nad taktem.
Podczas gdy Amber radośnie trajkotała o wyjeździe, atmosfera zrobiła się niezręczna. Ona jednak chyba tego nie zauważyła. Gdy zadzwonił dzwonek na koniec lunchu, byłam dopiero w połowie kanapki z serem i szynką, a to do mnie W OGÓLE niepodobne!
Później, na geografii, kiedy mieliśmy robić jakieś obliczenia dotyczące gęstości zaludnienia, Molly pociągnęła mnie za rękę i szepnęła:
- Naprawdę jedziesz z nią na narty?
- Wiem, to drobny zwrot akcji - zaczęłam.
- Drobny zwrot akcji? To kompletne... WYWRÓCENIE AKCJI do góry nogami! Jakby przeczytać połowę horroru, który nagle zmienia się w przygody Świnki Peppy!
- No, po prostu mnie zaprosiła - wyjaśniłam. - Powiedziała, że to dobra okazja, żeby wszystko mi wynagrodzić i naprawić naszą przyjaźń.
Molly z niedowierzaniem uniosła brwi.
- A co z Poppy? Co z waszą przyjaźnią?
- Co z nią? - zapytałam.
- Myślę, że ją to zraniło, Lottie. Nie widziałaś jej miny? Amber jest jej najdawniejszą przyjaciółką, pamiętasz? Założę się, że Poppy jest przykro, że nie została zaproszona na narty...
Przełknęłam gulę w gardle. Wiedziałam, że Molly ma rację, chociaż nie chciałam tego przyznać.
Przez resztę dnia nie miałam okazji, żeby porozmawiać o tym z Poppy. Nie widziałyśmy się też w drodze powrotnej do domu, bo po szkole miała gimnastykę.
Zaczekam, aż wróci, a potem do niej napiszę.
17.05
JA: Hej, Pops. Wszystko u Ciebie w porządku? Przepraszam, że nie powiedziałam Ci o wyjeździe na narty. Chciałam to zrobić, ale Amber mnie uprzedziła. Jesteś na mnie zła? X
POPPY: Hej. Nie jestem zła. Chyba było mi trochę przykro, że Amber mnie nie zaprosiła...
JA: Uch, źle mi z tym.
JA: Wiem. Jakoś to odkręcę - powiem jej, żeby wzięła Ciebie zamiast mnie!
POPPY: Nie, nie czuj się z tym źle! I na pewno się nie wycofuj.
POPPY: Tylko się wygłupiałam. Nic się nie stało! Przysięgam.
JA: Naprawdę? Serio nie miałabym z tym problemu. Twoje szczęście jest o wiele ważniejsze x
POPPY: Nic mi nie jest - SZCZERZE! Po tym wszystkim, co się wydarzyło, na Ciebie wpłynęło to najbardziej, dlatego zasługujesz na ten wyjazd. Poza tym byłam już z Amber na nartach.
JA: No cóż, o tym mi nie wspomniałaś!
POPPY: Wiem, bo byłam zbyt zajęta strzelaniem focha!
JA: LOL. Jakieś rady?
POPPY: Przygotuj się na bardzo obolały tyłek i uważaj na fondue!
JA: O rety!
MYŚL DNIA:OJEJ, a może ten wyjazd to jednak głupi pomysł?! Nie odpowiadajcie - i tak już za późno, żeby się wycofać...
PIĄTEK, 31 MARCA
Dziś był ostatni dzień zajęć przed feriami wielkanocnymi. Sytuacja wracała do normy. Super było nie musieć się martwić o to, czy wpadnę na Candice i Izzy G., ale wiedziałam, że ten spokój nie potrwa wiecznie. Chodzą słuchy, że dziewczyny wrócą do szkoły po przerwie (ale nie myślmy o tym w tej chwili).
Kiedy przebierałyśmy się na wuef, Molly zapytała Amber, czy zamierza naprawić relacje także z Candice i Izzy G., na co Amber zrobiła przerażoną minę.
- Nie WYGŁUPIAJ SIĘ! - pisnęła. - Pani McCluskey mówi, że nasza trójka ma się trzymać od siebie z daleka. Zresztą i tak właśnie to zamierzałam robić. To wy jesteście moimi najlepszymi przyjaciółkami i nigdy więcej nie pozwolę wam w to zwątpić. To KONIEC Gangu Totalnie Wrednych Dziewczyn!
Mimowolnie poczułam ulgę, a gdy spojrzałam na resztę ekipy, było oczywiste, że wszystkie czujemy to samo. Wczoraj martwiłam się, że przyjęcie Amber z powrotem do grupy może być trudne, ale ona całkiem sprawnie wskoczyła na swoje miejsce. Powiedziała też, że po feriach przenosi się znowu do naszej klasy, Ósmej Zielonej, a to jest świetna wiadomość!
Kiedy zadzwonił dzwonek na koniec ostatniej lekcji, wszystkie byłyśmy przeszczęśliwe - dwa tygodnie wolnego, hurra! Poszłyśmy do Frydays, żeby to uczcić, i dołączyła do nas też Isha.
Gdy dotarłyśmy na miejsce, Daniel i Theo już stali przy ladzie i czekali na swoje jedzenie. Nagle wydarzyło się coś dziwnego. Kiedy chłopcy odebrali zamówienie, obaj podeszli do naszej grupy. Wtedy Daniel powiedział do mnie: "Wziąłem nam coś na spółę" (to nie jest ta dziwna rzecz), a Theo powiedział: "Chcesz zjeść na spółę ze mną?" DO ISHY!
Wydawał się dość zdenerwowany, kiedy to mówił, i przysięgam, że się zarumienił. Theo jest zazwyczaj superpewny siebie, więc nigdy dotąd nie widziałam go takiego. Jess i Amber zawołały: "Ooooo!", a potem wszyscy czekaliśmy w milczeniu na reakcję Ishy.
Przez moment jakby się zastanawiała, a potem, totalnie na luzie, odparła...
Poppy gwizdnęła i wszyscy się roześmiali - z wyjątkiem Molly, która bawiła się paskiem od plecaka i wbijała wzrok w podłogę. (Gdybym jej nie znała, pomyślałabym, że była zazdrosna!)
Gdy wyszliśmy na zewnątrz, szepnęłam do Daniela:
- Co tu się dzieje? Czy Theo lubi Ishę?
Daniel się uśmiechnął.
- No, trochę mu się podoba. I to od jakiegoś czasu... Wygląda na to, że dzisiaj wreszcie odważył się do niej odezwać.
Kiwnęłam głową.
- Podzielenie się frytkami to dość poważny krok. Pierwszy poziom na Frytkometrze Miłości i tak dalej. Tobie chyba zajęło parę tygodni dojście do tego etapu.
- Ej! - Daniel się zaśmiał i schował frytki za plecami. - Nie muszę się nimi z tobą dzielić!
Grupa KÓZ na WhatsAppie:
POPPY: Tak sobie myślałam...
MOLLY: Już się boję...
POPPY: Hej Udam, że tego nie powiedziałaś - ale zastanawiałam się nad jednym... czy powinnyśmy znów dołączyć Amber do naszej grupy na WhatsAppie?
MOLLY: Ja na początku też nie byłam pewna, ale miło, że do nas wróciła, więc głosuję na tak!
JA: W sumie zapomniałam, że jej tu nie ma!
POPPY: Super. Ale myślę, że decyzja powinna być jednomyślna... Jess??
JESS: Jestem gotowa dać jej kolejną szansę, jeśli Wy też macie taki plan
POPPY: SUPI! X
Poppy dodała Amber:
POPPY: Witaj z powrotem, bestie
AMBER: OMG, dziewczyny!!!! Taaaaak się cieszę, że wróciłam 4
MYŚL DNIA:Dzisiaj byłam taka szczęśliwa. Ostatnie trzy miesiące szkoły były NAJGORSZYM czasem w moim życiu i tak się cieszę, że się skończyły!
Dalsza część w wersji pełnej