Lokatorzy opowiadanie erotyczne - Ewa Maciejczuk

Kup ebooka

3.99 zł
3.19 zł (0,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Uwielbiałam swoją pracę w kawiarni na warszawskim Mokotowie. Jednak dojazdy do niej to istna katorga, tak samo powroty. Warszawa to miasto, które nigdy nie śpi, a korki się nie kończą. Pracowałam w kawiarni Caff? Time na ulicy Puławskiej. Było to klimatyczne miejsce, w którym można zjeść pyszne ciacho i napić się kawy sprowadzanej z samych Włoch. Moje szefostwo to najlepsi ludzie, jakich poznałam. Nadawali klimat tej kawiarni i ja sama zazdrościłam im takiej miłości, jaką się darzyli. Traktowali swoich pracowników jak rodzinę i zamiast szukać jakieś pracy bliżej mojego rodzinnego domu, właśnie pakowałam ostatnią torbę do bagażnika i wyprowadzałam się do wynajętego pokoju.

Przebiłam się przez wszystkie korki na mieście i w końcu dotarłam na miejsce. Przekręciłam klucz w zamku, po czym weszłam do środka. Mieszkanie widziałam tylko raz, nim zdecydowałam się wynająć w nim pokój. Urządzone było schludnie, lecz bez szału. Niecałe siedemdziesiąt metrów z trzema pokojami i wspólną łazienką oraz kuchnią. Pokój tutaj wynajmowała także moja współpracownica Lilka, a trzecie pomieszczenie - podobno jakiś chłopak, który pracował na pobliskim torze wyścigów konnych na Służewcu. Nie interesowałam się nigdy końmi, więc nie miałam okazji tam być. Słyszałam jedynie, że to największy polski tor i kiedyś to miejsce cieszyło się dużą popularnością wśród warszawiaków.

Czułam się nieswojo, gdy powitała mnie błoga cisza. Lilka dziś miała zmianę w kawiarni, a ja wzięłam wolne, by móc w spokoju się urządzić w nowym miejscu. Wypakowałam do lodówki kupione po drodze produkty spożywcze. Przebrałam się w krótkie spodenki i top kończący się pod biustem. Zazwyczaj używałam go do biegania, bo idealnie podtrzymywał moje piersi na miejscu i był megawygodny. Nic nie krępowało moich ruchów, gdy rozpakowywałam kolejną torbę. Cała zlana potem odgarnęłam kosmyki ciemnych włosów z twarzy, które wymsknęły się spod koka. Chwyciłam za najmniejszą walizkę i ruszyłam w stronę łazienki. Nie wyróżniało jej nic specjalnego - zwykłe, błękitne płytki, mała wanna, ubikacja i umywalka. W kącie zaś stała pralka, nad którą zawieszono półki. Niestety w przydziale miałam tylko jedną, więc większość musiałam trzymać u siebie w pokoju. Z zainteresowaniem patrzyłam na męską półkę i ciekawość wzięła górę, by powąchać perfumy znanej marki. Nie lubiłam duszących perfum, a te były bardzo delikatne i miło łechtały mój zmysł węchu. Wystraszyłam się, gdy usłyszałam przekręcanie klucza w zamku w obcym miejscu. Upuściłam flakon, a ten stłukł się z głośnym brzdękiem o kant pralki.

To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.