Lizystrata - Arystofanes, Przeł. Olga Śmiechowicz

Kup ebooka

39.90 zł
31.92 zł (29,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Spoufalić się z ,,Lizystratą,,

Lizystrata Arystofanesa jest komedią śmieszną do bólu. Nie oznacza to jednak, że rozśmiesza tak bardzo, aż z oczu czytelnika czy też widza popłyną łzy. Nie oznacza również tego, co zwykliśmy nazywać "śmiechem przez łzy". Nic z tych rzeczy. Komedia o buncie kobiet bawi z całą mocą od bardzo dawna i gotowa również dzisiaj rozbawić każdego. Wszak koncept o zamianie ról i odmowie współżycia seksualnego, który przysparza mężczyznom cierpienia, a w efekcie wymusza podjęcie pokojowych pertraktacji, wcale się nie zestarzał. Co więcej, koncept ten nie należy do szczególnie "wyrafinowanych", przez co sprawi radość również czytelnikom lub widzom pryncypialnie traktowanym przez tzw. sztukę wysoką. Tymczasem ani humor nie jest wyrafinowany, ani intryga subtelna, ani konstrukcja finezyjna. Pomimo upływu dwóch i pół tysiąca lat dowcip Arystofanesa nadal pozostaje obsceniczny i skutecznie przekracza granice oraz tabu - obyczajowe, dobrego smaku, polityczne. Wszystkie męskie dolegliwości - i wynikający stąd zamach - opowiedziane są bardzo dosłownie i równie plastycznie ukazane. A przecież, chociaż Arystofanesowe obscenum zachowało temperaturę właściwą dla kontrowersji, cierpienie bohaterów nie jest upokarzające, dlatego również rozbawienie widza nie będzie bolesne.

Owa śmieszność do bólu wynika bowiem z aktualności Lizystraty. A mówiąc bardziej dosadnie: w tej prześmiesznej komedii zawarta jest tragiczna współczesność konceptu - wszak przejęcie władzy przez kobiety nadal wydaje się paradoksem, zrównanie w decyzjach ról kobiet i mężczyzn należy do aktualnego repertuaru komedii, a wojna jako sposób rozstrzygania problemów wciąż pozostaje największym skandalem człowieczeństwa. Gdyby nie odległa antyczna metryka Lizystraty, moglibyśmy rodowodu dowcipu doszukiwać się na deskach estrady, w kabaretowym skeczu albo w sitcomie. I być może tak właśnie powinno być. Nie sposób tej komedii odłożyć na półkę i zgodzić się wyłącznie na wnikliwą lekturę filologów klasycznych. Antyczny kostium wystudzi nam tekst, odda historii i umorzy w przeszłości. Można oswoić niepokój, wszelako czy warto to robić. Gubiąc ową paradoksalną aktualność Lizystraty uciekamy w inny świat i natychmiast przestajemy słyszeć opowieść o najbardziej fundamentalnym i nieprzemijalnym lęku przed przemocą, destabilizacją, ryzykiem utraty ukochanych, przemocą fizyczną i symboliczną. Tymczasem Lizystrata ciągle może bawić do łez, śmieszyć i boleć, razić, obrażać i urażać - czynić wszystko to, co zamknie się w jednym słowie: wrażliwość. Nie ma żadnego paradoksu w zaskakującej aktualności Arystofanesa. Autentyczna i uczciwa śmieszność tej sztuki dowodzi jedynie, że nierozstrzygnięcie najbardziej zasadniczych spraw nie dotyczy wyłącznie postaci dawno umarłych - sceniczne kopniaki, groźby i potknięcia należą się wszystkim współczesnym. Jeżeli cokolwiek zachwyca, to przede wszystkim dlatego, że zaskakuje i przez to dotyka najbardziej wrażliwych miejsc.

Kiedy w grudniu 1993 roku Swietłana Aleksiejewicz broniła swoich Cynkowych chłopców przed sądem, mówiła między innymi: "Tak wiele napisano książek o wojnie, ludzki umysł i ręce przygotowały tak wiele broni, że myśl o morderstwie stała się normalna. [...] I znowu na grobach stawiamy pomniki, a nie kaplice... Nie da się mężczyznom bezkarnie zabrać ich ulubionej... najukochańszej zabawki - wojny. Tego mitu... Tego odwiecznego instynktu". Być może skojarzenie to odległe. Być może nawet paradoksalne. Wszelako trudno uniknąć wrażenia, że słowa białoruskiej noblistki wybrzmiewają głosem Lizystraty. Najprawdopodobniej owa swoista parafraza dokonała się bezwiednie, a nawet całkowicie przypadkiem, jednakże nie jest to przypadek rzadki i w XX wieku odosobniony. Jeżeli w XIX wieku komedie Arystofanesa pozwoliły na oddech w dusznej atmosferze puryzmu, to wydaje się, że następne stulecie odnalazło w Lizystracie (a przecież nie tylko) polityczną kontrabandę, jaką są równouprawnienie i pacyfizm.

Jaki jest sens przekładać Lizystratę od nowa, skoro dysponujemy łatwo dostępnymi tłumaczeniami Edmunda Cięglewicza, Stefana Srebrnego, a nawet stosunkowo świeżym przekładem Janiny Ławińskiej-Tyszkowskiej? Jedenaście komedii Arystofanesa przełożonych i wydanych przez wrocławską badaczkę spotkało się z bardzo pozytywnym odbiorem. Doceniono zarówno język, jak też śmiałość tłumaczki w przekraczaniu tabu językowego. Pod koniec wieku XX można było pozwolić sobie na nieco więcej niż w czasach Cięglewicza i Srebrnego. A przecież nie chodzi wyłącznie o językową swobodę, do której być może już dorośliśmy. Znakomitość profesor Ławińskiej-Tyszkowskiej nie wynikała jedynie z jej dorobku, lecz również z połączenia odwagi i pokory, która nakazywała dostrzegać doraźny charakter dokonanych przez nią przekładów. Prezentując swojego Arystofanesa wrocławska uczona podkreślała, że tłumaczenie dokonuje się w języku, kulturze, polityce, obyczajowości i historii. Niemal natychmiast po zakończeniu pracy autorka przekładu uprzedziła czytelnika we wstępie do dwutomowej edycji komedii: "Staram się Arystofanesa nie archaizować, pamiętając o tym, że komedia pisana była językiem, którym mówili oglądający ją widzowie. I tak za kilkadziesiąt lat przekład się zestarzeje i potrzebny będzie nowy, znów współczesny".

Lizystrata ma jeszcze sporo do powiedzenia. Niewiele miała dotąd szczęścia, gdyż dosyć skromnie zagościła w horyzoncie świadomości polskiego widza i czytelnika. Pewnie trochę w tym winy lękliwych purystów, a sporo winy polityków. Zapewne nie bez winy pozostają reżyserzy spektakli teatralnych, którzy decydując się na arystofanesowskie wykroczenie, nie do końca wiedzieli, do kogo chcą się zwrócić i dokąd pójść. A może głównym problemem była nieteatralność języka przekładów? Nie tyle nawet jego cudownie scenicznej obsceniczności, ile jego słabej komunikatywności. Jakkolwiek wysoko należałoby ocenić dostępne przekłady, ich język wydaje się nie godzić się na przekroczenie, które pozwoliłoby nie tylko wysłuchać, lecz również spoufalić się z Lizystratą.

Maciej Tramer

Lizystrata

Dramatis personae

Lizystrata

Kalonike

Myrrine

Lampito

Probulos

Kobieta ?

Kobieta ?

Kobieta ?

Kobieta ?

Kobieta ?

Kinezjasz

Posłaniec spartański

Spartanin

Ateńczyk

Ateńczyk ?

Ateńczyk ?

Chór starców

Chór kobiet

Chór Spartan

Lizystrata

Skrzyknąć takie na melanż ku czci Dionizosa,

Pana1, albo Genetyllis z Kolias2

1 Gr. ??? - syn Hermesa i rzecznej nimfy. Bóstwo opiekuńcze pól i lasów wyobrażane jako lubieżny mężczyzna z koźlimi nogami.

2 Gr. ??????? ? '? ???????????? - Genetyllis, opiekunka narodzin. Jej najsłynniejsza świątynia znajdowała się na przylądku Kolias (niedaleko Faleronu). Pauzaniasz, Wędrówka po Helladzie (1.1.5.).

- murowana impreza do białego rana.

A teraz? Żadna nie raczyła się pojawić.

5 Tylko moja przyjaciółka.

Witaj, piękna.

Kalonike

Hej, Lizystrato.

Co jest? Coś taka nie w sosie?

"Złość piękności szkodzi".

Lizystrata

Kalonike, ja już nie mogę...

10 Żenada, gdy pomyślę o kobietach.

Nawet faceci mają nas za szmaty.

Kalonike

Słusznie, na Zeusa3!

3 W tekście całego dramatu pozwoliłam sobie na pominięcie znaczącej ilości wykrzyknień skierowanych do bóstw. Wprowadzenie ich w takim zagęszczeniu, jak ma to miejsce w oryginalnym tekście, mogłoby prowadzić do wielce mylnego wniosku, że mamy do czynienia z dramatem religijnym.

Lizystrata

Powiedziałam, żeby ruszyły dupy i przyszły,

bo są ważne sprawy do obgadania,

15 a te mają wywalone i zaspały.

Kalonike

Kochana,

przyjdą. To nie jest takie hop-siup - wyrwać się z domu.

Trzeba męża ogarnąć,

niewolników obudzić, dzieci

położyć, umyć, nakarmić.

Lizystrata

20 Ale teraz są ważniejsze

rzeczy!

Kalonike

Jakie?

Dlaczego chciałaś, żebyśmy przyszły?

Jakaś gruba sprawa?

Lizystrata

Mega.

Kalonike

Gruba i mega?

Lizystrata

Gruba, na Zeusa.

Kalonike

To czemu ciągle ich nie ma?

Lizystrata

25 Nie o taką grubość chodzi! Inaczej wszystkie by tu były.

Już sama nie wiem, ile bezsennych nocy

spędziłam na rozkminkach.

Kalonike

Rozkminkach? To problem musi być malutki.

Lizystrata

Taki malutki, że teraz przetrwanie całej Hellady

30 zależy od nas.

Kalonike

Od nas? No to po sprawie.

Lizystrata

Losy miasta są w naszych rękach.

Sponiewieramy Spartan do gleby.

Kalonike

I bardzo, kurwa, dobrze, na Zeusa.

Lizystrata

35 Wytniemy w pień Beotów4.

4 Gr. ???????? - mieszkańcy Beocji (???????), krainy geograficznej między Zatoką Koryncką a Zatoką Eubejską.

Kalonike

Nie wszystkich! Oszczędź węgorze5!

5 Gr. ??????? - węgorz. Węgorze z jeziora Kopais (??????) w Beocji należały do towarów luksusowych. Arystofanes wspomina je również w Acharnejczykach (w. 880) oraz Pokoju (w. 1005).

Lizystrata

Na Ateny nie będę strzępić języka

i tak możesz się domyślić, co bym powiedziała.

Jeśli zbiorą się tutaj wszystkie kobiety:

40 od nas, z Beocji, ze Sparty

- razem ocalimy Helladę.

Kalonike

Ale co my, kobiety, możemy

rozsądnego albo błyskotliwego zdziałać?

Przecież potrafimy tylko

45 leżeć i pachnieć.

Lizystrata

Myślę, że to nam właśnie uratuje dupy:

przezroczyste kiecki. Do tego

sandały6, szafran7 i wonne olejki8.

6 Gr. ??????????? - rodzaj damskich pantofli.

7 Gr. ??????????? - szata w szafranowym kolorze. W starożytności ten kolor był uważany za najbardziej elegancki. Por. Arystofanes: Żaby (w. 46), Thesmoforie (w. 253).

8 Gr. ????? - wonny olejek, pachnidło.

Kalonike

Ale jak?

Lizystrata

Tak, że żaden facet nie skieruje

50 włóczni przeciw drugiemu.

Kalonike

Jeśli tak, to - na dwie boginie9 - idę farbować ciuchy.

9 Atenki przyzywając "dwie boginie" miały na myśli Demeter (???????) i Korę (????).

Lizystrata

Nie chwyci tarczy.

Kalonike

Włożę jedwabie!

Lizystrata

Ani miecza.

Kalonike

I obcasy!

Lizystrata

Gdzie te baby?!

Kalonike

55 Na Zeusa, już dawno powinny przyfrunąć.

Lizystrata

To są prawdziwe Atenki,

o wszystkim "pomyślą jutro"10.

10 Ang. I'll think about that tomorrow, Scarlett O'Hara. Przeminęło z wiatrem, reż. George Cukor/Sam Wood, 1939.

Czemu nie ma żadnej z Paralii11

11 Gr. ??????? - region administracyjny w Attyce.

ani Salaminy12?

12 Gr. ??????? - największa wyspa w Zatoce Sarońskiej. Alan Sommerstein w komentarzu do tego fragmentu zastanawiał się, czemu Lizystrata zakłada, że kobiety z Paralii i Salaminy zjawią się najszybciej? Możliwe, że Arystofanes nawiązał w tym miejscu do Salaminii i Paralus - świętych trier ateńskiej floty (znanych z szybkości). Prawdopodobnie bohaterki komedii miały przybyć do Aten na ich pokładzie. The Comedies of Aristophanes, Vol. 7, Lysistrata, przeł. A.H. Sommerstein, Warminster 1990, s. 157.

Kalonike

One pewnie jeszcze przed świtem

60 postawiły mężom maszty.

Lizystrata

Liczyłam, że dziewczyny z Acharn13

13 Gr. ??????? - dem (????? - podstawowa jednostka administracyjna starożytnej Grecji) oddalony ok. dziesięć kilometrów od Aten. Jako jeden z pierwszych padł ofiarą spartańskiej inwazji w 431 r. p.n.e. Jego mieszkańcom (znanym z waleczności i narwanego charakteru) Arystofanes poświęcił osobną komedię pt. Acharnejczycy (425 r. p.n.e.).

będą pierwsze,

ale ciągle ich nie ma.

Kalonike

Tak czy siak, Theogenesowa14

14 Gr. ???????? - najprawdopodobniej chodzi o żonę Theogenesa, ateńskiego armatora wyśmiewanego w komediach za chciwość i prostackie zachowania. Aristophanes, Birds..., s. 275.

na pewno przyjdzie.

65 Spójrz! "Nadchodzą!"15.

15 Ang. They are coming!, Gandalf. Władca pierścieni. Drużyna pierścienia, reż. Peter Jackson, 2001.

Lizystrata

I jeszcze kolejne.

Kalonike

Ulala!16

16 Gr. ??? ??? - wykrzyknienie wyrażające zaskoczenie.

Skąd one są?

Lizystrata

Z Anagyros17.

17 Gr. ????????? - dem na południu Attyki.

Kalonike

Na Zeusa,

czuć aż tutaj18.

18 Gra słów: nazwa miasta ????????? brzmi podobnie do ???????? (łac. anagyris foetida) - roślina z rodziny motylkowych odznaczająca się wyjątkowo nieprzyjemnym zapachem.