Sobieszów7, 7 maja 1959
Drogi Stanisławie,
nie mogę oprzeć się rozkoszy przesłania Ci zdjęcia portretowego, które wyciąłem z "Panoramy"8. Byłbym Ci bardzo zobowiązany, gdybyś najpierw długo wpatrywał się w fotos, a dopiero później i nagłym ruchem rozwinął objaśnienie, które wyciąłem też i złożyłem osobno.
Poza tym zawiadamiam, że moją dumną Złotą Torpedą przemierzyłem szlak Kraków-Wrocław-Jelenia Góra i Sobieszów, który powinien stać się Grunwaldem dla mojego lenistwa. Na razie jednak zajmuję się wycinaniem co ładniejszych zdjęć z gazet.
...Tutaj chciałem Cię czymś zaskoczyć, ale nie mogłem nic wymyślić, więc tylko samotne drzewo, ku któremu zdąża zmęczony wędrowiec. Proste a ładne.
W nadziei, że zobaczymy się znów - wśród szumu silników...
Twój
S. Mrożek
W Krakowie, u szczątków roku 1959
Mrogi Drożku!
kartka Twoja, którą w sepecie, aby ją pod całun wziąć, zachowam - doszła, burzę uczuć przychylnych wznieciła i dowodem list niniejszy, którym pozwól, że Cię w krąg (wąski!) epistolantów włączę, z którymi myśli wymieniam, przerzucając tym samym po 60 gr9 mosty między samotnościami trwającymi w tym bezludnym jakże świecie. Myśliło się tu nam, w głuszy, sylwestra urządzenie w domostwie Błońskich10 - nie liczyliśmy, niestety, na Twoją personifikację, z powodów aż nadto dobrze wiadomych, jako żeś między starą i nową stolicę Ojczyzny rozdarty - i nie masz nikogo, kto by Cię mógł choć jako tako, choć w 3 procentach, choć na sobaczy włos zastąpić. Twoje alter ego graficzne wczoraj miałem honor widzieć tamże, tj. u Błońskiego, na imieninach jego - Mroza11, rozumiem - a Wesele w Atomicach12, kupione za gotówkę, choć nagie, bo bez Autogramy, zdobi już moje zgrzebne półki. I dopiero od Jasia13 dowiedziałem się, że Ci takie syny Postępowca14 nie wydają - a Ty, za bytności w kurnościach naszych, u telewizyjnego sąsieka, aniś słowem o tym bolesnym pochowku nie wspomniał - Męstwa Niezłomnego, Umiłowania Ciszy Wewnętrznej przykład mi dając Niezłomny, który w pamięci się mojej, w brokat otulony, ostanie. Pies drobny a szczególnie wydarzony, którym wizerunek skądinąd banalny ze świata rubaszności i tandety wzniosłeś na Wyżyny, kędy Ars tylko sięga - znajduje się obecnie na safianach biurka mojego i każdą linią świadczy o Twojej jedyności Niewyobrażalnej.
Jakże przykro pomyśleć, że się razem na przełomie lat nadchodzącym pospołu nie spijemy i nie będziesz mógł pień moich usłyszeć, jako i ja Twoich w żaden sposób. Cóż więcej? Melduję, że kanał wciąż jeszcze u nas zatkany, ale życie toczy się i dach co nieco zacieka, wszelako telewizor pod parasolem. Słyszałem, że Ireneusz15, którego razem nie ukochaliśmy, jakiegoś dziennikarza niezbyt dawno obustronnie skopał i go milicja szukała. Podobno b. silnie kopał. Małżonce16, której niestety nie znamy, bądź łaskaw kłaniać się i honory jej przekaż zdalnie świadczone w nieustającej nadziei, że przyjdzie temu odmiana. Pisz, a nie daj się zeszmacić drabom i siepaczom, zaklinam na kawałki talerza, który, dzieckiem jeszcze w kolebce, honor mi czyniąc, w facjatce na Bonerowskiej17 ongiś roztłukłeś, a ja, ex ungue leonem18 przeczuwając, owinąłem one skorupy w sztandar narodowy barw obojga i potąd w podróżnym relikwiarzu wszędzie z sobą naszam, gdzie tylko fata mnie zagnają; inne, następne, kto wie, piękniejsze nawet być może Talerze czekają Cię, niekoniecznie samotnego, jako i my na Klinach, a także wszędzie indziej, gdzie tylko Los zechce kroki nasze ze sobą skrzyżować.
Kłaniamy Ci się i pies się nasz kłania, i lary-penaty. Jeśli list otrzymasz, daj Znak; jeśli nie otrzymasz, daj Go takoż.
Very truly yours19,
St.