List Sandomierzanki do Podolanki - Franciszek Siarczyński
Kup ebooka
3.00 zł
2.58 zł
(3,00 zł najniższa cena z 30 dni)
«
»
WSTĘP do Listu Sandomierzanki do Podolanki
w ?tanie natury wychowaney.
W roku 1784 w Warszawie ukazała się drukiem powieść pijara Michała Dymitra Krajewskiego (1746-1817), pisarza i działacza oświatowego, członka Towarzystwa Przyjaciół Nauk, nosząca tytuł "Podolanka wychowana w stanie natury, życie i przypadki swe opisująca". Powieść owa była wzorowana, ocierając się nieomal o plagiat, na utworze Henri Josepha Du Laurensa (1719-1793 lub 97) "Imirce, Ou La Fille de La Nature" (Londres 1776).
Książka cieszyła się tak wielką popularnością i zainteresowaniem czytelników, że w samym 1784 roku nie tylko rozeszło się całe pierwsze wydanie, ale były i kolejne - i to aż siedem!
Co było przyczyną tak wielkiej poczytności książki Krajewskiego? Wydaje się, iż przede wszystkim to, że nawiązywała ona do modnych wówczas nowatorskich filozoficznych i pedagogicznych koncepcji Jeana-Jacques'a Rousseau (1712-1778), wedle których wychowanie dziecka powinno ograniczyć się wyłącznie do tego, by miało ono niczym nie skrępowaną możność rozwoju, chronioną przed wpływami zewnętrznymi, przy odrzuceniu wszelkich celów i ideałów, które na owo wychowanie mogłyby mieć jakikolwiek wpływ.
"Podolanka..." opowiada właśnie o takim eksperymencie wychowawczym, mającym na celu wychowanie "dzieci natury". Pewien Hrabia przetrzymuje dwoje dzieci: chłopca i dziewczynkę (tytułową Podolankę) w zamkniętej, obitej blachą piwnicy od ich urodzenia aż do ukończenia dwudziestego drugiego roku życia. W ramach owego eksperymentu dzieci są nie tylko całkowicie izolowane od świata zewnętrznego, ale i poddawane rozmaitym doświadczeniom, które rzekomo dowodzą, iż człowiek wychowany w pełnej izolacji od świata staje się wrażliwy na piękno, ale jednocześnie nie ma najmniejszego nawet pojęcia dotyczącego zasad współżycia społecznego. Autor postrzega to oczywiście jako coś pozytywnego i wykorzystuje do surowej krytyki przyjętych norm współżycia w społeczeństwie oraz licznych dzieł wielu pisarzy. To wszystko, o czym napisałem wyżej, jak również marna wartość artystyczna książki Krajewskiego spowodowały, iż jego powieść stała się przedmiotem bardzo ożywionej krytyki, a w jej ramach po raz pierwszy podjęto w Polsce polemikę literacką.
Pierwszym drukiem polemicznym (wydanym już w 1784 r.) był właśnie "List Sandomierzanki do Podolanki", który po blisko 230 latach ponownie opublikowało Wydawnictwo "Armoryka", zachowując oryginalną pisownię i nawet czcionkę z epoki. Kto był autorem tego druku polemicznego? Nie wiadomo. Przypuszcza się, że mógł nim być Franciszek Ksawery Dmochowski (1762-1808), Franciszek Siarczyński (1758-1829) lub Filip Nereusz Golański (1753-1824). Wydawnictwo "Armoryka" przyjęło, iż autorem jest drugi z wymienionych pisarzy. W tym samym 1784 roku ukazał się drugi anonimowy tekst polemiczny "List Paryżanki do Podolanki.
Odpowiedzią na "List Sandomierzanki do Podolanki" oraz "List Paryżanki do Podolanki", w których poddano krytyce nie tylko to, że Podolanka nie została bynajmniej wychowana w warunkach naturalnych, a w piwnicy i zaprotestowano przeciwko niesprawiedliwej, stronniczej ocenie literatury polskiej a także wytknięto słabość stylu i liczne błędy "Podolanki..." , były druki Krajewskiego, w których odpierał stawiane mu zarzuty, publikując "List Podolanki wychowanej w stanie natury do swojej przyjaciółki" (1784), a także "Odpis męża Podolanki na list Sandomierzanki" (1784) i "Dialogi, czyli rozmowa Podolanki z jej mężem" (1785).
Andrzej Sarwa
LIST Sandomierzanki do Podolanki
w ?tanie natury wychowaney.
Nabawiłaś mię WMC Pani nie małey ciekawości, iaką czynią podobnego gatunku Xiążki, ?koro ?ię na świat pokażą. Podziękowałam bardzo temu, który mi pierw?zy o niey oznaymił. Długom WMC Pani w domu u ?iebie z utę?knieniem czekała.
Widzieć o?obę w ?tanie natury, dla tych, którzy nie tak ?ą wychowani, iako WMC Pani z ?wym Jegomością, rzecz wcale iak o?obliwa, tak zabawna.
Widuię ia u ?iebie ludzi, właśnie w ?tanie natury, którzy tylko ?woim ięzykiem mówią, iakimeśmy ?ię w?zy?cy naprzód tłumaczyli. Gło?y wprawdzie nie?kładne, iednakże od na? zrozumiałe wydaią; ale po na?zemu tłumaczyć ?woich myśli nie potrafią. Bo ie?zcze mówić nie umieią. Tych ?ama natura prowadząc, odmiany i wdzięki naturalne w nich wyraża. Po tym iak ?ztuka przy?tęp0wać zacznie, naturalność tak ?łodka i miła u?tępować mu?i. Ja nie lubię przy?ady, a dziwnie poważam wyrażenie natury.
Nabiłam ?obie głowę imaginacyą, przedziwnym z WMC Pani wzorem. W tych myślach zo?taiącey, przybywa?z WMC Pani z War?zawy do mnie na wieś. Prze?zło po pięćdzie?iąt mil drogi, którąś odprawiła, nie dałam iey żadnego odpoczynku.eć e możemy.
Tylko co zaczęłam WMC Panią poznawać, uderzyła mię zaraz niezwyczaynego ?tanu natury piwnica, blachami wewnątrz obita. Pomyślałam ?obie: zwodzą na?: przy?tała iuż do natury ?ztuka, zapewne nie zobaczę natury.
Daley wprawdzie naturalny ?mrod, i zaw?ze ?mrod, wcale mi ?ię nie podobał. Natura ie?t miła: ale nie idzie za tym, że ?ię powinno podobać w?zy?tko, co ie?t z natury. Natura naturalnie i pięknie i bez odrazy wyrażona bydź może kiedy nią przy?toyność i delikatność powoduie.
Ciekawa ie?tem iak WMC Panią nazywał Ao: lecz ?ię z tym dla krotkości nie roz?zerzam.
W. JMC Pan Hrabia, który przed?ięwziął wychowanie WMC Pani w innym ?tanie dokończyć, wyprowadziw?zy ią z owey pierwotney piwnicy, a zadaw?zy ?tworzeniom ?mrod raz i drugi. Mogłby ią był obiaśnić w zwyczaynym używaniu i znaczeniu wyrazów: ażebyś WMC Pani nauczyw?zy ?ię wielu innych rzeczy, umiała mówić po na?zemu. Zwyczay pow?zechny ie?t przy naturze i wraz z nią idzie.
WMC Pani ile w ?tanie natury wychowana, pozwoli?z mi, żebym iey poufale moie myśli odkryła. Ludzie w ?tanie natury, pła?zcza obłudy nie znaią ia ?zczerość kocham, niechże nam prawda przodkuie.
Bardzo mi ?ię nie podobało, żeś WMC Pani przez niemały cza? u Hrabiego zo?taiąc, i razu na Podolu w Kościele nie była.