Lingua Erazma z Rotterdamu w staropolskim przekładzie - Maria Piasecka

Kup ebooka

64.00 zł
51.20 zł (39,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Rozdział 1Źródła przekładu

Pytanie o źródła przekładu w wypadku Ksiąg... może się wydać na pierwszy rzut oka mało zasadne. Odpowiedź powinna chyba brzmieć krótko: podstawę tłumaczenia stanowi Lingua. Jednak w pracy filologicznej normą jest posiłkowanie się też innymi, często nieznanymi nam tekstami, czy przynajmniej inspirowanie się nimi. Mimo naszej wiedzy o dwujęzyczności w omawianej epoce warto sprawdzić, czy szesnastowieczny literat tak po prostu, nie korzystając z żadnych pomocy poza własną pamięcią, potrafił przekładać traktat Erazma. W literaturze przedmiotu poświęconej staropolskim tłumaczeniom nie znalazłam jak dotąd refleksji nad tymi zagadnieniami. Nawet oczywiste pytanie - o słowniki, z których mógł korzystać autor Ksiąg... - długo nie przychodziło mi na myśl[1]. Przede wszystkim twierdzę jednak, że źródła w wypadku tego tekstu należy rozumieć bardzo szeroko, także jako ogólną kulturę literacką tłumacza, która przejawia się w polskiej wersji traktatu o języku.

Editio princeps i błędy znaczące

Zacznijmy jednak od samej podstawy przekładu. Lingua, jak każdy inny tekst, ma swoją tradycję, to znaczy, że jej poszczególne wersje różnią się od siebie mniej lub bardziej. Spojrzenie do aparatu krytycznego w edycji Jana Hendrika Waszinka[2] pozwoliło uniknąć niektórych chybionych wniosków dotyczących Ksiąg... Okazuje się bowiem, że w polskim przekładzie powielono błędy znajdujące się w pierwszym wydaniu traktatu, pochodzącym z 1525 roku z bazylejskiej oficyny Jana Frobena[3]. Nie oznacza to, że z pewnością tłumacz korzystał akurat z tej wersji. Według właśnie wspomnianego uczonego Lingua ukazała się do 1542 aż 25 razy[4]. Nie udało mi się przejrzeć większości tych edycji. Nie można więc wykluczyć, że któraś z nich powiela usterki pierwszego wydania i stanowi podstawę Ksiąg... Na pewno jednak editio princeps dała początek tej ułomnej tradycji, której spadkobiercą okazał się tłumacz traktatu na polski.

Wszystkie znaczące pomyłki, czyli takie, które zostawiły po sobie ewidentny ślad w przekładzie i znajdują się jedynie w druku Frobena z 1525 roku, podaję w formie tabeli:

Lingua (1525)

Księgi...

Wersja poprawna

Archidamus (L 55[5])

Archidamus (G4v)

Archidamidas

Antiochus (L 69)

do Antyjocha (Iv)

Antigonus

Samuel (L 75)

do Samuela (M4)

Lamuel (poprawka niewymieniona w erracie)

Hi sunt dii Israel (L 105)

(Ci są bogowie Izraela)

to są bogowie Izrael (S6)

Hi sunt dii tui, Israel (Wj 32, 4)

(Ci są Bogowie twoi, Izraelu)[6]

Caius (L 133)

Kajusz (Aa4; w transliteracji: "Caius")

Octauius

Wydaje się bardzo dziwne, że błędy popełnione w bazylejskiej oficynie powielono w przekładzie opublikowanym u Wietora, ponieważ edycja z 1525 roku zawiera erratę, której autor Ksiąg... w ogóle nie uwzględnił. Gdyby wykaz poprawek znajdował się na końcu dzieła, można by podejrzewać, że tłumacz korzystał z egzemplarza wybrakowanego, pozbawionego ostatnich kart, najbardziej narażonych na zniszczenie lub oderwanie od całego bloku książki. Jednak erratę umieszczono po przedmowie do Krzysztofa Szydłowieckiego, którą autor Ksiąg..., jak wiemy, przełożył[7]. Nieuwzględnienie podanych przez wydawcę poprawek dowodziłoby więc raczej, że dokładność filologiczno-dokumentacyjna nie była dla tłumacza priorytetem, co potwierdzi się jeszcze wielokrotnie. Pozostajemy tu wprawdzie w sferze hipotez, ponieważ podobny "błąd" mógł ewentualnie popełnić edytor jakiejś wersji wywodzącej się z pierwotnego przekazu, a następnie wykorzystanej przez polskiego autora. Uznałabym to jednak za nieco mniej prawdopodobne, jeśli weźmie się pod uwagę charakter pracy wydawcy, nastawionego chyba bardziej na korygowanie publikowanego tekstu.

Słowniki

Słownika używa się współcześnie jako podstawowego narzędzia przy każdej pracy przekładowej. Nie wiemy, jakie znaczenie przypisywali dziełom leksykograficznym zwykle niemal dwujęzyczni autorzy parafraz z łaciny w epoce staropolskiej. Tego typu pomoce musiały jednak znajdować jakiś rynek zbytu, skoro znamy ich kilka z samych lat bezpośrednio poprzedzających wydanie Ksiąg...[8]. Twórcami dwóch najważniejszych i wielokrotnie przedrukowywanych słowników pierwszej połowy XVI wieku byli Jan Murmelius[9] i Franciszek Mymer[10]. Obie pozycje zawierały hasła łacińskie, polskie i niemieckie. Obie wychodziły w różnych oficynach, ale między innymi ukazały się także w drukarni Wietorowej. Wydawałoby się, że tłumacz pracujący w tamtych czasach nie mógł do tych książek nie sięgnąć. Żaden ze słowników nie wykazuje jednak wyraźnych podobieństw z Księgami... Ten negatywny wynik analizy też warto odnotować. Nie dowodzi to jeszcze, że omawiane leksykony nie należały do warsztatu autora przekładu. Jednak sama konstrukcja dzieł Mymera i Murmeliusa po prostu nie sprzyja znajdowaniu similiów.

Większość haseł to wyrazy w jakimś stopniu specjalistyczne - na przykład nazwy narządów, roślin, zwierząt czy zawodów. Wielokrotnie więc wybór odpowiednika jest bardzo ograniczony i zbieżność w tym względzie niczego nie dowodzi. Poza tym szczególnie Dictionarius Mymera w ogromnej części składa się z haseł jednowyrazowych. Stanowią one także niemały procent drugiego słownika. Z rzadka tylko spotykamy tak chętnie używane w prozie szeregi synonimiczne, którym poświęcę więcej miejsca w dalszej części pracy[11]. Wiarygodne podobieństwa zaś zwykle opierają się na całych frazach. Jednak część spośród nieco dłuższych definicji występujących w dziele Murmeliusa prawie nie nadaje się do użycia w jakimkolwiek innym kontekście niż pierwotny. Trudno na przykład wyobrazić sobie sytuację, w której tłumacz rzeczywistego utworu mógłby zastosować w nim objaśnienie słowa puer jako "dziecię w siedmi lat aż do czternaście lat"[12]. Wielokrotnie też tego typu definicje odnoszą się do dość specjalistycznych pojęć, których w całym traktacie Erazma po prostu nie ma, np. animal amphibium to "zwierzę, co po ziemi i w wodzie żywie"[13]. Warto jednak zwrócić uwagę, że jeśli tego typu rzadkie określenia pojawiają się już i w Księgach..., i w omawianych tu słownikach, to i wtedy niekoniecznie udaje się znaleźć jakąś zależność. Autor przekładu nie skorzystał na przykład ze spolszczonych nazw chorób, podanych u Murmeliusa czy Mymera[14], nazywając je wyrazem obcym z towarzyszącym rzeczownikiem pospolitym "niemoc" ("niemoc, ktorą zową veternus", Ks C7[15]; "epilepsyjej niemocy", Ks M5v).

Tradycja literacka

Klucz do zrozumienia warsztatu tłumacza nie znajduje się więc w staropolskich słownikach. Według mnie należy go szukać w znanych mu ówczesnych zasobach wiedzy ogólnej, która sprowadzała się do znajomości Biblii i antycznych źródeł. Wielokrotnie autor Ksiąg... daje znać, że ma orientację w tym, o czym pisze. Przykłady encyklopedycznych objaśnień odnoszących się do bohaterów historii starożytnej podaję niżej[16]. Wielokrotnie dodatkowe informacje na ich temat nie pochodzą z samego oryginału, ale wskazują na wiedzę tłumacza czerpaną skądinąd. Niekiedy odkrywamy ją w zupełnych szczegółach, na przykład gdy określenie Cato Censorius (L 142, 813) zmienia się w przekładzie na "Kato on starszy" (Ks Cc4), co świadczy o znajomości obu przydomków słynnego polityka (Marcus Porcius Cato Maior Censorius).

Tłumacz dysponuje podobną wiedzą na temat Biblii. Wielokrotnie uzupełnia cytaty z Pisma w sposób, który wskazuje na pewne obycie z szerszym kontekstem. Na przykład dość sprawnie dopisuje dalszy ciąg pochodzącej z Księgi Jeremiasza modlitwy, z której Erazm przytacza tylko dwa słowa, tj. Recordare, Domine. Kolejne wyrazy zastępuje skrót etc. (L 175, 954). Zamiast tego w Księgach... czytamy: "Wspomień, miły Panie, na to, coś na nas dopuścił, wejrzy na nędzę a na to srogie karanie twoje" (Ks Kk7). Przytaczam tu późniejszy przekład tego wersetu z Biblii Wujka (Jr 15, 15): "[...] wspomni na mię i nawiedź mię a broń mię od tych, którzy mię przeszladują. Nie bierz mię w cierpliwości twojej, wiedz, iżem cierpiał dla ciebie urąganie"[17]. Wprawdzie wersja autora Ksiąg... nie oddaje wiernie sensu tego fragmentu, jednak dobrze pasuje ona do konwencji starotestamentowej modlitwy.

W innym miejscu z kolei tłumacz traktatu o języku zdradza znajomość raczej mało popularnej historii o syryjskim dowódcy, Naamanie (2 Krl 5, 8-14). Porównajmy słowa Erazma z Księgami...:

Naaman Syro saluti fuit seruorum consilium. Iam abibat indignans, leprae malum impio murmure conduplicaturus. Reuocatur a seruis domino sapientioribus et sanatur (L 113, 861-863).

(Naamana Syryjczyka uratowała rada sług. Już bowiem odchodził z oburzeniem, mając ściągnąć na siebie podwójną karę trądu przez niepobożne szemranie. Został jednak przywołany z powrotem przez sługi mądrzejsze od pana i uzdrowiony)[18].

Onemu hetmanowi krola syryjskiego, Naaman, przyszła ku pożytku rad<a> sług jego, ktory, gdy szedł, gniewając sie, a nie chciał uczynić, co mu prorok radził, namowili go słudzy mędrszy, niż sam był, iż posłuchał, a był uzdrowion (Ks V5v).

Tłumacz nie tylko dodaje, częste w takich wypadkach, objaśnienia dotyczące samej postaci Naamana, ale także wyraźniej niż Erazm szkicuje całą fabułę, przypominając nieposłuszeństwo bohatera względem proroka Elizeusza. Ten przykład wydaje mi się szczególnie istotny, ponieważ zdradza, że autor Ksiąg... odwoływał się prawie na pewno do jakiegoś źródła pisanego. W każdym razie uważam za mało prawdopodobne, by potrafił przywołać z pamięci tak nieznaczący epizod z również raczej rzadziej cytowanej księgi Starego Testamentu. Inaczej rzecz ma się choćby ze znanym wersetem Psalmu 64 (65), uzupełnionym przez tłumacza (L 91, 164-165: Tibi silentium laus, Deus, in Sion, et tibi reddetur votum; Ks P8v: "Tobie milczenie i chwała, Panie Boże w Syjon[19], a tobie obietnice będą pełniony w J e r u z a l e m" [20]). Dzięki popularności psałterza i jego obecności w liturgii autor mógł znać fragmenty tekstu na pamięć.

Całościowe porównanie cytatów z Pisma Świętego w przekładzie traktatu o języku z ich odpowiednikami w innych zabytkach z epoki dostarcza wielu tego rodzaju przykładów, świadczących o obyciu tłumacza z tzw. polskim stylem biblijnym. Przez to pojęcie rozumiem sposób oddawania oryginału - widoczny głównie w doborze leksyki i ukształtowaniu składniowym - będący już w pierwszej połowie XVI wieku utartym zwyczajem. W większości przypadków nie potrafimy wskazać ścisłych similiów między konkretnym zabytkiem a Księgami... Nawet sam ich autor, przekładając dwa razy ten sam cytat przytoczony przez Erazma, robi to nieco inaczej. Oto przykład takiego dubletu (Prz 26, 5):

[...] et legimus Responde stulto iuxta stultitiam suam (L 168, 717-718).

([...] i czytamy: "Odpowiedz głupiemu według głupstwa jego"[21]).

Też pisze Salomon: "Odpowiedz szalonemu wedle szaleństwa jego" (Ks Hh8v).

Est vbi conueniat respondere stulto iuxta stultitiam suam [...] (L 169, 740).

(Bywa, że należy "odpowiedzieć głupiemu według głupstwa jego" [...]).

I niegdy [...] godzi sie odpowiedzieć szalonemu podług jego szaleństwa [...] (Ks Ii2-Ii2v).

Oczywiście różnica w pierwszych słowach wynika z ukształtowania tego fragmentu w oryginale (responde zmienia się w conueniat respondere). Jednak identyczną frazę: iuxta stultitiam suam także przełożono za każdym razem inaczej. Znów okazuje się, że filologiczna dokładność nie była dla autora Ksiąg... priorytetem. Trudno więc oczekiwać, by miał korzystać ze źródeł z dbałością o każdy wyraz, co pozwoliłoby nam dziś na wygodne wskazanie stuprocentowych similiów. Widać jednak zbieżności odzwierciedlające już pewne przyzwyczajenia, które składają się właśnie na tzw. styl biblijny.

Porównałam szczegółowo występujące w Księgach... fragmenty: Ewangelii z tzw. Ewangeliarzem Sandeckiego[22]; Księgi Psalmów z przekładem Walentego Wróbla oraz tzw. Psałterzem Wietorowym; Mądrości Syracha z tłumaczeniem Piotra Poznańczyka, wreszcie Księgi Koheleta z Eklezjastesem Hieronima Spiczyńskiego. Pełne zestawienie wszystkich cytatów znajduje się w Aneksie 3, tam też podaję opisy bibliograficzne druków. W każdym wypadku wskazuję również na stopień podobieństwa między polską wersją traktatu o języku a wymienionymi zabytkami.

Uogólniając otrzymane wyniki, można powiedzieć, że standaryzacja stylu biblijnego występuje silniej w jednych księgach Pisma, a słabiej - w innych. Łatwo się domyślić, że poszczególne wersje psałterza - od wieków obecnego w polskiej kulturze - będą się mniej od siebie różnić niż przekłady cytatów z Księgi Koheleta czy Mądrości Syracha[23]. U Piotra Poznańczyka znajdujemy wprawdzie dwa wersety (Syr 13, 14 oraz Syr 20, 8), które po części bardzo przypominają ich odpowiedniki w tłumaczeniu traktatu o języku. Jednak może wchodzić tu w grę zwykły przypadek i mimo niemal dokładnej współczesności tych przekładów, wykryta zależność jest zbyt mała, by wyciągać jakiekolwiek daleko idące wnioski o ewentualnej inspiracji. Zwłaszcza że reszta dość obszernego materiału porównawczego dowodzi niemal zerowej zależności między obu tekstami.

Natomiast również we fragmentach Ewangelii widać już pewną utrwaloną odmianę języka. Głębsze różnice wynikają w tym wypadku z właściwości samego oryginału. Często przytacza się tu bowiem wypowiedzi Jezusa, których struktura zmienia się w zależności od sposobu ich cytowania w szerszym kontekście - ma to związek choćby z wyborem mowy zależnej lub niezależnej. Historie ewangeliczne są też bardziej podatne na streszczanie niż choćby poetyckie psalmy.

Cytowane w Księgach... fragmenty Ewangelii porównałam też z ich przybliżonymi odpowiednikami w Żywocie Pana Jezu Krysta Baltazara Opeca. Całościowe zestawienie - podobne do tego, które sporządziłam dla innych zabytków - nie miałoby w tym wypadku sensu, ponieważ różnice między podstawami łacińskimi byłyby często za duże, niekiedy zaś trudne do jednoznacznego wskazania. Autor monumentalnego apokryfu korzystał bowiem z licznych źródeł, sam twórczo je przetwarzając[24]. Mimo to na wybranych przykładach można pokazać te same przyzwyczajenia, które widać w zestawieniu z Ewangeliarzem Sandeckiego. Na przykład we wszystkich trzech tekstach następujący werset z Ewangelii Łukasza (11, 15) występuje w tej samej wersji, tj. ze słowami "książęcia dyjabelskiego", opuszczonymi przez Erazma:

Si Christus silens agnouisset probrum, quod in Beelzebub eiiceret daemonia, periclitabatur omnium salus (L 168-169, 734-735).

By był Pan Chrystus milczał, a milczęcy, jakoby przyzwalał, gdy mu mowiono, że mocą Belzebuba, k s i ą ż ę c i a d y j a b e l s k i e g o, wygania dyjabły, wszytkich zbawienie byłoby było w wielkim niebezpieczeństwie (Ks Iiv-Ii2).

[...] z dyjabłem dzierży, bo mocą Belzebubową [Belzebuba[25]], k s i ą ż ę c i a d y j a b e l s k i e g o, złe duchy wypądza [...][26].

A niektorzy z nich rzekli: "W Beelzebubie, k s i ą ż ę c i u d i a b e l s k i m, wyrzuca diabelstwa"[27].

Podobne zjawisko można zaobserwować w tym przykładzie:

Talis erat lingua Dalilae, quae prodidit Samsonem, talis erat Iudae: Aue, Rabbi (L 108, 711-712).

Taki język miała Dali<l>a, ktora zdradziła a wydała Samsona. Taki też język miał Judasz, gdy przystąpił ku Panu Chrystusowi, a rzekł mu: "Pozdrowion bądź, Mistrzu" (Ks T5).

Judasz, tu natychmiast do Jezusa [ku Jezusowi] pr<zy>stąpiwszy, przeze [beze] wszego sromu pozdrowił go, rzeknąc [rzekąc][28]: "Pozdrowion bądź, Mistrzu"[29].

Warto na koniec zwrócić uwagę na obycie autora Ksiąg... z nieklasyczną łaciną używaną w Wulgacie. Doskonale bowiem poradził sobie on z przekładem ewidentnych biblizmów leksykalnych, takich jak hebraizm benedicere (L 106, 639), oznaczający choćby w Księdze Hioba 'złorzeczyć, bluźnić'[30]. Tłumacz bez trudu rozpoznał właściwy sens wyrazu, oddając go (tu formie rozkaźnikowej) jako "łaj" (Ks T), mimo że takie rozumienie kłóci się z klasycznym użyciem słowa. Podobnie religio (L 126, 293-294) poprawnie przełożono w Księgach... jako "grzech" (Ks Z4), mimo że jest to znaczenie rzadkie[31] i dodatkowo sprzeczne z intuicją.

Źródła sensu lato

W tym rozdziale nie wymieniłam właściwie konkretnych pozycji, z których autor tłumaczenia mógł korzystać. Starałam się jednak pokazać, że nie pracował w próżni i że kulturę literacką tamtych czasów, która go ukształtowała, da się dostrzec także na kartach Ksiąg... Źródła przekładu rozumiem więc bardzo szeroko, nie tylko jako konkretne przekazy, ale bardziej jako "wszystko to, co poprzedza sam akt pisania"[32]. Korzystanie z tak pojmowanych zasobów wykracza poza zwyczajną lekturę, której następstwem będzie prosta parafraza lub cytat, w zależności od kontekstu.

Co więcej, sądzę, że dwa dalsze rozdziały tej pracy stanowią także w jakiś sposób odpowiedź na to podstawowe pytanie o źródła przekładu. Tłumacz wykorzystał przecież istniejące tradycje, decydując się na rozwiązania językowe, o których będzie następnie mowa. Z kolei w ostatniej części poświęconej atrybucji autorskiej przedstawię wyniki badań nad obecnością tzw. sygnału tłumacza w Księgach, ktore zową Język, a więc innymi słowy, spróbuję odpowiedzieć na pytanie o stopień niezależności wersji polskiej od łacińskiego źródła.

Rozdział 1. Źródła przekładu

[1] Na zagadnienie źródeł przekładu, a raczej narzędzi, którymi tłumacz posługiwał się w swojej pracy, zwrócił moją uwagę prof. Marc Schachter (Durham University).

[2] Desiderius Erasmus Roterodamus, Opera omnia, Ord. 4, T. 1A: Lingua, wyd. J.H. Waszink, Amsterdam 1989. Do tej edycji odwołuję się za pomocą symbolu "L". Liczby arabskie odnoszą się kolejno do numeru strony oraz zakresu wierszy w wydaniu.

[3] Lingua per Des. Erasmum Roterodamum, opus novum et hisce temporibus aptissimum [...], (Basileae, apud Io. Frobenium, 1525), dz. cyt.

[4] Zob. J.H. Waszink, Introduction, [w:] Desiderius Erasmus Roterodamus, Opera omnia, Ord. 4, T. 1A: Lingua, dz. cyt., s. 16.

[5] Odsyłam tu każdorazowo do aparatu krytycznego z amsterdamskiego wydania, podając jedynie numer strony.

[6] Tłumaczenie wg Biblia w przekładzie Jakuba Wujka z 1599, wyd. ks. J. Frankowski, Warszawa 1999, s. 159.

[7] Lingua per Des. Erasmum Roterodamum, opus novum et hisce temporibus aptissimum [...], (Basileae, apud Io. Frobenium, 1525), dz. cyt., k. a7v-a8.

[8] Więcej na temat leksykografii polskiej w XVI i XVII wieku zob. Z. Klemensiewicz, Historia języka polskiego, Warszawa 2009, s. 352-357.

[9] Powołuję się tu na wydanie drugie (zob. K. Estreicher, Bibliografia polska, cz. 3, t. 11, ogólnego zbioru t. 22, Kraków 1908, s. 634-636) z 1533 roku: Dictionarius Ioannis Murmelii variarum rerum, tum pueris, tum adultis utilissimus, cu[m] Germanica atq[ue] Polonica interpretatione, adiecto etia[m] vocabuloru[m] et capitulorum indice, ne difficultas fieret aliqua in quaerendo, quare quod quisq[ue] habere voluerit, in pro[m]ptu habebit, Cracoviae, per Hieronymum Vietorem, 1533. Fotokopia na stronie Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej, http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/doccontent?id=174463&from=FBC (dostęp: 20 IV 2017).

[10] Powołuję się tu na wydanie z 1541 roku: F. Mymer, Dictionarius trium linguarum: Latine, Teutonice et Polonice, potiora vocabula continens, nunc denuo pluribus in locis auctus, in titulis per seriem alphabeti concinnatus, tum peregrinantibus, tum domi desidentibus et quibuslibet tribus loqui linguis cupientibus maxime necessarius et utilissimus, (Impressum Craccoviae, per Hieronymum Vietorem, 1541). Fotokopia na stronie Dolnośląskiej Biblioteki Cyfrowej, http://www.dbc.wroc.pl/dlibra/doccontent?id=3173&from=FBC (dostęp: 20 IV 2017).

[11] Zob. niżej, s. 44-70.

[12] Dictionarius Ioannis Murmelii..., dz. cyt., s. 45.

[13] Tamże, s. 44.

[14] Tamże, s. 69, s. 71; F. Mymer, dz. cyt., k. 40v, 42.

[15] Wszystkie cytaty z Ksiąg, ktore zową Język pochodzą z jedynego wydania przekładu (1542), które oznaczam skrótem "Ks" (zob. Aneks 1). Tekst podano w transkrypcji autorki. Brak znaku "v" po symbolu karty wskazuje na stronę recto. W taki sam sposób przytaczano w pracy inne dawne teksty w wydaniach oryginalnych. Wszędzie w transkrypcji nawiasy ostrokątne oznaczają poprawkę lub uzupełnienie luki, a nawiasy kwadratowe - rozwinięcie skrótu.

[16] Zob. s. 43.

[17] Biblia w przekładzie Jakuba Wujka z 1599, dz. cyt., s. 1605.

[18] Po każdym dłuższym cytacie łacińskim w nawiasach okrągłych będę podawać własne, możliwie wierne jego tłumaczenie, by ułatwić porównanie oryginału z wersją staropolską.

[19] Zachowana tu interpunkcja wskazuje, że tłumacz mógł rozumieć Syjon jako miejsce przebywania Boga, nie zaś - miejsce oddawania mu chwały.

[20] Gdy przytoczenie dla większej jasności zawiera nieco szerszy kontekst, wyróżniam sam analizowany element rozstrzelonym drukiem. Przekład Wujka brzmi tu podobnie: "Tobie przystoi pieśń, Boże, w Syjonie / i tobie oddadzą szlub w Jeruzalem" (Biblia w przekładzie Jakuba Wujka z 1599, dz. cyt., s. 1093).

[21] Tłumaczenie wg tamże, s. 1260.

[22] Nie wszystkie cytaty miały jednak swój odpowiednik w tym zabytku, ponieważ nie zawiera on pełnego tekstu Ewangelii.

[23] Przypominają się w tym kontekście słowa Jakuba Wujka, który w przedmowie do prymasa Stanisława Karnkowskiego, poprzedzającej swoje tłumaczenie Księgi Psalmów, pisze, że psałterz "w kościele jest nazwyczajniejszy" ze wszystkich ksiąg (Psałterz Dawidow, teraz znowu z łacińskiego, z greckiego i z żydowskiego na polski język z pilnością przełożony i argumentami i annotacyjami objaśniony przez d. Jakuba Wujka, teologa Societatis Iesu [...], (W Krakowie, [...] w drukarni Andrzeja Piotrkowczyka, 1594), k. A2. Fotokopia na stronie Dolnośląskiej Biblioteki Cyfrowej, http://www.dbc.wroc.pl/dlibra/doccontent?id=12043&from=FBC [dostęp: 20 IV 2017]).

[24] Zob. R. Wójcik, Tłumacz, wykładacz, kompilator czy autor? Wokół kompozycji Żywota Pana Jezu Krysta Baltazara Opeca i jego stosunku do Meditaciones vite Christi, [w:] B. Opec, Żywot Pana Jezu Krysta (1522), wyd. i wstępami opatrzyli W. Wydra i R. Wójcik, wstęp ikonograficzny K. Krzak-Weiss, Poznań 2014, s. XXXI-XCII.

[25] Tak w wydaniu Wietora z 1538 roku. W cytowanej edycji współczesnej wariant znajduje się w aparacie krytycznym pod tekstem.

[26] B. Opec, Żywot Pana Jezu Krysta (1522), dz. cyt., s. 342-345.

[27] J. Sandecki (Malecki), dz. cyt., s. 49 (tekst podaję we własnej transkrypcji).

[28] Wszystkie trzy warianty z wydania Unglera i Sandeckiego z 1522 roku. W cytowanej edycji współczesnej znajdują się w aparacie krytycznym pod tekstem.

[29] B. Opec, Żywot Pana Jezu Krysta (1522), dz. cyt., s. 294-295.

[30] Zob. A. Jougan, Słownik kościelny łacińsko-polski, wyd. 5, Sandomierz 2013, s. 69.

[31] Zob. Słownik łacińsko-polski, red. M. Plezia, t. 4: P-R, Warszawa 2007, s. 502.

[32] H. Love, Attributing Authorship: An Introduction, Cambridge 2002, s. 33. To sformułowanie pojawia się w książce Love'a w szerszym kontekście: "It [tj. much consideration of authorial work] omits, for a start, all that precedes the act of writing (language acquisition, education, experiences, conversation, reading of other authors) [...]".