Lichotki w krainie dinozaurów. Tom 11 - Erhard Dietl

Kup ebooka

29.90 zł
24.82 zł (20,93 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Ból zęba w upale

Let­nie słońce świe­ciło wy­soko nad ma­łym mia­stecz­kiem o na­zwie Szmelc. Wszy­scy ucznio­wie i na­uczy­ciele z nie­cier­pli­wo­ścią wy­pa­try­wali wa­ka­cji. Na­resz­cie znów przez kilka ty­go­dni będą mo­gli ca­łymi dniami le­niu­cho­wać.

Do­kład­nie tak, jak ro­biły to Li­chotki na swoim wy­sy­pi­sku śmieci w Szmelcu. Od za­wsze dzień w dzień roz­kosz­nie so­bie śmier­do­liły. Nie mu­siały pra­co­wać ani cho­dzić do szkoły.

Góra śmieci była dla Li­chot­ków ist­nym ra­jem na Ziemi. To wła­śnie tu­taj Tata-Li­cho­tek maj­stro­wał przy swo­ich wy­na­laz­kach, a Li­cho­ciątka ba­wiły się z ro­pu­chami i szczu­rami.

Je­śli Mama-Li­chotka chciała coś ugo­to­wać, to wy­star­czyło, że udała się za ja­ski­nię. Tam ma­ga­zy­no­wała naj­bar­dziej zgniłe za­pasy.

Tak, na wy­sy­pi­sku śmieci w Szmelcu na­prawdę żyło się przy­jem­nie. Tu­taj Li­chotki miały wszystko, czego po­trze­bo­wały.

No tak, po­wiedzmy pra­wie wszystko...

Od wielu dni nie pa­dało. Cała góra śmieci była su­cha jak bąk. W żad­nej z pięk­nych błot­nych ka­łuż nie było już wody.

Li­cho­ciątka nie mo­gły rzu­cać kul­kami błot­nymi. A Mama-Li­chotka nie miała po­ję­cia, jak ugo­to­wać swój ro­sół na śmie­ciach bez mo­krego błota. Li­chotki sie­działy nie­za­do­wo­lone w cie­niu swo­jej za­tę­chłej ja­skini. A jesz­cze, jakby tego wszyst­kiego było mało, naj­młod­szemu Li­cho­ciątku za­czął się wy­rzy­nać zą­bek. Ma­luch le­żał w swo­jej skrzynce po owo­cach i ję­czał na naj­wyż­szych ob­ro­tach.

Mama Li­chotka bez­sku­tecz­nie pró­bo­wała dać mu do żu­cia ka­wa­łek opony ro­we­ro­wej. Bab­cia-Li­chotka przez cały dzień prze­szła się z nim już dwa­dzie­ścia trzy razy wo­kół śmiet­nika i pięć­dzie­siąt sie­dem razy za­śpie­wała mu Pieśń Li­chot­ków. Ale ten głupi ból zęba ani tro­chę nie ustę­po­wał.

Dwoje Li­cho­cią­tek ba­wiło się z Ognio­pier­dem w cho­wa­nego.

- Słu­chaj­cie, śmier­dziuszki - po­wie­działa do nich Mama-Li­chotka. - Czy mo­że­cie przez chwilę za­opie­ko­wać się naj­młod­szym Li­cho­ciąt­kiem?

- Ale dla­czego my? - py­tały za­sko­czone Li­cho­ciątka. Nie miały ochoty opie­ko­wać się kwę­ka­ją­cym dziec­kiem.

- A dla­czego nie? - od­parła Mama-Li­chotka. - Chcemy wyjść z Bab­cią-Li­chotką po­szu­kać ba­jora.

- Wła­śnie tak! - po­twier­dziła Bab­cia-Li­chotka. - Gdzieś musi się zna­leźć coś błot­ni­stego. A wy mo­że­cie w tym cza­sie tro­chę po­niań­czyć. Je­stem pewna, że nic wam się nie sta­nie.

Jedno Li­cho­ciątko prze­wró­ciło oczami i wy­mam­ro­tało pod no­sem:

- Niech to ośli­zgła ściera z błoc­kiem! Niań­cze­nie bo­basa jest nudne jak flaki z ole­jem!

- Za­pier­dzimy się z nu­dów - po­twier­dziło dru­gie.

- Co ja tam sły­szę? - za­cie­ka­wił się Dzia­dek-Li­cho­tek.

Sie­dział na swoim sta­rym piecu i żuł ko­ścianą fajkę. - Sześć­set lat temu niań­czy­łem dużo dzieci i ni­gdy się nie nu­dzi­łem. By­łem opie­ku­nem w li­cho­cim żłobku. Każ­dego dnia trosz­czy­łem się o setkę ma­łych dzieci!

- Cu­dow­nie! - za­wo­łały Li­cho­ciątka. - Na ro­pu­chę, w ta­kim ra­zie mo­żesz za­opie­ko­wać się naj­młod­szym Li­cho­ciąt­kiem! Je­śli je­steś w tym taki do­bry!

Ale Dzia­dek-Li­cho­tek po­trzą­snął głową tak mocno, że za­grze­cho­tały mu dru­ciane włosy.

- Nie mam czasu! Wy­pa­da­łoby stwo­rzyć nowy wiersz. Po­eta po­trze­buje od­po­czynku i re­laksu, to ja­sne jak słońce.

- No już nie rób­cie ta­kiego za­mie­sza­nia, śmier­dziuszki! - wtrą­cił się Tata-Li­cho­tek. Le­żał sze­roko roz­cią­gnięty w swo­jej wan­nie ze śmie­ciami, ze skórką od ba­nana na gło­wie, żeby chro­nić się przed słoń­cem. - Dla­czego nie mo­że­cie wy­świad­czyć ma­mie przy­sługi? Zaj­mij­cie się w końcu czymś po­ży­tecz­nym!

- Prze­cież ty też mo­żesz się tym za­jąć! - krzyk­nęły Li­cho­ciątka. - Masz tyle czasu!

- Tak wam się tylko wy­daje - po­wie­dział Tata-Li­cho­tek. - Ale na­prawdę mu­szę od­po­cząć. Całe to śmier­do­le­nie w tym upale mnie wy­kań­cza.

Naj­młod­sze Li­cho­ciątko wciąż be­czało. Li­cho­ciątka spoj­rzały na nie za­my­ślone.

- Nie mo­żemy tego zro­bić - po­wie­działo jedno z dzieci do Mamy-Li­chotki. - Sto razy bar­dziej wo­limy po­rzu­cać so­bie opo­nami sa­mo­cho­do­wymi.

- Co ta­kiego? - do­py­ty­wała Mama-Li­chotka. - Za­łożę się, że bę­dzie­cie bar­dzo do­brymi opie­ku­nami. Po pro­stu spró­buj­cie.

- Ale chcia­ły­śmy się też po­ba­wić z ro­pu­chami - mruk­nęło dru­gie Li­cho­ciątko. - Ktoś musi się za­jąć bied­nymi ro­pu­chami, prawda?

- To wszystko wy­mówki! - wes­tchnęła Mama-Li­chotka. - Nic tylko wy­mówki i wy­mówki! W ta­kim ra­zie od ju­tra mo­że­cie się po­że­gnać z ro­so­łem na śmie­ciach.

First pu­bli­shed in Ger­man un­der the ti­tle: Die Ol­chis im Land der Di­nos

Co­py­ri­ght? by Ver­lag Frie­drich Oetin­ger, Ham­burg, 2018

Pu­bli­shed by agre­ement with Ver­lag Frie­drich Oetin­ger, Ham­burg, Ger­many

Text and il­lu­stra­tions by Er­hard Dietl

Co­py­ri­ght for Po­lish trans­la­tion? by Alek­san­dra Ci­choń

Co­py­ri­ght ? by Vir­tu­alo, 2023

Redakcja: Weronika May

Ko­rekta: Alek­san­dra Wroń­ska, Mag­da­lena Gonta-Bier­nat / To Się Wyda

Skład i ła­ma­nie: To­masz Bier­nat / To Się Wyda

Pro­jekt okładki: To­masz Bier­nat / To Się Wyda

Ilu­stra­cja na okładce: Er­hard Dietl

Tytuł oryginału: Die Olchis im Land der Dinos

Wydanie I

War­szawa 2024

ISBN 978-83-272-8954-4

Książka jest objęta ochroną prawa autorskiego. Wszelkie udostępnianie osobom trzecim, upowszechnianie i upublicznianie, kopiowanie oraz przetwarzanie jest nielegalne i podlega właściwym sankcjom.

Virtualo Sp. z o.o.

ul. Mar­szał­kow­ska 104/122

00-017 War­szawa

www.vir­tu­alo.pl

Chcesz wy­dać książkę lub au­dio­book? Wejdź na vir­tu­alo.eu lub na­pisz do nas na ad­res: re­dak­cja@vir­tu­alo.pl.

Zobacz nas na

W se­rii o Li­chot­kach uka­zały się:

Li­chotki i tajny eks­pe­ry­ment

Li­chotki lecą na Księ­życ

Li­chotki i re­kin w kratkę

Li­chotki i zie­lona mu­mia

Li­chotki i Dia­bel­skie Leże

Li­chotki w si­dłach ma­gika

Li­chotki i ście­kowy de­tek­tyw z Lon­dynu

Li­chotki i po­lo­wa­nie na Upiora

W trzy­ma­ją­cej w na­pię­ciu se­rii o Li­chot­kach-de­tek­ty­wach uka­zały się liczne ksią­żeczki i dwa zbiory opo­wia­dań. Ma­te­riały po­moc­ni­cze i edu­ka­cyjne (po nie­miecku) można zna­leźć na stro­nie www.vgo-schule.de.

Er­hard Dietl uro­dził się w 1953 roku w Ra­ty­zbo­nie w Niem­czech. Jest pi­sa­rzem i ilu­stra­to­rem od­no­szą­cym suk­cesy za­równo w swoim kraju, jak i za gra­nicą. Za swoje prace otrzy­mał wiele na­gród, mię­dzy in­nymi na­grodę fun­da­cji Buch­kunst za naj­ład­niej wy­daną książkę czy au­striacką na­grodę za naj­lep­szą książkę w dzie­dzi­nie li­te­ra­tury dzie­cię­cej i mło­dzie­żo­wej.

Jed­nymi z naj­po­pu­lar­niej­szych bo­ha­te­rów jego ksią­żek są nie­sforne Li­chotki, które roz­śmie­szą i przy­cią­gną do lek­tury na­wet tych, któ­rzy nie są prze­ko­nani do czy­ta­nia. Czy­tel­nicy z przy­jem­no­ścią się­gną rów­nież po se­rię o Gu­sta­vie Gor­kym - ko­smicz­nym re­por­te­rze. Przy­pad­nie ona do gu­stu zwłasz­cza fa­nom Li­chot­ków.