Mama-Lichotka robi się na bóstwo
Wszyscy honorowi obywatele Szmelca dostali zaproszenie. Było to zaproszenie do Hotelu Romantycznego - szykownego, małego hotelu ze spa nad jeziorem. Jako że Lichotki były honorowymi obywatelami, zaproszenie dotarło również do nich, na wysypisko.
Nie zdarzało się często, że dostawały listy. Listonosz miał zabawną minę, gdy przedzierał się przez cuchnące hałdy śmieci z zaproszeniem. A na końcu i tak musiał przeczytać Lichotkom jego treść. Brzmiała ona: "Burmistrz miasta Szmelc i jego żona mają przyjemność zaprosić Państwa jako honorowych obywateli Szmelca na wielką uroczystość 700-lecia miasta w Hotelu Romantycznym. Zapraszamy do wizyty w naszym najlepszym spa, w którym można zaznać relaksu ciała i ducha. Przygotujcie się do obchodów 700-lecia Szmelca w przyjemnej atmosferze".
W kopercie znalazł się jeszcze program obchodów i Lichotki zadziwiły zaplanowane atrakcje, przede wszystkim wielki pokaz fajerwerków i wybory miss Szmelca. Włożono tam i kolorową ulotkę reklamującą hotel. Lichotki długo i dokładnie przyglądały się fotografii i zastanawiały się, co mają zrobić. Dziadek-Lichotek i Babcia-Lichotka nie mieli ochoty iść. Dziwiło ich trochę to zaproszenie, bo burmistrzowa nie była wielką fanką Lichotków. Kilka lat temu usiłowała nawet zniszczyć ich cudowną górę śmieci, żeby zbudować na tym miejscu salę koncertową. Na szczęście jej się nie udało.
Również Tata-Lichotek burknął z pogardą:
- Smrodliwe bąki, co nam do jakiejś perfumowanej dziury? To nie dla nas!
Ale ku jego zdziwieniu Mama-Lichotka wraz z oboma Lichociątkami była innego zdania.
- Na wszy pierdzące, to ropuszańsko! - zawołała Mama-Lichotka. - Ja się wybieram! Mały urlopik dobrze mi zrobi.
- Co proszę?! - mruknął Tata-Lichotek ze swojej wanny ze śmieciami. - Coś takiego na pewno nie zrobi dobrze żadnemu Lichotkowi!
- Nieprawda! Nam na pewno zrobi dobrze! - zawołało jedno z Lichociątek. - Koniecznie potrzebujemy małej odmiany!
- Odmiany i relaksu! - dodała Mama-Lichotka.
- My się tu zapierdzimy z nudów! - stwierdziło drugie Lichociątko.
- Co proszę? Czy ja dobrze słyszę? - mruknął Dziadek-Lichotek ze swojego starego piecyka. - Jak wam się nudzi, to ubrudźcie jamę i smoka Ogniopierda. Wygląda na strasznie czystego.
- Przez to ciągłe brudzenie można się zapierdzieć z nudów - narzekały Lichociątka.
- Ach, dzieci, macie tu przecież wszystko, czego potrzebujecie - wtrąciła się Babcia-Lichotka. - Muchy, ślimaki, ropuchy i szczury do zabawy. I na pewno niedługo będzie padać, wtedy będziecie mogły poskakać sobie po kałużach. Co wy chcecie robić w takim czystym, nieropuszańskim hotelu?
- I tak chcemy iść z Mamą-Lichotką - powiedziało jedno z Lichociątek. - Na pewno będzie fajnie.
- Bardzo się cieszę, że chcecie ze mną iść - odparła Mama-Lichotka. - Myślę, że naprawdę trzeba się tam pojawić!
Tacie-Lichotkowi wcale się to nie podobało, że Mama-Lichotka chce iść do Hotelu Romantycznego bez niego.
- Do ościotrupa! - zawołał. - A kto będzie tu gotował? Nikt nie gotuje tak dobrze jak Mama-Lichotka!
Babcia-Lichotka spojrzała na niego z wyrzutem.
- Tego nie chciałam usłyszeć, ty odświeżaczu powietrza!
Tata-Lichotka rzucił pustą puszką w kierunku Babci-Lichotki.
- Nie nazywaj mnie nigdy więcej odświeżaczem powietrza!
- Zjełczałe zabłocone ściery, dacie tu sobie radę beze mnie przez kilka dni! - powiedziała Mama-Lichotka. - Już zdecydowałam i idę, choćby nie wiem co. Ja potrzebuję kilku dni odpoczynku i relaksu!
- Tutaj też możesz odpoczywać i się relaksować! - burknął Tata-Lichotka. - Nie podoba mi się to. Lichotek musi wiedzieć, gdzie jego miejsce. A na pewno nie jest nim hotel!
Oba Lichociątka zawołały:
- Ale Lichotek może robić, co mu się podoba, kiedy mu się podoba i jak długo mu się podoba! A my chcemy iść z mamą do tego Hotelu Romantycznego!
- Do wszy pierdzącej, to róbcie, co tam sobie chcecie! - rzucił Tata-Lichotek, wziął głęboki oddech i zanurkował prawie do dna w swojej wannie ze śmieciami.
Chwilę potem Mama-Lichotka wyciągnęła nową sukienkę, którą uszyła z niebieskich worków na śmieci.
- Do diaska smrodliwego! Czy ktoś mi pomoże? - Sukienka z worków na śmieci leżała na niej przepięknie.
- Nie ruszaj się, zaraz zakleję ją z tyłu - zarządziła Babcia-Lichotka i dopasowała tył sukienki za pomocą kawałka szerokiej taśmy klejącej. - No, teraz to całkiem dobrze wygląda!
Mama-Lichotka obróciła się kilka razy wokół własnej osi jak baletnica.
- No i jak wam się podobam? Mogę się tak pokazać w hotelu?
Babcia-Lichotka była zachwycona.
- Tak możesz iść nawet na wybory miss Szmelca!
- Miss Szmelca? A co to znowu za głupota? - burknął Tata-Lichotek.
- Pisali o tym w liście - wyjaśniła mu Babcia-Lichotka. - Podczas wyborów miss można wygrać nagrodę. A tak w ogóle, ty stary cuchnący kapciu, mógłbyś choć raz powiedzieć Mamie-Lichotce jakiś komplement. Wygląda naprawdę cudnie!
Mama-Lichotka cieszyła się na pobyt w hotelu.
Zwłaszcza na to spa, gdzie można porządnie wypocząć. Pewnie są tam kąpiele błotne i ciekawiło ją, czy były równie przyjemne, jak te w kałużach na wysypisku śmieci.
- Będę się dobrze bawić! - cieszyła się Mama-Lichotka. - Wreszcie spędzę kilka dni bez gotowania i dziecięcych wrzasków!
Również Lichociątka były ciekawe atrakcji w hotelu. Miały tam być plac zabaw, sauna, padok dla kucyków, klub golfowy i minizoo z dziesięcioma muflonami. Koniecznie chciały zobaczyć te muflony. Nie wiedziały co prawda, czym są, ale samo słowo "muflon" bardzo przypadło im do gustu.