PRZEDMOWA
Książka, którą trzymacie w rękach, nie jest przyjemną lekturą. Nie jest opowieścią, przy której pijecie herbatę i czujecie się komfortowo. Jest brutalnym, bezlitosnym spojrzeniem na system, który powinien chronić nasze największe narodowe bogactwo - lasy - a zamiast tego stał się maszyną do wyciągania zysku, areną korupcji i czasem miejscem zbrodni.
"Leśnicy" to kronika upadku. Ale też kronika walki. To opowieść o ludziach, którzy przekroczyli granicę między służbą publiczną a przestępczością, kierowani chciwością, strachem lub zwykłą słabością. I o innych - tych, którzy powiedzieli "dość", wiedząc, że zapłacą za to najwyższą cenę.
Pisząc tę książkę, chciałem pokazać uniwersalność ludzkiej natury. Chciwość nie zna granic - geograficznych, kulturowych, zawodowych. Leśniczy kradnący drewno w Puszczy Białowieskiej niewiele różni się od urzędnika defraudującego fundusze w Warszawie, czy księdza, który pierze brudne pieniądze w małej parafii. Wszyscy oni kierują się tym samym - pragnieniem zysku, władzy, bezkarności. I wszyscy popełniają ten sam błąd - wierzą, że system ich ochroni.
Czasem chroni. Zbyt często chroni. Ale nie zawsze.
Postacie w tej książce są fikcyjne, ale ich czyny są autentyczne - inspirowane setkami dokumentów prokuratorskich, wyroków sądowych, reportaży dziennikarskich z ostatnich piętnastu lat. Nielegalne wycięły w obszarach chronionych, fałszowanie certyfikatów, przemyt drewna za granicę, pranie pieniędzy przez fundacje kościelne, morderstwa niewygodnych świadków - wszystko to naprawdę miało miejsce. Zmieniłem tylko nazwiska. I nieco uprościłem fabułę, bo prawda była zbyt skomplikowana, żeby zmieścić ją w jednej książce.
To, co najbardziej mnie poruszyło podczas researchu, to nie skala korupcji - choć ta była przerażająca. To była normalizacja zła. Ludzie, którzy fałszowali dokumenty, mówili sobie: "Wszyscy tak robią". Ci, którzy wycinali chronione drzewa: "To tylko kilka, nie całość". Ci, którzy przyjmowali łapówki: "Pensje są niskie, muszę jakoś żyć". I w ten sposób, małymi krokami, przekraczali kolejne granice, aż w końcu stali się przestępcami. Albo mordercami.
Ale "Leśnicy" to nie tylko książka o złu. To także opowieść o zwykłych ludziach, którzy mieli dość. O podleśniczym, który zgłosił nielegalną wycinkę, wiedząc, że straci pracę. O dziennikarce, która przez lata zbierała dowody, mimo zastraszania i procesów sądowych. O strażniku leśnym, który zeznawał przeciwko swojemu szefowi, choć groziło mu więzienie jako współsprawcy. O ekolożce, która straciła życie, broniąc puszczy.
Ci ludzie są bohaterami tej książki. Nie dlatego, że byli nadzwyczajni. Ale dlatego, że byli zwyczajni - i mimo to wybrali dobrze.
Chciałem również pokazać złożoność moralną. Nie wszyscy przestępcy w tej książce są potworami. Niektórzy to słabi ludzie, którzy dokonali złych wyborów. Leśniczy, który przyjął pierwszą łapówkę, bo żona chorowała i potrzebował pieniędzy na leczenie. Księgowa, która fałszowała dokumenty, bo szef groził zwolnieniem. Strażnik, który zamykał oko na nielegalne polowania, bo sam był kłusownikiem i bał się dekonspiracji.
Czy zasługują na współczucie? Nie wiem. Czy zasługują na karę? Bez wątpienia. Ale chciałem, żebyście, czytelnicy, zobaczyli ich jako ludzi, nie tylko jako przestępców. Bo zło rzadko przychodzi w czystej formie. Częściej jest zakamuflowane, stopniowe, uzasadniane "szczególnymi okolicznościami".
Książka ta jest również ostrzeżeniem. System, który opisuję, wciąż istnieje. Może nie w tak brutalnej formie jak dziesięć lat temu - aresztowania, reformy, kontrole społeczne zrobiły swoje - ale fundamenty pozostały. Dopóki będą ludzie gotowi zapłacić za nielegalnie pozyskane drewno, dopóki będą urzędnicy gotowi przymknąć oko za łapówkę, dopóki będą księża prący pieniądze przez fundacje - system będzie działał.
I dlatego potrzebujemy czujności. Dziennikarzy, którzy będą zadawać niewygodne pytania. Prokuratorów, którzy będą ścigać przestępstwa, nawet jeśli sprawcą jest senator czy arcybiskup. Zwykłych obywateli, którzy będą mówić: to jest złe, i nie zaakceptuję tego.
Bo, jak mówi Teresa Wątrobianka, główna bohaterka tej książki: "Prawda nie potrzebuje armii. Potrzebuje głosu. Jednego głosu, który powie: widziałem. I nie pozwolę zapomnieć".
Piszę tę książkę jako głos. Głos za tych, którzy nie mogą już mówić - Madej, Malik, Sojecki i wielu innych, których nazwisk nie znacie, bo zginęli w zapomnieniu. Głos za lasami, które nie mogą się same bronić. Głos za prawdą, która jest zagłuszana przez propaganda, manipulację, strach.
Jeśli po przeczytaniu tej książki poczujecie gniew - dobrze. Gniew jest początkiem zmiany. Jeśli poczujecie bezsilność - nie poddawajcie się. Bezsilność jest tym, na co liczą przestępcy. Jeśli poczujecie nadzieję - przytrzymajcie ją. Bo nadzieja, jak mówi las, zawsze się odradza.
"Leśnicy" to książka o Polsce. Ale też o każdym kraju, gdzie korupcja stała się normą, gdzie władza chroni swoich, gdzie zwykły człowiek czuje, że system jest przeciwko niemu. To uniwersalna opowieść o walce dobra ze złem. I o tym, że dobro, choć często przegrywa bitwy, ostatecznie wygrywa wojnę.
Bo prawda, jak las, jest niezniszczalna. Można ją wyrąbać, spalić, zagrzebać. Ale zawsze się odradza. Czasem potrzebuje lat. Czasem pokoleń. Ale się odradza.
I to jest przesłanie tej książki.
Czytajcie. Pamiętajcie. Działajcie.
Bo las pamięta. I my też powinniśmy.
Veritas liberabit vos.
Prawda was wyzwoli.
Autor