Lekarstwa na PiS w pigułkach - Krzysztof Topolski

Kup ebooka

29.90 zł
25.81 zł (25,81 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać
?

Pokurcz

Będzie to wiersz o Kaczorze,

jego mózgu wiwisekcja,

więc siadajcie i czytajcie,

z Freuda teraz będzie lekcja.

On wszak chciał Kaczorem zostać,

gdy na świat tylko wyskoczył,

lecz postury był niewielkiej,

więc nie Kaczor, ale Pokurcz.

Często Pokurcz od poczęcia

ma tow sobie, że się złości,

bez przyczyny, by pokazać

brak kompleksu swej niższości.

Przyszła potem straszna wpadka:

stan wojenny w dzień przekimał,

z czego potem się tłumaczył,

że go w łóżku kot przetrzymał.

Ciężko więc zakompleksiony,

hołdów chciał od reszty świata,

lepiej wiedział, co, jak, kiedy,

z rzadka tylko słuchał brata.

Lat trzydzieści temu z górką,

gdy Wałęsa był ich wodzem,

zgodnie dupę mu lizali,

ale się zawiedli srodze.

Obaj z posad wylecieli,

Lechu zgnoił ich do szczętu.

Wraz z Pokurczem słabo przędło

też Porozumienie Centrum.

Buzek z gnoju ich wydobył,

jego brat ministrem został.

Pokurcz wtedy PiS założył,

z PiS-em wyszedł już na prostą.

W mig prezydentem brata zrobił,

będąc wobec brata szczerym,

przez dwadzieścia trzy miesiące

cierpiał, nim został premierem.

Jednak cały czas to Pokurcz

w swoich łapach trzymał karty,

jeden zaś z wiceministrów,

Andrzej Duda, lubił narty.

Kiedy Wąsik i Kamiński

źle zadanie wykonali,

Pokurcz poszedł po całości,

już pozbywszy się wasali.

Grał va banque i przegrał z Tuskiem,

w gruzach legło jego ego,

po Smoleńsku, z Komorowskim

jeszcze przerżnął też do tego.

Znowu cierpiał i był w dole,

bo pokurczom się to zdarza,

ale zebrał się do kupy

i postawił na narciarza.

Nawet, ku jego zdumieniu,

narciarz był w slalomie lepszy.

Nie to, że pomogła Szydło -

Komorowski slalom spieprzył.

Narciarz wygrał z tym, z kim Pokurcz

przegrał, z ciężką ujmą na honorze,

lecz wciąż cugle w łapach trzymał,

na premiera Szydło włożył.

Z premier Szydło wnet się rozstał,

bo nie znała angielskiego

(on też nie zna, na co mu to).

Ale miał Morawieckiego.

Potem wyszły inne sprawy,

które kłopot mu sprawiały,

nie chciał, chociaż sam nie ciupciał,

żeby baby się skrobały.

Ostrołęka i dwie wieże,

TVN czy wolność słowa,

wroga Unia Europejska

chcąca forsę kraść z Turowa.

Pokurcz trwał, był jak opoka,

choć nie wszystko szło jak z płatka,

PiS rozkradał kraj, gdy nagle

się zdarzyła trudność rzadka.

Szczepić wszystkich będzie ciężko,

Covid spadł z jasnego nieba,

lecz na ZUS-ie zaoszczędzi,

niech zdychają, jak potrzeba.

Więc zdychają, to mu zwisa,

lecz go męczy w głębi ducha

to, że wciąż rozpamiętuje,

że za bardzo brat go słuchał.

Po Smoleńsku znienawidził

wszystkich ludzi, resztę świata,

tylko drży, aby nie wyszło

to, do czego zmusił brata.

Wiersz ten, jak i te następne,

składam Pokurczowi w darze,

bowiem chcę, by szlag go trafił,

w dzień i w nocy o tym marzę!