Kultura (nie)odpowiedzialności. Społeczne konteksty zaniechanej cnoty - Małgorzata Bogunia-Borowska


Reflow text when sidebars are open.
Małgorzata Bogunia-Borowska
1
Żyć to brać na siebie odpowiedzialność i mając świadomość tej powinności,być zdolnym zawsze tę odpowiedzialność ponosić.
Ryszard Kapuściński Lapidaria I-III, s. 233
Prace nad niniejszą książką zostały rozpoczęte w 2018 roku, jednak sam jej pomysł zrodził się dużo wcześniej. Działania nad nią zwolniły w 2020 roku, gdy wybuchła globalna pandemia, i ukazuje się ona w roku 2021 w zupełnie innym świecie. W rzeczywistości, w której pojawiła się empiryczna możliwość przetestowania znaczenia odpowiedzialności w wielu wymiarach i w różnych kulturach. Nieoczekiwane zdarzenie, będące eksperymentem o niespotykanych nigdy wcześniej rozmiarach, stało się niebywałą okazją do myślenia o nim w kategoriach odpowiedzialności. Sytuacja wymagała odpowiedzi wielu różnych podmiotów, ludzi, instytucji, państwa, korporacji, mniejszych i większych struktur.
Problematyka odpowiedzialności jest aktualna i ważna w każdych czasach. Jest to problem zawsze pierwszoplanowy, choć może w kulturze afirmacji witalności, młodości, niedojrzałości mogło się wydawać, że został odsunięty na drugi plan. Po co zajmować się odpowiedzialnością, gdy świat się bawi, konsumuje, pędzi do przodu, rozwija technologicznie? Ludzi zajmuje podróżowanie, zwiedzanie, zabawa, a nie dylematy fundamentalnych wartości. W świecie kultury zachodniej, który uporał się z dwoma totalitaryzmami, wojnami, analfabetyzmem i biedą, nastał czas stabilizacji. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że ów trwający kilka dekad czas apollińskiej harmonii, ładu, pewnego uformowania, na straży którego stały obiektywizm, intelekt i rozum, podlega prawom czasu i zmian. Można zaryzykować stwierdzenie, że od dojrzałości, a może nawet schyłku pewnego okresu, przesuwamy się w kierunku trendu przynoszącego czas dionizyjskiej fazy, pełnej niepewności, żywiołowości, emocji oraz subiektywizacji. Kultura fazy dojrzałej chyli się ku końcowi, a na horyzoncie pojawia się nowa, niedojrzała forma kultury. Odnosi się wrażenie, że powoli świat wchodzi w stan zmiany i przeobrażania się, co może zaowocować nową jakością i nową kulturą. Na razie kultura zdaje się powoli dryfować, wchodzić w ruch zmierzający do zmiany. Od fazy apollińskiej do fazy dionizyjskiej. Od dojrzałości do niedojrzałości. Od stabilności do rozchwiania. Jest to przejście, które można wstępnie określić: od kultury afirmacji do kultury deprecjacji. Od apollińskiej harmonii do dionizyj-skiego niepokoju.
Być może ów stan nie ujawniłby się wyraźnie jeszcze przez dłuższy czas, gdyby nie owo wyjątkowe zdarzenie, które spadło na świat pod koniec 2019, a stało się globalnym problemem na początku roku 2020. Wirus o nazwie SARS-CoV-2 przyniósł światu pandemię, a wraz z nią doprowadził do poważnych przewartościowań i refleksji nad stanem kultury, sytuacją ludzi w różnych częściach świata, dotknął kwestii egzystencjalnych oraz zapoczątkował wielką dyskusję na temat jakości współczesności. Pandemia akcelerowała zmiany kulturowe i ekonomiczne, które już od jakiegoś czasu dawały o sobie znać, takie jak chociażby związane z nowymi technologiami, sztuczną inteligencją, ekologią, masowymi migracjami, konfliktami politycznymi o zasięg wpływów na świecie pomiędzy najsilniejszymi państwami. Wiele zagadnień poruszonych w niniejszej pracy znakomicie nadaje się do analizy w kontekście nowej, pandemicznej sytuacji. Trzeba jednak pamiętać, że omawiana tematyka ma charakter uniwersalny i jest fundamentalna dla życia społecznego, kulturowego, politycznego, ekonomicznego, gospodarczego, religijnego każdych czasów.
Książka jest poświęcona analizie odpowiedzialności w różnych kontekstach i z bardzo zróżnicowanych perspektyw. Jest to także książka o nieodpowiedzialności. Stawiając sobie bowiem pytania dotyczące współczesnego stanu chaosu, rozchwiania, moralnej niepewności, nieprzewidywalności podejmowanych działań jednostkowych i zbiorowych, nie da się nie zauważyć, że w dużym stopniu jest on wynikiem hegemonii nieodpowiedzialności. Uporządkowanie i stabilność wynikają z odpowiedzialności, chaos i rozwichrzenie zaś to efekt nieodpowiedzialności. Świat z deficytami odpowiedzialności budzi uzasadniony niepokój. Brak cnoty odpowiedzialności w przestrzeni publicznej i życiu prywatnym, w stosunkach międzypaństwowych i relacjach międzyludzkich stanowi zagrożenie, gdyż stwarza przestrzeń anarchii i negatywnych zjawisk. Istnieją środowiska, które zdają sobie z tego sprawę i podejmują inicjatywy przeciwstawiające się deficytowi odpowiedzialności. Dobrym przykładem takiej inicjatywy jest projekt Nienieodpowiedzialni, który ma charakter biznesowy, ale ma oddziaływać społecznie. "Jesteśmy odpowiedzialni nie tylko za sukces finansowy, ale również za wpływ społeczny. Dlatego bierzemy odpowiedzialność za to, jaki będzie świat, który nas otacza"1. Znaczące jest wykorzystanie podwójnego zaprzeczenia w nazwie projektu. To nie jest projekt Odpowiedzialni, ale Nienieodpowiedzialni, co podkreśla konieczność przeciwstawiania się egzystencji w środowisku społecznym coraz bardziej naznaczonym nieodpowiedzialnością. To postawa buntu wobec ignorancji. Sprzeciw wobec sytuacji, w których nieodpowiedzialność nie jest karana i napiętnowana, lecz często nawet jest nagradzana. Nieodpowiedzialność się wybacza i toleruje. Świat jest coraz bardziej złożony i coraz łatwiej w nim ukrywać nieodpowiedzialność, a czasem nawet chełpić się taką postawą, szczególnie gdy coś ujdzie płazem i nie trzeba ponosić konsekwencji braku odpowiedzialności.
Książka zapewne nie przynosi ostatecznych rozstrzygnięć, ale wydaje się, że bardziej niż kiedykolwiek jest teraz potrzebna. Jak pisał Ryszard Kapuściński: "Dzisiejszego globalnego świata człowiek nie potrafi objąć świadomością, wyobraźnią, umysłem. I ludzie najczęściej unikają podejmowania próby jego ogarnięcia. To widać dobrze po literaturze - ludzie uciekają w nisze, w prywatność, opowiadają historię rodziny, dzieciństwa, miasta" (Kapuściński 2014, s. 25). Wysycenie światem wydawało się przekraczać możliwości percepcyjne człowieka, ale także przedstawiciele nauk społecznych skłaniają się ku analizom mniejszych wycinków rzeczywistości, czego najlepszym przykładem jest zwrot ku socjologii codzienności i pojawienie się "trzeciej socjologii" (Sztompka 2008, s. 21). Po zwycięskich wyborach prezydenta Donalda Trumpa w Stanach Zjednoczonych Arlie Russell Hochschild udała się w teren, aby zrozumieć swoich współobywateli i poznać ich sposób myślenia, tak bardzo bowiem niezrozumiały wydawał się dokonany przez nich wybór. Okazało się, że jedną z przyczyn była tęsknota za rzeczywistością, którą się rozumie. Za tym, co lokalne, bliskie i swojskie. Nasuwa się zatem stwierdzenie, że człowiek tęskni za światem, który nie tylko ogarnia, ale też za który w pełni może odpowiadać. Sytuacje kryzysowe zawsze ujawniają wiele ukrytych zjawisk. Pandemia z pewnością była jedną z nich. W kontekście tego zdarzenia rozważania na temat odpowiedzialności stały się jeszcze bardziej istotne, a książka - ważna w otwierającej się trzeciej dekadzie XXI stulecia.
Żyjemy w czasach, w których odpowiedzialność zdaje się być pojęciem nieostrym, nieco rozmytym. Kultura cywilizacji zachodniej w połączeniu z silną ekonomizacją życia codziennego stworzyły dogodne warunki do kalkulowania, kiedy warto być odpowiedzialnym, a kiedy unikać odpowiedzialności. Odpowiedzialność coraz częściej staje się przedmiotem analizy i myślenia w kategoriach tego, co się opłaca bądź nie opłaca w określonych warunkach społecznych, kulturowych, politycznych, ekonomicznych, zawodowych czy rodzinnych.
Wartość odpowiedzialności, jak i jej antywartość - nieodpowiedzialność są przymiotami jednostek, ale także grup, zbiorowości czy instytucji. Mogą być stałym lub zmiennym elementem wyposażenia tych struktur. Mogą wykazywać się większym lub mniejszym natężeniem, charakteryzując podmioty wysoką lub niską odpowiedzialnością. Zazwyczaj wysoki poziom odpowiedzialności oznacza niski poziom nieodpowiedzialności. Im więcej wartości pozytywnej, tym mniej negatywnej. Im więcej odpowiedzialności, tym mniej nieodpowiedzialności. Kwestia ta jest jednak bardziej skomplikowana, w ramach bowiem jednej struktury ludzkiej, grupowej lub instytucjonalnej mogą pojawiać się obszary odpowiedzialności większej lub mniejszej, koegzystujące z obszarami nieodpowiedzialności także większej lub mniejszej. W praktyce oznacza to, że na przykład człowiek może być w jednej roli całkiem odpowiedzialny, w innej zaś nieodpowiedzialny. Podobnie może być z instytucjami, zbiorowością czy grupami. Co więcej, odpowiedzialność bądź jej brak nie są czymś raz na zawsze ustalonym i pewnym.
Odpowiedzialność nie jest czymś stałym. Ta sama osoba czy też instytucja raz może reagować odpowiedzialnie, innym razem - nieodpowiedzialnie. Odpowiedzialność nie stanowi immanentnej cechy ludzkiej, instytucjonalnej czy też państwowej natury. Można być odpowiedzialnym pracownikiem, ale zupełnie nieodpowiedzialnym ojcem.
Kultura odpowiedzialności to raczej kultura przewidywania. Roman Ingarden rozróżniał aspekty odpowiedzialności "przed czynem" i "po czynie" (Ingarden 2017, s. 73-168). Odpowiedzialność "przed czynem" stanowi rodzaj dyspozycji, gotowości do podjęcia odpowiedzialności, przewidywania konsekwencji działań. Natomiast realna odpowiedzialność pojawia się "po czynie". Czym innym jest także ponoszenie odpowiedzialności w sytuacji kryzysowej i pokojowej. Odpowiedzialność i nieodpowiedzialność wynikają z umiejętności przewidywania dwojakiego rodzaju konsekwencji, a mianowicie zamierzonych i niezamierzonych. Im bardziej jednostka ludzka, grupowa czy państwowa potrafi przewidywać konsekwencje, przygotowywać się na nie i sobie z nimi radzić, tym lepiej jest postrzegana i konotowana z odpowiedzialnością.
Odpowiedzialność w kulturze dotyczy stosunku do ludzi i przedmiotów, ale także własnych działań. Jak stwierdza Georg Picht: "(...) jesteśmy odpowiedzialni za przyszłe skutki dawnych lub obecnych myśli, czynów, zaniedbań" (Picht 2004, s. 142). W kulturze ważą słowa, idee, myśli, język, symbole, kulturowe produkty czy działania tych wszystkich, którzy żyli wcześniej, i tych, których życie przypada na czas teraźniejszy, i tych, których czas dopiero nadejdzie.
Jaka jest współczesna kultura? Czy możemy ją określić mianem kultury odpowiedzialności? Czy jest przestrzenią, w której ludzie, instytucje, państwa podejmują odpowiedzialne działania w zakresie rozwoju społecznego, ekologii, energetyki? Czy odpowiedzialność wymaga dzisiaj odwagi, podejmowania ryzyka, niestandardowych działań? Czy wręcz przeciwnie - odpowiedzialne działania są współcześnie oczekiwane i nagradzane, a nieodpowiedzialność jest oceniana negatywnie i społecznie napiętnowana?
Kultura odpowiedzialności to kultura dostrzegania problemów i kwestii, które wymagają reakcji i działania. Odpowiedzialność to zdolność odpowiadania, umiejętność reagowania. Przeciwieństwem kultury odpowiedzialności jest obojętność, unikanie, brak reakcji. Nieodpowiedzialność to wygoda, święty spokój, przymykanie oczu. W jakiej kulturze żyjemy? Jaki charakter ma nasza współczesna kultura? Promuje odpowiedzialność czy też nieodpowiedzialność? Co jest kulturowym walorem? Zazwyczaj chętnie ponosimy odpowiedzialność za sukcesy. Zdecydowanie gorzej akceptujemy zdarzenia wstydliwe, o których wolimy zapomnieć. Jedna to odpowiedzialność pozytywna, druga - negatywna. Czy nasza kultura radzi sobie z ponoszeniem odpowiedzialności wobec jednego i drugiego rodzaju zdarzeń?
Kultura to przestrzeń wielu podmiotów i instytucji. Odpowiedzialność, bądź jej brak, wpływa na jakość relacji międzyludzkich, międzyinstytucjonalnych i międzypaństwowych. Odpowiedzialność pojawia się zawsze w przestrzeni pomiędzy. Ma charakter dialogiczny, co zresztą implikuje samo określenie "odpowiedzialność", czyli odpowiadanie i reagowanie. Przynależy ona do świata rozmowy, dialogu i komunikacji. Odpowiedzialność to wzajemność wobec innych, ale także wobec samego siebie. To również postawa, w której odpowiada się nie tylko za siebie, ale i przed sobą. Czy jest na nią miejsce we współczesnej kulturze? I czy współczesny człowiek ma świadomość, że każdy jego wybór dotyczący tego, co je, czyta, ogląda, z kim się spotyka, o czym myśli, ma ścisły związek z odpowiedzialnością?
Wszystkie te pytania dotyczą kwestii zasadniczej związanej z samą kulturą. Czy jest ona przestrzenią odpowiedzialności czy nieodpowiedzialności? Kultura jest ramą, która stwarza warunki sprzyjające myśleniu o czynach i ich odpowiedzialnym bądź nieodpowiedzialnym podejmowaniu. Niezwykle ważną kwestią staje się kulturowy kontekst działania. Ma on niebagatelne znaczenie w podejmowaniu działań. Kształt kultury z jej normami i znaczeniami może powodować skłonność do odpowiedzialnego myślenia i działania i jej sprzyjać lub ją osłabiać.
Obok pojęcia odpowiedzialności i nieodpowiedzialności pojawia się także termin "współodpowiedzialność", wyraźnie odnoszący się do wspólnoty, która może mieć różny charakter, na przykład może nią być rodzina, naród, społeczność lokalna czy też globalna. Współodpowiedzialność oznacza dzielenie odpowiedzialności z innymi. Natomiast współ(nie)odpowiedzialność to przerzucanie odpowiedzialności na innych. Albo się odpowiedzialność przyjmuje i się nią współodpowiedzialnie dzieli z innymi, albo się jej nie przyjmuje i się ją odrzuca wraz z innymi postępującymi podobnie.
Kategorie odpowiedzialności i nieodpowiedzialności można rozpatrywać w odniesieniu do jakiegoś obszaru życia społecznego. Nie są one bowiem oderwane od okreś-lonych domen społecznych, wręcz przeciwnie - są zakotwiczone w systemie prawnym, społecznym, ekonomicznym, technologicznym, stratyfikacyjnym, naukowym czy narodowym. Wszystkie te systemy działają w określonych kontekstach kulturowych. To zasady i znaczenia danej kultury organizują życie codzienne większości tych systemów społecznych. Niemniej jednak każdy z nich także ma własną specyfikę.
Autorki i autorzy starali się scharakteryzować i opisać znaczenie odpowiedzialności, nieodpowiedzialności, a czasami także współodpowiedzialności w kontekście najbliższych ich zainteresowaniom kategorii naukowych i badawczych. Wydaje się to być właściwe podejście, oprócz bowiem ogólnego i nadrzędnego systemu organizującego znaczenia oraz reguły istnieją w jego ramach także inne organizujące się systemy. Można je traktować jako równorzędne z systemem kultury albo jako istniejące w jego ramach podsystemy. Najważniejsze jest jednak to, że rozmaicie odpowiadają one na współczesność, ale także na przeszłe i przyszłe działania: bardziej lub mniej odpowiedzialnie. Nie chodzi o samą siłę tej odpowiedzi, ale raczej o jej moralne znaczenie. Nie zawsze bowiem silna odpowiedź jest moralna, tak jak i w przypadku słabej. Odpowiedź może być odpowiedzialna bądź nieodpowiedzialna. Istotna jest umiejętność przewidzenia jej konsekwencji dla rozmaitych podmiotów ludzkich i instytucjonalnych.
Powtórzmy raz jeszcze - żyjemy w czasach, w których odpowiedzialność zdaje się być pojęciem nieostrym, nieco rozmytym. Z jednej strony, w czasach niepokojów, obaw, niepewności, a w takich teraz żyjemy, wydaje się, że łatwo o - nazwijmy to - "rozmytą odpowiedzialność" czy też "rozwodnioną odpowiedzialność". Niby się jest odpowiedzialnym, ale nie do końca. Pojawiają się rozmaite okoliczności, którymi indywidualnie lub zbiorowo usiłuje się tłumaczyć trudności w pozostawaniu odpowiedzialnym. Z drugiej jednak strony, czasy przemian czy katastrof sprzyjają stawianiu fundamentalnych pytań o podstawowym znaczeniu dla wspólnego odpowiedzialnego życia w społeczeństwie.
W niniejszej publikacji wzięliśmy na siebie trud zmagań z niełatwym pojęciem, które jest jedną z fundamentalnych wartości życia społecznego. Podjęliśmy naukowy wysiłek zmierzenia się z tym zagadnieniem, mając świadomość spoczywającej na nas odpowiedzialności.
Bibliografia
Hochschild A.R. (2017), Obcy we własnym kraju. Gniew i żal amerykańskiej prawicy, przeł. H. Pustuła, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa.
Ingarden R. (2017), O odpowiedzialności i jej podstawach ontycznych, przeł. A. Węgrzecki, [w:] Książeczka o człowieku, Wydawnictwo Literackie, Kraków.
Kapuściński R. (2008), Lapidaria I-III, Biblioteka Gazety Wyborczej, Warszawa.
Kapuściński R. (2014), Rwący nurt historii, Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, Kraków.
Picht G. (2004), Pojęcie odpowiedzialności, [w:] Filozofia odpowiedzialności XX wieku. Teksty źródłowe, red., przeł., wybór J. Filek, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków.
Projekt Nienieodpowiedzialni, [online] https://nienieodpowiedzialni.pl/o-projekcie-nno/ (dostęp: 18.02.2021).
Sztompka P. (2008), Życie codzienne - temat najnowszej socjologii, [w:] Socjologia codzienności, red. P. Sztompka, M. Bogunia-Borowska, Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, Kraków.
Piotr Sztompka
2
Podstawowa sytuacja egzystencjalna człowieka to istnienie i funkcjonowanie w przestrzeni międzyludzkiej (Sztompka 2016, s. 27-32). Na ideę tę składają się trzy założenia ontologiczne tworzące swoisty "trójkąt ontologiczny". Po pierwsze, człowiek jest istotą ulokowaną w sieci relacji z innymi ludźmi. Jak pisze Georg Simmel: "Człowiek, jego istota i zewnętrzne manifestacje zdeterminowane są przez okoliczność, iż życie jego upływa wśród wzajemnych stosunków z innymi ludźmi" (Simmel 2008, s. 63). Dzięki uwikłaniu w relacje działania jednych ludzi wywołują przyszłe skutki istotne dla innych ludzi.
Po drugie, człowiek jest istotą realizującą społeczne reguły. To właśnie stanowi najważniejszą cechę homo sociologicus według Ralfa Dahrendorfa: "Dla każdej pozycji, jaką człowiek może zająć, społeczeństwo określa pewne atrybuty osobiste i sposoby postępowania, które są oczekiwane i pożądane" (Dahrendorf 1968, s. 31). Reguły społeczne wiążą nas dlatego, że nie jesteśmy sami, autonomiczni i izolowani, lecz poprzez relacje z innymi nasze działania nie są obojętne dla ich dobra.
Po trzecie, człowiek jest istotą nadającą znaczenia i interpretującą znaczenia. W metaforycznym ujęciu Clifforda Geertza: "(...) człowiek to zwierzę uwikłane w sieci znaczeń, którą sam utkał" (Geertz 1973). Naszym działaniom odniesionym do innych ludzi przypisujemy znaczenia psychologiczne (intencje, zamiary, motywacje, racje), a zbiorowości, w których uczestniczymy, przypisują im wspólne, podzielane znaczenia kulturowe.
Te trzy parametry (znaczenia + relacje + reguły) wyznaczają przestrzeń międzyludzką, w której egzystuje człowiek. Rzeczywistość społeczna to rzeczywistość znacząca, relacyjna i normatywna. Zjawisko odpowiedzialności jest w tym sensie zjawiskiem par excellence społecznym, bo jego najprostsza, wstępna definicja może wyglądać tak: odpowiedzialność to racjonalne (rozumne) i moralne działanie wobec innych ludzi. Lub nieco szerzej: odpowiedzialność to uzasadnione przewidywanie skutków swojego działania dla innych i podejmowanie działania tylko wtedy, gdy skutki te są dla innych dobre (a co najmniej niekrzywdzące). Obydwa warunki muszą występować łącznie. Mówiąc metaforycznie - odpowiedzialność stanowi pomost między dwoma kluczowymi dla życia społecznego dyskursami: dyskursem rozumu i dyskursem serca, między prawdą i dobrem.
Działanie odpowiedzialne jest obdarzone pozytywnym znaczeniem normatywnym, traktowane jest jako pożądane, oczekiwane, słowem, stanowi ogólną wartość wysokiego rzędu, metawartość (Sztompka, Hausner 2018). Wynikają z niej wartości bardziej szczegółowe odnoszące się do obydwu elementów odpowiedzialności: wartości poznawcze dotyczące przewidywania skutków i wartości moralne dotyczące charakteru skutków. Te z kolei implikują konkretne normy postępowania. Gdy takie wartości i normy są szeroko uznawane, podzielane w zbiorowości i uważane za coś oczywistego, powiemy o wytworzeniu się kultury odpowiedzialności. Gdy natomiast są powszechnie lekceważone i omijane, będziemy mieli do czynienia z kulturą nieodpowiedzialności. Takie wstępne sformułowania wymagają szczegółowego rozwinięcia i analizy. Temu właśnie poświęcony jest ten artykuł.
Konteksty odpowiedzialności
Pojęcie odpowiedzialności występuje w wielu kontekstach znaczeniowych. Z perspektywy socjologii najważniejsze wydają się odniesienia następujące:
- odpowiedzialny czyn: pojedyncze działanie cechujące się odpowiedzialnością. Przykład: oparta na wnikliwej diagnozie decyzja lekarza o operacji chirurgicznej; - odpowiedzialne postępowanie: sekwencja powiązanych lub powtarzalnych działań, z których każde ma charakter odpowiedzialny. Przykład: długofalowe, wieloetapowe działania rządu w kierunku promowania energii odnawialnej i przeciwdziałania ociepleniu klimatu (niestety w naszym przypadku przykład kontrfaktyczny); - odpowiedzialny człowiek: osoba, która dzięki predyspozycjom charakterologicznym przeważnie i konsekwentnie postępuje odpowiedzialnie, czyli przejawia skrupulatność i wnikliwość oraz wrażliwość i współczucie. Przykład: kierowca, który rygorystycznie przestrzega przepisów drogowych i nigdy nie spowodował wypadku; - odpowiedzialna rola społeczna: rola, w której zawarta jest szczególna powinność działania odpowiedzialnego. Przykład: tzw. zawody pomocowe, służebne wobec innych - lekarz, strażak, ratownik górski, duchowny itp.; - odpowiedzialne państwo: organy władzy podejmujące odpowiedzialne decyzje legislacyjne i rządowe. Przykład: wprowadzenie niezbędnych restrykcji w sytuacji pandemii; - ponoszenie odpowiedzialności: (a) bycie pociągniętym do odpowiedzialności, tzn. podleganie potępieniu (negatywnym sankcjom w różnych formach) za działania nieodpowiedzialne, lub (b) odbieranie dowodów uznania (sankcje pozytywne) za działania wyróżniające się szczególną odpowiedzialnością. Przykład: ukaranie grzywną przez policjanta drogowego, usunięcie lekarza z zawodu, postępowanie dyscyplinarne wobec nauczyciela, a z drugiej strony: nagrody, dyplomy, premie za wykazanie się szczególną odpowiedzialnością, np. przez lekarzy i personel medyczny w walce z pandemią. Zwróćmy uwagę, że nie ma tu symetrii; o wiele częściej nieodpowiedzialność spotyka się z karą niż odpowiedzialność z nagrodą. Codzienne, zwykłe przejawy odpowiedzialności uważane są za normalne i oczywiste, a dopiero wyjątkowa, wyróżniająca się odpowiedzialność, z którą związane są wysokie osobiste koszty lub wyrzeczenia, spotyka się z wyraźnym uznaniem społecznym, którego najwyższym przejawem jest sława bohatera. Na przykład na pierwszym meczu Coppa Italia po rozluźnieniu restrykcji pandemicznych pojawił się wielki banner: "Medici, infermieri grazie a voi!" (Lekarze i pielęgniarki, dziękujemy wam); - podejmowanie (przyjmowanie) odpowiedzialności: świadome decydowanie się na podjęcie wymagających działań, które są szczególnie podatne na potencjalne sankcje społeczne, zwłaszcza negatywne. Przykład: objęcie dowództwa oddziału wojskowego, stanowiska sędziego, kandydowanie na urząd prezydenta; - przeniesienie odpowiedzialności: przypisywanie skutków własnych, nieodpo-wiedzialnych działań komu innemu: opozycji, Żydom, "komuchom", Unii Europejskiej, środowiskom LGBT; - uchylenie się od odpowiedzialności: negowanie - wbrew faktom - swojej odpowiedzialności, z jednoczesnym powoływaniem się na przykład na alibi, działanie w dobrej wierze, z dobrymi intencjami, w nadzwyczajnych okolicznościach; - unikanie odpowiedzialności: zatajanie i fałszowanie faktów i dowodów na temat działań nieodpowiedzialnych (w terminologii prawniczej mówimy o "matactwie"); - bycie odpowiedzialnym za kogoś: podejmowanie działań, których jedyną racją jest służenie interesom innych. Przykład: odpowiedzialność rodziców za dzieci, nauczyciela za uczniów, lekarza za pacjentów, proboszcza za parafian, polityka (jeśli rozumie swoje powołanie) za obywateli. W okresie pandemii taką postawę zademonstrowali na przykład wolontariusze zgłaszający się do pracy w zakażonych domach opieki społecznej; - bycie odpowiedzialnym wobec kogoś (przed kimś): liczenie się z sankcjami lub bycie poddanym sankcjom (przede wszystkim karom) przez różne agendy egzekwujące. Przykłady: odpowiedzialność przed sądem, przed opinią publiczną, przed rodziną, przed przyjaciółmi czy - metaforycznie - przed Bogiem i historią.Działanie odpowiedzialne
Widać wyraźnie, że podstawowym desygnatem różnych zastosowań pojęcia odpowiedzialności jest działanie. Do tej kategorii zaliczamy także działania werbalne, wypowiedzi rozmaitego rodzaju, kiedy mówimy na przykład o odpowiedzialności uczonego czy publicysty za słowo. Analogiczny sens ma także zaniechanie działań wtedy, gdy ich podjęcie stanowi warunek niezbędny powstrzymania skutków szkodliwych czy krzywdzących dla innych ludzi. Mówimy na przykład o odpowiedzialności strażaka za zlekceważenie wezwania do pożaru czy lekarza za nieudzielenie pomocy ofierze wypadku. W okresie pandemii prezydent Brazylii Bolsonaro odmówił wprowadzenia restrykcji i przez to zaniechanie doprowadził do dramatycznej liczby zgonów.
Inne konteksty odpowiedzialności nawiązują zawsze do tego podstawowego sensu pojęcia: działania (lub zaniechania). Dlatego trzeba najpierw zastanowić się, czym jest odpowiedzialny czyn, odpowiedzialne działanie. Warunki wstępne są cztery. Po pierwsze, czyn musi być świadomy; jednostka musi być zdolna do zdefiniowana swojego działania, do odpowiedzi na pytanie: "co robię?". Z kręgu odpowiedzialności warunek ten usuwa dzieci i osoby niepoczytalne wskutek różnych istotnych zaburzeń samoświadomości. Po drugie, czyn musi być wolny, to znaczy zachodzić w warunkach, w których jednostka ma możliwość wyboru i istnieją alternatywne sposoby postępowania, słowem, gdy "może postąpić inaczej" (Watson 1975; Giddens 1987, s. 3). Ten drugi warunek zawiesza odpowiedzialność za działania wymuszone, poczynając od bezwzględnego przymusu fizycznego, poprzez wiążące rozkazy aż po brutalną indoktrynację, "pranie mózgów". W terminologii prawniczej mówi się tu o "niemożności swobodnego pokierowania swoim postępowaniem". Po trzecie, jednostka musi dysponować podmiotową, sprawczą zdolnością do podejmowania działań w danym zakresie; na przykład urzędnik musi mieć odpowiednie kompetencje i stanowisko, polityk - mandat od obywateli, pilot - licencję, wykładowca - venia legendi. Po czwarte, czyn musi przynosić istotne skutki dla innych ludzi, ich godności, interesów, dobrostanu fizycznego, poczucia szczęścia itp. Ten ostatni warunek wyłącza z pojęcia odpowiedzialności działania całkowicie prywatne, przynoszące skutki tylko dla samego działającego, np. nadużywanie lekarstw, złe odżywianie się, stosowanie narkotyków, a także działania całkowicie rutynowe, niewywołujące istotnych skutków ani dla działającego, ani dla innych, na przykład zwyczaj wstawania o wczesnej godzinie czy jedzenia lunchu w południe.
Kiedy czynom świadomym, wolnym, podmiotowym i wpływającym na innych możemy przypisać odpowiedzialność? Kryteria są dwa; epistemiczne (dotyczące wiedzy) i etyczne (dotyczące wartości). Po pierwsze, od działania odpowiedzialnego wymagamy oparcia się na rzetelnej wiedzy na temat przewidywanych skutków, jakie ono przyniesie. Inaczej mówiąc, czyn odpowiedzialny to działanie racjonalne, rozumne w sensie dobrego ugruntowania w faktach i prawidłowościach pozwalających przewidzieć jego konsekwencje. Ale to nie wystarczy. Od działania odpowiedzialnego wymagamy, aby skutki, jakie przyniesie innym ludziom, były dla nich korzystne, a co najmniej niekrzywdzące. Inaczej mówiąc - działanie odpowiedzialne to działanie moralne w sensie sprowadzania dobra dla innych. Oba kryteria muszą występować łącznie, aby odróżniać działania odpowiedzialne od nieodpowiedzialnych.
Działania nieodpowiedzialne napotkamy wtedy, gdy nie są oparte na sprawdzonej wiedzy, manifestując ignorancję, albo wtedy, gdy ich skutki przynoszą szkody innym, są amoralne w sensie czynienia zła. Istnieje i trzecia możliwość, łącząca obie okoliczności, gdy nieodpowiedzialność oznacza oparcie się na fałszywych danych czy teoriach i wywołanie szkód dla innych ludzi. Przykład pierwszej sytuacji: bezwartościowa, ale i nieszkodliwa terapia przepisana przez znachora. Przykład drugi: ekspert bankowy dysponujący pełną wiedzą o rynku, który cynicznie proponuje klientowi zakup bezwartościowych obligacji. Przykład trzeciej sytuacji: rząd uchylający przedwcześnie, wbrew opinii ekspertów, restrykcje epidemiczne i wywołujący drugą falę epidemii z licznymi ofiarami. Rząd miał alternatywę: mógł restrykcje przedłużyć. Mógł dokonać estymacji ryzyka, korzystając z ugruntowanej wiedzy specjalistycznej. Mógł wykazać się troską o zdrowie i życie obywateli, a nie kierować się interesami ekonomicznymi wąskiej grupy i krótkowzroczną kalkulacją wyborczą. Wszystkich tych warunków nie spełnił i tym samym wykazał się pełną nieodpowiedzialnością.
Nieodpowiedzialność przybiera różne formy. Ciekawą formą, która określana jest raczej jako przestępstwo niż nieodpowiedzialność, jest przestępstwo umyślne, zbrodnia z premedytacją. Tutaj występuje na ogół racjonalność działania, trafna diagnoza sytuacji i przewidywanie skutków, natomiast celem jest naruszenie czyjegoś dobra: życia, zdrowia, mienia. Na przykład żeby obrabować bank, trzeba mieć sporą wiedzę o systemach zabezpieczeń, harmonogramie ochrony itp. Nawet użycie broni wymaga pewnych umiejętności. Tyle że ta wiedza czy umiejętności są wykorzystane w złej sprawie. Natomiast jako nieodpowiedzialność można potraktować przestępstwo nieumyślne, któremu nie towarzyszyło ani rozpoznanie okoliczności, ani planowanie, ani przewidywanie skutków. Gdy ktoś potrąci samochodem kobietę na przejściu dla pieszych, zaszła obiektywnie krzywda, ale bez zamiaru. Inna sprawa, że sprawca może ponieść karę, bo był winny ignorancji i nieostrożności, powinien był zauważyć zebrę, zwolnić i zachować ostrożność. Był jednak w tym sensie nieodpowiedzialny. W prawie mówimy o "zamiarze ewentualnym". I jest to inna sytuacja niż sytuacja zazdrosnego kochanka, który chciał kobietę zabić i czekał, aż ta wejdzie na zebrę.
Wiedza o skutkach działania jako wartość i kryterium odpowiedzialności
Oba kryteria dotyczące wiedzy prognostycznej i skutków moralnych, pozornie tylko proste, w istocie nasuwają wiele problemów. Zajmiemy się najpierw kryterium epistemicznym. Gdy podejmujemy się przewidywania skutków naszych działań, napotykamy na nieuchronne ograniczenia wiedzy: niepełną lub niepewną diagnozę sytuacji i nieznane lub niewystarczająco sprawdzone teorie wskazujące istotne prawidłowości. Część z tych ograniczeń ma charakter przejściowy i potencjalnie przezwyciężalny, albo poprzez zachowanie większej wnikliwości i staranności w dotarciu do potrzebnych informacji (np. poprzez zwiększenie liczby testów diagnostycznych w sytuacji pandemii), albo w toku dalszego rozwoju ludzkiego poznania (np. dzięki wynalezieniu skutecznego leku i szczepionki). Często jednak stoimy wobec wiedzy niepełnej i niepewnej; diagnozy faktów są często niejednoznaczne, wyjaśnienia prawidłowości - wzajemnie niezgodne. Stanowiska różnych ekspertów w takich na przykład sprawach jak efekt cieplarniany, uboczne następstwa szczepienia dzieci czy sposoby walki z pandemią różnią się istotnie. Do tego dokłada się chaos informacyjny internetu, gdzie łatwo napotkać oszustwo zamiast prawdy, szarlatanerię zamiast kompetencji, zaklęcia zamiast dowodów.
Ale są i takie przeszkody i ograniczenia, które wydają się mieć charakter zasadniczy, ontologiczny. Skutki ludzkich działań są bowiem często niezamierzone i nieprzewidywalne (Sztompka 2011). "Im bardziej próbujemy skolonizować przyszłość, tym większa szansa, że przyszłość sprawi nam niespodziankę" (Giddens 1994, s. 68; Giddens 1998). Powodów jest kilka.
Pierwszy to pojawianie się niespodziewanych makroefektów wielu skumulowanych mikrodziałań indywidualnych. "Istnieje rozdźwięk między tym, co zamierzone indywidualnie, a tym co wydarza się kolektywnie" (Hollis 1987, s. 50). Już w XVIII wieku w odniesieniu do procesów ekonomicznych pojęcie "niewidzialnej ręki rynku" wprowadził Adam Smith (zob. Eatwell 1989), a do przebiegu procesów historycznych odniósł podobne pojęcie "chytrości rozumu" Georg Wilhelm Hegel (zob. Hollis 1987). Pod koniec XX wieku mechanizmy te precyzuje pod nazwą "przeciwfinalności" norweski uczony Jon Elster (Elster 1983), a jako "efekty perwersyjne" określa je Raymond Boudon (Boudon 2008). Problem polega na tym, że najbardziej nawet pełna i trafna wiedza na temat skutków pojedynczego, indywidualnego działania, może przynieść efekty odmienne, gdy wystąpi wielość działań podobnych. Przykład to panika w teatrze, kiedy z perspektywy jednostki najbardziej racjonalne działanie to ucieczka, ale jeśli wybierze ją każdy z tłumu widzów, efektem będzie zablokowanie wyjścia i śmierć wszystkich w pożarze. Podobnie będzie, jeśli indywidualne oburzenie wobec decyzji władzy przekroczy zamierzone granice protestu i przekształci się w akty brutalności, wandalizmu i rabunku, gdy przybierze charakter masowy i zadziała "psychologia tłumu" (Le Bon 1994).
Drugi powód niepewności wiedzy to tzw. refleksyjność diagnoz i prawidłowości społecznych (Beck, Giddens, Lash 1994), opisana przez Roberta Mertona pod nazwą proroctw samospełniających się i samodestrukcyjnych (Merton 1996a, s. 183-204). W pierwszym przypadku nietrafna obiektywnie wiedza prowadzi jednak w końcu do skutków, które błędnie przewidywała i które by nie nastąpiły, gdyby nie masowe działania oparte na wierze w taką fałszywą wiedzę. Klasyczny przykład to fałszywa informacja o niewypłacalności banku, skądinąd znajdującego się w dobrej kondycji, która masowo mobilizuje klientów do wycofywania depozytów i w efekcie prowadzi do bankructwa banku. Inny przykład to plotka, że z powodu epidemii zabraknie towarów w sklepach i w efekcie masowych zakupów pojawiają się puste półki. W drugim przypadku, prognoz samodestrukcyjnych (samobójczych), wiedza obiektywnie prawdziwa nie prowadzi do oczekiwanych skutków dzięki podjętym w oparciu o nią masowym działaniom zapobiegawczym. Na przykład trafna prognoza o pogłębiającym się zatruciu atmosfery nie sprawdza się dzięki masowej likwidacji pieców węglowych. Inny przykład, gdy postępującemu wyginięciu rzadkich gatunków przeciwdziała zakaz polowań.
Trzecia okoliczność to nieprzewidywalność efektów progowych, gdy nasilenie jakiegoś procesu przekracza pewien trudny do określenia stopień, poza którym pojawiają się zupełnie nowe, odmienne od oczekiwanych skutki. Na przykład mobilizacja opozycyjnego ruchu społecznego, początkowo rozproszona i łatwo kontrolowana przez władzę, przekracza próg "pluralistycznej ignorancji" (Allport 1954), gdy kontestatorzy zdają sobie sprawę ze swojej liczebności oraz siły i w efekcie dokonują radykalnych czy wręcz rewolucyjnych zmian politycznych lub społecznych. Inny przykład, gdy bieda i bezrobocie są biernie znoszone przez długi czas, osiągając skalę, w której poczucie "relatywnej deprywacji" prowadzi do wybuchu społecznego (Gurr 1970).
Po czwarte, wielość nakładających się na siebie czy równoczesnych procesów może sprawić, że wiedza wystarczająca dla przewidzenia skutków każdego z osobna okaże się bezsilna dla określenia skutków skumulowanych. Na przykład równoczesne wystąpienie kryzysu politycznego, ekonomicznego i epidemicznego, nawet przy założeniu, że każdy z osobna był dobrze zdiagnozowany i możliwy do opanowania, pokazuje nieprzydatność takiej cząstkowej wiedzy przy prognozowaniu efektów łącznych, np. recesji gospodarczej, bezrobocia czy dewaluacji pieniądza.
Wszystkie te okoliczności, luki epistemologiczne i paradoksy ontologiczne sprawiają, że przeważnie podejmując odpowiedzialne działania, nie dysponujemy wiedzą całkowicie pewną. Zawsze pozostaje margines ryzyka i niepewności (Lupton 1999). O ile w przypadku ryzyka możliwa jest jego przybliżona estymacja i powstrzymanie się od działania zbyt ryzykownego ("ryzykanckiego") lub wykorzystanie ubezpieczeń rekompensujących ewentualne straty, o tyle wobec niepewności i niebezpieczeństw (np. katastrof przyrodniczych czy zagrożeń cywilizacyjnych) jesteśmy często pozbawieni ugruntowanej wiedzy i zaskakują nas w swojej nieprzewidywalności (Arnoldi 2011; Joffe 1999). W epoce późnej nowoczesności skala ryzyka, jakie napotykamy w życiu, istotnie się zwiększa, przede wszystkim z dwóch powodów.
Po pierwsze, z powodu przyspieszonego rozwoju technologicznego i cywilizacyjnego, którego skutki uboczne w postaci destrukcji środowiska, ocieplenia klimatu, katastrof przemysłowych, chorób cywilizacyjnych, epidemii są coraz bardziej dotkliwe.A po drugie, z powodu procesu globalizacji, który sprawia, że zagrożenia i ryzyka nie znają granic geograficznych ani państwowych, nie dając się zlokalizować, ograniczyć ani opanować. Dotyczy to rozprzestrzeniania się zagrożeń nie tylko przyrodniczych, ale także ekonomicznych i społecznych. Przykładem pierwszego typu może być światowa pandemia roku 2020 czy ocieplenie klimatu. A przykładem drugiego typu - niedawny globalny kryzys finansowy czy ogarniająca cały świat fala manifestacji antyrasistowskich po zabójstwie czarnego Amerykanina przez policję. Ulrich Beck pisze sugestywnie o wyłonieniu się "społeczeństwa ryzyka" (Beck 1992; Ericson, Haggerty 1997).
Dlatego wymóg racjonalności (rozumności) działań odpowiedzialnych trzeba sformułować bardziej realistycznie - jako maksymalną staranność i wnikliwość w pozyskaniu najlepszej dostępnej wiedzy i uwzględnienie jej w działaniu. Konkretnie oznacza to na przykład obowiązek diagnozowania i monitorowania istotnych procesów, zasięgania opinii ekspertów, autorytetów w danej dziedzinie i śledzenie najnowszych osiągnięć nauki. Gdy taki wysiłek podjęto, a mimo to z powodu niepełności wiedzy nastąpiły skutki nieprzewidziane, działanie trzeba mimo to uznać za subiektywnie odpowiedzialne i jego nieskuteczność lub przeciwskuteczność uspra-wiedliwić vis maior (łac. siła wyższa). Natomiast gdy przy braku takiej staranności poznawczej działaniu towarzyszą ignorancja, lekceważenie zagrożeń, myślenie życze-niowe czy nadzieja, że "jakoś to będzie", to nawet gdyby przez jakiś przypadek fatal-ne skutki nie nastąpiły, działanie trzeba uznać za nieodpowiedzialne, niosło bowiem w sobie zbyt wielkie ryzyko. Ignorancja zawiniona nie tłumaczy. Najbardziej wyraźnie i bez wyjątków sformułowane jest to w odniesieniu do prawa, gdzie ignorantia iuris nocet (łac. nieznajomość prawa szkodzi).
Dobro innych jako wartość i kryterium odpowiedzialności
Drugie kryterium działania odpowiedzialnego dotyczy skutków działania. Problem odpowiedzialności, podobnie jak wszelkie problemy moralne, pojawia się tylko przy pewnej kategorii działań, takich mianowicie, których skutki są istotne dla innych ludzi. Należą tu przede wszystkim działania skierowane bezpośrednio ku innym, które Florian Znaniecki nazywał "czynnościami społecznymi" (Znaniecki 1988). Przykłady: działania edukacyjne skierowane do uczniów, terapeutyczne - skierowane do pacjentów, informacyjne - skierowane do czytelników gazet, marketingowe - skierowane do klientów, propagandowe - skierowane do wyborców. Są także działania posiadające tylko pośredni, potencjalny wpływ na innych ludzi, ale nie skierowane bezpośrednio do nich. Na przykład: przedsiębiorca buduje fabrykę, która wpłynie na rynek pracy w okolicy i zmniejszy bezrobocie, dyrektor szpitala dokonuje zakupu nowoczesnej aparatury, co pozwoli lepiej diagnozować pacjentów, minister kultury wprowadza cięcia dotacji, co doprowadza do bankructwa teatrów i pauperyzacji aktorów. W przypadku tej kategorii działań o pośrednim wpływie na innych moralne kryterium odpowiedzialności wymaga od działającego co najmniej świadomości tego wpływu, a przeważnie i czegoś więcej - brania pod uwagę skutków podejmowanych działań dla innych i liczenia się z tymi skutkami.
Świadomość oddziaływania na innych nie wystarczy. Aby mówić o odpowiedzialności, takie oddziaływanie musi być dla innych dobre, korzystne, a przynajmniej nie krzywdzące czy szkodliwe. Na przykład odpowiedzialność lekarza polega na wyleczeniu pacjenta, adwokata - na udanej obronie, sprzedawcy - na jakości towaru. Nieodpowiedzialne jest natomiast działanie osoby, która przewiduje negatywne skutki i godzi się na nie, choć uważa je za mało prawdopodobne. Na przykład odmowa przyjęcia do szpitala, która może zagrozić życiu pacjenta, ryzykowne lądowanie samolotu we mgle narażające pasażerów, omijanie standardów budowlanych dla oszczędności nakładów. Minimum odpowiedzialności to dążenie, aby nie szkodzić innym: primum non nocere, jak głosi kodeks lekarski. Na przykład nie zarażać współpasażerów w tramwaju, kaszląc i kichając w czasie pandemii, nie zakłócać snu sąsiadom, słuchając po nocach heavy metalu, i nie narażać rodziny na biedę, trwoniąc pieniądze w kasynie.
Cienka granica dzieli działania nieodpowiedzialne od działań przestępczych. W przypadku przestępstw umyślnych celem działania jest wyrządzenie komuś krzywdy, naruszenie jego ważnych wartości, życia, zdrowia, własności, wolności itp. To już coś znacznie więcej niż nieodpowiedzialność. Natomiast w przypadku przestępstw nieumyślnych, gdy sprawca nie zamierzał wyrządzić krzywdy, a tylko brał pod uwagę możliwość jej wyrządzenia, kwalifikacja czynu zależy od stopnia ryzyka, jakie podejmował, od prawdopodobieństwa fatalnego skutku. Gdy było wysokie, trzeba uznać czyn za przestępstwo, gdy niskie, czyn bliższy jest tylko nieodpowiedzialności, a prawo powie o "niewielkim stopniu społecznej szkodliwości".
Szczególny charakter ma odpowiedzialność za słowo osób zaufania publicznego, uznanych autorytetów. Dotyczy to na przykład uczonych, polityków, dziennikarzy. Za fałszywymi poglądami stoją zazwyczaj jakieś partykularne interesy: karierowe, środowiskowe, partyjne, wyborcze. Wypowiadaniu opinii pośpiesznych, pochopnych, skrótowych i niesprawdzonych sprzyjają dodatkowo kusząca technologia i logika nowych mediów: Twittera, Facebooka, Instagramu itp. Formułowanie poglądów w różnych sprawach w warunkach anonimowości i bezkarności jest arbitralne i pozbawione kontroli. Stąd plaga "fake newsów", panowanie "postprawdy" i hejtu, reklam wadliwych produktów. Osobny problem to korzystanie z internetu dla kam-panii politycznych, propagandowych czy reklamowych, które celowo, w masowej skali powielają fałszywe treści. Wszystko to utrudnia spełnienie kryterium racjonalności, rozumności postępowania. W tweetach byłego prezydenta Trumpa, które czytał cały świat, analitycy odkryli już ponad tysiąc oczywistych kłamstw. Jego poplecznicy mówią eufemistycznie o "mijaniu się z prawdą" albo o "faktach alternatywnych", a jego przeciwnicy - o "epistemologicznej anarchii" ("New York Times", 14.06.2020). Po bardzo podobne przykłady nie trzeba sięgać aż za ocean, chociaż nasz najbliższy sojusznik stanowi zapewne wzór niedościgniony.
Świadome i cyniczne kłamstwa osób wpływowych i widocznych, przez niektórych uznanych wręcz za wyrocznię, przynoszą odbiorcom podwójne straty. Po pierwsze wprowadzają ich w błąd, a na takich fałszywych informacjach oprzeć mogą dalsze szkodliwe dla siebie działania. Na przykład: badacz, który publikuje naciągane wyniki, może skierować wysiłki innych badaczy na eksperymenty z góry skazane na niepowodzenie; polityk, który wbrew danym ogłasza koniec pandemii, godzi się z zagrożeniem zdrowia obywateli, którzy naiwnie porzucają środki ostrożności; dziennikarz publikujący pomówienia narusza dobra osobiste i podważa zaufanie do oskarżonych niesłusznie osób, co na przykład w biznesie może prowadzić do bankructwa firmy; korporacja farmaceutyczna reklamująca niesprawdzony lek może narazić zdrowie i życie naiwnego klienta. Drugi efekt nieodpowiedzialności za słowo to traumatyczne doznanie psychiczne, poczucie zawodu, gdy uznawany przez nas autorytet - uczony, polityk, dziennikarz - okazał się fałszerzem i kłamcą. Przykry dysonans moralny to dodatkowy, moralnie naganny skutek nieodpowiedzialności za słowo, niezależnie od przekazania fałszywych informacji i wywołania dysonansu poznawczego.
Szczególną i najbardziej wymagającą formą odpowiedzialności za słowo jest odpowiedzialność za "dane słowo": obietnice przedwyborcze, przysięgi, zaklęcia małżeńskie ("że nigdy cię nie opuszczę"), śluby zakonne itp. Ich złamanie rodzi dysonanse najbardziej dotkliwe.
Gdy jako wymóg działania odpowiedzialnego wskazujemy jego moralne konsekwencje, dobro osób dotkniętych jego skutkami, pojawiają się swoiste dylematy moralne. Po pierwsze, sama kategoria dobra jest wieloznaczna, bo jest wiele systemów wartości i ludzie cenić sobie mogą różne rzeczy. Niektóre wartości, na przykład życie i zdrowie, są zapewne uniwersalne, ale inne mają charakter bardziej partykularny. Dla jednych ważna jest praworządność, a dla innych 500+, dla jednych wolność, a dla innych płaca minimalna, dla jednych prawa obywatelskie, a dla innych ład i porządek. A zatem odpowiedzialność polityków będą oceniać odmiennie, według tych różnych skutków ich decyzji. Wskazując zaś przykład bardziej banalny: dla jednych odpowiedzialny diler samochodowy to ten, który promuje niezawodny silnik, a dla innych liczy się kolor karoserii, dla jednych ważna jest jakość produktu, a dla innych opakowanie. Po drugie, społeczeństwo jest zawsze zróżnicowane klasowo, warstwowo, regionalnie, zawodowo i zawsze trzeba spytać: dobre skutki, ale dla kogo? Ostatnio górnicy, którzy otrzymali pełną zapłatę za postojowe z powodu pandemii, mogą traktować rząd jako odpowiedzialny, ale pracownicy innych działów przemysłu, będący w podobnej sytuacji, a otrzymujący tylko część wynagrodzenia, protestują, uważając uprzywilejowanie jednej grupy za nieodpowiedzialne, niezgodne z wartością równego traktowania. Podobnie podwyższenie podatków w górnej skali uderza w najbogatszych i budzi ich poczucie niesprawiedliwości, ale innym daje szansę otrzymania od państwa wyższych świadczeń socjalnych.
Nieodpowiedzialność w jej aspekcie moralnym usprawiedliwiają w pewnym stopniu okoliczności podmiotowe i sytuacyjne. Podmiotowe to wady psychiczne zaburzające normalne relacje międzyludzkie, niwelujące wrażliwość na dobro innych ludzi oraz ograniczające możliwość odróżnienia dobra i zła. Te wady bywają genetycznie wrodzone, ale częściej są efektem niepowodzeń socjalizacji w rozbitych czy patologicznych rodzinach. Mówimy tu o socjopatii, psychopatii czy niepoczytalności moralnej. Okoliczności sytuacyjne to natomiast pojawiający się zwłaszcza w okresach wielkich przełomów społecznych fenomen anomii (Durkheim 1951), czyli chaosu normatywnego, gdy wymieszanie starych i nowych reguł społecznych utrudnia orientację w społecznych powinnościach, w tym co godne, a co niegodne, co właściwe, a co niewłaściwe, co pożądane, a co niepożądane.