Dowiedziono, że na sto wypadków morderstwa sprawca prawie zawsze pozostawia na miejscu przestępstwa ślady, czyli tak zwaną swoją "wizytówkę", która doprowadza prędzej czy później do jego ujęcia. Nawet w wypadkach z góry dobrze zaplanowanego przestępstwa morderca popełnia jakiś błąd. Jakie są tego powody?
Wiadomo, iż przestępca stara się jak najszybciej opuścić miejsce popełnionego czynu i mimo zimnej krwi, czuje zawsze pewien niepokój. To właśnie te czynniki wpływają korzystnie na prowadzącego śledztwo, który w walce ze sprawcą, nie obawiając się niczego, zachować może spokój i zimną krew.
W roku 1920 wielkie wrażenie w Warszawie wywarł nagły zgon znanego przemysłowca, pana L. Przypuszczano początkowo, że zmarły popełnił samobójstwo. Sekcja zwłok wykazała otrucie arszenikiem.
W dwa tygodnie po śmierci pana L. wezwany zostałem do gabinetu naczelnika urzędu śledczego. Zastałem u niego mężczyznę w podeszłym wieku, którego mi naczelnik przedstawił jako prokurenta zmarłego.
-?Słyszał pan zapewne o nagłym zgonie przemysłowca, pana L.? - rozpoczął naczelnik, prosząc, bym usiadł.
- Otóż obecny tu pan J. podejrzewa, że zmarły nie miał powodu do popełnienia samobójstwa i że padł ofiarą zbrodni. Przytacza przy tym pewne szczegóły i swoje spostrzeżenia, które po głębszym zastanowieniu się uznać należy, jako niepozbawione logiki. Oczywiście ze względu na osobę zmarłego i jego rodzinę postępować musimy bardzo ostrożnie, zechce pan zatem udać się z panem J. do swojego gabinetu, gdzie opowie panu wszystko, a potem naradzimy się wspólnie, co czynić dalej.
Opuściłem wraz z panem J. gabinet naczelnika i po przybyciu do siebie wydałem polecenie dyżurnemu wywiadowcy, by mi nie przeszkadzano.
-?A zatem słucham pana - rozpocząłem.
-?Nie wiem, czy podejrzenie moje nie jest wytworem fantazji, ale znałem zmarłego przeszło trzydzieści lat, gdyż tak długo pracuję w firmie. Przedsiębiorstwo nasze prosperowało bardzo dobrze, a zmarły do ostatniej chwili swojego życia cieszył się dobrym zdrowiem i był zawsze optymistycznie usposobiony. Jeszcze na dzień przed zgonem rozmawiał ze mną bardzo szeroko o swoich planach finansowych, w związku z którymi zamierzał w najbliższych dniach wyjechać za granicę.
-?To jeszcze nie jest dowód, że pan L., w przypływie nagłego rozstroju nerwowego, nie popełnił samobójstwa, gdyż często spotykamy się z takimi wypadkami, kiedy taki akt jest dokonywany bez żadnej istotnej przyczyny. O ile zatem nie ma pan żadnych innych danych na poparcie swoich podejrzeń, wątpię bardzo, czy możliwe będzie wszczęcie śledztwa.
-?Opowiem panu, na czym opieram swoje podejrzenia, panie komisarzu, a wtedy sam pan najlepiej będzie mógł osądzić.